Numer 1 - Jak cokolwiek z Bownessem miałoby mi się nie podobać? Błędne założenia by to były. no-man w swojej pięknej, synthpopowej odsłonie, siadło mi od pierwszego momentu, w którym usłyszałem i numer, i album. 4 pkt (nie 5, bo potem jest jeszcze lepsza rzecz)
Numer 2 - (czyli TO) Kurdebele, nie dość, że EN, to jeszcze z jednej z moich ulubionych płyt, to jeszcze doskonałe Zampano. Uwielbiam ten numer od jakiegoś 2010 roku, ma fantastyczny bit, oprawę, tekst, z którym się momentami obrzydliwie identyfikuję... Samo gęste. Ale no, schluss mit dem Unsinn. 5 pkt!!!
Numer 3 - A tutaj INXS z kawałkiem, który mnie na INXS otworzył (wraz z Just Keep Walking i Don't Change, fascynacja Original Sin przyszła chwilkę później). Glorious rok 2007, który miło wspominam, za to za cholerę nie chciałbym do niego wrócić. 3 pkt
Numer 4 - The Weeknd, prawda? Nie trawiłem gościa, ale nie można mu odmówić talentu do pisania dobrych, chwytliwych piosenek. To kolabo z Daft Punk już słyszałem, podoba mi się, choć to bardziej letniaczek dla mnie, niż coś na zimę. Byłoby oczko wyżej, ale konkurencja zbyt ostra. 2 pkt
Numer 5 - Nie wiem, co to jest, i wiedzieć chyba nie chcę. Zostanę przy odsłuchach z powodu Dwizji, reszta to... nie wiem, nie jestem dziewczyną, nie mam 25 lat i nie łażę po warszawskich klubach (wbrew temu, co niektórzy sądzą). Cholera... Nie! 0 pkt
Numer 6 - A classic, taki, co należy (prawie) do tych numerów, które znam od zawsze. Dlaczego prawie? Bo tylko we fragmencie. A którym? A tym -
https://youtu.be/ZDg8EwkgH5Q?feature=shared. Kto nie zna ten trąba, tyle powiem. Digital Emotion to dwóch czarnoskórych Holendrów i dwie modelki, które tańczyły i trochę śpiewały (np. tutaj). Tworzyli w latach 80. i najbardziej popularni byli... w Bloku Wschodnim (stąd ich użycie w zalinkowanym przeze mnie wyżej dziele). Nic, tylko tańczyć! ZBYCH UP! 0 pkt
Numer 7 - Soundtrack do 3-ciej części Need for Speed? Jeff Gordon's XS Racing? POD? Coś w tym stylu chyba. Nie męczy jakoś okrutnie, nie cierpię tutaj, ale to jest kawałek na siedzenie w klubie (a do klubów, jak wiadomo, nie chodzę), nie do sylwestrowej Dwizji. Niemniej jednak co elektronika, to elektronika. 1 pkt