dla mnie bucostwem było jak w jednym z wywiadów, chyba odnośnie PINKPOPa powiedzieli ze nie chcą grać na jednej scenie co Bruce Springsteen... troche mnie zamurowało. Zwlaszcza ze Bruce "BOSS" to inna liga i głównie jakneska nuta, no ale bez przesady... jesli chodzi o DM.Jari pisze:... zachowali się jak buce i tyle.
MI sie wydaje ze ich to przeraża. Takie zachowania fanów. Pamietam koncert na Służewcu w 2001 jak po raz pierwszy grali w Polsce po kilkunastu latach, a stałem pod samą scena mine Gahana i Gore'a jak zobaczyli ten entuzjazm, mieli miny nieco wystraszone, zwlaszcza Gahan co chwile patrzac na reakcje Martina i na tłum na przemian. Dopiero przy "Halo" zaczął się luzować.Jari pisze:I wracając do Polski - zrobili świństwo fanom, którzy wręcz słyną w świecie ze swojego oddania. Żaden kraj nie był świadkiem śpiewania fanów 'do trawnika' (Gwardia, 23.05.09).
Jak widać nie po drodze. Ale to ich sprawa. Nie chca to niech spadają. Ci co chcą obejrzą to gdzie indziej. Terminów i miejsc jest masa.Jari pisze: Polska im jakoś nie podrodze...
Muzyka to poprostu biznes. Widać tu ich to nie urządza, lecą tam gdzie mają wieksze szanse zarobić na emeryture.
Z drugiej strony nie ma ich co bronić, jakby sie uparli to by grali. Z innej nie ma ich co ganić, Polska to dla nich taka abstrakcja jak np. dla Polskiego zespołu granie w Uzbekistanie. Są dziesiątki lat zakorzeni mentalnie z tamtejszą rzeczywistościa, żyją ścierają się w tamtejszych kryteriach finansowo-społeczno-nawykowych i sądze ze to w dużej mierze wpływa na ich decyzje.
W sumie Polska to jest dla nich dodatkowa kasa z doskoku. I to od niedawna.
Karierę budowali tam kilkadziesiąt lat, tam się dorobiali i pozycji i kasy, i tam dbać bedą o to co maja i co mieć mogą.
I to jest racjonalne podejście.
Z drugiej stronynie można się dziwić tym których wkurza takiej podejscie, i czują sie urażeni chocby z powodek nacjonalistycznych, ale to nie nasz krajowy zespol i gowno nam zawdziecza. My jestesmy jednym z wielu przystankow, i to dla nich od niedawna dostrzeganym, przynaszącym marginalne zyski w całokształcie i jak widać niedocenianym.