Suso Saiz - Tierra Media
(1986)
Tą wrzutką cofam się do roku 2016, jesieni tego roku konkretniej kiedy na dobre zaczynałem przygodę z moimi muzycznymi poszukiwaniami w serwisie YouTube. Do tamtej pory źródłami moich odkryć były radio, tv, filmy i gry wideo (głównie GTA wiadomix). Na YouTube szukałem przeważnie konkretnych rzeczy i nie wiem czemu jakoś nie zgłębiałem się w sugerowane mi przez algorytm utwory, mam wręcz wrażenie jakby wcześniej tej opcji tam nie było bo po prostu nie potrafię wyjaśnić czemu wcześniej nie wypłynąłem na te wody.
Trudno mi też powiedzieć od czego wszystko się zaczęło konkretnie, chodzi mi po głowie pewien inny utwór z innego kanału na YouTube ale dojdziemy i do niego kiedyś, w każdym razie trafiłem na coś fajnego, zasubskrybowałem jakiś kanał z niszową muzą, potem natrafiłem na inny, który serwował wznowienia różnych starych obskjurów z pogranicza elektroniki. Był to kanał wytwórni Music From Memory, która pojawi się myślę jeszcze w jednej wrześniowej wrzutce. Jednym z pierwszych utworów jakie odsłuchałem spod ich szyldu było właśnie Tierra Media niejakiego Suso Saiz. Suso to przedstawiciel hiszpańskiej sceny eksperymentalnej (jako ciekawostkę dorzucę że wspołpracował m. in. ze Stevem Roachem), muzyka którą tworzy to przeważnie ambient, elektronika z elementami gitary i uzupełniana różnymi dźwiękami tła (szum tłumu ludzi, gwar bawiących się dzieci itp). W 2016 roku wytwórnia MFM wydała dwupłytową kompilację jego solowych nagrań z lat 80. i 90. zatytułowaną Odisea i Tierra Media był jednym z numerów wrzuconych na YouTube celem promocji tego wydawnictwa. Numer sam w sobie jest naprawdę prosty ale zawiera to co lubię w muzyce ambientowej, zawiera przede wszystkim jakiś prosty zapętlony w kółko temat który wprowadza słuchacza w trans, obudowany dodatkowymi synthami i nagraniami terenowymi. Bardzo podoba mi się brzmienie tego głównego arpeggio, podoba mi się stopniowe nabudowywanie się utworu, podoba mi się ogólny klimat i duchologia zaklęta w tych syntezatorach, bo chociaż numer jest z lat 80. mnie jakoś cofa do szaroburego dzieciństwa we wczesne lata 90., brzmi trochę jak wyjęty z jakiegoś starego polskiego serialu czy filmu trochę. Wiele moich ulubionych ambientowych tematów opiera się w sumie o zapętlone melodie, jakby mój wspólny mianownik w moim zamiłowaniu też do rapu i muzyki klubowej, dobra pętla broni się sama (dlatego też lepiej w ocenach u mnie wypadło Boards of Canada czy Global Communication niż 70sowe progressive electronic i szkoła berlińska).
Po złapaniu bakcyla przy Tierra Media badałem dalej kawałki Suso, nie będę zdradzał tytułów by nie odwracać uwagi od mojej wrzutki ale podobały mi się i ostatecznie jakoś pod koniec 2016 roku bodajże w (podpowiedzianym co prawda) prezencie otrzymałem od dziewczyny wspomnianą kompilację Odisea na kompakcie i do dziś to jedna z najcenniejszych pozycji w mojej kolekcji płyt. Jest tam dużo fajnej muzy i mógłbym nawet to rzucić w albumy gdyby nie fakt że to składanka i to w sumie trochę typu best of i nie wypada (nie znaczy to że żadna kompilacja nie może paść w bestce albumowej ale no nie takiego materiału który ukazywał się na wielu innych albumach moim zdaniem), w każdym razie jak komuś podejdzie to Odisea jest cała do odsłuchu na kanale Music From Memory na YouTube, Suso Saiza jak i wytwórnię ogólnie polecam.
https://youtu.be/IaDDeXypT7I