Jak mam wybierać, to wolę realistyczną historię, ale zaprawioną humorem, coś co dzieje się wokół zbrodni aniżeli wokół studni umysłu.The Darkest Star pisze:ja tam lubię melancholię tego faceta.
wolę realistyczną historię zabarwioną choćby i bólem, cierpieniem aniżeli wybałuszoną miłosną historyjkę wyjętą z dupy, dodatkowo okutą w różową obwolutę z moich i twoich marzeń i wyobrażeń o cudownej miłości.
Czasami naprawdę lepiej poczytać Christie niż takie wydumane popierdzielanie po sensie istnienia i głębokości egzystencji
Choć,nie chcę tu Harukiemu ujmować. Dla mnie tylko, co za dużo go,to niezdrowo.
Aczkolwiek, z tym o wybałuszonych miłosnych historyjkach się zgadzam. Mistrzowskie zdanie
Swoją drogą, myślę ostatnio ażeby tak chwycić znowu coś z Chandlera...