Co Devotees robią w tym momencie?
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Re: Co Devotees robią w tym momencie?
W jezuickich i salezjańskich są, o ile podpiszesz deklarację czystości 
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
U nas podczas remontu rzekomo był unisex, ale już powiesili tabliczki
Btw, podczas bierzmowania można było podpisać deklarację z wyrzeczeniem się alkoholu i "innych takich" na określony przez nas czas i wrzucić to do koszyczka jako ofiarę. Byłam świadkiem jak kolega wpisywał "do końca trwania mszy"
.
Btw, podczas bierzmowania można było podpisać deklarację z wyrzeczeniem się alkoholu i "innych takich" na określony przez nas czas i wrzucić to do koszyczka jako ofiarę. Byłam świadkiem jak kolega wpisywał "do końca trwania mszy"
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Tak, w czasie komunii dzieci ślubują, że nie tkną alkoholu, papierosów i innych radosnych chemikaliów 
Takie deklaracje są dla mnie tak beznadziejne, że oj oj... i jeszcze troszkę. O, pradon, zapomniałem o czystości przedmałżeńskiej.
Pamiętać należy - tylko pod kołdrą, misjonarska, [przekresl]zapalone[/przekresl] światło i celem prokreacji.
Takie deklaracje są dla mnie tak beznadziejne, że oj oj... i jeszcze troszkę. O, pradon, zapomniałem o czystości przedmałżeńskiej.
Pamiętać należy - tylko pod kołdrą, misjonarska, [przekresl]zapalone[/przekresl] światło i celem prokreacji.
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
[bulwers]Po co takie deklaracje w czasie komunii czy bierzmowania? Teoretycznie i tak ci nie wolno, więc Bogu będzie miło, bo przestrzegasz zakazu prawnego? Dziwaczne. Nie wspominając już o tym, że takie deklaracje przy samym bierzmowaniu - bo o komunii wolę nawet nie myśleć - jeszcze bardziej nakręcają i koledzy i koleżanki wręcz się prześcigali w tym, kto się bardziej spije po tym sakramencie (to, że przychodzili na bani na same spotkania przygotowawcze i jeszcze brali komunię [tak, chuchając przy tym księdzu w twarz] to już materiał na inną historię).[/bulwers]

-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Miri, jesteś bierzmowana, czemu kpisz ze swojego kościoła?
-
Hien
- Posty: 24626
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
zaprawdę modne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne 
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
Zaprawdę gówno miałam do gadania a kiedyś chcę mieć ślub kościelny.
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Aha, czyli raz kościół be, a raz cacy?
-
Hien
- Posty: 24626
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Lol, chyba jestem z innego kosmosu 
Chcesz mieć kościelny, ale dlaczego?
Dla białej sukni, maszerowania przez kościół i lansu na VHS czy dlatego, że ten kościół coś dla Ciebie znaczy?
Hipokryzja jest spoko, ale na dłuższą metę (jak przyjmowanie wszelkich możliwych sakramentów kościelnych dla ślubu bardziej nadmuchanego niż cywilny) robi się to trochę śmieszne.
Chcesz mieć kościelny, ale dlaczego?
Dla białej sukni, maszerowania przez kościół i lansu na VHS czy dlatego, że ten kościół coś dla Ciebie znaczy?
Hipokryzja jest spoko, ale na dłuższą metę (jak przyjmowanie wszelkich możliwych sakramentów kościelnych dla ślubu bardziej nadmuchanego niż cywilny) robi się to trochę śmieszne.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7379
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Nie obrażając nikogo mnóstwo osób ma tok rozumowania podobny do Miri, i ja znam wiele takich osób, które na co dzień z instytucją Kościoła nie mają wiele wspólnego, wizyty skończyli na naukach przed bierzmowaniem, za członków WKRK nie się uważają od lat, ba! krytyczni mogą być bardziej od niejednego ateisty/antyklerykała, ale o apostazji nie ma mowy, bo 1) ślub i 2) wesele po tymże ślubie, w białej sukni, z orszakiem, kwiatkami, i właśnie lansem na VHS (umarłem swoją drogą
).
Gwoli ścisłości, w USC, w większości przypadków od jakiegoś czasu też może być ładna biała suknia, mentalność urzędników się przeobraża
Gwoli ścisłości, w USC, w większości przypadków od jakiegoś czasu też może być ładna biała suknia, mentalność urzędników się przeobraża
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Ale przecież to nic nowego ani zaskakującego. Ludzie głównie chodzą do kościoła żeby się pokazać przed sąsiadami, że się do kościoła chodzi, żeby sobie odhaczyć, że się w kościele było i nie ma się sobie nic do zarzucenia. Ja bierzmowany nie byłem, do kościoła nie chodzę i w dupie mam ślub kościelny. A wracając do wcześniejszej dyskusji na temat wyższości pracy nad szkołą to argumentacja miri mija się z prawdą. Nikt Cie nie przepytuje? W pracy i mam tu na myśli normalną pracę a nie podawanie bułek w mcdonaldzie jeśli szef Ci zapierdoli jakiś projekt to wszystkie prace domowe przy tym to jest pizduś. O czasie wolnym można często zapomnieć jak Ci dopierdolą nadgodziny. Jedyna przewaga jaką widzę to taka, że dostajesz kase.
-
mintaj
- Posty: 6858
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Czy to taka duża przewaga?
Nie zapominajmy, że w większości przypadków musisz zarządząć tą kasą, aby ci wystarczyło na opłatę rachunków, jedzenie, ubrania i inne pieprzoty, a przeciętny gimbus/licbus/autobus ma to wszystko za darmo.
Nie zapominajmy, że w większości przypadków musisz zarządząć tą kasą, aby ci wystarczyło na opłatę rachunków, jedzenie, ubrania i inne pieprzoty, a przeciętny gimbus/licbus/autobus ma to wszystko za darmo.
DEPESZWIZJA 118: edycja instrumentalna (bez ambientu)
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24626
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Miri jest z pokolenia, które będzie ukrywało przed sąsiadami, ze chodzi do kościoła 
Ja jestem wierzący, do kościoła chodzę rzadko, ale akurat to nie jest mi jakoś wyjątkowo potrzebne (chociaż lubię kościół jako miejsce).
Kiedy byłem gimbusem olałem bierzmowanie bo nie chciało mi się chodzić na spotkania. Teraz żałuję (bez wielkiej rozpaczy, ale mimo wszystko). Prawda jest taka, że do religii trzeba dorosnąć i wtedy przewartościować ją na swój sposób (bo sporo osób patrzy na to przez pryzmat starych ludzi pod pałacem i radia maryja) z pełnym rozumieniem tego z czym ma się do czynienia. Wtedy można świadomie olać sprawę (jak Damian) bo przynajmniej człowiek wie o czym mówi. To jest cholernie śliski temat.
A praca tak jak napisałem Dejm, nic dodać. Nie mówiąc o tym, że w pracy za wszystko odpowiada się samemu, stresu jest dużo nawet w najłatwiejszej robocie. Nigdy nie pracowałem na stanowisku, które nie przyniosło mi chociaż odrobiny stresu.
Porównywanie tego do szkoły średniej jest śmieszne.
Ja jestem wierzący, do kościoła chodzę rzadko, ale akurat to nie jest mi jakoś wyjątkowo potrzebne (chociaż lubię kościół jako miejsce).
Kiedy byłem gimbusem olałem bierzmowanie bo nie chciało mi się chodzić na spotkania. Teraz żałuję (bez wielkiej rozpaczy, ale mimo wszystko). Prawda jest taka, że do religii trzeba dorosnąć i wtedy przewartościować ją na swój sposób (bo sporo osób patrzy na to przez pryzmat starych ludzi pod pałacem i radia maryja) z pełnym rozumieniem tego z czym ma się do czynienia. Wtedy można świadomie olać sprawę (jak Damian) bo przynajmniej człowiek wie o czym mówi. To jest cholernie śliski temat.
A praca tak jak napisałem Dejm, nic dodać. Nie mówiąc o tym, że w pracy za wszystko odpowiada się samemu, stresu jest dużo nawet w najłatwiejszej robocie. Nigdy nie pracowałem na stanowisku, które nie przyniosło mi chociaż odrobiny stresu.
Porównywanie tego do szkoły średniej jest śmieszne.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Chciałem dopisać coś inteligentnego, ale przypomniałem sobie, że to przecież Ja.
-
Hien
- Posty: 24626
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Nawet Twoje milczenie jest mądrzejsze 
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7379
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Ortodoksyjnie rzecz biorąc określenie "wierzący" niewiele wnosi, bo chodzi jeszcze o identyfikację z konkretną wiarą. Jeśli chodzi o KRK to wszyscy w tym kraju są ciężkimi hipokrytami, bo i większość nakazów i zakazów zawartych w katechizmie jest absurdalna. Co z tym począć?
Ja jestem deistą i wychodzę najlepiej
Ja jestem deistą i wychodzę najlepiej
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Krajowy Rejestr Karny?
-
Miri
- Posty: 968
- Rejestracja: 10 maja 2010 21:00
- Ulubiony utwór: Everything Counts
Hah, dobry lincz pod wieczór nie jest zły
.
Z tym kościołem chodzi o coś w rodzaju "co ludzie powiedzą"... Nie chcę lansu, ale nie chcę też mieć podobnych problemów, jak moja ciocia. Żyje bez ślubu z jednym facetem od piętnastu lat, ale sąsiedzi patrzą na nią jak na ufo, a niedawno chciała zostać chrzestną dziecka swojego brata i ledwo się to udało, bo ksiądz "o wszystkim wiedział" (jakby życie w niezalegalizowanym związku było czymś na równi z np. morderstwem). Zdarzają się dziwne sytuacje losowe. Moim zdaniem nie warto się nad tym zastanawiać, z resztą i tak większość moich rówieśników leje na kościół, a też poszli do bierzmowania, "bo mama kazała". Ja staram się być niezależna od rodziców jeśli chodzi o takie decyzje - nikomu moje odejście od chodzenia na religię nie przeszkadzałoby, do kościoła i tak nie uczęszczamy - ale tu akurat sama uznałam, że to jest wpisane w pewien "model życia" (nie wiem, jak inaczej to nazwać) i po prostu tak wypada, żeby później nie musieć się prosić kogoś o szybkie nauki i dawać astronomiczną sumę za to, żeby szybko mnie bierzmowali. Powiedzcie, że to, co napisałam jest głupie, ale tak po prostu myślę i nie mam zamiaru się obrażać o to, że nazwano mnie hipokrytką czy coś takiego. A kościół nie składa się z hipokrytów? Mesjasz jeździł na ośle, a oni sobie kupują mercedesy, co to jest?
Co do tej pracy - pieniądze, no właśnie. Obojętnie, jak pracujesz, pieniądze (nawet marne) dostajesz. My mamy czuć się zmotywowani do nauki "pochwałami wzrokowymi"? Owszem, można dostać stypendium, ale z moimi możliwościami przyswajania wiedzy musiałabym ciągle siedzieć przy książkach, na co nie chcę sobie marnować życia. Wiedza jest strasznie ważna, oceny też, ale w moim wieku ludzie też chcą mieć jakieś życie osobiste. No i to tyle.
Z tym kościołem chodzi o coś w rodzaju "co ludzie powiedzą"... Nie chcę lansu, ale nie chcę też mieć podobnych problemów, jak moja ciocia. Żyje bez ślubu z jednym facetem od piętnastu lat, ale sąsiedzi patrzą na nią jak na ufo, a niedawno chciała zostać chrzestną dziecka swojego brata i ledwo się to udało, bo ksiądz "o wszystkim wiedział" (jakby życie w niezalegalizowanym związku było czymś na równi z np. morderstwem). Zdarzają się dziwne sytuacje losowe. Moim zdaniem nie warto się nad tym zastanawiać, z resztą i tak większość moich rówieśników leje na kościół, a też poszli do bierzmowania, "bo mama kazała". Ja staram się być niezależna od rodziców jeśli chodzi o takie decyzje - nikomu moje odejście od chodzenia na religię nie przeszkadzałoby, do kościoła i tak nie uczęszczamy - ale tu akurat sama uznałam, że to jest wpisane w pewien "model życia" (nie wiem, jak inaczej to nazwać) i po prostu tak wypada, żeby później nie musieć się prosić kogoś o szybkie nauki i dawać astronomiczną sumę za to, żeby szybko mnie bierzmowali. Powiedzcie, że to, co napisałam jest głupie, ale tak po prostu myślę i nie mam zamiaru się obrażać o to, że nazwano mnie hipokrytką czy coś takiego. A kościół nie składa się z hipokrytów? Mesjasz jeździł na ośle, a oni sobie kupują mercedesy, co to jest?
Co do tej pracy - pieniądze, no właśnie. Obojętnie, jak pracujesz, pieniądze (nawet marne) dostajesz. My mamy czuć się zmotywowani do nauki "pochwałami wzrokowymi"? Owszem, można dostać stypendium, ale z moimi możliwościami przyswajania wiedzy musiałabym ciągle siedzieć przy książkach, na co nie chcę sobie marnować życia. Wiedza jest strasznie ważna, oceny też, ale w moim wieku ludzie też chcą mieć jakieś życie osobiste. No i to tyle.
-
Hien
- Posty: 24626
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Życie osobiste (i towarzyskie) kwitnie na studiach! Z resztą wtedy są znacznie lepsze warunki do rozwoju takowych.
I nie chodzi tylko o picie w krzakach.
I nie chodzi tylko o picie w krzakach.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Rajca
- Posty: 6049
- Rejestracja: 02 wrz 2006 15:35
Miri, ja nie mogłem być chrzestnym bratanka bo bierzmowania nie mam, da się to przeżyć. Nie umniejsza to mojej relacji z małym.
Świadomie nie poszedłem do bierzmowania z całym bagażem tego co mi potem nagle - podobno, ma kością stanąć w gardle - ha-ha-ha lol.
A jako, podobnie do deva, deista mam dużo śmiechu z sakramentu dla sakramentu, podczas gdy nie praktykuje się swojego wyznania. Taki sakrament jest kanonicznie nieważny
A co do jednej kwestii, nauka i stypendium. Uwierz, da się mieć życie towarzyskie i to na nieco innym poziomie niż after gimnazjum i wyniki
Świadomie nie poszedłem do bierzmowania z całym bagażem tego co mi potem nagle - podobno, ma kością stanąć w gardle - ha-ha-ha lol.
A jako, podobnie do deva, deista mam dużo śmiechu z sakramentu dla sakramentu, podczas gdy nie praktykuje się swojego wyznania. Taki sakrament jest kanonicznie nieważny
A co do jednej kwestii, nauka i stypendium. Uwierz, da się mieć życie towarzyskie i to na nieco innym poziomie niż after gimnazjum i wyniki