Best of Forum
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Ja autentycznie chciałem podrzucić trochę muzy w klimacie, a ona chyba wyszła z założenia, że jestem internetowym randomem który próbuje ją wyrwać czy coś xD to zdecydowanie best of forum :F
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jak Cię znam, to pewnie tak właśnie to zabrzmiało xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Dajesz Melki. 
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Wszystkiego przesłuchałem, mam już zdanie, wkleję, jak wrócę z pracy (koło 17) 
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
We're waiting, we're waiting for youuuuuu
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Tuturutu
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
I am Melki 
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Spokojnie panowie, do 17 marca dużo czasu
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Melki czwartą godzinę wkleja post.
Miesiąc później...
Miesiąc później...
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Panowie spokojnie, znając go odpisze jutro że spał 17 godzin i dopiero wstał. Jutro też jest dzień 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Dobra, nie róbmy scen. Na Mentosa i Czeza zdarzało się czekać dłużej. Ja i tak nowy numer wrzucę najwcześniej jutro, bo mi się nie chce już kompa włączać.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Sorry, załatwiałem jeszcze sprawę pisma urzędowego, a potem słuchałem tych kawałków po raz kolejny
Zaraz wkleję.
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Mr. Fingers - Can You Feel It (Vocal Mix)
Przyznaję, że nie grałem w GTA, ale za to przyglądałem się, jak grają w to mój kuzyn czy koledzy, więc klimat kojarzę i rzeczywiście coś w tym jest. Mocny, konkretny bit, fajna melodia, w sam raz do grania w tle (byle nie za długo, jak to soundtracki do gier). Więcej takich radosnych kawałków z pewnością zachęcałoby do gry czy w ogóle spędzenia miło czasu z GTA, wokal jak najbardziej ok, goście potrafią stworzyć klimat, mnie się to wybitnie kojarzy ze słonecznym południem, szeroką, pustą drogą, może jakimś barem z palemkami i dobrym napitkiem. Nasłuchałem się podobnej muzyki z w/w moim kuzynem przy okazji posiadówek, tego się dobrze słucha nawet wtedy, kiedy nie ma imprezy, niezły chillout przy tym jest. I dobre to jest, tyle, podoba mi się, jestem ukontentowany. Na pewno w mojej muzycznej ewolucji sporą rolę odegrało to, że przekonałem się, że muzyka klubowa to nie musi być tylko bit rozwalający bębenki w uszach i żenujący jak impreza u sąsiada od rana do nocy.
Laid Back – Sunshine Reggae
To był zawsze jeden z takich przebojów, które znam, w jakiś sposób lubię, nawet cieszę się, jak to leci w jakimś radiu, ale raczej sam z własnej woli nie puszczam, bo nie widzę takiej potrzeby. Zaskoczyła mnie historia związana z tą piosenką, nie spodziewałbym się, że to odskocznia od właściwej twórczości zespołu. Może przyjdzie później pora na przesłuchanie innych ich kawałków? Generalnie nie słucham reggae, to nie moje klimaty, chociaż różnego rodzaju przejawy tzw. muzyki świata oczywiście bardzo lubię (ale też mało słucham ostatnio). Patrzę na propozycje, jakie mi wyskoczyły pod tym kawałkiem, jest tam pewna pani, do której przedstawienia w temacie chyba właśnie się przekonałem (typowa wykonawczyni znanych przebojów, tak powiem), Robert Miles, UB40 i ich Red, Red Wine, same kawałki w jakiś sposób mające coś wspólnego z tym, tak samo wesoło się kojarzące. Jestem na tak, tak.
Windows 98の - 夢
Nie znam nurtu vaporwave, nigdy się nie interesowałem tego rodzaju dźwiękami, potraktuje to więc jako impresję. Sama nazwa tego projektu jest osobliwa
W gimnazjum to ja jeszcze słuchałem radia i wielu wykonawców, których piosenki się tam pojawiały, lubię do dzisiaj (tak, Depeche Mode też tam było
). Z pewnością ten bit w tle ma duży wpływ na uprzystępnienie kawałka, te dźwięki kojarzą mi się z powoli spływającą wodą, niekoniecznie z wanną, bardziej z jakąś małą kaskadą, basenem, w którym okresowo pojawiają się efekty specjalne, ciepło jest, mokra głowa, mokre włosy, wiatr wieje, można się zamyślić. gdzieś w tle uderzają bardziej niepokojące odgłosy, jak fale rozbijające się o skały. Jest w tym coś bujającego, coś, co mogłoby być dłuższą płytą (byle nie taką na dwie godziny), pod koniec robi się ostrzej. Nie znałem zupełnie czegoś takiego, nigdy się o to nie otarłem (albo kompletnie tego nie pamiętam), a brzmi bardzo zachęcająco.
Falco - Out of the Dark
Ależ ten kawałek jest mocarny! Falco poznałem na lekcji niemieckiego, gdzie nauczyciel puszczał nam Jeanny i opowiadał historię austriackiego piosenkarza. Umiarkowanie się nim wtedy interesowałem, to było zresztą dobre 12 czy więcej lat temu. Out of the Dark kojarzy mi się właśnie z tym, co opisałeś, jest to dosyć mroczna, ponura opowieść, w której dość spokojna, niemal recytowana zwrotka kontrastuje z mocnym, silnie wbijającym się w głowę refrenem, dużo w nim dramaturgii. Tekst piosenki też brzmi dosyć dramatycznie. Lubię taki liryzm, dużo bliżej mi do takich lirycznych uniesień niż do melancholii, chociaż też nie do końca, czasem i wyciszenia trzeba. Kończy się bardzo spokojnie, niemal ucina, jakby nastąpił koniec męczarni, chociaż pewnie kojarzenie tego ze śmiercią muzyka to nadinterpretacja, jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach. W sumie to dosyć przytłaczające emocjonalnie, na pewno nie na każdą okazję. Chyba czas przyjrzeć mu się bliżej, to jest bardzo zachęcające.
Eis - Najlepsze dni
Polski rap to wybitnie nie mój typ, nie słucham, nie lubię, wydaje mi się to bardzo mechaniczne, manieryczne i ogólnie za bardzo agresywne. Ten bit też jest jakiś taki... taki sobie. Nie no, są gorsze rzeczy, ale wracać do większości raperów nie mam najmniejszej ochoty. Tekstowa warstwa "teraz są moje najlepsze dni" paradoksalnie bardziej mi pasuje, jakoś jestem w bojowym nastroju i mam wielką ochotę coś zdziałać i nie zagłębiać się w jakieś melancholie, nie trzeba, ta sama dopada człowieka w najmniej odpowiednim momencie, kiedy się kończą wyzwania. Po namyśle nie jestem więc całkiem na nie, mam raczej mieszane uczucia związane z konwencją artysty, ale sam tu raperów podrzucać nie będę, tym niemniej podziwiam szerokie spektrum zainteresowań.
Dean Martin - That's Amore
Przy tym utworze przypomniała mi się senna atmosfera prowansalskich miasteczek. Czterdzieści stopni w słońcu, zero chmur, zero wiatru, w ciągu dnia można się tylko schować w kamiennych domach, w których panuje przyjemny chłód. Okolicę porasta zupełnie inna roślinność niż u nas: obficie rosną winorośle, palmy, drzewa korkowe, nie brakuje też trujących , gdzieniegdzie rozciągają się aż po horyzont pola lawendy.
Wieczorem ten światek ożywa: ludzie pod drzewami grają w bule, kawiarenki żyją, słychać wszędzie rozmowy i odgłos uderzeń w bębny. Jest ciepło i przyjemnie. Można spotkać wielu przechodniów. Niech żałuje, kto przegapił widoki z górskich szczytów, bo te rozciągające się na zatokę i na morze są naprawdę wspaniałe. I powoli do uszu sączy się muzyka. I tak się żyje...
Björk - Thunderbolt
Bardzo specyficzny wokal, jakby Bjork podkreślić chciała każde słowo i każdą frazę w utworze, brzmi to trochę sztucznie, a niektóre frazy "may I, should I itd." drażnią. Nie przepadam za taką rwaną muzyką, kiedyś byłem na koncercie muzyki współczesnej (czy współczesnego jazzu, nie pamiętam już, nieważne, wziąłem bilet od kogoś, kto nie mógł pójść) i to rwanie muzyki, te pauzy działały mi mocno na nerwy. Trochę mi to przywołuje na myśl Recoil
Ciężki ten podkład instrumentalny, jest w tym coś transowego, wciągającego, ale to się rwie, jakby każdą frazę koniecznie trzeba było podkreślić (przypomina mi to King Crimson, gdzie Fripp uparł się, żeby wprowadzać na początek utworu miły nastrój tylko po to, żeby go zaraz zepsuć). Trudna muzyka i na pewno nie na parę wieczorów, tylko na dłuższy, np. wielomiesięczny lub też nawet wieloletni, okres. Duże wyzwanie dla mnie.
Przyznaję, że nie grałem w GTA, ale za to przyglądałem się, jak grają w to mój kuzyn czy koledzy, więc klimat kojarzę i rzeczywiście coś w tym jest. Mocny, konkretny bit, fajna melodia, w sam raz do grania w tle (byle nie za długo, jak to soundtracki do gier). Więcej takich radosnych kawałków z pewnością zachęcałoby do gry czy w ogóle spędzenia miło czasu z GTA, wokal jak najbardziej ok, goście potrafią stworzyć klimat, mnie się to wybitnie kojarzy ze słonecznym południem, szeroką, pustą drogą, może jakimś barem z palemkami i dobrym napitkiem. Nasłuchałem się podobnej muzyki z w/w moim kuzynem przy okazji posiadówek, tego się dobrze słucha nawet wtedy, kiedy nie ma imprezy, niezły chillout przy tym jest. I dobre to jest, tyle, podoba mi się, jestem ukontentowany. Na pewno w mojej muzycznej ewolucji sporą rolę odegrało to, że przekonałem się, że muzyka klubowa to nie musi być tylko bit rozwalający bębenki w uszach i żenujący jak impreza u sąsiada od rana do nocy.
Laid Back – Sunshine Reggae
To był zawsze jeden z takich przebojów, które znam, w jakiś sposób lubię, nawet cieszę się, jak to leci w jakimś radiu, ale raczej sam z własnej woli nie puszczam, bo nie widzę takiej potrzeby. Zaskoczyła mnie historia związana z tą piosenką, nie spodziewałbym się, że to odskocznia od właściwej twórczości zespołu. Może przyjdzie później pora na przesłuchanie innych ich kawałków? Generalnie nie słucham reggae, to nie moje klimaty, chociaż różnego rodzaju przejawy tzw. muzyki świata oczywiście bardzo lubię (ale też mało słucham ostatnio). Patrzę na propozycje, jakie mi wyskoczyły pod tym kawałkiem, jest tam pewna pani, do której przedstawienia w temacie chyba właśnie się przekonałem (typowa wykonawczyni znanych przebojów, tak powiem), Robert Miles, UB40 i ich Red, Red Wine, same kawałki w jakiś sposób mające coś wspólnego z tym, tak samo wesoło się kojarzące. Jestem na tak, tak.
Windows 98の - 夢
Nie znam nurtu vaporwave, nigdy się nie interesowałem tego rodzaju dźwiękami, potraktuje to więc jako impresję. Sama nazwa tego projektu jest osobliwa
Falco - Out of the Dark
Ależ ten kawałek jest mocarny! Falco poznałem na lekcji niemieckiego, gdzie nauczyciel puszczał nam Jeanny i opowiadał historię austriackiego piosenkarza. Umiarkowanie się nim wtedy interesowałem, to było zresztą dobre 12 czy więcej lat temu. Out of the Dark kojarzy mi się właśnie z tym, co opisałeś, jest to dosyć mroczna, ponura opowieść, w której dość spokojna, niemal recytowana zwrotka kontrastuje z mocnym, silnie wbijającym się w głowę refrenem, dużo w nim dramaturgii. Tekst piosenki też brzmi dosyć dramatycznie. Lubię taki liryzm, dużo bliżej mi do takich lirycznych uniesień niż do melancholii, chociaż też nie do końca, czasem i wyciszenia trzeba. Kończy się bardzo spokojnie, niemal ucina, jakby nastąpił koniec męczarni, chociaż pewnie kojarzenie tego ze śmiercią muzyka to nadinterpretacja, jak to zwykle bywa w podobnych przypadkach. W sumie to dosyć przytłaczające emocjonalnie, na pewno nie na każdą okazję. Chyba czas przyjrzeć mu się bliżej, to jest bardzo zachęcające.
Eis - Najlepsze dni
Polski rap to wybitnie nie mój typ, nie słucham, nie lubię, wydaje mi się to bardzo mechaniczne, manieryczne i ogólnie za bardzo agresywne. Ten bit też jest jakiś taki... taki sobie. Nie no, są gorsze rzeczy, ale wracać do większości raperów nie mam najmniejszej ochoty. Tekstowa warstwa "teraz są moje najlepsze dni" paradoksalnie bardziej mi pasuje, jakoś jestem w bojowym nastroju i mam wielką ochotę coś zdziałać i nie zagłębiać się w jakieś melancholie, nie trzeba, ta sama dopada człowieka w najmniej odpowiednim momencie, kiedy się kończą wyzwania. Po namyśle nie jestem więc całkiem na nie, mam raczej mieszane uczucia związane z konwencją artysty, ale sam tu raperów podrzucać nie będę, tym niemniej podziwiam szerokie spektrum zainteresowań.
Dean Martin - That's Amore
Przy tym utworze przypomniała mi się senna atmosfera prowansalskich miasteczek. Czterdzieści stopni w słońcu, zero chmur, zero wiatru, w ciągu dnia można się tylko schować w kamiennych domach, w których panuje przyjemny chłód. Okolicę porasta zupełnie inna roślinność niż u nas: obficie rosną winorośle, palmy, drzewa korkowe, nie brakuje też trujących , gdzieniegdzie rozciągają się aż po horyzont pola lawendy.
Wieczorem ten światek ożywa: ludzie pod drzewami grają w bule, kawiarenki żyją, słychać wszędzie rozmowy i odgłos uderzeń w bębny. Jest ciepło i przyjemnie. Można spotkać wielu przechodniów. Niech żałuje, kto przegapił widoki z górskich szczytów, bo te rozciągające się na zatokę i na morze są naprawdę wspaniałe. I powoli do uszu sączy się muzyka. I tak się żyje...
Björk - Thunderbolt
Bardzo specyficzny wokal, jakby Bjork podkreślić chciała każde słowo i każdą frazę w utworze, brzmi to trochę sztucznie, a niektóre frazy "may I, should I itd." drażnią. Nie przepadam za taką rwaną muzyką, kiedyś byłem na koncercie muzyki współczesnej (czy współczesnego jazzu, nie pamiętam już, nieważne, wziąłem bilet od kogoś, kto nie mógł pójść) i to rwanie muzyki, te pauzy działały mi mocno na nerwy. Trochę mi to przywołuje na myśl Recoil
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
To już koniec rundy, więc słowo podsumowania.
Melki to wszytko prawda co piszesz o Bjork. To trudna muzyka i bardzo specyficzny wokal, który nie każdemu pasuje. To nie jest muzyka dla każdego.
Ale jak już się spodoba, to tylko słuchać. Choć szczerze mówiąc myślałem, że więcej ludzi doceni. Jak kiedyś pisałem o Bjork, to były komentarze w stylu: "no jak to shodan, nie znałeś Bjork, to przecież grzech". A tu nagle wyszło, że prawie żaden specjalista nie wie, co to w ogóle Biophilia.
Melki to wszytko prawda co piszesz o Bjork. To trudna muzyka i bardzo specyficzny wokal, który nie każdemu pasuje. To nie jest muzyka dla każdego.
Ale jak już się spodoba, to tylko słuchać. Choć szczerze mówiąc myślałem, że więcej ludzi doceni. Jak kiedyś pisałem o Bjork, to były komentarze w stylu: "no jak to shodan, nie znałeś Bjork, to przecież grzech". A tu nagle wyszło, że prawie żaden specjalista nie wie, co to w ogóle Biophilia.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No ale pozwolę sobie nadmienić że kiedy Bjork wydawała Biophilię to chyba czasy świetności już miała za sobą troszkę, dla mnie to jednak jest bardziej 90sowa artystka, wczesne 00s max. Ale zobaczymy, przyjdzie czas to Biophilię ocenimy i może doecenimy jeszcze.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Shodan, ale to chyba nie ja pisałem, że znam Bjork 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Nie kojarzymy Biophilli. Jak żyć?
Tak jak pisał Stripped, to jak mieć do kogoś pretensje, że nie zna Delta Machine, a poleca innym DM.
Tak jak pisał Stripped, to jak mieć do kogoś pretensje, że nie zna Delta Machine, a poleca innym DM.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ale ja nie mam pretensji, tylko zauważyłem, że czasami po prostu udajecie specjalistów od wszystkiego.

-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Ja nie udaję, ja pod względem muzycznej wiedzy nie mogę się przecież równać z Hienem, Mentosem, Strippedem czy Dragonem 