Knighta trzeba w pewnym momencie albo na dwa głosy, albo zrezygnować z podkładu na chwilę.
I jeszcze mi się przypomniało, że był serial o takim ekstra motocyklu...
A jak już przy muzyce jesteśmy, to chyba Mortal Kombat ma jedną z lepszych jak na tamten okres. No i Mario za to pipkanie...
Ale, pochwalę się, że grałem w grę, w którą nikt z was nie grał. Pozbawiona tytułu, napisana przez kolegę z klasy(Tu to jest jazda bo to było gdzieś w piątej klasie... Synek informatyka). Trzeba było na zmianę naciskać Z i X i ludek wspinał się po ścianie bloku, coraz szybciej i szybciej... a grywalność? Jak stąd do Mekki.