The Cure
-
Erwartungen
- Posty: 1332
- Rejestracja: 29 sty 2005 00:56
- Lokalizacja: Katowice
Kawoszko...... akurat TO.....????
Ściągnałem to kilka dni temu, i stwierdziłem po obejrzeniu, ze ... nie mam słów które oddałyby to co poczułem.. nosiłem się z zamiarem napisania potężnego o tym posta, na którego cały czas brakowało czasu.. niemniej teraz, po zacytowaniu mi przez Kawoszkę AKURAT TEGO kawałka
, zdecydowałem się odłożyć zajęcia i nieprzeczytane posty na rosnącą w straszliwym tempie górę zaległości i napisać coś...
...The Cure & Placebo - If only tonight we could sleep (live).avi...
...Uczeń i Mistrz, wspólne wejście na scenę i wtedy zaczynają dobywać się te cudne dźwięki.. Stanęli naprzeciw sobie 'gitara w gitarę' i zaczynają 'plumkać'.. Po grze na gitarze.. porozumiewawacze spojrzenia, który zacznie. Mina Briana Molko sugeruje mi osobiście, jakby to on miał być tym pierwszym, ale nie..... zaczął Mistrz................ czas: 1:54... i mnie już wystarczy. Wystarczy. Usłyszałem i tak za wiele jak na moje ziemskie zasługi.. ten człowiek ma po prostu głos który UBÓSTWIAM.. dobrze, że drugą część zwrotki odstąpił Brianowi - jest czas na zaczerpnięcie oddechu..
ogólnie po prostu całość podoba mi się niesamowicie... To ujęcie Roberta i Briana.. zaśpiewali razem, jak ojciec i syn.. jak Mistrz i Uczeń, uczeń wzorowy, który jednakże Mistrza nigdy nie przegoni. Świetny zespół, ale Placebo to Devision... boskie pierwiastki dostępnę są tylko Wybrańcom. Wybrańcom którzy powodują, że ten jakiś w gruncie rzeczy sztywny koncert nabiera dla mnie niesamowitego klimatu.. ten człowiek po prostu sam, ze swoją gitarą i GŁOSEM tworzy nieziemski klimat... ach..

i to już tak u mnie siedemnasty rok......
Ściągnałem to kilka dni temu, i stwierdziłem po obejrzeniu, ze ... nie mam słów które oddałyby to co poczułem.. nosiłem się z zamiarem napisania potężnego o tym posta, na którego cały czas brakowało czasu.. niemniej teraz, po zacytowaniu mi przez Kawoszkę AKURAT TEGO kawałka
...The Cure & Placebo - If only tonight we could sleep (live).avi...
...Uczeń i Mistrz, wspólne wejście na scenę i wtedy zaczynają dobywać się te cudne dźwięki.. Stanęli naprzeciw sobie 'gitara w gitarę' i zaczynają 'plumkać'.. Po grze na gitarze.. porozumiewawacze spojrzenia, który zacznie. Mina Briana Molko sugeruje mi osobiście, jakby to on miał być tym pierwszym, ale nie..... zaczął Mistrz................ czas: 1:54... i mnie już wystarczy. Wystarczy. Usłyszałem i tak za wiele jak na moje ziemskie zasługi.. ten człowiek ma po prostu głos który UBÓSTWIAM.. dobrze, że drugą część zwrotki odstąpił Brianowi - jest czas na zaczerpnięcie oddechu..
ogólnie po prostu całość podoba mi się niesamowicie... To ujęcie Roberta i Briana.. zaśpiewali razem, jak ojciec i syn.. jak Mistrz i Uczeń, uczeń wzorowy, który jednakże Mistrza nigdy nie przegoni. Świetny zespół, ale Placebo to Devision... boskie pierwiastki dostępnę są tylko Wybrańcom. Wybrańcom którzy powodują, że ten jakiś w gruncie rzeczy sztywny koncert nabiera dla mnie niesamowitego klimatu.. ten człowiek po prostu sam, ze swoją gitarą i GŁOSEM tworzy nieziemski klimat... ach..
i to już tak u mnie siedemnasty rok......
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Czyli nie majac o tym zadnego pojecia trafilam w czuly punkt .....no prosze,jakas telepatia czy co......
Teledysk ogladalam,mam podobne odczucia,chociaz za Brianem Molko nie przepadam za bardzo
Niemniej,wyczulam w tym teledysku wspanialy klimat .Iskierki przeszly niczym prad przez moje cialko,poddalam sie bez reszty tej magii-Mistrza i Ucznia
Poza tym tekst piosenki jest BOSKI,zreszta nie tylko ten,cala reszta to poezja...kawalek mojego serca 
Slowami ciezko jest mi odzwierciedlic moje uczucia do wielu rzeczy,co innego taniec,zwierzece ruchy,poddanie sie muzyce....bez reszty
Erwart
przesylam lotem ptaka utwor The same Deep Water As You....for you 
Teledysk ogladalam,mam podobne odczucia,chociaz za Brianem Molko nie przepadam za bardzo
Slowami ciezko jest mi odzwierciedlic moje uczucia do wielu rzeczy,co innego taniec,zwierzece ruchy,poddanie sie muzyce....bez reszty
Erwart
-
Erwartungen
- Posty: 1332
- Rejestracja: 29 sty 2005 00:56
- Lokalizacja: Katowice
nie mogę.... ale sobie zażyczyłaś
... aż się boję, ale chętnie to puszczam, wstyd przyznać, ale dawno nie słuchałem... DO ZOBACZENIA ZA DZIEWIĘĆ MINUT Z HAKIEM...
dodano 10 minut później...
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
to było do przewidzenia...
dodano 10 minut później...
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
to było do przewidzenia...
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Erwart
Poszla dedykacja,poczekamy,zobaczymy czy prowadzacy pusci.....
Poszla dedykacja,poczekamy,zobaczymy czy prowadzacy pusci.....
-
Bartini
- Posty: 2233
- Rejestracja: 18 gru 2004 19:15
- Lokalizacja: Wrocław
oczywiscie ze pusci 
juz za momencik, skoro leci the cure, to hurtem polecimy jeszcze jeden ich kawalek w trakcie listy
juz za momencik, skoro leci the cure, to hurtem polecimy jeszcze jeden ich kawalek w trakcie listy
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Bartini
pewnie sie powtarzam...ale jestes WIELKI
[ Dodano: 07 Wrz 2005 20:24 ]
No to tutaj sobie popisze,jak gdzie indziej jest zakazane.......
[ Dodano: 07 Wrz 2005 20:24 ]
No to tutaj sobie popisze,jak gdzie indziej jest zakazane.......
-
szajajaba
- Posty: 2024
- Rejestracja: 12 cze 2005 09:50
Z tego miejsca chciałabym bardzo podziękować pewnej pani za nową fascynację muzyczną...
@Kawuś
o Tobie mówię
Na razie mam ciągły niedosyt kjurów, pomimo przestróg Gillesa, że nie powinnam w kółko ich słuchać, bo oszaleję...
Właściwie zakochałam się w nich po wysłuchaniu tradycyjnego Lullaby... te skrzypce...
A w ogóle, choc twierdziłam, że nigdy ich nie słyszałam, okazało się, że wiele kawałków lubianych znałam, ale nie wiedziałam, że to akurat oni grają...
Wstyd
Od kilku dni każdego ranka włączam kompa i puszczam jako pobudkę Close To Me, Boys Don't Cray, Lullaby, High (acoustic), Creep, The Funeral Party...a na dobranoc cały albumik Faith i Disintegration... i kcem więcej
Na razie mam ciągły niedosyt kjurów, pomimo przestróg Gillesa, że nie powinnam w kółko ich słuchać, bo oszaleję...
Właściwie zakochałam się w nich po wysłuchaniu tradycyjnego Lullaby... te skrzypce...
Od kilku dni każdego ranka włączam kompa i puszczam jako pobudkę Close To Me, Boys Don't Cray, Lullaby, High (acoustic), Creep, The Funeral Party...a na dobranoc cały albumik Faith i Disintegration... i kcem więcej
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
No problem malenka......Dla Ciebie WSZYSTKO 
-
Erwartungen
- Posty: 1332
- Rejestracja: 29 sty 2005 00:56
- Lokalizacja: Katowice
taaak! tu Pan Gilles ma absolutną rację!! nie wolno! jak kiedyś w końcu "przekatuję" się wszystkimi kjurami, wyjdzie z tego fanostwo, jakiego nie było nigdy dotąd... a wydaje się że lepiej być nie może... to jedyny zespół który lubię BARDZIEJ NIŻ DM........... DM broni się jak może, ich muzyka jest WSTRZĄSAJĄCA a takie zloty jak Wrocławski uświadamiają mi, ze wszystko inne jest DALEKO ZA..... kocham melotrona, kocham xymox... ale Pierwowzory wymiatają.... z tym, że DM jest calutki poznany... a co do kjura... w 2001 roku zaszalałem i że się tak wyrażę "wprowadziłem w swoje życie" kilka nadhitów kjura - efekt trwa do teraz, możecie spytać Gillesa.. nie mogę kurva, nie mogę pisać o kjurze, bo natychmiast robią się chaotyczne myśli przerywane trójkropkami i mam ochotę przeklinać aż w emocjach..
-
szajajaba
- Posty: 2024
- Rejestracja: 12 cze 2005 09:50
Eeee tam... ja lubię mocne wrażenia... najwyżej przybędzie mi do kolekcji jeszcze jedna totalna
mania...
-
Dydeo
Mi się podoba piosenka Friday I'm In Love, Close To Me i jeszcze jakieś. Podoba mi się ich klimat i image wokalisty, nie dawno troche o nich czytałem w necie, jak zobaczyłem ich skład, ile ludzi przebiło się przez ten zespół, to tylko wokalista chyba jest The Cure od początku, dla mnie zespół fajny, lubie głos wokalisty, jego gos jest taki płaczliwy, przezywa to co śpiewa. Teraz policzyłem w necie członków zespołu, było ich 26
.
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Dydku,bardzo ladnie Cie prosze,nie draznij mnie w tym temacie
Nie podaruje tutaj glupich gadek,najpierw przemysl,potem napisz,ok?
Wlasnie przegladam stare,zakurzone zdjecia z koncertu Cure,na ktorym bylam 15.XI.1996 roku w Katowicach.Mimo slabej jakosci zdjec wszystko staje mi przed oczami.....scena,swiatla,Robert w powyciaganym sweterku,Simon w smiesznych spodenkach z trzema paskami z boku
Piekny to byl koncert,niezatarte wspomnienia,cudni znajomi.....nawet nie przeszkadzalo mi to,ze ledwie stalam na plycie Spodka,szturchana i popychana non stop przez tlum fanow.....pieknie bylo
Oto lista piosenek,ktore zagrali: plainsong,want,club america,fascination street,lullaby,pictures of you,this is a lie,the blood,the walk,just like heaven,cold,strange attraction,mint car,push,trap,treasure,prayers for rain,inbetween days,from the edge of the deep green sea,bare,disintegration.
Na pierwszy bis byly:lovesong,friday i'm in love,close to me,why can't i be you
Na drugi bis: charlotte sometimes,play for today,boys don't cry,10.15 saturday night,killing an arab ....i jeszcze na koniec faith
Nie podaruje tutaj glupich gadek,najpierw przemysl,potem napisz,ok?
Wlasnie przegladam stare,zakurzone zdjecia z koncertu Cure,na ktorym bylam 15.XI.1996 roku w Katowicach.Mimo slabej jakosci zdjec wszystko staje mi przed oczami.....scena,swiatla,Robert w powyciaganym sweterku,Simon w smiesznych spodenkach z trzema paskami z boku
Piekny to byl koncert,niezatarte wspomnienia,cudni znajomi.....nawet nie przeszkadzalo mi to,ze ledwie stalam na plycie Spodka,szturchana i popychana non stop przez tlum fanow.....pieknie bylo
Oto lista piosenek,ktore zagrali: plainsong,want,club america,fascination street,lullaby,pictures of you,this is a lie,the blood,the walk,just like heaven,cold,strange attraction,mint car,push,trap,treasure,prayers for rain,inbetween days,from the edge of the deep green sea,bare,disintegration.
Na pierwszy bis byly:lovesong,friday i'm in love,close to me,why can't i be you
Na drugi bis: charlotte sometimes,play for today,boys don't cry,10.15 saturday night,killing an arab ....i jeszcze na koniec faith
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Szajabko
cos dla Ciebie...

i jeszcze...

Spiderman is always hungry....
Erwart
spokojnie,nic nie musisz pisac 
A taki Robert wisi u mnie w mieszkaniu na honorowym miejscu:


i jeszcze...

Spiderman is always hungry....
Erwart
A taki Robert wisi u mnie w mieszkaniu na honorowym miejscu:

-
Erwartungen
- Posty: 1332
- Rejestracja: 29 sty 2005 00:56
- Lokalizacja: Katowice
są zespoły jak np tears for fears (bardzo przeze mnie lubiany!) który jednakże nie ma ma tym forum fanów ABSOLUTNYCH.. tam możesz pisać, że "wokalista fajnie macha rękami", niemniej tu każdy wypisuje jakieś natchnione myśli, to dla nas taki sam zespół jak dm, a dla niektórych lepszy, a ty po prostu wypowiedziałeś się jak o KAŻDYM zespole, który znasz. Bo na temat każdego coś piszesz.. tak jak o mAlotronie
.. tam już jednak nie zdzierżyłem i post POLECIAŁ..
ogólnie ciężko mi atakować, bo nie mam do Ciebie teraz jakichś konkretnych zarzutów. Zacytuję coś (przeczytane w 1989 lub 1990 roku)
"(...) a na koncertach [Cure] jest zawsze stuprocentowa frekwencja. Najmniej zadowoleni z takiego stanu rzeczy są najbardziej oddani fani The Cure, którzy czują się "ograbiani" ze swojej muzyki. (...)"
i ten cytat DOSKONALE opisuje stan mój stan, w jakim się znajduję czytając takie posty "żeby coś powiedzieć"
ogólnie ciężko mi atakować, bo nie mam do Ciebie teraz jakichś konkretnych zarzutów. Zacytuję coś (przeczytane w 1989 lub 1990 roku)
"(...) a na koncertach [Cure] jest zawsze stuprocentowa frekwencja. Najmniej zadowoleni z takiego stanu rzeczy są najbardziej oddani fani The Cure, którzy czują się "ograbiani" ze swojej muzyki. (...)"
i ten cytat DOSKONALE opisuje stan mój stan, w jakim się znajduję czytając takie posty "żeby coś powiedzieć"
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Dydku.....chyba miales odpoczac od forum
Chcialam zaprezentowac przetłumaczony artykuł o koncercie The Cure w Berlinie, z niemieckiej gazety.
Cure w Berlinie: Święto przyjaźni z dużą dawką melancholii. (Aachener Zeitung)
The Cure uszczęśliwili w niedzielę w Wuhlheide w południowo-wschodnim Berlinie tysiące fanów swoim, jak dotąd jedynym w tym roku, koncertem w Niemczech.
Wuhlheide - na co dzień miejsce uczęszczane przez spacerujące rodziny i osoby uprawiające jogging, już po południu zaroiło się od 12 000 przeważnie ubranych na czarno osób, które zmierzały w stronę amfiteatru w byłym parku pionierskim, aby zobaczyć swoich ulubieńców.
Trzy grupy supportujące zespół próbowały za pomocą mrocznej, podobnej brzmieniowo do The Cure muzyki, walczyć z promieniami słońca. Ale nawet elegijne brzmienie Cranes, zespołu, który już kiedyś, 13 lat temu, towarzyszył w trasie The Cure, nie zdołało stworzyć właściwego nastroju.
Frontman The Cure wyszedł pośród szalonych owacji na szczęśliwie skąpaną już w mroku scenę pół godziny po zachodzie słońca, około 20.30. Zwykłe "Hello" i w wypełnionej w dwóch trzecich arenie zabrzmiała pierwsza piosenka gitarowego albumu Wish, rozpoczynając show.
Utwór otwierający oddawał nastrój całego koncertu - było bardzo rockowo, co zawdzięczamy z pewnością ostatnim zmianom w zespole. Odkąd Perry Bamonte i Chris O'Donnell postanowili w maju pójść własną drogą, w składzie The Cure nie ma klawiszowca. Fani zostali jednak wkrótce potem miło zaskoczeni, gdy lider Smith ogłosił powrót do zespołu gitarzysty i równocześnie współzałożyciela grupy Porla Thompsona. Jego występ w Wuhlheide, włączając w to błyskawiczną zmianę gitar po zerwaniu się struny, potwierdził że jest on wprawnym muzykiem.
Jak często w przypadku występów The Cure, wielu fanów przyjechało na koncert z daleka. W Wuhlheide można było usłyszeć barwny gwar różnorakich języków i dialektów. Także rodziny z nastoletnimi dziećmi wybrały się na koncert w odpowiednich Cure-koszulkach.
Około dwie i pół godziny Smith, Thompson, basista Simon Gallup i perkusista Jason Cooper prezentowali wiele znanych hitów oraz najnowszych piosenek, jak zwykle nie robiąc większych przerw ani scenicznego show. Zespół wydawał się być w, jak na siebie, ekstremalnie dobrym humorze: Smith kilkakrotnie rozmawiał krótko z publicznością, a nawet pokazał przy klasycznym "A forest" swoje rzadko ujawniane zdolności taneczne.
Wydawało się, że prawie punkowa wersja pierwszego, już dwudziestosześcioletniego singla "Killing an arab" będzie ostatnim utworem wieczoru, jednak Smith zapowiedział jeszcze jedną piosenkę i zmianę nastroju. Fani zostali na koniec porywającego występu pożegnani przez Mistrza melancholijnym "Faith" oraz niezwykłą obietnicą: "Do zobaczenia w następnym roku na trasie promującej nowy album" oznajmił Smith, i nawet się przy tym uśmiechnął!
[ Dodano: 08 Wrz 2005 11:46 ]
Nikt nie śpiewa tak pięknym smutkiem jak Robert
Od niemal ćwierćwiecza Robert Smith pokazuje, że w cierpieniu, bólu istnienia, samozwątpieniu i kryzysach życiowych można się doszukać także pozytywnych stron. Utwory jego zespołu The Cure są przesiąknięte fatalizmem i frustracją bytu. Jeśli Smith śpiewa o kwiatach, to tylko po to, by za chwilę stwierdzić, że szybko zwiędną...
Prezentowane przez Roberta Smitha zmęczenie życiem widać też w ciągłych rozpadach i reaktywacjach The Cure z nowymi muzykami. Także na koncercie w Wuhlheide, gdzie prezentowany był na żywo wydany w poprzednim roku album o prostym tytule "The Cure", obecne były w składzie dwa nowe "nabytki". "The Cure" to kolejny "ostatni" album zespołu, który w latach osiemdziesiątych tworzył wesoło-smutny nastrój takimi wspaniałymi depresyjnymi hitami jak "Boys don't cry", "Lovecats" lub "Friday I'm in love", i który przeszedł do historii dwiema do dziś przełomowymi płytami "Seventeen seconds" (1980) oraz "Faith" (1981). Smith, posępny, wymalowany idol dla niezliczonych fanów, od dawna jest ostatnim, który przetrwał spośród legendarnych gotyckich ikon. Nikt nie śpiewa tak pięknie smutno jak on - wciąż tak świeżo i bez śladu wypalenia, jak w późnych latach siedemdziesiątych...
Od 27 lat(czyli dokladnie tyle ile ja zyje na tym swiecie) The Cure śpiewa o końcu - jednak końca ciągle jeszcze nie widać.
Robert Smith kolejny raz podkradł więc swojej żonie szminkę i ruszył w trasę...
-
szajajaba
- Posty: 2024
- Rejestracja: 12 cze 2005 09:50
Ja chyba jednak nienormalna jestem..."katuję" się od wczoraj kjurami w kółko, i nie mam zamiaru przestać...rozkładają, rozszarpują moją psychikę na kawałeczki, ale ja chcę więcej, więcej i więcej...
Homesick rozbija mnie dźwiękami fortepianowymi, zupełnie tak, jakby ktoś te dźwięki wygrywał na moim ciele...w tym jest taka prostota, że aż genialność...Ja nie rozumiem, jak niektórzy z forumowiczów nie potrafią tego ciągle słuchać...przecież to jest narkotyk, którego sie coraz wiecej potrzebuje 
-
kawoszka
- Posty: 2936
- Rejestracja: 07 maja 2005 10:32
- Lokalizacja: Warszawa
Eh.......coz moge dodac
Bedziemy sie katowac obie,od rana sluchajac Cure.Niech mi tylko ktos jeszcze powie,ze Robert nie potrafi pieknie pisac.......bez niego nie byloby Cure,czlowiek-geniusz.Taka milosc kocham i ten smutek......powiem jedynie slowami Roberta I wewnatrz czuje sie jakby deszcz lal sie strumieniami... Zamieniam sie w bezbronne dziecko,ktore gubi sie jeszcze w okrutnej rzeczywistosci,nie potrafiac poradzic sobie z ludzka nienawiscia.A moje oczy sa placzacymi sercami na splamionym krwia niebie....gdybym tylko mogla napelnic czyjes serce miloscia...... 
-
Iwonka
- Posty: 1434
- Rejestracja: 22 sty 2005 12:25
- Lokalizacja: Katowice
Zabroniono mi się w tym temacie bezwzględnie wypowiadac, więc postr poegzystuje godzinke, dwie, ale ja... The cure naprawde BARDZO lubię...
Piosenki, ktore przesycone są smutkiem i napawają mnie zachwytem ostatnio to The last day of summer i HOMESICK!
Nie potrafie, nie jestem w stanie docenić geniuszu zespołu i przezywać taki ekstazycznych chwil jak poprzednicy w postach, ale doceniam
Piosenki, ktore przesycone są smutkiem i napawają mnie zachwytem ostatnio to The last day of summer i HOMESICK!
Nie potrafie, nie jestem w stanie docenić geniuszu zespołu i przezywać taki ekstazycznych chwil jak poprzednicy w postach, ale doceniam

