Best of Forum VII

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 kwie 2025 23:49

Nie będę cytował Seby, ale mogę wrzucać jako ostatni następnym razem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 kwie 2025 01:17

Higher Intelligence Agency - Tortoise (1995)

Oczywiście zaczęło się od nieśmiertelnego Ishkura. Klasyczna wersja flashowa mimo wątpliwej świeżości zawsze będzie dla mnie bardzo wartościowym punktem odniesienia, źródłem bezkresnego sentymentu niezależnie od tego, ile teoretycznie lepszych muzycznych baz i encyklopedii powstanie. Nawet ta nowsza wersja... niby świeższa, zawierająca ślady obecnych teraz trendów, ale pozbawiona uroku, zbyt mechaniczna, treści jest trochę za dużo, a i humoru na krawędzi za grosz. Co innego spot przygotowany na samym początku XXI wieku (albo i nie?). Za każdym razem odnajduję coraz więcej znajomych tropów. O ile dziś HIA to dla mnie połowa mózgu na płytach z Biosphere, tak na samym początku przygody bardziej jarałem się ichniejszymi płytami. Wyjątkowo rozwodnione techno. Na szczęście bez wrażenia powielania tego samego po raz enty i ogrywania coraz gorszych rozwiązań (vide stajnia FAXu, HIA współpracowali z Namlookiem, ale nigdy nie zbliżyli się do jego poziomu nudzenia).

Tutaj jest przyjemny punkt dojścia zarówno, gdy zaczynasz od Autechre czy też podjeżdżającego muzakiem ambientu z tamtych lat. Czuć wpływy klubowe, ale służą raczej budowaniu atmosfery, jakiejkolwiek filmowości niż pogrążaniu w pląsach. Z drugiej strony jest zbyt żwawo, by łatwo zasnąć, to całkiem oczywiste. Pamiętam z Ishkura, że dla autora notki "ambient techno" w tym stylu to godna rozgrzewka przed właściwym techno DJ setu. Nie wiem, nie znam się, po TNMK wiem, że czasem dobry ambient potrafił wjeżdżać kilka godzin po intesywnych rytmach xD Tak bywa.

Proponuję PT Dżendermenom kawałek z drugiej płyty. Nie umiem powiedzieć, czy to najlepsza reprezentacja całości, realizacja patentów... po prostu buja, ale też wprowadza przyjemną atmosferę. Grubymi nićmi szyty klimacik tajemnicy, jakiejś fantazji. Mocno osadzony w najtisach, choć takich dobrych, naprawdę dobrych. Pocztówka z czasów, gdy miałem głowę do metodycznego przechodzenia jak czołg przez elektroniczne cegłówki drugo- czy trzecioligowych projektów. HIA są po prostu dobrzy i pewnie prędzej czy później bym tutaj zawitał... na szczęście zrobiłem to w odpowiedniej chwili. Dzięki temu w 2033 roku miałbym z czego robić duble. Na razie zapraszam na Tortoise.

https://www.youtube.com/watch?v=hjk9YwwAD9Q
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 23 kwie 2025 08:26

M83 - Oblivion (feat. Susanne Sundfør)

Ten francuski zespół już się w bestce pojawił za sprawą Mentosa. Napisałem wtedy, że też mam ich jeden numer na swojej liście. I oto on. Utwór z filmu sci-fi pt. Oblivion z Tomem Cruisem w roli głównej z 2013r. Co prawda nie widziałem tego filmu. Więc skąd znam utwór? Oczywiście dzięki Susanne Sundfør. Miałem w połowie poprzedniej dekady mega fazę na tę wokalistkę i oglądałem dużo jej różnych występów na żywo. I trafił się w rekordach YT też występ właśnie z M83 u Jimmy’ego Kimmela.
Utwór jak przystało na soundtrack do filmu ma bardzo filmowy klimat. Słychać w tym numerze jakąś taką podniosłość, która bardzo mi się podoba. Podoba mi się też praca perkusji, bardzo dobre brzmienie no i oczywiście wokal Susanne. Cały soundtrack jest instrumentalny i utrzymany w dosyć podobnym stylu co Oblivion. A sam Oblivion już z wokalem Susanne zamyka ścieżkę dźwiękową jako takie zwieńczenie całości.

https://www.youtube.com/watch?v=UjpbQ1OWMPE
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 kwie 2025 23:32

Musiał, Seba, długo jeszcze?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 24 kwie 2025 12:30

INCOMING!

Kино - Спокойная Hочь (1989)

Zaczęło się gorylion lat temu, kiedy w stosie skitranych w piwnicy winyli mojego starego odnalazłem album Группа Kрови radzieckiej grupy post-punkowej o nazwie Kино, czyli Kino. O zespole wiedziałem wcześniej tylko tyle, że istniał, i że jacyś mojego starego znajomi wspominają go miło. Przesłuchałem ten krążek raz (przesłuchałem wówczas absolutnie wszystko, co mój stary tam miał) i pomimo tego, że siadł, rzuciłem trochę w kąt. Obywatel G.C oraz Pink Floyd byli ważniejsi, co tu dużo mówić. Krótki powrót nastąpił ze dwa miesiące później, kiedy na Gwiazdkę sprezentowałem sobie GTAIV a tam, w stacji radiowej o pięknej nazwie Vladivostok FM, leciała właśnie Gruppa Krovi, tj. utwór tytułowy, a więc po prostu Grupa Krwi. Dobra jest to piosenka, dość gorzka i smutna (jak i wszystko z Radziecji) o wciąż aktualnej antywojennej wymowie (kojarzonej przede wszystkim z moskiewską interwencją w Afganistanie).

Ale z całego albumu bardziej podobały mi się trzy inne - w tym moja wrzutka, albo raczej PRAWIE moja wrzutka. Dlaczego PRAWIE? Albowiem jest to trochę inna wersja kultowej Spokojnej Nocy, nagrana specjalnie na potrzeby czegoś w rodzaju składanki o tytule Ostatni Bohater wydanej we Francji w 1989. Dlaczego we Francji? Bo od mniej więcej wspomnianej wcześniej Grupy Krwi Kino stało się nagle megapopularne na Zachodzie. Mógł w tym pomagać fakt, iż dziewczyną gitarzysty Kina, Jurija Kaspariana, była amerykańska aktorka Joanna Stingray i bardzo walczyła o popularyzację generalnie sowieckiej muzyki alternatywnej za Żelazną Kurtyną (jak widać - z sukcesami). Siadło na tyle, że ich pierwsze CDki zaczęły się ukazywać na tymże Zachodzie, bowiem Związek Sowiecki nie tylko nie produkował takowych, ale też nie miał nawet wielu własnych zespołów w oficjalnej dystrybucji. Ot, komunizm.

W każdym razie - wielki powrót zaliczyłem trochę ponad rok temu dzięki Murzynowi i jego Depeszwizyjnej wrzucie, jaką była piosenka Закрой за мной дверь, я ухожу (czyli Zamknij za mną drzwi, ja wychodzę). Pomyślałem sobie - czy ja w ogóle pamiętam tę płytę? Otóż nawet pamiętałem, ale niektóre utwory po tych niemal 16 latach brzmiały w rzeczywistości nieco inaczej, niż przez te niemal 16 lat w mojej głowie. Czegoś mi brakowało, niemniej jednak postanowiłem to olać i zagłębić się w ich dyskografię, po raz pierwszy na pełnej kurtyzanie. Tak trafiłem na Ostatniego Bohatera i dowiedziałem się, że wszystkie znajdujące się na nim utwory zostały specjalnie nagrane ponownie przy użyciu innych instrumentów oraz profesjonalnie zmiksowane we wzmiankowanej wcześniej Francji (faktem jest, że wszystkie poprzednie płyty Kina brzmią jak bootlegi nagrywane dość tanimi metodami w czyimś garażu, no ale znów - Radziecja).

I, prostytutka, to był strzał w dziesiątkę. W dodatku Spokojna Noc zamykająca ten album była dokładnie tą wersją, którą słyszałem w głowie (no, niedokładnie, ale zapamiętałem ten utwór jako nieco bardziej wypolerowany i taki The Cure-like z okolic Disintegration a nie Three Imaginary Boys, a tak właśnie brzmi oryginał). Jestem bezwzględnie pod wrażeniem tej piosenki, uwielbiam w niej wszystko, od bębnów, przez wspaniale ze sobą współpracujące gitary i delikatne pady, aż po charakterystyczny wokal tragicznie zmarłego niedługo przecież po premierze tej "składanki" legendarnego frontmana grupy, Wiktora Coja. Tak, wiem, o ile Rosjanie (ale nie tylko oni) potwornie spuszczają się nad warstwą liryczną chyba wszystkich piosenek Kina, tak zdaję sobie sprawę z tego, iż bywa ona często pretensjonalna. Coj tak samo umiał w chwytliwe teksty jak i w grafomanię, ale w sumie walić to.

Spokojna Noc jest zajebista, w tej wersji jest jeszcze bardziej zajebista, rosyjski język FTW a hejterzy dupa cicho. Rzekłem.

https://youtu.be/DiDUIfMk7go?si=QIZrOurbEtAa1G5K
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 24 kwie 2025 14:49

devotional pisze:
19 kwie 2025 10:44
W sam raz do powolnej jazdy na rowerze przez jakąś "neighbourhood" wziętą żywcem z planszy Neighbourhood z gry Re-volt (dobra gra była, szkoda, że nie da się jej nigdzie legalnie kupić na tym etapie).
Re-volt jest na Steam za 26 zł.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 24 kwie 2025 17:11

Dobra, to ten, fajnie ze ten PRYMUS się nawet przyjął i całe te. W sumie jak na wrzutę, która jest na którymś tam miejscu w top mojego życia mało mam do powiedzenia na temat jej i waszych opinii na jej temat. Myślałem, że shodany i murzyny nie będą tyle mehać w sumie, ale myślenie nie zawsze jest moją mocną stroną.

Herbie Hancock - Rockit

Tym razem niechaj was nie zwiedzie nazwisko, bo może i jest ono mocno powiązane z jazzem, ale ta wrzuta bynajmniej z nim za wiele wspólnego mieć nie będzie. Mam nadzieję, że niektórzy odetchną z ulgą, zwłaszcza, że rzecz którą wrzucam pochodzi z soundtracku do wiadomej serii gier o kradzieży samochodów. Skaninąd mam wrażenie, że premiera szóstki tej jesieni wywoła na forum większy ruch, niż premiera ostatniego Depeche Mode xd.

No to ten, coś bym napisał, ale nie bardzo wiem co. Herbie Hanchuj to taki czarny kolo, który w swoim czasie nagrywał spoko płyty i grał ze spoko czarnuchami, ale tak się składa, że w tym odcinku maszyna losująca wylosowała ejtisy, czyli akurat te dekadę, w której wielcy i uznani artyści zmienili swój profil o 180 albo nawet i 360 stopni.

Tak było w tym przypadku. Nie pamiętam już dokładnie historii stojącej za tym utworem i za tą płytą, więc na potrzeby tej notki uznam, że Herbie pewnego dnia na początku lat 80 włączył sobie MTV i najwyraźniej to doświadczenie było dla niego na tyle intensywnym (future) szokiem, że aż wpłynęło bezpośrednio na jego twórczość. Być może jakąś rolę w tej historii odegrały narkotyki, ale o tym może innym razem. W każdym razie, to wydarzenie sprawiło, iż dostaliśmy jeden z ciekawszych kawałków tamtej epoki.

W tym miejscu chciałem pisać o połamanych motywach, brzmieniu i tym podobnych pierdołach, ale jestem już na tym etapie, że odnoszę wrażenie, iż co kolejkę piszę podobne rzeczy. Ale no... sprawdźcie se je sami. Bierzcie i słuchajcie tego.

https://www.youtube.com/watch?v=qglh-WA-5hM
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 24 kwie 2025 20:10

Kolejka 9. (159.)

44. George Maple - Vacant Space (stripped)
45. The Durutti Column - Future Perfect (Hien)
46. Higher Intelligence Agency - Tortoise (Dragon)
47. M83 feat. Susanne Sundfør - Oblivion
48. Kino - Spokoynaya Noch (devotional)
49. Herbie Hancock - Rockit (mintaj)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 27 kwie 2025 19:00

The Durutti Column - Future Perfect

Kuba rzucił taką dużą nazwą którą zawsze kojarzyłem a jednocześnie nic mi ona nie mówi, kompletnie nie wiem co grali The Durutti Column ani z czym to się je że tak powiem. Plus tego jest taki że na pewno podchodzę do tej wrzuty bez żadnego biasu ani oczekiwań wobec tego co usłyszę. A słyszę tu kawałek naprawdę zajebistego brzmienia przede wszystkim, te porcelanowe klawisze to coś co absolutnie uwielbiam. Do tego ten wyluzowany klimat tego kawałka, dla mnie to jest letniaczek pełną gębą, lekka, leniwa elektronika która brzmi jak promienie słońca odbijające się w tafli wody. Tu muszę trochę odszczeknąć moje własne słowa z minionej kolejki bo pisałem że Kuba akurat nie dostarcza elektroniki pode mnie a takie numery jak ten czy zeszłoroczne - WRÓĆ - sprzed dwóch lat Tidal Wave od BTB kompletnie temu przeczą bo są dokładnie w moim guście. Zatem grzecznie chylę czoła, munlup jeszcze się z dobrej elektroniki nie wystrzelał. Ten kawałek wywołuje we mnie uczucie jakiejś wielkiej nieopisanej nostalgii do wakacji lat 90. jakich nigdy nie przeżyłem, mam na myśli takich spędzanych w luksusowych kurortach nad Morzem Śródziemnym a nie u babci na polskiej wsi. Niesamowity wehikuł czasu, mało komu się to udaje u mnie wywołać. Czasem wystarczy po prostu doskonałe brzmienie jak tutaj.

Higher Intelligence Agency - Tortoise

Dragon opisując swoją wrzutę użył terminu "rozwodnione techno" i w sumie trafił w sedno myślę. Z jednej strony nie jest na tyle konkretne by leżeć pod łatką samego techno, trochę nie do końca zakombinowane może by rzucać w to od razu jakimś IDM i też ambientowe naleciałości nie dają tyle klimatu bym to nazywał ambientowym techno. Z reguły jak coś jest rozwodnione to zawiera po prostu za mało treści w stosunku do swej objętości i chyba tak jest w tym przypadku, nie ma tu ani brzmienia które by mnie przyciągało ani melodii czy innych zabiegów które wyróżniałyby ten numer dla mnie. Brzmi ot rzetelnie, nieco kojarzy mi się z DJ Spooky, ale na jego albumie bywały wyraźniejsze wrzuty. Tu po prostu CZEGOŚ mi brak.

M83 feat. Susanne Sundfør - Oblivion

Połączenie którego się może nie spodziewałem ale też mnie nie zaskoczyło jakoś mocno. Zuzanna w elektronicznym filmowym aranżu, w dość dramatycznym pompatycznym wydaniu, bardziej może zaskakuje mnie M83 w takiej produkcji ale też ja go prawie w ogóle nie znam. Sundfør chyba ciut lepiej wypada właśnie w takich numerach z większą wczutą gdybym miał na chłodno oceniać, w aranżacji zaskoczyła mnie najbardziej chyba perkusja jakiej nie spodziewałem się tu usłyszeć. Całość jako numer nie leży jednak w klimatach mi bliskich i raczej nie widzę tu chwilowo potencjału na powroty.

Kino - Spokoynaya Noch

Numer ten w wersji z albumu Gruppa Krovi planowałem właśnie pierwotnie wrzucić do depeszwizji (ale dałem inny), później zostawiłem go z myślą o dubel czy to w dewizji czy może bestce (bo Kino i tak tu kiedyś wleci). Bardzo lubie ten utwór choć mocno przywykłem do tamtej wersji, jednak po powrocie do tej zapodanej przez deva mogę powiedzieć że w sumie zawiera ona wszystko co najistotniejsze czyli te gitary. To co jest moim zdaniem in minus to słabiej zaakcentowane klawisze i perkusja, no i ja lubię ten chłodny synth który jest w intro albumowej wersji. Koniec końców marudził nie będę, to jeden z najlepszych numerów Kina jakie znam i fajno że tu wleciał bo warto go poznać IMO.

Тем, кто ложится спать -
Спокойного сна.
Спокойная ночь

Herbie Hancock - Rockit

Mentos tak jak w depeszwizji tak i w bestce w tym tygodniu może liczyć na easy prejz ze strony wiernego fana Rockstarowej serii gierek. Rockit jak i masa innych rapu i electro z Wildstyle Pirate Radio to było moje okno do tych oldskulowych klimatów w których momentalnie się zakochałem. Jestem fanem gatunku i łykałem te numery jak pelikan, mocno cieszy mnie że panowie z R* oddali taki fajny hołd wczesnej erze hip hopu i tym bardziej cieszy fakt że trafiły w ten miks też takie smaczki jak ten ejtisowy hit Herbie Hancocka. Za skrecze w tym numerze odpowiedzialny jest Grand Mixer D.ST, pionier w swoim fachu wykorzystujący gramofon jako instrument jako pierwszy człowiek w historii. Rockit to istotny kawałek historii hip hopu zarówno ze względu popularyzowania turntablizmu jak i taki hip hopowy crossover ze strony legendy jazzu jaką jest Herbie Hancock.
Poza tym to po prostu zajebisty kawałek i mogę tylko pozazdrościć tym którzy dzięki bestce usłyszą go po raz pierwszy, chociaż nie wiem czy klepnie Was to tak jak piętnastoletniego mnie chłonącego rapsy jak gąbka.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 kwie 2025 12:29

George Maple - Vacant Space

Rzewne historie rzadko do mnie przemawiają w ramach tanecznych, eskowych kawałków, więc trudno mi tutaj docenić w pełni kontekst liryczny. Jeśli chodzi o muzykę, to obiektywnie doceniam, a subiektywnie, to nie robi mi to wiele. Wiele takich numerów słyszę kiedy akurat w aucie leci radio, albo gdzieś tam indziej, i automatycznie wylatują mi drugim uchem. Wiem, że tutaj nie ma typowej rmfki, są wspomniane przez Murzyna pauzy, interesujące soundskepjy pod koniec, a no właśnie. Gdyby ostatnia minuta była rozciągnięta na kilkuminutowy, instrumentalny ambient, to bym stawiał tu sporą laurkę, a tak zostaje uczciwy, fachowy prejz, bo jednak dzieje się tu fajniej niż niefajnie. Takie numery potrafią zaklikać po długim czasie, więc na razie wstrzymam się od ostatecznego głosu. No, ale na pewno to jest bliżej pochwał, a daleko mehania.

Higher Intelligence Agency - Tortoise

Fajnie się układa ta kolejka póki co, wszystko elektroniczne i ładnie po sobie wlatuje. Ten kawałek kojarzy mi się, nie wiem, z jakimś remiksem DM, czy może po prostu czymś z setów Martina? Takie smutne gadanie kogoś, kto się nie szczególnie zna na „ambient techno”, proszę o wybaczenie. Arp-końcówka kojarzy mi się natomiast z Orbitalem. Jest fajnie, jest luźno, jest odpowiednio pod pogodę, ale też do słuchania wieczorkiem. Te basowe „wooooow” daje fajny efekt , trochę komiczny, ale też nie do końca. 7 minut leci momentalnie, flow jest elegancki, a brzmienie przyjemne. Produkcja też solidna. Na razie nie zapowiadam sięgnięcia po więcej, bo mam kolejkę Waszych rzeczy, po które miałem sięgnąć, a jednak nie starczyło czasu (czyt. wolałem słuchać Pavement), ale zapamiętam.

M83 - Oblivion (feat. Susanne Sundfør)


Kurde, oglądałem ten film parę razy, ostatni raz nawet jakoś w ubiegłym roku. Jest on bardzo spoko, ale utworu nie pamiętam w ogóle, musiałem wyłączyć napisy końcowe. Kurde 2, wydawało mi się, że wokal Susanne mi się bardziej podobał. Nie jest zły, w żadnym wypadku, ale po prostu wydawało mi się, że był inny. Kawałek rzeczywiście skrojony pod napisy końcowe jakiegoś epickiego filmu. Fajne jest połączenie elektroniki z żywymi bębnami w stylu Collinsa, które są bardzo fajnie zaakcentowane w miksie (niemal wychodząc na pierwszy plan). Piosenka sama w sobie trochę zapominalna. Nie jest zła, posłużę się chwytem Seby i nazwę ją rzetelną, ale też nie rzucającą w żadnym wypadku na kolana. Ot fachowa robota. Natomiast outro robi spore wrażenie. Przypomina mi jakiegoś Stevena Wilsona. Ogólnie, trochę jak u Murzyna, więcej prejzu na chłodno, niż jakiejś osobistej podjary, ale nadal bardzo spoko wrzuta i może zyskać z czasem.

Kино - Спокойная Hочь

Wszyscy wrzucają elektronikę, a tu Musiał nie xD I po bingo. Ruska zimna fala na papierze brzmi spoko, a w rzeczywistości… tez jest ok, głównie muzycznie. Ja język rosyjski uwielbiam, uważam, że jest piękny, ale niestety wokalista mu tutaj nie robi, bo brzmi jak jakieś stary pijak przy parkowej szachownicy. Co do grafomani tekstu, wierze na słowo, bo nie wiem o czym facet śpiewa, ale taką manierą można chyba tylko pretensjonalne rzeczy śpiewać. Solo na końcu niemal jak z cold-songbooka. Nic nowego, poza samą radzieckością, ale spoko. Ciekawe, że lody zimnej wojny łamane były zimną falą (badums).

Herbie Hancock - Rockit

Człowieku, a na czym my będziemy grać w to GTA? XD Wprawdzie planuję sobie kupić w drugiej połowie roku xboxa, ale GTA to jest ostatnia gra, w którą planuję na nim grać. W każdym razi słucham sobie tego numeru i kurde, takie sobie to jest. Przypominam sobie, to co pisał Seba, że on nie lubi chłopców z akustykiem, tylko kiedy jest jakieś dziwactwo, no to teraz rozumiem. Dziwactwa są ok, ale czasami potrzeba odrobiny jakiegoś jaja, żeby ciasto się trzymało, a tu mi się to rozlewa w byle jaką masę. Hancocka znam z rzeczy typowo jazzowych i w sumie fajnie by było, gdyby tak zostało. Te skrecze są komiczne, miałem kiedyś w eJayu taki chamski suwak, który udawał gramofon i można było się bawić w DJa, tyle że jak się nie umiało, to wychodziło z tego gówno. „Rockit” przypomina mi jakiś awnagardowo-taneczny remiks znanego kawałka, taki w stylu „Are People People?”, że wzięty jest jakiś fragment numeru i a reszta to showcase samplerów. Podobne rzeczy działy się na wrzucanej prezez Murzyna Grace Jones, ale na jakim to było poziomie tam, a jakim jest tutaj. No nie jest to najlepszy moment Mentosa.

Fajna kolejka, dopóki trzymała się elektroniki.

Edit: dopóki trzymała się muzy, która mi się podobała
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 kwie 2025 12:57

Ps. fajnie by było na majówkę wlecieć z następną (kompletną) kolejką, bo jak nie, to będziemy lekko w dupie. Do jutra mam tu widzieć komplet recenzji.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 28 kwie 2025 14:25

aha
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 28 kwie 2025 14:28

Człowieku, a na czym my będziemy grać w to GTA?
A kto mówił o graniu? xD Ja obejrzę gameplay, a Murzyn będzie jarać się soundtrackiem i już będzie większy ruch niż po premierze Memento Mordy
Fajna kolejka, dopóki trzymała się elektroniki.

Brzmi jak gaslighting mojej wrzuty
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 28 kwie 2025 14:34

Ja to odnoszę wrażenie że ten Hancock jest elektroniczny w siusiak, ale może to pozerskie
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 kwie 2025 15:04

mintaj pisze:
28 kwie 2025 14:28
A kto mówił o graniu? xD Ja obejrzę gameplay, a Murzyn będzie jarać się soundtrackiem i już będzie większy ruch niż po premierze Memento Mordy
Ruch to był raczej spory po premierze Memento z banalnym Gahanem, no na pewno dyskusja objęła więcej niż dwie osoby xD
mintaj pisze:
28 kwie 2025 14:28
Brzmi jak gaslighting mojej wrzuty
Sorry
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 kwie 2025 17:29

No trochę lipa, pochwalić za elektronikę jednocześnie zmehać electro no ale

munlup
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 kwie 2025 18:03

No, tbh nie widzę w tym nic złego. Elektronika, elektronice nierówna. A że się źle wyraziłem, no to trudno. Nie pierwszy, nie ostatni raz.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 28 kwie 2025 20:23

George Maple Vacant Space

Mudżynowe opisy w pewnej skali przypominają prezenterskie zapowiedzi polskich nowości w Muzycznym Radiu przy okazji kolejnych notowań. Uniwersalizuje, opowiada, nadaje znaczenie i przedstawia historie, które jak dla mnie są trochę za ciężkie dla tak przyziemnego, radiowego grania. Nie czuję wypalenia. Czuję elektroniczny hook, kolejny raz obecna klubowa bomba na wolno. Bezpieczne r&b podszyte delikatnie czymś ciekawszym, wiadomo jaka radiostacja skąd automatycznie wskakuje do głowy. Niewyróżniający wokal, Flume w opcji po dwóch meliskach, chyba faktycznie najlepszy jest jako ziomek obecny nie tylko na tylnym fotelu. Zaraz po wyciszeniu wjechałoby "w dobrym tonie", zapowiedź Macieja Przystalskiego czy jakaś rozmowa z ciekawym gościem wokół artystycznych tematów i tak byłoby okej. Słuchane samo z siebie na mocny neutral z plusem.

Durutti Column Future Perfect

Zawitałem do ichniejszego światka jakiś czas temu dzięki Jessice Pratt. LC to jedna z tych płyt wymagających dużo czasu i odpowiedniego nastroju, ale prędzej czy później kliknie, chyba że już kompletnie brakuje wrażliwości... to trudno, ale zdjęć takich ludzi raczej nie kolekcjonuję w portfelu czy telefonie. Jak na Hiena przystało - niby chill, a wciąż bardziej tona melancholii, refleksji i wewnętrzności, choć tym razem w zaskakującej stylistyce. Wiem, że DC to prędzej męski wokal, więc już tutaj pierwsze zaskoczenie. Zaraz potem drugie, czyli house'owa stylistyka i to prędzej w stylu Psychic TV czy Cabaret Voltaire niż IDM ze stajni Warpu. Niby dość często używany zabieg, ale jednak świadczył o pewnej spójności, a na pewno przywodził skojarzenia z ejtisowymi nagrywkami - te posępne akordy na dzień dobry. Tak wiele potencjalnych wywrotek po drodze, a jest wszystko w punkt. Nienachalnie mocny automat, ładnie wyciszone synthy, pod względem klimatu zgadza się absolutnie wszystko. Jedna z lepszych wrzutek od dawna, za to dzięki, zapachniało początkiem bestki.

M83 / Sundfor Oblivion

Ani jakoś nie lubię filmów sci-fi, ani też Tom Cruise nie jest w orbicie zainteresowań mych. Zderzenie pozornie ejtisowej estetyki z typowo filmowymi smykami, gwałtownością, patosem, rozmachem. Najładniejsze jest outro, bo najmniej w nim kserowania i wrażenia sztuczności aż do przesady. Ani autentyczne, ani konkretne czy melodyjne czy zapamiętywalne. Jak na średni projekt mrugający okiem dla znawców rzeczy sprzed dwóch/trzech dekad - synthy mocno w tle o dość średnim brzmieniu, za to tej udawanej i nieprzyjemnej rąbanki perkusyjnej za dużo. Nie lubię takiej zachowawczości, pod ręką wezmę sobie odpalę mandarynkowy soundtrack do Near Dark czy Miracle Mile i tam mam wszystko co potrzebuję, a do tego bez dodatków, za którymi nie przepadam. Kiedyś słuchałem ich Dead Cities, Red Seas... może tam jest trochę ciekawiej, ale im dalej w las, tym mało przyjemności. Tych gościnek, remiksów czy współprac nie kupuję nawet w najmniejszych dawkach.

Kino Spokojna noc

Kilka ciekawych wątków pobocznych, nawet bardziej intrygujących niż sam kawałek. Miałem kiedyś podobny incydent pamięciowy, gdy pierwszy raz usłyszałem outro albumowe Personal Jesus i wydawało się, że to musi pochodzić z jakiegoś remiksu. Zdziwienie faktem, że to po prostu oryginał, pamiętam do dziś. Druga rzecz, hmm... nie wiem, czy późne ejtisy za Gorbaczowa to komunizm, choć faktycznie opóźnienie płytowe nawet w porównaniu do nas czy innych krajów bloku wschodniego zaskakująco na minus i dość wymowne. Myślę sobie, że samo Kino pewnie jest bardziej docenianie przez moich znajomych. Jest post-punkowy sznyt, powietrze gęste jak smoła, a do tego urocza stylistyka przełomu duchologicznego. Rockowe całkiem stylowe naparzanko z bezdusznym automatem w tle. Całość wrażenia psuje lekkie przeciągnięcie i menelska maniera wokalna, ale tu już mogę być uprzedzony czy coś. Sam utwór całkiem niezły, tekst w tłumaczeniu mi się podoba. Nie mam nic do rosyjskiego języka, trochę umiem w nim czytać. Z tyłu głowy od dłuższego czasu mam chęć nawiązania do wiedzy posiadanej przez moją mamę np., czyli po prostu przyswojenie go w stopniu elementarnym. Z kin większą słabość wciąż będę miał do wałbrzyskiego Apollo, ale to na skraju upadku Sajuza też niezłe.

Herbie Hancock Rockit

Nie wiem, czy Seba świadomie pomija wątek czy jakoś tego nie doświadczył, ale to w sumie epokowy endżoj. Fakt nagrania go przez wziętego dżezmena tylko dodaje mu uroku. Nie umiem sobie przypomnieć konkretnego tekstu kultury, ale ten główny motyw jak nic pamiętam z jakichś śmiesznych scenek filmowych, montaży jutubowych czy po prostu obecności w popkulturze tamtych lat, której przejawy objawiły się w filmie czy były później obecne jako odpryski stamtąd. Należy to śmiało stawiać obok Crockett Theme czy Axel F. Z twórczości Herbiego dobrze znam tylko Sextant, bo po prostu ciekawiło mnie wzięte dżezowanie z dużą porcją syntezatorów. Tutaj to już jest wręcz jednym z pionierów elektro, choć zachodzi temat z innej strony niż podziemni klubowicze-imprezowicze. Dobrze unikać dzbanowania, jak na 1983 rok to jest naprawdę całkiem pokręcone granie. Czterdzieści lat później obracamy się już w świecie, który skrecze czy syntetyczny rytm 4/4 przeżarł, wypluł i znowu zjadł jakieś tysiąc razy... Tu robi wrażenie nie tylko jako po prostu udany motyw, poza tym to charakterystyczny i całkiem ważny kawałek dla omawianej dekady. Trudno o bardziej wymowne świadectwo ekletyzmu, przenikania się źródeł czy inspiracji. W dłuższej wersji im dalej w las, tym naturalniej trochę bardziej muzakowo, nawet odbierany jako dość dziwny kawałek Kraftwerk jest zbyt przeładowany improwizacjami. Na moje ucho jednak wokoderowe zabawy czy klawiszowe ekspresje w tym stylu za długo nie działają. Poza tym chętnie będę bronił i szanuję za wybór, choć mnie wystarczy tylko intro i dłuższy fragment z właściwym tematem.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 28 kwie 2025 20:34

Nie wiem, czy Seba świadomie pomija wątek czy jakoś tego nie doświadczył, ale to w sumie epokowy endżoj.
Tbh to jedno i drugie
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 kwie 2025 20:57

Dragon pisze:
28 kwie 2025 20:23


Kino Spokojna noc

Miałem kiedyś podobny incydent pamięciowy, gdy pierwszy raz usłyszałem outro albumowe Personal Jesus i wydawało się, że to musi pochodzić z jakiegoś remiksu. Zdziwienie faktem, że to po prostu oryginał, pamiętam do dziś.
Ale kolego, przecież albumowe Personal Jesus to w sumie żaden oryginał? Przecież outro to jak taki wycinek z Pump Mix i doklejony jest do ORYGINALNEJ wersji - singlowej która wyszła dobre pół roku przed albumem?

Zaś co do Rockit - podbijam, zapomniałem dopisać że to właśnie przebojowy instrumental na miarę Axel F, miałem to samo skojarzenie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup