Martini oczywiście pełen szacun za decyzję, mnie by tam za bardzo klawiatura swędziała (gdybym miał konto), aby nie pojechać z tymi Polteigerstami i innymi, zjawiskowymi 1984coś tam.
btw...zaglądam tam, utrzymuję kontakt z ludźmi (jest jeszcze e-mail a i w realu sie widuje) i okazuje się, że ludziska z kreski czytają co my tutaj wypisujemy - po prostu ten pokój, to taki kącik prasy niezależnej (jak śliczniutko ujął to Stalker)