Nie cierpie Redds'a,jest ble,po trzecim lyku mam ochote :zygi:
Pamietam,jak kiedys(dawno temu...)zaprosilam do siebie pare osob i wyciagnelam z barku kochanych rodzicow flaszeczke.Bylam przekonana,ze jest to wodzia,wiec tak dla rozluznienia atmosfery nalalam kazdemu w szklaneczke.Ktos jeszcze rzucil haslo ,,no to do dna!" i wszyscy uczestnicy imprezki ladnie wypili zawartosc szklaneczek(wszyscy poza mna).No i wtedy imprezowicze zbledli,niektorym osobom oczy doslownie wyszly na wierzch,jeszcze inni rzucili sie na wyscigi do kuchni po soczek,a ja nie wiedzialam o co chodzi.... Okazalo sie,ze we flaszeczce wcale nie byla wodzia,tylko czysty spirytusik,ktory zostal przelany przez moja mame do tej butelki.O rany,dlugo wszyscy pamietali tamta popijawe
