Wegetarianizm
-
EveS
- Posty: 1734
- Rejestracja: 05 kwie 2005 16:10
- Ulubiony utwór: Never Let Me Down Again
- Lokalizacja: EZG
To teraz już nic nie kumam, bo myślałam, że weganie to z kolei nie tykają produktów pochodzenia zwierzęcego, typu mleko, jego przetwory, jajka, miód. 
-
slick
- Posty: 7021
- Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
- Ulubiony utwór: Everything Counts
- Lokalizacja: Warszawa
Dizunia wróci to Ci wytlumaczy, ja juz miałem na ten temat niezłe szkolenie 
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Weganem jest ten kto nie uzywa zadnych produktow pochodzenia zwierzecego 
....no i oczywiscie zwierzatek-to podstawa
....no i oczywiscie zwierzatek-to podstawa
-
Disease
- Posty: 457
- Rejestracja: 15 lut 2005 23:03
- Lokalizacja: warsaw
Droga ciociu @Eve (mam nadzieje, że nie masz mi za złe, że sie tak do Ciebie zwracam
)
W moim poprzednim poscie zaznaczyłam, że szeroko pojętego terminu wegetarianizm używam umownie. Potocznie i najogólniej mówiąc, jest to bezmięsny sposób odżywiania się pokarmami roślinnym i nabiałowymi. Oszczędzę Ci łacińskiego pochodzenia i znaczenia słówek źródłowych
. Zaprzestanie jadania mięsa stanowi pierwszy krok wiodący w sferę różnorodnych , nowych spraw i problemów, zarówno zdrowotnych i żywieniowych, jak też moralnych, ekonomicznych, filozoficznych etc. Obecnie istnieje kilka odmian wegetarianizmu:
* lakto-owo-wegetarianizm-najbardziej rozpowszechniona odmiana wegetarianizmu, w której co prawda nie zjada się zwierząt, ale korzysta się z ich produktów w postaci jajek (owo), mleka i przetworów mlecznych (lakto) (na takiej dietce byłam przez osiem ostatnich lat
)
* lakto-wegetarianizm-z powyżej opisanej diety eliminuje jajka (taki sposób odżywiania się preferuje @ Magiczna
)
* owo-wegetarianizm-odrzuca spożywanie mleka i jego przetworów
* weganizm-"czysta" (konsekwentna) odmiana wegetarianizmu, tzn. oparta wyłącznie na produktach pochodzenia roślinnego z pominięciem nabiału i jaj. Weganin-osoba niespożywająca żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego (mięsa, drobiu, ryb, jaj, również mleka i przetworów mlecznych, miodu, żelatyny itp.), jak również niekorzystająca z innych form eksploatacji zwierząt (futra, skóry, wełna, oleje zwierzęce w kosmetykach) (od dwóch miechów przyjęłam taki styl zycia
)
* witarianizm-wyklucza z diety pokarmy przetwarzane termicznie (gotowanie, smażenie, pieczenie, itd.), stawiając na spożywanie wyłącznie surowych warzyw i owoców
* frutarianizm-dieta opierająca się wyłącznie na owocach i orzechach.
Generalnie ludzi jadających ryby czy owoce morza nie powinno nazywać sie wegetarianami. Być może klasyfikuje sie ich w taki sposób, bo wyrządzają mniejsze zło :? ? Ofkors, jest to kwestia dość kontrowersyjna
...
@ NiNa, @ Bartini, @ Iwonka
Spodziewałam się jakiejś riposty, sensownej dyskusji lub choć ataku personalnego, że wpędzam się w anemię albo że wege odebrał mi rozum
. A tu niespodzina
. Macie ZERO argumentów na poparcie swojego widzimisię, a zabieracie głos i oceniacie postepowanie wegetarian
. Ofkors najłatwiej powiedzieć nic mnie nie przekona i dalej pisac bzdury, niż przejrzec kilka książek, stron internetowych czy posłuchac opinii lekarzy
...
@ Lucuś
Mądrusich masz Rodziców
. Szkoda, że wróciłeś do mięcha, ale to kwesia wyboru
...
@ Slick
Jakie szkolenie? A gdzie ja wtedy byłam :? ? Nie przypominam sobie, żebym musiała szkolic Cie w jakiejkolwiek kwestii
...
Na zakończenie kolejnego elaboratu dodam, że NIKT nie dał nam prawa do zabijania
Żyjemy na Ziemi po to, aby kochać, a nie krzywdzić
Takie jest moje zdanie.
* lakto-owo-wegetarianizm-najbardziej rozpowszechniona odmiana wegetarianizmu, w której co prawda nie zjada się zwierząt, ale korzysta się z ich produktów w postaci jajek (owo), mleka i przetworów mlecznych (lakto) (na takiej dietce byłam przez osiem ostatnich lat
* lakto-wegetarianizm-z powyżej opisanej diety eliminuje jajka (taki sposób odżywiania się preferuje @ Magiczna
* owo-wegetarianizm-odrzuca spożywanie mleka i jego przetworów
* weganizm-"czysta" (konsekwentna) odmiana wegetarianizmu, tzn. oparta wyłącznie na produktach pochodzenia roślinnego z pominięciem nabiału i jaj. Weganin-osoba niespożywająca żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego (mięsa, drobiu, ryb, jaj, również mleka i przetworów mlecznych, miodu, żelatyny itp.), jak również niekorzystająca z innych form eksploatacji zwierząt (futra, skóry, wełna, oleje zwierzęce w kosmetykach) (od dwóch miechów przyjęłam taki styl zycia
* witarianizm-wyklucza z diety pokarmy przetwarzane termicznie (gotowanie, smażenie, pieczenie, itd.), stawiając na spożywanie wyłącznie surowych warzyw i owoców
* frutarianizm-dieta opierająca się wyłącznie na owocach i orzechach.
Generalnie ludzi jadających ryby czy owoce morza nie powinno nazywać sie wegetarianami. Być może klasyfikuje sie ich w taki sposób, bo wyrządzają mniejsze zło :? ? Ofkors, jest to kwestia dość kontrowersyjna
@ NiNa, @ Bartini, @ Iwonka
@ Lucuś
@ Slick
Na zakończenie kolejnego elaboratu dodam, że NIKT nie dał nam prawa do zabijania
-
Iwonka
- Posty: 1434
- Rejestracja: 22 sty 2005 12:25
- Lokalizacja: Katowice
Disease, zastanawiam się tylko, czy jak będziesz (byłaś, jestes, nie wiem....) w ciąży,to czy odmówisz swojemu dziecku tych wszystich podstawowych składników....i proszę, nie mów że na soji i bobie urośnie slicznie jak na drożdżach.. 
-
DT
- Posty: 1267
- Rejestracja: 18 lut 2005 06:50
- Lokalizacja: The Middle of Nowhere
Bezsensowny zarzut wszystkie potrzebne dziecku do rozwoju składniki są równiez w pokarmach niezwierzęcych.Po narodzeniu tez nie faszerujesz(mam nadzieje)dziecka schabowymi. Mieso jest wazne(walory smakowe jak dla mnie)ale mozna sie bez niego obejsc. Od lat promuje się styl odzywiania w ktorym zasadniczą rolę odgrywają pokarmy niezwierzęce bo to zdrowiej wiesz jak długo trawi się mięso(golonki z sierscią). Ktos komu bedzie zalezalo na swoim zdrowiu bedzie umial się zywic roslinami nie szkodząc sobie samemu.
fu..'em and their law
-
Bartini
- Posty: 2233
- Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
- Lokalizacja: Wrocław
Jeszcze korzonki dopisz, bez tego nie urośnieIwonka pisze:Disease, zastanawiam się tylko, czy jak będziesz (byłaś, jestes, nie wiem....) w ciąży,to czy odmówisz swojemu dziecku tych wszystich podstawowych składników....i proszę, nie mów że na soji i bobie urośnie slicznie jak na drożdżach..
@Disease: ale mnie naprawde nie interesuja argumenty lekarzy, tokarzy, ślusarzy czy elektryków. Jem mięcho bo lubie, a to ze to akurat jakas swinka czy kurczak to trudno, po to sie je hoduje zeby je zjadac, jak to ktos tu napisal, zwierzatka tez zjadaja siebie nawzajem, moze pora je tez zaczac edukowac, zeby jadly tylko trawe i kwiatki?
Tak samo bajer o nie jedzeniu jajek i przetworów mlecznych to juz jest ostre przegięcie. Rozumiem ze mozna nie jesc mięsa, ok. Licze ze zaraz mi powiesz w ktorych chwastach jest ten sam wapń co w mleku czy w innych przetworach mlecznych, ale ja i tak lubie wypic mleko i tak lubie zjesc serek, i tak lubie zjesc jogurt.
Ja tam nic do wegetarian nie mam, uwazam to tylko za troche dziwne, ale to moja sprawa i koniec. A to ze jem bo lubie to normalna sprawa. Jem bo mi smakuje i koniec.Macie ZERO argumentów na poparcie swojego widzimisię, a zabieracie głos i oceniacie postepowanie wegetarian. Ofkors najłatwiej powiedzieć nic mnie nie przekona i dalej pisac bzdury, niż przejrzec kilka książek, stron internetowych czy posłuchac opinii lekarzy
-
Erwartungen
- Posty: 1332
- Rejestracja: 29 sty 2005 00:56
- Lokalizacja: Katowice
może trochę OFTOP, ale Disease na pewno nie była w ciąży, nie jest w ciąży i póki co na pewno nie chce być w ciąży. Nie mam żadnego info, tak mi się po prostu wydaje 
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Ja bylam w ciazy i urodzilam piekne,zdrowe dziecko...I co wy na to?Nadal pieknie sie rozwija,zarowno fizycznie jak i umyslowo 
-
Disease
- Posty: 457
- Rejestracja: 15 lut 2005 23:03
- Lokalizacja: warsaw
@ kawuś
Dopsz pamietam, że to córeczka
? Jest na dietce bezmięsnej/bezrybnej (chyba stworzyłam neologizm, ale cio tam
), czy jeścio bardziej ortodoxyjnej? A Ty, Niunia, na jakiej jestes, bo dość oszczędnie pisałaś w tym topicu o sobie :? ?
@ Erw
Co do Twojego pierwszego i drugiego przypuszczenia, przyznaje Ci rację w 101%
. Jednak co do ostatniego, to równo tydzień temu zmieniło sie moje podejście o 180 stopni
. Zawsze marzyłam, żeby moje dzieciatko miało pełna rodzine, a o odpowiedzialnego tatusia dzis trudno, więc, chcąc nie chcąc, pewnie poczekam z tym jeścio kilka latek
.
@ Bartini
Jakie korzonki :? ? Może miałeś na mysli kiełki
? Owszem, jadam i polecam, bo są bardzo zdrowe, szczególnie z własnej hodowli
.
To, że zwierzatka zjadaja sie nawzajem, to prawo natury. My je sztucznie tuczymy, faszerujemy chemia, aby sprawic przyjemność podniebieniu. Jeżeli nie widzisz w tym choc delikatnej różnicy, to chyba jesteś ślepy
. Nie czepiałabym sie tej hodowli tak bardzo, gdyby zwierzaki miały choc godna smierć, której nie mają
. Cierpisz, gdy boli Cię ząb? Jak myslisz, co czuje zwierzę rażone prądem :? ???
Chcesz danych liczbowych o zawartosci wapnia w roślinach i porównania z produktami mlecznymi? Mówisz i masz
:
gotowany rabarbar (jedna szklanka) 348 mg
gotowany szpinak (jedna szklanka) 278 mg
kapusta pekińska (jedna szklanka) 250 mg
brokuły (jedna szklanka) 180 mg
sezam (dwie łyżki) 176 mg
gotowana soja (jedna szklanka) 175 mg
gotowana botwina (jedna szklanka) 165 mg
suszone figi (pięć sztuk) 135 mg
tofu (jedna szklanka) 130 mg
migdały (jedna szklanka) 388 mg
podczas gdy:
mleko (jedna szklanka) 246 mg
jogurt (jedna szklanka) 240 mg
maślanka (jedna szklanka) 218 mg
Sorki za kolejny, nudny, teoretyczny wywód, ale sam sprowokowałeś
.
I jescio jedno: nie obchodzi mnie, jakie produkty jadasz, a jakimi gardzisz. Już raz prosiłam Cie, żebys uwazał na słowa, ale, jak widzę, nieskutecznie
. Nie prowokuj mnie, proszę, do wystawienia pazurków
. To taka moja dobra kumplowska rada
...
@ d2t6
:wow: positive shocking
Bravo dla tego Pana
@ Iwonka
Czy co zrobię? ODMÓWIĘ
? Odmawia sie przyjemnosci, a nie czegoś, co uważa sie za zbędne
. Mniejsza jednak o słówka. Owszem, mam zamiar wychować najlepiej wegańskie, a przynajmniej wegetariańskie, dziecię
. Zapewniam Cię, że bedzie ono zdrowsze od sztucznie tuczonego zwierzaczkami
.
@ Erw
@ Bartini
To, że zwierzatka zjadaja sie nawzajem, to prawo natury. My je sztucznie tuczymy, faszerujemy chemia, aby sprawic przyjemność podniebieniu. Jeżeli nie widzisz w tym choc delikatnej różnicy, to chyba jesteś ślepy
Chcesz danych liczbowych o zawartosci wapnia w roślinach i porównania z produktami mlecznymi? Mówisz i masz
gotowany rabarbar (jedna szklanka) 348 mg
gotowany szpinak (jedna szklanka) 278 mg
kapusta pekińska (jedna szklanka) 250 mg
brokuły (jedna szklanka) 180 mg
sezam (dwie łyżki) 176 mg
gotowana soja (jedna szklanka) 175 mg
gotowana botwina (jedna szklanka) 165 mg
suszone figi (pięć sztuk) 135 mg
tofu (jedna szklanka) 130 mg
migdały (jedna szklanka) 388 mg
podczas gdy:
mleko (jedna szklanka) 246 mg
jogurt (jedna szklanka) 240 mg
maślanka (jedna szklanka) 218 mg
Sorki za kolejny, nudny, teoretyczny wywód, ale sam sprowokowałeś
I jescio jedno: nie obchodzi mnie, jakie produkty jadasz, a jakimi gardzisz. Już raz prosiłam Cie, żebys uwazał na słowa, ale, jak widzę, nieskutecznie
@ d2t6
@ Iwonka
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Wiedzialam,ze moge liczyc na Twoj odzew,dzienx
Jesli o mnie chodzi to jestem wegetarianka,ale mimo wszystko spozywam produkty pochodzenia zwierzecego(czyli mleko,sery),tak samo moje dziecko.Widzisz,w czasie ciazy i pozniej juz po urodzeniu bobaska jakos ciezko jest mi sobie wyobrazic to,ze mozna sie obejsc bez mleka.Chodzilam,tuz przed urodzeniem Mai po roznych lekarzach i ci,mimo wszystko zalecali mi picie mleka,ze to podstawa.Pewnie mozna i bez niego sobie poradzic,na pewno.Podziwiam Cie w Twojej stanowczosci,trzymaj tak dalej
Jesli o mnie chodzi to jestem wegetarianka,ale mimo wszystko spozywam produkty pochodzenia zwierzecego(czyli mleko,sery),tak samo moje dziecko.Widzisz,w czasie ciazy i pozniej juz po urodzeniu bobaska jakos ciezko jest mi sobie wyobrazic to,ze mozna sie obejsc bez mleka.Chodzilam,tuz przed urodzeniem Mai po roznych lekarzach i ci,mimo wszystko zalecali mi picie mleka,ze to podstawa.Pewnie mozna i bez niego sobie poradzic,na pewno.Podziwiam Cie w Twojej stanowczosci,trzymaj tak dalej
-
Iwonka
- Posty: 1434
- Rejestracja: 22 sty 2005 12:25
- Lokalizacja: Katowice
Ale ywtłumaczcie mi, jaka ideologia jest w niepiciu mleka i calkowitym porzuceniu nabiału??? Przecież to ani trochę nie dobija zwierząt, a krowy same się proszą o dojenie, bo by pękły 
-
Bartini
- Posty: 2233
- Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
- Lokalizacja: Wrocław
To żeby nie ciagnac z cudzego cycka...
-
NiNa
- Posty: 346
- Rejestracja: 14 sty 2005 20:23
- Lokalizacja: Twin Peaks
według mnie to już głupota nie spożywać nabiału, to umysle wyniszczanie swojego organizmu, przeciez potrzebujemy witamin itd z każdego produktu i jeszce raz przypominam że jedząc sobie warzywka to nie to samo co białko w mięsie, przecież to jest tak logiczne jak konstrukcja cepa 
-
DT
- Posty: 1267
- Rejestracja: 18 lut 2005 06:50
- Lokalizacja: The Middle of Nowhere
szanuje Twoją wypowiedz ale nie zgadzam sie z tym ze mieso i nabialy są obowiazkowym skladnikiem diety kazdego czlowieka
tysiące ludzi tego nie spozywa i zyje dobrze i to tez jest logiczne jak konstrukcja cepa tudziez zbieranie ziemniaków
zwlaszcza chodzi mi o to wyniszczanie organizmu......
tysiące ludzi tego nie spozywa i zyje dobrze i to tez jest logiczne jak konstrukcja cepa tudziez zbieranie ziemniaków
zwlaszcza chodzi mi o to wyniszczanie organizmu......
fu..'em and their law
-
Home
- Posty: 416
- Rejestracja: 11 lut 2005 16:46
- Lokalizacja: Poznań
ja nie wiedzę w tym nic zlego,nawet kiedyś chciałam zostać vegetarianką,ale jak mozna zostać vegetarianka nie jedząc mięsa,a produkty robione z roznych zwierzęcych rzeczy?
Vegetarianizm jest więc tylko dla niektorych,hehe,tych bardziej 'odpowiedzialnych' do ktorych na pewno sie nie zaliczam 
-
Disease
- Posty: 457
- Rejestracja: 15 lut 2005 23:03
- Lokalizacja: warsaw
@ kawuś
Podziwiać mnie :wow: ? Ale za co, Dziecinko
? Zresztą, to juz drugie podejście, więc jest łatwiej i przyjemniej
. Pierwszy raz dietki wegańskiej spróbowałam trzy lata temu, ale, choc fizycznie czułam się świetnie, psychicznie jeścio nie byłam na nią dość nakręcona
. Bezboleśnie wróciłam więc do lakto-owo po to, aby teraz poczuc wzmocnionego bakcyla wege
. Czy wytrwam, to sie okaże, szczególnie zima będzie ciężka. Jednak uparciuch ze mnie, gdy sobie cos postanowię, to nie ma bata, musi sie udać
.
Co do dietki Twojej i Majki (mmm, imię najpiękniejszej dziewczyny z mojej klasy z liceum
), to rozumiem, że jestescie bezrybno-bezjajeczne
? Oko, w moim przekonaniu picie mleka to stosunkowo najmniejsze zło, a każdy ma prawo do własnej drogi, więc tymbardziej szanuję Wasz wybór
.
@ Iwonka
Chyba mylisz bajkową babciną stodółkę z dwoma krówkami, konikiem i kilkoma kurczakami kwilacymi rozkosznie pod kwarcówką z farmami, na których hoduje sie zwierzęta przeznaczone na pokarm
. Mleczko uzyskane od tuczonych w takich warunkach krówek jest zarazem przyczyna jak i skutkiem ich gehenny
. To chyba proste, że człowiek zaangażowany emocjonalnie i/lub fizycznie w obrone praw zwierząt, nie przełknąłby produktu będącego efektem ich cierpienia, nieprawdaż :? ? Jeżeli mi nie wierzysz albo jestes głodna drobiazgowych opisów procesu tuczenia w hodowlanej niewoli, mogę Ci je zwięźle przedstawić
. Ostrzegam, dość drastyczne
.
@ Bartini
Dotychczas byłam słodka i grzeczna, ale ostatnim postem wbiłes sobie gwóźdź do trumny
. ŻE-NA
@ NiNa
I znowu tylko puste słowa
. Nie musisz nikomu przypominać własnych subiektywnych poglądów
. Cholera, a zawsze marzyłam, żeby zostać rolnikiem, a tu kaszana totalna
...
Co do dietki Twojej i Majki (mmm, imię najpiękniejszej dziewczyny z mojej klasy z liceum
@ Iwonka
@ Bartini
@ NiNa
-
LeniDM
- Posty: 212
- Rejestracja: 30 mar 2005 20:49
- Lokalizacja: Brzeszcze
Nie jadłam miesa przez 2 lata a obecnie jem kurczaka i takie tam. Nie odczułam zmian jak przestałam jeść mięso i jak zaczęłam znowu 
-
szajajaba
- Posty: 2024
- Rejestracja: 12 cze 2005 09:50
A ja nie przepadam po prostu za mięchem, gdyby nie moje ukochane gołąbki, to pewnie wcale bym go nie jadła:) A zwierzątek oczywiście mi żal, i dlatego wolę o tym nie mysleć...