Emulator II pisze: 26 mar 2023 16:17
Część fanbazy wiele obiecywała sobie po pani Marta Salogni odpowiedzialnej za mix płyty,przyznaje że nie słyszałem o niej nigdy choć siedzę w muz.elektronicznej już ponad 30 lat.No i dostaliśmy od pani Marty mocno wypchane na 1 plan wokale(głównie DG)które potrafią chwilami przykryć wszystko co dzieje się na dalszych planach,sama jakość wokali bardzo dobra.W ruch poszło gogle,pani Marta chwali się 9 miesięczną akademią pro tools,pracowała m.in.z Bjork.
Też jej nie kojarzę, ale skoro nagle wyskoczyła z Bjork wpisaną w CV - to dużo mówi. Bjork jest uważana za wielką artystkę, zawsze kreowała się na ikonę alternatywnej elektroniki, jest już od dawna instytucją sama w sobie, więc taka nazwa pewnie pomaga przy szukaniu pracy. Nie wiem czasem czy chłopaki....wujkowie z DM idą po kosztach i dlatego inwestują w losowe świeżynki czy są zbyt dumni by zaprosić ponownie kogoś ze starej gwardii. Albo kogoś sprawdzonego, jest tylu elektronicznych twórców - i twórczyń ! Żeby nie było - którzy zrobiliby z Memento Mori majstersztyk. A co dostajemy ? James Ford, który produkował flaki z olejem pt. Spirit ? Śmiech na sali. Zawsze powtarzam: dbaj o producenta swego bo możesz dostać gorszego. Narzekałem na Bena Hilliera, ale teraz cieszyłbym się, gdyby został na pokładzie.
Kiedy ostatnio przeczytałem, że Clark nagrywa nową płytę z Thomem Yorkiem aż mnie w dołku ścisło jak to mówią, pomyślałem: dlaczego DM nie zaproszą Klarczyny, który jest tak wszechstronny, że od "czystego" IDM doszedł do produkcji soundtracków i na nowej płycie nawet już eksperymentuje z własnym wokalem, śpiewa, Yorke mu to produkuje. Nosz kurna. Można by tak wymieniać i wymieniać. Czy Mart, Dave i do niedawna Fletch żyli w jakiejś bańce ? Kto im podsuwał propozycje potencjalnych producentów ?
W ogóle dobór producentów płyt po Ultra uważam za najgorsze co mogło spotkać DM.Wiadomo pan Miller przeszedł na zasłużoną emeryturę,Alan wybrał własną drogę,ale naprawdę nie da się zaprosić pana Ghareth Jones,David Bascombe czy Flood,przy których każda nowa płyta zaskakiwała,była czymś świeżym,a zespół się rozwijał?
Wczoraj wieczorem przesłuchałem Violator'a, po x czasu Ultrę i jeszcze puściłem sobie na yt dokument o pracy nad Ultrą - i zadawałem sobie podobne pytanie.
Memento Mori nie jest złą płytą, brzmi jak dla mnie poprawnie. Jest pierwszą płytą DM od x lat, którą miałem ochotę puścić ponownie po pierwszym razie. I po drugim, po trzecim, miałem pragnienie wręcz wracać do poszczególnych kawałków, czego nie doświadczałem jeśli chodzi o DM od niewiadomokiedy. Po włączeniu sobie filtra "to jest nowe DM, nie oczekuj cudów, lata 90 już dawno minęły" MM wchodzi mi bez problemu, oczywiście z małymi wyjątkami. Nie miałem tak przy SOTU, miałem tak z Deltą ale po x czasie. Po x przesłuchaniach omijam tylko Don't Say You Love Me [taniocha która brzmi jak odrzut z solówki Dave'a, psuje program płyty, a napisał ją...Martin

] i Never Let Me Go - które mimo fajnego NINowego riffu obnaża miauczenie Dave'a, Marta zapomniała pewnie nałożyć filtry na jego wokal. Nawet ze Speak To Me już żyję dobrze, szanuję patos i powagę, ale nie było łatwo. Wbrew wielu opiniom lubię i poważam też Soul With Me, wydaje mi się, że kumam tu pewną autoironię i żarcik Martina. Tym bardziej po jego fajnym/śmiesznym/ostatnio oglądanym wywiadzie
https://youtu.be/Djs_OwuK5Bo
Myślę, że MM znajdzie dobre miejsce w mojej składance DM na streamingu i będę do niej wracał. A na pewno ma już u mnie specjalne względy, bo obudziła we mnie pragnienie słuchania dyskografii DM na nowo.