Devotional (DVD)

Awatar użytkownika
Rajca
Posty: 6049
Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35

Re: Devotional (DVD)

Post 12 maja 2011 12:58

FREE STATE, a jak nagrasz mp3 na CD jako audio cd, to dostaniesz jakość oryginału? No raczej nie...
Awatar użytkownika
Miri
Posty: 968
Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
Ulubiony utwór: Everything Counts

Post 12 maja 2011 17:49

Oglądałam devotionala jakieś pół roku temu i nie powiem, żeby mnie jakoś uderzyła kiepska jakość. Czego można wymagać - dopiero od niedawna mamy obraz-żyletę jeśli chodzi o DM, poza tym to jest ten klimacik.
Wizerunkowo/artystycznie - nie jest źle. Najgorsze są końcówy, jak Gahan wygląda jakby zaraz miał zaliczyć zgon, ale początkowy strój itd nawet mi odpowiada. Czy grając taką muzykę i mając takie inspiracje, wyglądałby wiarygodnie w białych dżinsach i podkoszulku? Moim zdaniem nie. Jeśli coś reprezentujemy, to na maksa. Fakt, nie popieram tej całej otoczki i stanu Dave'a z tamtych lat, ale ostatnio się nawet przekonuję - musieli przejść taki okres. Bo przechodzili praktycznie przez wszystko.
Jari

Post 13 maja 2011 11:07

Obraz może i żyleta jest ostatnio, ale dźwięk jest płaski jak du*sko Gahana. To zaczyna być już chyba znak firmowy - zrypane audio na CD i DVD. Mastering PLaying The Angel woła wręcz o pomstę do nieba.
Awatar użytkownika
slick
Posty: 7021
Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
Ulubiony utwór: Everything Counts
Lokalizacja: Warszawa

Post 13 maja 2011 11:32

Mastering PTA to jest spieprzony przez to.
Jari

Post 13 maja 2011 11:48

Dlatego ja trzymam na uwięzi swoją nute na poziomie -11 dB RMS'u (średnia wartość głośności) z zapasem około -3 db na sumie (headroom). I co ciekawe - czasem nagranie na poziomie nawet -16 RMS potrafi być głośniejsze niż -8 RMS a teoria mówic co innego... Ot zagadka.

Nawet nie wiedziałem, że zrypany master PTA jest omawiany na wikipedii, ja to po prostu słyszę (bo i trudno tego nie usłyszeć), ale nie sądziłem, że ktoś to rozkmini naukowo :8 :o
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2011 11:50

Loudness to jedno, ale na PTA pokopane jest znacznie więcej.
Słyszałem milion razy lepiej brzmiące płyty, które też były loudnessowane.
Zwyczajnie PTA jest beznadziejnie wyprodukowaną płytą.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Jari

Post 13 maja 2011 11:56

No to inna sprawa, ale mam wrażenie, że ktoś kto robił master PTA pierwszy raz bawił się kompresorem, limiterem i equalizerem. I wyszło co wyszło...
Awatar użytkownika
agent orange
Posty: 107
Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
Ulubiony utwór: Personal Jesus
Lokalizacja: Gdańsk

Post 13 maja 2011 15:48

Co ciekawe, mastering PTA w wersji tłoczonej na winylu jest prawidłowy. Mam obie wersje. Wersji CD faktycznie nie da się słuchać na czymś lepszym niż boombox z Reala.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 13 maja 2011 16:17

Hm... no to interesujące, ściągnę z neta PTA rip winylowy we FLAC, przekonwertuję na mp3 i porównam. Słoń mi nadepnął na ucho i nie przyczepię się jak nie porównam.

P.S. Slick chyba zaraz to wydzieli do osobnego tematu bośmy się rozgadali :P

Na Devotionalu dźwięk jest spoko, na TTA no gorszy chyba.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 maja 2011 16:33

Winyle zawsze mają lepszy dźwięk.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
slick
Posty: 7021
Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
Ulubiony utwór: Everything Counts
Lokalizacja: Warszawa

Post 13 maja 2011 16:47

Przeniescie sie do watku o PTA z tym tematem.
Jari

Post 14 maja 2011 01:36

Sam się przenieś :8

A co się tyczy masteringu PTA - Stripped, jak skonwertujesz pliki do mp3 to nie ma sensu tego słuchać. Nie posłuchasz wiernego dźwięku tylko jakąś skompresowaną papkę. Jak z pliku 80 mb (24 bit, 44,1 khz) robisz 8 mb (np. 256 kb) to ku*wa gdzieś musi być strata :8 :P . Posłuchaj orginalnego nośnika, tego którego się z technicznego punktu widzenia nie da słuchać... Ktoś to przepotwornie zniszczył.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 maja 2011 11:02

Wiem Jari wiem ale nie chce mi się trzymać całej dyskografii DM w formacie FLAC a na winyle mnie nie stać :P
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 maja 2011 11:07

FLAC też jest stratny. Albo oryginał albo strata.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
agent orange
Posty: 107
Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
Ulubiony utwór: Personal Jesus
Lokalizacja: Gdańsk

Post 15 maja 2011 10:55

Hien pisze:Winyle zawsze mają lepszy dźwięk.
Nie zawsze, nie można generalizować. Może być lepszy, ale to zależy od wielu czynników. Jako pasjonat winyli, mam w swojej kolekcji kilkaset płyt i liczba ta ciągle rośnie. Skala dynamiczna, sygnał/szum, itd, przemawia za CD. To jest fakt, ale są aspekty takie jak szybkość zmian (nachylenie krzywej, zmiany energii vs. czas) z którymi analog radzi sobie lepiej. Innymi słowy, "przesunięcia" czasowe oraz związane z tym różnice fazowe są równie istotnym aspektem w reprodukcji dźwięku. Wiadomo że CD ma bardzo małe zniekształcenia przy wysokich poziomach ale kiedy zaczynają się ciche dźwięki i niuanse, zniekształcenia CD rosną do rozmiarów niepokojących (~0.3%). No i nie zapominajmy o szerokości pasma: na CD brutalne ciecie przy 22 kHz, na winylu łagodny zanik nawet powyżej 45 KHz. Niby dynamika jest pojęciem fetyszyzowanym, ale...
Są dwie zasadnicze rzeczy, dla których winyl może grać/brzmieć lepiej od CD. Pierwsza to pasmo przenoszenia, które dla CD kończy się na ok. 22Khz (zgodnie z zasadą Nquista). Wkładka gramofonowa przenosi do ok. 50Khz. Nie od dzisiaj wiadomo,że zawartość wyższych harmonicznych z pasma powyżej 20khz ma wpływ na to co dzieje się w paśmie słyszalnym przez człowieka. Przyjemne „analogowe” brzmienie to właśnie ta „góra” , której teoretycznie nie słychać. Druga sprawa to dynamika. Okazuje się , że 60Bb - mniej więcej tyle mamy z gramofonu – w ogromnej większości przypadków zupełnie wystarcza, ponadto nasze uszy wyczulone są bardziej nie na bezwzględną dynamikę określaną jako sygnał max do sygn .min. która dla CD jest znacznie wyższa niż z winylu/ tylko na tzw. dynamikę względną określoną jako sygnał max do sygnału średniego czyli np. do aktualnej treści muzycznej utworu. I tutaj znowu gramofon jest lepszy niż CD. Ponadto jak się okazuje, poziom szumów wkładki gramofonowej chociaż wyższy niż dla CD (wartość bezwzględna) jest zdecydowanie „lepiej” rozłożony. Koncentruje się głównie dla częstotliwości poniżej 500Hz a w pozostałym zakresie pasma jest porównywalny z CD. Taki stały szum o określonej częstotliwości jest dla naszego systemu analizującego (wiadomo główka pracuje :)) dużo bardziej zjadliwy – „wycinamy” go z przekazu i koncentrujemy się na treści muzycznej - niż niski ale rozproszony szum RBCD. Wszystkie te zalety mają najnowsze gęste formaty(SACD. DVD-Audio), które łączą w sobie wszystko co najlepsze z winylu i CD. Ale póki co, zarówno SACD jak i DVD-audio to formaty martwe, które się nie przyjęły - przynajmniej na chwilę obecną. Do płyt gramofonowych powraca coraz więcej osób i w zasadzie prawie każde nowe wydawnictwo jest dostępne na czarnej płycie. Do tego w kwestii brzmienia ważna jest kwestia tłoczeń. Płyta gramofonowa może być kiepska z powodu kiepskiej jakości tłoczenia (duża ilość zanieczyszczeń), kiepskiej jakości płyty-matki, itd.
Swego czasu utopiłem w sprzęcie grającym wartość dobrego samochodu. Przeszedłem chyba przez wszystkie etapy, łącznie z audiofilskim voodoo typu wygrzewanie kabli i inne bajdurzenia, które powstały tylko po to by wyciągać pieniądze od napaleńców. Obecnie używam średniej klasy sprzętu Denona, i jakoś mnie już nie ciągnie do wywalania równowartości kilku średnich pensji na kable głośnikowe. Owszem, każdy wie że są one ważne, ale wszystko to zależy od parametrów elektrycznych przewodnika i niczego innego. Trochę trzeba czasu by dość do tego, że kabel niczego nie polepsza, chodzi jedynie o to, by nie pogorszył :)) Te technicznie niuanse o których napisałem, powodują właśnie te różnice w brzmieniu, i to, że zwykły CD nie powieli pewnych cech płyty gramofonowej, i odwrotnie. Ja preferuję brzmienie gramofonu ( i przy czym nigdzie nie napisałem, że brzmi on najwierniej :) ), choć też zależy od tego, jak płyta jest nagrana, itd. (podobnie w przypadku CD). O voodoo rozmawiać mi się już nie chce, bo straciłem na to kilka lat życia i masę pieniędzy :) Zmiana na granicy percepcji oznacza, że zmysł słuchu dorobi sobie to, czego ucho nie ma szansy uchwycić.
Dlatego niektórzy słyszą płytki holfi, drgania kamiennych stolików o wadze kilkudziesięciu kilo, drgania atomów srebra w cynie lutowniczej i szum ładunków elektrostatycznych na powierzchni izolacji kabla zasilającego :)) To już nie dla mnie.

Większość nie ma tutaj wykształcenia technicznego, to ciężko to będzie wytłumaczyć, ale postaram się prosto jak Abel krowie na rowie:

- Zachwyty kogoś nad brzmieniem kiedy wpiął przewód za 2k zł przypominają kogoś, kto wstawił silnik od malucha do Ferrari za cenę tego silnika x10 cena silnika Ferrari.

- W audio problem jest taki, że zmiana dźwięku może się komuś spodobać (np. przewód sieciowy o dużej oporności, który rozjechał sygnał na basie ; audiofil powie, że uwypukliły się wysokie tony :))) , czyli coś w stylu podgrzali mi stopy do 100c a ja czuje, że mi zimno w dłonie.

- Pogorszenie (odstępstwo w kształcie sygnału od oryginału) może być subiektywnie odbierane jako "lepszy dźwięk"

- Kabel niczego nie poprawia, co najwyżej psuje.

- Jak ktoś chce zmieniać sobie charakter brzmienia, to powinien używać korektora graficznego (najlepiej DSP); będzie mógł wypróbować setki kombinacji bez wydawania masy pieniędzy.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 maja 2011 12:16

Ja pierdzielę... masakra.

To ja odstawie sobie lepiej te audofilskie zabawy na bok.

Swoją drogą posłuchałem PTA mojego mp3 z CD i FLAC z winyla i różnice są ale nie razi to ucha jakoś bardzo dla mnie, dlatego wolę sobie darować te głębsze analizy bo odbiera mi to tylko przyjemność słuchania a różnicy nie widzę często.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Jari

Post 15 maja 2011 12:23

agent orange pisze:Jak ktoś chce zmieniać sobie charakter brzmienia, to powinien używać korektora graficznego (najlepiej DSP); będzie mógł wypróbować setki kombinacji bez wydawania masy pieniędzy.
Ale korektora parametrycznego czy paragraficznego? :8 Poza tym średnia wartość głośności utworu (wyrażana w decybelach) nijak ma się do sprzętu, którego średnia wartość określana jest przez moc głosników (wyrażana zdaje się w Wattach). Jeżeli przy masteringu nie ma czegoś takiego jak wolna przestrzeń na headroomie to ani nośnik, ani EQ nic nie wskurają. Tam po prostu już nie ma miejsca na nic. Obraz graficzny takiego pliku to po prostu jeden zapełniony prostokąt, a nie tzw. grzebień z minimalnymi i maksymalnymi punktami głośności. problem z PTA'kiem jest taki, że właśnie tam zapomniano o headroomie a skupino się na częstotliwościach basu i perkusji.
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 15 maja 2011 19:46

Czy ja na pewno jestem na wlasciwym forum :?: :)
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 15 maja 2011 19:51

Raczej nie, ciągle jesteś na forum muzycznym.
Choć z postu agenta prawie nic nie zrozumiałem. ;(
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
agent orange
Posty: 107
Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
Ulubiony utwór: Personal Jesus
Lokalizacja: Gdańsk

Post 15 maja 2011 20:08

Jari pisze:Tam po prostu już nie ma miejsca na nic. Obraz graficzny takiego pliku to po prostu jeden zapełniony prostokąt, a nie tzw. grzebień z minimalnymi i maksymalnymi punktami głośności. problem z PTA'kiem jest taki, że właśnie tam zapomniano o headroomie a skupino się na częstotliwościach basu i perkusji.
Oczywiście, ten fragment mojej wypowiedzi tyczył się bardziej kwestii brzmieniowych i ma się nijak do schrzanionych masteringów i PTA jako takiego. Nie można korygować czegoś, co zostało wycięte bądź nie zostało zarejestrowane czy też nie ma na to miejsca w skali pasma.