Best of Forum V
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Duet Swift&Seba proszony o obecność.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Wujkowi się wrzuty skończyły
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Żebyście nie wywołali zaraz wilka (Swift) z lasu 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Już 50 kolejek temu pisaliście, że skończyły mi się utwory.
Dzisiaj będzie wrzuta.
Dzisiaj będzie wrzuta.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Może być Swift
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ta kolejka i tak już jest zdrowo poryta xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ja Was uratuję. 
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Masami Ueda, Saori Maeda - Free from Fear (1999)
Pamiętam jak przy którejś z zeszłorocznych wrzutek Hien napisał, że zagrywka na pianinie kojarzy mu się muzyką z „save roomu” z Resident Evil, legendarnej serii gier japońskiego studia Capcom. Od tamtej pory ta muzyczka chodziła mi po głowie bez przerwy. Kto nie grał w RE i nie wie o co chodzi wyjaśnię tylko, że save room to było malutkie pomieszczenie wyposażone w maszynę do pisania, w którym gracz mógł za pomocą atramentu dokonać zapisu stanu gry. Każda z części RE, a było ich dużo, miała swój track w save roomie. Dla mnie tym sztandarowym trackiem zawsze był Free from Fear z Resident Evil 3: Nemesis. Muzyczka pojawiała się zawsze po wejściu do owego pokoju zapisu stanu gry. Tytuł dobrze pasuje do tego miejsca, bo save room to było właściwie chyba jedyne miejsce, gdzie gracz mógł odetchnąć od zagrożenia, poczuć się wolnym od strachu. Jedyne miejsce, gdzie zombiaki i potwory nie miały wstępu. Utwór jest króciutki, prościutki i miałem wątpliwości, czy na pewno nadaje się do bestki. Ale skoro tak dużo dla mnie znaczy, skoro od miesięcy chodzi za mną jak cień, to czemu miałbym go tutaj nie umieścić?
Nie wiem, czy ktoś, kto nie grał w Resident Evil będzie w stanie poczuć ten niesamowity klimat stworzony przez japońskich kompozytorów. Mnie ten klimat masakruje. Przywołuje wyjątkowe wspomnienia. Za każdym razem przenosi do świata Racoon City - miasteczka z gry Resident Evil - gry wybitnej i jedynej w swoim rodzaju.
https://www.youtube.com/watch?v=zSKGzrbl7io
Pamiętam jak przy którejś z zeszłorocznych wrzutek Hien napisał, że zagrywka na pianinie kojarzy mu się muzyką z „save roomu” z Resident Evil, legendarnej serii gier japońskiego studia Capcom. Od tamtej pory ta muzyczka chodziła mi po głowie bez przerwy. Kto nie grał w RE i nie wie o co chodzi wyjaśnię tylko, że save room to było malutkie pomieszczenie wyposażone w maszynę do pisania, w którym gracz mógł za pomocą atramentu dokonać zapisu stanu gry. Każda z części RE, a było ich dużo, miała swój track w save roomie. Dla mnie tym sztandarowym trackiem zawsze był Free from Fear z Resident Evil 3: Nemesis. Muzyczka pojawiała się zawsze po wejściu do owego pokoju zapisu stanu gry. Tytuł dobrze pasuje do tego miejsca, bo save room to było właściwie chyba jedyne miejsce, gdzie gracz mógł odetchnąć od zagrożenia, poczuć się wolnym od strachu. Jedyne miejsce, gdzie zombiaki i potwory nie miały wstępu. Utwór jest króciutki, prościutki i miałem wątpliwości, czy na pewno nadaje się do bestki. Ale skoro tak dużo dla mnie znaczy, skoro od miesięcy chodzi za mną jak cień, to czemu miałbym go tutaj nie umieścić?
Nie wiem, czy ktoś, kto nie grał w Resident Evil będzie w stanie poczuć ten niesamowity klimat stworzony przez japońskich kompozytorów. Mnie ten klimat masakruje. Przywołuje wyjątkowe wspomnienia. Za każdym razem przenosi do świata Racoon City - miasteczka z gry Resident Evil - gry wybitnej i jedynej w swoim rodzaju.
https://www.youtube.com/watch?v=zSKGzrbl7io
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Słówkiem rzucę tylko o waszych recenzjach - mniej-więcej spodziewałem się takich reakcji na Stonesów. Jestem nieco zaskoczony tym, że Kuba twierdzi, że przekonał się do nich w 2008 roku, bo wydawało mi się, że w pradawnych czasach zdarzało mu się ten zespół na łamach tego forum szkalować, ale nie będę tego sprawdzać. Po cichu liczyłem też na strippeda, ale cóż - może z czasem się przekona.
Dun - L'Epice
Piszecie, że ta kolejka już do tej pory jest zdrowo poryta? W sensie wiem, że napisała to jedna osoba, ale tak czy siak - nie mam zamiaru się wyłamywać na siłę.
A skoro tak, to co może do takiej kolejki pasować lepiej niż mało znany francuski zespół grający rock progresywny, który istniał na przełomie lat 70 i 80, nagrał w tym czasie jeden album inspirowany Diuną Herberta, który zna 15 osób i każda ma go za kultowy? Odpowiem swoim catchphrase'm - NIE WIEM.
Ciężko pisać o tym zespole bez szafowania specyficznymi łatkami, ale to specyficzny projekt i siłą rzeczy specyficzna muzyka. Jest tu trochę Zappy z okresu Hot Rats, jest tu trochę Magmy i szeroko pojętego Zeuhlu, jest trochę grania spod znaku sceny Cantenbury i klimatów Rock In Opposition (jeśli wam te nazwy wiele nie mówią, to se przypomnijcie Sammlas Mammas Manna czy Wyatta z bestek).
W każdym razie jest to ten rodzaj proga, w którym wyeksponowano wszystko co najlepsze w tym nurcie, bez nadmiernego patosu i pretensjonalności. Tak przynajmniej mi się wydaje, ale właśnie sobie wróciłem do tej płyty po latach i jestem pod niesamowitym wrażeniem tego mnogości świetnych pomysłów, wspaniałych motywów, tego z jakim polotem i lekkością jest to wszystko zagrane, a nade wszystko - jak to jest niesamowicie spójne i lekkie.
Może to kretyńskie skojarzenie, ale jak ja słucham tej płyty to ma ona dla mnie silny vibe absurdalnej i totalnie odjechanej kreskówki, przy której Ren i Stimpy byłoby najnormalniejszą rzeczą na świecie. Pełen odjazd i odlot, ale co ja będe pisał - bierzcie i słuchajcie tego.
https://www.youtube.com/watch?v=DAtj82sYK2I
Dun - L'Epice
Piszecie, że ta kolejka już do tej pory jest zdrowo poryta? W sensie wiem, że napisała to jedna osoba, ale tak czy siak - nie mam zamiaru się wyłamywać na siłę.
A skoro tak, to co może do takiej kolejki pasować lepiej niż mało znany francuski zespół grający rock progresywny, który istniał na przełomie lat 70 i 80, nagrał w tym czasie jeden album inspirowany Diuną Herberta, który zna 15 osób i każda ma go za kultowy? Odpowiem swoim catchphrase'm - NIE WIEM.
Ciężko pisać o tym zespole bez szafowania specyficznymi łatkami, ale to specyficzny projekt i siłą rzeczy specyficzna muzyka. Jest tu trochę Zappy z okresu Hot Rats, jest tu trochę Magmy i szeroko pojętego Zeuhlu, jest trochę grania spod znaku sceny Cantenbury i klimatów Rock In Opposition (jeśli wam te nazwy wiele nie mówią, to se przypomnijcie Sammlas Mammas Manna czy Wyatta z bestek).
W każdym razie jest to ten rodzaj proga, w którym wyeksponowano wszystko co najlepsze w tym nurcie, bez nadmiernego patosu i pretensjonalności. Tak przynajmniej mi się wydaje, ale właśnie sobie wróciłem do tej płyty po latach i jestem pod niesamowitym wrażeniem tego mnogości świetnych pomysłów, wspaniałych motywów, tego z jakim polotem i lekkością jest to wszystko zagrane, a nade wszystko - jak to jest niesamowicie spójne i lekkie.
Może to kretyńskie skojarzenie, ale jak ja słucham tej płyty to ma ona dla mnie silny vibe absurdalnej i totalnie odjechanej kreskówki, przy której Ren i Stimpy byłoby najnormalniejszą rzeczą na świecie. Pełen odjazd i odlot, ale co ja będe pisał - bierzcie i słuchajcie tego.
https://www.youtube.com/watch?v=DAtj82sYK2I
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ujmę to inaczej, w 2008 rozpoczął się proces ocieplania stosunków ze Stonesami, ale to był proces powolny. Mogło mi się jeszcze zdarzyć szkalowanie, ale też mógł to być jakiś nieuzasadniony edżyzm z mojej strony. Któż zrozumie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Kelis - Good Stuff
Hmm. Murzyn wrzuca kawałek, który jest dobry, ale mógłby być bardzo dobry (zalatuję Wujem, sorry xD). Po pierwsze, ten synth, którym Jaca się jara, ja uważam za chujowy. Do tego momentu miałem tylko dobre rzeczy do napisania o muzyce i produkcji, ale ten motyw psuje obraz. Feat rapera też uważam za kompletnie niepotrzebny gimmick. Kelis solo by tu wystarczyła, bo wokalnie dostarcza mocno, nawet by to ładnie leżało w kolejce z Portishead. Basik daje fantastyczny vibe, produkcja oddycha, ale jednocześnie ma tę przytulną rnb atmosferę. Jest to zatem dobra wrzuta ze skazą. Mieliście chamy złoty róg.
The Third Eye Foundation - What To Do But Cry?
Fajnie, że nie tylko ja wrzuciłem coś bardziej eksperymentalnego, bo czułbym się jak smutas na imprezie. Przesterowane zgrywki ze starych płyt (coś ala „Ghost on Magnetic Tape”, ale mniej styrane), drumy w tle, w sumie to tyle. Coś z niczego. Można długo stękać, że udział autora w tym niewielki, ale kaman, te efekty same się nie wybierają i nie nakładają. Ten genialny zjazd w 3:40 też się z dupy nie wziął. Atmosfera lawirująca gdzieś między creepy ‘Your Woman’, a Edith Piaf. Brejki takie raczej mało oryginalne, ale domyślam się, że nie chodziło o jakiś flexing w tym temacie. Doskonała wrzuta i fajna okładka.
Parov Stelar - Chambermaid Swing
To połączenie elektroniki i klarnetu (i innych) przypomina mi „Lightning Man” Nitzer Ebb, ale u nich to brzmiało świeżo i po prostu fajne, tutaj to taka lekko piąta woda (Everything you like I heard 15 years ago), bo takie rzeczy to Korsak w Trójce puszczał kiedy byłem jeszcze w liceum (jak choćby wspominany przeze mnie już któryś raz album Marysi Sadowskiej). Powiem szczerze, nie kręci mnie to za bardzo. Takie połączenie intra Kuby Wojewódzkiego, z bitem ala Modjo (ale bez tego uroku i wyczucia). No nie mogę pochwalić jakoś bardzo. Nie jest to gówno oczywiście, ale też nic specjalnego.
Masami Ueda, Saori Maeda - Free from Fear
O Wujas, jak ja Cię szanuję, jak żeś Ty mi zaimponował. Póki co Shodan przoduje tutaj w kwestii muzyki z gier i każda jego propozycja to strzał w dychę. „Free from Fear” to mój absolutnie ulubiony utwór z soundtracku do Residentów, wszystkich. Zasłuchuję się w tym numerze od prawie 25 lat. Generalnie, o ostach z RE można pisać godzinami, zawsze stały na najwyższym poziomie i będę jeszcze nieraz po nie sięgał. Można powiedzieć, że Wujas mi podebrał wrzutę, ale nie mam za złe. Prosty motyw na pianinie, klimatyczne pady w tle, sekwencja akordów, która jednocześnie podkreśla grozę, ale też daje lekkie wytchnienie. Tak jak Wujek wspomniał, tylko w save roomach nie spawnują się żadni przeciwnicy. ALE, uważam że kontekst gry jest kompletnie nieistotny, bo ta muzyka działa jako sama muzyka. Jest piękna i klimatyczna, nie mam pytań. Wujas rules!
Polecam też wersję odświeżoną z remake’u
https://www.youtube.com/watch?v=3J9qUBcq-_Y
Dun - L'Epice
Uuuuu, wankerski prog. Grań jest tu tak cienka i niestabilna, że bardzo łatwo zlecieć na tę stronę przeze mnie hejtowaną za niepotrzebne bryzganie spermą na wszystkie strony, podczas prostego aktu grania muzyki. Na szczęście Dun (Dunom, Dunowi?) się udało ustać bliżej tej drugiej, w której mogę znaleźć coś dla siebie i generalnie pochwalić. Może nie do końca zgodzę się z tym, że to najlepsze co było w progu, bo jednak za mało tu treści, ale brak patosu chwalę, przy czym zadzierania nosa się nie ustrzegli. Czesław by napisał, że to brzmi jakby Muppety grały. Były czasy kiedy bym to bardzo prejzował, dzisiaj już nie znajduję tylu usprawiedliwień dla takiej kreskówkowej napierdalanki. Zdecydowanie coś, na co trzeba mieć nastrój. Jakiś późny wieczór, najlepiej w dniu kiedy wkurzyli cię znajomi słuchający jakiegoś hispterskiego gówna, i masz ochotę się odtruć jakąś pretensjonalną muzyką, którą tworzyli ludzi w wieku twojego dziadka. Potrafię się odnaleźć w takiej sytuacji, widzę miejsce dla takiej muzyki u siebie. Prejz ostrożny i subtelny, ale szczery.
Kolejkę z palcem w dupie wygrywa Wujas. Potem Smoku i, mimo wszystko, przedziwny wynalazek Seby. Good stuff Murzyna, to taki raczej decent stuff, a Dev? Ziew.
Hmm. Murzyn wrzuca kawałek, który jest dobry, ale mógłby być bardzo dobry (zalatuję Wujem, sorry xD). Po pierwsze, ten synth, którym Jaca się jara, ja uważam za chujowy. Do tego momentu miałem tylko dobre rzeczy do napisania o muzyce i produkcji, ale ten motyw psuje obraz. Feat rapera też uważam za kompletnie niepotrzebny gimmick. Kelis solo by tu wystarczyła, bo wokalnie dostarcza mocno, nawet by to ładnie leżało w kolejce z Portishead. Basik daje fantastyczny vibe, produkcja oddycha, ale jednocześnie ma tę przytulną rnb atmosferę. Jest to zatem dobra wrzuta ze skazą. Mieliście chamy złoty róg.
The Third Eye Foundation - What To Do But Cry?
Fajnie, że nie tylko ja wrzuciłem coś bardziej eksperymentalnego, bo czułbym się jak smutas na imprezie. Przesterowane zgrywki ze starych płyt (coś ala „Ghost on Magnetic Tape”, ale mniej styrane), drumy w tle, w sumie to tyle. Coś z niczego. Można długo stękać, że udział autora w tym niewielki, ale kaman, te efekty same się nie wybierają i nie nakładają. Ten genialny zjazd w 3:40 też się z dupy nie wziął. Atmosfera lawirująca gdzieś między creepy ‘Your Woman’, a Edith Piaf. Brejki takie raczej mało oryginalne, ale domyślam się, że nie chodziło o jakiś flexing w tym temacie. Doskonała wrzuta i fajna okładka.
Parov Stelar - Chambermaid Swing
To połączenie elektroniki i klarnetu (i innych) przypomina mi „Lightning Man” Nitzer Ebb, ale u nich to brzmiało świeżo i po prostu fajne, tutaj to taka lekko piąta woda (Everything you like I heard 15 years ago), bo takie rzeczy to Korsak w Trójce puszczał kiedy byłem jeszcze w liceum (jak choćby wspominany przeze mnie już któryś raz album Marysi Sadowskiej). Powiem szczerze, nie kręci mnie to za bardzo. Takie połączenie intra Kuby Wojewódzkiego, z bitem ala Modjo (ale bez tego uroku i wyczucia). No nie mogę pochwalić jakoś bardzo. Nie jest to gówno oczywiście, ale też nic specjalnego.
Masami Ueda, Saori Maeda - Free from Fear
O Wujas, jak ja Cię szanuję, jak żeś Ty mi zaimponował. Póki co Shodan przoduje tutaj w kwestii muzyki z gier i każda jego propozycja to strzał w dychę. „Free from Fear” to mój absolutnie ulubiony utwór z soundtracku do Residentów, wszystkich. Zasłuchuję się w tym numerze od prawie 25 lat. Generalnie, o ostach z RE można pisać godzinami, zawsze stały na najwyższym poziomie i będę jeszcze nieraz po nie sięgał. Można powiedzieć, że Wujas mi podebrał wrzutę, ale nie mam za złe. Prosty motyw na pianinie, klimatyczne pady w tle, sekwencja akordów, która jednocześnie podkreśla grozę, ale też daje lekkie wytchnienie. Tak jak Wujek wspomniał, tylko w save roomach nie spawnują się żadni przeciwnicy. ALE, uważam że kontekst gry jest kompletnie nieistotny, bo ta muzyka działa jako sama muzyka. Jest piękna i klimatyczna, nie mam pytań. Wujas rules!
Polecam też wersję odświeżoną z remake’u
https://www.youtube.com/watch?v=3J9qUBcq-_Y
Dun - L'Epice
Uuuuu, wankerski prog. Grań jest tu tak cienka i niestabilna, że bardzo łatwo zlecieć na tę stronę przeze mnie hejtowaną za niepotrzebne bryzganie spermą na wszystkie strony, podczas prostego aktu grania muzyki. Na szczęście Dun (Dunom, Dunowi?) się udało ustać bliżej tej drugiej, w której mogę znaleźć coś dla siebie i generalnie pochwalić. Może nie do końca zgodzę się z tym, że to najlepsze co było w progu, bo jednak za mało tu treści, ale brak patosu chwalę, przy czym zadzierania nosa się nie ustrzegli. Czesław by napisał, że to brzmi jakby Muppety grały. Były czasy kiedy bym to bardzo prejzował, dzisiaj już nie znajduję tylu usprawiedliwień dla takiej kreskówkowej napierdalanki. Zdecydowanie coś, na co trzeba mieć nastrój. Jakiś późny wieczór, najlepiej w dniu kiedy wkurzyli cię znajomi słuchający jakiegoś hispterskiego gówna, i masz ochotę się odtruć jakąś pretensjonalną muzyką, którą tworzyli ludzi w wieku twojego dziadka. Potrafię się odnaleźć w takiej sytuacji, widzę miejsce dla takiej muzyki u siebie. Prejz ostrożny i subtelny, ale szczery.
Kolejkę z palcem w dupie wygrywa Wujas. Potem Smoku i, mimo wszystko, przedziwny wynalazek Seby. Good stuff Murzyna, to taki raczej decent stuff, a Dev? Ziew.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Szukałem jakichś wieści nt swojej wrzutki i w sumie tam mogą iść autorskie gitarowe przetworzenia, więc czy ja wiem czy niewielki udział autora? W tych dźwiękach fajny jest sam status, taki nie do jednoznacznego odczytania. Każdy podstawia sobie to co chce i w pewnym stopniu ma rację.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Tzn. ja nie uważam, żeby udział autora był niewielki, niezależnie od tego, czy to jego zagrywki, czy nie, ale wiem, że to częsty zarzut przy tego typu montażach.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Scott Walker - Epizootics!
Kolejeczkę dla mnie grubo otwiera Scott Walker w przedziwnym eksperymentalnym utworze trwającym prawie 10 minut, no niezły początek...
Ten dęciak na wstępie kojarzy mi się z jednym numerem Moloko co zabawne, podobają mi sie chwilami rytmiczne werble czy gra talerzy ale całość... mocno mnie przytłacza swoją chaotyczną formą. Dęciaki - te wyższe potem - drażnią moje uszy, ten pływający paranoiczny wokal Walkera mnie wkurza, hałas, chaos, jazgot, sorry ale to nie dla mnie, pojedyncze spoko elementy nie ratują całości zalanej cholera wie czym. To jest trochę tak że ja lubię kaszę jęczmienną, lubię gotowane ziemniaczki czy marchewkę ale to wszystko złączone w formie krupniku już nie zjem, sora. Mini plusik za zabawne outro jakby na ukulele xD
The Third Eye Foundation - What To Do But Cry
Kolejna nieco eksperymentalna w brzmieniu wrzutka. Tu od wejścia dostajemy jakiś dronujący jazgot, w tle spowolnione - bardzo brzydko powiem dałnowate wokale - całość uzupełniona o breakbeat. I to trochę z grubsza tyle, przez 7 minut mojego życia ktoś raz włącza, raz wyłącza różne kanały w tym utworze, potem dodatkowe bębny dochodzą bliżej końca a tak to potworna nuda. Tylko brejków żal. Słaba wrzuta.
Parov Stelar - Chambermaid Swing
Musiał tylko czy serio musiał? Powiem wprost, electro swing to jeden z najbardziej znienawidzonych przeze mnie gatunków muzyki, dla mnie to był trochę eska-core następca big room house'u, to największe dwa koszmarety w muzyce klubowej poprzedniej dekady. Swingujące trąbki wrzucone na klubowy bit, dla mnie bardzo mało twórcza muzyka i zwykły skok na kasę ktokolwiek to guano wymyślił. Rzygałem tymi wszystkimi Americano, albatrosami i bella ciao w radio kiedy tylko się pojawiały. W ogóle zabawne skojarzenia mam z Musiałową wrzutą, bas kojarzy mi się jakoś z Bałkanicą Piersi a trąbki z cantina band z Gwiezdnych Wojen xddd
Dziękuję ale podziękuję.
Dün - L'Epice
Mentos postanowił nie ulżyć mi w cierpieniach i dołożyć do pieca równie pokręconym numerem co otwieracz kolejki. I znowu 10 minut życia w plecy, nie wspominam że odsłuchów było kilka ale to i tak trochę jak krew w piach. Chaos, jazgot, fleksowanie się na solówkach. Trochę mi szkoda tego co pod spodem bo perkusja z fortepianem jeszcze nienajgorszy duet robią. Wibrafon nawet nieco interesujący ale całość znów dla mnie koszmarna nuda. Wyróżnić mogę to wejście fortepianu z perką w 1:30, przez chwilę myślałem że właśnie odnalazłem źródło sampla z pewnego znanego rapowego numeru ale to jednak nie to, wciąż dobry fragmencik chociaż.
Saori Maeda - Free From Fear
Wujka zostawiłem sobie tym razem na koniec żeby po tych wszystkich rantach chociaż jego jakoś pochwalić. Jak dla mnie jedyna sensowna wrzuta tej kolejki. Ładna melodia fortepianu uzupełniona zdaje się o syntetyczne smyczki, nie jest to może nie wiadomo jak wybitne czy wyrafinowane ale jest naprawdę OK, zapewne w grze siedzi bardziej niż z osobna i ogólnie ja te growe wrzuty Wuja naprawdę szanuję. Sam mam jedną taką melodię którą może kiedyś zapodam, trudno nie mieć sentymentu do melodii przy której spędzało się kupę czasu dawniej. Szkoda że to raptem w tej kolejce plasterek na dziurę w głowie.
No gratulacje Panowie, bywały już przeróżne kolejeczki na które zdarzało mi się mehać ale przez nagromadzenie brzmień które by mnie odrzucały ta zdecydowanie zasłużyła u mnie na miano najgorszej w historii bestki i nawet sam biedny Wujas nie jest w stanie tego zmienić.
Kolejeczkę dla mnie grubo otwiera Scott Walker w przedziwnym eksperymentalnym utworze trwającym prawie 10 minut, no niezły początek...
Ten dęciak na wstępie kojarzy mi się z jednym numerem Moloko co zabawne, podobają mi sie chwilami rytmiczne werble czy gra talerzy ale całość... mocno mnie przytłacza swoją chaotyczną formą. Dęciaki - te wyższe potem - drażnią moje uszy, ten pływający paranoiczny wokal Walkera mnie wkurza, hałas, chaos, jazgot, sorry ale to nie dla mnie, pojedyncze spoko elementy nie ratują całości zalanej cholera wie czym. To jest trochę tak że ja lubię kaszę jęczmienną, lubię gotowane ziemniaczki czy marchewkę ale to wszystko złączone w formie krupniku już nie zjem, sora. Mini plusik za zabawne outro jakby na ukulele xD
The Third Eye Foundation - What To Do But Cry
Kolejna nieco eksperymentalna w brzmieniu wrzutka. Tu od wejścia dostajemy jakiś dronujący jazgot, w tle spowolnione - bardzo brzydko powiem dałnowate wokale - całość uzupełniona o breakbeat. I to trochę z grubsza tyle, przez 7 minut mojego życia ktoś raz włącza, raz wyłącza różne kanały w tym utworze, potem dodatkowe bębny dochodzą bliżej końca a tak to potworna nuda. Tylko brejków żal. Słaba wrzuta.
Parov Stelar - Chambermaid Swing
Musiał tylko czy serio musiał? Powiem wprost, electro swing to jeden z najbardziej znienawidzonych przeze mnie gatunków muzyki, dla mnie to był trochę eska-core następca big room house'u, to największe dwa koszmarety w muzyce klubowej poprzedniej dekady. Swingujące trąbki wrzucone na klubowy bit, dla mnie bardzo mało twórcza muzyka i zwykły skok na kasę ktokolwiek to guano wymyślił. Rzygałem tymi wszystkimi Americano, albatrosami i bella ciao w radio kiedy tylko się pojawiały. W ogóle zabawne skojarzenia mam z Musiałową wrzutą, bas kojarzy mi się jakoś z Bałkanicą Piersi a trąbki z cantina band z Gwiezdnych Wojen xddd
Dziękuję ale podziękuję.
Dün - L'Epice
Mentos postanowił nie ulżyć mi w cierpieniach i dołożyć do pieca równie pokręconym numerem co otwieracz kolejki. I znowu 10 minut życia w plecy, nie wspominam że odsłuchów było kilka ale to i tak trochę jak krew w piach. Chaos, jazgot, fleksowanie się na solówkach. Trochę mi szkoda tego co pod spodem bo perkusja z fortepianem jeszcze nienajgorszy duet robią. Wibrafon nawet nieco interesujący ale całość znów dla mnie koszmarna nuda. Wyróżnić mogę to wejście fortepianu z perką w 1:30, przez chwilę myślałem że właśnie odnalazłem źródło sampla z pewnego znanego rapowego numeru ale to jednak nie to, wciąż dobry fragmencik chociaż.
Saori Maeda - Free From Fear
Wujka zostawiłem sobie tym razem na koniec żeby po tych wszystkich rantach chociaż jego jakoś pochwalić. Jak dla mnie jedyna sensowna wrzuta tej kolejki. Ładna melodia fortepianu uzupełniona zdaje się o syntetyczne smyczki, nie jest to może nie wiadomo jak wybitne czy wyrafinowane ale jest naprawdę OK, zapewne w grze siedzi bardziej niż z osobna i ogólnie ja te growe wrzuty Wuja naprawdę szanuję. Sam mam jedną taką melodię którą może kiedyś zapodam, trudno nie mieć sentymentu do melodii przy której spędzało się kupę czasu dawniej. Szkoda że to raptem w tej kolejce plasterek na dziurę w głowie.
No gratulacje Panowie, bywały już przeróżne kolejeczki na które zdarzało mi się mehać ale przez nagromadzenie brzmień które by mnie odrzucały ta zdecydowanie zasłużyła u mnie na miano najgorszej w historii bestki i nawet sam biedny Wujas nie jest w stanie tego zmienić.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Full Murzyn XD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Każdy dał z siebie wszystko w tej kolejce
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
ja tylko 30%
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Mudżyn mocne 100% ze swojego 30%