Best of Forum VII

Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Re: Best of Forum VII

Post 26 maja 2025 10:50

PSB ma tyle fantastycznych utworów, że nie ma co żałować, tylko sięgać po inne. ;)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 26 maja 2025 10:54

To sięgaj
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 26 maja 2025 11:15

ja nie bd

Mrozu - Szerokie wody
(2017)

Dobra chłopy, naprawdę nie chce mi się już rozwlekać więcej tej historii opowiadanej tu w tryliardzie wrzutek więc chyba najwyższa pora wziąć i jakąś klamrą zakończyć na dobre ten życiowy wątek w tej bestce. I tak sobie myślę że taką konkretną klamrą i ostatnim numerem naprawdę kojarzącym mi się jeszcze poniekąd z tamtym romansem będzie właśnie dzisiejsza wrzuta. A poza tym myślę że nie będzie lepszego numeru do wrzucenia akurat teraz biorąc pod uwagę że jakoś podczas tej kolejki jeden z naszych forumowych braci zamierza wypłynąć na SZEROKIE WODY w tej przygodzie zwanej życiem.

Jak już doskonale wiecie tamta przygoda nie zakończyła się happy endem, chociaż zależy jak to ocenić z perspektywy czasu - relacja nie przetrwała co nie znaczy że nie wyniknęło z niej nic dobrego. Bo tak już czasem w życiu bywa że niektóre osoby napotykane przez nas w życiu po drodze o których myśleliśmy że będą nam stacją końcową okazują się być jedynie drogowskazem, miały być puentą a okazują się być tylko kolejną z lekcji życia. Chociaż z jednej strony nie jestem jakoś szczególnie wierzącą osobą to z drugiej strony zawsze mam poczucie że nic w życiu nie dzieje się przypadkiem, a przynajmniej tak sobie powtarzam. Tamtą miłostkę odchorowywałem dość mocno i dość długo ale tak jak wspomniał Kuba - jestem dzięki niej już dzisiaj mądrzejszy o tamte doświadczenia i będąc dzisiaj po drugiej stronie - będąc żonatym i dzieciatym inaczej postrzegam pewne kwestie i oceniam pewne zachowania.

Mrozu wydał album "Zew" w 2017 roku, w momencie gdy ja akurat zaczynałem związek z dziewczyną którą znałem już długie lata ale jakoś dopiero wówczas po latach odbijania się od siebie oraz innych osób trafiliśmy z powrotem na siebie i będąc bogatsi o te różne przykre doświadczenia byliśmy chyba w stanie się mentalnie porozumieć. Oboje chyba już lepiej wiedzieliśmy czego chcemy od życia i czego szukamy u drugiej osoby, po trochu pomógł też znów ślepy los, zmiana pewnych okoliczności która sprawiła że zamieszkaliśmy razem szybciej niż byłbym w stanie to zaplanować. Tak oto po latach błądzenia po ciemnych korytarzach życia nagle wypłynąłem na te życiowe szerokie wody.

Utwór ten był jednym z singli z tamtej płyty Mroza, swoją drogą myślę że najlepszym na niej i sygnalizował późniejszy chyba nieco jego skręt w takie bluesowe gitarowe klimaty chociaż jednak jakby przepuszczane przez filtr Męskiego Grania itp. Zwrotki opowiadają o nieudanej relacji damsko-męskiej która zdaje się właśnie pozostawiła Mroza mocno poobijanym zaś refren to coś w rodzaju błagania do Boga żeby mu pomógł, uleczył rany i pozwolił dojść do siebie, z tym że ja osobiście refren ten odnosiłem wtedy bardziej do mojej dziewczyny właśnie jako tej która pomogła zgasić ranę i wypłynąć na te tytułowe szerokie wody. Dla mnie więc to był taki utwór o transformacji, życiowej przemianie, nowej drodze życia - o przejściu od bolesnej przeszłości do lepszej przyszłości. Ogólnie uważam że to po prostu zajebisty bluesrockowy pop song który akurat towarzyszył mi w odpowiednim miejscu i czasie. Życzę Wam miłego odsłuchu a Szanownemu Koledze pomyślnych wiatrów podczas żeglugi przez nieznane wody życia.

https://youtu.be/kMG82HQBRhE?si=owdyBwtv8eYnX7gm
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 26 maja 2025 15:29

Ariana Grande – 7 Rings

Na razie wchodzą znane nazwy, więc i ja rzucę kimś znanym. W dodatku kimś, na kogo mam ostatnio znowu sporą fazę. Ariana Grande zaprezentowała się już zarówno w bestce utworowej jak i albumowej. Pora na kolejną odsłonę. 7 Rings pochodzi z albumu Thank You, Next z 2019r. Albumu wg mnie również bardzo udanego. Jest tam sporo bardzo dobrych utworów z trzema efektownymi singlami. Jednym z nich jest 7 Rings. Świetna melodia, świetne brzmienie i wokal Ariany, który bardzo lubię. Czasami sobie ten utwór po prostu zapętlam i słucham na okrągło.
Czytałem na Wikipedii, że samplowano tu kilka innych utworów, a także wytykano piosence zbytnie podobieństwo do utworu Mine niejakiej Princess Nokii. Posłuchałem tego Mine i rzeczywiście to podobieństwo jest spore. Mimo wszystko nie przeszkadza mi to, bo liczy się końcowy efekt. A ten jest dla mnie rewelacyjny.

https://www.youtube.com/watch?v=M84fFXooS5w
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 27 maja 2025 00:37

blank body - EASY PREY (2016)

bine☃ to jeszcze czasy gimnazjalne, ale był skromny ciąg dalszy. Blank Body jest kolejnym pseudonimem tego samego człowieka, tyle że tym razem aktywność muzyczna troszeczkę poważniejsza i szerzej dostępna (streamingi). Poza tym brzmieniowo bez większych zmian. Chropowate trapy o charakterystycznym ciepłym brzmieniu. Bardziej wczuci w bandcampowe meandry sprzed 8-9 lat przypisaliby to do wave'u, instrumentalnego cloud rapu. Idę pod prąd i dla mnie to wciąż przedstawiciel szeroko rozumianego vaporu, vaportrapu może nawet, tyle że już z czasów, gdy w wielu piwnicach internetu ogłoszono śmierć vaporwave. Wracam do tego wątku bestki, bo ostatni czas znowu mnie poważnie zmęczył. Niekończący się listopad sprzyja choróbskom oraz melancholijno-introwertycznym refleksjom. Wybory... Do tego atmosfera kolejnej ciekawej przemiany w rodzinnych stronach. W połączeniu z puszczającym napiętym grafikiem zaliczeń na studiach i częstymi wizytami w teatrze to już chwilami ponad możliwości kondycyjne. Wtedy wracam do bezpiecznych stron klasyki elektroniki (albo jaskini ambientowej, w której od miesięcy śpię). Odcinam się od świata, korzystam z czasu spędzanego ze sobą może nie bezproduktywnie, ale na odpowiedniej hibernacji. Dawniej, gdy nie puszczały wewnętrzne napięcia, czasem pomagała trójeczka z Easy Prey, w tym podrzucany numer tytułowy.

To już na zawsze będą rytmy czasu przełomu. Nie umiem wrócić do stanu umysłu sprzed ośmiu lat, ale pewien nastrój wciąż w tym tkwi. Ciekawe, czy bez osobistego kontekstu ten duch epoki jest tu wyczuwalny. Już dawno po odstawieniu Wykopu, wizyt kuraheowych *w tym na /g/ oczywiście*, naiwnego krulowego darwinizmu społecznego. Nie było tego dużo - po prostu na tyle, że jestem świadomy ichniejszego wpływu. Jednocześnie daleko przed wewnętrznym pogodzeniem, zrozumieniem swoich potrzeb w trochę dalszym planie niż na tu i teraz. Może powinienem rzucić coś innego, już zacząć duble, ale na szczęście poczekalnia pierwszych wyborów gotowa od kilku lat wciąż zawiera rzeczy, które dobrze wejdą w momencie próby. Tak jest okej

https://www.youtube.com/watch?v=4QWBYAzfNts
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 27 maja 2025 11:34

Fajnie dostać względnie pozytywny feedback od prawie każdego (Wuja niby coś tam meha, ale uznam, że mimo wszystko mu się ta wrzuta podoba). Teraz to się zmieni, gdyż

AC/DC - T.N.T.

Zakończę dość przewrotnie, bo zespołem, którego fanem zdecydowanie bym się nie nazwał i do którego muzyki mam ambiwalentny stosunek, ale mimo wszystko jednocześnie zespołem, który chcąc niechcąc odcisnął piętno na moim życiu.

Bo ten, Prąd Stały Prąd Zmienny to był jeden z tych zespołów o których wie każdy i każdy kojarzy ich z ROCKENROLLEM i tym stylem życia, który może wydawać się cool jak się jest młodym, bo kto nie chciałby ujeżdzać motocykla z cycatą blondynką na plecach (na odwrót raczej byłoby ciężko) i pić przy tym whisky, będąc wolnym jak ptak? No i nie ukrywam, że w okresie kiedy uznałem, że zostanę rockmanem to siłą rzeczy powinienem zapoznać się z dyskografią tego zespołu.

I jak pomyślałem, tak uczyniłem, ale nie wiedziałem wówczas o tym jak się za to zabrać jak człowiek zatem po prostu pobrałem całą dyskografię i leciałem nią od początku, tak jak by rzetelność nakazywała. I chyba najprawdopodobniej to sprawiło, że mam do dziś uraz do tej metody ogarniania muzyki, bo pobierając CAŁĄ dyskografię pobrałem dosłownie wszystko, czyli jakieś edycje z bonusowymi trackami, wydania australijskie, wydania inaczej zmixowane itd. itp.

I siłą rzeczy musiałem się odbić, chociaż będac szczerym - pewnie nawet jakbym leciał z tą dyskografią "normalnie" to szybko mi by się to znudziło. Ja chyba jednak serio mam to AD/HD (hehe), bo ja na dłuższą metę nie jestem w stanie słuchać tego samego przez dłuższy czas, a generalnie to serio cała dyskografia tego zespołu brzmi jakby to był ten sam kawałek. W związku z tym szybko uznałem, że ten zespół to nie do końca moja bajka i mu podziękowałem.

Ale mimo to, mam do niego jakiś respekt. Powody są dwa. Pierwszy to było przypadkowe natknięcie się na wypowiedź jednego z muzyków w którymś Teraz Rocku, który to strwierdził, że generalnie to zdaje sobie sprawę z tego, że muzyka którą nagrywa nie jest szczególnie ambitna oraz że w pełni rozumie wszystkich krytyków i jest ostatnią osobą, która by chciała, by wszyscy ich słuchali. Jakoś tak ta szczerość i samoświadomość mnie uderzyła, bo w sumie nie spodziewałbym się czegoś takiego znając ich wizerunek.

A drugi to taki że to w sumie całkiem niezły kawał ROCKA i chociaż nawet jeśli na długości albumu to nie włączałem ich od lat, to w sumie na długości kilkuminutowego utworu są spoko. Po prostu.

Bierzcie i słuchajcie tego.

https://www.youtube.com/watch?v=CiJeSSzu9Bo
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 27 maja 2025 11:40

Damn it, zakosiłeś mi jedyny ich numer jaki chciałem kiedyś wrzucić.

Kolejny wolny slot, co ja z nimi zrobię
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 27 maja 2025 11:47

Kolejka 13. (163.)

67. Pet Shop Boys - Suburbia (Hien)
68. Electric Light Orchestra - Stranger (devotional)
69. Mrozu - Szerokie wody (stripped)
70. Ariana Grande - 7 rings (shodan)
71. Blank Body - Easy Prey (Dragon)
72. AC/DC - T.N.T. (mintaj)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 maja 2025 10:19

PSB - Suburbia

Numer kojarzę jako jeden z tych do którego wideoklip widywałem swego czasu regularnie na VH1, wtedy nawet chyba zbytnio nie przepadałem za nim. Dzisiaj fajnie wrócić i przypomnieć sobie że to naprawdę doskonały numer o znudzonej młodzieży z przedmieścia, o tym że nie wszystko tam wygląda tak sielsko jak w obrazkach z seriali. No właśnie - seriali, bo jeśli ktoś nie wie to ta pianinkowa melodyjka z refrenu miała być właśnie takim pastiszem-nawiązaniem do typowej melodii z seriali o rodzinach z przedmieścia, wiecie typowy kolorowy obrazek jakich na pewno większość z nas tu namiętnie oglądała w młodości (może poza Smokiem dla którego to już nosi bardziej znamiona starej tv). Znając już tą drobną trivię zawsze Suburbia kojarzyła mi się np. z tym:

https://youtu.be/z5VFngsQPok?si=TErGV3Jl26rmkX_T

Choć to akurat nie mogło być inspiracją (bo serial jest z 1986 roku czyli młodszy od Suburbii) ale myślę że to właśnie idealny przykład do czego PSB chcieli nawiązać tu klimatem. Ogólnie jak już skumałem to nawiązanie to wówczas bardziej polubiłem ten kawałek. Generalnie zatem props, stopniowo staję się serio fanem tej grupy którą jakoś latami pomijałem, może nawet w końcu nadrobię Please? HEH.

ELO - Stranger

To zdaje się taki mniej znany singiel z tego albumu, przyznaję że Four Little Diamonds naprawdę nie lubiłem jako jednego z niewielu kawałków w VC a Rock & Roll Is King było po prostu ok. Stranger też umieściłbym gdzieś na tej półce, za największy walor poczytuję sobie tu chyba po prostu ejtisową produkcję która działa jako relikt czasów bardziej. Numer jest taki w miarę przyjemny, lekka perkusja, elektryczna gitara ładnie płynie w przejściu, klimat nieco rozmarzony i pastelowy. Nie jest to utwór aż takiej klasy żebym po niego sięgał specjalnie, bardziej widziałbym go po prostu siedzącego w playliście z muzyką lat 80. gdzie po prostu nie będzie wadził.

Ariana Grande - 7 rings

Całkiem ładnie Złote Przeboje leciały a tu Wujas mi przełączył stację na Eskę, eh. Podczas gdy ja ostatnio jednak chętniej dziaduję Wujas duchem jest ode mnie młodszy z dekadę. Popowy numer na trapowym bicie o codziennym życiu rozpuszczonego bogatego dziewczęcia to nie jest coś z czym mógłbym relować, nie mam ostatnio też klimatu na trapy i ten cały SWAG, numer jest WAVY ale chwilowo nie opływam w diamenty i nie wożę się po mieście w jakimś nowym fajnym ciuchu a fryzjer niedługo zapomni jak wyglądam. Chciałbym mieć na tyle beztroskie żyćko żeby móc się przy tym pobujać ale na ten moment daleki jestem od takiego VIBE'U. I want it, ain't got it niestety.

Blank Body - Easy Prey

Przyznaję że do smoczej strefy komfortu w postaci wszelkiej maści instrumentalnej elektroniki też jest mi ostatnio jakoś daleko chyba. Czy to smocze ambienty, 90sowe techno czy bardziej współczesne rytmy jak ta wrzutka tutaj - nie działa to na mnie. Nie wiem czy to kwestia doboru wrzutek, czy może kwestia osłuchania, podejrzewam że to może działać podobnie w drugą stronę czasem gdy ktoś wygrzebuje rzeczy ze swojego ulubionego -core'u, tak jak ja mogę rzucać rapsami które wszystkie wielbię ale Wam mogą się zlewać w jedno itp. Jeśli ten numer miałby mi jakoś sprzedać twórczość Blank Body to nie dałby rady, brak mu jak dla mnie tego CZEGOŚ, może jest zbyt monotonny, ten bit i melodia szybko się wypalają w moim uchu i zostaję z niczym po odsłuchu.

AC/DC - T.N.T.

Kuriozalna sytuacja że ktoś komuś ukradł AC/DC w bestce, nawet ostatnio przypomniałem sobie o tym numerze że miałem go kiedyś wrzucić ale równie szybko o nim zapomniałem, znaczy się nie był na tyle istotny dla mnie. Chciałem go wrzucić bo to po prostu kawał zajebistego OI! granka. Numer poznałem z soundtracku do 4 części Tony Hawk's Pro Skater którą namiętnie ogrywałem na pececie swego czasu (i za czym dziś tęsknię, może trzeba by to gdzie zassać znowu?). THPS to jedna z serii w które potrafiłem godzinami katować, najpierw będąc w gimnazjum na pożyczonej przez brata plejce cioraliśmy do bólu DEMO drugiej części tej gry a potem właśnie czwórka na pececie po latach. W każdym razie T.N.T. to był murowany highlight tamtego soundtracku, fajny energiczny numer który nie brzmiał dla mnie tak kucowo jak jakieś Highway To Hell. Fajnie że mentos wyręczył mnie w tej wrzutce.


Złote Przeboje i wszelkiej maści akronimy mimo wszystko zdominowały tą kolejkę dla mnie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 maja 2025 10:52

Electric Light Orchestra - Stranger

ELO to zespół, który budzi we mnie różne skojarzenia i odczucia. Są kawałki, które uwielbiam, były takie, które zmehałem. „Stranger” to fajny soft rockowy kawałek. Może te szybkie wokale w refrenie trochę skręcają, ale poza tym jest to bardzo spoko, muzycznie wręcz zahacza o ten amerykański, przestrzenny heartland The War on Drugs. Skrzypce z klawisza pod koniec bym wywalił, ale na szczęście to jest tylko moment. Bardzo wakacyjna sprawa, myślę, że jest szansa na miejsce w mojej playliście urlopowej. Jest w tym lekkość, która tworzy specyficzną atmosferę. Jest spoko.

Mrozu - Szerokie wody


Uwaga, będzie dowcip. Jak zobaczyłem, że wleciał Mrozu, to mnie zmroziło. Jeszcze bardziej mnie zmroziło, kiedy się okazało, że to ma kontekst finałowego odcinka MURZYN IN LOVE (SEZON Z MĘŻATĄ BABKĄ GŁADKO PRZECHODZĄCY W SEZON Z ŻONĄ), bo jak tu ewentualnie coś niemiłego powiedzieć. No, ale Murzyn to też trochę inna firma niż niektórzy, rzadko wrzuca numery słabe. No i jak wybrnąłem? Myślę, że najlepiej będę szczery, jak Mrozu trochę mnie irytował, tak mnie nadal irytuje. Jego teksty ocierają się o skręt kiszek, a muzycznie jest to powielanie Ameryki, poprzez powielenie, powielonego już powielenia, do tego w gatunku, który ma to w DNA. Z drugiej strony, kontekst robi tu praktycznie całą robotę. Równie dobrze, ja mogłem w strategicznym momencie usłyszeć numer Mroza, utożsamić się z tekstem (nawet najbardziej cringowym) i w pewnym momencie wrzucić go tutaj. Dużo częściej jednak zdarza mi się podchodzić do muzyki emocjonalnie, a nie po akademicku. Mrozu tworzy tutaj landszaft jak do filmu, a ja w tym filmie widzę Murzyna, który w pierwszej połowie spędza czas z przyjaciółką, potem przez lata wpada w wir różnego rodzaju mniej lub bardziej udanych, ale nie dających pełnej satysfakcji i spełnienia romansów, miłostek i prób osadzenia we friendzonie. Po doświadczeniu życia z najgorszej strony, Murzyn ląduje w swoim pokoju, wśród składanek nagranych przez brata, a z radia leci Mrozu. Murzyn wyciąga telefon i pisze do przyjaciółki, która jakiś czas później zostaje jego żoną i matką jego dziecka, nam znanego jako PATAJ. I koniec filmu, a raczej początek, ale już innego. No i w takim kontekście, to ja mogę Mroza słuchać, a nawet propsować. Może śmierdzi to męskim graniem w stopniu już mocno męczącym, biorąc pod uwagę jak bardzo już się zaczyna ten „projekt” przejadać, ale nie mogę powiedzieć, że mi się to totalnie nie podobało. Murzyn ustawił dobry setting, a reszta sama poszła.

Ariana Grande – 7 Rings

Początek kawałka, budzi jeszcze jakieś małe skojarzenia z latami 00 r., co było fajne. Potem wjechał trapowy bit i trochę to wrażenie zepsuł, ale ok. Mam wrażenie, że o tego typu kawałkach napisałem już wszystko co mogłem. Mogę ich słuchać wielokrotnie, a i tak mieszają mi się w głowie. Wracam do nich potem i mam wrażenie, że słyszę po raz pierwszy, a po chwili znowu wylatują mi z głowy. Fajnie, że Wujowi się to podoba, bo ma naprawdę całe tony takiej muzy dla siebie. Ja słyszę kolejny numer tego typu i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że nie mam absolutnie żadnej ochoty słuchać kolejnych. Obiektywnie to pewnie przyzwoita rzecz, ceniona przez znawców gatunku lub konkretnego wykonawcy, ładnie wypolerowane/odczłowieczone w studiu, itd. Subiektywnie, widzę przed oczami fabrykę w stylu IV Rewolucji Przemysłowej.

blank body - EASY PREY

Pamiętam binebałwan, nawet miałem chyba w podsumowaniu wysoko. Tutaj jest też bardzo spoko. Zgubiłem się w osobistych wynurzeniach Smoka, nie będę udawał, że rozumiem ocb, ale potrafię wyczuć atmosferę wspominkowo-przemianową. Bit mocno łupie, ale to pasuje, w tle dzieją się, że się tak wyrażę, rzeczy. Muzyka. Dźwięki, melodie, które jakby wyglądają zza wielkiej szafy perkusji, syntezatory takie i siakie. Momentami robi się wręcz gęsto, ale kisiel z tego jest fajny i przyjemny. Trochę bredzę, ale numer też jest taki trochę nierealny w swojej kwaśnej atmosferze, więc wszystko na miejscu. Jest fajnie i dobrze się słucha. Jeżeli ta recenzja brzmi jak pisana na kolanie, to przepraszam. Nie była.

AC/DC - T.N.T.

AC/DC, podobnie jak Guns’n’roses, to taki zespół, który jest super znany i w zasadzie wypadałoby chociaż jakiegoś best of posłuchać, ale kiedy już myślę bardziej na poważnie, żeby faktycznie wziąć i posłuchać, to ostatecznie dochodzę do wniosku, że po co mam to robić, skoro tak naprawdę nie chce mi się. Ten riff mi coś mówi, pewnie był użyty wielokrotnie wcześnie i później. Kawałek jest ok, taki no genericowy numer, który obecnie lata pewnie w jakimś dad rockowym radiu. Lata 70 były łaskawe dla muzyki gitarowej i patrząc przez ten pryzmat, nie uważam, że AC/DC odwalają tutaj jakaś grzybnię. Doceniam fajne brzmienie i nawet ten wokal. Nadal jednak nie odczuwam potrzeby sięgnięcia po AC/DC, prędzej by się przydało odnowić AC/OC (hehe).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 maja 2025 10:53

ps. szok z tym AC/DC, że to numer z THPS, ale ja w THPS 4 za bardzo nie grałem. To była pierwsza część, która nie chodziła na moim kompie, więc nie za bardzo miałem wybór. Szkoda.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 28 maja 2025 14:36

Sex Shop Boys - Suburbia

Na początek powiem jedną rzecz, osobiście wolę wersję singlową z tym wejściem ze szczekającymi psami, narastającym basem i padem i nagle JEB, dostajemy w mordę tą piękną muzyką. Albowiem Suburbia to jest bezsprzecznie i bezwzględnie piękny kawałek muzyki. Powiedzieć, że kocham ten numer całym swoim serduszkiem, to nie powiedzieć wiele. PSB od zawsze byli w moim życiu nawet, jeśli nie do końca wiedziałem, że to oni. Suburbia była jednym z pierwszych numerów, jakie świadomie zassałem i posłuchałem z ejtisów pamiętnej jesieni 2005. Zawsze będzie mi się kojarzyć z tamtymi czasami, powrotami z łódzkiego XV LO autobusem linii 6 przez bałuckie zadupia wprost do równie zadupiastego Zgierza (tak więc utwór pasował idealnie). Nie ma tutaj choćby jednej złej rzeczy, wokal Tennanta wymiata, ten motyw na pianinie jest doskonały, to jest moja comfort music. Aż zachciałem, by jesień wróciła na chwilę. Zwłaszcza, że w tym roku miną dwie dekady od tamtego czasu, na pewno moje nostalgiczne dupsko zechce zrobić sobie tripa starymi śladami właśnie z tym numerem na słuchawkach (i wieloma innymi). Tak więc liceum, park Julianowski, Zgierz no i ostatnio sierpniowe tripy z Hienem. Ave Pet Shop Boys!

Mrozu - Szerokie Wody

Dobra, najpierw chciałem się roześmiać i trochę zgasić ten numer przez jeden fakt - MROZU. Jednakowoż później do mnie dotarło, że ja o tym typie właściwie nic nie wiem poza tym, że co jakiś czas wypływa przy okazji Męskiego Srania. Myślałem, że to raper? A może to był raper, który potem polazł w pop? Nie mam pojęcia tbh. Stwierdziłem więc, dam mu szansę. A potem okazało się, że popełniłem błąd Musiała-mehacza, albowiem... spodobał mi się ten numer :/ nie no, serio, to jest całkiem niezła piosenka. Vibe bluesowy mocno jej pomaga, acz nie postrzegam go jako rewolucyjnego zwłaszcza na swoje czasy (a to już prawie dekada wstecz), dużo było wówczas takich indie bluesowych rozwiązań, weźmy, nie wiem, Hoziera, czy takiego Teddy'ego Swimsa (którego Lose Control mi się akurat bardzo podoba). Kotlet odgrzewany sto razy, ale podany z typowo polskimi ziemniaczkami i mizerią, a takie zestawienie zawsze bardzo mi smakuje. Gitarki git, bębny też bardzo fajne (zajeżdżają Widowspeak), Mrozu... daje radę wokalnie, barwa jego głosu pasuje do tej nuty, zdecydowanie. Potrafię relować z feelingiem Jacy, sam parę razy znalazłem się w podobnym położeniu. Cieszyć się należy, że wszystko się naszemu koledze rozwiązało koniec końców pomyślnie (plus fajnie dla odmiany poczytać czyiś lore zamiast pisać o swoim). Nie tak dawno temu sam ostatecznie powiedziałem komuś permanentne do widzenia i także ja zaczynam siebie dostrzegać w warstwie lirycznej (cheesy? Tak, ale mam to w dupie). Co będzie za zakrętem? Nie wiem, na razie widzę las, a las jest spoko. Potem się zobaczy. Znaczek jakości!

Ariana Grande - 7 Rings

Ariana... Była tu rok temu, co nie? Dangerous Woman coś tam coś tam... Wtedy mi się - o ile dobrze pamiętam - nawet podobało, ale przyznaję się bez bicia, nie pamiętam jakoś mocno tego krążka. Chyba chcę do niego wrócić biorąc pod uwagę fakt, iż tutaj jestem mocno rozczarowany. Eskowe pierdu pierdu dla zetek, a ja zetką nie jestem (jest gorzej, jestem millenialsem, a millenial is the new boomer). Trap nigdy do mnie nie trafiał, ale podoba mi się pewna oszczędność muzyczna, z którą mamy tu do czynienia. Wokal Ariany w tym settingu jest dla mnie nie do odróżnienia od masy podobnych kawałków latających po stacjach radiowych i w modnych warszawskich ramen shopach. Właściwie to się cieszę, że nie jestem te 10 lat młodszy, gdyż istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że nawet, jeśli sam bym takich rzeczy nie słuchał, to już ktoś mi bliski na pewno. Nie mam też dorastającej córki, która może mi takie cuda sprzedać, a jeśli kiedyś będę miał to wierzę, że już inne rzeczy będą wtedy modne. Względnie zadbam o to, by jej edukacją zajęli się przedstawiciele sekcji łódzkiej. Sorry Wuja, this time no bonus.

BLANK BODY - Easy Prey

Od czego mogę zacząć... Smokowa propozycja od bine☃ podobała mi się bardziej, tutaj to brzmi trochę jak niedokończone instrumentalne demo jakiegoś numeru lekko zapomnianego synthpopowego zespołu z roku 2017 czyli... PRAWIE wszystko się zgadza. Muzycznie to jakby remiks recenzowanej przeze mnie powyżej Ariany Grande minus Ariana Grande. Wait... ja tam powiedziałem, że nie lubię trapu jakoś szczególnie, co się w sumie zgadza, ale też przyznaję, iż we wrzucie Dragona jest coś, hmmm, uspokajającego? Ma ten klimacik przychmurzonego i deszczowego maja, a ja taki maj kojarzę z muzyką - przede wszystkim elektroniczną - najbardziej. I taki maj też lubię. Deszczu co prawda już powyżej uszu, ale elektroniczne plumkania zawsze z przyjemnością przyjmę, w ilościach niemal dowolnych. Trochę to wszystko nieobecne, trochę zza ściany, idealny soundtrack na robienie przełomowych odkryć w laboratorium bądź, nie wiem, na siedzenie w teatrze? Klei się i broni, choć z zaskakujących dla mnie pozycji. Na marginesie dołożę, iż posłuchałem tego numeru ze trzy razy a potem musiałem odejść od kompa i poleciał kolejny od BB pt. Mazda. Chwyciło jeszcze bardziej, chyba się bliżej zapoznam.

AC/DC - TNT

Klasycy od Antychrysta/Diabłodziecka, a przynajmniej tak mówił mój katecheta w ogólniaku. Oczywiście każdy miał jego opinie w dupie i z jakiegoś powodu u mnie w klasie było wzmożenie na taką muzykę, dużo klasycznego rockowego "łojenia" (PRZED PAŃSTWEM ZESPÓŁ COMA). Ja siedziałem wtedy po uszy w Visage czy Spoons, zaś gitary bez klawiszy uważałem za zbrodnię. Mój brat poszedł w zupełnie innym kierunku i wiele lat później prosił mnie o zasysanie bestek różnych takich klasyków, siłą rzeczy się tego i owego posłuchało. W sumie AC/DC nawet siadło tym i owym, choć wtedy jeszcze nie miałem w tę stronę ciągot. Tzn. nadal ich w sumie nie mam, ale dziś łatwiej mi się z tym obcuje, łatwiej to przyswaja, łatwiejsze to wszystko w ogóle jest. Zamieniłem w końcu stricte monogamiczny związek z elektroniką na bardzo poliamoryczny związek ze wszystkim, co może mi wpaść w ręce i okazać się wartym uwagi. I nie inaczej jest tutaj, zapraszam do polikuły, będzie wybuchowo. Głos frontmana (który to, bo ja się dawno temu pogubiłem? ;( ) delikatnie denerwuje, ale też taki to charakter tego ŁOJENIA. Diejsofspejds podszedł mi bardziej, ale wybrzydzać nie będę. Może powinienem - adresując jeden z komentarzy pod tym numerem na YT - ustawić go sobie jako budzik, zacznę w końcu bez bólu podnosić się o 5 rano... Kurde balans, git majonez.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 30 maja 2025 03:10

Pet Shop Boys - Suburbia

Całkiem niezły kawałek, z którym pewnie mam skromną historię znajomości dzięki dawnym sesjom przy telewizorze czy rodzinnym kasetowym zgrywkom. Wolę późniejsze rzeczy, po prostu. Zwrotki fajnie, ten bujający połamany groove ciekawszy. Poza tym takie kwadratowe rytmy, surowe brzmienie syntezatorowe, tanie pianinko. Dla mnie blisko przekroczenia granicy kiczu, ale wciąż dość przebojowo, w miarę przyjemnie dla ucha. Przy takim Go West zgrzytałbym już zębami. Zdecydowanie do przegryzienia, choć po prostu mają dziesiątki celniejszych strzałów. Koniec końców może na koncert bym nie poszedł, ale solidną kolekcję singli czy Introspective (albo i tę najnowszą płytę) kupowałbym bez żadnych wątpliwości.

Electric Light Orchestra - Stranger

Tu z kolei kompletnie nieznane rejony. Wiele singli, które akurat zażarły w Polsce znam. W tym przypadku niekoniecznie. RnR Is King to już inna para kaloszy, ale żebym wracał jakkolwiek... nie za bardzo, no nie do wszystkiego trzeba albo po prostu nie za długo zaświeci w głowie, by wrócić. Przyjemnie muzakowe wrażenie. Taki pościelowy aranż i pomysł, który na szczęście zawiera charakterny refren. Trochę za dużo perkusyjnego rąbania po uszach, już lepiej byłoby zachować sam ten kosmos. Poza tym naprawdę okej. Na czas, który spędziłem z tym kawałkiem po prostu bezpieczny kciuk w górę. Może porównanie typu fikoł, ale bardzo podobnie mam z Alan Parsons Project. Kiedyś nawet dostałem w prezencie jedną płytę... może raz odpaliłem. Bez większej przypierdoczki i jednocześnie bez większych emocji.

Mrozu - Szerokie wody

Jacek dopłynął do brzegu pewnej opowieści i chwała za konsekwencję. Do tego podrzuca niezły kawałek... jak dla mnie dopiero tutaj zaczynają się tzw. Momenty Kolejki heh Wspominki stylówki Męskiego Grania, no tak, trochę między muzą z reklam na YT ze statycznymi obrazkami a taką kliszową popową produkcją. Sound'n'Grace siedliby na tym aż miło pomimo trochę bardziej g i t a r o w e g o zacięcia. Z drugiej strony nie będę się przypierniczał. Mroza pamiętam jeszcze z głębokiego dzieciństwa dzięki Femme Fatale, Milionom monet czy refrenom nagrywanym dla Ryszarda. Miło słyszeć, że z upływem lat wyrobił się przede wszystkim jako wokalista. Samym sobą robi większość efektu. Bardzo przyjemnie zaśpiewane, szczególnie bujający refren. Jest w tym i blues, i rnb, dalekie echa pierwszych produkcji, ale też pewne ogranie w branży. Gdyby tylko tło było ciekawsze... sięgnąłbym po całą płytę xD I tak jestem przyjemnie zaskoczony. Z dalekich rzędów kibicuję Panu Mrozu.

Ariana Grande - 7 rings

Tu mały segment dla setnego zdziwienia wczutą shodana na muzykę dla wielkomiejskich kobiet w bardzo młodym wieku, gejów i wielbicieli popkultury z Zachodu. Znaczy co chodzi o mnie, to ja nie mam prawa marudzić, bo mamy tutaj najlepszy numer w zestawie, ale sławetny kontekst o s o b i s t y dodaje osobliwego uroku. Czytanie Wikipedii w kwestiach muzycznych też dość zabawowe. Do dziś wiszą tam smocze szkieletowe artykuły o niektórych płytach moich mistrzów, więc nie ma co aż tak polegać na (często) wypocinach natchnionych fanów. W tym przypadku wyjątkowo nadgorliwych, bo podobieństwo jest nieduże. Jeśli Wujas chce jeszcze rzucić dwadzieścia podobnych wykonawczyń w nurcie to lepiej zostać na gruncie samej Grande. Jest godny poziom w przypadku produkcji, wokalu, bity są basowo pieczołowicie dogęszczone, poza tym zwyczajnie wpada w głowę, godne zapamiętania. Dangerous Woman do dziś wraca całkiem regularnie, choć nie na pełnym dystansie. Osobiście z czasem odbieram tę muzykę coraz lepiej. Thank U Next też powinienem sprawdzić.

AC/DC - T.N.T.

EjSiDiSi i oi!, oi!, oi!? Kurczę blade, tego nie pamiętałem. Generalnie zgadzam się z większością refleksji Seby. Po pierwsze, pobieranie całej dyskografii zespołu to zazwyczaj potężne obciążenie wymagające sensownej logistyki, regularnego pilnowania tematu. Może dlatego od zawsze najpierw robię (robiłem?) wstępny risercz nt. potencjalnych najciekawszych kąsków w dyskografii. Po drugie, muzyka tego zespołu to jest jednak strasznie kliszowa rzecz. Godna realizacja, ale to wciąż motyw hetero typa zafiksowanego na punkcie Harleya, picia łychy, darcia japy w pubie, niezręcznego podrywania kobiet i unikania higieny. Czyli nie mój kanon zachowań. Oczywiście w ramach bycia człowiekiem miałem fazę na słuchanie rockowej klasyki (inaczej nie miałbym całkiem nieźle osłuchanych Zeppelinów w głowie), ale AC/DC to było dla mnie zawsze za dużo. Już to Highway to Hell jest okropne, do tego Thunderfuck i inne takie. Istnieje osobny krąg piekła (dla wierzących, bo u Dantego raczej nie...) poświęcony fanatolom tego czy innych Guns and Roses. Do TNT natomiast miałem słabość o tyle, że w radykalnej prostocie po prostu tkwi siła. Tytułowy zaśpiew, banalny refren, działa i już. Po co się pytać, po co kociej buźki dostawać? Dostatecznie krótko, żeby w miarę poczuć klimat, ale też nie wymaga tysięcy odsłuchów, bo nie jest szczególnie na bogato zrobione. Nie chodzi tu o siłę minimalizmu raczej i hipnotycznych powtórzeń (tak do końca). Śmieszne są te zaśpiewy - urok konwencji. Cała reszta znajduje uznanie w mej słabości.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 31 maja 2025 19:23

PSB - Suburbia

Drugi raz z rzędu imć Munlup kradnie mi wrzutę, którą planowałem wrzucić pod koniec tej dekady w best of szabanaście i znowu się nie będę gniewać, bo lepiej żeby to wrzucił on niż ja, bo pewnie jakbym ja to zrobił, to by było, że ciupciam smuty w opisie albo coś jeszcze by komuś się nie podobało. Powtórzę się i napiszę szabanasty raz, że kocham ten zespół za wszystko, a pisząc wszystko mam na myśli to, że to jest naprawdę nieszablonowy, niebanalny i nietrącacy myszką ni tandetą pop, taki z dobrze napisanymi i zaaranżowanymi melodami i spoko tekstami na przysłowiowym poziomie. I że ten utwór to sztandarowy wręcz przykład takowego popu, bo dosłownie zawiera wszystko, co wymieniłem i nawet ja, niezwracający zazwyczaj uwagi na teksty, jestem fanem fragmentu: Where's a policeman when you need one/ To blame the colour TV? Genialna wrzuta, aż se dziś wróciłem do Please i przypomniałem jaki to był zajebisty zespół w ejtisach - później już gorzej, ale nie odbiorę cesarzowi cesarki. Ave PSB i kropka.

Electric Light Orchestra - Stranger

Kurczę, muszę sobie w swoim czasie wrócić do tego albumu, bo od tamtej pory go nie słuchałem, a zapamiętałem go jako taki dość przyjemny i sympatyczny (oraz to, że Musiał nie mógł darować sobie podkreślania, że to zespół lepszy niż bitelsi hehe). I w sumie taka jest też ta wrzuta. To jest muzyka niby lekka i prosta, ale jest w tym jakiś sznyt, ma ona specyficzne brzmienie i może nawet użyłbym słowa, że ma jakąś… KLASĘ, chociaż brzmi to śmiesznie w kontekście muzyki. xd Im jestem starszy, tym jakoś bliżej mi do tego typu dad popu, z powodu cech wyżej wymienionych. Dobra rzecz.

Mrozu - Szerokie Wody

Ło jezu. xD No cóż, Mrozu to totalnie moje antypody gustu muzycznego, muzyka dla ludzi którzy serio słuchają Radia ZET, ten jego kawałek o miliardzie monet to jedna z gorszych rzeczy, które usłyszałem kiedykolwiek. Co śmieszne, kiedyś zaliczyłem jego koncert i był to jeden z bardziej losowych koncertów w moim życiu, bo byłem mocno wypity w 3 dupy na imprezie firmowej mojej ówczesnej firmy z "Krajowy Rejestr" w nazwie (tak, to ta od tych zjebanych reklam w telewizorku, jeśli ktoś korzysta tutaj z tego medium). W sumie byłem zaskoczony jego obecnością, bo nie przypominałem sobie, by ktoś ją zapowiadał, ale to generalnie była zabawa dla bogatych snobów o złotych zębach z przedstawicieli jednej z mniej etycznych branż w kraju i wcale a wcale mnie nie dziwi, że byli w stanie sobie ot tak ściągnąć gwiazdę popu na dość kameralną imprezę w dużym mieście. Głupio mi dissować jakoś mocno ten kawałek, bo Murzyn się tu dość mocno i osobiście rozpisał na tematy typu WAŻNE i asekuracyjnie więc stwierdzę, że to bezpieczny, radiowy kawałek, który totalnie nie trafia w moje poczucie estetyki.

Ariana Grande - 7 rings

O, kolejny epilog bestki albumowej. W sumie prawie w ogóle nie pamiętam tej płyty Grande z beatki, chyba nie była zła, ale nie mam ochoty o niej myśleć, ani do niej wracać. Nie lubię wokalu tej laski, generalnie jest w niej dla mnie coś odpychającego oraz antypatycznego - mam tu na myśli sam vibe, ale coś mi świta, że czytałem o historiach typu zdradzanie typów i nagrywanie utworów o tym, więc coś czuję, że tym razem wyszło na moje. I generalnie to nawet bym mógł to uznać za niezły pop, ale co z tego, skoro nie chce mi się tego słuchać i zupełnie mnie nie grzeje ni ziębi?

blank body - EASY PREY

Ło panie, w 2017 to na szczęście nie miałem zbyt wspólnego z ww. miejscami w necie -fakt mienia baby i wyprowadzki do niej mocno pomógł w nieskończeniu jak stereotypowy użytkownik tych miejsc xd, ale chyba jeszcze byłem pod ich wpływem. Tak przynajmniej odmalowuję swój ówczesny obraz w mojej pamięci, ale nie mam dziś głowy na sentymenty i resentymenty. Po co więc zacząłem od tego tę notkę? No nie wiem. Może po to, żeby była dziwna, losowa i chaotyczna jak ten kawałek. Trochę mam wrażenie, że go w pełni nie rozgryzłem, trochę zbyt dziwny i chaotyczny, ale coś w tym jest i nawet buja. Przyjemnostka.

Przyjemnostka dzięki której rzutem na taśmę mogę uznać tę kolejkę za niezłą, bo dzięki niej mam tu 3 spoko kawałki (z czego jeden bardzo spoko).
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 02 cze 2025 10:26

Wuja, nie wal w ...wuja

zamykajmy kolejkę
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 02 cze 2025 11:31

Już jestem.

Pet Shop Boys – Suburbia

PSB to zespół, dzięki któremu w ogóle odkryłem w sobie zainteresowanie muzyką. A było to dosyć późno, bo miałem już 15 lat. Usłyszałem w tv ich koncertową wersję It’s a Sin i z miejsca przepadłem. Można więc powiedzieć, że to pierwszy zespół w moim życiu, który świadomie słuchałem. I był moim numerem 1 aż gdzieś do 1997 roku, kiedy to za sprawą Ultra zdetronizował ich DM. W szczególności uwielbiam ich albumy z lat 80’, w tym debiutancki Please, z którego pochodzi Suburbia. Bardzo się cieszę, że Hien zaproponował wersję albumową, bo zawsze ją trochę bardziej preferowałem.
Suburbia to fenomenalny utwór. Klasyczny mega hit, prawdziwy „enjoy”. Co ciekawe, gdybym robił jakiś prywatny ranking utworów PSB, to Suburbia pewnie nie znalazłaby się nawet w pierwszej dwudziestce, a może i trzydziestce. Taki to jest zespół. Genialna melodia jak przystało na PSB, genialna aranżacja i genialny wokal Tennanta. Ja już naprawdę nie mam określeń, które oddawałyby moją sympatię i uwielbienie dla tego duetu. Sam mam w planach jeszcze nie raz uraczyć Was ich twórczością. Z naciskiem na utwory mało albo w ogóle nieznane większości nie-fanów. Ale PSB na to zasługuje jak nikt inny.

Electric Light Orchestra – Stranger

Pamiętam, że z albumem od ELO się na początku męczyłem, choć po kilku odsłuchach kliknęło na tyle, że chwaliłem. No ale mimo wszystko nie powracałem do niego od tego czasu, bo to jednak nie jest dla mnie muzyka pierwszego wyboru. Stranger jest niby ok, ale też mnie jakoś nie rusza. Po prostu sobie płynie i jest fajnie, ale po chwili już o nim nie pamiętam. Taki typowy przedstawiciel eitisów kojarzący się z różnymi innymi rzeczami. Refren dosyć charakterystyczny, gitary spoko. No rzetelna półka po prostu, ale raczej serce mi nie przyspieszy.

Mrozu - Szerokie wody

Mrozu to taki typ wokalisty, który jest mi kompletnie obojętny. Ani mnie nie drażni, ani też nie grzeje. Po prostu jest jak powietrze. Czy jest czy go nie ma – nie ma dla mnie różnicy. Jackowi kojarzy się z pewnymi wydarzeniami z życia, więc siłą rzeczy ma do niego zupełnie inne podejście. Piszecie o odgrzewanym i powielanym kotlecie. W sumie ja do takich kotletów nic nie mam pod warunkiem, że mi smakują. Jeżeli coś mi się podoba, to mogę słuchać z przyjemnością nawet gdy jest to ksero z ksera. Tutaj mi się nie podoba albo raczej jest mi to zupełnie obojętne. W sumie na jedno chyba wychodzi. Powrotów dlatego nie będzie.

Blank Body - Easy Prey

Pamiętam bine☃ - Get 2 U doskonale. Nie tyle pamiętam jak leciał tamten numer, raczej ogólny klimat tamtej wrzutki i tą fajną okładkę. Klimat, który bardzo mi się podobał. Tutaj nie jest aż tak bardzo azjatycko, ale to wciąż niezła porcja muzyki. Fajna perka i bas, fajnie brzmiące klawisze. Utwór sprawia wrażenie chaotycznego, ale ma w sobie pewien urok. Na mnie ten urok działa.

AC/DC - T.N.T.

I na koniec stare pierniki z AC/DC. Mam wrażenie, że oni istnieli już za czasów panowania dinozaurów. Nigdy nie lubiłem takiej muzyki, ale jakoś zawsze z pewną dozą sympatii postrzegałem ten band. Gitarzysta w krótkich portkach podskakujący jak żaba i wokalista w skórzanym berecie ze śmiesznym skrzeczącym głosem zawsze przyprawiali mnie o wesołość. Lata mijały nieubłaganie, ja stałem się jeszcze większym wrogiem gitarowego rzępolenia niż kiedykolwiek, ale wciąż nie mam serca po nich pojechać. Nie zostanę fanem AC/DC, ale jak już słuchałem TNT, to noga chodziła w rytm perkusji. No ale faktem jest, że dla kogoś takiego jak ja rzeczywiście każdy ich utwór jest do siebie bliźniaczo podobny.

Wiem, ze znowu zamulam. Brakuje mi ostatnio czasu na wszystko i nie mam głowy do tych naszych zabaw. Ale mam nadzieję się wreszcie ogarnąć. ;)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 02 cze 2025 11:54

Harmonogram Ci zrobimy ;)
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 02 cze 2025 12:58

Lolo Zouai - High Highs To Low Lows
(2017)

Lolo Zouai (z takim fancy "i"z umlaut na końcu - którego nawet nie mam na klawiaturze?¿) to - jak się okazuje, bo sprawdziłem to teraz szykując wrzutkę - amerykańska piosenkarka urodzona w Paryżu (dotąd byłem przekonany że pewnie laska jest z Kanady skoro śpiewa po angielsku i francusku xD). Poznałem ja w 2017 roku za sprawą jej singla High Highs To Low Lows który promowany był przez... znaną Wam już nieco australijską wytwornię Future Classic. Otóż jakoś w tamtym czasie FC na swoim kanale YouTube otworzyło taką serię Future Classic Recommends gdzie promowali różnych świeżych artystów z całego świata i regularnie podrzucali kolejne kawałki.

Parę spoko numerów stamtąd wyhaczyłem, nawet sprawdzałem później niektórych z tych wykonawców jak choćby samą Lolo która debiutancki album wydała dopiero 2 lata później. Może nie stałem się wielkim fanem, polubiłem ze trzy kawałki i w sumie później o niej zapomniałem nieco (chyba zerkałem jeszcze jak wydawała drugi album ale nie siadło). W każdym razie moja dzisiejsza wrzuta to mój ulubiony jej numer o istnieniu którego troszkę przypomniał mi Wujas tym numerem Ariany Grande. Dlaczego? Bo znowu mamy pop song z babeczką na wokalu osadzony na trapowym bicie, no i tu zachodzi pytanie jak to kurde jest że niby pisałem że nie mam wajbu na taką muzę a w następnej kolejce sam coś takiego wrzucam? Ano dlatego że między tymi numerami leży jedna kluczowa różnica - treść.

O ile 7 rings to był numer z perspektywy dziewuchy opływającej w diamenty o tyle Lolo śpiewa właśnie z drugiej perspektywy - młodej dziewczyny na początku kariery która jest bez forsy i marzy o karierze. Wg tego co doczytałem na Geniusie to Lolo bezskutecznie starała się o kontrakt w Los Angeles (gdzie zabrał ją Nick Jonas gdy miała 19 lat a potem podobno ją olał) i do tego nawiązuje ten kawałek który swoją drogą paradoksalnie później ją wypromował. W outro w języku francuskim Lolo mówi o tym że życie pełne jest upadków i wzlotów ale przypomina też że bez tych upadków późniejsze wzloty nie miały by takiej wartości. Biorąc pod uwagę że w ostatnim czasie większość moich problemów wynika z wiecznego niedostatku pieniędzy to jest to właśnie kawałek z którym jak najbardziej potrafię się utożsamiać (w przeciwieństwie do bangera Ariany który choć był dobrze zrealizowany po prostu mi nie robił).

https://youtu.be/mAL7lqHBpY8?si=5gyYeA-lwHCcoBNd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 02 cze 2025 18:07

O.N.A. - 24 godziny po... (1996)

Zaczęło się od jednej z kaset z legendarnej reklamówki. Był tam Bryan Adams, kompilacje Radia Zet, a także Bzzzzz sympatycznego zespołu O.N.A.. To chyba do dziś jeden z poważniejszych przedstawicieli nurtu wstydliwej przyjemności... ale może czas z tym skończyć? Co mnie to obchodzi, że Chylińska częściej objawia grafomańskie zapędy niż przemyślaną poezję? Była autentyczna, a do tego w tej stylistyce (jej osobistej, ale także zespołu) wszystko się zgadzało. Co z tego, że za nią stała istotna część Kombi i jeszcze inne chłopy w średnim wieku ze Skawalkera? Łysy z Kombii ps. Grzegorz trzymał rękę na plusie w zakresie nowinek na gruncie ostrzejszego rocka. Nawet jeśli Chylińska w pewnym momencie pisała już naprawdę słabe rzeczy, to do pewnego momentu muzyka i tak stała na całkiem wysokim poziomie. Końcówka istnienia O.N.E.J. to już wręcz nu metal, z ciekawości można posłuchać. Jak dla mnie Bzzzzz jest drugą najlepszą płytą. Poza wiadomym szlagierem mamy tu kilka pięknych strzałów, ale jako całość najlepiej broni się T.R.I.P.. Siłą rzeczy to nie mogło trwać długo. Tyle dobrego, że wiele wyszło... dobrego.

Od zawsze, już za szczyla, interesował mnie ten kawałek dzięki specyficznemu tytułowi. Nawet jeśli to dość przesadzona relacja z momentów uniesień, to jednak kupuję to z dobrodziejstwem inwentarza. Świetna gitara, soczysty bas, jest tu wręcz chwilami prawie funkowo. Niby grunge, niby jakieś RATM... i to wcale żadne wstydliwe czy zbyt mocne porównanie! W ostatnim okresie obecności płyt CD w MediaMarkcie O.N.E. chodziły czasem po 15 złotych. Trochę żałuję, że nie wziąłem, teraz (a co dopiero w takiej cenie) brałbym w ciemno. Zwolniłem dla was miejsce w wehikule czasu do rocku 1996, zapraszam.

https://www.youtube.com/watch?v=5UoOAgMcMx4
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 03 cze 2025 06:49

Sia – Beautiful Calm Driving

Sia już kiedyś była i zebrała niezbyt przychylne noty. No ale czas na podejście nr 2.
Był rok 2014, gdy podczas pobytu w Zakopanem w pokoju hotelowym usłyszałem po ją po raz pierwszy w utworze Chandelier. Tak mi się on spodobał, że po powrocie do domu ściągnąłem kilka jej albumów i zacząłem słuchać. Szczególnie spodobał mi się album Some People Have Real Problems z 2008r. Z niego właśnie pochodzi piękna popowa ballada Beautiful Calm Driving. Jedna z kilku na albumie. Sia to bardzo uniwersalna wokalistka i pokazuje tutaj, że w nastrojowym repertuarze też odnajduje się znakomicie.

https://www.youtube.com/watch?v=HSEfbtzUV2c