Best of Forum
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ok, to dla potwierdzenia, biorą udział: Melki, Mentos, Dragon, Shodan, Dev, Czez, Stripped i ja. Wstępnie zgłaszał się jeszcze @dejmien, ale nie wiem, czy potwierdza? Jak zamkniemy listę obecności, to proponują jutro zacząć.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
To jak, znajdziesz chwilę?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Dobra, nie będziemy czekać w nieskończoność żeby ktoś się odhaczył, dziś po16 zaczynamy, kto akurat będzie przy kompie niech startuje.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Dzis na wieczor wyjezdzam, moge nie miec czasu to zajrzec az do piatku.
Enjoy The Silence
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No to lecimy!
Nr 1 (nie w sensie najlepszy, tylko pierwszy z listy)
Świetliki - Nieprzysiadalność
https://youtu.be/IIsGm9NUxcc
Jeden z numerów które polubiłem od pierwszego odsłuchu, chyba jeden z takich które nie pozostawiają słuchacza obojętnym. Lubię go za jego nocny barowy klimat i shock value - nie, nie mówię że to najbardziej szokujący numer na świecie ale jest to elegancko ubrane w artystyczną formę tekstu Świetlickiego. Jak dla mnie jest to przyjemnie zaskakujący hymn introwertyka - znam ten stan jakim jest nieprzysiadalność
Nr 1 (nie w sensie najlepszy, tylko pierwszy z listy)
Świetliki - Nieprzysiadalność
https://youtu.be/IIsGm9NUxcc
Jeden z numerów które polubiłem od pierwszego odsłuchu, chyba jeden z takich które nie pozostawiają słuchacza obojętnym. Lubię go za jego nocny barowy klimat i shock value - nie, nie mówię że to najbardziej szokujący numer na świecie ale jest to elegancko ubrane w artystyczną formę tekstu Świetlickiego. Jak dla mnie jest to przyjemnie zaskakujący hymn introwertyka - znam ten stan jakim jest nieprzysiadalność
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Zanim zacznę komentować najpierw mój typ, rzucam odwrotnie do przypisanej liczby, żeby nie zaczynać od Depeche Mode, choć poza tym kolejność jest dość losowa.
Soundgarden - Spoonman
Jak szybko przekonać mnie do okołogrungeowej stylistyki? No właśnie takim przełamaniem schematu rockowego - zgrabna gra z 4/4, ogromne możliwości Chrisa na wokalu, ogólna przebojowość przy użyciu mniej oczywistych patentów. Superunknown zresztą może się pojawić w zabawie płytowej, ona na to zasługuje przez tę swoją wewnętrzną bogatą zawartość mimo bardzo spójnego brzmienia.
https://youtu.be/5O14N7PQAsM
Soundgarden - Spoonman
Jak szybko przekonać mnie do okołogrungeowej stylistyki? No właśnie takim przełamaniem schematu rockowego - zgrabna gra z 4/4, ogromne możliwości Chrisa na wokalu, ogólna przebojowość przy użyciu mniej oczywistych patentów. Superunknown zresztą może się pojawić w zabawie płytowej, ona na to zasługuje przez tę swoją wewnętrzną bogatą zawartość mimo bardzo spójnego brzmienia.
https://youtu.be/5O14N7PQAsM
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Najpierw niech każdy rzuci swoje typy, przesłucha się a potem będziemy komentować myślę, co Hien?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Tak, najlepiej jeśli wszyscy wrzucą swoje typy, posłuchają i wtedy puści embargo na recenzje. Inaczej zrobi się śmietnik i ktoś będzie postawiony w kłopotliwej sytuacji pakowania się ze swoją piosenką, w toczącą się już dyskusję.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Bark Psychosis - From What Is Said To When It's Read
Bark Psychosis poznałem trochę przez przypadek i był to bezpośredni wynik mojej fascynacji Talk Talk. To była mania na poziomie mojej fascynacji Fishmans w zeszłym roku, przy czym dyskografia BP jest znacznie skromniejsza (dwa albumy i kilka kompilacji z resztą utworów). "Hex" uważam za jedną z najlepszych płyt jakie słyszałem i album doskonały od początku do końca. Ostatecznie wybrałem jednak ten utwór, otwierający drugi album "Codename: Dustsucker". Wszystko tu, dla moich uszu, płynie w perfekcyjny sposób, wyjątkowo odpowiadają mi wszystkie producenckie, techniczne rozwiązania, instrumentarium, jego ilość i gęstość oraz wokal Grahama Suttona, który nie jest wybitnym wokalistą i koszmarnie ciamka w tym kawałku (puszczam oko do Deva, będzie wiedział ocb), a jednak nie wyobrażam sobie tutaj kogokolwiek innego. To jest jedna z piosenek, która potrafiła mnie utrzymać w pionie podczas choroby mamy w 2016 r., więc to zawsze jest koktail uczuć mieszanych, ale ostatecznie pozytywnych, bo i tamta sytuacja rozwiązała się dobrze, a krzepiąca moc nadal w tym kawałku tkwi. Od strony obiektywno/opisowej, to jest chyba ostatnia płyta post-rockowa, która nie powiela schematów, którymi ten nurt rządzi się od ponad dwóch dekad. Przesłuchałem całe miesiące muzyki w przez te wszystkie lata, ale takie utwory zdarzają się raz na bardzo długi czas.
https://www.youtube.com/watch?v=dCyWFusw2Tk
Bark Psychosis poznałem trochę przez przypadek i był to bezpośredni wynik mojej fascynacji Talk Talk. To była mania na poziomie mojej fascynacji Fishmans w zeszłym roku, przy czym dyskografia BP jest znacznie skromniejsza (dwa albumy i kilka kompilacji z resztą utworów). "Hex" uważam za jedną z najlepszych płyt jakie słyszałem i album doskonały od początku do końca. Ostatecznie wybrałem jednak ten utwór, otwierający drugi album "Codename: Dustsucker". Wszystko tu, dla moich uszu, płynie w perfekcyjny sposób, wyjątkowo odpowiadają mi wszystkie producenckie, techniczne rozwiązania, instrumentarium, jego ilość i gęstość oraz wokal Grahama Suttona, który nie jest wybitnym wokalistą i koszmarnie ciamka w tym kawałku (puszczam oko do Deva, będzie wiedział ocb), a jednak nie wyobrażam sobie tutaj kogokolwiek innego. To jest jedna z piosenek, która potrafiła mnie utrzymać w pionie podczas choroby mamy w 2016 r., więc to zawsze jest koktail uczuć mieszanych, ale ostatecznie pozytywnych, bo i tamta sytuacja rozwiązała się dobrze, a krzepiąca moc nadal w tym kawałku tkwi. Od strony obiektywno/opisowej, to jest chyba ostatnia płyta post-rockowa, która nie powiela schematów, którymi ten nurt rządzi się od ponad dwóch dekad. Przesłuchałem całe miesiące muzyki w przez te wszystkie lata, ale takie utwory zdarzają się raz na bardzo długi czas.
https://www.youtube.com/watch?v=dCyWFusw2Tk
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Depeche Mode - The Things You Said
https://youtu.be/Z3U8I0Bktb4
Ja zaczne od DM. Coz ja msm powiedziec... MFTM bylo piersza kaseta DM jaka kupilem. To byl rok 1990. Slyszalem juz o DM wczesniej i slyszalem tez jakies ich piosenki. Ale to byl pierwszy swiadomy zakup. Ta kaseta w calosci byla inna niz wszystko co znalem do tej pory. TTYS byla jedna z tych piosenek, ktora od razu zapadla mi w pamieci. I tak zostalo do dzis. Te dzwieki obezwladniaja mnie z taka samo sila przez ponad 30 lat.
https://youtu.be/Z3U8I0Bktb4
Ja zaczne od DM. Coz ja msm powiedziec... MFTM bylo piersza kaseta DM jaka kupilem. To byl rok 1990. Slyszalem juz o DM wczesniej i slyszalem tez jakies ich piosenki. Ale to byl pierwszy swiadomy zakup. Ta kaseta w calosci byla inna niz wszystko co znalem do tej pory. TTYS byla jedna z tych piosenek, ktora od razu zapadla mi w pamieci. I tak zostalo do dzis. Te dzwieki obezwladniaja mnie z taka samo sila przez ponad 30 lat.
Enjoy The Silence
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
1. Simple Minds - Hypnotised (rok wydania 1995, rok pierwszego odsłuchu 2004)
https://youtu.be/G9qCUv1wOF4
Pamiętam, jak lata temu (naprawdę lata temu, w jakimś 2006 przynajmniej) obecny tu już tylko ciałem (wciąż ma konto ztcw) Bartini śmieszkował, że gdyby ode mnie to zależało, to forum byłoby pod patronatem Simple Minds. Wrzucanie DM na początek uznałem w swoim przypadku za kiepskie zagranie o tyle, że faktycznie moja świadoma fascynacja jakimś konkretnym gatunkiem, okresem czy wykonawcą zaczęła się właśnie od nich, i to byłoby nieco nazbyt oczywiste (zważywszy na fakt, że efektem tegoż było moje pojawienie się na tym forum w pierwszej kolejności). Hypnotised pierwszy raz usłyszałem/zobaczyłem (bowiem pierwszym moim kontaktem z tym utworem był teledysk) w MTV Classic, najpewniej pod koniec września 2004 (możliwe, że był to początek października, ale na pewno nie później). Już od prawie pół roku trwała moja fascynacja Depeszami, na własność posiadałem co prawda tylko 3 krążki, ale dzięki swojej nauczycielce od francuskiego miałem też zgraną już niemal całą dyskografię. Wsiąknąłem w synthpop tak, że nagle wszystko co gitarowe przestało mieć dla mnie znaczenie (prawdą jest, że też nigdy wielkiego znaczenia nie miało). I wówczas wpadam na TEN NUMER. Miał wszystko, żeby mnie - nomen omen - zahipnotyzować: dobry, chwytliwy riff, krótkie, ale jednak wpadające w ucho solo, melodyjny choć oszczędny refren, no i dość creepy wideo (polecam obejrzeć, broni się po latach). Utwór brzmiał jak z totalnie innego świata (warto zauważyć, że płyta, z której pochodzi, nazywa się Good News From the Next World; ukazała się ona w 1995 roku - wówczas od jej premiery dzieliło mnie 9 lat, dziś dłużej mieszkam w Warszawie, także perspektywa zmieniła się niesamowicie), i przez kilka następnych tygodni grał w mojej głowie w nieskończoność, oczywiście przeplatany kolejnymi odsłuchami Excitera, Music for the Masses czy - mojej ówczesnej wielkiej miłości - Construction Time Again. Nie bardzo potrafiłem obsługiwać wtedy Kaazę czy eMule'a, o Soulseeku usłyszałem ponad rok później, a YouTube w ogóle wystartował rok później, więc nie bardzo było skąd wziąć ten numer. Moja 15-letnia kieszeń ledwo miała na colę w sklepiku szkolnym, nie mówiąc już o płycie z tym numerem, która to płyta była przez (m.in.) ten singiel promowany.
Polując na ten utwór na MTV Classic wpadłem na inny - Up on the Catwalk, który zresztą równie szybko stał się moim drugim ulubionym kawałkiem SM. Uwaga jest o tyle istotna, że ten z kolei utwór pochodził z wydanej w 1984 roku płyty Sparkle in the Rain i brzmiał mocno inaczej - miałem jakiś problem z wyobrażeniem sobie, że zespół rockowy mógł mieć bardziej popowe korzenie (choć nie przeszkadzało mi słuchanie SOFAD obok Speak & Spell lol), jakoś zaburzało mi w głowie "franchise continuity". Do tego stopnia, że gdy tym razem moja nauczycielka od angielskiego (wielka fanka zespołu, jak się okazało) pożyczyła mi New Gold Dream (mocne new romantic, płyta przed Sparkle in the Rain, rok 1982) zastanawiałem się, czy to jest ten sam zespół. Ale byłem wtedy mocno nieogarnięty pod takimi względami, szukając we wkładce nazwisk członków zespołu potrafiłem przyporządkować (błędnie, a jakże) tylko jedno, do - jak myślałem - wokalisty grupy (którym jest k*rwa Jim Kerr). Bo też to nazwisko jako jedyne występowało przy zdjęciu całej grupy we wkładce. Był to Herbie Hancock (sic!), który po prostu udzielił małego cameo w jednym z numerów swoim pianinem elektronicznym. Przy swoich 15 latach miałem niewielkie pojęcie na temat tego, kto to był Herbie Hancock. W każdym razie - utwór ów do tego stopnia utknął mi w głowie, że wiedziałem, iż muszę dorwać album. Akurat tego moja nauczycielka nie posiadała.
Okazja natrafiła się ze świętami pod koniec roku - dostałem wówczas 5 płyt DM, devotional i Videos 86>98 a także 4x SM, w tym właśnie Good News From the Next World. Choć wtedy położyłem łapy na m.in. 101 i Remixes 81-04, które dopiero co miały premierę, pierwszą płytą jaką wrzuciłem do discmana był krążek Simple Minds. Ledwo dałem radę odsłuchać 2 pierwsze utwory (Hypnotised jest 3), żeby dotrzeć to WŁAŚNIE TEGO JEDNEGO. Przy okazji wyszło, że cała płyta jest absolutnie świetna - od początku do końca (choć do kilku utworów dojrzewałem). Towarzyszy mi po dziś dzień, nadal mam ją w kolekcji. Lubię wracać i do niej i do tego utworu, który mocno kojarzy mi się z czasami moich pierwszych poważnych odkryć muzycznych. Płyt pożyczanych po garstce znajomych, rodziny, a nawet kadry wychowawczej, bo nie umiałem w internety (Nerwostradę założono u mnie w domu właśnie jesienią 2004), a Spotify był pieśnią - niedalekiej, ale jednak - przyszłości. Simple Minds stało się jednym z moich ulubionych zespołów. Długo mówiłem, że mam tzw. Świętą Trójcę - Depeche Mode, Simple Minds i New Order (właśnie w tej kolejności). Kiedy po niecałych 10 latach depeszowania Gahan i spółka mi już trochę zbrzydli (do tego stopnia, że właściwie zignorowałem premierę Delta Machine), jak tylko dowiedziałem się, że SM grają w Polsce, wydałem ostatnie oszczędności na bilety (piękny dzień 2-go kwietnia 2014; był to zresztą drugi ich koncert, na którym byłem, pierwszy 31-go marca 2006, 2 tygodnie po DM w Spodku). I wydałbym znów, gdyby tylko chcieli przyjechać. Wiosna i lato 2005 to u mnie okres "zapychania dziur" DM (w postaci np. poznawania bootlegów i stron b singli), ale przede wszystkim odkrywanie bardzo bogatej dyskografii Simple Minds. Polecam każdemu - świetnie wchodzi, i ta płyta, i poprzednia, i następna też. Właściwie każda (może poza pierwszą). I chociaż ich ostatnie brzmienie jest takie, jakby powoli wpieprzali własny ogon, nadal mi się podoba. Do tego stopnia, że zastanawiam się, czy wtedy jesienią 2004 nie pomyliłem się co do swojego ulubionego zespołu. Więc wychodzi na to, iż Bartini jednak miał rację.
EDIT: Na marginesie dodam, że od 2006 roku z krótką przerwą mój avatar na tym forum to zawsze Claddagh - celtycki symbol przywiązania i miłości - w wersji, którą SM uczynili swoim logo. I w tym roku mam nadzieję, że będzie to moja pierwsza dziara lol.
https://youtu.be/G9qCUv1wOF4
Pamiętam, jak lata temu (naprawdę lata temu, w jakimś 2006 przynajmniej) obecny tu już tylko ciałem (wciąż ma konto ztcw) Bartini śmieszkował, że gdyby ode mnie to zależało, to forum byłoby pod patronatem Simple Minds. Wrzucanie DM na początek uznałem w swoim przypadku za kiepskie zagranie o tyle, że faktycznie moja świadoma fascynacja jakimś konkretnym gatunkiem, okresem czy wykonawcą zaczęła się właśnie od nich, i to byłoby nieco nazbyt oczywiste (zważywszy na fakt, że efektem tegoż było moje pojawienie się na tym forum w pierwszej kolejności). Hypnotised pierwszy raz usłyszałem/zobaczyłem (bowiem pierwszym moim kontaktem z tym utworem był teledysk) w MTV Classic, najpewniej pod koniec września 2004 (możliwe, że był to początek października, ale na pewno nie później). Już od prawie pół roku trwała moja fascynacja Depeszami, na własność posiadałem co prawda tylko 3 krążki, ale dzięki swojej nauczycielce od francuskiego miałem też zgraną już niemal całą dyskografię. Wsiąknąłem w synthpop tak, że nagle wszystko co gitarowe przestało mieć dla mnie znaczenie (prawdą jest, że też nigdy wielkiego znaczenia nie miało). I wówczas wpadam na TEN NUMER. Miał wszystko, żeby mnie - nomen omen - zahipnotyzować: dobry, chwytliwy riff, krótkie, ale jednak wpadające w ucho solo, melodyjny choć oszczędny refren, no i dość creepy wideo (polecam obejrzeć, broni się po latach). Utwór brzmiał jak z totalnie innego świata (warto zauważyć, że płyta, z której pochodzi, nazywa się Good News From the Next World; ukazała się ona w 1995 roku - wówczas od jej premiery dzieliło mnie 9 lat, dziś dłużej mieszkam w Warszawie, także perspektywa zmieniła się niesamowicie), i przez kilka następnych tygodni grał w mojej głowie w nieskończoność, oczywiście przeplatany kolejnymi odsłuchami Excitera, Music for the Masses czy - mojej ówczesnej wielkiej miłości - Construction Time Again. Nie bardzo potrafiłem obsługiwać wtedy Kaazę czy eMule'a, o Soulseeku usłyszałem ponad rok później, a YouTube w ogóle wystartował rok później, więc nie bardzo było skąd wziąć ten numer. Moja 15-letnia kieszeń ledwo miała na colę w sklepiku szkolnym, nie mówiąc już o płycie z tym numerem, która to płyta była przez (m.in.) ten singiel promowany.
Polując na ten utwór na MTV Classic wpadłem na inny - Up on the Catwalk, który zresztą równie szybko stał się moim drugim ulubionym kawałkiem SM. Uwaga jest o tyle istotna, że ten z kolei utwór pochodził z wydanej w 1984 roku płyty Sparkle in the Rain i brzmiał mocno inaczej - miałem jakiś problem z wyobrażeniem sobie, że zespół rockowy mógł mieć bardziej popowe korzenie (choć nie przeszkadzało mi słuchanie SOFAD obok Speak & Spell lol), jakoś zaburzało mi w głowie "franchise continuity". Do tego stopnia, że gdy tym razem moja nauczycielka od angielskiego (wielka fanka zespołu, jak się okazało) pożyczyła mi New Gold Dream (mocne new romantic, płyta przed Sparkle in the Rain, rok 1982) zastanawiałem się, czy to jest ten sam zespół. Ale byłem wtedy mocno nieogarnięty pod takimi względami, szukając we wkładce nazwisk członków zespołu potrafiłem przyporządkować (błędnie, a jakże) tylko jedno, do - jak myślałem - wokalisty grupy (którym jest k*rwa Jim Kerr). Bo też to nazwisko jako jedyne występowało przy zdjęciu całej grupy we wkładce. Był to Herbie Hancock (sic!), który po prostu udzielił małego cameo w jednym z numerów swoim pianinem elektronicznym. Przy swoich 15 latach miałem niewielkie pojęcie na temat tego, kto to był Herbie Hancock. W każdym razie - utwór ów do tego stopnia utknął mi w głowie, że wiedziałem, iż muszę dorwać album. Akurat tego moja nauczycielka nie posiadała.
Okazja natrafiła się ze świętami pod koniec roku - dostałem wówczas 5 płyt DM, devotional i Videos 86>98 a także 4x SM, w tym właśnie Good News From the Next World. Choć wtedy położyłem łapy na m.in. 101 i Remixes 81-04, które dopiero co miały premierę, pierwszą płytą jaką wrzuciłem do discmana był krążek Simple Minds. Ledwo dałem radę odsłuchać 2 pierwsze utwory (Hypnotised jest 3), żeby dotrzeć to WŁAŚNIE TEGO JEDNEGO. Przy okazji wyszło, że cała płyta jest absolutnie świetna - od początku do końca (choć do kilku utworów dojrzewałem). Towarzyszy mi po dziś dzień, nadal mam ją w kolekcji. Lubię wracać i do niej i do tego utworu, który mocno kojarzy mi się z czasami moich pierwszych poważnych odkryć muzycznych. Płyt pożyczanych po garstce znajomych, rodziny, a nawet kadry wychowawczej, bo nie umiałem w internety (Nerwostradę założono u mnie w domu właśnie jesienią 2004), a Spotify był pieśnią - niedalekiej, ale jednak - przyszłości. Simple Minds stało się jednym z moich ulubionych zespołów. Długo mówiłem, że mam tzw. Świętą Trójcę - Depeche Mode, Simple Minds i New Order (właśnie w tej kolejności). Kiedy po niecałych 10 latach depeszowania Gahan i spółka mi już trochę zbrzydli (do tego stopnia, że właściwie zignorowałem premierę Delta Machine), jak tylko dowiedziałem się, że SM grają w Polsce, wydałem ostatnie oszczędności na bilety (piękny dzień 2-go kwietnia 2014; był to zresztą drugi ich koncert, na którym byłem, pierwszy 31-go marca 2006, 2 tygodnie po DM w Spodku). I wydałbym znów, gdyby tylko chcieli przyjechać. Wiosna i lato 2005 to u mnie okres "zapychania dziur" DM (w postaci np. poznawania bootlegów i stron b singli), ale przede wszystkim odkrywanie bardzo bogatej dyskografii Simple Minds. Polecam każdemu - świetnie wchodzi, i ta płyta, i poprzednia, i następna też. Właściwie każda (może poza pierwszą). I chociaż ich ostatnie brzmienie jest takie, jakby powoli wpieprzali własny ogon, nadal mi się podoba. Do tego stopnia, że zastanawiam się, czy wtedy jesienią 2004 nie pomyliłem się co do swojego ulubionego zespołu. Więc wychodzi na to, iż Bartini jednak miał rację.
EDIT: Na marginesie dodam, że od 2006 roku z krótką przerwą mój avatar na tym forum to zawsze Claddagh - celtycki symbol przywiązania i miłości - w wersji, którą SM uczynili swoim logo. I w tym roku mam nadzieję, że będzie to moja pierwsza dziara lol.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Dev <3
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Pet Shop Boys - Being Boring
https://www.youtube.com/watch?v=DnvFOaBoieE
Zaczynam od Pet Shop Boys, bo to był naprawdę pierwszy świadomie przeze mnie słuchany zespół w życiu. Był rok 1988 kiedy ich poznałem za sprawą płyty Actually. Album ten posiadał jeden łepek z mojej klasy i zgrał mi go na kasetę. Kaseta ta była zresztą przez długi czas moim największym skarbem.
Gdy w 1990 roku radiowa trójka w nocnej audycji miała zaprezentować nowy album zespołu pt. Behaviour z wrażenia od paru dni wstecz nie byłem w stanie myśleć o niczym innym. Potem kupiłem kasetę, która była puszczana do znudzenia nie tylko w domu, ale i w szkolnym radiowęźle.
To były czasu, kiedy nabycie nowego albumem ulubionego wykonawcy przeżywało się po stokroć bardziej niż w dzisiejszych czasach.
Właśnie z Behaviour pochodzi utwór Being Boring, który niewątpliwie należy do topowych utworów mego życia.
Kawał świetnego popu zespołu, który był wtedy u szczytu formy i popularności.
https://www.youtube.com/watch?v=DnvFOaBoieE
Zaczynam od Pet Shop Boys, bo to był naprawdę pierwszy świadomie przeze mnie słuchany zespół w życiu. Był rok 1988 kiedy ich poznałem za sprawą płyty Actually. Album ten posiadał jeden łepek z mojej klasy i zgrał mi go na kasetę. Kaseta ta była zresztą przez długi czas moim największym skarbem.
Gdy w 1990 roku radiowa trójka w nocnej audycji miała zaprezentować nowy album zespołu pt. Behaviour z wrażenia od paru dni wstecz nie byłem w stanie myśleć o niczym innym. Potem kupiłem kasetę, która była puszczana do znudzenia nie tylko w domu, ale i w szkolnym radiowęźle.
To były czasu, kiedy nabycie nowego albumem ulubionego wykonawcy przeżywało się po stokroć bardziej niż w dzisiejszych czasach.
Właśnie z Behaviour pochodzi utwór Being Boring, który niewątpliwie należy do topowych utworów mego życia.
Kawał świetnego popu zespołu, który był wtedy u szczytu formy i popularności.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Melki, Mentos?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Kate Bush - Wuthering Heights
https://www.youtube.com/watch?v=Fk-4lXLM34g
Gdy przygotowywałem się do tworzenia swojej listy, wiedziałem tylko dwie rzeczy: niewiele oraz to, że muszę na niej umieścić te piosenkę. Chciałem sklecić jakąś krótką notkę, w której zachwycałbym się pięknem tej kompozycji, ale niezależnie od tego jak się starałem, wychodziło mi coś maksymalnie egzaltowanego, toteż odpuściłem, bo ani ja Borys Dejnarowicz, ani to forum nie jest Porcysem. xD
Powiem tylko tak: miałem taki okres, że przez kilka dobrych dni nie słuchałem niczego poza tą piosenką nie słuchałem, bo tak jak Hienałke z Fishmansami - nie miałem potrzeby absolutnie słuchać niczego innego. Nie pamiętam kiedy konkretnie to było (trza było jednak nie wyjebywać tych starych kont na laście), ale na pewno jakoś latem 2011 - okres dla mnie dość ważny, bo jakoś wtedy zdałem maturę, opuściłem liceum (co do dziś uważam za jedno z najprzyjemniejszych doświadczeń w moim życiu, serio) i w ogóle mając wówczas mało lat, nieco więcej w rozumie, oraz znacznie więcej wolnego czasu zaczynałem być człowiekiem, jakkolwiek pretensjonalnie to nie zabrzmi. xd
Wracam do tej kompozycji regularnie, generalnie kocham twórczość Kate Bush i prawdę powiedziawszy w mojej tzw. bańce informacyjnej ciężko o osoby, które miałyby inaczej.
https://www.youtube.com/watch?v=Fk-4lXLM34g
Gdy przygotowywałem się do tworzenia swojej listy, wiedziałem tylko dwie rzeczy: niewiele oraz to, że muszę na niej umieścić te piosenkę. Chciałem sklecić jakąś krótką notkę, w której zachwycałbym się pięknem tej kompozycji, ale niezależnie od tego jak się starałem, wychodziło mi coś maksymalnie egzaltowanego, toteż odpuściłem, bo ani ja Borys Dejnarowicz, ani to forum nie jest Porcysem. xD
Powiem tylko tak: miałem taki okres, że przez kilka dobrych dni nie słuchałem niczego poza tą piosenką nie słuchałem, bo tak jak Hienałke z Fishmansami - nie miałem potrzeby absolutnie słuchać niczego innego. Nie pamiętam kiedy konkretnie to było (trza było jednak nie wyjebywać tych starych kont na laście), ale na pewno jakoś latem 2011 - okres dla mnie dość ważny, bo jakoś wtedy zdałem maturę, opuściłem liceum (co do dziś uważam za jedno z najprzyjemniejszych doświadczeń w moim życiu, serio) i w ogóle mając wówczas mało lat, nieco więcej w rozumie, oraz znacznie więcej wolnego czasu zaczynałem być człowiekiem, jakkolwiek pretensjonalnie to nie zabrzmi. xd
Wracam do tej kompozycji regularnie, generalnie kocham twórczość Kate Bush i prawdę powiedziawszy w mojej tzw. bańce informacyjnej ciężko o osoby, które miałyby inaczej.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Zajebiscie Mentos. Luz, porcysowe mini-blogi akurat nie są nam potrzebne xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Po południu wrzucę.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
W sumie to nie mówiłeś czy to będzie dzisiejsze popołudnie 
Dajesz Melczet, ruszmy tę dyskusję
Dajesz Melczet, ruszmy tę dyskusję
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Więdnie ten temat. Jak Melki się nie zdecydujesz, to wstawiam za Ciebie "Sandra - Maria Magdalena" i lecimy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn