Best of Forum (Albumy - WRZUTKI)
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Tak w tym melkowym lesie błądzę, że nie wiem, czy do zimy z niego wyjdę.
A poza tym nie przesadzajcie z tą wikipedią. Raz ściągnąłem z niej półtora zdania i już łatka przyklejona. A sami całe strony przeklejali.
A poza tym nie przesadzajcie z tą wikipedią. Raz ściągnąłem z niej półtora zdania i już łatka przyklejona. A sami całe strony przeklejali.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Wypraszam sobie, Moev pisałem z głowy xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Na złodzieju czapka gore hehe
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Nie wiem dev, nie wiem, ale ja tu głównie myślałem o Murzynie, którego już jakiś czas temu za tę wikipediowość napominaliśmy. A teraz pierwszy podnosi widły.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Lol wut???
Co najwyżej za rzucanie nadmiarem ksywek i nazwisk co już staram sie ograniczać ale jako pasjonat Murzynów piszę te różne rzeczy z głowy, dzielę się anegdotami tak jak je zapamiętałem i jak niektóre z nich mi przekazywano (z dziada pradziada brata Murzyna hehe)
Co najwyżej za rzucanie nadmiarem ksywek i nazwisk co już staram sie ograniczać ale jako pasjonat Murzynów piszę te różne rzeczy z głowy, dzielę się anegdotami tak jak je zapamiętałem i jak niektóre z nich mi przekazywano (z dziada pradziada brata Murzyna hehe)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja nie wiem o co chodzi Wujowi, Murzyn wikipediował? Jakieś dowody na to?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Nie można tyle rzeczy pisać z głowy. Nawet jak ma się super pamięć.
Ale dobra dajmy już spokój. Bo każdy o każdym może coś takiego twierdzić. Myślę, że i tak mam najkrótsze opisy ze wszystkich zazwyczaj. A jak się nad czymś już rozpiszę, to znaczy, że musi to być dla mnie jakoś naprawdę ważne.
Ale dobra dajmy już spokój. Bo każdy o każdym może coś takiego twierdzić. Myślę, że i tak mam najkrótsze opisy ze wszystkich zazwyczaj. A jak się nad czymś już rozpiszę, to znaczy, że musi to być dla mnie jakoś naprawdę ważne.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Jest taka scena na forum Devotees że wpada wuja i mówi
NAPISALIŚCIE TO WSZYSTKO Z GŁOWY?
WAS NIE MOŻNA SĄDZIĆ WAS TRZEBA LECZYĆ
NAPISALIŚCIE TO WSZYSTKO Z GŁOWY?
WAS NIE MOŻNA SĄDZIĆ WAS TRZEBA LECZYĆ
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Zdziwiłbyś się
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Wieloletnie doświadczenie Deva na czatach erotycznych przeczy tej tezie hehe
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Dev jak Ty te ściany informacji piszesz z głowy, to jesteś jakimś kosmitą.
Ja z bani nawet nie powiem, jakie wokalistki śpiewają na Liquid, choć album znam na wylot. A już która w którym utworze, to w ogóle (z wyjątkiem Strange Hours). No ale ja jestem już jednak stary i głowa nie ta. 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ale co w tym dziwnego? Historycy piszą daty, miejsca, czy nawet położenie na mapie z głowy, jak się do czegoś podchodzi z pasją, to to w głowie zostaje. Nie jest to z pewnością mniej dziwne, niż to, że Ty nie masz praktycznie ŻADNYCH życiowych wspomnień związanych z muzyką.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No jednak jakieś mam, ale pewnie nie pamiętacie.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Kiedy jadę autem z Devem i puszcza mi jakąś nową muzykę, to mam taką jego wrzutę w wersji audio. Opowiada mi wszystko i z głowy sypie datami, nazwiskami, instrumentami, tym kto kiedy w jakiej sekundzie pachą piernął. To nie jest tak Wuja, że jak Ty nie możesz zapamiętać, to się NIE DA i koniec xd Weź Ty lepiej płytę zapodaj.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
U2 – Achtung Baby
Może teraz rzucam czymś oczywistym i mało oryginalnym, ale Achtung Baby to była jedna z absolutnie najważniejszych płyt mojej młodości. Okres 1990-91 wspominam rewelacyjnie, no bo przecież wtedy poznałem Violator i DM w ogóle, wyszły najlepsze dla mnie albumy Stinga, a-ha, U2 właśnie i jeszcze parę innych. Achtung Baby nie był pierwszym kontaktem z zespołem U2. Słuchałem go już chwilę wcześniej jarając się poprzednimi albumami. Już Wam opisywałem historię kupna kasety Boy. W technikum zespół U2 cieszył się dużą popularnością wśród młodzieży, więc było z kim dyskutować o ich muzyce i wspólnie czasami słuchać po szkole. Na Achtung Baby miałem naprawdę przepotężną fazę. Znałem album właściwie na pamięć i chodząc w niedziele z rodzicami pieszo do ciotki mieszkającej parę kilometrów za Chojnicami odtwarzałem sobie album w myślach sekunda po sekundzie na pełnym dystansie. Ale to też już chyba opisywałem w bestce utworowej. Gdyby wtedy istniał ogólnie dostępny internet i last.fm, to pewnie Achtung Baby w moich rekordach byłby bardzo wysoko. Bo to były dziesiątki, jak nie setki odsłuchów. Album był sporą zmianą stylistyczną w stosunku do tego, co zespół prezentował na wcześniejszych albumach. Praca nad nim była podobno bardzo burzliwa i o mało nie doprowadziła do rozpadu zespołu. Ale jednak jak widać po końcowym efekcie czasem warto dokonać jakiejś rewolucji zamiast tkwić wciąż w tym samym miejscu. Przypomina mi to trochę sytuację DM i nagrywania SOFAD.
Producentem Achtung Baby był Daniel Lanois, który wyprodukował im również kilka innych płyt.
Już otwierający album Zoo Station to mocna rzecz. Te gitary mocno wbijają się do świadomości młodego shodana (choć wtedy nie używałem jeszcze tej ksywki, ani nawet Jazon, a znany byłem jako Pinio). Jak wchodzi perka i bas, to już jest wręcz rewelacyjnie. Przetworzony wokal Bono pasuje idealnie do muzyki. Jeden z moich ulubionych momentów na płycie. Ale następny Even Better Than The Real Thing wcale nie jest gorszy. Intro niezwykle efektowne. Gitary wciąż bardzo efektowne. W ogóle podoba mi się na Achtung Baby to brudne brzmienie gitar. Widać, że The Edge zna się na swojej robocie jak mało kto. O One nie ma co się uzewnętrzniać, bo to chyba zna każdy. Po prostu piękna rockowa ballada, na którą można było się nadziać wszędzie, gdzie by się człowiek nie ruszył. Ale ballada z typu tych, że ile razy by się jej nie słyszało, to nie odczuwało się jakiegoś przesytu. Po prostu jest zbyt dobra, żeby się znudziła. Te klawiszowe, iście filmowe tło jest tak dobre.
Until The End of The World ma zajebiste gitarowo-basowe intro. Te gitary tak charakterystyczne dla zespołu są naprawdę dobre. Who's Gonna Ride Your Wild Horses to kolejna wolna kompozycja, w której gitary czarują swoim brzmieniem. Wreszcie dochodzimy do najlepszego w moim mniemaniu fragmentu albumu. Duet So Cruel i The Fly to moi ulubieńcy na dobre i na złe. So Cruel od początku robiło na mnie piorunujące wrażenie. Potem jak wiadomo DM coverowało ten utwór, ale nawet moi ulubieńcy nie byli w stanie zbliżyć się poziomem do oryginału. A singlowy The Fly zachwyca znowu brudnym i niezwykle interesującym brzmienie gitar. Świetna solówka. Tak jak od dawna nie jestem już generalnie fanem rockowego grania, tak U2 na Achtung Baby (i nie tylko w sumie) używają tego instrumentu w sposób tak dobry, że nie sposób nie docenić. Bardzo ciekawie w The Fly brzmi też wokal Bono.
Mysterious Ways to kolejny singiel. Wciąż dobry, choć to już nie poziom The Fly. Tryin' To Throw Your Arms Around The World pod względem rytmu i tempa przypomina One. Wciąż dobry utwór, choć już na pewno nie tak znany. Druga część albumu to już może nie takie wodotryski, co na pierwszej, ale wysoki poziom jest jednak nadal utrzymany. Ultraviolet (Light My Way) to ostatni dynamiczny numer. Acrobat wyraźnie zwalnia. To bardzo ładna kompozycja z fajnymi gitarowymi zagrywkami. Album kończy zaś posępna ballada Love Is Blindness, bazująca na wyrazistym basie.
Nie słucham już Achtung Baby tak zawzięcie jak te 3 dekady temu, ale wciąż robi na mnie duże wrażenie. To nie tylko kwestia nostalgicznych wspomnień, choć te oczywiście są i suną z mocą śnieżnej lawiny. Bo przypominają mi młodość, technikum, moje rodzinne miasto, niedzielne wycieczki do ciotki, kolegów słuchających U2, zawzięte dyskusje o tej muzyce. To jest dla mnie naprawdę dobra i ponadczasowa płyta. I najbardziej równa. Taki ich Violator bym powiedział. Nawet nie podejrzewałem, że w 2023 roku będę o tym albumie pisał tak entuzjastycznie.
Zwraca też uwagę ładna okładka będąca po prostu ciekawą kompilacją różnych mniejszych obrazków, na których można zobaczyć słynne spodnie w cekiny The Edge'a jak i kultowego Trabanta.
https://www.youtube.com/watch?v=tkoEGVA ... Oe0sOFsk8i
Może teraz rzucam czymś oczywistym i mało oryginalnym, ale Achtung Baby to była jedna z absolutnie najważniejszych płyt mojej młodości. Okres 1990-91 wspominam rewelacyjnie, no bo przecież wtedy poznałem Violator i DM w ogóle, wyszły najlepsze dla mnie albumy Stinga, a-ha, U2 właśnie i jeszcze parę innych. Achtung Baby nie był pierwszym kontaktem z zespołem U2. Słuchałem go już chwilę wcześniej jarając się poprzednimi albumami. Już Wam opisywałem historię kupna kasety Boy. W technikum zespół U2 cieszył się dużą popularnością wśród młodzieży, więc było z kim dyskutować o ich muzyce i wspólnie czasami słuchać po szkole. Na Achtung Baby miałem naprawdę przepotężną fazę. Znałem album właściwie na pamięć i chodząc w niedziele z rodzicami pieszo do ciotki mieszkającej parę kilometrów za Chojnicami odtwarzałem sobie album w myślach sekunda po sekundzie na pełnym dystansie. Ale to też już chyba opisywałem w bestce utworowej. Gdyby wtedy istniał ogólnie dostępny internet i last.fm, to pewnie Achtung Baby w moich rekordach byłby bardzo wysoko. Bo to były dziesiątki, jak nie setki odsłuchów. Album był sporą zmianą stylistyczną w stosunku do tego, co zespół prezentował na wcześniejszych albumach. Praca nad nim była podobno bardzo burzliwa i o mało nie doprowadziła do rozpadu zespołu. Ale jednak jak widać po końcowym efekcie czasem warto dokonać jakiejś rewolucji zamiast tkwić wciąż w tym samym miejscu. Przypomina mi to trochę sytuację DM i nagrywania SOFAD.
Producentem Achtung Baby był Daniel Lanois, który wyprodukował im również kilka innych płyt.
Już otwierający album Zoo Station to mocna rzecz. Te gitary mocno wbijają się do świadomości młodego shodana (choć wtedy nie używałem jeszcze tej ksywki, ani nawet Jazon, a znany byłem jako Pinio). Jak wchodzi perka i bas, to już jest wręcz rewelacyjnie. Przetworzony wokal Bono pasuje idealnie do muzyki. Jeden z moich ulubionych momentów na płycie. Ale następny Even Better Than The Real Thing wcale nie jest gorszy. Intro niezwykle efektowne. Gitary wciąż bardzo efektowne. W ogóle podoba mi się na Achtung Baby to brudne brzmienie gitar. Widać, że The Edge zna się na swojej robocie jak mało kto. O One nie ma co się uzewnętrzniać, bo to chyba zna każdy. Po prostu piękna rockowa ballada, na którą można było się nadziać wszędzie, gdzie by się człowiek nie ruszył. Ale ballada z typu tych, że ile razy by się jej nie słyszało, to nie odczuwało się jakiegoś przesytu. Po prostu jest zbyt dobra, żeby się znudziła. Te klawiszowe, iście filmowe tło jest tak dobre.
Until The End of The World ma zajebiste gitarowo-basowe intro. Te gitary tak charakterystyczne dla zespołu są naprawdę dobre. Who's Gonna Ride Your Wild Horses to kolejna wolna kompozycja, w której gitary czarują swoim brzmieniem. Wreszcie dochodzimy do najlepszego w moim mniemaniu fragmentu albumu. Duet So Cruel i The Fly to moi ulubieńcy na dobre i na złe. So Cruel od początku robiło na mnie piorunujące wrażenie. Potem jak wiadomo DM coverowało ten utwór, ale nawet moi ulubieńcy nie byli w stanie zbliżyć się poziomem do oryginału. A singlowy The Fly zachwyca znowu brudnym i niezwykle interesującym brzmienie gitar. Świetna solówka. Tak jak od dawna nie jestem już generalnie fanem rockowego grania, tak U2 na Achtung Baby (i nie tylko w sumie) używają tego instrumentu w sposób tak dobry, że nie sposób nie docenić. Bardzo ciekawie w The Fly brzmi też wokal Bono.
Mysterious Ways to kolejny singiel. Wciąż dobry, choć to już nie poziom The Fly. Tryin' To Throw Your Arms Around The World pod względem rytmu i tempa przypomina One. Wciąż dobry utwór, choć już na pewno nie tak znany. Druga część albumu to już może nie takie wodotryski, co na pierwszej, ale wysoki poziom jest jednak nadal utrzymany. Ultraviolet (Light My Way) to ostatni dynamiczny numer. Acrobat wyraźnie zwalnia. To bardzo ładna kompozycja z fajnymi gitarowymi zagrywkami. Album kończy zaś posępna ballada Love Is Blindness, bazująca na wyrazistym basie.
Nie słucham już Achtung Baby tak zawzięcie jak te 3 dekady temu, ale wciąż robi na mnie duże wrażenie. To nie tylko kwestia nostalgicznych wspomnień, choć te oczywiście są i suną z mocą śnieżnej lawiny. Bo przypominają mi młodość, technikum, moje rodzinne miasto, niedzielne wycieczki do ciotki, kolegów słuchających U2, zawzięte dyskusje o tej muzyce. To jest dla mnie naprawdę dobra i ponadczasowa płyta. I najbardziej równa. Taki ich Violator bym powiedział. Nawet nie podejrzewałem, że w 2023 roku będę o tym albumie pisał tak entuzjastycznie.
Zwraca też uwagę ładna okładka będąca po prostu ciekawą kompilacją różnych mniejszych obrazków, na których można zobaczyć słynne spodnie w cekiny The Edge'a jak i kultowego Trabanta.
https://www.youtube.com/watch?v=tkoEGVA ... Oe0sOFsk8i
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
mentos WRZUTA
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Dobra
Coil - The Ape of Naples
Chyba nadeszła i pora na kalafiora, tj. na wrzucenie tej mitycznej SPRĘŻYNKI do bestki albumowej. To musiało, do cholery, kiedyś nastąpić, a kiedy niby jest lepszy czas na poznawanie dziwacznych projektów muzycznych niż w środku upalnego lata? Zwłaszcza, że już was na to po części przygotowałem jakiś czas temu i nawet pamiętam, że otrzymałem dość pozytywny feedback, więc czemu nie.
O samym zespole już pewnie pisałem, ale tak w teleekspresowym i telegraficznym skrócie nadmienię, że to był projekt niejakiego Johna Balance (nie, nie tego od butów), zioma który przewinął się przez wrzucane tutaj Psychic TV i mnóstwo innych popierdolonych projektów z tego industrialnego uniwersum i jego partnera Petera Christophersona, który dla odmiany też był członkiem miliarda popierdolonych zespołów oraz grafikiem (odpowiedzialnym za okładki pierwszych trzech płyt Gabriela czy Wish You Were Here). Tak jak zapewne musiałem pisać rok temu, mimo tego iż bardzo Coil lubię, to jestem świadom, że ledwo co ich muzyki liznąłem, bo szczerze mówiąc nagrali tego od cholery - niby liczba albumów studyjnych nie jest jakaś porażająca, ale trzeba uwzględniać epki, kompilacje, materiały wydawane po śmierci muzyków oraz wszelkiej maści kolaboracje i inne ustrojstwa wydawane pod różnymi szyldami, a tego jest tak ze dwie kopy i trzy tuziny, a może nawet więcej.
Poniekąd chcę się wyłamać z trendu wrzucania randomowych propozycji z listy 1001 najsłynniejszych albumów które musisz przesłuchać przed śmiercią, bo mniemam, że tej płyty tam nie ma, ale poniekąd też wrzucam wam coś, co kolega Jakub mógłby określić czymś pokroju ichniejszego Violatora, bo to płyta powszechnie uważana za magnum opus i generalnie mocno PREJZOWANA. W sumie można byłoby i tak go określić, można byłoby też porównywać całość do A Moon Shaped Pool, bo to też jest kompilacja teoretycznie odrzutów z dawnych sesji, ale można też nie marnować klawiatury na tak durne porównania.
Szukam słów, którymi mógłbym opisać ten album, by nie popaść w banał i jak to w moim przypadku bywa - mam z tym nie lada kłopot. Nic nowego, ktoś by powiedział. Ale to jest dla mnie płyta z gatunku tych kompletnych, ja tu nie jestem w stanie mówić o jakichkolwiek słabszych momentach, a co dopiero utworach. Tak jak napisałem parę linijek wyżej, całość jest kompozycją niepublikowanych wcześniej nagrań, uściślając to wydano ją w 2005 roku po śmierci Balance'a, co myślę, że jest dość ważną, a może i nawet kluczową informacją w kontekście omawania tej płyty, bo te wszystkie intensywne i popierdolone stany oraz emocje, jakie człowiek - mniemam - jest w stanie czuć po utracie wieloletniego partnera. Ja trochę się czuję jakbym majaczył, ale naprawdę słyszę na tej płycie jakiegoś metafizycznego, animalistycznego ducha, którego nie potrafię opisać bez popadania w śmieszność, więc zamiast podejmować się jakiejś próby napiszę jeno, że to dziwne, cholerne ustrojstwo z okładki imo całkiem nieźle go oddaje.
Nie zakładam i nie spodziewam się aż takich peanów z waszej strony, ale wątpie w to, by nikt tu nie znalazł nic dla siebie. Wujasy mogą odnaleźć coś dla siebie w rzeczach najbliższym piosenkowym formom. tj. Fire of the Mind czy Tatooed Man. Smoku w instrumentalu Triple Sun, zalatującym nieco klasykami elektroniki. Nie wierzę w to, że nikt nie polubi The Last Amethyst Deceiver. Może jakiś Munlup doceni Going Up - nie wiem czemu mu to "przypisałem", ale całkiem możliwe, że się okaże, że to miało więcej sensu, niż się mi pierwotnie wydawało, może Musiał doceni Teenage Lightning 2005, bo wtedy LucekDM wrzucił je niechcący na forum 80s.
Jestem cholernie ciekaw co wy tu usłyszycie i co z tej płyty wyciągniecie. Bierzcie i słuchajcie jej po prostu.
https://www.youtube.com/playlist?list=O ... 3zAqA2B4x4
Coil - The Ape of Naples
Chyba nadeszła i pora na kalafiora, tj. na wrzucenie tej mitycznej SPRĘŻYNKI do bestki albumowej. To musiało, do cholery, kiedyś nastąpić, a kiedy niby jest lepszy czas na poznawanie dziwacznych projektów muzycznych niż w środku upalnego lata? Zwłaszcza, że już was na to po części przygotowałem jakiś czas temu i nawet pamiętam, że otrzymałem dość pozytywny feedback, więc czemu nie.
O samym zespole już pewnie pisałem, ale tak w teleekspresowym i telegraficznym skrócie nadmienię, że to był projekt niejakiego Johna Balance (nie, nie tego od butów), zioma który przewinął się przez wrzucane tutaj Psychic TV i mnóstwo innych popierdolonych projektów z tego industrialnego uniwersum i jego partnera Petera Christophersona, który dla odmiany też był członkiem miliarda popierdolonych zespołów oraz grafikiem (odpowiedzialnym za okładki pierwszych trzech płyt Gabriela czy Wish You Were Here). Tak jak zapewne musiałem pisać rok temu, mimo tego iż bardzo Coil lubię, to jestem świadom, że ledwo co ich muzyki liznąłem, bo szczerze mówiąc nagrali tego od cholery - niby liczba albumów studyjnych nie jest jakaś porażająca, ale trzeba uwzględniać epki, kompilacje, materiały wydawane po śmierci muzyków oraz wszelkiej maści kolaboracje i inne ustrojstwa wydawane pod różnymi szyldami, a tego jest tak ze dwie kopy i trzy tuziny, a może nawet więcej.
Poniekąd chcę się wyłamać z trendu wrzucania randomowych propozycji z listy 1001 najsłynniejszych albumów które musisz przesłuchać przed śmiercią, bo mniemam, że tej płyty tam nie ma, ale poniekąd też wrzucam wam coś, co kolega Jakub mógłby określić czymś pokroju ichniejszego Violatora, bo to płyta powszechnie uważana za magnum opus i generalnie mocno PREJZOWANA. W sumie można byłoby i tak go określić, można byłoby też porównywać całość do A Moon Shaped Pool, bo to też jest kompilacja teoretycznie odrzutów z dawnych sesji, ale można też nie marnować klawiatury na tak durne porównania.
Szukam słów, którymi mógłbym opisać ten album, by nie popaść w banał i jak to w moim przypadku bywa - mam z tym nie lada kłopot. Nic nowego, ktoś by powiedział. Ale to jest dla mnie płyta z gatunku tych kompletnych, ja tu nie jestem w stanie mówić o jakichkolwiek słabszych momentach, a co dopiero utworach. Tak jak napisałem parę linijek wyżej, całość jest kompozycją niepublikowanych wcześniej nagrań, uściślając to wydano ją w 2005 roku po śmierci Balance'a, co myślę, że jest dość ważną, a może i nawet kluczową informacją w kontekście omawania tej płyty, bo te wszystkie intensywne i popierdolone stany oraz emocje, jakie człowiek - mniemam - jest w stanie czuć po utracie wieloletniego partnera. Ja trochę się czuję jakbym majaczył, ale naprawdę słyszę na tej płycie jakiegoś metafizycznego, animalistycznego ducha, którego nie potrafię opisać bez popadania w śmieszność, więc zamiast podejmować się jakiejś próby napiszę jeno, że to dziwne, cholerne ustrojstwo z okładki imo całkiem nieźle go oddaje.
Nie zakładam i nie spodziewam się aż takich peanów z waszej strony, ale wątpie w to, by nikt tu nie znalazł nic dla siebie. Wujasy mogą odnaleźć coś dla siebie w rzeczach najbliższym piosenkowym formom. tj. Fire of the Mind czy Tatooed Man. Smoku w instrumentalu Triple Sun, zalatującym nieco klasykami elektroniki. Nie wierzę w to, że nikt nie polubi The Last Amethyst Deceiver. Może jakiś Munlup doceni Going Up - nie wiem czemu mu to "przypisałem", ale całkiem możliwe, że się okaże, że to miało więcej sensu, niż się mi pierwotnie wydawało, może Musiał doceni Teenage Lightning 2005, bo wtedy LucekDM wrzucił je niechcący na forum 80s.
Jestem cholernie ciekaw co wy tu usłyszycie i co z tej płyty wyciągniecie. Bierzcie i słuchajcie jej po prostu.
https://www.youtube.com/playlist?list=O ... 3zAqA2B4x4
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Spoko ale zlituj się człowieku, nawet normalnej playlisty nie możesz ogarnąć??? Jakiś zlepek kawałków z różnych źródeł i w dodatku bez jednego kawałka z płyty XDDDDD
wklej to lepiej:
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... 3zAqA2B4x4
wklej to lepiej:
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... 3zAqA2B4x4
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup