@ kawucha 
Tio ja siem zgłaszam na ochotnika do pomocy przy pichceniu

. Zabiore swoje wegeńskie przepisiki i zrobimy im taką kolacje, że pospadaja z krzeseł

. Więcej nie rusza mieska, na bank

.
@ SuN 
No no, dobry poczatek

. Ale wiesz, ja podobnie myslałam o witarianach, jak Ty o frutarianach, że to total-odpał, hard-core na maxa. Moje spojrzenie zmieniło sie, gdy poznałam kilkoro z nich

. Przy ich wiedzy o prawidłowym odżywianiu się moja chowała sie pod dywanem

. Eh, żałuję, że robo mnie zatrzymała i nie mogłam pojechać na spotkanie z nimi, bo w ten weekend mają pierwszy w Polsce zlot

... Eee, nadrobie za rok

.
@ NiNa 
Przewrazliwiona to ja dopiero moge się stać, więc nie drażnij lwa

.
Czy
weganizm jest ortodoxyjny to kwestia sporna, ale ja nigdy tak o nim nie myslałam

. W Polsce pokutuje takie goopie przekonanie, ale w krajach Europy Zachodniej i Północnej, a nawet Południowej, gdzie miałam okazje bywać, nie wspominajac o państwach zaoceanicznych,
wegetarianizm (czy
weganizm) jest tak samo traktowanym sposobem odzywiania sie jak mięsozerność

. I nikt nie robi z tego takiej afery jak w Polsce

.
Co do zachowania umiaru, we fszystkim, tio siem zgodzem

. Jednak wytłumacz mi, jak
leci się na żywioł przez osiem lat niejedzenia mięsa

? Co Ty w ogóle pod tym pojęciem rozumiesz?
A co do znajomosci biologii, to, żeby nie było, że buduje sobie pomnik

, skończyłam klasę autorska o profilu przyrodniczo-medycznym w liceum X, znajdujacym sie w pierwszej dziesiatce warszawskich liceów

. Tak sie składa, że wybierałam sie na AM, ale mi przeszło i wyladowałam na UW

. Anyway, bez takich textów, bo sa
cokolwiek nietrafione

.