Co męczy Devotees w tym momencie?

Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6049
Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35

Re: Co męczy Devotees w tym momencie?

Post 17 cze 2011 22:05

Prostowanie, wymiana miniaturowych elementów i pucowanie to akurat jak dla mnie pierwszyzna w byle salonie optycznym, przynajmniej ja się z tym spotkałem.
Miri, ale czym Ty się przejmujesz? Przyjaciółka? Talenty? Hem?...
em.
Posty: 3683
Rejestracja: 05 sty 2009 22:36

Post 17 cze 2011 22:09

Miri, właśnie. Tym ostatnim się nie przejmuj. Ze ściery aksamitu nie zrobisz i nie ma co się spinać.
A eks-przyjaciele to nie przyjaciele jeśli potrafią rzucić fochem i traktować Cię jak powietrze z byle powodu. Znam to aż za dobrze. Lata przyjaźni, takiej-wydawać by się mogło- prawdziwej, a potem jak gdyby nigdy nic odwracanie głowy nawet na ulicy i ani słowa wytłumaczenia.

Ja mam swojego ukochanego optyka w Zielonej Górze i 'robi' mi okularki cacy od 16 lat :)
Też zawsze wszystko wylizane, wyczyszczone, poprawki w każdej chwili, można marudzić, wymieniać i jeszcze zawsze z uśmiechem.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6049
Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35

Post 17 cze 2011 22:10

Mi to wystarczy, że to ja się uśmiechnę ;( :P
em.
Posty: 3683
Rejestracja: 05 sty 2009 22:36

Post 17 cze 2011 22:13

Ja też zawsze oczko puszczę. Kiedyś nawet sam pan optyk przyszedł do nas do domku z przeprosinami, że spóźnił się z robotą o jeden dzień. I przyniósł prezenty :)
gwiazdy...
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6049
Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35

Post 17 cze 2011 22:18

em. pisze:Ja mam swojego ukochanego optyka w Zielonej Górze i 'robi' mi okularki cacy od 16 lat :)
Też zawsze wszystko wylizane, wyczyszczone, poprawki w każdej chwili, można marudzić, wymieniać i jeszcze zawsze z uśmiechem.
To wy tam macie ruch bezwizowy między ZG a Przylepem? ;(
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 968
Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 17 cze 2011 22:29

Taa, łatwo się mówi "olej to". Spędziłam z nią pół mojego życia i myślałam że mogę jej ufać, poza tym lekko się obwiniam że to się wszystko tak potoczyło. A nawet jeśli chciałabym to olać (a byłam już blisko), to nie mogę, bo jedziemy razem na kolonie i nie chcę sobie robić wrogów. Chcę tylko, żebyśmy trzymały fason - nie muszę być z nią najbliżej (mam inną osobę do zwierzania się a najważniejsze rzeczy i tak zachowuję dla siebie), ale bez wydrapywania oczu też byłoby super.
Co do ścierek z mojej szkoły ;) to nie mówię, że im zazdroszczę, ale przewraca mi się w żołądku jak widzę kompletnie nieatrakcyjną (jak dla mnie) laskę, która wypycha sobie stanik z brokatem, zakłada kieckę za ciasną w biodrach (ona jest szczupła ale i tak jej boczki w tym wychodzą o_O) i w rytmie muzyki próbuje kręcić tyłkiem - i przodkiem - choć miernie jej to wychodzi i pół sali gapi się jej tylko na zderzaki... Już nawet nie mówię, co odwalała na wycieczce szkolnej... To się mija z dobrym smakiem. Taniec indyjski jeszcze zniosę (inna rzecz, że w indyjskim jest więcej pruderii, mało golizny i ładnie to wygląda), ale arabski mnie obrzydza. A w ogóle najfajniejsze jest to, że ta laska chodzi na warsztaty i jest na nich najmłodsza, bo reszta to leczące kompleksy stare babska...
em.
Posty: 3683
Rejestracja: 05 sty 2009 22:36

Post 17 cze 2011 22:43

Rajca pisze:To wy tam macie ruch bezwizowy między ZG a Przylepem? ;(
E, raz nam dali na całą wieś tranzytową to się jeździło ;(

Miri, łatwo się mówi, bo to też w pewnym momencie staje się łatwe. Olać, położyć koło tyłka.
Ja to rozumiem i ja to obejmuję, ale życie uczy, że nie ma się co bawić w takie gierki. Nawet jeśli chcesz pozostać chociaż na neutralnym gruncie to zwyczajnie czasami się nie da albo nie warto. Wrogów mieć nie warto, ale takich przyjaciół z dupy też.
Szkoda czasu, zaufania, szkoda budowania więzi. Ja ludzi, z którym spędzałam naprawdę każdy dzień pożegnałam już dawno. Też nie czuję jakiejś wielkiej urazy, ale to jest mi już obojętne.
Jeśli ktoś nie stara się o Ciebie, Ty nie musisz o niego, o jego dobre czy złe podejście.
Ludzie to często szmaty, nie można ufać, nie można im wierzyć, że się zmienią i jeszcze liczyć, że będą trzymać fason.
gwiazdy...
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 968
Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 17 cze 2011 23:17

Tak, zgadzam się z tobą. Jedyny problem polega na tym, że boję się, że to ja w tej relacji wyjdę na szmatę. Ale cóż, ktoś musi być mądrzejszy i trzeba przestać ciągnąć coś, co już i tak od dawna nie ma sensu. My nawet nie mamy wspólnych tematów. No bo o czym tu gadać? Co się dzieje na lekcjach? Chodzimy od roku do tej samej klasy. O muzyce, filmach? Ona preferuje Zmierzch, ja Obcego, ona słucha indie rocka a ja wolę DM. Książek czytamy ostatnio mało, wygórowanych gustów nie mamy. Może mamy sobie komentować zdjęcia na dA? No sorry, ale skoro ona jedzie na drugi koniec Polski, żeby sobie /cenzura/ zdjęcia makro trawki zrobić, co trafia mnie szlag (inna rzecz, że ja nie pojechałam z tę wycieczką z lustrzanką a i tak mam lepsze zdjęcia niż ona). W ogóle wszystko w jej osobie mnie ostatnio drażni - począwszy od kompletnego niezdecydowania w życiu, a skończywszy na sposobie ubierania się. Aż się boję, co będzie na koloniach. Chociaż tam to mnie może doceni - jak nie będzie stałego składu, to się będzie musiała do mnie przyczepić bo sama się będzie bała chodzić...
Awatar użytkownika
Fen.
Posty: 1682
Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
Lokalizacja: Wrocław

Post 17 cze 2011 23:49

em. pisze:A eks-przyjaciele to nie przyjaciele jeśli potrafią rzucić fochem i traktować Cię jak powietrze z byle powodu. Znam to aż za dobrze. Lata przyjaźni, takiej-wydawać by się mogło- prawdziwej, a potem jak gdyby nigdy nic odwracanie głowy nawet na ulicy i ani słowa wytłumaczenia.
widać nie tylko ja mam takie przypadki :glaszcze:
em. pisze:Ja to rozumiem i ja to obejmuję, ale życie uczy, że nie ma się co bawić w takie gierki. Nawet jeśli chcesz pozostać chociaż na neutralnym gruncie to zwyczajnie czasami się nie da albo nie warto. Wrogów mieć nie warto, ale takich przyjaciół z dupy też.
Szkoda czasu, zaufania, szkoda budowania więzi. Ja ludzi, z którym spędzałam naprawdę każdy dzień pożegnałam już dawno. Też nie czuję jakiejś wielkiej urazy, ale to jest mi już obojętne.
Jeśli ktoś nie stara się o Ciebie, Ty nie musisz o niego, o jego dobre czy złe podejście.
Ludzie to często szmaty, nie można ufać, nie można im wierzyć, że się zmienią i jeszcze liczyć, że będą trzymać fason.
Dokładnie. :( szkoda czasu...
Here's where the fun begins.
em.
Posty: 3683
Rejestracja: 05 sty 2009 22:36

Post 18 cze 2011 00:05

Miri pisze:Tak, zgadzam się z tobą. Jedyny problem polega na tym, że boję się, że to ja w tej relacji wyjdę na szmatę.
Jeśli wiesz, że to Ty jesteś mądrzejsza i na ile możesz siebie cenić, to żadna szmata nie wchodzi w grę.
Poza tym, nawet jeśli- to co? Wyjść na kogoś można za sprawą innych i to Ty pozwalasz na to lub nie.
Jeszcze sto razy pojawią się takie napięcia i z każdym kolejnym dojdziesz do wniosku, że taki problem to jeszcze nic. Głowa do góry, wakacje idą.
Mnie to już takie innych podejście do mnie obchodzi tyle co kurs dinara algierskiego ;)
gwiazdy...
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 968
Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 18 cze 2011 13:25

Koleżanka chyba zmądrzała, bo zadzwoniła żebym z nią po południu na plac poszła, więc chyba też poszła po rozum do głowy.
Wiesz, ja znam swoją wartość i staram się przed nikim nie płaszczyć bo strasznie tego nie lubię, kiedy muszę ze swojej inicjatywy do kogoś podchodzić i skakać koło niego bo on akurat ma focha. Ale chyba trochę ostatnio "za bardzo" się cenię, bo w całym moim gronie znajomych tylko dwie osoby traktują mnie tak jak zwykle. Ale dziś sobie powyjaśniam conieco z tą niedoszłą-byłą przyjaciółką i będzie git.
Wakacje idą, no! Co mnie jeszcze może męczyć jak mam 148pkt z rekrutacji i świadectwo z paskiem, 1.07 wyjeżdżam na kolonie a po dwóch tygodniach na ukochaną wiochę w Podkarpackiem? :D
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 2927
Rejestracja: 20 paź 2006 15:50

Post 18 cze 2011 13:54

Miri, jeśli kogoś lubisz i szanujesz to rozumiem, że zdanie takiej osoby na Twój temat jest dla Ciebie ważne. Więc jeśli w takiej relacji zachodzą jakieś nieporozumienia i występują zgrzyty to albo trzeba na chwilę od tej osoby odpocząć albo szczerze porozmawiać. Jednak nie warto przejmować się co o Tobie myśli ktoś o kim ogólnie masz złe zdanie, ktoś kto Cię prawie w ogóle nie zna lub nie zna wcale. Pamiętaj, że Ty nie jesteś zupa pomidorowa żeby Cie wszyscy lubili. ;)
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 968
Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 18 cze 2011 14:32

No tak, ale zupę której nikt nie lubi wyrzuca się z menu... :roll:
Postaram się jakoś ponaprawiać te moje relacje ze wszystkimi. Za szybko się denerwuję i może to tak wszystkich drażni - nie wiem. W każdym razie może będzie szło coś odbudować. :D
Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6049
Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35

Post 18 cze 2011 14:37

Ja nie lubię pomidorowej ;(
Awatar użytkownika
dejmien
Posty: 2927
Rejestracja: 20 paź 2006 15:50

Post 18 cze 2011 14:48

Rajca, Ty w ogóle zup nie lubisz więc się nie liczysz. :P
Awatar użytkownika
Fen.
Posty: 1682
Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
Lokalizacja: Wrocław

Post 18 cze 2011 15:44

Rajca pisze:Ja nie lubię pomidorowej ;(
Zbrodnia ! ;(
Here's where the fun begins.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6858
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 18 cze 2011 17:43

W sumie to ja też jej nie lubię. ;( :grins:
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
Awatar użytkownika
Fen.
Posty: 1682
Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
Lokalizacja: Wrocław

Post 18 cze 2011 18:22

W sumie to ja tylko z odpowiednim makaronem i na przecierze z prawdziwych pomidorów. :)
Here's where the fun begins.
FREE STATE

Post 18 cze 2011 19:31

Internet chodzi za wolno!!! ;(
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 968
Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 18 cze 2011 21:05

W przerwie zjedz zupę. Pomidorową (ja też nie lubię, ale tylko jak robi moja mama z makaronem, a taką z ryżem ze stołówki albo lokalu to mogę jeść aż nie pęknę :D).
Jak ci smutno, że internet chodzi wolno, to pomyśl sobie, co będzie w wakacje ;(.
Pogadałam z tą koleżanką. Okazało się, że obraziła się na mnie bo jej wbijałam :roll:. Mam się zmienić. Taa, już to widzę.