Co męczy Devotees w tym momencie?
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Re: Co męczy Devotees w tym momencie?
Prostowanie, wymiana miniaturowych elementów i pucowanie to akurat jak dla mnie pierwszyzna w byle salonie optycznym, przynajmniej ja się z tym spotkałem.
Miri, ale czym Ty się przejmujesz? Przyjaciółka? Talenty? Hem?...
Miri, ale czym Ty się przejmujesz? Przyjaciółka? Talenty? Hem?...
-
em.
- Posty: 3683
- Rejestracja: 05 sty 2009 22:36
Miri, właśnie. Tym ostatnim się nie przejmuj. Ze ściery aksamitu nie zrobisz i nie ma co się spinać.
A eks-przyjaciele to nie przyjaciele jeśli potrafią rzucić fochem i traktować Cię jak powietrze z byle powodu. Znam to aż za dobrze. Lata przyjaźni, takiej-wydawać by się mogło- prawdziwej, a potem jak gdyby nigdy nic odwracanie głowy nawet na ulicy i ani słowa wytłumaczenia.
Ja mam swojego ukochanego optyka w Zielonej Górze i 'robi' mi okularki cacy od 16 lat
Też zawsze wszystko wylizane, wyczyszczone, poprawki w każdej chwili, można marudzić, wymieniać i jeszcze zawsze z uśmiechem.
A eks-przyjaciele to nie przyjaciele jeśli potrafią rzucić fochem i traktować Cię jak powietrze z byle powodu. Znam to aż za dobrze. Lata przyjaźni, takiej-wydawać by się mogło- prawdziwej, a potem jak gdyby nigdy nic odwracanie głowy nawet na ulicy i ani słowa wytłumaczenia.
Ja mam swojego ukochanego optyka w Zielonej Górze i 'robi' mi okularki cacy od 16 lat
Też zawsze wszystko wylizane, wyczyszczone, poprawki w każdej chwili, można marudzić, wymieniać i jeszcze zawsze z uśmiechem.
gwiazdy...
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Mi to wystarczy, że to ja się uśmiechnę

-
em.
- Posty: 3683
- Rejestracja: 05 sty 2009 22:36
Ja też zawsze oczko puszczę. Kiedyś nawet sam pan optyk przyszedł do nas do domku z przeprosinami, że spóźnił się z robotą o jeden dzień. I przyniósł prezenty 
gwiazdy...
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
To wy tam macie ruch bezwizowy między ZG a Przylepem?em. pisze:Ja mam swojego ukochanego optyka w Zielonej Górze i 'robi' mi okularki cacy od 16 lat
Też zawsze wszystko wylizane, wyczyszczone, poprawki w każdej chwili, można marudzić, wymieniać i jeszcze zawsze z uśmiechem.
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
Taa, łatwo się mówi "olej to". Spędziłam z nią pół mojego życia i myślałam że mogę jej ufać, poza tym lekko się obwiniam że to się wszystko tak potoczyło. A nawet jeśli chciałabym to olać (a byłam już blisko), to nie mogę, bo jedziemy razem na kolonie i nie chcę sobie robić wrogów. Chcę tylko, żebyśmy trzymały fason - nie muszę być z nią najbliżej (mam inną osobę do zwierzania się a najważniejsze rzeczy i tak zachowuję dla siebie), ale bez wydrapywania oczu też byłoby super.
Co do ścierek z mojej szkoły
to nie mówię, że im zazdroszczę, ale przewraca mi się w żołądku jak widzę kompletnie nieatrakcyjną (jak dla mnie) laskę, która wypycha sobie stanik z brokatem, zakłada kieckę za ciasną w biodrach (ona jest szczupła ale i tak jej boczki w tym wychodzą o_O) i w rytmie muzyki próbuje kręcić tyłkiem - i przodkiem - choć miernie jej to wychodzi i pół sali gapi się jej tylko na zderzaki... Już nawet nie mówię, co odwalała na wycieczce szkolnej... To się mija z dobrym smakiem. Taniec indyjski jeszcze zniosę (inna rzecz, że w indyjskim jest więcej pruderii, mało golizny i ładnie to wygląda), ale arabski mnie obrzydza. A w ogóle najfajniejsze jest to, że ta laska chodzi na warsztaty i jest na nich najmłodsza, bo reszta to leczące kompleksy stare babska...
Co do ścierek z mojej szkoły
-
em.
- Posty: 3683
- Rejestracja: 05 sty 2009 22:36
E, raz nam dali na całą wieś tranzytową to się jeździłoRajca pisze:To wy tam macie ruch bezwizowy między ZG a Przylepem?
Miri, łatwo się mówi, bo to też w pewnym momencie staje się łatwe. Olać, położyć koło tyłka.
Ja to rozumiem i ja to obejmuję, ale życie uczy, że nie ma się co bawić w takie gierki. Nawet jeśli chcesz pozostać chociaż na neutralnym gruncie to zwyczajnie czasami się nie da albo nie warto. Wrogów mieć nie warto, ale takich przyjaciół z dupy też.
Szkoda czasu, zaufania, szkoda budowania więzi. Ja ludzi, z którym spędzałam naprawdę każdy dzień pożegnałam już dawno. Też nie czuję jakiejś wielkiej urazy, ale to jest mi już obojętne.
Jeśli ktoś nie stara się o Ciebie, Ty nie musisz o niego, o jego dobre czy złe podejście.
Ludzie to często szmaty, nie można ufać, nie można im wierzyć, że się zmienią i jeszcze liczyć, że będą trzymać fason.
gwiazdy...
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
Tak, zgadzam się z tobą. Jedyny problem polega na tym, że boję się, że to ja w tej relacji wyjdę na szmatę. Ale cóż, ktoś musi być mądrzejszy i trzeba przestać ciągnąć coś, co już i tak od dawna nie ma sensu. My nawet nie mamy wspólnych tematów. No bo o czym tu gadać? Co się dzieje na lekcjach? Chodzimy od roku do tej samej klasy. O muzyce, filmach? Ona preferuje Zmierzch, ja Obcego, ona słucha indie rocka a ja wolę DM. Książek czytamy ostatnio mało, wygórowanych gustów nie mamy. Może mamy sobie komentować zdjęcia na dA? No sorry, ale skoro ona jedzie na drugi koniec Polski, żeby sobie /cenzura/ zdjęcia makro trawki zrobić, co trafia mnie szlag (inna rzecz, że ja nie pojechałam z tę wycieczką z lustrzanką a i tak mam lepsze zdjęcia niż ona). W ogóle wszystko w jej osobie mnie ostatnio drażni - począwszy od kompletnego niezdecydowania w życiu, a skończywszy na sposobie ubierania się. Aż się boję, co będzie na koloniach. Chociaż tam to mnie może doceni - jak nie będzie stałego składu, to się będzie musiała do mnie przyczepić bo sama się będzie bała chodzić...
-
Fen.
- Posty: 1682
- Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
- Lokalizacja: Wrocław
widać nie tylko ja mam takie przypadkiem. pisze:A eks-przyjaciele to nie przyjaciele jeśli potrafią rzucić fochem i traktować Cię jak powietrze z byle powodu. Znam to aż za dobrze. Lata przyjaźni, takiej-wydawać by się mogło- prawdziwej, a potem jak gdyby nigdy nic odwracanie głowy nawet na ulicy i ani słowa wytłumaczenia.
Dokładnie.em. pisze:Ja to rozumiem i ja to obejmuję, ale życie uczy, że nie ma się co bawić w takie gierki. Nawet jeśli chcesz pozostać chociaż na neutralnym gruncie to zwyczajnie czasami się nie da albo nie warto. Wrogów mieć nie warto, ale takich przyjaciół z dupy też.
Szkoda czasu, zaufania, szkoda budowania więzi. Ja ludzi, z którym spędzałam naprawdę każdy dzień pożegnałam już dawno. Też nie czuję jakiejś wielkiej urazy, ale to jest mi już obojętne.
Jeśli ktoś nie stara się o Ciebie, Ty nie musisz o niego, o jego dobre czy złe podejście.
Ludzie to często szmaty, nie można ufać, nie można im wierzyć, że się zmienią i jeszcze liczyć, że będą trzymać fason.
Here's where the fun begins.
-
em.
- Posty: 3683
- Rejestracja: 05 sty 2009 22:36
Jeśli wiesz, że to Ty jesteś mądrzejsza i na ile możesz siebie cenić, to żadna szmata nie wchodzi w grę.Miri pisze:Tak, zgadzam się z tobą. Jedyny problem polega na tym, że boję się, że to ja w tej relacji wyjdę na szmatę.
Poza tym, nawet jeśli- to co? Wyjść na kogoś można za sprawą innych i to Ty pozwalasz na to lub nie.
Jeszcze sto razy pojawią się takie napięcia i z każdym kolejnym dojdziesz do wniosku, że taki problem to jeszcze nic. Głowa do góry, wakacje idą.
Mnie to już takie innych podejście do mnie obchodzi tyle co kurs dinara algierskiego
gwiazdy...
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
Koleżanka chyba zmądrzała, bo zadzwoniła żebym z nią po południu na plac poszła, więc chyba też poszła po rozum do głowy.
Wiesz, ja znam swoją wartość i staram się przed nikim nie płaszczyć bo strasznie tego nie lubię, kiedy muszę ze swojej inicjatywy do kogoś podchodzić i skakać koło niego bo on akurat ma focha. Ale chyba trochę ostatnio "za bardzo" się cenię, bo w całym moim gronie znajomych tylko dwie osoby traktują mnie tak jak zwykle. Ale dziś sobie powyjaśniam conieco z tą niedoszłą-byłą przyjaciółką i będzie git.
Wakacje idą, no! Co mnie jeszcze może męczyć jak mam 148pkt z rekrutacji i świadectwo z paskiem, 1.07 wyjeżdżam na kolonie a po dwóch tygodniach na ukochaną wiochę w Podkarpackiem?
Wiesz, ja znam swoją wartość i staram się przed nikim nie płaszczyć bo strasznie tego nie lubię, kiedy muszę ze swojej inicjatywy do kogoś podchodzić i skakać koło niego bo on akurat ma focha. Ale chyba trochę ostatnio "za bardzo" się cenię, bo w całym moim gronie znajomych tylko dwie osoby traktują mnie tak jak zwykle. Ale dziś sobie powyjaśniam conieco z tą niedoszłą-byłą przyjaciółką i będzie git.
Wakacje idą, no! Co mnie jeszcze może męczyć jak mam 148pkt z rekrutacji i świadectwo z paskiem, 1.07 wyjeżdżam na kolonie a po dwóch tygodniach na ukochaną wiochę w Podkarpackiem?
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Miri, jeśli kogoś lubisz i szanujesz to rozumiem, że zdanie takiej osoby na Twój temat jest dla Ciebie ważne. Więc jeśli w takiej relacji zachodzą jakieś nieporozumienia i występują zgrzyty to albo trzeba na chwilę od tej osoby odpocząć albo szczerze porozmawiać. Jednak nie warto przejmować się co o Tobie myśli ktoś o kim ogólnie masz złe zdanie, ktoś kto Cię prawie w ogóle nie zna lub nie zna wcale. Pamiętaj, że Ty nie jesteś zupa pomidorowa żeby Cie wszyscy lubili. 
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
No tak, ale zupę której nikt nie lubi wyrzuca się z menu... 
Postaram się jakoś ponaprawiać te moje relacje ze wszystkimi. Za szybko się denerwuję i może to tak wszystkich drażni - nie wiem. W każdym razie może będzie szło coś odbudować.
Postaram się jakoś ponaprawiać te moje relacje ze wszystkimi. Za szybko się denerwuję i może to tak wszystkich drażni - nie wiem. W każdym razie może będzie szło coś odbudować.
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Ja nie lubię pomidorowej 
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Rajca, Ty w ogóle zup nie lubisz więc się nie liczysz. 
-
Fen.
- Posty: 1682
- Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
- Lokalizacja: Wrocław
Zbrodnia !Rajca pisze:Ja nie lubię pomidorowej
Here's where the fun begins.
-
mintaj
- Posty: 6858
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
W sumie to ja też jej nie lubię.

DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
PACZKA
-
Fen.
- Posty: 1682
- Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
- Lokalizacja: Wrocław
W sumie to ja tylko z odpowiednim makaronem i na przecierze z prawdziwych pomidorów. 
Here's where the fun begins.
-
FREE STATE
Internet chodzi za wolno!!! 
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
W przerwie zjedz zupę. Pomidorową (ja też nie lubię, ale tylko jak robi moja mama z makaronem, a taką z ryżem ze stołówki albo lokalu to mogę jeść aż nie pęknę
).
Jak ci smutno, że internet chodzi wolno, to pomyśl sobie, co będzie w wakacje
.
Pogadałam z tą koleżanką. Okazało się, że obraziła się na mnie bo jej wbijałam
. Mam się zmienić. Taa, już to widzę.
Jak ci smutno, że internet chodzi wolno, to pomyśl sobie, co będzie w wakacje
Pogadałam z tą koleżanką. Okazało się, że obraziła się na mnie bo jej wbijałam