Delta Machine
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Re: Następny album DM - Wasze oczekiwania..?
Jari, to co piszesz to jakis belkot. Jesli Alan zrobilby im plyte to swiadczyloby tylko i wylacznie o jego profesjonalizmie zawodowym.
Enjoy The Silence
-
Jari
Jeżeli zrobiłby im płytę to tylko i wyłącznie za dla kasy a to jakoś mi nie współgra z jego wizerunkiem i tym co do tej pory twierdził i co podkreślał w co drugim wywiadzie.
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Według mnie to niektórzy za bardzo idealizują Wildera. Z jednej strony są te osoby, które uważają, że ponownie we współpracy z DM mogą osiągnąć wyżyny artystyczne, że pomoże on wyciągnąć DM z dołka. Hien dobrze prawi, że oni do siebie nie pasują. Z drugiej strony gadanie, że gdyby nie Wilder to nie było by DM. I znów zgadzam się z Hienem, że najważniejsza jest kompozycja i póki ta jest zła to żadna obróbka nic nie da. Wilder to nie mityczny król Midas.
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
W zadnym wypadku nie idealizuje Alana, ale w tym przypadku biore pod uwage umiejetnosci i doswiadczenie muzyczne.
Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Doświadczenie i umiejętności muzyczne to główne cechy dobrego muzyka, nie koniecznie producenta. Producent musi mieć zdolnosci złożenia do kupy wspólnej pracy osób, które znajdują się w studiu (łącznie z własną), powinien odcisnąć własne piętno na nagraniu, ale jednocześnie pamiętać, że to nie on tu jest wykonawcą. Producent jest opiekunem całego tego procesu, ale ostatnie słowo co do brzmienia ma zespół. Nie wierze, że Wilder zaangażowałby się w coś takiego. Już po produkcji płyty Nitzera narzekał, że to nie dla niego bo lubi mieć pełną kontrolę nad całym procesem, za równo komponowania jak i nagrywania, inaczej nie czuje się usatysfakcjonowany. Rozumiem go, zwyczajnie się nie czuje w tej roli.
Tym samym zupełnie się na producenta nowej płyty DM nie nadaje.
Gdyby jednak zdecydował się to zrobić, złego słowa bym o nim nie powiedział. Inna sprawa, że nie podobałby mi się ten pomysł.
Tym samym zupełnie się na producenta nowej płyty DM nie nadaje.
Gdyby jednak zdecydował się to zrobić, złego słowa bym o nim nie powiedział. Inna sprawa, że nie podobałby mi się ten pomysł.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Mnie też. Ile można.Fen. pisze:Jak słyszę Alan Wilder w kontekście Dm to mi się jużwłącza.
-
Jari
Dejmien - ja nie idealizuję Wildera, sam ostatnio przyznałem, że mix, którym większość się zachwyca to kupa, ale... Ten facet zna sie na muzycznej robocie jak mało kto. Niewielu jest muzyków mogących mu dorównac w kwestii produkcji... Jak czytam, że Wilder nie jest producentem to jest dopiero bełkot. Oczywiście, że jest takowym - czego najlepszym przykładem sa albumy Recoil i większość DM (tam był współproducentem).
Czy kompozycja jest ważna? No jest. Nie neguję tego. Ale dopiero to co robi się z ta kompozycją pokazuje potencjał zarówno kompozytora jak i producenta. Klasyczny przykład Enjoya - gdyby pozostał Gorowy - pozostał by niezauważalnym dodatkiem do Violatora. To w rękach Wildera i Flooda stał się tym czym się stał. I mimo wszystko śmiem twierdzić, że gdyby nie Wildera to panowie z DM w najlepszym, podkreślam, najlepszym razie grali by w klubikach dla 1000 osób jak większość zespołów z tamtych lat, z tej półeczki. Skończyli by jak jakiś Erasure czy inne Yazoo pipkając te swoje słodziutkie melodyjki. To Wilder, Miller i tym podobni ludzie pchneli ten zespół tam gdzie wszyscy nim się zachwyciliśmy...
I oczywiście nadal wracamy do starej jak świat dyskusji o Wildera, DM. Widać, te dwa spekty są jednak ze sobą nierozerwane i cokolwiek ktokolwiek by nie napisał i tak każdy zostanie przyswoich zdaniach. Ja tam się cieszę, że Wilder odszedł z DM, szanuje go za tę decyzję, za pewną muzyczną odwagę... i chcę ten szacunek utrzymać nadal, wiec niech DM poszukają sobie producenta gdzie indziej a nie dalej będą się wozić na jego nazwisku i umiejętnościach, a opłacać jak Fletchera czyli kmiota od parzenia czaju....
Czy kompozycja jest ważna? No jest. Nie neguję tego. Ale dopiero to co robi się z ta kompozycją pokazuje potencjał zarówno kompozytora jak i producenta. Klasyczny przykład Enjoya - gdyby pozostał Gorowy - pozostał by niezauważalnym dodatkiem do Violatora. To w rękach Wildera i Flooda stał się tym czym się stał. I mimo wszystko śmiem twierdzić, że gdyby nie Wildera to panowie z DM w najlepszym, podkreślam, najlepszym razie grali by w klubikach dla 1000 osób jak większość zespołów z tamtych lat, z tej półeczki. Skończyli by jak jakiś Erasure czy inne Yazoo pipkając te swoje słodziutkie melodyjki. To Wilder, Miller i tym podobni ludzie pchneli ten zespół tam gdzie wszyscy nim się zachwyciliśmy...
I oczywiście nadal wracamy do starej jak świat dyskusji o Wildera, DM. Widać, te dwa spekty są jednak ze sobą nierozerwane i cokolwiek ktokolwiek by nie napisał i tak każdy zostanie przyswoich zdaniach. Ja tam się cieszę, że Wilder odszedł z DM, szanuje go za tę decyzję, za pewną muzyczną odwagę... i chcę ten szacunek utrzymać nadal, wiec niech DM poszukają sobie producenta gdzie indziej a nie dalej będą się wozić na jego nazwisku i umiejętnościach, a opłacać jak Fletchera czyli kmiota od parzenia czaju....
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No ale to akurat przyszło Ci przyznać dosyć łatwo, wszak chodziło o utwór kmiotów z Depeche Mode ze znienawidzonego Srotu.Jari pisze:ja nie idealizuję Wildera, sam ostatnio przyznałem, że mix, którym większość się zachwyca to kupa,
Nawet miszcz Wilder nie był w stanie wyciągnąć z tego gówna czegokolwiek.
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Oczywiście osoby, które twierdzą, że postwilderowskie DM to kupa mają do tego prawo. Ja też nie żałuję, że Alan odszedł. Ale nie dlatego, że podziwiam go za podjęcie męskiej decyzji. Wśród utworów nagranych przez DM po 1995 r. jest cała masa, które bardzo lubię i jeśli wracam do DM to częściej sięgam po płyty nagrane bez Alana. Nie ma sensu gdybanie co by było gdyby Alan nie odszedł ale ja sądzę, że wówczas nic dobrego z tego by nie wyszło.
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Odszedl, a czas pokazal, ze to nie zaszkodzilo DM, choc tak jak wiekszosc, moge tylko pogdybac co by bylo, gdyby nie odszedl. Szanuje co piszecie, ze Wilder nie bylby dobrym kompozytorem, ale nadal uwazam, ze to moglby byc arcyciekawy eksperyment. Coz, pewnie sie nie przekonamy.
Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Tu nie chodzi o kompozytorstwo, żadnym argumentem nie jest też produkcja płyt WŁASNEGO projektu czy WŁASNEGO (jeszcze) zespołu. Wilder nie byłby dobrym producentem (i nie mam tu na myśli, umiejętności tehcnicznych, muzycznych, doświadczenia, itd) i jako producent DM jest nie do zrobienia, tak jak ustaliliśmy z Dejmienem, za dużo różnic. Wolę już Bena Hilliera.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Sorka, przejezyczylem sie. Mialem na mysli producentem 
Enjoy The Silence
-
Jari
To ja zadam pytanie do wszystkich tu zgromadzonych znawcóf: Kim jest producent płyty, jaka jest jego rola, czym zajmuje się w studio? Nie, nie kochani, żadne google czy wikipedie teraz, tak sami od siebie napiszcie skoro używacie tego pojęcia. I wtedy zobaczymy, czy Wilder nie jest producentem i czy był złym producentem dla DM.
A dodatkowo jeszcze podajcie mi definicje: inżynier dźwięku, post-producent, realizator.
A dodatkowo jeszcze podajcie mi definicje: inżynier dźwięku, post-producent, realizator.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Nie rozumiesz moich postów Jari. Wyraźnie oddzielam wszystkie techniczne sprawy, a Ty je usilnie przywołujesz. Alan może być sobie najlepszym technicznie producentem na świecie, ale nie będzie szedł na kompromisy jakie wymusi na nim rola kogoś kto w zespole nie jest. Nie zmusi się do nagrywania analogów jeśli tego nie czuje. I tyle. Proste.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Jari
Mam wrażenie, że jednak u Ciebie nastąpiło pomieszanie pojęć: no to w koncu jest najlepszym producentem technicznym (? a to czasem nie realizator wtedy?) czy nie jest wcale producentem (vide Twoja wypowiedź wcześniej) albo kiepskim (ale wtedy podaj mi kim jest producent abym mógł ocenić czy faktycznie jest kiepski)?
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Powiem jak to widzę: Hienowi chodziło o to że Alan nie byłby już obecnie dobrym producentem dla Depeche Mode z racji różnic, nie umniejszając jego wkładu w to co zrobił dla zespołu lub solo jako producent. I chodzi o to że nie byłby dobrym producentem ze względów nie-technicznych. W przeszłości się dogadywał z chłopakami, dzisiaj już jest zbyt dużą indywidualnością i lubi mieć całość kontroli nad procesem twórczym.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
agent orange
- Posty: 107
- Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
- Ulubiony utwór: Personal Jesus
- Lokalizacja: Gdańsk
Jeśli mówimy o gitarowej ( i nie tylko) wirtuozerii to musimy się zastanowić o czym w sumie myślimyCzez pisze:No wirtuozem gitary to on nie jest, tak jak mowisz, ale cos tam gra. Wezmy np. akord do Corrupt.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jari, generalnie chodzi mi o to, że Alan nie byłby dobrym producentem dla Depeche Mode.
Jak pisałem wcześniej, oni zyją w zupełnie innym świecie.
A wcześniej pisałem o problemach wynikających z oddania kontroli, o tym pisał sam Alan (że nie czuje się w takiej roli). To jego sprawa i jemu to nie pasuje.
Domyslam się, że gdyby Wilder zabrał się za produkcje zespołu po jego linii, wyszłoby z tego wiele dobrego. Ale z DM nie. Stawiam Wildera w takiej roli w jakiej byli Hillier, Flood, Simenon, Bell... każdy miał wady i zalety i lepiej lub gorzej wpasowywał się w obecny kształt zespołu. Czy alan miałby ochote się wpasowywać? Wątpię.
Agent, zgadzam się, że Gore jest lepszym gitarzystą niż klawiszowcem.
Jak pisałem wcześniej, oni zyją w zupełnie innym świecie.
A wcześniej pisałem o problemach wynikających z oddania kontroli, o tym pisał sam Alan (że nie czuje się w takiej roli). To jego sprawa i jemu to nie pasuje.
Domyslam się, że gdyby Wilder zabrał się za produkcje zespołu po jego linii, wyszłoby z tego wiele dobrego. Ale z DM nie. Stawiam Wildera w takiej roli w jakiej byli Hillier, Flood, Simenon, Bell... każdy miał wady i zalety i lepiej lub gorzej wpasowywał się w obecny kształt zespołu. Czy alan miałby ochote się wpasowywać? Wątpię.
Agent, zgadzam się, że Gore jest lepszym gitarzystą niż klawiszowcem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Jari
A teraz to dopiero bombę przeczytałem: The Edge i Gilmour to przeciętni gitarzyści, melodyjni, ale nie wybitni
To są mega wybitni gitarzyści! A taki plumkacz jak Gore to może im najwyżej futerały czyścić. Jedyne dwa riffy które przeszły do historii muzyki to zagrywka z Personala nadająca całemu utworowi charakter i melodyjka z Enjoy (ale to już mikro solówka). Gilmour to gitarzysta przede wszystkim z ogromnym wyczuciem dźwięku, Edge - będąc jedynym gitarzystą w zespole udźwignął cały temat U2. I tak mi się jednak zdaje, że dużo lepszym jest Gore klawiszowiec niż Gore gitarzysta. Co do Alana - proponuję posłuchać Sonaty Księżycowej (jedno z najlepszych wykonań tego utworu, a słyszałem dziesiątki bo to mój ulubionu utwór klasyczny) żeby to docenić.
A powracając na właściwe tory dyskusji jedynym producentem mogącym udźwignąć temat DM w tych czasach jest: Nigel Godrich (dla niewiedzących: ten od 'OK Computer' i 'Amnesiac'). Ewentualnie: Flood.
A powracając na właściwe tory dyskusji jedynym producentem mogącym udźwignąć temat DM w tych czasach jest: Nigel Godrich (dla niewiedzących: ten od 'OK Computer' i 'Amnesiac'). Ewentualnie: Flood.
-
agent orange
- Posty: 107
- Rejestracja: 24 maja 2006 12:46
- Ulubiony utwór: Personal Jesus
- Lokalizacja: Gdańsk
Może niezbyt precyzyjnie ubrałem w słowa to, o co mi chodziło - przeciętnym w sensie technicznym - Gilmour, (podobnie jak The Edge) to nie jest żaden gitarowy "wymiatacz" i tylko w tym sensie. Są gitarzyści tacy jak Petrucci, Vai itd. potrafią oni zagrać niesamowicie technicznie, wirtuozersko; tylko że nic więcej-bez emocji, stylu, pasji, wyczucia. Gilmour to jeden z moich ulubionych gitarzystów i jest znakomity, właśnie przez swoje (w całym skrócie) brzmienie, gdyż jak napisałem wyżej - wcale nie trzeba być gitarowym demonem szybkości ( a tak przez większość kojarzona jest gitarowa wirtuozeria) by być świetnym gitarzystą. To co napisałem, jest jak najbardziej komplementem - Dave nie gra z prędkością światła,nie popisuje się tappingiem, itd, jednak gitarzystą jest iście wybitnym. Nie twierdzę też że Gore to ten sam poziom, bo to zdecydowanie inna półka. Jedyne co chciałem przekazać to to, że ogólnie pojęta techniczna wirtuozeria niekoniecznie świadczy o wartości gitarzysty. Co do Sonaty, nie słyszę niczego rewelacyjnego w jej wykonaniu. Nawet sam Alan w którymś wywiadzie (jeśli mnie pamięć nie myli) narzekał, że to nie jest "to" co być powinno.