Best of Forum (edycja filmowa)

Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9729
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 07 lut 2023 21:14

Ostatni komers

Ciesze sie, ze powstal taki film. Ciesze sie, ze ktos zauwaza wspolczesne zycie mlodych ludzi. No i tyle poki co radosci. Jest jeszcze jedna, ale to potem. To film, w ktorym wystepuja pokoleniowe niedorajdy. Zgraja nieudacznikow bez zadnych ambicji, zahaczajacy o margines spoleczny. A dla takich nie mam zadnej sympatii. Owszem, toleruje, ale nic poza tym. Ich wszystkich razem wzietych wyslalbym na wielohektarowe pole do zrywania truskawek z ekipa "kapo" z pejczami, zeby dopilnowali tych nieudacznikow. Moze to by ich troche nauczylo zycia. A patrze na to z dwoch plaszczyzn. Z perspektywy czasu, kiedy to sam bylem w ich wieku oraz . Wszyscy tu bylismy kiedys w ich wieku. Niektorzy niedawno, inni wczesniej. I jakie wspomnienia?
A drugie spojrzenie, to oko rodzica. Ja sie ku..wa pytam, gdzie sa rodzice? Pojawiaja sie ze dwie epizodyczne sceny na krzyz. A z tych scen widac, ze niedaleko pada jablko od jabloni. Ot tylko tyle i az tyle.
I tu konkluzaja, w ktorej pojawia sie radosc najwieksza, z obejrzenia tego filmu. Otoz ciesze sie z tego jakie byly moje lata mlodziencze. Postacie z tego filmu moga tylko pomarzyc o takim zyciu.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13788
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 lut 2023 01:13

No to fabułę pięknie nam tu Panie oceniłeś, a coś o innych elementach filmu?

Gra aktorska, scenografia, muzyka?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 lut 2023 08:39

Myślę, że Czez się cieszy z tego wszystkiego xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13788
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 lut 2023 08:48

Myślę że gra aktorska, scenografia i muzyka wstały i zaczęły bić brawo i zazdrościć Czezowi po przeczytaniu tej happy recenzji
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9729
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 08 lut 2023 14:01

Jaka gra, jaka scenografia, o czym Wy mowicie. Jakies blokowidka, tudxiez basen jak dla mnie to zadna scenografia. Miejsce akcji i tyle.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6856
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 lut 2023 14:50

To film, w ktorym wystepuja pokoleniowe niedorajdy. Zgraja nieudacznikow bez zadnych ambicji, zahaczajacy o margines spoleczny
O, film o mnie - muszę obejrzeć
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
DO WTORKU POŁUDNIA
5/6
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 lut 2023 15:53

Ja tutaj wrócę jeszcze z odpowiedziami jutro, ale na razie... mocne iks de
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 lut 2023 23:32

Mocne iks de to zainteresowanie tym filmem na forum. Zbliża się połowa miesiąca, więc mam dwa pytania.

Pierwsze do Dragona - co robimy? Następny jest mój film, głupio mi popędzać, ale prostytutka, ile można xD

Drugie do Musiała i Mentosa - jak stoicie w temacie? To już nie jest pytanie "czy obejrzeliście" tylko "czy chcecie jeszcze w ogóle brać udział w zabawie"? Na odpowiedzi typu "żyję", czekam jeszcze tydzień, natomiast jeśli potem nie wjadą recenzje, to imo powinniśmy na dobre zamknąć temat "Ostatniego komersu" i lecieć dalej. Ale niech się wypowie Smoku.

Kolejna rzecz to zasady dotyczące recenzji. IMO czekanie z tym aż wszyscy zadeklarują obejrzenie, to coś co się nie sprawdza kompletnie. Jedni obejrzą od razu ala Czez w sierpniu, a drudzy kilka miesięcy później i wtedy ci pierwsi muszą sobie film powtarzać. To jest trochę bez sensu. Moim zdaniem kto obejrzał, może od razu pisać tutaj co myśli (ale oczywiście w ramach tej części kolejki), a reszta będzie dołączać. Spoilery będą, ale chyba ktoś kto filmu nie obejrzał i tak nie ma po co wchodzić do tego tematu? Po mnie chyba jest Wuja z "The Thing", filmem który znam i kocham, a i tak dla przyjemności ponownie zobaczę. Nie będę czekał pół roku na resztę żeby sobie z Shodanem na jego temat podyskutować.

W każdym razie, jak Dev i Mentos nawet nie bekną w temacie przez tydzień, to chyba można ich olać. Film ma 1h 20m i jest lekki. Jeżeli to on zabije te bestke, to serio nie wiem czy jest sens brać się za Suspirię.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 lut 2023 23:35

Trochę chujowe będzie czekanie niewiadomo ile na wrażenia bez zapowiedzi, ale nie mam gotowych odpowiedzi, także jeszcze 24h proponuję (bardziej dla siebie), krótka dyskusja (jak się urodzi w ogóle) i lecymy dalej
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 lut 2023 23:39

Ja mogę być nawet za tym żeby jeszcze chwilę poczekać, tylko fajnie by było wiedzieć, że jest na co czekać. Mówię oczywiście o brakujących recenzjach. Fakt, że Murzyn, który nawet nie bierze udziału w tej bestce, obejrzał i napisał wyczerpującą recenzję, to nowy wymiar siary dla opóźniaczy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 14 lut 2023 00:17

No racja, musimy się wziąć w garść, jeżeli to ma mieć sens.
A szkoda by było ten zacny temat porzucić. Ja sam obiecuję zdecydowaną poprawę.
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9729
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 14 lut 2023 07:20

Mi przyszla do glowy pewnego rodzaju modernizacja tematu. No ale najpierw trzeba dokonczyc kolejke, zeby bylo fair dla wszystkich.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 lut 2023 07:28

Więc wrócimy do tematu za rok.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7379
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 lut 2023 09:27

Ostatni komers

A więc nadszedł ten moment, w którym spróbuję wyrzucić z siebie trochę słów, tych mądrze brzmiących i tych zwyczajnie zapychających, na temat owego "dzieła", jakie przyszło mi zobaczyć w naszej besteczce. Generalnie obejrzałem ten film półtora raza - tak jest! Najpierw wczoraj po południu całość, ale trochę zerkałem jednym okiem gdzie indziej (niestety musiałem), a potem drugi raz na tzw. "dobitkę", która... no, nie skończyła się sukcesem, tzn. po jakichś 50 minutach wyłączyłem i poszedłem na dobre spać (mogło to jednakowoż być spowodowane tym, że za drugim razem film odpaliłem praktycznie w nocy i to po dość wykańczającym treningu). Wstałem dziś rano i nie poczułem potrzeby dokańczania. Albo... no dobra, sprawa jest bardziej złożona. Więc może od początku.

TO NIE JEST GENERALNIE ZŁY FILM. To po prostu nie jest też moje kino. Lub inaczej - to mogłoby być moje kino, bo ja mimo wszystko lubię takie trochę zmierzające donikąd wycinki historii z najzwyklejszego życia najzwyklejszych ludzi. Było nie było, moim ulubionym gatunkiem literackim jest reportaż. I ten film ma właśnie trochę charakter takiego reportażu, który bardzo luźno rejestruje perypetie garstki dzieciaków w jakimś średniej wielkości mieście powiatowym. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy dzieło to jest wiarygodne pod względem fabularnym tak w 100 procentach, ale - choć od tamtej pory minęła absurdalna wręcz ilość czasu - jak dobrze pamiętam swoje gimnazjum, tak wiele schematów się w sumie powtarzało na ekranie. Rzeczywistość ekranowa nie była bardzo przerysowana, jak to często w tego typu produkcjach bywa, spojrzenie na dzieciarnię wydawało się być (przynajmniej wydawało) dość normalne, pozbawione oceny, bardzo "obserwacyjne", przez co niemal od razu nabrałem takiego poczucia, jakbym oglądał mocno fabularyzowany dokument. I mimo wszystko pod tym względem ten obraz dawał radę. Powiem więcej - wczoraj, podchodząc (co przyznaję) do tego filmu z duuużą dozą dystansu i ogólnej niechęci (bo pewnie jakieś młodzieżowe guano bez ładu i składu i głębszego sensu), napisałem Hienowi prywatnie, że to wyjątkowo pretensjonalne badziewie. And here I am, i odszczekuję te słowa. Bowiem nie jest aż tak źle. Po prostu ja jestem z dupy uprzedzony, ale dobrze przynajmniej, że jestem w stanie sam to w sobie zobaczyć. Nawet współlokatorowi się żaliłem na samym początku - podejrzał, że coś oglądam i pytał co to - że mam do czynienia z jakimś srogim byle czym dla trochę starszych dzieciaków, a kiedy zakończyłem pierwszy seans, zacząłem z nim dyskutować na ten temat. I zdaje się, że mu ten film sprzedałem xD Bo sam się zainteresował, choć o ile dobrze wiem, to nie jest jakimś wielkim fanem tego typu dzieł. Ciekawe, co powie. No ale wracając - jeśli mam sadzić jakieś bezwzględne peany na temat OK, to absolutnie złoty medal należy się zdjęciom. Zdjęciom, ujęciom, ale jednak zdjęciom przede wszystkim - plenery są w tej produkcji absolutnie fantastyczne, wnętrza też nie wyglądają bardzo źle. Podoba mi się to, że - choć wiem, w którym roku film był kręcony - dałem się na początku trochę złapać na myśleniu, iż akcja mogła się toczyć w jakimś 2002 roku (a więc kiedy ja zaczynałem gimbazę). I właśnie plenery mocno tak nastrajają - odjąć jedynie smartfony w rękach każdego, referencje do mediów społecznościowych i spokojnie mogłoby tak być. Ten kompleks sportowy z basenami wygląda jak przypudrowana zgierska Malinka (wiele lat się to zgadzało, teraz już jest po rewitalizacji całkowitej), nieocieplone jeszcze bloki z wielkiej płyty tu i ówdzie, stare pawilony handlowe ze ścianami obłożonymi ryflowaną blachą, człowiek jest czasem w stanie zapomnieć, że Polska jest jeszcze pełna takich miejsc (a i w Warszawie się parę takowych znajdzie). Najfajniejszą bodaj sceną dla mnie, która ukazywała fantastyczny wprost plener takiego lekko ztweakowanego funduszami unijnymi i XXI wiekiem obrazka Polski B była jazda dwójki głównych bohaterów do kościoła w drugiej połowie filmu, Łysy na rowerze a Tomek na desce. Scena ciągnie się dość długo, i prawdę mówiąc to mogłaby - jak dla mnie - jeszcze dłużej, mogliby całe miasteczko tak zrobić, z jednego końca na drugi. Spowolnić obraz, wyciąć dźwięk i wstawić na jego miejsce coś od Boards of Canada i mamy fantastyczny klip wideo. Klimat tego ujęcia był genialny, lato, ciepło, koniec szkoły, cokolwiek by się tam w życiach prywatnych nie odpier*alało, to jednak towarzyszy temu nostalgiczne uczucie beztroski, która w tym momencie (moim) jest właściwie nieosiągalna. No złoto, naprawdę. Druga rzecz to muzyka. W pierwszej połowie pierwszego seansu trochę mnie drażniła, potem emocje opadły, a podczas drugiego seansu stwierdziłem, że choć jest jej stosunkowo mało i jest niemal niezauważalna (poza paroma dość oczywistymi przykładami, jak wyciągnięte ewidentnie tylko pod stworzenie tego vibe'u lat 2005-2007 Explosion), ale to w gruncie rzeczy dobrze, bo stanowi jedynie tło dla całości, i tak też powinno być. Sam sposób prowadzenia fabuły, a więc taki nieco "dokumentalny" też mnie summa summarum kupił. No to tak, zdjęcia super, udźwiękowienie super, charakter narracji też był dobry, to co jest nie tak?

Przede wszystkim gra aktorska. Momentami NAPRAWDĘ miałem wrażenie, że oglądam jakieś nędzne docu-crime a la W11, albo fabularyzowane byle co spod znaku Ciężkiego życia, Trudnych szczupaków czy Dlaczego nie ktoś inny czy coś w tym stylu (autentycznie pozapominałem te tytuły lol, ktoś pamięta, co było pierwsze?). Drewno w wykonaniu tych ludzi było przerażające. Michał Sitnicki grający Łysego grał tak, jakby reżyser kazał mu najpierw... obejrzeć wyżej wspomniane przeze mnie "dokumenty", w których akurat przedstawione były dresowate postaci w sposób możliwie stereotypowy, a potem kazał mu to odtwarzać. A więc aktor wzorujący się na "naturszczykach" całkowicie pozbawionych choćby krzty polotu, ale że sam - będąc wszakże aktorem - ma warsztat, to odtwarza ich aż do bólu skutecznie. Robi się to wszystko nawet bardziej zabawne w momencie w którym przypomnę sobie, że... miałem i ja takich "znajomych" w gimnazjum. Tyle tylko, że przy całej swojej formie ten film NIE jest dokumentem tylko jednak fabułą, i warto chyba by było, aby role wiodące były faktycznie wiodące, a nie posiadały charakteru zapychaczy scenariuszowych. Ciężko się na tego typa patrzyło, serio. Nieco tylko lepiej grała Sandra Drzymalska (którą swoją drogą widziałem w tym roku na dużym ekranie w polskim kandydacie do Oskara, a więc Io - polecam swoją drogą bardzo, Skolimowski zna się na rzeczy - i tam, pomimo posiadania raczej niewielkiej roli, wypadała zdecydowanie bardziej autentycznie), bo nie była przerysowana, za to mocno... niedoje*ana, w sensie sposób grania przez nią postaci Moniki. Inna sprawa, że - ale to już pewnie moje osobiste uprzedzenia - dziewczyna ma wyjątkowo... niepokojący uśmiech, sceny z jej bratem jak jarają szlugi w ustępie były dla mnie przez to dość wytrącające z równowagi, nie umiem tego dobrze opisać xD No właśnie, brat. Zgadzam się z Hienem, raz, że nienajgorzej zagrana rola, to jeszcze najciekawszy wątek chciałoby się rzec, ot, dowód na to, że wmontowanie w ciąg fabularny motywu LGBT+ może być zrobione właściwie, bez przerysowania, w sposób jednocześnie subtelny i mówiący to, co absolutnie najważniejsze dla danej postaci. Podobała mi się również scena, w której Tomek "outuje się" przed siostrą prosząc ją, by przeczytała to, co napisał. Oprócz tego wątku w pewnym momencie zacząłem śledzić z pewnym zainteresowaniem relację "Chomika" (kto wymyślał te ksywy) i Oliwii, który jednak odleciał w nieco absurdalne rejony (trochę niedorzecznym dla mnie było, jak - ewidentnie zakochany - dzieciak wychyla się przez balkon i bezceremonialnie pyta, czy laska zrobi mu laskę xD), a potem właściwie nic nie wiemy. Ok, dziewczyna chyba jest w ciąży (w końcu jest czy nie jest?), ale z kim? A może tak naprawdę nie połowa, a wszystko, co mówiła było zmyślone? Zagubiłem się w tym nieco. Sama aktorka grająca Oliwię, Nel Kaczmarek, nie wypadła bardzo nieprzekonująco (dla odmiany), ale jej bezpośredni towarzysze już dużo gorzej ("Chomik" miewał skoki na poziomy egzaltacji, które nawet ja uważam za cringe). Totalnym byle czym jednakowoż zjawiła mi się postać przypadkowej kochanki Łysego, granej przez Agnieszkę Żulewską. Odrzucała mnie troszkę od siebie już przy okazji oglądania Wielkiej Wody (gdzie gra jedną z głównych ról), ale to, co pokazuje tutaj w tych wszystkich "scenach" i "momentach" jest tak sztuczne, że równie dobrze mogłoby to zostać od początku do końca zrealizowane przez AI. W ogóle te przeciągnięte ujęcia z nimi w jej mieszkaniu potraktowałem jako desperacką próbę wypchania taśmy materiałem, bo scenariusz okazał się być za krótki. Właśnie, scenariusz... Główny problem, jaki mam z fabułą jest taki, że ten film właściwie nie ma kulminacji. Gdzie jest ten cały ostatni komers? Przebitki z jednej imprezy z jakimiś randomowymi boomerami i ta nieszczęsna domówka (zwieńczona najbardziej niedorzeczną kradzieżą, jaką przyszło mi oglądać, co za poziom subtelności xD), i to właściwie tyle. Co się nagle stało z Moniką? Nie zauważyłem tego? Brakło mi trochę czegoś takiego... poważnego, można powiedzieć, jakiegoś spięcia na sam koniec, co podsumowałoby w jakiś sposób tę fabułę (czy kilka fabuł na raz). A tak, dosłownie wyszła ekranizacja reportażu. Nie mówię, że to jest bardzo źle, bo nie mam poczucia (jednak!), iż straciłem czas na seans. Ale niedosyt był srogi. Jedyny arc, jaki się ładnie w tym dziele zrealizował, to był właśnie Tomek. Jeśli zamiarem reżysera było po prostu pokazać problem młodego nastolatka z tożsamością i odkrywaniem swojej seksualności w rzeczywistości mocno nieprzyjaznej wobec takich ludzi, to mu się to faktycznie udało. Tylko co z resztą kurde, miało to być jedynie tło? Nabrałem wrażenia, że Łysy jest jakby głównym bohaterem. No nic, niech i tak będzie, nic z tym nie zrobię. Jednak niesmak pozostał.

Podsumowując, jestem... nie wiem, jaki jestem xD Czy mi się ten film podobał? Nie wiem, NIE WIEM. Nie był zły, to prawda, ale jakoś wybitnie dobry też nie. Wyszedłem z tego paskudnego uprzedzenia względem tego typu dzieł na sam start (no, przy tym dziele na pewno, ale co się zdążyłem sprzedać to moje xD), ale chyba potrzebują zdecydowanie innego charakteru ładunku, żeby mnie przejąć i zaangażować. Traktuję ten film jako trochę zmarnowany potencjał, bowiem - jak już mówiłem, niemal jak reportaż - wciągnął mnie ostatecznie w samo obserwowanie głównych postaci i ich perypetii, które można sobie tak podglądać niemal w nieskończoność, ale pozostawił z jakąś taką wyrwą, bo - jak już wspomniałem wyżej, poza jednym - wątki nie zostały właściwie sensownie dopięte. Aktorzy drętwi, całość zdawała mi się zresztą zrealizowana momentami na siłę, jakby coś trzeba było ogarnąć, cokolwiek, bo przecież był budżet i trzeba go było rozliczyć. I wyszło takie coś, co może w TV bym obejrzał, do kina bym się raczej nie wybrał. To by się bardziej sprawdziło jako etiuda, nie dzieło długometrażowe. Ale takie już powstało, zobaczyłem, opisałem, poczytajcie, narajoł.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 lut 2023 10:11

Zgadzam się, że ta scena jak Łysy jedzie na rowerze, a Tomek na desce jest świetna i zgadzam się również, że to by mogło trwać z 10 minut i być ilustracją jakiegoś kawałka (nawet nie tyle ambient czy eksperymentalnego, każdego). Są przebłyski geniuszu w tym filmie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7379
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 lut 2023 10:29

Właściwie jestem gotów go dokończyć (to drugie podejście), czy nawet odpalić znów dla samych zdjęć, w zdecydowanej większości są naprawdę fantastyczne. Teraz sobie myślę, że o ile na samym początku pierwszego podejścia mi się katastrofalnie dłużył, to teraz uważam, że był... za krótki, że można było powiedzieć jeszcze trochę więcej (ale też bez przesady) a sama fabuła by na tym zyskała. No ale...
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 lut 2023 10:34

No, ale oglądałeś na ostatnią chwilę, pod batem końca omawiania heh. Szkoda, że ta bestka musi tak wyglądać, bo każdy zbiera się do oglądania pół roku i bez groźby deadline'u, nie ruszyłby tych filmów w ogóle.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10306
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 15 lut 2023 14:23

Dobra, bo coś tam zapowiadałem, a tego nie zrealizowałem. Nie zmieściłem się w 24h, sorry

Hien skupia się na klimacie i pośrednio trafia w to, czym mnie ten film zainteresował, czemu go polubiłem. Wybrałem go pomimo niedociągnięć scenariusza ze względu na klimat i przekaz, tak - przekaz. Może to trochę gest przesadnej wyrozumiałości dla całości, ale gdzieś ten magiczny świat końca dojrzałości (w teorii) stanowił dla mnie przełom. Na pewno w moim przypadku nie było tak wielkomiejsko i nowobogacko, ale pewne wydarzenia czy zjawiska nie są wcale obce. Podobał mi się wątek Łysego, wątek "z ciążą" doceniam raczej ze względu na udział Dobromira Dymeckiego, bo tak z ręką na sercu muszę przyznać, że tam fabularnie jest zbyt chamsko i schematycznie. Relacja z sąsiadką już miała więcej kolorytu.

Mudżyn pisze o filmie dla młodzieży na nasze podwórko... bardzo bym tego chciał. W sensie jego większego rozpromowania, obecności w przestrzeni publicznej. Mimo klisz wielu tematów do tej pory w Polsce nie realizowano, a na pewno nie w ten sposób, z tej perspektywy, w tym języku. Panowie trochę bawią się w skreślanie pozycji z checklisty, ale czy ja wiem, czy to dobry trop. No nie jest to produkcja Netflixa czy innego większego wydawcy, to raczej nasza polska samoróbka, a że wyraźnie inspirowana rzeczami rurznymi z różnych miejsc... No nie wiem, za dużo serduszka mam dla tego filmu, by rozkładać go w ten sposób na czynniki pierwsze.

Shodan się odbił, no trudno, choć szkoda podejścia od raz jak na ścięcie od samego początku. Czez odpalił specyficzny tryb xD Nie zapominajmy, że to jednak dalej film fabularny, FIKCYJNY. Może na tym się zatrzymam, bo nie wiem, czy dyskusja o wychowaniu to kierunek w dobrą stronę. Z własnego doświadczenia powiem, że nie są to jakieś totalnie obce zachowania, ale linijki o kapo czy darciu japy na nastolatków to nie moja bajka raczej... Tydzień temu pisałem o mocnym iks de, ale stanowczo za dużo czasu lecimy z tym filmem, nie chce mi się już do tego wracać.

Znacznie ciekawiej było poczytać wrażenia Deva, bo zaczynał z dziwnego miejsca, ale potrafił na to spojrzeć z otwartą głowa, a to zawsze szanuję. Te ujęcia "jazdy do kościoła" opisane w bezbłędny sposób, jest to estetyczne.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18316
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 15 lut 2023 15:11

Dragon pisze:
15 lut 2023 14:23
Shodan się odbił, no trudno, choć szkoda podejścia od raz jak na ścięcie od samego początku.
Przyznaję, że podchodziłem niechętnie, bo nie cenię współczesnego polskiego kina. Nie lubię filmów tego gatunku. Ale jak już zacznę oglądać, to często potrafię się zaangażować mimo wszystko. Chcę doczekać końcowych napisów choćby z ciekawości. Tutaj zabrakło mi po prostu czegoś konkretnego w samej fabule. Podobnie jak dev jestem zawiedziony tym ostatnim komersem. Myślałem, że na tej finalnej, ostatniej imprezie coś się ciekawego wydarzy. A tak naprawdę o mało nie przegapiłem, że ona w ogóle się odbyła.
Ważne, że Tobie się film podoba. I że potrafiłeś jednak niektórych chociaż do pewnego stopnia zainteresować.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24625
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 lut 2023 15:41

Nie lubię generalizować, ale ewidentnie u nas im starszy odbiorca, tym większy problem. Młodszych niż Dragon tu nie mamy, a szkoda, bo może by się perspektywa wyrównała. Nie dowiemy się xD

Myślę, że ten film u mnie z czasem może nawet zyskać, bo miło mi się kojarzy z tym forum i naszymi dyskusjami.

To co, myślę że poczekamy do friday night, może jeszcze ktoś będzie chciał się odnieść do podsumowania Smoka i zamykamy dyskusję. Podkreślam to, bo IMO bez sensu robić śmietnik później, jak zaczniemy z kolejnym filmem, a prosiłem żeby zalegający dali znać jeśli planują obejrzeć, ale teraz nie mogą. Brak odzewu odbieram jako niechęć do brania udziału w zabawie, bo sorry, z fusów sobie nie wywróżę intencji innych.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn