Best of Forum V

Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 10 lut 2024 22:29

Być może nie masz nic do roboty w weekend, ja przeciwnie.
I w tygodniu też nie miałeś czasu? Geez, nie wiem czym ty się zajmujesz, że jesteś pernamentnie zajęty, ale mam szczerą nadzieję, że naprawdę ci się to opłaca
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 10 lut 2024 22:38

Panie, ja tylu rzeczy nie zrobiłem, które powinienem, że głowa mała!
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 lut 2024 22:40

Malkolit pisze:
10 lut 2024 22:20
Hien pisze:
10 lut 2024 20:51
Podziękuj Panu Poecie.
Być może nie masz nic do roboty w weekend, ja przeciwnie.
Jutro wjedzie, przy czym jutro oznacza najpewniej noc (w ciągu dnia - 0% szans, podobnie dziś i wczoraj było 0% szans).
Melki, z całym szacunkiem, ale co mnie, czy kogokolwiek tutaj, to obchodzi? Numery wiszą od tygodnia, a Ty klasycznie każesz 6 innym osobom czekać. Strugasz wiecznie zajętego, ale jeśli faktycznie jesteś tak zawalony robotą i innymi rozrywkami, to się nie pchaj do tych zabaw. My wszyscy pracujemy i jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu zajęci. Różnica jest taka, że wszyscy poza Tobą, nie zasłaniają się tanimi wymówkami ala w weekend nie mam czasu, a wcześniej to nie ważne, nie miałem pół godziny na przesłuchanie utworów innych i wuj, nie interesujecie się.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Lircze

Post 10 lut 2024 22:42

Hien to taki mój były toxic szef, nie szanuję czegoś takiego.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 lut 2024 22:45

BARDZO MI PRZYKRO
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 10 lut 2024 22:45

Taka zabawa za dobrze funkcjonuje, by znosić pierdoły czy zbędne zwlekanie.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 10 lut 2024 22:49

Ja arogancki? Sam jesteś najbardziej arogancki, najbardziej lubisz stawiać na swoim. Widać mamy zupełnie inną konstrukcję. Trudno. Mam podejście na spokojnie, nie ścigam się z nikim, chciałem się bawić, a nie kłócić, zapomniałem tylko o pewnym ważniaku. W porządku, wykopuj mnie, jak bardzo chcesz. I naprawdę, nie chce mi się z tobą pisać, jeśli dalej zamierzasz się do mnie tak protekcjonalnie odnosić. Ale wtedy w ogóle wychodzę, szkoda mi czasu na kolejne kłótnie.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 lut 2024 22:52

No nie wiem Melki kto tu kogo protekcjonalnie traktuje. Wszyscy na Ciebie czekają, ale w odpowiedzi tylko "co? No nie wiem jak ty, ale ja tu pracuję". Tyle, że weekend nie trwa cały tydzień. To nie jest tak, że Twój czas jest ważniejszy niż nasz xd ja raczej średnio bym pozwolił 6 osobom tak czekać na siebie, ale może po prostu mam większy szacunek do czasu innych, niż do swojego? Nie wiem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 lut 2024 08:50

Dawajcie wrzuty Panowie, Wujas się niepotrzebnie spieszył przed wyjazdem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 lut 2024 10:07

John Cale – Fear is a Man’s Best Friend

Myślicie często o strachu? Mnie większość 2023 roku przeleciała w strachu, o zdrowie, o innych, czy z powodów nieco bardziej skomplikowanych lub groźnych. Nie jest łatwo operować strachem, ostatecznie człowiek ląduje u lekarza, dostaje odpowiednie leki, itd. Próbując znaleźć zrozumienie, znalazłem je u Johna Cale’a, w tekście do utworu „Fear is a Man’s Best Friend”. Cale zalicza powrót do bestki, jako moja druga propozycja poznana dzięki „X-Files”. Tym razem z ostatniego, 11 sezonu z 2018 r., z bardzo dobrego odcinka o weteranie wojennym, który popadł w psychozę po tym kiedy na wojnie w Wietnamie był narażony na działanie eksperymentalnego gazu wywołującego halucynacje. „Fear is a Man’s Best Friend” leci z winyla, widać nawet okładkę. Kawałek od razu zaliczył u mnie homerun, bo to jest dokładnie to co lubię.

Przyznam szczerze, pomimo gwiazdorskiej obsady, nigdy nie zainteresowałem się The Velvet Underground, odkładam to od lat, natomiast z różnych względów sięgnąłem w swoim czasie po solowe płyty Lou Reeda (którego widziałem nawet na żywo) i Cale’a. Album „Fear”, z którego pochodzi w/w utwór, to jest bardzo konkretna kolekcja piosenek, polecam. Tymczasem, równie gorąco polecam neurotyczne przemyślenia tego faceta w utworze prawie tytułowym. Jest gitarowo, jest klasycznie, ale jest inaczej. Ciepły głos Johna był i jest doskonałym wsparciem w ciężkich chwilach.

https://youtu.be/4noKIqwNBS8
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 lut 2024 11:54

Subjoi - Love Shy
(2016)

Utrzymujemy się w klimatach muzyki klubowej, tym razem zatapiając się w brzmieniu lo-fi housiku. Koniec 2016 roku to moje początki jutubowych podróży po przeróżnych kanałach serwujących bardziej niszowy house w dużej mierze czerpiący z patentów deep house i garage house lat 80. i 90., często kawałki które na YT okraszano vintage'owymi obrazkami z tamtych lat i całość dość srogo żerująca na nostalgii i ogólnie pojętych FEELSACH. Jednym z pierwszych i najistotniejszych punktów tych internetowych poszukiwań było odkrycie kanału Slav serwującego tego typu muzę.

Slav - jak się z czasem dowiedziałem - to kanał z muzyką house prowadzony przez pewnego młodego didżeja (Polaka swoją drogą) o całkiem niezłym jak na moje ucho guście. To prawdopodobnie drugi najpopularniejszy tego typu kanał na YouTube który w swej historii ma kilka naprawdę niezłych odkryć, utworów które swoją premierę miały właśnie u niego na kanale, i które jak na niszową muzykę klubową wykręciły tam całkiem niezłe statsy odsłuchów idące w miliony. Jednym z takowych hicików jest właśnie jeden z pierwszych (a może nawet pierwszy?) kawałków jakie u niego poznałem czyli Love Shy autorstwa Subjoi. Niewykluczone że do "sukcesu" kawałka przyczynił sie częściowo przyjemny dla oka obrazek towarzyszący temu numerowi na YT w bardzo vintage'owym stylu który mi sie spodobał z miejsca z - jakżeby inaczej - MURZYNEM trzymającym w ręce oldskoolowego boomboxa.

Samo Love Shy w wykonaniu Subjoi w gruncie rzeczy jest tak naprawdę kolejną już przeróbką numeru o tym samym tytule, czerpie melodie z jednego z remiksów tego utworu z lat 90. ALE robi to po swojemu na modłę lo-fi serwując lekki przester (chyba tak to mogę nazwać) na bębnach, ogólne zamulenie tematu i charakterystyczny hi-hat. Raczej oszczędność środków, monotonia i poleganie na haśle że dobra pętla broni się sama niźli rozbudowane kompozycje i zaskakujące dropy. Tak w sumie brzmi bardzo dużo lołfajowych numerów jakie słyszałem i tu rozchodzi się głównie o feelsy, albo ktoś je poczuje albo nie, ja z tym kawałkiem wajbuję jak najbardziej i ta konkretna wersja Love Shy robi mi najbardziej, na streamingach figuruje oficjalnie jedynie wersja zremasterowana (Subjoi's Tuff Jam Rework) która jest już ciut zbyt klarowna na moje ucho i traci trochę z tego pierwotnego uroku, dlatego bezwzględnie kieruję Was linkiem na kanał Slav, posłuchajcie u źródła jak tworzyła się historia tego klubowego nurtu.

https://youtu.be/bLRnFgWsfgE?si=w1FjMRKuOT_5jSJP
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 lut 2024 12:00

Doskonale dotrzymane słowo przez Melkiego, ja wrzucę swój kawałek do wieczora
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 12 lut 2024 12:28

10cc - I'm Not in Love (1975)

Musiał kontynuuje streak dziaderstwa inspirowanego swoimi rodzicami, teraz na tapet wjeżdża numer, który należy do panteonu ulubionych kawałków mojej mamy. Także również jest to coś, z czym mocno kojarzę czasy dzieciństwa w latach 90. I'm Not in Love już wtedy mogło uchodzić za stare mając na liczniku te mniej więcej 20 lat. Z drugiej strony, poprzednią kolejkę otwierałem Trick Me od Kelis, które w ubiegłym roku skończyło 2 dekady, tak więc xD Dodatkowo tym oto utworem zamykam trio z "love" w tytule. Parę słów o grupie?

10cc to wciąż istniejąca (acz tutaj z oryginalnego składu został tylko jeden typ, to w sumie trochę jak z Nazareth lol) brytyjska grupa rockowa, która powstała pod koniec lat 60., ale dopiero w 70. ich kariera się rozkręciła. I'm Not in Love to ich największy hit, wydany dokładnie w połowie tamtej dekady. Utwór ten jest też mało reprezentatywny dla ich twórczości (choć i tak zawsze bliżej im było do takiego Roxy Music niż do wzmiankowanego wyżej Nazareth), albowiem sam zespół potraktował go jako swojego rodzaju eksperyment. Pierwotnie nagrany w stylu... bossa nova, ostatecznie poleciał do śmieci, bo muzycy uznali, że brzmi jak gówno. Trochę przypadkiem do niego wrócili, ale tym razem postanowili nie używać żadnych instrumentów (te, które dość wyraźnie słychać, zostały dodane pod koniec procesu produkcji), a jedynie swoje głosy. Te wszystkie "pady", które słychać w tle, to po prostu 10cc śpiewający chórem, który potem został potraktowany spectorowską techniką "wall of sound". Osobiście uważam, że efekt wyszedł fenomenalny, a piosenka broni się do dziś.

A ta ma w ogóle ciekawe przesłanie, albowiem stoi nieco w kontrze do jakże dramatycznego tytułu. Tekst napisał wokalista grupy, Eric Stewart, i na dobrą sprawę jest to właśnie love song, nie zaś w drugą stronę, po prostu postanowił on odwrócić znaczenie tych słów pod wpływem swojego małżeństwa. Przyznaję, nietypowe podejście (ale właśnie dzięki temu ciekawe), jednak hit wygenerowało, i to niebagatelny. Trudno mi jest powiedzieć w tej chwili, jak bardzo z czymkolwiek tutaj reluję, bardziej trafia do mnie ogólny, nieco oniryczny vibe tej piosenki, której naprawdę nie da się pomylić z niczym innym już od pierwszych jej dźwięków. Te ponakładane na siebie chóry z dodatkiem Mooga i pianina (no dobra, to pianino akurat tutaj wypada trochę cheesy, ale też takie czasy były), delikatnie podkreślone ledwo zauważalną gitarą są fantastyczne, tworzą genialny, dosyć intymny klimat. Może tylko ten środek (którego nie ma w wersji singlowej, czyli w sumie tej najbardziej znanej) jakoś mi tu nie do końca pasuje, ale idzie przełknąć. W ogóle to brzmi jak produkowane przez Eno z tamtych czasów.

Śmieszna w ogóle sprawa, bo ja za dzieciaka bardzo ten numer lubiłem i często prosiłem mamę, by go zapuściła z wieży, a potem na baaardzo długo o nim trochę zapomniałem. Widziałem video z raz czy dwa na MTV Classic i to by było na tyle. A potem przyszło złowrogie MCU, latem 2014 ziomek zabrał mnie do kina na pierwszą część Strażników Galaktyki (wyjątkowo dobry film btw, druga część była do chrzanu a trzeciej nawet nie tknąłem), gdzie od tej właśnie piosenki się całość zaczyna, no i znów kliknęło heh. Grunt to timing.

https://www.youtube.com/watch?v=PC2HkP5gR2g
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 lut 2024 18:32

Baumann musiał się przyjąć, proste. Może nie należy wracać za często, ale na pewno warto dać szansę całemu Romansowi Siedem Sześć. TYMCZASEM

Morte Macabre - Apoteosi del Mistero (1998)

Ostra zajawka na progresywny rock w początkach liceum może nie okazała się trwała, ale przyniosła masę znakomitych odkryć. Zeszyty z całymi stronami zapisanych nazw zespołów i płyt już dawno spłonęły w piecu lub wylądowały w śmieciach. Na pewno wśród setek tytułów były rzeczy prosto ze Szwecji. Anekdoten, Landberk, z pewnością wiele więcej. Autorskie płyty mnie nie zajarały na dłuższą metę. Był jednak pewien poboczny projekt, Morte Macabre. W 1998 roku panowie ze wspomnianych zespołów połączyli szyki i zapodali jedną z piękniejszych progrockowych płyt w historii. Nie pamiętam już, czy Symphonic Holocaust był na liście. Okładka spodobała mi się na tyle, że musiałem z marszu sprawdzić. Format trochę podobny chociażby do pierwszych płyt Carbon Based Lifeforms, ale muzyka z zupełnie innego świata. Teraz rzadko wracam, choć zdania absolutnie nie zmieniam. Dla znawców, koneserów to czysta przyjemność. Dlaczego?

Nie chcę za dużo spojlerować, by nie psuć zainteresowanym zabawy. Jestem dziwnie pewien, że przynajmniej jedną osobę zachęcę do sprawdzenia całości. Oj, warto. SH to w dużym skrócie hołd dla muzyki filmowej z przełomu 70-80'. Sześć przearanżowanych klasycznych kompozycji z filmów grozy i kina eksploatacji, dwa autorskie kawałki. Ta płyta utrzymała, a może nawet wzmocniła uczucie do brzmienia mellotronu. Obok dętych drewnianych to zdecydowanie mój ulubiony instrument. W wielu miejscach dałem temu wyraz, ale w tym przypadku powien w ten sposób: gdyby w epoce spytano Panów Szwedów o to, ile mellotronowych pasaży można zapakować do utworu, z pewnością odpowiedzieliby - TAK. Uwielbiam całość za swoiste przegięcie pały pod tym względem. Brzmi doskonale... a poza tym wybrano naprawdę piękne motywy.

Apoteosi del Mistero to w oryginale kompozycja Fabio Frizzi do filmu Miasto żywej śmierci z 1980 roku. W interpretacji Morte Macabre to bardziej progrockowy utwór, mocno przypominający King Crimson z lat 1973-1974. W tym momencie wydaje mi się, że ten utwór najlepiej pasuje do ram bestki. Upiorne chóry, subtelne gitary, soczysty główny motyw grany na mellotronie. Czego chcieć więcej?

https://www.youtube.com/watch?v=9ghcPO1kgfw

PS Płytę wydała wytwórnia o jakże zajebistej nazwie Mellotronen. Trudno o lepszą zapowiedź!
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 lut 2024 19:06

Charles & Eddie - Would I Lie To You (1992)

Dawno dawno temu, czyli na początku lat 90’ młody shodan bardzo polubił pewien utwór, który często latał na muzycznych stacjach. Była to piosenka Would I Lie To You amerykańskiego duetu Charles & Eddie wykonującego muzykę soul/r&b. W tamtych czasach nie miałem w zwyczaju sprawdzania czegoś więcej danego wykonawcy na podstawie pojedynczego utworu. Zresztą nawet nie było za bardzo takich mozliwości. Niemniej jednak polubiłem tę piosenkę dosyć mocno. Potem przez długie lata nie wracałem jak w przypadku wielu innych wykonawców z tamtego okresu. Ale spisując na początku bestek listę utworów do zaprezentowania przypomniałem sobie o tym utworze. Stało się to tak naturalnie, jakbym słuchał tego na codzień przez te wszystkie lata. I po tych wielu latach przerwy jak sobie ten utwór ponownie odtworzyłem, to nawet usłyszałem w nim coś więcej niż kiedyś. Usłyszałem coś więcej ponad chwytliwą melodię i nietypowo wysokie wokale. Usłyszałem naprawdę godną uwagi warstwę dźwiękową. Ładny bas, piękne pianino, gustowne i oszczędne gitarowe zagrywki, smyczki w refrenach, świetne klawisze w mostku – to wszystko składa się na naprawdę przyjemny aranż, w którym jest dużo przestrzeni i powietrza. Wokale panów Charlesa i Eddiego brzmią fantastycznie. To był naprawdę niezwykle przyjemny i odkrywczy powrót po latach. Utwór przynoszący garść nostalgicznych wspomnień dawnych czasów i odkryty niejako na nowo po właściwie trzech dekadach.
Właśnie niedawno przeczytałem, że ten ciemnoskóry wokalista Charles Pettigrew zmarł zaledwie 9 lat po ukazaniu się Would I Lie To You w wieku zaledwie 38 lat.

https://www.youtube.com/watch?v=G_UXvcr22rM
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 lut 2024 19:34

Madonnę przyjęliście cieplej niż OMD, co w sumie mnie jakoś nie dziwi. Tak samo jak to, że mam jakąś, nomen omen, czarną serię u Jacy, ale najwyraźniej musi być jakaś równowaga w przyrodzie czy coś w ten deseń. Zaraz się przekonamy czy uda się ją przełamać.

The Velvet Underground and Nico - Femme Fatale

Nie będę ukrywać - do tej wrzucenia tej wrzuty zainspirował mnie imć Hien. Bynajmniej nie tylko poprzez napisanie, że chciałby sprawdzić Aksamitne Podziemie, ale nigdy tego nie zrobił. Ważniejszym powodem było zasugerowanie mi przezeń, bym przestał improwizować i w końcu zrobił jakąś listę rzeczy do potencjalnego zapodania. Zgadnijcie czy powstała i czy ten utwór ją otwiera...

Mniejsza z moją konsekwencją czy tam jej brakiem. Generalnie to The Velvet Underground znać najzwyczajniej w świecie wypada i to wcale nie tylko dlatego, że to "wielcy poeci byli", tylko z racji faktu, że to była grupa uzdolnionych gości i nagrywała świetną muzykę.

Zakładam, że częśc z was mogła mieć styczność ze słynną płytą z BANANEM nagraną przez ten zespół w kolaboracji z niejaką Nico - chyba nie da się na nią nie natknąć interesując się szeroko pojętą muzyką rozrywkową. Wiem, że nie wszyscy z was tę płytę znają, ale zaprawdę naprawdę powiadam wam - warto ją sprawdzić. To jest jeden z tych albumów, który mimo upływu dekad od premiery prawie w ogóle się nie zestarzał i, mimo iż nie jestem fanem tego określenia, mogę śmiało napisać, że wyprzedził swoją epokę.

Ktoś mądrzejszy ode mnie (czyli ktokolwiek), a konkretniej Brian Eno, powiedział w swoim czasie, że tę płytę kupiło jakieś 30 tysięcy osób, ale każda z tych osób założyła zespół. No i ten, coś w tym jest. Prawdopodobnie bez tego albumu nie mielibyśmy krautrocka, shogeaze'u, indie rocka, alternatywy, jakiegoś innego gatunku, który mógłbym sobie skopiować z wikipedii, pewnie też i nieżalu, a nawet jeśli mielibyśmy, to nie wyglądałyby tak samo jak teraz.

Tak se teraz myślę, że trochę tą papliną o płycie palę mosty przed wrzuceniem tego albumu do bestki albumowej, ale liczę na to, że uprzedzi mnie jakiś Dragon czy inny Musiał. Tak prawdę powiedziawszy to ciężko wybrać jeden reprezentatywny kawałek dla całości, bo całość jest jednocześnie bardzo spójna i bardzo zróżnicowana stylistycznie - brzmi kretyńsko, ale literalnie słucham tego albumu pisząc te słowa i dosłownie tak jest. Wybieram więc ładną i psychodeliczną balladę w wykonaniu Nico (której solowo nie kupuję, ale tutaj jest kapitalna).

Dzisiaj oszczędzę wam pitolenia o kobietach, które spotykałem i niszczyły mi serca oraz łamały życia, które mogłoby być powiązane z tematem. Może takie poznałem, może nie poznałem. siusiak z tym. Bierzcie i słuchajcie dobrej muzyki po prostu!

https://www.youtube.com/watch?v=HGttSQsBpXQ
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 lut 2024 19:56

No i co?

Zdążyliśmy zebrać komplet wrzutek do następnej kolejki a Melkiego nadal niet z recenzjami. Obstawiałem że skoro polecieliśmy z wrzutami może uznał że wleci ostatni z reckami + wrzutą ALE to tylko moje gdybanie, zainteresowany na razie siedzi cicho.

Co myślicie? Lecimy następną kolejkę czy czekamy a jeśli tak - to ile?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 lut 2024 20:01

No ja mniemam, że stracił serce do zabawy, ale może niech się sam zainteresowany wypowie, aczkolwiek też nie czekałbym na niego dłużej niż do jutra
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 lut 2024 20:16

Do jutra rana max. Murzyn mnie przekonał, ja tbh nie chciałem czekać. Zacznijcie już sobie słuchać numerów, wiadomo że jutro jeszcze recenzje nie wlecą (chyba, że Murzyna xD). Straciliśmy już kilka dni, nie traćmy kolejnych kilku więcej.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 lut 2024 21:08

Z rigczem. Jutro po 7 wleci playlista, z Melkim czy bez niego.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup