Best of Forum (edycja filmowa)
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Coś tam pisał, że może jednak napisze. Teraz to odsypia wycieczkę do Łodzi, zobaczymy co będzie potem. Pewnie to będzie litania na temat tego jaki Szpilberg jest przeceniany, jak Hanks wujowy, a film naiwny i w ogóle do islandzkiego kina offowego to nie ma startu, ale chce to przeczytac xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Na razie każdy wrzuca swoje opisy. Może potem będą rozmowy. Może sam Czez się odniesie.
-
Czez
- Posty: 9729
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Ja pier...
Napisalem posta wiekszego niz recka deva i mi go wcielo...
Napisalem posta wiekszego niz recka deva i mi go wcielo...
Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja wszystkie dłuższe rzeczy piszę już w edytorach poza forum.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9729
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Nie planowalem, po prostu tak poszlo na spontanie.
Enjoy The Silence
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ja tak samo.
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ktoś obejrzał już film Musiała i jest gotowy?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9729
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Tylkk dopisze, ze wlasnie na tym samym moscie, byl wymieniany jeden z najslynniejszych polskich szpiegow. 3 ludzi z zachodu wrocilo na wschod, w zamian za 10 zachodnich szpiegow. Kokejna ciekawostka jest taka, ze ten sam mecenas Vogel pilotowal te wymiane.
A tym Polakiem, ktory zostal uwolniony jest general Marian Zacharski.
A tym Polakiem, ktory zostal uwolniony jest general Marian Zacharski.
Enjoy The Silence
-
mintaj
- Posty: 6857
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
-
mintaj
- Posty: 6857
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
dobra, jesli nie zostalem jeszcze sekskomunikowany z tej zabawy to
MOST SZPIEGÓW - RECENZJA
No cóż... ja w sumie to tak naprawdę nie mam nic do Hanksa, ani nawet do Spielberga, szczerze mówiąc to nawet kiedyś podobał mi się Forrest Gump (z naciskiem na kiedyś) i mam cholerną słabość do filmu Złap mnie, jeśli potrafisz, który obejrzałem jakieś 13 lat temu w wersji z polskim dubbingiem (w sumie to dość ciekawe - na początku XXI wieku, chyba na kanwie sukcesu Shreka, próbowano dubbingować z różnym skutkiem filmy aktorskie, po czym szybko tego zaprzestano i dublaż w tego typu filmach wrócił do łask jakoś niedawno dzięki Marvelowi), więc to zdecydowanie nie jest tak, że ja to tylko Bela Tarr i Bresson, a Bergmana to w ogóle w przedszkolu oglądałem. Zresztą prostytutka mać sam pamiętam co ja w tej zabawie zapodałem. xDD
Tak się jakoś też zabawnie złożyło, że w sumie to podchodziłem do tego filmu kilka razy - najsampierw te 1,5 tygodnia temu, ale nie wiem, chyba coś mnie tamtego dnia ugryzło czy coś, bo naprawdę ten film mnie WKURZAŁ, dosłownie drażnił, nie mogłem nań patrzeć i wyłączyłem w połowie. Chciałem napisać jakiś rant, ale nie wiem, uznałem iż po prostu byłbym niefair wobec Czeza, reszty i po prostu uznałem, że dam sobie jeszcze czas i wrócę później. Summa summarum udało się mi go "zaliczyć" w ten weekend i chyba mogę go z czystym sumieniem wrzucić na półkę takich no rzetelnych średniaków. Powiem tak: gdybym pisał tę recenzję podchodząc do tego filmu jak do wybitnej produkcji, mógłbym pewnie wymienić nie tak mało zalet, ale pewnie na końcu bym to skwitował tekstem, że generalnie to czegoś mi brakowało, a gdybym chciał ten film jakoś mocno zjebać to bym na końcu napisał, że summa summarum nie było tak źle.
Może zacznę od tego co się mi podobało, bo taki mam kaprys. Zdjęcia były spoko (fajnie, że obejrzałem ten słynny film, w którym Wrocław grał powojenny Berlin bez charakteryzacji, bo przypomniało mi się, że lata temu coś o tym słyszałem i myślałem, że ktoś se jaja robi), Janusz Kamiński to jest jednak top klasa, więc co by tam nie mówić o treści, to chociaż dało się patrzeć na te ruszające się obrazki. xD Kolega BOB wspomniał tutaj o rzekomo łopatologicznych zabiegach, może faktycznie wjeżdzała na ekran tania symbolika, ale generalnei ten pomysł z portretowaniem tych światów w różnych "stylach" po prostu mi się spodobał - mimo iż nie będę twierdzić, że to jest najbardziej błyskotliwy zabieg operatorski w dziejach kina, po prostu uważam że jakoś pasuje mi to do całości.
Gra aktorska jest spox i nie będę się tu jakoś rozpisywał - Hanks gra Toma Hanksa w filmie o Tomie Hanksie, ale widziały gały co brały, typ nie robi tego źle, ta jego mina psa, któremu ktoś podwędził kotleta pasuje do roli, reszta obsady też wypadła POPRAWNIE, acz żadna z ról nie zapadła jakoś szczególnie w mej pamięci. Fajnie, że było słychać dialogi, bo naoglądałem się tyle polskich filmów, że to jest dla mnie nie aż tak oczywiste (muzykę po prostu pamiętam, że leciała w tle). Generalnie kwestie, że tak to ujmę, "techniczne" stoją (bo siłą rzeczy stać muszą) na bardzo wysokim, światowym poziomie, faktycznie reżyseria jest top, suspens top, Szpilberg umie poprowadzić fabułę i generalnie jest top, ale ja i tak mam problem.
Bo mnie ten film jednak summa summarum zmęczył i wynudził, moi mili. Na pewno część problemu leży w scenariuszu, który jest taki se - ot, Tom Hanks to spoko loko adwokat czy kto tam, dostaje trudnego questa, fraternizuje sie z rzekomym wrogiem, który jak na wroga jest w sumie spoko i walczy z to ze skostniałym aparatem władzy, a na dodatek ukradli mu płaszcz, ale on i tak dał se radę i nawet się nie odmroził. xD No ok, nie jest to maksymalnie jednowymiarowa historia o arcyszlachetnych amerykanch i samych złych ruskich, ale no kaman już w 2015 nikt by czegoś takiego oczywistego nie kupił. xD Nie wiem, ani jakoś nie identyfikowałem się z tym superkolesiem (nadal - dobrze zagranym, by nie było), totalnie gdzieś miałem jego rodzinę, ta "więź" ze szpiegiem to taka jakaś nie wiem bez chemii była i generalnie też ten jego nibysidekick też jakiś taki bez wyrazu. No ja to generalnie nawet lubię ten motyw ostatniego szlachetnego sprawiedliwego walczącego ze całym światem, ale jednak zdecydowanie w tym przypadku bylo to dla mnie jakieś zbyt czarno-białe, oczywiste, ten główny bohater był zbyt krystalicznie czysty i idealny, bym mógł się z nim identyfikować. Nie wiem nawet czy brakuje mi tu tej DUSZY, jak tak się zastanawiam to tutaj to słynne COŚ może i jest, ale totalnie mnie nie przekonuje. No i chyba jednak zaryzykowałbym tezę, że ten film jest zbyt długi i przegadany, w sensie gdyby trwał te "standardowe" 1,5h to może by ta historia zdążyła się skończyć, zanim by mnie wynudziła, ale ciężko mi teraz to stwierdzić lol.
No i generalnie wyszło mi z tego wszystkiego, że obejrzałem całkiem spoko film, ale totalnie nie dla mnie. No i to się z grubsza zgadza, bo co mnie to obchodzi, że niby wszystko w tym filmie jest jak trzeba, skoro te wydarzenia prawie w ogóle mnie nie zainteresowały, nie wywołały żadnych szczególnych emocji i zapomniałem o nich paręnaścię kichnięć i chrząknięć po emisji? Ot, takie tam superkino tvnu.
MOST SZPIEGÓW - RECENZJA
No cóż... ja w sumie to tak naprawdę nie mam nic do Hanksa, ani nawet do Spielberga, szczerze mówiąc to nawet kiedyś podobał mi się Forrest Gump (z naciskiem na kiedyś) i mam cholerną słabość do filmu Złap mnie, jeśli potrafisz, który obejrzałem jakieś 13 lat temu w wersji z polskim dubbingiem (w sumie to dość ciekawe - na początku XXI wieku, chyba na kanwie sukcesu Shreka, próbowano dubbingować z różnym skutkiem filmy aktorskie, po czym szybko tego zaprzestano i dublaż w tego typu filmach wrócił do łask jakoś niedawno dzięki Marvelowi), więc to zdecydowanie nie jest tak, że ja to tylko Bela Tarr i Bresson, a Bergmana to w ogóle w przedszkolu oglądałem. Zresztą prostytutka mać sam pamiętam co ja w tej zabawie zapodałem. xDD
Tak się jakoś też zabawnie złożyło, że w sumie to podchodziłem do tego filmu kilka razy - najsampierw te 1,5 tygodnia temu, ale nie wiem, chyba coś mnie tamtego dnia ugryzło czy coś, bo naprawdę ten film mnie WKURZAŁ, dosłownie drażnił, nie mogłem nań patrzeć i wyłączyłem w połowie. Chciałem napisać jakiś rant, ale nie wiem, uznałem iż po prostu byłbym niefair wobec Czeza, reszty i po prostu uznałem, że dam sobie jeszcze czas i wrócę później. Summa summarum udało się mi go "zaliczyć" w ten weekend i chyba mogę go z czystym sumieniem wrzucić na półkę takich no rzetelnych średniaków. Powiem tak: gdybym pisał tę recenzję podchodząc do tego filmu jak do wybitnej produkcji, mógłbym pewnie wymienić nie tak mało zalet, ale pewnie na końcu bym to skwitował tekstem, że generalnie to czegoś mi brakowało, a gdybym chciał ten film jakoś mocno zjebać to bym na końcu napisał, że summa summarum nie było tak źle.
Może zacznę od tego co się mi podobało, bo taki mam kaprys. Zdjęcia były spoko (fajnie, że obejrzałem ten słynny film, w którym Wrocław grał powojenny Berlin bez charakteryzacji, bo przypomniało mi się, że lata temu coś o tym słyszałem i myślałem, że ktoś se jaja robi), Janusz Kamiński to jest jednak top klasa, więc co by tam nie mówić o treści, to chociaż dało się patrzeć na te ruszające się obrazki. xD Kolega BOB wspomniał tutaj o rzekomo łopatologicznych zabiegach, może faktycznie wjeżdzała na ekran tania symbolika, ale generalnei ten pomysł z portretowaniem tych światów w różnych "stylach" po prostu mi się spodobał - mimo iż nie będę twierdzić, że to jest najbardziej błyskotliwy zabieg operatorski w dziejach kina, po prostu uważam że jakoś pasuje mi to do całości.
Gra aktorska jest spox i nie będę się tu jakoś rozpisywał - Hanks gra Toma Hanksa w filmie o Tomie Hanksie, ale widziały gały co brały, typ nie robi tego źle, ta jego mina psa, któremu ktoś podwędził kotleta pasuje do roli, reszta obsady też wypadła POPRAWNIE, acz żadna z ról nie zapadła jakoś szczególnie w mej pamięci. Fajnie, że było słychać dialogi, bo naoglądałem się tyle polskich filmów, że to jest dla mnie nie aż tak oczywiste (muzykę po prostu pamiętam, że leciała w tle). Generalnie kwestie, że tak to ujmę, "techniczne" stoją (bo siłą rzeczy stać muszą) na bardzo wysokim, światowym poziomie, faktycznie reżyseria jest top, suspens top, Szpilberg umie poprowadzić fabułę i generalnie jest top, ale ja i tak mam problem.
Bo mnie ten film jednak summa summarum zmęczył i wynudził, moi mili. Na pewno część problemu leży w scenariuszu, który jest taki se - ot, Tom Hanks to spoko loko adwokat czy kto tam, dostaje trudnego questa, fraternizuje sie z rzekomym wrogiem, który jak na wroga jest w sumie spoko i walczy z to ze skostniałym aparatem władzy, a na dodatek ukradli mu płaszcz, ale on i tak dał se radę i nawet się nie odmroził. xD No ok, nie jest to maksymalnie jednowymiarowa historia o arcyszlachetnych amerykanch i samych złych ruskich, ale no kaman już w 2015 nikt by czegoś takiego oczywistego nie kupił. xD Nie wiem, ani jakoś nie identyfikowałem się z tym superkolesiem (nadal - dobrze zagranym, by nie było), totalnie gdzieś miałem jego rodzinę, ta "więź" ze szpiegiem to taka jakaś nie wiem bez chemii była i generalnie też ten jego nibysidekick też jakiś taki bez wyrazu. No ja to generalnie nawet lubię ten motyw ostatniego szlachetnego sprawiedliwego walczącego ze całym światem, ale jednak zdecydowanie w tym przypadku bylo to dla mnie jakieś zbyt czarno-białe, oczywiste, ten główny bohater był zbyt krystalicznie czysty i idealny, bym mógł się z nim identyfikować. Nie wiem nawet czy brakuje mi tu tej DUSZY, jak tak się zastanawiam to tutaj to słynne COŚ może i jest, ale totalnie mnie nie przekonuje. No i chyba jednak zaryzykowałbym tezę, że ten film jest zbyt długi i przegadany, w sensie gdyby trwał te "standardowe" 1,5h to może by ta historia zdążyła się skończyć, zanim by mnie wynudziła, ale ciężko mi teraz to stwierdzić lol.
No i generalnie wyszło mi z tego wszystkiego, że obejrzałem całkiem spoko film, ale totalnie nie dla mnie. No i to się z grubsza zgadza, bo co mnie to obchodzi, że niby wszystko w tym filmie jest jak trzeba, skoro te wydarzenia prawie w ogóle mnie nie zainteresowały, nie wywołały żadnych szczególnych emocji i zapomniałem o nich paręnaścię kichnięć i chrząknięć po emisji? Ot, takie tam superkino tvnu.
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Summa summarum narumsa surrum.
Ale ej, w superkinie dobre rzeczy czasem lecą.
Ale ej, w superkinie dobre rzeczy czasem lecą.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6857
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
No w sumie zdarzało się, ale już się tak utarło mówić, a ja jestem już pogodzony z konwenansami. Aczkolwiek czasem mnie drażni gdy słyszę teksty o Teatrze Telewizji w kontekście czegoś o niskim poziomie realizacyjnym, słabego etc
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
A bo to pierdoIenie jest.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Bez kitu, patos i stopień wyczuwalnego drzewa sandałowego w tym filmie plus urok fabuły... Nie, drugi raz już bym był bardzo krytyczny. Film na jeden experience oglądania
-
devotional
- Posty: 7379
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Czyli co, czas na Bromskiego?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Zakładam, że zanim wszyscy obejrzą, to już będzie połowa listopada, więc nadal zachęcam do dyskusji o Moście Szpiegów. Może Czez chce się jakoś odnieść do poszczególnych opinii? Może ktoś chce się odnieść do czyjejś opinii, lub ma jakieś przemyślenia "po czasie", jak Dragon?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6857
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Ja tylko się wtrące informując, że w sumie film Musiała już onegdaj widziałem, ać i tak zrobię sobie rewatch na przysłowiowych dniach, bo to było już dosyć dawno i w ogóle, nawet Drendy w znajomych jeszcze nie miałem
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
PACZKA
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Film devowy potrzebuję sobie dobrze odświeżyć. O Moście szpiegów z czasem mam coraz gorszą opinię, te bajkowe i zbyt wymowne banały chodzą po głowie
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Banały jedyna prawda o życiu
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6857
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Jeszcze trochę i kolega Robert będzie zieleniał z nienawiści na każdą wzmiankę o tym filmie
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
PACZKA