dzięki temu doświadczeniu zacznę chyba swoje preferencje muzyczne traktować tak samo jak polityczne, wyznaniowe i seksualne

o takich intymnych rzeczach nie rozmawia się z byle kim i nie obwieszcza wszystkim przy każdej okazji
tyle że to dotyczyć będzie przyszłych nowych znajomych; obecni muszą już żyć z tą świadomością
swoją drogą - jeszcze kilka takich akcji i bycie fanem dm stanie się równie obciachowe, co bycie fanem disco polo
zejdziemy do podziemia i to dopiero będzie jazda
lecę do odkurzacza i innych atrybutów idealnej gospodyni domu
hien - muszę na psa uważać bardziej; bo z radości gotowa nalać pod siebie na środku pokoju, co niejednokrotnie już pokazała
wiesz co hien?
ja od 25 lat uważam dm jako grupę wszechczasów; przeżywałam z nimi swoje pierwsze miłości, porzucenia, pierwsze smutki i wszystko inne pierwsze, o ile pamięć mnie nie zawodzi;
przeżywam każdy nowy album i zamęczam nim rodzinę i sąsiadów,dopóki się nie nasycę nowością;
jednak w te ostatnie dni spałam dobrze, jadłam dobrze;
miałam trochę kłopotów z koncentracją, bo po odwołaniu koncertu musiałam przeorganizować kilka dni swojego i cudzego zycia, a miałam na to mało czasu;
jednak nie płakałam, nie zasłuchiwałam się muzyką dm aż do utraty tchu i do głowy mi nie przyszło po odwołaniu koncertu nic innego poza pomysłem zrealizowania wyjazdu w grudniu do uk, gdyby ostatecznie krajowy całkowicie nie wypalił

i dlatego uważam, że jeśli 30 parolatek trwa nadal w "zakochaniu" i fascynacji do tego stopnia, że wymyśla akcje, o których tu wszyscy uprzejmie donosiliśmy

- to powinien udać się jak najszybciej na terapię do dobrego psychologa; to jest brak kontaktu z realnym życiem;