Best of Forum II

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 wrz 2022 07:27

No i o takie tempo wrzucania recenzji mi chodziło :D chociaż po takiej przerwie ogólna gotowość nie powinna mnie zaskakiwać. Zaskoczony jestem polaryzacją wokół Nelly Furtado nieco i tym prejzem mentosa, z drugiej strony ja prejzuję Coil na które munlup meha, widać jak różnie odbieramy muzę. Lecę dalej, czas najwyższy zrobić zadość Dragonowi i wyruszyć w świat murzynowej elektroniki ambientowej.

Suso Saiz - Tierra Media
(1986)

Tą wrzutką cofam się do roku 2016, jesieni tego roku konkretniej kiedy na dobre zaczynałem przygodę z moimi muzycznymi poszukiwaniami w serwisie YouTube. Do tamtej pory źródłami moich odkryć były radio, tv, filmy i gry wideo (głównie GTA wiadomix). Na YouTube szukałem przeważnie konkretnych rzeczy i nie wiem czemu jakoś nie zgłębiałem się w sugerowane mi przez algorytm utwory, mam wręcz wrażenie jakby wcześniej tej opcji tam nie było bo po prostu nie potrafię wyjaśnić czemu wcześniej nie wypłynąłem na te wody.

Trudno mi też powiedzieć od czego wszystko się zaczęło konkretnie, chodzi mi po głowie pewien inny utwór z innego kanału na YouTube ale dojdziemy i do niego kiedyś, w każdym razie trafiłem na coś fajnego, zasubskrybowałem jakiś kanał z niszową muzą, potem natrafiłem na inny, który serwował wznowienia różnych starych obskjurów z pogranicza elektroniki. Był to kanał wytwórni Music From Memory, która pojawi się myślę jeszcze w jednej wrześniowej wrzutce. Jednym z pierwszych utworów jakie odsłuchałem spod ich szyldu było właśnie Tierra Media niejakiego Suso Saiz. Suso to przedstawiciel hiszpańskiej sceny eksperymentalnej (jako ciekawostkę dorzucę że wspołpracował m. in. ze Stevem Roachem), muzyka którą tworzy to przeważnie ambient, elektronika z elementami gitary i uzupełniana różnymi dźwiękami tła (szum tłumu ludzi, gwar bawiących się dzieci itp). W 2016 roku wytwórnia MFM wydała dwupłytową kompilację jego solowych nagrań z lat 80. i 90. zatytułowaną Odisea i Tierra Media był jednym z numerów wrzuconych na YouTube celem promocji tego wydawnictwa. Numer sam w sobie jest naprawdę prosty ale zawiera to co lubię w muzyce ambientowej, zawiera przede wszystkim jakiś prosty zapętlony w kółko temat który wprowadza słuchacza w trans, obudowany dodatkowymi synthami i nagraniami terenowymi. Bardzo podoba mi się brzmienie tego głównego arpeggio, podoba mi się stopniowe nabudowywanie się utworu, podoba mi się ogólny klimat i duchologia zaklęta w tych syntezatorach, bo chociaż numer jest z lat 80. mnie jakoś cofa do szaroburego dzieciństwa we wczesne lata 90., brzmi trochę jak wyjęty z jakiegoś starego polskiego serialu czy filmu trochę. Wiele moich ulubionych ambientowych tematów opiera się w sumie o zapętlone melodie, jakby mój wspólny mianownik w moim zamiłowaniu też do rapu i muzyki klubowej, dobra pętla broni się sama (dlatego też lepiej w ocenach u mnie wypadło Boards of Canada czy Global Communication niż 70sowe progressive electronic i szkoła berlińska).

Po złapaniu bakcyla przy Tierra Media badałem dalej kawałki Suso, nie będę zdradzał tytułów by nie odwracać uwagi od mojej wrzutki ale podobały mi się i ostatecznie jakoś pod koniec 2016 roku bodajże w (podpowiedzianym co prawda) prezencie otrzymałem od dziewczyny wspomnianą kompilację Odisea na kompakcie i do dziś to jedna z najcenniejszych pozycji w mojej kolekcji płyt. Jest tam dużo fajnej muzy i mógłbym nawet to rzucić w albumy gdyby nie fakt że to składanka i to w sumie trochę typu best of i nie wypada (nie znaczy to że żadna kompilacja nie może paść w bestce albumowej ale no nie takiego materiału który ukazywał się na wielu innych albumach moim zdaniem), w każdym razie jak komuś podejdzie to Odisea jest cała do odsłuchu na kanale Music From Memory na YouTube, Suso Saiza jak i wytwórnię ogólnie polecam.

https://youtu.be/IaDDeXypT7I
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 wrz 2022 08:45

Miałem już coś też wspomnieć o tej "polaryzacji" u Nelly, ale spojrzałem i widzę, że w sumie 3 bardzo pozytywne opinie, jedna taka pół na pół (Dragon lubi refren, dopuszcza remiksy - sorry, ale nie ma takich) i klasyczny Murzyn, który szybko się nudzi i na wszystko meha z recenzją zahaczająca już trochę o hejt trolling w komentarzach na fejsie xD Tak więc nie biorę w ogóle nawet pod uwagę tej opinii i uznaję sukces wrzutki.

Jednocześnie, Murzyn (wraz z Dragonem) wygrał, Shodan w sumie niewiele za podium, nad Muse nie będę się pastwił, bo mają dużo słabsze rzeczy, a Coil ostatecznie popchnęło mnie do ogarnięcia całego albumu, co tutaj się aż tak często nie zdarza, więc to tak na otarcie krokodylich łez Mentosa. Najbardziej mnie jednak cieszy, że elegancko się sprężyliśmy i lecimy już z następnymi numerami xD

The Cinematic Orchestra – Familliar Ground

Na imprezę pod tytułem TCO dotarłem późno, a zaprosił mnie Dev xD Było to w ramach naszej wymiany muzycznej we wrześniu 2017 r., bo te wymiany miały głównie charakter jesienny. W każdym razie, Musiał dał mi do słuchania „Ma Fleur”. To był późnowrześniowy wieczór, jeden z ostatnich cieplejszych, ale już z bardzo wyraźną aurą jesienną. Miałem otwarte drzwi balkonowe, z mieszkania widziałem jak tańczą liście, itd. Z głośników poleciało „Familliar Ground” i wszystko – muzyka, nastrój, widoki – połączyło się w jedno wielkie, zajebiste doświadczenie.

Organiczna muzyka, wspaniałe, trochę gospelowe wokale, spokój w czystej postaci. Latają tu trochę folkowo/bluesowe zagrywki, trochę kojarzące mi się z Arcade Fire (albo raczej na odwrót).
Niesamowicie chillujący jest ten kawałek i taki, który w filmach leci w tle kiedy główny bohater szykuje się na jakieś wyzwania w życiu, nowości, zmiany, więc włazi na jakiś dach żeby popatrzeć na zmierzch i potem idzie walczyć z ostatnim, śmiesznie wyśrubowanym bossem w jakiejś części Final Fantasy, czy coś xD No nie ważne. Dla mnie to jest ucieleśnienie feelingu i wajbu, to tez nie będę się rzucał na jakieś długie opisy, bo nawet nie mam na nie pomysłu. Nie ma tu żadnej historii brejkapowej, czy innej, sorry, ale jest experience muzyczny na poziomie jakiegoś odlotu narkotykowego, czy czegoś w tym stylu. Jak to mawia Mentos, bierzcie to i wciągajcie to.

https://www.youtube.com/watch?v=Tn0-SrLlG0s
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 08 wrz 2022 10:13

Podsumowując – kolejka bardzo udana. Odbiór Emily Browning w sumie taki, jakiego się spodziewałem. Nie wiem tylko, co dla Dragona w sumie oznacza czerwony kolor. Bo z jednej strony niby utworu przesadnie wcale nie gnębi, a potem daje czerwień. Zawsze myślałem, że czerwień jest zarezerwowany dla czegoś absolutnie asłuchalnego. A zieleń dla czegoś absolutnie zaje.bistego. Tymczasem zaczyna się tu szastanie kolorami na prawo i lewo. Mentos w sumie podobnie - Muse niby ni ziębi, ni grzeje, co dla mnie oznacza takie raczej neutralne podejście. A potem sru i czerwień nie wiadomo skąd.
Niby nie ma ten kolor żadnego znaczenia dla zabawy, ale myślę, że jeżeli już decydujemy się go użyć, to róbmy to w przemyślany sposób.
Może dlatego lepiej jak Hien w ogóle się w kolorki nie bawić.

James Horner – Main Title (Aliens)

Tym razem sprawię Wam mały zawód i za karę za te babskie lamenty nie wstawię kobiety. :P
To, że jestem wielkim fanem uniwersum Obcego każdy już wie. Ale wiadomo też, że nawet najlepszy film bez ścieżki dźwiękowej niewiele by znaczył.
Lubię motywy przewodnie z każdej części serii, nawet prequeli (Prometeusz i Przymierze), ale zawsze najbardziej oddziaływał na mnie ten z "Obcy: decydujące starcie". Ten film mimo, że w odróżnieniu od pierwszej części jest naładowany sporą dawką akcji, ma w sobie również potężne pokłady przerażającego klimatu. Main title też już od pierwszych sekund sieje grozę i powoduje pierwsze zimne krople potu na naszej skroni. Pamiętam, że wiele lat temu bardzo się dziwiłem, że można taki klimat i takie niepokojące dźwięki stworzyć przy użyciu orkliestry symfonicznej. Te buczące kontrabasy są niesamowite. Kroczący momentami głęboki bas sieje niepokój. Dwunutowy motyw fletów czy krótkie zagrywki werbli, to coś niezwykle charakterystycznego i efektownego dla filmu Aliens i jego ścieżki dźwiękowej. Motywy te przewijają się potem zresztą przez cały album, wzmagając u słuchacza paranoiczne odczucie ciszy przed burzą. A fragment między 46 a 56 sekundą zawsze jeżył mi włosy na głowie.
Main title w przekroju całego soundtracku to utwór w sumie bardzo spokojny. Ale podobnie jak w filmie te pozorne chwile spokoju są najbardziej przerażające. Gdy się wie albo spodziewa, że nie potrwa to długo i za chwilę będzie tylko gorzej.
Nie wiem, jak Main title odbiorą słuchacze, którzy filmu albo nie znają, albo się nim nie pasjonują. Ja słuchając go mam niepokój w sercu. I bardzo lubię to uczucie.

https://www.youtube.com/watch?v=RS0vTzkCByQ
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 wrz 2022 10:26

No ja przecież w każdej kolejce wyróżniam po jednym kawałku na zielono i jednym na czerwono i tyle, jak kolejka jest dobra, to czasem coś średniego dostanie czerwo, takie rzeczy się dzieją
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 wrz 2022 10:35

Znaczy się bez sensu ale ok xD rozumiem shodana, ja jak nie muszę to nic palcem nikomu nie wytykam, każdy po opisie widzi i tak jak jest ale co innego "czerwony" hejt a co innego "sorry nie moja bajka" albo "mam moment Murzyna"
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 08 wrz 2022 10:39

No jeżeli Mentos ma taki system, to ok. Nie zwróciłem uwagi.
Ja kolorków używam tylko wtedy jak chcę coś naprawdę wyróżnić, bo mną pozytywnie wstrząsnęło lub bardzo zraziło.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 wrz 2022 10:44

No, ja też trochę nie ogarniam tych kolorków. Dla mnie odbiór muzyki nie jest na tyle czarnobiały, co widać po moich podsumowaniach kolejek. Nie zawsze potrafię wskazać jedną najlepszą rzecz, ani też najgorszą, a te najgorsze też nie zawsze są najgorsze, albo po prostu wiem, że się nie osłuchałem i nie czuję się na wystawianie niesprawiedliwych ocen. W tej zabawie nie chodziło o robienie konkursu na najlepsze/najgorsze, zwłaszcza że naprawdę bardzo rzadko zdarzają się rzeczy, które uważam za naprawdę słabe. Na 33 kawałki, za takie uznałem tylko 3. Widać niektórzy mają tę wewnętrzną potrzebę trashowania rzeczy czerwonym, nie wiem po co.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 wrz 2022 10:46

Jeny, jaki prostytutka hejt XD Po prostu w każdej kolejce są rzeczy lepsze i są rzeczy gorsze, a oceniając kolejkę daję kolorki w kontekście kolejki, na podsumowania przyjdzie czas, jak to śpiewał ktośtam
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 wrz 2022 11:45

Lepiej numer wrzuć, to ma chociaż jakąś wartość xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 08 wrz 2022 13:35

Pet Shop Boys - Love, etc.

https://www.youtube.com/watch?v=KoOWNqi ... Boys-Topic

Jest koniec sierpnia 2011, chodzę po sklepie H&M w krakowskiej Bonarce szukając jakichś spodni czy czegoś w tym stylu i nagle, poprzez hałas i chaos sklepowy sobotniego popołudnia słyszę przebijający się bicik. Jest całkiem fajny, nagle wyłapuję, że towarzyszy mu ciekawy motyw na klawiszu. Ot, takie synthpopowo-taneczne coś. Jest spoko, przykuwa uwagę, ale jak to zidentyfikować? Shazam chyba już wtedy był, ale mój biedatelefon nie pozwalał za bardzo na instalowanie jakichkolwiek aplikacji, ponadto net w komórce kosztował majątek. Ale oto słyszę wokal, którego nie da się z niczym innym pomylić (a raczej z nikim innym). Neil Tennant z pewnością! Stanąłem przy jakiejś ścianie pod głośnikiem i starałem się wyłapać choć fragment tekstu. Udało się i natychmiast po powrocie do bieńczyckiego mieszkania (nie mojego ma się rozumieć) wrzuciłem go w Google. A potem wszedłem na YT, więc zrobiłem to samo, co zaraz zrobicie Wy.

Sex Shop Boys znam od zawsze chyba, bo mój ojciec - przy całym swoim hardrockowym skrzywieniu - był ich wielkim fanem. Winyl Actually był jednym z najbardziej ścieranych na tarczy gramofonu wieńczącego dość monumentalną wieżę Sanyo, jaka stała u nas w dużym pokoju na łódzkim Radogoszczu. Po przeprowadzce do domu w Zgierzu wieża ustąpiła boomboxowi, a winyle poleciały do piwnicy na wiele lat (odkryłem je dopiero po ogólniaku, o czym już pisałem przy okazji recki Floydów, których Dark Side of the Moon miało tam pierwsze miejsce), ale zostały odnalezione, i potem ja ścierałem Actually. Oczywiście za dzieciaka nie myślałem o ich dyskografii, podobały mi się konkretne utwory, które pamiętam z tamtego czasu. Jednocześnie wszystkie niemal pochodziły z ejtisów, poza może dwoma czy trzema z wczesnych lat 90., ale nie było tego dużo. Przez długi czas nie widziałem ich na radarach, aż do czasu, kiedy po tym forum wczesnym latem 2005 dołączyłem do forum80s.pl i tam odkryłem cały wątek poświęcony Tennantowi i Lowe'owi. Wątek, który nasycony był linkami do YouSendIt albo RapidShare, a za linkami hiciory. Podszedłem do sprawy bardziej świadomie, ogarnąłem, jaką zespół miał historię, posłuchałem staroci, posłuchałem nowszych rzeczy, pojawił się hype, który najbardziej będę kojarzył z wrześniem tego samego roku i Suburbią. Miałem sporo farta z tym hypem, gdyż akurat niecały rok później wychodził nowy album. Nędznie żem te ich albumy badał, skoro miałem nieodparte wrażenie, że to jakiś wielki comeback w ich wykonaniu, podczas gdy Fundamental - o tej płycie mowa - od poprzedniej, czyli Release, dzieliły raptem 4 lata. Niestety, poznając materiał pozasinglowy nagrań z lat 90. długo skłaniałem się ku twierdzeniu, że najlepsze co nagrali to na początku swojej kariery. Fundamental kupiło mnie świetnym pierwszym singlem - I'm With Stupid. Wiarę przywrócono na moment, bowiem sama płyta była dla mnie trochę rozczarowaniem. Dlaczego? Bo nie brzmieli tak jak w latach 80. xD Przypominam jednak, że wówczas byłem ejtisami bardzo zaczadzony i nie kupowałem czegokolwiek, co przynajmniej w minimalnym stopniu nie odtwarzało stosowanych wówczas rozwiązań (tym gorzej, jeśli chodziło o artystów z tamtych czasów, którzy OŚMIELILI SIĘ ewoluować w swoim brzmieniu). Szczęśliwie okres błędów i wypaczeń jest już za mną, a dla PSB jego koniec nadszedł jeszcze wcześniej.

Po odkryciu Love, etc. błyskiem zabrałem się za ogarnięcie płyty, z której ów numer pochodził. Ta nazywa się Yes, etc. (albo po prostu Yes, istnieje kilka wersji, ja od razu zassałem tę rozszerzoną) i jest naprawdę dobra. Może nie aż tak, jak zapodawany przeze mnie kawałek (podobny casus co z Fundamental, gdzie I'm With Stupid to najlepszy utwór na albumie), ale odsłuchiwałem ją wielokrotnie w całości i bardzo mi się podobała. Zresztą, nadal mi się podoba! Samo Love, etc. to taki tęskno-podtrzymujący na duchu nie-love-song o miłości mocno w stylu PSB w każdym swoim calu. Jest taneczny bit, jest ów klawiszobas będący głównym motywem kawałka, są pady i chórki (w refrenie mocno zaakcentowane; sam refren jest zresztą dość chwytliwy), całość trwa trochę ponad 3 minuty więc materiał na hit gotowy. I dla mnie to jest hit, i już mocno unowocześnione brzmienie w stosunku do tego, co tego typu grupy nagrywały bardzo wiele lat temu (zresztą sprzęt to wręcz landmark PSB), trąci trochę OMD a trochę Kraftwerk (co jest o tyle ciekawe, że OMD wzorowali się przede wszystkim na Kraftwerk na samym początku swojej działalności i sporo później), ale mogłoby równie dobrze być wyprodukowane przez, nie wiem, Calvina Harrisa. I przy tym wszystkim jest tu dla mnie ten duch ich starej twórczości, który zresztą nagle zacząłem obserwować w poprzednich wydawnictwach. Wiem, trochę mi to zajęło, no ale... Parę miesięcy później zassałem bestkę, zabujałem się we Flamboyant i zacząłem odświeżać całą dyskografię, bez pominięcia choćby jednego utworu. Mój głowny zarzut w ich stronę jest taki, że od tego 2009 roku (wtedy premierę miało Yes, itp., itd.) każda ich płyta brzmi trochę tak samo. Ale to PSB, więc im wolno, when you reach max level you stop leveling, czy jakoś tak. Love, etc. też ma wakacyjny vibe, ale wrzesień póki co zapowiada się ciepło, więc można potraktować jako przedłużenie. I wlecieć prosto w Please, a potem Actually, a potem...
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 wrz 2022 15:12

W temacie kolorków trzymam się zdania Mentosa. Różne są kolejki, ale w ramach nich na spokojnie da się wybrać coś najlepszego i najgorszego. Naprawdę rzadko kiedy wskakuje tutaj straszna kaka, spokojnie. Wstawiam to bez zobowiązań, ot dla zamknięcia kolejki i wskazania, co kiedy jak i gdzie. Słaby bait, panowie

Taki odbiór Redshift to jest to, na co liczyłem. Eleganckie opisy, jeden meh, generalnie wrzutka nakłoniła do ciekawych przemyśleń i obrazów w głowie xD Może być też tak, że za sprawą forum przybyło najwięcej nowych słuchaczy tej muzyki w przeciągu kilku miesięcy... będzie jeszcze okazja na kolejne propozycje z tego kierunku, choć okoliczności średnie. Mark kozak, nawet na archaicznych kasetach z początku lat 80'

Lecimy dalej

Aphex Twin - 1st 44 (2018)

Mam nadzieję, że Ryszarda nikomu przedstawiać nie muszę. Lekutko pokręcony Irlandczyk to dzisiaj niekwestionowany klasyk nowej elektroniki. Zaczynał od kwasowego techno, czym i tak w 1992 roku zrobił niesamowite wrażenie, wypuszczając SAW 85-92. Tak dobrze wtedy nie grał nikt. Potem zaskoczył wypuszczając drugie SAW, które było z kolei dwupłytowym kolosem - tyle, że pełnym ambientowych kompozycji. I tak dalej, i tak dalej... Z czasem na jego płytach zaczęło się robić coraz bardziej niepokojąco, tempo przyspieszało, brzmienie stawało się coraz bardziej wykręcone, hałaśliwie, agresywne, a jednak w tym wszystkim był doskonały porządek, często znakomita melodia. Nie da się też pominąć warstwy wizualnej, to nie tylko cudne okładki z mniej lub bardziej przerobioną facjatą Aphexa. Teledyski do jego utworów to już w ogóle inny wymiar psychodelii. Come to Daddy, Windowlicker - nie będę tego opisywał, bo to trzeba po prostu zobaczyć. Bez względu na wszystko. Skomplikowana jest również jego dyskografia - poza głównym pseudonimem wydawał tak wiele rzeczy, a zapewne drugie tyle może czekać na upublicznienie. Syro traktuje się jako jego wielki powrót, to płyta z 2014 roku, chyba najbardziej eklektyczna ze wszystkich. Klasyczne techno, bardziej drobiazgowy IDM, szybszy drum'n'bass, a do tego jego konik, czyli krótkie miniatury fortepianowe.

Nie zamierzam iść na łatwiznę i wybieram coś z jego ostatniej EPki z 2018 roku. Wszystkie wymienione rzeczy znam bardzo dobrze i dość długo. SAW 85-92 poznałem jakoś na samym początku gimnazjum. Musiałem znać je na tyle dobrze już wtedy, bo związana jest z tym mała historia. W 2014 roku moja znajoma lubiła Die Antwoord, a oni wtedy wypuścili singla o nazwie Ugly Boy. Kupa jak kupa, ale wykorzystali tam melodyjkę z Ageispolis (utwór z pierwszej płyty Aphexa), czym byłem bardzo zdegustowany, a o czym oczywiście musiałem jej powiedzieć xD Z czasem poznałem większość jego rzeczy i czekałem na nowinki. Niedługo po Syro wychodziły EPki, ale stanowiły obraz pewnego zagubienia Aphexa. Brzmienie zaskakująco przestarzałe, pomysły odtwórcze. Do Cheetah od tamtej pory nie wróciłem ani razu. Któregoś dnia wpadłem na jakieś informacje, a było to w 2017 roku, że Aphex gra na Primaverze, a w jego secie lecą jakieś wcześniej nieznane kawałki. Nie sprawdziłem całości, bo nadgorliwi fani oczywiście już zdążyli elegancko powycinać co trzeba i mogłem poznać samą nowość. Król wrócił. Jak się po roku okazało, był to niejaki "MT1 t29r2" z EPki Collapse. Znowu wróciły kreatywnie rozbudowane numery, które pozwalają pracować głowie. W tę rytmiczną siekaninę wpakował jeszcze cudne partie klawiszowe. Czekałem z niecierpliwością, kiedy wreszcie wyjdzie jakiś pełnoprawny materiał. Już wtedy było wiele dyskusji ze znajomym, z którym w tym roku pojawiłem się w Katowicach na TNMK. Sprawdzaliśmy informacje na bieżąco, wreszcie wyszedł singiel promujący Collapse z dość interesującym klipem video. Cała EPka trwa niecałe 30 minut, ale znajduje się na niej pięć dowodów na to, że RDJ nie wypadł z formy, a do tego dobrze wie, co się dzieje nowego na świecie.

Największe wrażenie zrobił na mnie 1st 44. Aphex już podczas seta na Primaverze odsłonił zainteresowanie footworkiem, słuchał Jlin, na pewno też dobrze wiedział, co gra Machinedrum. Wspomniany numer łączy specyficzną rytmikę footworku z aphexowym, dość ciepłym, a jednocześnie bardzo odświeżającym brzmieniem, choć nie bez wyraźnego nawiązania do lat 90'. Nie umiem nic więcej powiedzieć. Jest to tak inne w porównaniu do jego dotychczasowych produkcji, a jednocześnie tak bardzo w jego stylu. RDJ znowu oszukał przeznaczenie i stworzył coś absolutnie niepowtarzalnego. Momenty, w których poznaje się mistrza.

https://www.youtube.com/watch?v=dedIrECaUAc
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 wrz 2022 16:54

Ty Dragon w ogóle wiesz co to znaczy bait? xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 wrz 2022 17:01

Wiem i właśnie dlatego ta dyskusja o kolorkach to słaby bait xD Chyba, że jednak to na poważnie
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 wrz 2022 17:08

Poruszyliśmy kwestie, która w sumie wydaje się śmieszna, bo tbh nie wiem nadal czemu służą te kolorki. Zadziwia mnie wręcz, że można z tak gęstego zestawu muzyki wyróżnić całe dwa utwory 100% plus i 100% minus, to już zalatuje jakimiś tanimi recenzjami w komentarzach na muzbawkach. No, ale jak ktoś nie może żyć bez wystawiania twardych ocen ala /10, to co ja mogę zrobić. Ja te bestki zakładałem bardziej do dyskusji niż szkolnego oceniania.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 wrz 2022 17:12

Ale to jest twoja interpretacja tych kolorków, Hien. Nikt tego nie robi w takiej intencji
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 wrz 2022 17:14

Chłopaki widać wrzucają je coby pamiętać czego mają nie lubić xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 wrz 2022 17:15

W sumie to Dragon może być fake kontem Mentosa. Dużo rzeczy by to potwierdzało i tbh nawet bym nie był zaskoczony gdyby cały Dragon był trollingiem Mentosa. Szanowałbym.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 wrz 2022 17:17

jest to prawda hehe
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 08 wrz 2022 17:25

W sumie, to wrzucanie memów powinno było mi dać do myślenia, wszystko się zgadza
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 wrz 2022 17:40

Widać zresztą, że Mentos ma to konto żeby sobie samemu chwalić wrzutki.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn