Co Devotees robili w dzieciństwie?
-
Bartini
- Posty: 2233
- Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
- Lokalizacja: Wrocław
Wydawało mi sie, ze sie temat popsul, ale po dopisaniu posta jest ok, nastepnym razem zamykam od razu
-
DMartyna
- Posty: 367
- Rejestracja: 11 maja 2005 19:05
- Lokalizacja: Zwoleń
No to ja jak byłam mała przwiązałam mocny sznurek od swojego domu do domu sąsiadki w poprzeg ulicy i akurat jechał motorzysta i... motor został a motorzysta pofrunął sobie troszkę :]
-
Bartini
- Posty: 2233
- Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
- Lokalizacja: Wrocław
motorzysta?...
i ty jestes w klasie humanistycznej...
tragedy...
i ty jestes w klasie humanistycznej...
tragedy...
-
DMartyna
- Posty: 367
- Rejestracja: 11 maja 2005 19:05
- Lokalizacja: Zwoleń
-
SweetLittleGirl
- Posty: 1342
- Rejestracja: 10 mar 2005 09:40
- Lokalizacja: Sochaczew
Boshe... ten człowiek mógł się zabić przy odrobinie szczęścia 
-
DMartyna
- Posty: 367
- Rejestracja: 11 maja 2005 19:05
- Lokalizacja: Zwoleń
No jeszcze kiedyś chciałam zakopac koty zywcem w piachu ale ja nie wiedziałam że robie żle;(
-
SweetLittleGirl
- Posty: 1342
- Rejestracja: 10 mar 2005 09:40
- Lokalizacja: Sochaczew
Uwielbiam koty, nie darowałabym 
-
Iwonka
- Posty: 1434
- Rejestracja: 22 sty 2005 12:25
- Lokalizacja: Katowice
Ja jak byłam mała, namiętnie mordowałam mrówki i inne owady
Sama tego nie rozumiem, bo dzisiaj ściagam muchy z okien, wyciągam biedronki spod wody itd. zeby tylko przeżyły
Sama tego nie rozumiem, bo dzisiaj ściagam muchy z okien, wyciągam biedronki spod wody itd. zeby tylko przeżyły
-
DMartyna
- Posty: 367
- Rejestracja: 11 maja 2005 19:05
- Lokalizacja: Zwoleń
Każdy może się odmienić no nie??Ja teraz bym też nie zakopała żywcem kota :]
-
SweetLittleGirl
- Posty: 1342
- Rejestracja: 10 mar 2005 09:40
- Lokalizacja: Sochaczew
Ja mordowałam stonki ziemniaczane, robiłam z nich zupę z dodatkiem błota
To były czasy :]
To były czasy :]
-
Iwonka
- Posty: 1434
- Rejestracja: 22 sty 2005 12:25
- Lokalizacja: Katowice
Jeśli chodzi o małe zwierzątka, to w dzieciństwie zaczęłam i do dzisiaj praktykuję podnoszenie dżdżownic z chodnika, żeby ich ktoś nie "przeszedł" 
-
SweetLittleGirl
- Posty: 1342
- Rejestracja: 10 mar 2005 09:40
- Lokalizacja: Sochaczew
Dżdżownice to ja kroiłam z koleżanką 
-
devotional
- Posty: 7378
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Przypomnialo mi się, co kiedyś zrobilem z malym kotem mojej ciotki na wsi
. Moja ciocia magiczna miala w swoim gigakompleksie mieszkaniowo gospodarczym murowany "domek" z dwóch pięter - pierwsze to garaż na sprzęt i magazyn. A na górze stryszek na slomę. I slomę się wrzucalo do takiej dmuchawyco na górę wciągalo. I ja kiedyś wziąlem tego kota (mialem ze 6. lat), odpalilem maszynkę i sru go do środka
. Bylo slychać tylko odglosy odbijania się od blachy i przeraźliwe miauczenie
. Dzisiaj w życiu bym czegoś takiego nie zrobil!..
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
ALtus
- Posty: 56
- Rejestracja: 19 cze 2005 19:38
- Lokalizacja: Kozienice
@depeszmonia- no to chyba mi darujesz...
w wieku ok 5,6 latu nawiedziłem mojego kuzyna/kolege (syn siostry ciotecznej mojego ojca) i zrzucałem z pierwszego piętra (w domku jednorodzinnym) na schody czarnego kota
kotek dwa lata później zdechł
ciekawe czy przezemnie
kuzyn po tych zajściach do mnie nie odzywał sie przez 2 tygodnie
a jak już to mówił do mnie per sadysta
w wieku ok 5,6 latu nawiedziłem mojego kuzyna/kolege (syn siostry ciotecznej mojego ojca) i zrzucałem z pierwszego piętra (w domku jednorodzinnym) na schody czarnego kota
kuzyn po tych zajściach do mnie nie odzywał sie przez 2 tygodnie
-
Bojdis
- Posty: 400
- Rejestracja: 23 mar 2005 17:30
- Ulubiony utwór: Walking In My Shoes
- Lokalizacja: Skotschau / Hafnarfjordur
To słuchajcie co ja zrobiłem!!!
Miałem może 13 lat. Wypróżniliśmy się z kolegą na gazetę, następnie zawinęliśmy gazetę z "niespodzianką" ;p daliśmy ją sąsiadowi na wycieraczke, podpaliliśmy gazetę po czym zadzwoniliśmy na drzwi i w NOGI.
Na drugi dzień dowiedzieliśmy się że gość otworzył drzwi i zaczął gasiś gazetę nogą

Miałem może 13 lat. Wypróżniliśmy się z kolegą na gazetę, następnie zawinęliśmy gazetę z "niespodzianką" ;p daliśmy ją sąsiadowi na wycieraczke, podpaliliśmy gazetę po czym zadzwoniliśmy na drzwi i w NOGI.
Na drugi dzień dowiedzieliśmy się że gość otworzył drzwi i zaczął gasiś gazetę nogą
-
szajajaba
- Posty: 2024
- Rejestracja: 12 cze 2005 09:50
Jak miałam 4 lata, zrzucałam z balkonu doniczki, takie małe były poustawiane, na pojedyncze kwiatki. Skończyła się zabawa, gdy jakiś facecik przyszedł do matki z awanturą 
-
krzysztofzawadzki
- Posty: 101
- Rejestracja: 22 cze 2005 11:09
- Lokalizacja: z Polski
hehe ja jak miałem 11 lat to ukradłem jednego papierosa mojej matuli i przypalałem nim firanki...Slick pisze:Wspominałem o poszatkowaniu firanek nozyczkami??![]()
-
szajajaba
- Posty: 2024
- Rejestracja: 12 cze 2005 09:50
Był 1984r., miałam 5 lat. W sklepach mało co było, a moja mama miała ogródek. Dlatego w domu dużo było wszelkich kompotów itp. Mama postanowiła się podzielić nimi z sąsiadką, ta ostatnia przyszła po kompociki a ja się poryczałam, zaczęłam krzyczeć, że to są nasze kompoty, że nie wolno ich zabierać, i w końcu rzuciłam sie na nią z piąstkami... Do dziś nikt w domu nie wie, co mnie wtedy napadło...
-
Iwonka
- Posty: 1434
- Rejestracja: 22 sty 2005 12:25
- Lokalizacja: Katowice
Ja spisałam olbrzymią historie o wszystkich moich nauczycielach z podstawówki, oblekłam to w niezbędne romanse w namiotach itd.
Potem rodzielilam tekst na role i nagralysmy to z koleżanką wszystko na kasete. Pisalam nowe odcinki cały rok, póki jakas nauczycielka się o tym nie dowiedziala, wtedy było dopiero...
Potem rodzielilam tekst na role i nagralysmy to z koleżanką wszystko na kasete. Pisalam nowe odcinki cały rok, póki jakas nauczycielka się o tym nie dowiedziala, wtedy było dopiero...