Best of Forum II

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 wrz 2022 09:25

Chłop zaczyna być takim forumowym Maciusiem, opóźniony względem wszystkich i wszystkiego.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 10 wrz 2022 10:27

Ło panie, forumowy Maciuś! :rotfl:
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 10 wrz 2022 11:11

stripped pisze:
10 wrz 2022 06:26
W sumie nie wiem, byłem pewien że urodziła się mężczyzną a to nie tak xddd
Dla mnie żaden problem lol

Mentos ma trudne zadanie - nie spieprzyć tej kolejki...
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 wrz 2022 11:14

Dragon pisze:
10 wrz 2022 11:11
stripped pisze:
10 wrz 2022 06:26
W sumie nie wiem, byłem pewien że urodziła się mężczyzną a to nie tak xddd
Dla mnie żaden problem lol
Ja nie mówię że mam problem, mówię że wówczas wyróżniałaby się wśród śpiewających babek xd

Co do mentosa w sumie fakt trochę, ciężko mu będzie wygrać ale ostatnie miejsce jeszcze jest do zagospodarowania jak coś :8
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 10 wrz 2022 17:18

Jara mnie to, że Coil się wam wszystkim tak wkręcił, jednak się okazuje, że te bezpieczne wrzuty nie zawsze są takie bezpieczne, a te takie co bardziej odjechane nie zawsze muszą kończyć się publicznym linczem czy czymś. Niektóre skojarzenia były tak abstrakcyjne, że sam bym na nie nie wpadł, szczerze mówiąc nigdy nawet bym nie wpadł na tego Sledgehammera tbh xD Fajnie, że w większości się spodobało oraz zachęciło was do zapoznania się z całym albumem z którego pochodzi ten track, dla takich rzeczy warto się w to bawić <3
Hien pisze:
10 wrz 2022 09:12
Tip dla Mentosa - zrób sobie jakąś listę, a nie wymyślaj cuda na gorąco xD
Prędzej przejdę przez ucho igielne albo zamieszkam w Warszawie xd

Alameda Trio - Późne Królestwo

Ponoć to mocna kolejka, więc trzeba wyjebać z czymś mocnym. Dawno, dawno temu, za siedmoma górami, za siedmioma dupami, a uściślając - w 2013 roku, raczkował sobie polski niezal. No, może trochę przesadziłem, może nie tyle raczkował, co ząbkował i szykował się do przedszkola, bo jakaś tam scena już niby istniała, jacyś tam nerdzi nerdzili na lastach i rymach, ale było ich tylu, że mógłbym ich pomieścić na swojej kanapie - a nie mam jakiejś absurdalnie dużej kanapy. No i generalnie to ci ludzie to raczej nie wyszliby z domu, bo by im się nie chciało hehehe.
W każdym razie, nawet mimo niszowości w niszowości, ówczesny niezalowy światek był w stanie wydalić kogoś pokroju lokalnej gwiazdy. Był nim niejaki Kuba Ziołek - smieszny brodacz z Bydgoszczy, który był członkiem szaferfaferdyrdynastu projektów muzycznych, a w wolnym czasie wymyślał nazwy kolejnych. Moim ulubienym jest, jak możecie się domyślić, lub nie, Alameda Trio, która funkcjonwała także pod nazwami z innymi cyferkami, które to były uzależnione od składu osobowego projektu w danym czasie.
Sam zainteresowany swoją muzykę określał jako Brutalizm magiczny. Już dekadę temu miałem bekę z tej nazwy, a jak teraz sobie sprawdziłem to w sumie nadal mam bekę, ale z drugiej strony ciężko mi tę rzecz jednoznacznie zaszufladkować. Trochę tu psychodelii, trochę drone'u, gdzieś tam się przewija shoegaze, a końcówka to już w ogóle wręcz black metal. Ale olać te wszystkie szufladki, w każdym razie w tych kilkunastu minutach dzieje się dużo fajnego, jest fajne budowanie klimatu, no i ta genialna końcówka po której mam C I A R Y jak po mało czym w życiu. Nie wiem, co ja tu wam będę pieprzył - bierzcie i tego słuchajcie.

https://www.youtube.com/watch?v=pceUPm2RHRM
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 wrz 2022 17:42

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 wrz 2022 21:25

The Cinematic Orchestra - Familiar Ground

TCO znałem dotąd jedynie z jakiejś starej reklamy na VH1 z przebitkami ich jednego klipu właśnie z Fontellą Bass, i z jednego singla na kanale Ninja Tune który obserwuję, nigdy nie czułem potrzeby się wgłębiać. Hien tym numerem perfekcyjnie uchwycił wrześniowy vibe jak dla mnie, kiedy słońce za oknem jeszcze mocno świeci ale poranki i wieczory chłodem zdradzają nadejście jesieni i na te momenty świetnie pasuje ten ciepły numer. Przyjemne brzmienie gitary i klawiszy, ciepły kontrabas którym można otulić się jak pledem, jakieś rozmarzone dzwoneczki. Tylko te wejścia dęciaka przełamują senny klimat numeru, budzą mnie kiedy już zdążyłem rozpłynąć się w tych dźwiękach. Wokal Fontelli pasuje, o czym ona śpiewa nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia tu. Duży plusik dla Kuby, świetnie wykonane i z cudnym klimatem, jest to co lubię.

James Horner – Main Title (Aliens)

Muzyka z filmów dzieli się na dwa typy, jest soundtrack składający się z różnych piosenek poutykanych w filmie (często nagranych oryginalnie do filmu) i jest film score czyli stricte muzyka filmowa pod konkretne sceny, budująca napięcie, oddająca emocje, shodan zapodał to drugie właśnie i jest to film score orkiestrowy, klasyczny taki. Troszeczkę może utrudnia to ocenę bo słuchając tego czuję się jakbym próbował oglądać film przy zablokowanym ekranie SMARTFONA, tudzież słuchał jak ktoś ogląda film w pokoju obok. Muzyka jest dobra, jest bardzo dobra ale nie do końca spełnia swoją rolę bez obrazu pod który została stworzona, nie do końca ją czuję. Nie jestem specjalistą od takiej muzyki filmowej, to jest po prostu dobre, fajne smyczki, fajny bas i dobrze budowane napięcie. Powrotów raczej nie będzie, musiałbym wgryźć się w filmy najpierw. Łatwiej byłoby mi wrócić do Carpentera bo w hienowym OST była elektronika.

Pet Shop Boys - Love, etc.

Powrót klasycznego deva, bo jeśli nie serwuje się różowych lat 80. to można zawsze wrzucić coś z nowego millenium co naśladuje tamte klimaty. Tu w dodatku mamy PSB czyli na dodatek mistrzów tych klimatów wracających na utarte tory. Nie znałem tego, w ogóle nie znam nic z albumu Yes ale przyjemne to jes(t). 80s revival na pełnej, lekki przeboik. Męski chórek mi się podoba i ogólnie wyobrażam sobie że to taki numer który puszcza się na stadionie piłkarskim w przerwie meczu i rozbawieni brytole w piwem w ręku podskakują żwawo pokrzykując ten refren (chociaż nie wiem czy u nich alkohol na stadionach jest dozwolony nawet). Co najmniej rzetelnie, sympatycznie, lubię to.

Aphex Twin - 1st 44

Mamy powrót w klimat bardziej powykręcanej elektroniki i to za sprawą naczelnego freaka podgatunku. Perkusyjne wygibasy, powykręcane syntezatory, trochę jak jakaś podróż między różnymi wrzechświatami, obrazy zlewają się i mieszają w przedziwne formy jak te obrazy kreowane przez sztuczną inteligencję w wyszukiwarce. Z jednej strony myślałem że fajnie że Richard znowu robi coś na czym się zna a z drugiej strony mam poczucie że te 6 minut tylko strasznie się fleksuje i Ameryki nie odkrywa, robił te rzeczy od lat 90. Pamiętam że singlowe T69 Collapse nawet dobrze oceniałem, bardziej mnie zaskakiwało, było mocniej powykręcane i połamane, to był taki Richard już do potęgi entej, gęsta esencja jednocześnie z bardziej melodyjną końcówką tam była, ot kolejne wcielenie Windowlickera można rzecz.

Alameda 3 - Późne królestwo

A podobno to ja jak już wygrzebę jakiś obskjur to klękajcie narody :D mentos rzutem na taśmę gospodaruje przestrzeń w kolejce i zajmuje pozycję, podczas odsłuchów tego kawałka mój cesarski kciuk mocno drżał przed werdyktem. Początek niepozorny nieco ale gdy weszły gitary zaczęła się jazda, która nie pozostawia słuchacza obojętnym. Gitary rżną pięknie, na dobrą sprawę może pojawią się podobne solówki w jednej wrzutce u mnie, kto wie. Później mamy epizod wyciszenia i wchodzi dęciak, jest naprawdę pięknie. Jednak numer zamiast się wyciszyć eksploduje ponownie tym razem jadem nienawiści rodem z black metalowego numeru i wszystko się pieprzy. Było fajnie ale ta końcówka niestrawna dla mnie niestety :/ Kciuk opada w dół, mamy przegranego kolejki tym sposobem. Nie da się ukryć mentos że dowaliłeś do pieca tym kolosem i naprawdę dzięki za jazdę, szkoda tylko że na koniec wylądowałem w rowie.

Ocena kolejki: dobra, nawet jeśli mało co mnie szczerze urzekło to doceniam content

Faworyt kolejki: The Cinematic Orchestra & Fontella Bass

Nie, dziękuję: Alameda 3, tylko za końcówkę niestety, to mogła być wygrana kolejki nawet.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 wrz 2022 21:36

Suso Saiz - Tierra Media

Tyryryry tyryryry tyryryry. I co zrobić. Po pierwszej minucie byłem przerażony, że te arpy to będzie cały numer i one mnie rozpierdoIą. Ale potem weszła ta ejtisowa gitara i zrobiło się jakoś tak fajnie, swojsko. Wyczuwam duży prejz od Deva, bo to przypomina muzę z programów szkoleniowych. Ja nie mam aż takiej słabości do tej sceny, wręcz uważam, że sporo tego, to są rzeczy wpędzające mnie w zbyt dosłowne wspomnienia z dzieciństwa, sygnały z tv i myśl o tym, jak creepy byłoby cofnięcie się w czasie. To jest interesująca muzyka. Tradycyjnie, zadziwia mnie to jakie to jest proste, każde by mógł to nagrać, ale z jakiegoś powodu to jakiś Suso Saiz ma fejm z tego imienia. Jak na Murzyna to zaskakujący wybór. Gdybym sam coś takiego wrzucił, to bym obstawiał grube pieniądze, że on na to mehnie. Ja nie meham, jest spoko.

James Horner – Main Title (Aliens)

Dla Shodana to niepokój w sercu, a dla mnie comfort zone, jak zresztą każdy ost z filmów o Obcym. Przez długi czas, ścieżka z „Aliens” Hornera była moją ulubioną, ale ostatecznie ustąpiła soundtrackowi z „Alien” Jerry’ego Goldsmitha. Ale to jest takie bardzo subiektywne, naznaczone dekadami spędzonymi z tą serią, levelowanie tych dzieł, bo pierwsze cztery filmy o Obcym mają idealne ścieżki dźwiękowe, zresztą Prometeusz i Covenant też są doskonałe. James Horner był wybitnym kompozytorem o niepowtarzalnym stylu. Co warto zaznaczyć, przeszedł przez piekło komponując muzę do „Aliens”. Reżyser cały czas coś zmieniał, wywalał, usuwał, narzekał (typowy Cameron), do tego czasu było mało, bo z obiecanych 6 tygodni, zrobiło się 2. Facet pracował w kuriozalnych warunkach i zasadach, ale wyszedł z tego jako autor jednego z klasycznych soundtracków z lat 80. RIP Horner. Kiedy słyszę „Main Title” z „Aliens” widzę ten rozświetlający się napis tytułowy, widzę kosmos, widzę kapsułę ratunkową z Ellen Ripley, od razu widzę też Sulaco, śpiących marines, a wyobraźnia już zahacza o zdemolowaną, opanowaną przez Obcych kolonię. Widziałem ten film po raz pierwszy mniej więcej 30 lat temu i dla mnie ta muzyka to jest też ekspresowy przelot przez prawie całe moje dotychczasowe życie. Ja generalnie jestem wielkim fanem muzyki filmowej, ale tutaj do sprawy podchodzę tak osobiście jak się tylko może dać. W zasadzie ten opis to formalność i muszę wylać trochę miłości do tej muzyki, bo czuję, że nie u każdego wywoła takie reakcje.

Pet Shop Boys - Love, etc.

Jeden z moich ulubionych kawałków Sex Shop Boys i w sumie tyle mogę napisać, o samym zespole sporo już pisałem przy okazji obu wrzutek Shodana. Przyjdzie czas kiedy i ja tutaj zapodam jakiś kawałek tego duetu, ale to jeszcze nie teraz. W każdym razie, jest to fajny elektroniczny pop, do którego lubię wracać. Moi rodzice też zawsze lubili PSB, zwłaszcza moja mama, więc od dziecka otaczał mnie prejz dla nich. No, ale ich się generalnie nie da nie prejzować. Tzn pewnie da, ale nie za takie rzeczy jak Love, etc.

Aphex Twin - 1st 44

Coś tam Aphexa słuchałem, głównie „hity”, ale generalnie się na nim nie znam. Kawałek wrzucony przez Dragona brzmi trochę jak jakieś demo z Fruity Loopsa, ale wersji z wczesnych 00s (ten cowbell). Zastanawiam się, czy gdyby tego nie wydał AT, tylko jakiś random bez marki, to ktokolwiek by się tym podniecał. Sporo takich rzeczy słyszałem i nie pamiętam takich peanów jak tu w komentarzach na YT. Trochę to mi przypomina zajawkę Czeza numerem Jarra, w którym Martin się przypadkowo oparł o sekwenser xD Dragon mówi, że to moment,w którym poznaje się mistrza, ale takie coś to chyba tylko fani, o ile nie fanatycy Aphexa mogą powiedzieć. Nie jest to chujowe, przypomina mi fragmenty rzeczy, które Orbital robili 30 lat temu, ale nie potrafię się zachwycić czymś co brzmi jak demo starych presetów i sampli perkusyjnych. Takie to po prostu rzetelne. Brutalnie szczerze - Musiał robił milion razy lepsze rzeczy w tym stylu jakoś między 2007, a 2008 rokiem. Ja się muszę w końcu za AT zabrać na poważnie, bo czuje się trochę upośledzony w tej dyskusji.

Alameda Trio - Późne Królestwo

Mentos wraca do wrzucania muzyki kolegów. Jakoś kilkanaście lat temu, na początku poprzedniej dekady, kiedy zaczynałem słuchać rzeczy w stylu Godspeed You! Black Emperor, czy Jesu, to podejrzewam, że bym się tym pojarał, nawet jakieś echa King Crimson tu majaczą i stonerowe riffowanko ala Queens of the Stone Age. W sumie gdyby w tym 2013 r. Mentos mi to podesłał, to by zabanglało. A teraz, w 2022 r? Nie wiem w sumie co o tym myśleć. Jest to fajne tak jak to niezal potrafi być fajny. W czasach studenckich, kiedy zaczynałem w Żaku, to zdarzało mi się bywać na takich koncertach, te wszystkie zespoły już dawno nie istnieją, ale na zasadzie „tu i teraz” fajnie się to przeżywało, może trochę mając świadomość, że lwia część tych wykonawców szybko da sobie spokój, albo z tego typu eksperymentami, albo z muzyka w ogóle. Od 7 minuty startuje coś co mi się mocno z Bark Psychosis skojarzyło i generalnie ze starą, pre-SigurRos sceną post rockową. I w tym momencie muszę powiedzieć, że to się nie zestarzało i nadal robi wrażenie i jest po prostu fajne. Patrzę na te komentarze sprzed 8 lat i sentymentalnie rzucam myślą w kierunku całej tej niezal sceny, tych wszystkich piosenek tygodnia, które puszczałem w Żaku podczas pasmówek, nie wiedząc, że te zespołu po roku już nie będą istnieć, itd. (Azbest też się do tego zalicza). Bardzo spoko wrzuta, ale ta końcówka meh. Najsłabszy fragment, w ogóle nie zrobił na mnie wrażenia i wyżej bym cenił ten numer, gdyby kończył się tym dronem, który faktycznie powodował ciary.

Przedziwna kolejka, chyba tylko ja i Dev wrzuciliśmy coś konwencjonalnego. Shodan i Musen wygrywają w kategorii "rzeczy, które znałem". Mentos i Murzyn wygrywają w kategorii "rzeczy, których nie znałem", zwłaszcza Mentos. Dragona wrzuta trochę odstaje, ale nie jest to jakieś złe, po prostu dla mnie to niewiele więcej niż "electronic drum kit pack demos". Jeżeli to sprawi, że ktoś się lepiej poczuje, to "nie znam się na tym".
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 wrz 2022 22:27

Jak na Murzyna to zaskakujący wybór. Gdybym sam coś takiego wrzucił, to bym obstawiał grube pieniądze, że on na to mehnie
Nie fair, nieprawda a w ogóle to wrzuć Suso i zobaczysz :D

Swoją drogą ja tak rzuciłem hasło ambient a teraz może przez te arpy trochę bardziej kojarzy mi się to może z minimalizmem Steve'a Reicha?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 10 wrz 2022 22:34

Suso Saiz - Tierra Media

Widzę to tak. January Brunov mówi: Kończąc dzisiejsze spotkanie z Państwem, zapraszam na niedzielny program telewizji PolSat. Dziękuje za wspólnie spędzony czas. Dobranoc! Może obyć się bez tego, bo pod koniec 1994 roku Polsat już nie realizował formalnego zakończenia programu, po ostatniej pozycji puszczano plansze z propozycjami na następny dzień. Basia Trzetrzelewska, Kombi, Hey, później albo jakieś samoróbki albo wypożyczenia z bibliotek. Chodzi mi o to, że w takich okolicznościach Tierra Media sprawdziłoby się idealnie. Nocne pauzy, bufory, a szerzej to artystyczne filmowe kolaże. Z jednej strony nie byłoby zgrzytu przy abstrakcyjnych formach geometrycznych, a z drugiej pasowałoby to do jakiegoś domowego VHSa z ujęciami rodzinnego miasta, okolicznej przyrody i terenów zielonych. Szczególnie od momentu wejścia gitary. W polskich najtisach byłoby niesamowicie odświeżające, a jednocześnie przez ciepłe, lekko melancholijne brzmienie bardzo adekwatne, pasujące jak ulał. Wiem już, jaką muzę Mudżynowi zaproponować, ale na taki sound collage jeszcze będzie trzeba trochę poczekać z mojej strony.

Tierra Media rozwija się do drugiej minuty, ta pętla przybiera dojrzałą formę i odpowiednio długo wybrzmiewa, nie nuży. Jest tak skonstruowana, że gdyby zacząć przysypiać przed telewizorem z 15 minut, a po godzinie się obudzić i zorientować, że cały czas leci to samo, to raczej nie byłoby specjalnie nerwowo. Można było zakończyć ją wyciszeniem, w tym przypadku dochodzi jeszcze jeden przestrzenny pad w tle i mamy outro z prawdziwego zdarzenia. Współpraca z Roachem brzmi jak argument za tym, żeby sprawdzić twórczość Suso na poważnie, ale już po pierwszym odsłuchu jestem na tak! Cyfrowe arpeggio, czasem pojawiają się wokale, sample/imitacje jakichś akustycznych instrumentów, wreszcie krótka, ale spajająca całość partia gitarowa. Nie uważam, że jest jakaś jedna słuszna forma muzyki atmosferycznej, instrumentalnej, dlatego małe serduszko dla Tierra Media i zabieram się za Odiseę.

W ogóle to na płycie, z której pochodzi Tierra Media, jest trochę inna wersja. Na Spotify jest dostępna i Odisea i En la piel del cruce, więc musiałem być ostrożny, żeby potem nie marudzić.

Szanuję to, że gość jest cały czas aktywny muzycznie!

The Cinematic Orchestra - Familiar Ground

TCO nie jest mi obce, ale poza Every Day to znam tyle co nic. Hien bardzo dobrze podpowiada obraz i sytuację, w której ten numer może najlepiej zadziałać. Muzyka czystego vibe'u, w której zaklina się te minuty, które z jakiegoś powodu zapadają nam w pamięć i chcemy je sobie zatrzymać, by mieć do czego wrócić w razie czego. Widzę zachód słońca nad morzem albo tam, gdzie nic nie zasłania nieba. To może być chatka mojej rodziny na Kaszubach, taras z widokiem na jezioro, jakieś dobre wino, najlepiej oszczędne towarzystwo i wszystko gra. Taak, wieczór służy tym dźwiękom. Luźna impresja, w której nic się nie rzuca w uszy szczegółowo. I dobrze - tutaj musi ruszać całość. Najlepszy moment to wejścia chórków z takim wyraźnym przejściem.

James Horner - Main Title (Aliens)

Jeśli coś widziałem z serii Obcego, to było to naprawdę dawno, bo nic sobie nie przypominam z marszu. Shodan wrzucił nam filmowy ambient. Wiadomo, utwór rozpisany na instrumenty i możliwy do odegrania w filharmoniach, ale spokojnie można uznać to za ambient. Niespieszna kompozycja, raczej utrzymana w stałym nastroju, wyczuwalny jest niepokój, zło czające się za rogiem. Fragment, na który shodan zwraca uwagę bez znajomości filmu można uznać np. za taki moment, w którym pojawia się jakaś złowroga postać... albo na ekranie widzimy pojawiający się tytuł filmu. Filmowy moment zawieszenia, ale dobry, bo trzymający w emocjach. Do muzyki filmowej nie wracam za często, ale to jest naprawdę dobra rzecz. Posępne niskie tony i subtelne zagrywki na dętych drewnianych równają się recepcie na moją uwagę i szacunek.

Pet Shop Boys - Love, etc.

Dejw staje się coraz bardziej inspirujący, jeśli chodzi o wodolejstwo i ściany tekstu. Gdyby nie wtręt na samym końcu o 2009 roku, to byłbym święcie przekonany o tym, że Love etsetera jest jakimś zapomnianym przez wszystkich BANGEREM z początku lat 90'. Jak oni to zrobili? Tyle lat od Introspective i Actually, a oni jak gdyby nigdy nic brzmią tutaj jak wtedy. Tego typu rzeczy trzeba uznawać za pozytywne wehikuły czasu i kolejne oszukanie czasoprzestrzeni (jak u Żara). Przy pierwszych odsłuchach trochę przeszkadzał mi początek, wszystko zaczyna się naprawdę szybko, brakuje tu może 10 sekund wziętych ze środka i byłoby już po prostu idealnie. Przyjemna produkcja, która nie wonieje sandałem. Solidny elektropopowy bit. Wokal żywcem wybrany z ejtisów. Melodia też ma w sobie jakąś melancholijną energię. W tym przypadku zażarło tak dobrze, że zdążyłem przed recenzją przesłuchać całe Yes - i tam już bywa źle. Miejscami brzmi to tak, jakby obok produkowano Hard Candy i w pewnym momencie ekipa odpowiedzialna za płytę Madonny prawem serii zabrała się za parę kawałków ze sporą szkodą dla nich xD ale to już szczegół. Świetna wrzuta deva!

Alameda Trio - Późne królestwo

No i mentos nie dał plamy, rzucił konkretną porcję z gatunku rzeczy, których nie mam w zwyczaju słuchać często. Późne królestwo jest to taka elegancja ściana stonerskiego grania z elementami DRONU, bo pomimo furii gitarowych przez długi czas wszystko stoi w miejscu, a w środku utworu to już nie mamy pod tym względem żadnych wątpliwości, kiedy robi się trochę miejsca. Mam nadzieję, że to nikogo nie zdziwi, ale właśnie ten drugi segment uważam za najlepszy. Cudowna trąbka! Na początku jest za głośno i za dużo, żeby odlecieć w pełni, ale czuję tę energię. Nikomu pewnie nie robię krzywdy nie zgłębiając tekstu, który jest tam na początku wykonywany, w przypadku takiej muzyki jestem nauczony osobliwymi doświadczeniami, żeby w ten sposób nie psuć sobie dobrego wrażenia xD Ale końcówkę to im jakiś wybitny fachowiec spierdolił, z tym wokalem wchodzi klimat memowy. Wchodzi jakiś niezidentyfikowany element pretensjonalności, drobiazgowo budowany dobry numer został zamieniony w kupę popiołu. Tak, te wokale i rąbanka robią naprawdę złą robotę, bo w ostatniej części chyba pojawiają się najciekawsze gitary. Mimo to wrzutka godna poszanowania, bo przy częstszych odsłuchach równie dobrze mógłbym pomijać końcówkę.

Nie dziwię się, że marudziliście na kolorki, jak mieliście w planach zaproponować najciekawszą kolejkę drugiej edycji tej zabawy. Taki rozstrzał lubię najbardziej, zero bezpiecznej gry, dużo różnych nastrojów, mi w to graj! Nawet śladowych ilości śpiewających panien nie było. Chyba tylko za najczęstsze odsłuchy najbardziej mógłbym docenić Sex Shop Boys, ale i Mudżyn zaskoczył, dobra ściana dronu i PRONu od Mentosa, pamiątka z udanego wieczoru od Hiena, może najmniej powrotów będzie do muzyki z Obcego, ale przy okazji oglądania będzie co wspominać.

Tylko co wy z tym odtwórczym znowu, ja to chyba muszę w płytach rzucić czymś takim, żeby lepiej naprowadzić :8
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 wrz 2022 22:41

Dragon, wersja jest jedna. Masz na myśli numer z tą pętla i od razu bitem itd? To Una Gota de Asfalto, i tu mam zagwozdkę nieco bo nie wiem który jest który jakby, ostatnio szukając Tierra Media odkryłem że są też wrzucone na youtube nazwane odwrotnie te dwa numery, ale z kolei słuchając bootlegu live z Valladolid Tierra Media pokrywa się z tym co wrzuciłem. Gdzieś jest błąd, przynajmniej na YouTube, nie wiem jak na innych streamingach.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 10 wrz 2022 22:43

Hmm... racja, kolejna płyta na streamingach z pomyłką. Tak, ten z pętlą i bitem od razu jest na Spotify jako Tierra Media, a właściwa Tierra Media jest jakby lekko spowolniona i pod tą drugą nazwą właśnie.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 wrz 2022 22:47

Słuchając całych ripów płyt na YouTube pokrywa się że to jest Tierra Media ale osobno wrzucane bywa podpisane odwrotnie jako Una Gota de Asfalto a tamto jako Tierra Media
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 wrz 2022 22:49

Una Gota de Asfalto brzmi jak jakiś eksperymentalny projekt muzyczny Murzyna.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 10 wrz 2022 22:51

Jeszcze się okaże, że sam to nagrał, a my się nabieramy na jakąś mistyfikację
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 10 wrz 2022 22:57

Ja jeszcze raz posłucham, bo nie chcę być dla wszystkich nazbyt niemiły. :roll:
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 11 wrz 2022 17:02

Dawaj wujek, weźmiemy krytykę na klatę ;)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 wrz 2022 17:36

Wujek po pijaku słuchał i nie pamięta xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 wrz 2022 13:02

Suso Saiz - Tierra Media

No nie stripped, chyba nie tym razem. Ostatnie 3 kolejki miałeś bardzo udane, ale tutaj dobra passa się kończy. Hiszpańska elektronika to chyba muzyka nie dla mnie. Albo taki utwór się trafił. Zazwyczaj lubię arpeggia, ale tutaj jest to takie mało interesujące. Nie wprowadza mnie on w trans, a raczej w poczucie rozdrażnienia. Nadbudowywanie utworu też się tu nie bardzo sprawdza wg mnie. No i ta wchodząca w drugiej minucie gitara bardzo mi nie odpowiada. Brzmi rzeczywiście jak coś ze starego polskiego serialu. I ja takiej gitary nie lubię. Niestety nie odpowiada mi ten numer ani brzmieniowo, ani w jakikolwiek inny sposób. Jest po prostu nudno.

The Cinematic Orchestra – Familliar Ground

Hien przyzwyczaił już mnie, że raczej dziadostwa nie zwykł wrzucać. I w tej kolejce też jest dobrze, choć z początku nie byłem tak do końca przekonany. Ale to się szybko zmieniło. Wszystko jest w tym utworze co najmniej bardzo poprawne. Są fragmenty, które po wyobrażeniu sobie tych spadających jesienią liści z drzew czy trzcin na tle jesiennego jeziora, jak na yutubowym obrazku, działają bardzo dobrze na zmysły. Ładne pianino, gitara, bas. Miła atmosfera. Odrobinkę mniej podobają mi się partie wokalne i kiedy wchodzą głośniej instrumenty dęte. Mnie samego to trochę dziwi, ale byłbym bardziej zadowolony, gdyby utwór przez cały czas trwania był taki spokojny jak w pierwszej minucie. A może nawet gdyby był instrumentalny. Bo te spokojniejsze fragmenty są naprawdę niezwykle urokliwe i piękne.
No ale w sumie się już chyba czepiam niepotrzebnie i wszystko jest kwestią osłuchania i przegryzienia się. W każdym razie to kolejna porcja porządnej i klimatycznej muzyki od Hiena.

Pet Shop Boys - Love, etc.

Dev zapodał jeden z moich w sumie ulubionych zespołów muzycznych. Problemem jest jedynie to, że wybrał nie ten utwór co trzeba. :roll: Nie mówię, że Love, etc. jest złe. Owszem kiedyś tego za bardzo nie lubiłem, teraz uważam za całkiem spoko popowy przebój, przynajmniej jak na późne PSB. Bo na ostatnich płytach mało co mi się od nich podoba. Z tego co kojarzę, to album Yes jest na tyle słaby, że nie mam go nawet w bibliotece. Love, etc. tak naprawdę jak dla mnie niczym szczególnym się nie wyróżnia. Gdybym miał zrobić ranking utworów PSB, to na pewno ten utwór nie zmieściłby się w 50-ce. PSB ma dużo lepszej muzyki. Ale w przypadku PSB utwór z 6, 8 czy nawet 10-tej dziesiątki nie musi oznaczać, że jest zły. Love, ect. to kawałek rzetelnego popu, choć do czołówki dyskografii mu jednak daleko.

Aphex Twin - 1st 44

Od lat Dragon przy każdej okazji zachwalał Aphex Twin. Przy każdej rozmowie na temat muzyki instrumentalnej właśnie AT (i Autechre) wskazywał jako wyznaczniki najwyższego poziomu. Spodziewałem się więc czegoś szczególnego, czegoś rzeczywiście bardzo dobrego. Tym większe jest moje rozczarowanie po posłuchaniu 1st 44. Utwór ten to dla mnie jeden wielki chaos. Mnóstwo dźwięków, motywów, zagrywekj, przeszkadzajek i innego ustrojstwa wrzuconego do jednego wielkiego gara, z którego finalnie wyszła zupełnie niestrawna potrawa. Niby jest bogato, a jednak biednie. Wiele instrumentali od Dragona polubiłem, bo chociaż nie miały one nawet połowy dźwięków co 1st 44, to miały ład, skład i przede wszystkim klimat. Tutaj klimatu nie ma za grosz. To jest po prostu dla mnie bardzo słabe. Albo ja się zwyczajnie na takiej elektronicznej sieczce nie znam.

Alameda Trio - Późne Królestwo

No ale wrzutka Dragona to jest nic przy wynalazku Mentosa. Ja prdl jakie to jest chu*owe, to nie mam słów. Nie ma co tu nawet analizować. Po prostu od pierwszych sekund brzmienie jest dla mnie tak nieprzystępne, że szok. Wręcz odpychające, obleśne. Nie jestem w stanie znieść tego okropnego klimatu. Te paskudne wokale, okropne gitary, no sorry Mentos, ale czegoś tak złego nie słyszałem od lat. O ile w ogóle. Gdybym miał depresję i jakieś myśli samobójcze, to po usłyszeniu tego utworu to już na bank rzuciłbym się z okna. Klimat jest tu tak dołujący i nieprzyjemny, jak to tylko możliwe. Słuchając tego mam wrażenie, jakbym wręcz dryfował przez jakieś piekło pełne udręczonych dusz. A ta niby metalowa końcówka tylko przelała czarę goryczy.
Muszę o tym numerze jak najszybciej zapomnieć. Niestety co się usłyszało nie da się już odusłyszeć. Najgorsza wrzutka w historii tej zabawy i naprawdę ciężko to będzie komukolwiek pobić.
Wiem, że to brutalna ocena, nikt nie lubi takich ani wystawiać, ani czytać, ale nie będę przecież czarował i pudrował. Niezwykle rzadko w taki sposób odbieram muzykę jak tu.

Podsumowując – kolejka ogólnie po prostu zła. Hien ją trochę podratował, bo znowu zarzucił czymś najlepszym. Dev też na plus, bo nawet średni utwór od PSB jest o niebo lepszy od dziwolągów Dragona i Mentosa.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 wrz 2022 13:24

O, fajnie jak można się do czegoś odnieść w Waszych recenzjach czasem.

Co do numeru Hiena to w pierwszej chwili miałem to samo co shodan że te dęciaki psuły mi efekt i w pierwotnej wersji recenzji źle się o nich wyrażałem, ale posłuchałem, odłożyłem i numer do mnie wrócił sam. Czym? Ano dęciakiami właśnie i chodziły mi one po głowie więc ten krótki earworm jaki złapałem pozwolił mi je oswoić.

Nieco bardziej zaskakuje mnie Twoja recenzja numeru mentosa bo ja słuchając go z kolei miałem w sumie skojarzenia z jakimś neoprogiem i zastanawiałem się tylko czy ta ostra końcówka przegryzie mi się tak jak ostrzejsze gitary w Normal od Porcupine Tree, ja wiem że takiego ostrego łojenia może nie lubisz ale w sumie druga część utworu z wyciszeniem jest klasa moim zdaniem, ogólnie IMO naprawdę dobre granie i klimat zepsuty przesadzonym finałem.

Odbiór Suso mnie nie dziwi, rozumiem co masz na myśli, w sumie cieszy mnie że nie tylko mi się udziela ta duchologia polska w tym numerze, mi to robi, nie każdemu musi, oceniamy różnie ale słyszymy podobnie :)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup