Personal Jesus '11 (audio + video) - opinie, uwagi...
-
Jari
Re: Personal Jesus Video 2011
To po kiego ch*ja dorabiana jest ta cała ideologia do tego na wszelkiej maści forach, stronach, grupach, zlotach i szrotach - alternatywne, uduchowione, religijne, misterium, przekraczające granice (ba, wszechświaty ostatnio). Zwykła oklepana komercha i tyle w takim razie. A skoro już ktoś wystawia swą tfórczość i gębę pod publiczny osąd to prawem tzw targetu (bo to zdaje się teraz określenie publiczności) jest takowy wyrażać.
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
To dlaczego narzekasz, że inni wolą od tego video wcześniejsze kropeczki czy Martina w kiecce? Prawo targetu...
-
Jari
Nie narzekam, oczekuję argumentacji: dlaczego? Dlaczego wolą, dlaczego nie podoba się, dlaczego skoro komercha to robi się z tego pseudo-ideologię i wręcz pseudo-religię od lat, dlaczego skoro nie komercha to robi się tak komercyjne ruchy jak ciągłe boxy sroxy i soxy, dlaczego gitarka raz jest 'be' a raz jest 'cacy', dlaczego łupanka PJ jest 'be', a łupanka I Feel Loved na ten przykład jest 'git', dlaczego mędliwy utwór typu Comatose, Ghost, czy inne Damage People jest w dechę, a taki wykręcający rytmicznie i melodycznie PJ jest nagle ble...
Bo coś mi się zdaje, że za tym wszystkim już od dawna nic nie idzie. I cała ta otoczka fanowska wokół DM i ich przekazów to jest wielka ściema i próba reaktywacji trupa. Możliwość wymądrzania się na forach i chwalenia kto ma więcej płyt, bootlegów i kolegów.
Stąd też przekonanie, że ten pies już dawno wpieprza własny ogon i stąd mój zachwyt nad tym utworem i video - bo wreszcie zrobili coś innego!
Bo coś mi się zdaje, że za tym wszystkim już od dawna nic nie idzie. I cała ta otoczka fanowska wokół DM i ich przekazów to jest wielka ściema i próba reaktywacji trupa. Możliwość wymądrzania się na forach i chwalenia kto ma więcej płyt, bootlegów i kolegów.
Stąd też przekonanie, że ten pies już dawno wpieprza własny ogon i stąd mój zachwyt nad tym utworem i video - bo wreszcie zrobili coś innego!
-
FREE STATE
Cóż, godzę się co do świetności remiksu Stargate (bo naprawdę mi się podoba
), ale szczerze powiem, że teledysk byłby dobry, gdyby nie jego końcówka... 
Jeśli już miałbym oceniać oba dzieła Daughters'a dla DM, to wolę klip do Wrong.
Jeśli już miałbym oceniać oba dzieła Daughters'a dla DM, to wolę klip do Wrong.
-
Lucza
- Posty: 368
- Rejestracja: 11 wrz 2010 19:08
- Ulubiony utwór: Shake
- Lokalizacja: Tu i tam
Video, video... może być, tudzież żadna rewelacja, za remiksami nie przepadam, chociaż czasami zdarzają się dobre, ten według mnie do takich niestety nie należy. Poczekamy, zobaczymy, może dalej będzie lepiej.
-
FREE STATE
Mimo wszystko fajniej oglądałoby mi się ten klip, gdyby wystąpił w nim zespół... ale trudno. 
-
agent orange
- Posty: 107
- Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
- Ulubiony utwór: Personal Jesus
- Lokalizacja: Gdańsk
Całą tzw. "religię DM" mam dokumentnie gdzieś
Bawią mnie archaiczne fryzury a`la Dave z Violka czy inne białe mustangi. Nie ma i nigdy nie było w DM jakiejkolwiek ideologii... . Takowa była w muzyce lat 60 i 70. A że pies wpieprza własny ogon? Po części to prawda, ale trochę też przesadzasz. Jak na zespół z takim stażem poziom trzymają w miarę przyzwoity. Nic nie trwa wiecznie, oni też nie. Twój stosunek do nich jest chyba zbyt emocjonalny 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja w tym nie słyszę NIC nowego. Tego typu electro pierdy były już na singlach, też mi zdecydowany ruch.
Do tego to dopiero pasują laski wywijające dupami.
Do tego to dopiero pasują laski wywijające dupami.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Jari
Jeżeli nawet było to powrót po 15 latach do tego jest w ich przypadku rewolucyjną nowością. Napisałem, że nuta i pikczer mi się podobają bo... mi się podobają. I tyle. Nawiasem mówiąc, ciekawe czy dożyję
czasów, że się rozlecą czy będa jak Stonsi i jeszcze polecą z trasą koncertową na wózkach inwalidzkich i pod respiratorkami
kolejny raz grając ten sam 12 piosenkowy set wzbogacony o 3 nowe utwory i jeden wymienny 'akustyk'?*
* będzie wtedy jak lubicie, bez zmian, bez rewolucji, nudno, przewidywalnie i będzie dużo pitu pitu na dwóch akordach na gitarce...
* będzie wtedy jak lubicie, bez zmian, bez rewolucji, nudno, przewidywalnie i będzie dużo pitu pitu na dwóch akordach na gitarce...
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Gadaj sobie co chcesz Jari, ale na dobrą sprawę ten remiks ma niewiele wspólnego z Depeche Mode i dlatego nam się średnio podoba a Tobie bardzo, większość nas tutaj chyba jednak widzi coś w tym co tworzy Martin Gore obecnie, ale Ty jesteś fanem twórczości Alana Wildera więc nic już nie potrafisz dla siebie znaleźć w ich muzyce od 15 lat.
Co do klipu, na początku jeszcze pomyślałem że może być zabawny gdy zobaczyłem minę tej babki jak ją mieli wiązać i leciało "Reach out and touch faith" co brzmiało komicznie w jej sytuacji, ale gdy wszedł bit to już w ogóle mi się to nie kleiło ze sobą już, muzyka z obrazem.
Remiks sam w sobie jest okay, zrobiony bardzo poprawnie na dzisiejsze czasy. Ale klip dla mnie taki sobie, jeszcze na koniec to science fiction, oczekiwałem chyba że bardziej komediowo będzie zrobiony.
A, i dzisiaj sobie przypomniałem że przy okazji Wrong miałem podobny zarzut - że się nie klei wideo z muzą dla mnie, choć dzisiaj klip do Wrong już łykam bardziej. Może z czasem i do tego się przekonam.
I nie uogólniaj już tak tą gadką że
Co do klipu, na początku jeszcze pomyślałem że może być zabawny gdy zobaczyłem minę tej babki jak ją mieli wiązać i leciało "Reach out and touch faith" co brzmiało komicznie w jej sytuacji, ale gdy wszedł bit to już w ogóle mi się to nie kleiło ze sobą już, muzyka z obrazem.
Remiks sam w sobie jest okay, zrobiony bardzo poprawnie na dzisiejsze czasy. Ale klip dla mnie taki sobie, jeszcze na koniec to science fiction, oczekiwałem chyba że bardziej komediowo będzie zrobiony.
A, i dzisiaj sobie przypomniałem że przy okazji Wrong miałem podobny zarzut - że się nie klei wideo z muzą dla mnie, choć dzisiaj klip do Wrong już łykam bardziej. Może z czasem i do tego się przekonam.
I nie uogólniaj już tak tą gadką że
Bo wbrew pozorom MY (jak rozumiem reszta forum) nie jesteśmy chyba tak radykalni w naszych poglądach, myślę że z Ciebie większy radykalny fanatyk Wildera niż z nas fani DM.kolejny raz grając ten sam 12 piosenkowy set wzbogacony o 3 nowe utwory i jeden wymienny 'akustyk'?*
* będzie wtedy jak lubicie, bez zmian, bez rewolucji, nudno, przewidywalnie i będzie dużo pitu pitu na dwóch akordach na gitarce...
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Lucza
- Posty: 368
- Rejestracja: 11 wrz 2010 19:08
- Ulubiony utwór: Shake
- Lokalizacja: Tu i tam
Jak to się mówi: trzeba wiedzieć kiedy ze ze sceny zejść... i tak dalej. Wydaje mi się, że przed tym całym zejściem jeszcze są w stanie "rzucić" na rynek coś dobrego i nie mówię tu o remixach.
-
Fen.
- Posty: 1682
- Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
- Lokalizacja: Wrocław
Ja w tym nie widzę nic nowego. Nowe jest tylko połączenie wideo i remiksu na zasadzie sprzeczności, w sumie tak się teraz robi, bo to takie cool. W sumie byłoby okej bez tej sceny ala Ring.
Dla mnie ten remiks to tak jakby DM się uśredniło do tego wszystkiego co teraz jest i mamy średni remiks, jak tysiące innych, pozbawiony czegoś charakterystycznego co mimo wszystko odróżniało pozytywnie DM, na tle innej komercji. Pobrzmiewa sobie w tle "cytat" z dobrego numeru, który klimat jak miał to trzyma do dziś.
Co mi się dokładnie nie podoba ? Jest średnie, miałkie, nie wzbudza we mnie żadnych emocji. nawet przez chwilę, leci a ja chcę włączyć coś innego.... Płaskie to muzycznie, nie ma żadnych smaczków, no po prostu NIJAKIE.
Oczywiście to tylko moje zdanie i szanuję, że komuś się podoba. Może właśnie dlatego dobrze, że coś takiego wydają. Przynajmniej część osób będzie zachwycona czy zadowolona.
Dla mnie ten remiks to tak jakby DM się uśredniło do tego wszystkiego co teraz jest i mamy średni remiks, jak tysiące innych, pozbawiony czegoś charakterystycznego co mimo wszystko odróżniało pozytywnie DM, na tle innej komercji. Pobrzmiewa sobie w tle "cytat" z dobrego numeru, który klimat jak miał to trzyma do dziś.
Co mi się dokładnie nie podoba ? Jest średnie, miałkie, nie wzbudza we mnie żadnych emocji. nawet przez chwilę, leci a ja chcę włączyć coś innego.... Płaskie to muzycznie, nie ma żadnych smaczków, no po prostu NIJAKIE.
Oczywiście to tylko moje zdanie i szanuję, że komuś się podoba. Może właśnie dlatego dobrze, że coś takiego wydają. Przynajmniej część osób będzie zachwycona czy zadowolona.
Here's where the fun begins.
-
Jari
Czy jestem fanem Wildera? Ano jestem, bo to co wychwalacie tak w niebogłosy to w zasadzie duża zasługa tego pana. Bo gdyby zostawić te piosenki tylko w rękach pana Gora wiele lat temu to DM skończyłoby w najlepszym razie jak Erasure. Głowę daję, że gdyby DM zaczynało od albumów: Ultra, Exciter, Playing i Sounds to przepadłoby w natłoku setek czy tysięcy innych zespołów, byłby chwilową fascynacją kilku DJów i pewnej grupki słuchaczy. I nic poza tym.
Mix fajny, video fajne! I powtarzam jeszcze raz: mam cichą nadzieję, że np. taką wersję zagrają live. Choć kto będzie grał wtedy na klawiszach (?): pan muzyk Fletcher nie umie, pan Gore - chyba zapomniał, Gahan będzie zapewne pokazywał wtedy język, a Gordeno popier*alał na pianinku jakieś bzdety
Mix fajny, video fajne! I powtarzam jeszcze raz: mam cichą nadzieję, że np. taką wersję zagrają live. Choć kto będzie grał wtedy na klawiszach (?): pan muzyk Fletcher nie umie, pan Gore - chyba zapomniał, Gahan będzie zapewne pokazywał wtedy język, a Gordeno popier*alał na pianinku jakieś bzdety
-
agent orange
- Posty: 107
- Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
- Ulubiony utwór: Personal Jesus
- Lokalizacja: Gdańsk
Wideo fajne, mix nie
Od SOTU czy Excitera by nie zaczeli, bo i kompozycje Gore`a kiedyś były lepsze niż są obecnie. Cóż, jak napisałem wyżej - nic nie trwa wiecznie. Zapomnieć pewnie nie zapomniał, a jak można zobaczyć na jakiśchś tam filmikach ze studio, radzi sobie z nimi całkiem nieźle, choć zdaję się wspominał kiedyś że po prostu woli gitarę. I słusznie, bo kilka jego riffów gitarowych jest świetnych. Jari ma do DM stosunek szczególnie negatywny, gdyż onegdaj jego znajomy/przyjaciel miał poważne problemy z prawem w pewnym sensie za przyczyną DM. Ja mam stosunek ogólnie niezbyt emocjonalny. Tego typu muzyka ogolnie nie nalezy do ulubionych przeze mnie klimatów muzycznych i jest pewnego rodzaju wyjątkiem potwierdzającym regułę. Mam do tego zespolu pewien sentyment i lubię kompozycję Gore`a, bo ten facet to fenomenalny talent. To co mnie głównie razi w obecnym DM to drętwota na żywo - przy dzisiejszych możliwościach technicznych to szczyt lenistwa. Ale cóż, to nigdy nie był koncertowy zespół. Nawet z Wilderem na żywo byli drętwi, choć mniej niż teraz. Przychylam się mimo wszystko do opinii, że w zespole brakuje obecnie jakiegoś muzyka który by przynajmniej czuł duch ich muzyki (Gordeno się nie nadaje). Obecnie w zespole jest w zasadzie jeden muzyk - to za mało. Nie lubię też garów Eignera. Facet zupełnie nie ma wyczucia reszty grupy na scenie, jest zbyt automatyczny. Tym którzy zachwycają się Eignerem, proponuję obejrzec na DVD czy BR koncert Led Zeppelin - Songs Remain The Same i posłuchać jak grał John Bonham.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Z tą perkusją to bym nie przesadzał. Już gdzieś pisałem, że nie chciał bym, aby DM stawało się tym czym nie jest.
Led Zeppelin to Led Zeppelin, inny świat, inna muzyka. Na koncercie DM nie będzie "drum solo", ani wirtuozerskich popisów na bębnach, wplecionych między jedną zwrotkę a drugą. Na koncert DM nie idzie się dla kunsztu muzycznego, z takich powodów to si idzie zobaczyć Davida Gilmoura, Ricka Wakemana, itd.
Też nie przepadam za Eignerem, ale wydaje mi się, że ten jego automatyzm jest celowy.
DM bardziej odgrywają niż grają (zawsze tak było). Gordeno, jako jedyny pozwala sobie improwizować, inna sprawa, że wychodzi mu to fatalnie.
Led Zeppelin to Led Zeppelin, inny świat, inna muzyka. Na koncercie DM nie będzie "drum solo", ani wirtuozerskich popisów na bębnach, wplecionych między jedną zwrotkę a drugą. Na koncert DM nie idzie się dla kunsztu muzycznego, z takich powodów to si idzie zobaczyć Davida Gilmoura, Ricka Wakemana, itd.
Też nie przepadam za Eignerem, ale wydaje mi się, że ten jego automatyzm jest celowy.
DM bardziej odgrywają niż grają (zawsze tak było). Gordeno, jako jedyny pozwala sobie improwizować, inna sprawa, że wychodzi mu to fatalnie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Jak dla mnie owa łupanka PJ ma się ni jak do I Feel Loved, bo te utwory dzieli różnica wielu klas. Na korzyść I Feel Loved oczywiście.Jari pisze:dlaczego łupanka PJ jest 'be', a łupanka I Feel Loved na ten przykład jest 'git'
Płyty Exciter, Ultra i PTA udowadniają, jak bardzo się mylisz.Jari pisze:Bo gdyby zostawić te piosenki tylko w rękach pana Gora wiele lat temu to DM skończyłoby w najlepszym razie jak Erasure.
Tak w ogóle to dobrze Jari, że wreszcie coś z DM Ci się podoba. Może właśnie dlatego, że ten nowy PJ ma rzeczywiście niewiele wspólnego z Depeche Mode.
Mnie w każdym razie już po 3 odsłuchach się kompletnie znudził.
Takiego DM na pewno nie chciałbym na nowej płycie.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Dałeś radę to przesłuchać 3 razy? Szacun.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
prey
- Posty: 1037
- Rejestracja: 26 sty 2009 21:43
Klip ok, ale nie do tej nuty. Nuta do dupy jest. Błędem było nie wybranie remiksu Royksoppa do promocji. Skoczny numer w sam raz na lato.
Nie znam żadnej płyty z dyskografii Recoil, ale jestem jego fanem od wielu lat.
-
Jari
I tu jest właśnie pies pogrzebany. Te płyty udowadniają jak bardzo mam racjęshodan pisze:Płyty Exciter, Ultra i PTA udowadniają, jak bardzo się mylisz. Tak w ogóle to dobrze Jari, że wreszcie coś z DM Ci się podoba.
Producenci: Tim Simeon, Ben Hillier, Mark Bell.
Producenci Pre-Mixowi: Luke Smith, Ferg Peterkin, Christian Eigner, Andrew Phillpott, Kurt Uenala, Sie Medway-Sm, Tony Hoffer, Steve Fitzmaurice, Gareth Jones, Paul Freegard, Q, Mike Marsch, Paul Hicks, Guy Massey, Lee Fitzgerald, Tom Rixton, Gary Forde, Lee Philips, Jamie Campbell, Jim Greg, Audie Chamberlain, Robbie Kazandjian, Richard Morris
Muzycy: Martin Gore, Andy Fletcher, Dave Gahan, Christian Eigner, Peter Gordeno, Dave McCracken, Andrew Phillpott, Airto Moreira, Dave Clayton, Richard Niles, Keith LeBlanc, Danny Cummings, Doug Wimbish, Danniel Miller, BJ Cole, Jaki Liebezeit, Victor Indrizzo itp itd.
Jak widzisz cały sztab ludzi musiał zastąpić team: Wilder + (Jones, Kevorkian, Flood, Miller, Dave Bascombe). Dodatkowi muzycy pojawili się wtedy tylko raz podczas sesji Violator (gitara stalowa w Clean) i SOFAD (śpiewaczki + facet grający na czymś w rodzaju kobzy). Ta cała wyżej wymieniona zgraja nie umiała sobie jednak poradzić z materią DM o czym świadczy coraz więcej głosów krytycznych, dzielących fanów po odejściu Wildera. Tu już nawet nie chodzi o samego Wildera, ale o pewne wyczucie własnej twórczości, pewna świadomość gdzie się chce iść z tym materiałem. A to było takie przekazywanie dziecka z rączki do rączki, a nóż coś z tego będzie, a jak nie to i tak kupią... No kupią, kupią... Kessler może spać spokojnie.
Więc skoro już po 15 latach wydali coś synth/electro, bez pieprzonej gitary, bez całej medialnej otoczki (własnie nagraliśmy nasz najlepszy album a Andy to nawet zagrał raz), coś co jest melodyjne, coś co wraca do tego co było - to mnie się to podoba.
-
agent orange
- Posty: 107
- Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
- Ulubiony utwór: Personal Jesus
- Lokalizacja: Gdańsk
Ależ nieHien pisze:Na koncercie DM nie będzie "drum solo", ani wirtuozerskich popisów na bębnach, wplecionych między jedną zwrotkę a drugą. Na koncert DM nie idzie się dla kunsztu muzycznego, z takich powodów to si idzie zobaczyć Davida Gilmoura, Ricka Wakemana, itd.
Też nie przepadam za Eignerem, ale wydaje mi się, że ten jego automatyzm jest celowy.
DM bardziej odgrywają niż grają (zawsze tak było). Gordeno, jako jedyny pozwala sobie improwizować, inna sprawa, że wychodzi mu to fatalnie.
Tutaj przyznaję rację. Moim zdaniem problem ich z albumami jest taki, że nie tyle co są złe, ale są zupełnie "od czapki". Chodzi mianowicie o to, że zespół nie ma jakby na siebie pomysłu w którym kierunku chciałby iść.Tu już nawet nie chodzi o samego Wildera, ale o pewne wyczucie własnej twórczości, pewna świadomość gdzie się chce iść z tym materiałem. A to było takie przekazywanie dziecka z rączki do rączki, a nóż coś z tego będzie,