Personal Jesus '11 (audio + video) - opinie, uwagi...

Jari

Re: Personal Jesus Video 2011

Post 10 maja 2011 16:34

To po kiego ch*ja dorabiana jest ta cała ideologia do tego na wszelkiej maści forach, stronach, grupach, zlotach i szrotach - alternatywne, uduchowione, religijne, misterium, przekraczające granice (ba, wszechświaty ostatnio). Zwykła oklepana komercha i tyle w takim razie. A skoro już ktoś wystawia swą tfórczość i gębę pod publiczny osąd to prawem tzw targetu (bo to zdaje się teraz określenie publiczności) jest takowy wyrażać.
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 968
Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 10 maja 2011 16:48

To dlaczego narzekasz, że inni wolą od tego video wcześniejsze kropeczki czy Martina w kiecce? Prawo targetu...
Jari

Post 10 maja 2011 18:38

Nie narzekam, oczekuję argumentacji: dlaczego? Dlaczego wolą, dlaczego nie podoba się, dlaczego skoro komercha to robi się z tego pseudo-ideologię i wręcz pseudo-religię od lat, dlaczego skoro nie komercha to robi się tak komercyjne ruchy jak ciągłe boxy sroxy i soxy, dlaczego gitarka raz jest 'be' a raz jest 'cacy', dlaczego łupanka PJ jest 'be', a łupanka I Feel Loved na ten przykład jest 'git', dlaczego mędliwy utwór typu Comatose, Ghost, czy inne Damage People jest w dechę, a taki wykręcający rytmicznie i melodycznie PJ jest nagle ble...

Bo coś mi się zdaje, że za tym wszystkim już od dawna nic nie idzie. I cała ta otoczka fanowska wokół DM i ich przekazów to jest wielka ściema i próba reaktywacji trupa. Możliwość wymądrzania się na forach i chwalenia kto ma więcej płyt, bootlegów i kolegów.

Stąd też przekonanie, że ten pies już dawno wpieprza własny ogon i stąd mój zachwyt nad tym utworem i video - bo wreszcie zrobili coś innego!
FREE STATE

Post 10 maja 2011 18:44

Cóż, godzę się co do świetności remiksu Stargate (bo naprawdę mi się podoba :)), ale szczerze powiem, że teledysk byłby dobry, gdyby nie jego końcówka... ;(

Jeśli już miałbym oceniać oba dzieła Daughters'a dla DM, to wolę klip do Wrong.
Awatar użytkownika
Lucza
Posty: 368
Rejestracja: 11 wrz 2010 19:08
Ulubiony utwór: Shake
Lokalizacja: Tu i tam

Post 10 maja 2011 18:49

Video, video... może być, tudzież żadna rewelacja, za remiksami nie przepadam, chociaż czasami zdarzają się dobre, ten według mnie do takich niestety nie należy. Poczekamy, zobaczymy, może dalej będzie lepiej.
FREE STATE

Post 10 maja 2011 18:53

Mimo wszystko fajniej oglądałoby mi się ten klip, gdyby wystąpił w nim zespół... ale trudno. ;(
Awatar użytkownika
agent orange
Posty: 107
Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
Ulubiony utwór: Personal Jesus
Lokalizacja: Gdańsk

Post 10 maja 2011 19:00

Całą tzw. "religię DM" mam dokumentnie gdzieś :) Bawią mnie archaiczne fryzury a`la Dave z Violka czy inne białe mustangi. Nie ma i nigdy nie było w DM jakiejkolwiek ideologii... . Takowa była w muzyce lat 60 i 70. A że pies wpieprza własny ogon? Po części to prawda, ale trochę też przesadzasz. Jak na zespół z takim stażem poziom trzymają w miarę przyzwoity. Nic nie trwa wiecznie, oni też nie. Twój stosunek do nich jest chyba zbyt emocjonalny :)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 maja 2011 19:22

Ja w tym nie słyszę NIC nowego. Tego typu electro pierdy były już na singlach, też mi zdecydowany ruch.
Do tego to dopiero pasują laski wywijające dupami.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Jari

Post 10 maja 2011 19:34

Jeżeli nawet było to powrót po 15 latach do tego jest w ich przypadku rewolucyjną nowością. Napisałem, że nuta i pikczer mi się podobają bo... mi się podobają. I tyle. Nawiasem mówiąc, ciekawe czy dożyję :roll: :8 czasów, że się rozlecą czy będa jak Stonsi i jeszcze polecą z trasą koncertową na wózkach inwalidzkich i pod respiratorkami :8 kolejny raz grając ten sam 12 piosenkowy set wzbogacony o 3 nowe utwory i jeden wymienny 'akustyk'?*

* będzie wtedy jak lubicie, bez zmian, bez rewolucji, nudno, przewidywalnie i będzie dużo pitu pitu na dwóch akordach na gitarce...
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 maja 2011 19:58

Gadaj sobie co chcesz Jari, ale na dobrą sprawę ten remiks ma niewiele wspólnego z Depeche Mode i dlatego nam się średnio podoba a Tobie bardzo, większość nas tutaj chyba jednak widzi coś w tym co tworzy Martin Gore obecnie, ale Ty jesteś fanem twórczości Alana Wildera więc nic już nie potrafisz dla siebie znaleźć w ich muzyce od 15 lat.

Co do klipu, na początku jeszcze pomyślałem że może być zabawny gdy zobaczyłem minę tej babki jak ją mieli wiązać i leciało "Reach out and touch faith" co brzmiało komicznie w jej sytuacji, ale gdy wszedł bit to już w ogóle mi się to nie kleiło ze sobą już, muzyka z obrazem.
Remiks sam w sobie jest okay, zrobiony bardzo poprawnie na dzisiejsze czasy. Ale klip dla mnie taki sobie, jeszcze na koniec to science fiction, oczekiwałem chyba że bardziej komediowo będzie zrobiony.
A, i dzisiaj sobie przypomniałem że przy okazji Wrong miałem podobny zarzut - że się nie klei wideo z muzą dla mnie, choć dzisiaj klip do Wrong już łykam bardziej. Może z czasem i do tego się przekonam.

I nie uogólniaj już tak tą gadką że
kolejny raz grając ten sam 12 piosenkowy set wzbogacony o 3 nowe utwory i jeden wymienny 'akustyk'?*

* będzie wtedy jak lubicie, bez zmian, bez rewolucji, nudno, przewidywalnie i będzie dużo pitu pitu na dwóch akordach na gitarce...
Bo wbrew pozorom MY (jak rozumiem reszta forum) nie jesteśmy chyba tak radykalni w naszych poglądach, myślę że z Ciebie większy radykalny fanatyk Wildera niż z nas fani DM.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Lucza
Posty: 368
Rejestracja: 11 wrz 2010 19:08
Ulubiony utwór: Shake
Lokalizacja: Tu i tam

Post 10 maja 2011 19:59

Jak to się mówi: trzeba wiedzieć kiedy ze ze sceny zejść... i tak dalej. Wydaje mi się, że przed tym całym zejściem jeszcze są w stanie "rzucić" na rynek coś dobrego i nie mówię tu o remixach.
Awatar użytkownika
Fen.
Posty: 1682
Rejestracja: 27 sty 2010 08:30
Lokalizacja: Wrocław

Post 10 maja 2011 20:27

Ja w tym nie widzę nic nowego. Nowe jest tylko połączenie wideo i remiksu na zasadzie sprzeczności, w sumie tak się teraz robi, bo to takie cool. W sumie byłoby okej bez tej sceny ala Ring.

Dla mnie ten remiks to tak jakby DM się uśredniło do tego wszystkiego co teraz jest i mamy średni remiks, jak tysiące innych, pozbawiony czegoś charakterystycznego co mimo wszystko odróżniało pozytywnie DM, na tle innej komercji. Pobrzmiewa sobie w tle "cytat" z dobrego numeru, który klimat jak miał to trzyma do dziś.

Co mi się dokładnie nie podoba ? Jest średnie, miałkie, nie wzbudza we mnie żadnych emocji. nawet przez chwilę, leci a ja chcę włączyć coś innego.... Płaskie to muzycznie, nie ma żadnych smaczków, no po prostu NIJAKIE.

Oczywiście to tylko moje zdanie i szanuję, że komuś się podoba. Może właśnie dlatego dobrze, że coś takiego wydają. Przynajmniej część osób będzie zachwycona czy zadowolona.
Here's where the fun begins.
Jari

Post 10 maja 2011 21:40

Czy jestem fanem Wildera? Ano jestem, bo to co wychwalacie tak w niebogłosy to w zasadzie duża zasługa tego pana. Bo gdyby zostawić te piosenki tylko w rękach pana Gora wiele lat temu to DM skończyłoby w najlepszym razie jak Erasure. Głowę daję, że gdyby DM zaczynało od albumów: Ultra, Exciter, Playing i Sounds to przepadłoby w natłoku setek czy tysięcy innych zespołów, byłby chwilową fascynacją kilku DJów i pewnej grupki słuchaczy. I nic poza tym.

Mix fajny, video fajne! I powtarzam jeszcze raz: mam cichą nadzieję, że np. taką wersję zagrają live. Choć kto będzie grał wtedy na klawiszach (?): pan muzyk Fletcher nie umie, pan Gore - chyba zapomniał, Gahan będzie zapewne pokazywał wtedy język, a Gordeno popier*alał na pianinku jakieś bzdety :8
Awatar użytkownika
agent orange
Posty: 107
Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
Ulubiony utwór: Personal Jesus
Lokalizacja: Gdańsk

Post 10 maja 2011 21:57

Wideo fajne, mix nie :P Od SOTU czy Excitera by nie zaczeli, bo i kompozycje Gore`a kiedyś były lepsze niż są obecnie. Cóż, jak napisałem wyżej - nic nie trwa wiecznie. Zapomnieć pewnie nie zapomniał, a jak można zobaczyć na jakiśchś tam filmikach ze studio, radzi sobie z nimi całkiem nieźle, choć zdaję się wspominał kiedyś że po prostu woli gitarę. I słusznie, bo kilka jego riffów gitarowych jest świetnych. Jari ma do DM stosunek szczególnie negatywny, gdyż onegdaj jego znajomy/przyjaciel miał poważne problemy z prawem w pewnym sensie za przyczyną DM. Ja mam stosunek ogólnie niezbyt emocjonalny. Tego typu muzyka ogolnie nie nalezy do ulubionych przeze mnie klimatów muzycznych i jest pewnego rodzaju wyjątkiem potwierdzającym regułę. Mam do tego zespolu pewien sentyment i lubię kompozycję Gore`a, bo ten facet to fenomenalny talent. To co mnie głównie razi w obecnym DM to drętwota na żywo - przy dzisiejszych możliwościach technicznych to szczyt lenistwa. Ale cóż, to nigdy nie był koncertowy zespół. Nawet z Wilderem na żywo byli drętwi, choć mniej niż teraz. Przychylam się mimo wszystko do opinii, że w zespole brakuje obecnie jakiegoś muzyka który by przynajmniej czuł duch ich muzyki (Gordeno się nie nadaje). Obecnie w zespole jest w zasadzie jeden muzyk - to za mało. Nie lubię też garów Eignera. Facet zupełnie nie ma wyczucia reszty grupy na scenie, jest zbyt automatyczny. Tym którzy zachwycają się Eignerem, proponuję obejrzec na DVD czy BR koncert Led Zeppelin - Songs Remain The Same i posłuchać jak grał John Bonham.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 maja 2011 22:36

Z tą perkusją to bym nie przesadzał. Już gdzieś pisałem, że nie chciał bym, aby DM stawało się tym czym nie jest.
Led Zeppelin to Led Zeppelin, inny świat, inna muzyka. Na koncercie DM nie będzie "drum solo", ani wirtuozerskich popisów na bębnach, wplecionych między jedną zwrotkę a drugą. Na koncert DM nie idzie się dla kunsztu muzycznego, z takich powodów to si idzie zobaczyć Davida Gilmoura, Ricka Wakemana, itd.
Też nie przepadam za Eignerem, ale wydaje mi się, że ten jego automatyzm jest celowy.
DM bardziej odgrywają niż grają (zawsze tak było). Gordeno, jako jedyny pozwala sobie improwizować, inna sprawa, że wychodzi mu to fatalnie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 10 maja 2011 22:42

Jari pisze:dlaczego łupanka PJ jest 'be', a łupanka I Feel Loved na ten przykład jest 'git'
Jak dla mnie owa łupanka PJ ma się ni jak do I Feel Loved, bo te utwory dzieli różnica wielu klas. Na korzyść I Feel Loved oczywiście.
Jari pisze:Bo gdyby zostawić te piosenki tylko w rękach pana Gora wiele lat temu to DM skończyłoby w najlepszym razie jak Erasure.
Płyty Exciter, Ultra i PTA udowadniają, jak bardzo się mylisz.
Tak w ogóle to dobrze Jari, że wreszcie coś z DM Ci się podoba. Może właśnie dlatego, że ten nowy PJ ma rzeczywiście niewiele wspólnego z Depeche Mode.
Mnie w każdym razie już po 3 odsłuchach się kompletnie znudził.
Takiego DM na pewno nie chciałbym na nowej płycie.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 maja 2011 22:43

Dałeś radę to przesłuchać 3 razy? Szacun.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
prey
Posty: 1037
Rejestracja: 26 sty 2009 21:43

Post 11 maja 2011 08:05

Klip ok, ale nie do tej nuty. Nuta do dupy jest. Błędem było nie wybranie remiksu Royksoppa do promocji. Skoczny numer w sam raz na lato.
Nie znam żadnej płyty z dyskografii Recoil, ale jestem jego fanem od wielu lat.
Jari

Post 11 maja 2011 09:42

shodan pisze:Płyty Exciter, Ultra i PTA udowadniają, jak bardzo się mylisz. Tak w ogóle to dobrze Jari, że wreszcie coś z DM Ci się podoba.
I tu jest właśnie pies pogrzebany. Te płyty udowadniają jak bardzo mam rację :8 Pamiętasz, że Wilder odszedł (!), pamiętasz, że to są płyty bez Wildera (!). Ale zapominasz (!), że nad tymi dziełami pracowało DM + sztab ludzi (!):

Producenci: Tim Simeon, Ben Hillier, Mark Bell.

Producenci Pre-Mixowi: Luke Smith, Ferg Peterkin, Christian Eigner, Andrew Phillpott, Kurt Uenala, Sie Medway-Sm, Tony Hoffer, Steve Fitzmaurice, Gareth Jones, Paul Freegard, Q, Mike Marsch, Paul Hicks, Guy Massey, Lee Fitzgerald, Tom Rixton, Gary Forde, Lee Philips, Jamie Campbell, Jim Greg, Audie Chamberlain, Robbie Kazandjian, Richard Morris

Muzycy: Martin Gore, Andy Fletcher, Dave Gahan, Christian Eigner, Peter Gordeno, Dave McCracken, Andrew Phillpott, Airto Moreira, Dave Clayton, Richard Niles, Keith LeBlanc, Danny Cummings, Doug Wimbish, Danniel Miller, BJ Cole, Jaki Liebezeit, Victor Indrizzo itp itd.

Jak widzisz cały sztab ludzi musiał zastąpić team: Wilder + (Jones, Kevorkian, Flood, Miller, Dave Bascombe). Dodatkowi muzycy pojawili się wtedy tylko raz podczas sesji Violator (gitara stalowa w Clean) i SOFAD (śpiewaczki + facet grający na czymś w rodzaju kobzy). Ta cała wyżej wymieniona zgraja nie umiała sobie jednak poradzić z materią DM o czym świadczy coraz więcej głosów krytycznych, dzielących fanów po odejściu Wildera. Tu już nawet nie chodzi o samego Wildera, ale o pewne wyczucie własnej twórczości, pewna świadomość gdzie się chce iść z tym materiałem. A to było takie przekazywanie dziecka z rączki do rączki, a nóż coś z tego będzie, a jak nie to i tak kupią... No kupią, kupią... Kessler może spać spokojnie.

Więc skoro już po 15 latach wydali coś synth/electro, bez pieprzonej gitary, bez całej medialnej otoczki (własnie nagraliśmy nasz najlepszy album a Andy to nawet zagrał raz), coś co jest melodyjne, coś co wraca do tego co było - to mnie się to podoba.
Awatar użytkownika
agent orange
Posty: 107
Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
Ulubiony utwór: Personal Jesus
Lokalizacja: Gdańsk

Post 11 maja 2011 09:44

Hien pisze:Na koncercie DM nie będzie "drum solo", ani wirtuozerskich popisów na bębnach, wplecionych między jedną zwrotkę a drugą. Na koncert DM nie idzie się dla kunsztu muzycznego, z takich powodów to si idzie zobaczyć Davida Gilmoura, Ricka Wakemana, itd.
Też nie przepadam za Eignerem, ale wydaje mi się, że ten jego automatyzm jest celowy.
DM bardziej odgrywają niż grają (zawsze tak było). Gordeno, jako jedyny pozwala sobie improwizować, inna sprawa, że wychodzi mu to fatalnie.
Ależ nie :) Gra na perkusji to nie tylko wirtuozerskie popisy na bębnach, podobnie jak wirtuozerska gra na gitarze to nie tylko solówki z prędkością światła. To jest często właśnie ten jeden akord, ale to jest TEN akord zagrany we właściwym czasie. Problem z perkusją Eingera jest taki, że prawie wszystko zagłusza a jego prowadzenie i wyczucie rytmu dla utworów jest raczej przeciętne. Dobra gra na perkusji nie oznacza wcale popisów...
Tu już nawet nie chodzi o samego Wildera, ale o pewne wyczucie własnej twórczości, pewna świadomość gdzie się chce iść z tym materiałem. A to było takie przekazywanie dziecka z rączki do rączki, a nóż coś z tego będzie,
Tutaj przyznaję rację. Moim zdaniem problem ich z albumami jest taki, że nie tyle co są złe, ale są zupełnie "od czapki". Chodzi mianowicie o to, że zespół nie ma jakby na siebie pomysłu w którym kierunku chciałby iść.