Tak więc owy panicz nazywa się Steven John Wilson.
Porcupine Tree
-
elliott
- Posty: 526
- Rejestracja: 28 cze 2009 22:58
- Lokalizacja: łódź/gdynia
Re: Porcupine Tree
Przepraszam, u mnie od zawsze tak się go nazywało, jak również funkcjonował jako Stefan, więc tak mi się utarło, ale fakt, skoro są pewne zasady to trzymajmy się ich konsekwentnie 
Tak więc owy panicz nazywa się Steven John Wilson.
Tak więc owy panicz nazywa się Steven John Wilson.
-
The Darkest Star
- Posty: 2331
- Rejestracja: 09 sie 2007 17:57
a u mnie w domu mama nazywała mnie fasolką a siostrę mająelliott pisze:Przepraszam, u mnie od zawsze tak się go nazywało
ale jazda
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
A u mnie zaś, pierd-olenie bzdur od zawsze było pier-doleniem bzdur. Wpadłby ktoś na to?
Finito w kwestiach językowych, odmian, deklinacji, implikacji, inklinacji, dewaluacji, dekartelizacji, demilitaryzacji Nadrenii i tym podobnych kwestiach.
Finito w kwestiach językowych, odmian, deklinacji, implikacji, inklinacji, dewaluacji, dekartelizacji, demilitaryzacji Nadrenii i tym podobnych kwestiach.
-
The Darkest Star
- Posty: 2331
- Rejestracja: 09 sie 2007 17:57
wykreśl toelliott pisze:Kotku
-
elliott
- Posty: 526
- Rejestracja: 28 cze 2009 22:58
- Lokalizacja: łódź/gdynia
Przepraszam, sprowokował mnie 
-
slick
- Posty: 7021
- Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
- Ulubiony utwór: Everything Counts
- Lokalizacja: Warszawa
Na czy czte i ry sciagacie staniki i sie bijecie a ja decyduje ktora wygra. 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Kiedyś tu się inteligentnie odbijało piłke a teraz pieprzycie 
Zaraz założe temat o Manaamie (albo o czymś innym) i będe w nim pisał za każdym razem jak będe srał, dajcie no luzu.
Slick, nasze gusta muzyczne się dawno temu rozjechały
może z wyjątkiem Orbitala ale tego się po prostu nie da nie lubić.
Zaraz założe temat o Manaamie (albo o czymś innym) i będe w nim pisał za każdym razem jak będe srał, dajcie no luzu.
Slick, nasze gusta muzyczne się dawno temu rozjechały
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
The Darkest Star
- Posty: 2331
- Rejestracja: 09 sie 2007 17:57
slick pisze:Na czy czte i ry sciagacie staniki i sie bijecie a ja decyduje ktora wygra.
nie schlebiaj sobie
idź tam. loda sorbetowego jedz
-
elliott
- Posty: 526
- Rejestracja: 28 cze 2009 22:58
- Lokalizacja: łódź/gdynia
Zagłębiając się dalej w temat nowego image:
SW: You know why we did that? It's because we're on Roadrunner, which is a metal label. And every single band on Roadrunner, when you look at their promotional pictures they're always the same. Dressed is black, tattoos ... and we thought let's go in the opposite direction and let's distance ourselves from that heavy rock metal cliché. I'm not sure about the pictures myself. I mean, the whole thing about promotional pictures of the band is kind of ridiculous anyway. Being photographed just because you make music is kind of ridiculous. I much prefer natural pictures, caught in the act pictures. This whole idea of posing for a picture seems slightly ridiculous. But what do you do. Anyway, so we tried to do something different with it.
Well, it does work. I mean, if you look at the Roadrunner page it's all black black black and then there's you guys.
SW: Yeah, we look different. We stand out a bit. I'm not sure in a good way, but we do stand out.
No, czyli przynajmniej jest świadom tego, że nie wyglądają najatrakcyjniej
SW: You know why we did that? It's because we're on Roadrunner, which is a metal label. And every single band on Roadrunner, when you look at their promotional pictures they're always the same. Dressed is black, tattoos ... and we thought let's go in the opposite direction and let's distance ourselves from that heavy rock metal cliché. I'm not sure about the pictures myself. I mean, the whole thing about promotional pictures of the band is kind of ridiculous anyway. Being photographed just because you make music is kind of ridiculous. I much prefer natural pictures, caught in the act pictures. This whole idea of posing for a picture seems slightly ridiculous. But what do you do. Anyway, so we tried to do something different with it.
Well, it does work. I mean, if you look at the Roadrunner page it's all black black black and then there's you guys.
SW: Yeah, we look different. We stand out a bit. I'm not sure in a good way, but we do stand out.
No, czyli przynajmniej jest świadom tego, że nie wyglądają najatrakcyjniej
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
http://www.setlist.fm/setlist/porcupine ... 78d61.html
na minus: brak Sleep Of No Dreaming, Stars Die, Sever, ogólnie czegokolwiek sprzed Lightbulb
na plus: Normal, Russia On Ice, M+CD, Muzak, cały Incydent, Bonnie
niemniej dziwny set, to już nie ten sam zespół
http://www.setlist.fm/setlist/porcupine ... 78cc9.html
szkoda Normal i Muzaka ale... Buying New Soul!
na minus: brak Sleep Of No Dreaming, Stars Die, Sever, ogólnie czegokolwiek sprzed Lightbulb
na plus: Normal, Russia On Ice, M+CD, Muzak, cały Incydent, Bonnie
niemniej dziwny set, to już nie ten sam zespół
http://www.setlist.fm/setlist/porcupine ... 78cc9.html
szkoda Normal i Muzaka ale... Buying New Soul!
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Mieszane są moje uczucia po koncercie PT (dla mnie pierwszym).
Może miałem za duże oczekiwania, może nie dociera do mnie jak bardzo się ten zespół zmienił przez lata ale to nie do końca było Porcupine Tree jakie chciałem zobaczyć.
Na plus:
- oglądanie Colina Edwina z odległości trzech metrów
- Wes ma krótsze włosy i wygląda lepiej, nawet lepiej śpiewa
- ogólnie, fajnie było ich zobaczyć na żywo po latach słuchania płyt i oglądania ich na zdjęciach
- występ był bezbłędny, ani jednego fałszu, tylko kilka kontrolowanych wpadek, które tylko dodału smaku
- dobre nagłośnienie
- Russia On Ice (mimo wykastrowania i jazgotliwej oprawy, nadal piękne), Strip The Soul / .3 (szkoda, że tez przykastrowane), Lazarus (niech mu będzie), Muzak + Trains i The Blind House, rewelacyjny początek koncertu, rewelacyjnie zagrany i zaśpiewany (jak prawie całe The Incident na żywo).
- człowiek z odkurzaczem
- torebki 'the incident'
na minus:
- Wrocławski set. Wychodzi na to, że powinienem jechać dzień później do Lipska i zobaczył bym wtedy to co chciałem. U nas było prawie nic
A "Remember Me Lover" już mnie kompletnie załamało...
- napierdalanie... no niestety, PT napierdalali strasznie. Nawet spokojne kawałki były napierdalane a te metalowe były już maksymalnie dopierdolone w kosmos i flaki podskakiwały do gardła. Nie tak bym chciał aby brzmieli na koncercie.
- emo projekcja do "Way Out Of Here" to ostatni gwóźdź do trumny.
- raczej średnie zaopatrzenie sklepu i wysokie ceny, ciekawe kto kupił klape od kibla z autografami
Ogólnie koncert mi się podobał (mimo wszystko), Wilson nawet dużo gadał i gadał fajnie, Colin był rozkoszny, Gavin się usmiechał, Barbieri jest czarujący. Steven miał wyjątkowo dobry głos tej nocy i chwała. Następnym razem, zapewne odbiór będzie lepszy. Jako, że nie stałem potem po autograf króla to nie będe się wściekał za to, że nie wyszedł. Koncert był dobry i mi się podobało ale ekstazy nie przezyłem. Tak jak pisałem, nie szedłem na koncert zespołu metalowego a taki występ obejrzałem.
Wrażenie to potęgowała publika pod sceną, same gówniarstwo wychowane na Fear Of A Blank Planet. No, ale to drobiazgi. Może nastepnym razem. Napewno koncert wspominałbym gorzej gdyby nie stałe towarzystwo Em.ci
Pozdrowenia dla Gosi Elliott za towarzystwo w drodze na miejsce i wcześniej/potem, miło było poznać
Udalo Ci sie dorawać chłopaków?
Może miałem za duże oczekiwania, może nie dociera do mnie jak bardzo się ten zespół zmienił przez lata ale to nie do końca było Porcupine Tree jakie chciałem zobaczyć.
Na plus:
- oglądanie Colina Edwina z odległości trzech metrów
- Wes ma krótsze włosy i wygląda lepiej, nawet lepiej śpiewa
- ogólnie, fajnie było ich zobaczyć na żywo po latach słuchania płyt i oglądania ich na zdjęciach
- występ był bezbłędny, ani jednego fałszu, tylko kilka kontrolowanych wpadek, które tylko dodału smaku
- dobre nagłośnienie
- Russia On Ice (mimo wykastrowania i jazgotliwej oprawy, nadal piękne), Strip The Soul / .3 (szkoda, że tez przykastrowane), Lazarus (niech mu będzie), Muzak + Trains i The Blind House, rewelacyjny początek koncertu, rewelacyjnie zagrany i zaśpiewany (jak prawie całe The Incident na żywo).
- człowiek z odkurzaczem
- torebki 'the incident'
na minus:
- Wrocławski set. Wychodzi na to, że powinienem jechać dzień później do Lipska i zobaczył bym wtedy to co chciałem. U nas było prawie nic
A "Remember Me Lover" już mnie kompletnie załamało...
- napierdalanie... no niestety, PT napierdalali strasznie. Nawet spokojne kawałki były napierdalane a te metalowe były już maksymalnie dopierdolone w kosmos i flaki podskakiwały do gardła. Nie tak bym chciał aby brzmieli na koncercie.
- emo projekcja do "Way Out Of Here" to ostatni gwóźdź do trumny.
- raczej średnie zaopatrzenie sklepu i wysokie ceny, ciekawe kto kupił klape od kibla z autografami
Ogólnie koncert mi się podobał (mimo wszystko), Wilson nawet dużo gadał i gadał fajnie, Colin był rozkoszny, Gavin się usmiechał, Barbieri jest czarujący. Steven miał wyjątkowo dobry głos tej nocy i chwała. Następnym razem, zapewne odbiór będzie lepszy. Jako, że nie stałem potem po autograf króla to nie będe się wściekał za to, że nie wyszedł. Koncert był dobry i mi się podobało ale ekstazy nie przezyłem. Tak jak pisałem, nie szedłem na koncert zespołu metalowego a taki występ obejrzałem.
Wrażenie to potęgowała publika pod sceną, same gówniarstwo wychowane na Fear Of A Blank Planet. No, ale to drobiazgi. Może nastepnym razem. Napewno koncert wspominałbym gorzej gdyby nie stałe towarzystwo Em.ci
Pozdrowenia dla Gosi Elliott za towarzystwo w drodze na miejsce i wcześniej/potem, miło było poznać
Udalo Ci sie dorawać chłopaków?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
elliott
- Posty: 526
- Rejestracja: 28 cze 2009 22:58
- Lokalizacja: łódź/gdynia
Również pozdrawiam H&M, miło mi się z Wami piwkowało i później oczywiście koncertowało. 
Chłopaków nie dorwałam, co prawda jeszcze chwilę kręciłam się w pobliżu hali z ekipą znajomych, ale musiałam się zbierać. Za to oni sterczeli tam jeszcze z godzinę, ale nie doczekali się nikogo. Tylko koledze mojemu udało się dorwać Richiego podczas papieroska, ale to był dosłownie chwilowy fart.
A z reklamówką z Porcupine Tree to się muszę wybrać kiedyś na spacer przez Piotrkowską
Koncert uważam za b.dobry i magiczny (fakt, jak dzisiaj zobaczyłam setlistę z Lipska, to myślałam że pi**dolnę) ale mimo wszystko odlot był. Nie jest to zbyt obiektywna ocena z mojej strony, bo PT i wszystko co ze Stevenem związane kocham miłością bezwarunkowo bezwarunkową, a jeszcze fakt stania 3 metrów od Bosego i oglądanie zabawnych minek Colina spotęgowało cały efekt. Pan z odkurzaczem - wymarzona fucha, już wiem co chcę robić jak dorosnę - będę odkurzać wykładzinę na scenie przed występami PT
No i Steven Steven Steven, facet mógłby wyjść z tamburynkiem i dziecięcą harmonijką, a i tak byłabym zachwycona tym co by zagrał. No i widziałam jego stopy z bliska, a to naprawdę coś.
Usłyszałam Russia On Ice na żywo. Szkoda, że Buying nie było, ale jeszcze będzie okazja, słyszałam ploty jakoby PT miało nas odwiedzić na początku przyszłego roku znów. A ja być może zrobię wypad do Monachium za miesiąc (bo niestety Wiedeń jutrzejszy odpadł, a Rodziciel mój nawet się na niego nakręcił, no ale jeszcze nic straconego, wszak jest Monachium i rodzinka niedaleko
)
Także podsumowując, wypad jak najbardziej udany, oby Jeżozwierze nie kazali na siebie długo czekać
Chłopaków nie dorwałam, co prawda jeszcze chwilę kręciłam się w pobliżu hali z ekipą znajomych, ale musiałam się zbierać. Za to oni sterczeli tam jeszcze z godzinę, ale nie doczekali się nikogo. Tylko koledze mojemu udało się dorwać Richiego podczas papieroska, ale to był dosłownie chwilowy fart.
A z reklamówką z Porcupine Tree to się muszę wybrać kiedyś na spacer przez Piotrkowską
Koncert uważam za b.dobry i magiczny (fakt, jak dzisiaj zobaczyłam setlistę z Lipska, to myślałam że pi**dolnę) ale mimo wszystko odlot był. Nie jest to zbyt obiektywna ocena z mojej strony, bo PT i wszystko co ze Stevenem związane kocham miłością bezwarunkowo bezwarunkową, a jeszcze fakt stania 3 metrów od Bosego i oglądanie zabawnych minek Colina spotęgowało cały efekt. Pan z odkurzaczem - wymarzona fucha, już wiem co chcę robić jak dorosnę - będę odkurzać wykładzinę na scenie przed występami PT
No i Steven Steven Steven, facet mógłby wyjść z tamburynkiem i dziecięcą harmonijką, a i tak byłabym zachwycona tym co by zagrał. No i widziałam jego stopy z bliska, a to naprawdę coś.
Usłyszałam Russia On Ice na żywo. Szkoda, że Buying nie było, ale jeszcze będzie okazja, słyszałam ploty jakoby PT miało nas odwiedzić na początku przyszłego roku znów. A ja być może zrobię wypad do Monachium za miesiąc (bo niestety Wiedeń jutrzejszy odpadł, a Rodziciel mój nawet się na niego nakręcił, no ale jeszcze nic straconego, wszak jest Monachium i rodzinka niedaleko
Także podsumowując, wypad jak najbardziej udany, oby Jeżozwierze nie kazali na siebie długo czekać
-
em.
- Posty: 3683
- Rejestracja: 05 sty 2009 22:36
Późno, ale też się dopiszę.
Mój pierwszy koncert, oczekiwany od długiego czasu i magiczny.
Wreszcie dane mi było zobaczyć na żywo (i do tego z bliska) ludzi, których uwielbiam, niesamowite.
Prawdę mówiąc - kiedy weszli na scenę, to mnie zamurowało.Ręce mi się nawet trzęsły, a The Incident wykonali świetnie.
Było głośno, ale mi to jakoś nie przeszkadzało i wszystko mile pieściło moje uszy.
Pożałowali nam jednak samych najlepszych łakoci
Cudnie było usłyszeć chociaż 'Russia On Ice' (okrojone,ale zawsze).
No,ale żeby pożałować 'Stars Die' czy 'Normal' ludziom, dzięki którym Wilson mógł zarobić na pierwsze bamboszki?
Byłam tym zawiedziona, czekałam na to, co mieli dojcze potem/przedtem/a wczoraj Austria
No, ale koniec końców i tak byłam i jestem szczęśliwa, pomimo drobnych zgrzytów.
Koncert przedni, mój Ukochany obok (bez niego nie byłoby tak samo), a zespół na wyciągnięcie ręki...
Colin to jest tak czarujący i przejmująco uroczy, że aż mi się buzia cieszyła gdy uśmiechał się co chwilę i można było zobaczyć to z bliska
I ten cholerny Wilson.
Człowieczek z setką gitar, w które napieprzał latając przy tym na boso.
Tylko patrzyłam czy nie zaplącze się zaraz w coś i jak machał tymi stopami kiedy siedział.
Naprawdę, niesamowity koncert.
Support do bani, tragedia, dramat i potworna klęska.
Myślałam, że zgniotą mnie wyrzygane dźwięki z głośników. Jedyne, co było dobre w tym występie, to to, że szybko się skończył.
Dziękuję elliott za spotkanie, obie możemy szpanować teraz koszulkami
I przede wszystkim mojemu Hienowi, bez którego bym nie pojechała, a dzięki któremu takie wydarzenie nabrało większego znaczenia
Mój pierwszy koncert, oczekiwany od długiego czasu i magiczny.
Wreszcie dane mi było zobaczyć na żywo (i do tego z bliska) ludzi, których uwielbiam, niesamowite.
Prawdę mówiąc - kiedy weszli na scenę, to mnie zamurowało.Ręce mi się nawet trzęsły, a The Incident wykonali świetnie.
Było głośno, ale mi to jakoś nie przeszkadzało i wszystko mile pieściło moje uszy.
Pożałowali nam jednak samych najlepszych łakoci
Cudnie było usłyszeć chociaż 'Russia On Ice' (okrojone,ale zawsze).
No,ale żeby pożałować 'Stars Die' czy 'Normal' ludziom, dzięki którym Wilson mógł zarobić na pierwsze bamboszki?
Byłam tym zawiedziona, czekałam na to, co mieli dojcze potem/przedtem/a wczoraj Austria
No, ale koniec końców i tak byłam i jestem szczęśliwa, pomimo drobnych zgrzytów.
Koncert przedni, mój Ukochany obok (bez niego nie byłoby tak samo), a zespół na wyciągnięcie ręki...
Colin to jest tak czarujący i przejmująco uroczy, że aż mi się buzia cieszyła gdy uśmiechał się co chwilę i można było zobaczyć to z bliska
Człowieczek z setką gitar, w które napieprzał latając przy tym na boso.
Tylko patrzyłam czy nie zaplącze się zaraz w coś i jak machał tymi stopami kiedy siedział.
Naprawdę, niesamowity koncert.
Support do bani, tragedia, dramat i potworna klęska.
Myślałam, że zgniotą mnie wyrzygane dźwięki z głośników. Jedyne, co było dobre w tym występie, to to, że szybko się skończył.
Dziękuję elliott za spotkanie, obie możemy szpanować teraz koszulkami
I przede wszystkim mojemu Hienowi, bez którego bym nie pojechała, a dzięki któremu takie wydarzenie nabrało większego znaczenia
gwiazdy...
-
Marcin
- Posty: 880
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:22
- Ulubiony utwór: Secret to the End
- Lokalizacja: w promieniu X
Ja dopiero zaczynam ''podróż'' z Porcupine Tree ,ale zapewniam po przesłuchaniu ''The incident'' sięgnę po więcej 
Proszę nabrać powietrza...zatrzymać...i nie oddychać!
-
elliott
- Posty: 526
- Rejestracja: 28 cze 2009 22:58
- Lokalizacja: łódź/gdynia
Czepiacie się tego Remember Me Lover, ja bardzo lubię tą piosenkę 
Chociaż faktycznie chyba i tak bardziej bym się chyba cieszyła ze Stars Die. Nieważne, Stefek wróci to poprawi to i owo.
Marcin, a 'podróż' a postaci Voyage 34 to taki smaczek na dalszą część... podróży z PT
tak mi się skojarzyło ^^
Chociaż faktycznie chyba i tak bardziej bym się chyba cieszyła ze Stars Die. Nieważne, Stefek wróci to poprawi to i owo.
Marcin, a 'podróż' a postaci Voyage 34 to taki smaczek na dalszą część... podróży z PT
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Wieki minęły i w końcu posiadłem zawartość kaset jakie Steven Wilson nagrał w pierwszej połowie lat 80 z zespołem Karma. 14 minutowe "Nine Cats" wprawiło mnie w osłupienie. Karma była bardziej "prog-rockowa" (umyślnie wziąłem w cudzysłów) niż PT było kiedykolwiek, prawie Genesis z Gabrielem.
A Wilson ledwo kończył 18 lat...
Teraz niech mi ktoś jeszcze da kasetowe "Speak"...
A Wilson ledwo kończył 18 lat...
Teraz niech mi ktoś jeszcze da kasetowe "Speak"...
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Żeby Porcowy temat był czwarty od końca, na drugiej stronie. Bójcie się boga Sziwy, Sziszy i Honsiu!
Otóż chciałem się pochwalić, że ostatnio polubiłem Lazarusa. Tyle
A jak ktoś nie wie o co chodzi z nojninojninową sektą to zapraszam do zakupu środków zawierających Lintona Samuela Dawsona.
Otóż chciałem się pochwalić, że ostatnio polubiłem Lazarusa. Tyle
A jak ktoś nie wie o co chodzi z nojninojninową sektą to zapraszam do zakupu środków zawierających Lintona Samuela Dawsona.
-
elliott
- Posty: 526
- Rejestracja: 28 cze 2009 22:58
- Lokalizacja: łódź/gdynia
Nojninojni z Tobą 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Noyni-noyni!
Reaktywacja tematy w stylu, faktycznie, Lintonowskim.
Słucham sobię świeżego bootlegu sprzed tygodnia, piłują chłopaki Incydent od pół roku a i tak się jebnęli na "I Drive The Hearse"...
Reaktywacja tematy w stylu, faktycznie, Lintonowskim.
Słucham sobię świeżego bootlegu sprzed tygodnia, piłują chłopaki Incydent od pół roku a i tak się jebnęli na "I Drive The Hearse"...
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
elliott
- Posty: 526
- Rejestracja: 28 cze 2009 22:58
- Lokalizacja: łódź/gdynia
Hieniuuutkuuuu?
Może byś tak mi sprezentował linka? :bouncy:
Myślałam że wbiję do Ostravy 15 lipca (czy coś koło tego) ale nie wyjdzie niestety bo będę wtedy w innej części Europy
Może byś tak mi sprezentował linka? :bouncy:
Myślałam że wbiję do Ostravy 15 lipca (czy coś koło tego) ale nie wyjdzie niestety bo będę wtedy w innej części Europy