Best of Forum VII

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 03 cze 2025 11:30

Frank (just Frank) - Die in Bed (2010)

Wracam do swych para-hipsterskich czasów. Jest czerwiec 2012, Musiał odkrywa solidnie stajnie wytwórni Wierd Records (Automelodi, Xeno & Oaklander, Matthew Dear, Blacklist), wkrótce usiądzie do Captured Tracks (Mac DeMarco, Wild Nothing), udaje, że poznaje NOWOCZESNĄ muzykę INDIE, która jest mocno... hipsterska. Przynajmniej tak sądzą wszyscy naokoło (a Hien toczy bekę). Frank (just Frank) to dwóch typów, każdy skądinąd, ale obaj frankofońscy - jeden z Paryża a drugi z Montrealu (o ile dobrze pamiętam). Poznali się w Londynie i zaczęli grać razem. Co prawda obaj byli (są?) wioślarzami, tj. elektryk + bas, ale czego nie da się zrobić przy pomocy prostego klawisza i automatu perkusyjnego!

I tak w 2010 ukazuje się ich debiut i przy okazji... jedyny album, pt. The Brutal Wave. Nowa fala na pełnej, inspiracje ejtisami są tak silne, że uszy pękają (dla mnie to dobrze). Gitary porcelanowe, pady przestrzenne, perka przypomina The Party's Over od Talk Talk. Wszystko było super, ale z jakiegoś powodu basista/wokalista KD (jak to się rozwija? Nie wiem xD) opuszcza swojego kompana Anthema (naprawdę nazywa się Christopher Skarimbas) i znika. Anthem znajduje sobie potem jeszcze dwóch typów i w maju 2013 wypuszcza fantastyczne EP o tytule Frères D'Armes, ale tych dwóch typów też znika, wkrótce znikają również koszulki z logo zespołu (Hien wie, o czym ja mówię). Trochę smutna to historia tbh.

Smutna, bo muzę mieli fajną w obydwu odsłonach. Frères D'Armes było co prawda nieco "ostrzejsze" i bardziej post-punkowe, ale wciąż dobre. The Brutal Wave jako album jest bezwzględnie świetne, zaś Die in Bed to numer, od którego zacząłem swą przygodę z Frankiem. Dzięki innemu numerowi z tej samej płyty poznałem z kolei inny zespół, Little Nemo, więc historia się zagęszcza. Koszulek już nie kupicie, ale posłuchajcie.

https://www.youtube.com/watch?v=u2NkXqGPoUo
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 cze 2025 19:14

FC Kahuna – Glitterball

Otwieram puszkę numerów, które poznałem grając w Need For Speed Underground. Tak jak w Tonym Hawku, poprzez wiele godzin zabawy, człowiek osłuchał się z tymi kawałkami lepiej niż z niejednym albumem ulubionego wykonawcy. Te numery to nie tylko dobre nuty, ale mocno zakodowane emocje. Need For Speed Underground to nie byle jaka gra, to klasyka. Design, feeling, grywalność, wszystko tutaj było perfekcyjne, a pojara kiedy udało się ukończyć trudy wyścig zajebista. Mniejsza jednak o grze, bo soundtrack stał tu na równie wysokim poziomie. „Glitterball” to jeden z moich ulubionych kawałków, które się na nim znalazły. Bujający kawałek instrumentalnej elektroniki, który towarzyszył mi nieraz w różnych sytuacjach, po tym kiedy zassałem sobie ten OST w mp3. O wykonawcy wiem niewiele poza tym, że był to duet, który zakończył działalność grubo ponad 20 lat temu. Zostawili po sobie kawałek legendy.

https://youtu.be/7PPoOV1bOmA
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 04 cze 2025 10:28

W oczekiwaniu na kolejny hit z GTA xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 04 cze 2025 10:43

Musimy poczekać na premierę szóstki do następnej wrzuty
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 04 cze 2025 11:22

Sranie gówno. Odbiór TNT był lepszy niż się spodziewałem tbh, a liczyłem na jakieś kontrowersje i święty oburz, a tu nawet jak co do czego to niektórym nóżka zaczęła sama chodzić czy coś.

Chela - Handful of Gold

Wrzutę niejako zainspirował wątek australijski we wrzutach imć Murzyna na początku tej edycji beatki. Ja w Australii nigdy nie byłem, nie jaram się szczególnie kulturą tego kraju poza filmem "Kangur Jack", ale jednak jest to kraj, który wydał na świat Nicka Cave'a, Kylie Minogue, INXS i takich tam, więc z samego tego faktu mam doń duży szacunek. W każdym razie, poczułem się zobligowany do wrzuty tej całkiem sympatycznej piosenki australijsko-filipińskiego pochodzenia.

Właśnie, Filipiny. Wspominam o nich nie bez powodu, bo tak się składa, że znajomy z pracy założył sobie konto na ich Tinderze, gdy dowiedział się, że biali mężczyźni mają tam rwanie, a za naszą minimalną krajową to pewnie można sobie tam kupić ze dwie ulice i jeszcze starczy na jakąś luksusową restaurację w centrum dużego miasta. Ponoć siedzi tam dwa tygodnie i ponoć faktycznie coś jest na rzeczy, więc uznajmy na potrzeby narracji i tego, żeby było ciekawie, że jest to jakoś powiązane z tą wrzutą.

A ta "mentalnie" przenosi mnie o 10 lat wstecz, gdyż właśnie wtedy odkryłem ten kawałek. W sumie śmiesznie się złożyło, bo wówczas też była późna wiosna, też byłem członkiem mikrospołeczności przesiadującym na teoretycznie martwym kawałku internetu, a wybory wygrał też przedstawiciel prawicy. Teoretycznie było tak samo, w praktyce - zupełnie inaczej. Ale nie chce mi się dywagować o polityce ani o romantyzowaniu przeszłości, bo chcę jedynie oddać ten VIBE tamtego czasu i ówczesnego mnie w tymże ulokowanym.

Aczkolwiek pozwolę sobie na okołopolityczną refleksję <polityka alert>, że te 10 lat temu to cieszyłem się z wyników wyborów, a przez kolejne lata już znacznie mniej i może tym razem nie będzie odwrotnie, ale a nuż się okaże, że nie będzie aż tak strasznie? Nie wiem, nie chcę tracić złudzeń, ani się przeprowadzać. </koniec polityki>

Dobra, pieprzę jak zawsze. Bierzcie i słuchajcie tego.

https://youtu.be/wszA9evSnyk?si=YD9KbOvv-PgKODwd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 04 cze 2025 11:29

Kolejka 14. (164.)

73. Lolo Zouaï - High Highs To Low Lows (stripped)
74. O.N.A. - 24 godziny po... (Dragon)
75. Sia - Beautiful Calm Driving (shodan)
76. Frank (just Frank) - Die in Bed (devotional)
77. FC Kahuna - Glitterball (Hien)
78. Chela - Handful of Gold (mintaj)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 05 cze 2025 12:15

Lolo Zouai - High Highs To Low Lows

Murzyn wchodzi w Wuja-core, ale jednak z czymś na wyższym poziomie. Fajny, chillowy klimat, ładne wokale, tajemnicza atmosfera, jakaś taka kobieca delikatność, której np. u Ariany nie słyszę. Trapowy bit już trochę nudzi, totalnie zużyty motyw i to już lata temu, ale za dużo dobrego się dzieje w numerze, żeby to stanowiło jakiś większy problem dla mnie. Nie leży to daleko od niektórych propozycji eurowiziyjnych. Fajna kawałek, nic do czego bym jakoś gorliwie wracał, ale czas spędziłem miło. Z brakiem hajsu oczywiście się utożsamiam, no ale żyjemy w Polsce.

O.N.A. - 24 godziny po...

Lubię O.N.A, wprawdzie w całości przesłuchałem chyba tylko debiut, ale zawsze miałem plan sięgnięcia po resztę. Poza fajnymi wspomnieniami z lat 90, kiedy zespół był na topie, potem wielki szok na początku 00sów, kiedy zobaczyłem u mojej ówczesnej dziewczyny, plakat O.N.A na ścianie, a tam pełny skład Kombii. Chylińska, jak Chylińska, teksty jak teksty, wokal zapada w pamięć. Kawałek zapodany przez Smoka, to grunge po Polsku, Seattle w domu, ale ten dom na poziomie. Produkcja naprawdę dobra, podkład rasowy, nawet kilka fajnych, współczesnych zabiegów i przemycone trochę polskości. Z biegiem czasu, coraz bardziej doceniam polską scenę muzyczną z lat 90. Wprawdzie spore grono, to było adaptowanie Zachodu, żeby było czego słuchać za nasze nieistniejące pieniądze, ale te grupy ewoluowały nieraz w sposób, którego nie sugerowały początki. Powrotu O.N.A dzisiaj, nie widzę. Są na zawsze zaklęci w okresie swojej świetności i chyba nie ma sensu tego ruszać. To co zostało, wystarczy.

Śa – Beautiful Calm Driving

Ładna piosenka, tło przypomina niemal lekko rozwodnione Radiohead z czasów lekkiego rocka. Wokal Siiiii wyjątkoow strawny, głównie dlatego, że klimat kawałka trzyma ją na krótkiej smyczy i nie pozwala za bardzo na intensywniejsze momenty. Ok, pod koniec robi się już słabo, ale w porównania do innych numerów, nadal jest to do przełknięcia. Dobra, może muzycznie pod koniec też robi się już zbyt mdło, ale naprawdę nie chcę się już czepiać, kiedy Wujas wrzucił kawałek Siiii, który mi się generalnie podoba. Nie mam ochoty na więcej, ale kciuk w górę jak najbardziej się należy.

Frank (just Frank)


Zawsze mnie to zastanawiało, czemu takie zespoły, kiedy uda im się osiągnąć jakiś sukces, zebrać jakieś grono słuchaczy, dojść do tego momentu, kiedy poza muzyką, ktoś jeszcze chce płacić za merch w stylu koszulek, rzucają to w pizdu. Pamiętam jak mi Musiał próbował sprzedać FJF i w sumie lepiej niż muzykę, pamiętam to, że gość z zespołu tłumaczył się na fejsie, że skończyły mu się koszulki. Śmialiśmy się, że po prostu od teraz będą tylko produkować koszulki i heh, no nie pomyliliśmy się dużo. Nie wiem, może ten Anthem mordował tych ludzi, skoro oni tak po prostu znikali xD Numer wrzucony przez Musiała, kojarzy mi się z wczesnym Clan of Xymox. Grobowy wokal, lekko-brzmiący post-punk połączony z zimną falą, no wiadomo co to jest. Widać, że Francuzi byli zafiksowani na tamtym brzmieniu i nagrali album, który no, nie wnosi do tematu absolutnie nic nowego, poza zaspokojeniem jakiegoś felxu autorów na zimnofalowe bandy sprzed (wtedy) 30 lat. Zawsze będę tę nazwę miło kojarzył z naszych śmiechów-chichów, natomiast do muzyki nie wiem czy mi się chce wracać, może przy okazji jakiegoś tripa autem, ale to tyle. Niemniej, spoko wrzuta.

Chela - Handful of Gold

Wziąłem i słucham tego. No ja generalnie nie mam zamiaru wykurzyć się z kraju, a znajomi już posprawdzali czy łatwo dostać obywatelstwo w Hiszpanii (spoiler alert, trzeba zrezygnować z Polskiego). Nie dla mnie takie rzeczy. Jeżeli chodzi o utwór, to w sumie powinienem mieć na to natychmiastową odpowiedź i nawet by się zgadzał miesiąc,a le póki co sobie daruję, zwłaszcza że nie wiem czy faktycznie mam ochotę numer wrzucać. Zobaczymy. Ten mentosowy ogólnie jest spoko, ale jakoś nie do końca mam ochotę na takie rzeczy teraz. Niemniej, piosenka jest fajna i postaram się o niej pamiętać, kiedy będę smażył dupę na plaży, bo wtedy powinno zatrybić. Obiektywnie, spoko rzecz, subiektywnie, no kurde rozpocząłem jazzową depeszwizję… Będzie lepszy moment.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 05 cze 2025 12:23

Z O.N.A. to zdecydowanie warto właśnie Bzzzz i T.R.I.P.. Późniejsze psuje Chylińska, choć to już prawie metal. Wcześniejsza to taki typowy 90sowy pop rock polski, ale z momentami. Miłe zaskoczenie, że Chylińska tam odpowiada za jeden tekst w sumie.

Dobrze też, że to jednak nagrywali ludzie innej epoki. Płyty lekko poniżej/powyżej 40 minut, także luz.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 cze 2025 11:02

Lolo Zouai - High Highs To Low Lows

Bardzo ładny utwór muszę przyznać. Ma fajny, spokojny klimat i dobre brzmienie. Lolo ma bardzo ładny wokal. Podoba mi się jej sposób śpiewania. Kojarzy mi się z inną wokalistką, tylko nie mogę sobie przypomnieć z którą. A trapowy bit to akurat rzecz, która nie ma prawa się u mnie znudzić. I nie ma różnicy, czy wykonuje go laska opływająca w diamenty, czy jakaś zupełnie nieznana biedula. Muzyka to muzyka – albo się podoba albo nie. Kasa czy popularność nie ma tu naprawdę nic do rzeczy. W każdym razie świetny utwór.

O.N.A. - 24 godziny po...

Solowej Chylińskiej nie trawie, tak samo w sumie jak zespołu Kombi. Ale projekt O.N.A miał akurat kilka fajnych utworów. Tego numeru akurat nie znałem i muszę przyznać, ze jest całkiem spoko. Co prawda okres, w którym słuchałem duże ilości polskiego rocka już dawno minął. Na pewno w latach 90’ ten utwór dużo bardziej by mi podpasował, bo słuchałem wtedy podobnych rzeczy. Jak choćby młodej Kowalskiej. Bardzo ten utwór mi się kojarzy z niektórymi numerami z debiutu pani Kasi. Ale i teraz jestem w stanie piosenkę „24 godziny po…” docenić. Ładna praca gitar, basu i perkusji. Chylińska też dosyć fajnie tutaj wypada. Szczególnie w tych spokojniejszych momentach, kiedy się nie żyłuje.

Frank (just Frank) - Die in Bed

Cóż, mamy tu kawałek całkiem przyjemnego gitarowego grania. Kojarzy mi się to z tysiącem różnych innych rzeczy. Rzeczywiście nie ma tu nic, czego nie byłoby już wcześniej, ale w sumie mi to nie przeszkadza. Gitary bardzo fajnie brzmią. Wokal też pasuje do tej nuty. Też się dziwię wykonawcom, którzy tak chaotycznie kierują swoimi karierami. Coś tam nagrają, potem się rozpadają, znikają żeby ewentualnie znowu się pojawić w innym wydaniu, ale często też tylko na chwilę. Nie wiem czy to wynika z jakiegoś braku pomysłu na dalsze tworzenie muzyki czy z czegoś innego.

FC Kahuna – Glitterball

Utwór przesłuchałem zanim przeczytałem opis, ale i bez niego stawiałem, że to musi być muza z jakiejś gry komputerowej. Tutaj akurat z Need For Speed Underground. Już nawet nie pamiętam, czy grałem akurat w tę odsłonę. Ale nuta muszę przyznać pasuje do komputerowej ścigałki idealnie. Swoją drogą i bez towarzystwa gry prezentuje się naprawdę dobrze. Fajny rytmiczny numer, przy którym człowiek mimowolnie się buja na boki. No ale czuć ten gierkowy rodowód bardzo wyraźnie. A ja soundtracki z gier bardzo lubię. Nawet jeżeli w te gry nie grałem.

Chela - Handful of Gold

Lubię generalnie Australię za parę rzeczy, choć nigdy tam nie byłem. W Azji też nie byłem, ale w sierpniu będę miał okazję to nadrobić w ramach urlopu. W każdym razie na stałe się nigdzie nie zamierzam wyprowadzać, bo zwyczajnie dobrze mi tu, gdzie jestem.
Co do samej piosenki - u mnie zawsze jest dobry moment na taką nutę. Bo to po prostu bardzo fajna nuta. Podoba mi się wyrazista linia melodyczna. Podoba mi bardzo się wokal tej pani i jej sposób śpiewania. Podoba mi się brzmienie użytej tutaj elektroniki. Wszystko jest naprawdę cacy. Utwór buja jak cholera i o to chodzi.

Bardzo dobra kolejka się trafiła. Stąd może i mój zapał do tego, żeby wreszcie nie zamulać do poniedziałku. ;)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 cze 2025 11:05

Ale Wuja, tu nie ma gierkowego rodowodu XD Soundtrack z NFSU to kolekcja wydanych wcześniej utworów, a nie kawałków przygotowanych specjalnie do gry.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 cze 2025 11:15

Aaaa. No ale naprawdę brzmi to jak coś robione specjalnie pod ścigałkę.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 cze 2025 19:49

O.N.A. - 24 godziny po...

O.N.A. to jeden z naszych rodzimych produktów lat 90. których idzie posłuchać bez wstydu, faktem jest że dużo patrzyliśmy na Zachód w tamtym czasie ale nawet jeśli kopiowaliśmy to całkiem udanie i z zachowaniem jakiegoś rodzimego pierwiastka w tym. Nie wgryzałem się nigdy w ich muzę więc z miejsca plusik dla Smoka za taki wybór numeru. Już te klawisze na wejściu to jest coś takiego NASZEGO dla mnie, w takim numerze to rozwiązanie jakiego chyba nie spotkałem w zachodnich kawałkach. Zasadniczo numer wg grunge'owego schematu spokojne zwrotki - głośny refren, bardzo dobre łojenie gitarowe, młoda Chylińska rządzi na wokalu. Fajne fajne.

Sia - Beautiful Calm Driving

O! Na taki numer czekałem. Ja tak coś czułem że Sia może mieć w zanadrzu fajniejsze numery z wcześniejszych etapów kariery sprzed tego cholernego żyrandola. Tu mamy popową balladę która trąci ciepłym downtempo co przypomina mi z miejsca jej gościnki na płycie Simple Things duetu Zero 7. W zwrotkach przytulnie, w refrenie Sia próbuje trochę porwać wokalem który brzmi naprawdę dobrze. Fajny leniwy nieco soundtrack skrojony pod ostatnie wyższe temperatury za oknem. No i ogółem jedna z lepszych wrzutek Wuja od dłuższego czasu jak dla mnie.

Frank (just Frank) - Die in Bed

Jak usłyszałem wstęp z tym szumem wody i samym basem miałem mocne skojarzenia z muzyką grupy... Azbest heh. Nic dziwnego że chłopaki eksplorowali takie klimaty skoro imć Musiał miał wtedy w głowie takie inspiracje m. in. Do tego chłodne pady i typowy dość smętniarski wokal, tylko perka jak dla mnie ciut zbyt lekka w tym numerze ale ogółem numer skrojony wg prostej receptury na post-punk/gothic rock. Nie da się tego wymyślić na nowo ale można zgrabnie odegrać oklepane patenty i też mieć frajdę. Kawałek spoko, RZETELNY, brak mu może czegoś co sprawiłoby żebym pamiętał o nim za tydzień lub wracał tu z wypiekami na twarzy.

FC Kahuna - Glitterball

O, to ciekawe, znam jeden dosłownie numer tego projektu który mógłbym tu kiedyś wrzucić i fajnie poznać coś innego, zwłaszcza że to kawałek z tej samej płyty jak się okazuje. Do tego numer wrzucony przez Hiena chyba nijak ma się do tamtego utworu i poszerza mi mocno horyzont ich brzmienia. Tu jest elektronicznie i upbeatowo, faktycznie brzmi to jak skrojone pod gierkę wideo, mogą być i wyścigi, znaczy się selekcja muzy do gry przeprowadzona została skutecznie. Z jednej strony props a z drugiej nie wiem na ile taki numer będzie do mnie wracał za X czasu, trochę jak z wrzucanym onegdaj Frontside 360 to chyba takie numeru które najlepiej działają w określonym kontekście, podparte stroną wizualną może właśnie.

Chela - Handful of Gold

Ciekawe ale jednak mimo dość intensywnego eksplorowania tamtejszej sceny w tamtym okresie akurat o Cheli nie słyszałem. Widzę jednak że na singlu wylądował też jeden remiks autorstwa Chrome Sparks a to już nazwa którą kojarzę, więc leżało to gdzieś w podobnym uniwersum. Synthy na wejściu brzmią nawet spoko, ale ten bit, w tym automacie perkusyjnym mi znowu coś nie pasi. Potem całość robi wrażenie niezbyt wyróżniającego się electropopu z epoki, coś jak losowy numer z electropopowego radyjka w GTA V i to z tych o których potem zbytnio nie pamiętasz.


Z grubsza kolejka w sumie SPOKO, wyróżnienie dla Wuja bo jego Sia ma u mnie największy potencjał na powroty.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 07 cze 2025 17:22

nu dawać Panowie
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 07 cze 2025 20:23

zaraz kurde noc jest kurde
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 cze 2025 02:17

Lolo Zouaï High Highs To Low Lows

To jest jednak dość pościelowy trapik r&b, więc szanuję treść, ale muszę ją trochę zignorować. Znaczy tak, ona miejscami i tak się wybija, tyle że nie pozostawia szczególnych kminek po wszystkim. Raczej generuje po prostu trochę inny mood niż zwykle przy okazji skrojonej w ten sposób muzyki. Wokal w porządku, całość trochę za nudna, refren trochę jakby mechanicznie pocięty na laptopie. Wieczorowy moodzik siada jednak na tyle, że mógłbym do tego odpoczywać nocną porą we Wrocławiu bez narzekania na to, co leci w tle. Nic mniej, nic więcej. Na plus jeszcze ta wielojęzyczność, bo bicior trochę zbyt zwyczajny. Muza z generatora+

Sia Beautiful Calm Driving

Od razu lepiej. Nie jakieś zarżnięte beznadziejności, tylko pełnoprawne obskjury od artystki, po której w ogóle bym się tego nie spodziewał. Przyjemna popowa ballada z nutką soulu. Zrobiona aranżacyjnie z niczego, ale robotę robi jak dla mnie wokal i soczysty mostek przed refrenem. RASOWE śpiewanie w jesieniarskim klimacie. Ja wiem, dziś niebo nad Wrockiem nie było zbyt łaskawe, ale bardziej dało się odczuć duchotę niż chłód październikowy. Nie mniej to wciąż naprawdę niezły kawałek. Wszystko pozornie mówi, że wcale tak nie powinno być. Ciekawy tekst (tu akurat mój #kolega zwrócił mi uwagę), ten nastrój wyraźnie sugestywny, niezły wykon, nawet tutaj słychać tę lekką chrypę czy tam „ziarno" w głosie. Nieironiczny kciuk w górę.

Frank (just Frank) Die in Bed

Co warto na dzień dobry (dobranoc) powiedzieć: fajniutkie brzmienie. Ejtisy z puszki, jest to wczesnokjurowe plus ostra sztuczność automatu, ale całość stoi na czystym gitarowym łojeniu i wokalnych padach. Generalnie bardziej mi się podoba jako niezobowiązująca imitacja czy efekt określonej inspiracji niż kawałek sam w sobie, bo po prostu nie ma tu nic szczególnie wyróżniającego. Może poza pluskaniem na początku i końcu. Wokal z charakterystycznymi dołami, ale całość brzmi tak czyściutko, że trudno w to wejść z pełną wczutą. Dziwne długi wstęp przykuł moją uwagę, już zacząłem zacierać ręce, że to jednak i n s t r u m e n t a l. No cóż, dawno nie było modelowego średniaka na odcinku musiałowego hipsterzenia.

FC/Kahuna Glitterball

Ja jestem dzieckiem Most Wanteda, więc rozumiem i współodczuwam uczucia z lekkim zapośredniczeniem. Najdalej sięgnąłem po Underground 2, reszta już była poza radarem starszego brata. Zaczyna się jak krautowa perełka, by później przerodzić się w typowego electro house bangera z epoki. Jednocześnie brzmi baardzo growo, czyli niby niezobowiązujące tło, ale jednak z solidnym groovem, zapamiętywalnym motywem. Te wokoderowe zabawy w stylu bieda Daft Punk to już za dużo, ale poza tym spoko. Swoją drogą w środku też daleko idące skojarzenie - prawie jak u Morta Garsona na Ataraxii xD Noo ciekawa perła z lamusa. Frontside jest na słuchawkach zaskakująco często, może tutaj będzie tak samo? Nie mówię nie.

Chela Handful of Gold

Zaskakująco długą chwilę zajęło mi zrozumienie wątku filipińskiego, ale JUŻ WIEM. 2015 rok, hmm... czy wtedy o tej porze wychodziły już odcinki Politycznego LSD? Przeróbki monologu Stonogi to później, poza tym pewnie dopiero przebijałem się przez klasykę moich ukochanych nestorów plus „nowa elektronika" warpowska na przykład. Tego typu kawałek uznałbym za zbyt komercyjny xD Wybacz, Seba, jeszcze przez kilka tygodni wówczas byłem aktywnego użytkownikiem W*k*pu... Dzisiaj mogę słuchać bez udawania pseudointelektualisty czy posiadania zbyt wielu uprzedzeń. Soczyste synthy, przyjemne perkusyjne akcenty (trochę calypso, trochę 80s/90s inspiracja), nie najgorszy wokal. Podobna jakościowo półka co I Didn't Believe na przykład, tyle że nie aż tak taneczna. Bardziej popowa sprawa. Jednym uchem wpada, drugim mogłoby wypaść, ale to po minucie dzieją się ciekawe rzeczy, przyjemne zaskakujące. Doklejam tutej znak jakości.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 08 cze 2025 10:38

Lolo Zouaï - High Highs to Low Lows

Hmmm, HMMMMMMM. Nie wiem? Lepsze to od Ariany Grande bez wątpienia, bardziej... nie wiem (NIE WIEM), coś, z czym mogę się na różne sposoby utożsamić i mam na myśli bardziej tę muzykę niż nawet przekaz liryczny (choć sam wiecznie cierpię na niedostatki hajsu w kieszeni). Niby trap to nie moja bajka, ale tutaj wszystko trzyma poziom. O artystce słyszę pierwszy raz w życiu, ją samą też słyszę pierwszy raz w życiu, widocznie mocno poza moją banieczką. Bicik w ogóle przypomina mi coś, co mogłoby być użyte przez dowolnego polskiego rapera przełomu wieków, który również jojczy do mikrofonu, że bieda, że brak pieniędzy, że szare bloki, trochę zioła i ziomeczki okupujące spękaną ławkę przed klatką. A to daje takiego fajnego "lokalnego" sznytu. Nienajgorsze, nienajgorsze. Jednocześnie nie czuję potrzeby poznawania czegokolwiek innego od tej osoby, na High Highs poprzestanę.

O.N.A. - 24 godziny po...

Oto zespół, którego nigdy do końca nie rozumiałem. Tzn. czaję popularność, czaję vibe tamtych czasów, wokal Chylińskiej po dziś dzień pozostaje ikoniczny, ale no... nie byłem fanem i nie będę. Był czas, naprawdę dawno temu, że mocno suflował mi ów band kol. Bartini, który na tym forum już nie funkcjonuje, ale generalnie żyje gdyż dzwonił do mnie w ubiegłym tygodniu. Nie wiem, czy wciąż słucha O.N.A., być może. Poza kilkoma oczywistymi bangierami nie znam zbyt wiele (teraz byłaby okazja, bo chyba wrócili na Spotify?), 24 godziny słyszę pierwszy raz ever, no i co... powiem tak, od strony muzycznej trochę rozpiera mnie duma, że grunge'owe, a polskie, nasze takie i przez nas wymyślone. Budzi się we mnie patriota normalnie. Gorzej z tekstem, wokal daje radę, ale słowa walą krindżem mocno albo po prostu w ogóle ni cholery nie pasują do tej muzyki. Wrażenia mam więc mocno niejednoznaczne. Z jednej strony spoko, Skawiński i reszta widać, iż znają się na rzeczy, ale no... pozostanę przy NIE WIEM.

Sia - Beautiful Calm Driving

Oh jak miło usłyszeć Się w innym aranżu niż ten tandetnie popowy. Ciekawostka tutaj polega na tym, że też mam w zanadrzu dobry numer Sii i on kiedyś tu wleci. Z tym, że to jeden numer a nie 2137% dyskografii, która niestety w ogóle mi nie leży. Wrzutka Wujasa przenosi mnie do jakiegoś 2007 roku (wszystko się zgadza, krążek jest z 2008 lol), kiedy mam wrażenie sporo takich rzeczy było na topie. Jak to się stało, że o numer ten nie goniła mnie pewna niewiasta z Krakowa? Nie wiem. Wiem tylko tyle, że piosenka to zacna, podoba mi się. Sia nie drze ryja, jest wyjątkowo czilowo, bębny super, pianino tak samo, bezwzględnie zrobiło się beautiful i calm lol. Gitara też fajnie płynie przez resztę muzyki. Faktycznie to może być bardzo dobry kawałek do jeżdżenia wieczorem po jakichś smutnych powiatówkach gdzieś na Pomorzu, z kulminacją w postaci dotarcia przynajmniej nad Zalew Wiślany. Świetna propozycja, w Dwizji byłby ode mnie max <3

FC Kahuna - Glitterball

Ocięwmordę, ale mnie Hien wspomnienia odblokował. Choć większość mojego mindsetu growo-wspominkowego zorientowana jest na NFS2 (bez Underground) i fenomenalny skądinąd soundtrack do tejże odsłony w wykonaniu Jeffa van Dycka i Sakiego Kaskasa, to przecież w kolejne odsłony serii też się grało (acz uważam trójkę lepszą od Porsche Unleashed). Pamiętam szok, jakiego doznałem odpaliwszy Undergrounda po raz pierwszy - miejski klimat, możliwość modyfikowania auta niby w legendarnej a zapomnianej już serii Test Drive, wszystkie te customizacje, kolory no i GRAFIKA, która była dla mnie wówczas przeskokiem porównywalnym z przejściem z San Andreas na GTAIV. Jeśli zaś chodzi o soundtrack to miał on pewną rolę w, hmmm, otwieraniu mnie (tak to ujmę) na amerykańskie rapsy, no jakby kaman, GET LOW. Ale same wyścigi to było to piękne elektro, którego przedstawiciela sprzedaje nam właśnie imć Hien. I sprzedaje dobrze. Aż nabrałem chęci na wyścigi, tylko nie bardzo wiem, jakie. Któryś z NFSów jest chociaż na GOGu? Znaczek jakości!

Chela - Handful of Gold

O australijskiej muzyce wiem tyle, że jest garstka stamtąd wykonawców, których lubię. Pokrywają się oni w większym lub mniejszym stopniu z listą zaproponowaną przez Mentosa w opisie swej wrzutki (może minus Kylie, zawsze wolałem tę od Akcentu). Co do Cheli... nie wiem, nie siada mi to specjalnie. Słyszę pierwszy raz w życiu i odczucia mam podobne, co przy pójściu do dowolnego warszawskiego baru w roku 2015 (latem). Co się dzieje, no, Duda był prezydentem, Kopacz ciągle premierką, drinki były cienkie i drogie ale szlugi dobre. Refren jest spoko w tej piosence, w sensie fajnie zaśpiewany i melodyjny zaś reszta wydaje się być jakimś massive rip-offem z tysięcy tak samo brzmiących rzeczy wydanych sporo wcześniej (sporo później też). Trochę zero oryginalności, acz przy jakimś trzecim/czwartym odsłuchu bit zaczął mnie kupować, plus instrumentalny mostek jest git. A, i fajny klip do tego, zobaczyłem trochę przypadkiem. Zostawię więc Mentosa z mentosowym NIE WIEM. I na tym poprzestanę.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 cze 2025 15:24

Lolo Zouai - High Highs To Low Lows

Czasem się zastanawiam w przypadku wrzut takich jak ta, tj. takich do których w życiu bym sam nie trafił nie partycypując w bestce, czy w tym alternatywnym wszechświecie bez niej bym odkrył ten kawałek i jeśli już - to jak. Szczerze mówiąc w tym przypadku nie mam pojęcia jak mógłbym trafić w tym przypadku. Brzmi jak soundtrack do którejś FIFY, ale tbh od lat gram w nie z wyłączonym dźwiękiem, więc no nie bardzo, w mojej bańce raczej ludzie nie eksplorujają tak głęboko radiowego popu. Niby muzycznie ciekawsze od Ariany, niby też mógłbym relować jako ten ziutek, co to nigdy nie ma kasy i w ogóle, ale wyżej tego niż na RZETELNĄ półkę nie postawię. Sorro lolo.

O.N.A. - 24 godziny po...

Nie wiem czy to moja bańka tak wyewoluowała, czy świat się zmienił, czy coś tam jeszcze, ale zdecydowanie O.N.A. nie uchodzi w niej za tzw. guilty pleasure. Ba, nawet zauważyłem całkiem żywe zainteresowanie faktem powrotu jej dyskografii na streamingi (w nowym Teraz Rocku na okładce jest reklama zapowiadająca to, która ma mocno 90sy vibe i uważam że jest COOL). Ja w sumie nigdy się nie wgłębiałem szczególnie w ten projekt, Chylińska jest jedną z tych postaci, które ani mnie grzeją ani ziębią, niezależnie od tego czy gra radiowy rock czy radiowy pop, Skawiński za to sprawia wrażenie bardzo spoko kolesia, a Kiedy powiem sobie dość… to dobra piosenka. No słucham sobie tego, słyszę ewidentnie, że Skawa wiedział co w trawie piszczy, bo nawet jakieś echa Alice in Chains słyszę (chciałem napisać, że widzę na okładce nawiązanie do Roberta Smitha, ale to okazało się być śmieszne tylko w mojej głowie). Kurczę, w sumie przyjemny kawał 90sowego poprocka. Chyba dam se więcej w bliżej niesprecyzowanej przyszłości.

Sia – Beautiful Calm Driving

Kurczę, zupełnie nie pamiętam poprzedniej wrzuty Sii i nie wiem co myśleć o wyszukiwarce tutaj, skoro nie znalazłem jej wpisując Sia, tylko Chandelier. xD Nie pamiętam jej ni siusiak, ale uznajmy, że skoro była w soundtracku do filmu Annie to musiała być genialna czy coś. Dobra, żarty na bok, bo w sumie ta wrzuta jest całkiem spoko. Ktoś tu rzucił całkiem ciekawym skojarzeniem z Radiohead, może i brzmi śmiesznie, ale w jakimś tam odległym stopniu COŚ W TYM JEST - ja sam bardziej mam dziwne skojarzenia z Lou Reedem, te smyczki co są we intrze brzmią jakoś znajomo i podobnie. Generalnie dobre to je, bardziej doceniam niż kocham, ale uznajmy, żed doceniam naprawdę szczerze, skoro nawet nie narzekam że za długie czy coś.

Frank (just Frank) - Die in Bed

Najpierw SIA, teraz używanie słowa hipster - czy my mamy nadal 2015? W sumie to do tej pory zastanawiam się nad tym co to słowo, do cholery, oznacza, bo jakoś przez te kilkanaście lat nie udało mi się uzyskać sensownej odpowiedzi. Czy to jakiś synonim lewaka, czy "bananowca", czy po prostu ktoś, kto ma czelność pić kawę w kawiarni oraz ubierać się nieco inaczej? Nie wiem, mierzi mnie używanie takich slurów bez pokrycia, tak samo jak mierzi mnie nazywanie praktycznie każdego nieprzystającego minimalnie do czyjegoś wzorca światopoglądowego lewakiem lub libkiem. Tak, wykorzystałem ten slot na randomowy rant, bo o muzyce IMO trochę szkoda czasu - brzmi to jak jeden z pierdyliarda piwnicznych post-punkowych zespołów, ale w tym przypadku mam dziwne wrażenie, że autorzy bardzo mocno się zachłysnęli Joy Division, bo brzmi to do złudzenia wręcz podobnie. I niby fajnie, ale skoro nie bardzo chce mi się słuchać oryginału, to po co mam słuchać kopii? Witam na RZETELNEJ półce.

FC/Kahuna – Glitterball

Dziwnym jest, że FC Kahuna to nie jest nazwa jakieś drużyny piłkarskiej z Ghany, tylko nazwa projektu muzycznego. W pierwszego Undergrounda grałem dosłownie przez chwilę, w drugiego jakieś dość dużo godzin i mogę się zgodzić z OPEM, że w swoim czasie te tytuly nie tylko były (na tamte czasy) bardzo estetyczne, efektowne i grywalne - i to naprawdę dość mocno, skoro nawet ja się jarałem, a nigdy nie ruszały mnie szczególnie samochodówki (na marginesie nie uważam, by ta gra była jakoś trudna). Ale chyba najważniejsze, że miały swój STYL, to nocne miasto miało swój niepowtarzalny klimat i aktywowałem dużo neuronów odpowiedzialnych za nostalgię. xD Swoją drogą, po pewnej zmianie tonu w Most Wanted, totalnie nie udało się tego ponownie odtworzyć w Carbonie.
ALE DOBRA, BO JA TU NIE O GIERKACH MIAŁEM, a o muzyczce. Szczerze mówiąc, ni cholery tego kawałka nie pamiętam z żadnej części, ale jeśli to było w jedynce to nie dziwie się - nie pamiętam żadnego tego typu trance'u z dwójki i szczerze mówiąc w kontekście tego jak zakodowałem sobie ten tytuł w głowie ni siusiaka mi do niej nie pasuje. No ale fajne to w sumie, intensywne, dużo się tu dzieje, wystarczająco dużo, by nadawało się do słuchania w kontekście pozasoundtrackowym, a to już dużo. BUJA i DOBRE - mi to wystarczy.

Kolejka spod znaku dobro-rzetelnej. Jakichś podjar i zmieniających życie rzeczy nie usłyszałem, ale przynajmniej czuję się zachęcony do przesłuchania O.N.E.J.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 cze 2025 09:16

Psykosonik – Need to Die

Psykosonic poznałem w 1996 r., kiedy remix ich kawałka „Unlearn” trafił na soundtrack z „Mortal Kombat”. Tamten remix był dosyć radykalny, ale ja miałem 10 lat i nie ogarniałem jeszcze tego, w jaki sposób działają remiksy. Nie za bardzo mogłem wtedy zgłębić temat, bo nie miałem internetu (zresztą kto miał?). Dopiero w 2018 r., w ramach sprawdzania zespołów, które swego czasu były nie do zbadania, zaopatrzyłem się w album „Unlearn” i się zdziwiłem, bo to było zupełnie coś innego. Tamten remix był instrumentalny i innym stylu, a na płycie znajdowały się normalne piosenki z wokalem. Okazało się, że Psykosonik są bardzo po mojej linii. Lekko trip-hopowe podkłady, rytmiczna elektronika, wokal trochę w stylu gościa z Sister Machine Gun. Niby nic nadzwyczajnego, lata 90 pełna gębą, ale wkręciłem się w ten album na wyjątkowo sporą ilość czasu. Najbardziej siadło mi „Need to Die”, który jest kwintesencją tego, co mi się najbardziej na „Unlearn” podobało. Pogoda się zesrała, więc aura sprzyja takim klimatom.

https://youtu.be/9_kV2bOW_GI
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 09 cze 2025 13:58

Sparks - Good Morning (2008)

Sparks do bestki wprowadził Mentos w wielu postaciach. Słyszałem wcześniej nazwę i na tym się kończyło, aż nagle zmierzyłem się z No. 1 in Heaven i ojaciepindole, jaki to dobry album był. Potem było wideo do When Do I Get to Sing 'My Way' i po tym zderzeniu postanowiłem zassać jakąś bestkę. Zassałem, posłuchałem, mam kilka swoich faworytów. Good Morning to zdecydowanie jeden z nich; wszystko, co tu jest, jest dla braci Mael chyba ikoniczne - ciekawa aranżacja bardzo fajnej muzyki, genialny i zabawny tekst, świetny wokal Russella, jak zawsze zresztą. Całe płyty czekają w kolejce jeszcze (poza najświeższą, którą uważam za wyjątkowo dobrą), ale wiem, że się doczekają.

Póki co zapodaję swoje stosunkowo świeże odkrycie, albowiem sprzed ile, roku? Zdążyłem jednak przekonać się, że jeśli coś miałbym wrzucić od wykonawcy poznanego tutaj w tej naszej zabawie, to będzie to właśnie Good Morning. Czy jest jakieś drugie dno? Oczywiście - to piosenka o frajerach dla frajerów, a ja jestem frajerem stulecia jak się okazuje, więc LECFAKINGOOO.

https://www.youtube.com/watch?v=BIIcdrXkw1o
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 09 cze 2025 20:29

Dntel - Anywhere Anyone
(2001)

Dntel to projekt muzyczny który poznałem przez mojego ziomka, mojego osobistego dilera wszelakiej elektroniki i różnych rzeczy offowych (Aphex Twin, Micachu itd.). Niewykluczone że nawet ja sam na jego prośbę zasysałem mu z neta ów album z karetką na okładce czyli Life Is Full of Possibilities. Na muzykę tego albumu składa się mieszanka glitchowej elektroniki z nutą melancholijnego gitarowego indie popu jakby. Generalnie dla mnie było to wówczas kolejne elektroniczne zamulanko typowe dla mojego znajomka, poznałem dzięki niemu trochę depresyjnej muzy która nieraz dominowała posiadówki u niego. W każdym bądź razie z tamtej płyty nie pamiętam zbyt wiele poza właśnie wrzucanym dziś przeze mnie utworem Anywhere Anyone który najmocniej wjechał mi na banię, może z racji tego że ja sam w okresie częstszych wizyt u niego powoli osuwałem się w stronę jakiejś depresji powiedzmy. Smutna muza na smutne czasy, tak się to złożyło jakoś.

Za co lubię ten numer? Chłodne pady, trochę glitchy, dla kontrastu ciepłe dzwoneczki (wibrafon?) i wokal - ofkors smutający dla podkreślenia klimatu. Czułem ten numer wtedy doskonale i niedługo potem wylądował w specjalnie przygotowanym przeze mnie folderze oznaczonym symbolem serduszka w którym leżały utwory szczególnie mi bliskie - taka moja bestka before bestka. Swoją drogą muszę poszukać czy mam jeszcze gdzieś ten folder...

Co do samego Dntel to Pan który kryje się pod tym pseudonimem to Jimmy Tamborello - ten sam który działa w projekcie The Postal Service wrzucanym onegdaj przez munlupa wraz z kolesiem z Death Cab for Cutie, mało tego - ów drugi koleżka, czyli Ben Gibbard nawet gościnnie występuje w innym numerze na tym albumie Dntel. Jeszcze mało tego heh - zanim o tym przeczytałem to słysząc tamten inny numer pomyślałem sobie ostatnio że brzmi jak coś munlupowego xD Dla formalności dodam że za wokal w utworze Anywhere Anyone odpowiada indie folkowa piosenkarka Mia Doi Todd o której nie słyszałem nigdzie indziej.

https://youtu.be/5tMXfl3blk8?si=60sWfvPdF0yFPZ3K
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup