Best of Forum V
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
nom.
Po pierwszych krytycznych recenzjach ze strony Musiała i Czarnego liczyłem na roast gwiazdy pop, a tu proszę. Zgadzam się z tym, że Albanki to fajne kobiety (nie znam żadnej) i pamiętam te inbę związaną z Openerem 2022 - ale z nożownikiem to fejk był AFAIK. Swoją drogą, to był dobry rok dla głupich inb na festiwalach muzycznych, bo na OFFie też Shygirl trochę ponawywijała, ale to temat na inny... temat. Na razie więc przechodzę płynnie do wrzuty, którą jest
Red Hot Chili Peppers - Grand Pappy Du Plenty
Dobra, bo my tu Gadu-Gadu, a ja jeszcze w tej zabawie nie wrzuciłem jednego z zespołów, który na luzie by się znalazł w moim życiowym topie gdzieś tam w 2010, może i nawet w 2011 roku, bo później to różnie z tym bywało. Wiecie jak to jest - słabe późne płyty, ewolucja gustu, blablabla.
Ale mimo iż nie jestem w stanie za bardzo słuchać niczego, co stworzyli ci ludzie po roku 2002, to jednak mam jakiś sentyment do ich rzeczy sprzed tego okresu. Nawet do Californication, którego w wydaniu CD absolutnie nie da się słuchać (czasy świetności loundness war) i które jest zwiastunem tego, w jak nieciekawą stronę pójdzie ten zespół za parę lat (Stadium Arcanum to jedna z bardziej męczących rzeczy, które w życiu słyszałem). Rozważałem wrzucenie tytułowego przez chwilę tak po prawdzie, ale uznałem, że jak już to będzie bardziej pasować do bestki teledyskowej (o ile jakimś cudem wróci do żywych), a poza tym nie chce mi się czytać tekstów o tym, że wrzucam kolejnego czyjegoś Endżoja.
W zamian za to wyciągam coś pokroju perły z lamusa. Mam wrażenie, że ludzie trochę nie doceniają debiutu, że tak to ujmę, POPULARNYCH PAPRYCZEK, a jeśli mam być z wami szczery - to moja ulubiona ich płyta. Smęcenie o Kalifornii spoko, ale jeśli mam do wyboru to a czystą energię oraz naturalny rozpierdziel, to się nie będę zastanawiać dwa razy.
Przekornie, wrzucę wam więc coś, co nie pasuje ni w ząb do tego opisu, czyli wieńczący album czterominutowy instrumental, który brzmi jak... A w sumie to nie napiszę jak, bo nie chcę wam sugerować tego w żaden sposób. Sami przesłuchacie i sami napiszecie.
Więc bez zbędnego pitolenia - bierzcie i słuchajcie tego!
https://www.youtube.com/watch?v=i_XFb9esiWA
Po pierwszych krytycznych recenzjach ze strony Musiała i Czarnego liczyłem na roast gwiazdy pop, a tu proszę. Zgadzam się z tym, że Albanki to fajne kobiety (nie znam żadnej) i pamiętam te inbę związaną z Openerem 2022 - ale z nożownikiem to fejk był AFAIK. Swoją drogą, to był dobry rok dla głupich inb na festiwalach muzycznych, bo na OFFie też Shygirl trochę ponawywijała, ale to temat na inny... temat. Na razie więc przechodzę płynnie do wrzuty, którą jest
Red Hot Chili Peppers - Grand Pappy Du Plenty
Dobra, bo my tu Gadu-Gadu, a ja jeszcze w tej zabawie nie wrzuciłem jednego z zespołów, który na luzie by się znalazł w moim życiowym topie gdzieś tam w 2010, może i nawet w 2011 roku, bo później to różnie z tym bywało. Wiecie jak to jest - słabe późne płyty, ewolucja gustu, blablabla.
Ale mimo iż nie jestem w stanie za bardzo słuchać niczego, co stworzyli ci ludzie po roku 2002, to jednak mam jakiś sentyment do ich rzeczy sprzed tego okresu. Nawet do Californication, którego w wydaniu CD absolutnie nie da się słuchać (czasy świetności loundness war) i które jest zwiastunem tego, w jak nieciekawą stronę pójdzie ten zespół za parę lat (Stadium Arcanum to jedna z bardziej męczących rzeczy, które w życiu słyszałem). Rozważałem wrzucenie tytułowego przez chwilę tak po prawdzie, ale uznałem, że jak już to będzie bardziej pasować do bestki teledyskowej (o ile jakimś cudem wróci do żywych), a poza tym nie chce mi się czytać tekstów o tym, że wrzucam kolejnego czyjegoś Endżoja.
W zamian za to wyciągam coś pokroju perły z lamusa. Mam wrażenie, że ludzie trochę nie doceniają debiutu, że tak to ujmę, POPULARNYCH PAPRYCZEK, a jeśli mam być z wami szczery - to moja ulubiona ich płyta. Smęcenie o Kalifornii spoko, ale jeśli mam do wyboru to a czystą energię oraz naturalny rozpierdziel, to się nie będę zastanawiać dwa razy.
Przekornie, wrzucę wam więc coś, co nie pasuje ni w ząb do tego opisu, czyli wieńczący album czterominutowy instrumental, który brzmi jak... A w sumie to nie napiszę jak, bo nie chcę wam sugerować tego w żaden sposób. Sami przesłuchacie i sami napiszecie.
Więc bez zbędnego pitolenia - bierzcie i słuchajcie tego!
https://www.youtube.com/watch?v=i_XFb9esiWA
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
sheygirl nigdy by nic zlego nei zroblia
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
https://www.slazag.pl/off-festival-2022 ... komentarze
No, jak dla mnie organizatorzy dali dupy, powinni gościa rzucającego homo tekstami wypierdolić na zbity ryj. Może odwołanie koncertu i wystawienie fanów to ekstremum, ale powiedzmy, że jestem w stanie to zrozumieć, bo organizatorzy się nie popisali (zresztą to off festiwal, pls).
To Europape wywalają z Eurowizji za uzasadniony gest w stronę ekipy postępujące niezgodnie z umową, a na offie artystka musi uciekać, bo została obrażona, a organizatorzy się za nią nie wstawili i 'artysta' homofob zagrał bez problemu. Pozdro Rojek chujek.
No, jak dla mnie organizatorzy dali dupy, powinni gościa rzucającego homo tekstami wypierdolić na zbity ryj. Może odwołanie koncertu i wystawienie fanów to ekstremum, ale powiedzmy, że jestem w stanie to zrozumieć, bo organizatorzy się nie popisali (zresztą to off festiwal, pls).
To Europape wywalają z Eurowizji za uzasadniony gest w stronę ekipy postępujące niezgodnie z umową, a na offie artystka musi uciekać, bo została obrażona, a organizatorzy się za nią nie wstawili i 'artysta' homofob zagrał bez problemu. Pozdro Rojek chujek.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
No właśnie sęk w tym, że nikt za bardzo nie wie co tam, do ciężkiej cholery, zaszło. Opieramy się na zeznaniach typiary, które na dodatek są niespójne oraz ludziach, którzy zwietrzyli okazję do wywołania inby.
https://imgur.com/a/4laublu
Ja wiem, że skriny postów z Twittera mogą wyglądać średnio wiarygodnie, ale odgrzebałem je z konwersacji prowadzonej gdzieś w okolicach dnia tego incydentu, a nie umiem obsługiwać tego szamba na tyle sprawnie, by znaleźć je tam bezpośrednio.
https://imgur.com/a/4laublu
Ja wiem, że skriny postów z Twittera mogą wyglądać średnio wiarygodnie, ale odgrzebałem je z konwersacji prowadzonej gdzieś w okolicach dnia tego incydentu, a nie umiem obsługiwać tego szamba na tyle sprawnie, by znaleźć je tam bezpośrednio.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Aha, czyli klasyczna inba i nie wiadomo ocb. Srał to pies.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Z tekstu nie wynika, co tam w ogóle zaszło. Typowe dla dzisiejszych czasów: piszą, że ktoś się na kogoś wściekł, bo ten drugi coś mu zrobił, ale nie opiszą dokładnie sytuacji i nie zacytują słów. A potem ktoś inny, gdzieś indziej te słowa przytoczy (albo "przytoczy"); jakieś bagno 
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Większość inb ma to do siebie, że w gruncie rzeczy są bez znaczenia.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Reel Big Fish - She's Famous Now
Jednym z większych odkryć czy też osiągnięć bestki chyba mogę nazwać to że - jak się okazuje - lubię ska-punk. Fajna energia, lekka perkusja, żywe dęciaki, rytmiczna gitara, klimat ogółem taki robiący że chce się żyć i dobrze czuje człowiek kiedy tego słucha, plus za plusem. Na dodatek jakiś tam spoko życiowy tekst mimo wszystko, nie losowa głupotka. Nie było tej muzy w moim życiu ale powolutku choć śmiało jednak się wkrada, wyluzowana muzyczka, pełna słońca w sobie, dokładam na półeczkę obok zeszłorocznego Goldfingera i chyba już powoli liczę na to że za rok - albo lepiej - co rok Kuba będzie mi tę playlistę uzupełniał.
Dusty Springfield - In Private
Byłem przekonany że tu może być meh z mej strony bo powroty dojrzałych artystów na bardziej młodzieńczych produkcjach czesto walą cringem ale ale mamy tu PSB a tych dopiero co chwaliłem za odświeżone brzmienie Bowiego z poprzedniej kolejki więc chyba argument invalid tym razem. Podoba mi się ten podkład naprawdę, pachnie mi nie tyle disco co klimatem muzy northern soul, tanecznymi klimatami Wielkiej Brytanii właśnie. O ile nie siedziała mi Liza Minelli z epoki na produkcji PSB (z tym że Wujek sięgnął wtedy po jakaś balladę zdaje się) tak tu naprawdę mi posmakowało aż sam się zdziwiłem. Bardzo fajny ejtisowy rodzynek, u mnie ląduje na półce z tym 90sowym Joe Cockerem zapodanym swego czasu przez deva właśnie. Dusty Springfield całkiem ładnie na wokalu.
Van Der Graf Generator - Killer
Oprócz tego że lubię ska-punk dzięki bestce przekonałem się też o tym że... prawdopodobnie nigdy nie będę fanem proga. Ja tej muzyki po prostu w większości nie czuję, ta teatralność, nagłe zmiany klimatu czy tempa, te solówki, ja rozumiem, wiem że to jest dobra muzyka może ale mnie to po prostu potwornie nudzi, może za dużo w tym kalkulacji a za mało emocji dla mnie, nie wiem. Za dużo kunsztu a za mało duszy. Islands od KC wspominam dość ciepło przyznam, zwłaszcza tytułowy ale tamta muza poruszała różne nuty w serduchu. A może tego typu numery jak Killer mi po prostu nie siedzą, tym razem podziękuję.
RHCP - Grand Pappy du Plenty
Kurde mentos to naprawdę potrafi czasem wyczarować dziwoląga z kapelusza. Mogę na pewno powiedzieć to że SZANUJĘ znajomość lore tej grupy ponad oklepane płyty i hity, acz wybór wrzuty muszę przyznać mocno edgy i specyficzny. Myślałem najpierw nawet że to może najgorszy ich numer jaki znam, ostatecznie przyznałem że po prostu jest daleki od moich oczekiwań zwyczajnie, nie brzmi typowo jak ten późniejszy skład a bardziej soundtrackowo, trochę noir, prawie jak jakiś ost do 3 sezonu Twin Peaks czy coś lol. Jedno wiem na pewno - będę miał odpowiedź na tę wrzutę bo WŁAŚNIE przypomniałem sobie o numerze który już trochę czasu zalega, więc mentos chyba ponownie mi wrzutki wybiera w tej 25. ale jest git, dobra przypominajka przy okazji wyszła. Numer jest ok, nietypowy, faktycznie NIE jest to czysta energia i rozpierdziel których omylnie się spodziewałem pobieżnie przeczytawszy opis, zatem zrobiony w ch*ja ale przez siebie samego zostałem. Nie będę mehał, nie będę wzdychał, było i n t e r e s u j ą c o. Poza tym bądźmy szczerzy, czy usłyszałbym ten numer kiedykolwiek gdyby nie mentos? NIE WIEM.
Sascha Dikiciyan – Darkness Falls
Trochę szkoda że w środku gorącej wiosny Wujas wyciąga nam numer ze ścieżki dźwiękowej do gry w klimacie morderczej zimy bo tym samym chyba numer trochę traci na starcie, po prostu kiepsko się tego mi słuchało (lepiej mogłoby być np. w 1. kolejce tej 25. ale wtedy w tym zimnie ja słuchałem munlupowej wrzutki z gry w klimatach gorącej plaży xD). Numer dla mnie brzmi trochę jak muza do filmu nagrana przez Alana, jakieś smyki na początku, potem z klawisza bas jak w albumowym In Your Room, potem w sumie za wiele się nie dzieje niestety, trochę zimno trochę straszno ale nie poczułem tego po prostu jakoś, powiało nudą.
Pomimo różnych minusów to kolejka zdecydowanie na plus bo dwa fajne odkrycia, do tego jedno interesujące przeżycie, nie było tak źle. Plusy dodatnie przeważały hehe.
Jednym z większych odkryć czy też osiągnięć bestki chyba mogę nazwać to że - jak się okazuje - lubię ska-punk. Fajna energia, lekka perkusja, żywe dęciaki, rytmiczna gitara, klimat ogółem taki robiący że chce się żyć i dobrze czuje człowiek kiedy tego słucha, plus za plusem. Na dodatek jakiś tam spoko życiowy tekst mimo wszystko, nie losowa głupotka. Nie było tej muzy w moim życiu ale powolutku choć śmiało jednak się wkrada, wyluzowana muzyczka, pełna słońca w sobie, dokładam na półeczkę obok zeszłorocznego Goldfingera i chyba już powoli liczę na to że za rok - albo lepiej - co rok Kuba będzie mi tę playlistę uzupełniał.
Dusty Springfield - In Private
Byłem przekonany że tu może być meh z mej strony bo powroty dojrzałych artystów na bardziej młodzieńczych produkcjach czesto walą cringem ale ale mamy tu PSB a tych dopiero co chwaliłem za odświeżone brzmienie Bowiego z poprzedniej kolejki więc chyba argument invalid tym razem. Podoba mi się ten podkład naprawdę, pachnie mi nie tyle disco co klimatem muzy northern soul, tanecznymi klimatami Wielkiej Brytanii właśnie. O ile nie siedziała mi Liza Minelli z epoki na produkcji PSB (z tym że Wujek sięgnął wtedy po jakaś balladę zdaje się) tak tu naprawdę mi posmakowało aż sam się zdziwiłem. Bardzo fajny ejtisowy rodzynek, u mnie ląduje na półce z tym 90sowym Joe Cockerem zapodanym swego czasu przez deva właśnie. Dusty Springfield całkiem ładnie na wokalu.
Van Der Graf Generator - Killer
Oprócz tego że lubię ska-punk dzięki bestce przekonałem się też o tym że... prawdopodobnie nigdy nie będę fanem proga. Ja tej muzyki po prostu w większości nie czuję, ta teatralność, nagłe zmiany klimatu czy tempa, te solówki, ja rozumiem, wiem że to jest dobra muzyka może ale mnie to po prostu potwornie nudzi, może za dużo w tym kalkulacji a za mało emocji dla mnie, nie wiem. Za dużo kunsztu a za mało duszy. Islands od KC wspominam dość ciepło przyznam, zwłaszcza tytułowy ale tamta muza poruszała różne nuty w serduchu. A może tego typu numery jak Killer mi po prostu nie siedzą, tym razem podziękuję.
RHCP - Grand Pappy du Plenty
Kurde mentos to naprawdę potrafi czasem wyczarować dziwoląga z kapelusza. Mogę na pewno powiedzieć to że SZANUJĘ znajomość lore tej grupy ponad oklepane płyty i hity, acz wybór wrzuty muszę przyznać mocno edgy i specyficzny. Myślałem najpierw nawet że to może najgorszy ich numer jaki znam, ostatecznie przyznałem że po prostu jest daleki od moich oczekiwań zwyczajnie, nie brzmi typowo jak ten późniejszy skład a bardziej soundtrackowo, trochę noir, prawie jak jakiś ost do 3 sezonu Twin Peaks czy coś lol. Jedno wiem na pewno - będę miał odpowiedź na tę wrzutę bo WŁAŚNIE przypomniałem sobie o numerze który już trochę czasu zalega, więc mentos chyba ponownie mi wrzutki wybiera w tej 25. ale jest git, dobra przypominajka przy okazji wyszła. Numer jest ok, nietypowy, faktycznie NIE jest to czysta energia i rozpierdziel których omylnie się spodziewałem pobieżnie przeczytawszy opis, zatem zrobiony w ch*ja ale przez siebie samego zostałem. Nie będę mehał, nie będę wzdychał, było i n t e r e s u j ą c o. Poza tym bądźmy szczerzy, czy usłyszałbym ten numer kiedykolwiek gdyby nie mentos? NIE WIEM.
Sascha Dikiciyan – Darkness Falls
Trochę szkoda że w środku gorącej wiosny Wujas wyciąga nam numer ze ścieżki dźwiękowej do gry w klimacie morderczej zimy bo tym samym chyba numer trochę traci na starcie, po prostu kiepsko się tego mi słuchało (lepiej mogłoby być np. w 1. kolejce tej 25. ale wtedy w tym zimnie ja słuchałem munlupowej wrzutki z gry w klimatach gorącej plaży xD). Numer dla mnie brzmi trochę jak muza do filmu nagrana przez Alana, jakieś smyki na początku, potem z klawisza bas jak w albumowym In Your Room, potem w sumie za wiele się nie dzieje niestety, trochę zimno trochę straszno ale nie poczułem tego po prostu jakoś, powiało nudą.
Pomimo różnych minusów to kolejka zdecydowanie na plus bo dwa fajne odkrycia, do tego jedno interesujące przeżycie, nie było tak źle. Plusy dodatnie przeważały hehe.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
W sumie same pochwały.stripped pisze:26 maja 2024 22:11Numer dla mnie brzmi trochę jak muza do filmu nagrana przez Alana, jakieś smyki na początku, potem z klawisza bas jak w albumowym In Your Room
Nic tak dobrze nie działa w upały, jak gra z akcją osadzoną w mroźnej Kanadzie. Klima za darmo.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Genesis - It's Gonna Get Better
Eh, znowu Genesis. Nie mam jakoś melodii do nich, ani do wokalu Collinsa. Fajny numer, który odrobinę traci przez plastikową produkcję tej płyty, która całkiem ok spisuje się w takich rzeczach, jak Home by the Sea/Second Home by the Sea, a tutaj tak średnio. No, ale jest spoko. To jest jeden z tych kawałków, w których Genesis post-gabrielowe zbliża się do Gabriela, oczywiście wyłączając banalny tekst, no ale nie zawsze banały są złe, a Collins jak nikt inny potrafił je sprzedawać, jakby to była poezja. Jest vibe letniej bryzy w tym kawałku, końcówka zalatuje Talk Talk z okresu „Colour of Spring”, a to już wyróżnienie nie byle jakie.
Dusty Springfield - In Private
Miałem nadzieję na coś, co mniej będzie kojarzyło się z tym ZNANYM PRZEZ prostytutka KAŻDEGO collabem z Sex Shop Boys, ale jednak nie, Musiał nie umie inaczej niż cheap 80s (mimo, że umie, ale rzadko chce). Kawałek jest ok. Szukałem dla siebie jakiejś innej wersji na YT, ale wychodzi na to, że wszystkie krążą raczej w rejonach tanecznych, a czuć w kompozycji potencjał na coś naprawdę dobrego. Niestety disco szkielet nie pozwala do końca rozwinąć temu skrzydeł. Coś ostatnio te numeru z udziałem Sex Shopów nie robią szału, ale tutaj jest lepiej niż u Bowiego, bo czuć jakiś sens i chemię między wykonawcami. Dlatego, mimo stękania, daję okejkę.
Sascha Dikiciyan – Darkness Falls
Wujas króluje we wrzutach z gier i aż mam ochotę od razu wyskoczyć z moich wszystkich growych wrzut, które kiszę, bo nie ma dobrego momentu na nie. Oczywiście, utwór jest piękny. Ambient, z tych które najbardziej lubię, z lekkimi tylko naleciałościami piłowania na smykach, co wyjątkowo działa. Trochę elektronicznego basu Carpenter-style i mamy coś co munlupy lubią niezwykle. Oj Wujas, że Ty panien nie wyrywasz na takie rzeczy xD Shodan zainteresował mnie tez grą, zresztą polecał mi ją już nieraz, ale jak to bywa, zainteresowałem się dopiero po usłyszeniu muzyki. Smutno mi się zrobiło, bo gry nie ma na Gogu, a w Steama się nie bawię. Jakoś sobie poradzę, a póki co zassam sobie OST i będę go słuchał, bo brzmi to przekozacko. Jest w tym coś z soundtracka do Resident Evil Village (wara od tego, bo będę wrzucał) i Skyrima. Oj Wujas no. Dostarczasz, jak mało kto.
Van Der Graaf Generator - Killer
Wyjątkowo muszę powiedzieć, że wolę to bardziej matematyczne, pojebane VDGG, od takiego bardziej tradycyjnie piosenkowego. Hammill jęczy tu jak Ozzy, zespół przygrywa lekko do kotleta. Swego czasu mocno mi weszła jedna z nowszych płyt tego bandu i odnoszę wrażenie, że dopiero jako dziadki, znaleźli to coś. Tutaj oczywiście nie jest źle, ale gdyby nie znał nic Van Der Graafów, to to by mnie tak se zachęciło. No, ale nie będę się pastwił. Jest kilka takich zespołów prog, których żałuję, że nie widziałem live. Wśród nich są Camel, Jethro Tull, Genesis, Pink Floyd i kilku innych, w tym właśnie Van Der Graaf Generator. Nie wiem, czy by teraz taki koncert zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie, no ale wuj, w sumie i tak bym się przeszedł. Kciuk w bok, czekam na zapowiedziany powrót do tematu.
Red Hot Chili Peppers - Grand Pappy Du Plenty
Nie mam nic do nowszego RHCP, chociaż ostatnich dwóch płyt nie da się słuchać (poza jednym numerem, który brzmi jak muzyka z menu do THPS). Starsze znam w miarę, a debiut kojarzy mi się głównie z tym, że akurat w tym czasie w zespole nie grał Hillel Slovak, co niestety bardzo mocno jest odczuwalne i sprawia, że album nie jest tak dobry, jak mógłby być. W każdym razie, zaproponowany przez Mentosa utwór, brzmi trochę jak odrzut z sesji odnaleziony po 30 latach i wrzucony na okolicznościowe wydanie deluxe na płycie nr 4. Brzmi jak diss, ale wcale nie jest. Po prostu to tego typu nagranie. Instrumental, niefunkowy, nie kojarzyący się z bandem, itd. Kurde, Seba mógłby częściej wrzucać takie głębokie cięcia, bo nawet Big Black i Shellac musiał wrzucić największe „hity”, a wydawać by się mogło, że zna się na rzeczy. A tu taka niespodzianeczka w dupeczkę i to bardzo przyjemna. Dla takich wrzutek, człowiek cieszy się z tej bestki, czegoś się nauczy, pozna zespół z innej strony, i o ile ja RHCP generalnie lubię chyba nawet bardziej niż Seba (choć zgodzę się, że całe Stadium Arcadium jest trudne do strawienia), to gdybym ich nie lubił z jakiegoś powodu (np. gdyby poznał ich przez ostatnie dwie płyty), to bym teraz polubił, a przynajmniej się zaciekawił. NAAAYYYS.
Wujas, długo nic, Seba, długo nic, reszta. Ogólnie każdy zaprezentował dobre rzeczy, no ale Wujas tutaj pozostaje bezkonkurencyjny.
Eh, znowu Genesis. Nie mam jakoś melodii do nich, ani do wokalu Collinsa. Fajny numer, który odrobinę traci przez plastikową produkcję tej płyty, która całkiem ok spisuje się w takich rzeczach, jak Home by the Sea/Second Home by the Sea, a tutaj tak średnio. No, ale jest spoko. To jest jeden z tych kawałków, w których Genesis post-gabrielowe zbliża się do Gabriela, oczywiście wyłączając banalny tekst, no ale nie zawsze banały są złe, a Collins jak nikt inny potrafił je sprzedawać, jakby to była poezja. Jest vibe letniej bryzy w tym kawałku, końcówka zalatuje Talk Talk z okresu „Colour of Spring”, a to już wyróżnienie nie byle jakie.
Dusty Springfield - In Private
Miałem nadzieję na coś, co mniej będzie kojarzyło się z tym ZNANYM PRZEZ prostytutka KAŻDEGO collabem z Sex Shop Boys, ale jednak nie, Musiał nie umie inaczej niż cheap 80s (mimo, że umie, ale rzadko chce). Kawałek jest ok. Szukałem dla siebie jakiejś innej wersji na YT, ale wychodzi na to, że wszystkie krążą raczej w rejonach tanecznych, a czuć w kompozycji potencjał na coś naprawdę dobrego. Niestety disco szkielet nie pozwala do końca rozwinąć temu skrzydeł. Coś ostatnio te numeru z udziałem Sex Shopów nie robią szału, ale tutaj jest lepiej niż u Bowiego, bo czuć jakiś sens i chemię między wykonawcami. Dlatego, mimo stękania, daję okejkę.
Sascha Dikiciyan – Darkness Falls
Wujas króluje we wrzutach z gier i aż mam ochotę od razu wyskoczyć z moich wszystkich growych wrzut, które kiszę, bo nie ma dobrego momentu na nie. Oczywiście, utwór jest piękny. Ambient, z tych które najbardziej lubię, z lekkimi tylko naleciałościami piłowania na smykach, co wyjątkowo działa. Trochę elektronicznego basu Carpenter-style i mamy coś co munlupy lubią niezwykle. Oj Wujas, że Ty panien nie wyrywasz na takie rzeczy xD Shodan zainteresował mnie tez grą, zresztą polecał mi ją już nieraz, ale jak to bywa, zainteresowałem się dopiero po usłyszeniu muzyki. Smutno mi się zrobiło, bo gry nie ma na Gogu, a w Steama się nie bawię. Jakoś sobie poradzę, a póki co zassam sobie OST i będę go słuchał, bo brzmi to przekozacko. Jest w tym coś z soundtracka do Resident Evil Village (wara od tego, bo będę wrzucał) i Skyrima. Oj Wujas no. Dostarczasz, jak mało kto.
Van Der Graaf Generator - Killer
Wyjątkowo muszę powiedzieć, że wolę to bardziej matematyczne, pojebane VDGG, od takiego bardziej tradycyjnie piosenkowego. Hammill jęczy tu jak Ozzy, zespół przygrywa lekko do kotleta. Swego czasu mocno mi weszła jedna z nowszych płyt tego bandu i odnoszę wrażenie, że dopiero jako dziadki, znaleźli to coś. Tutaj oczywiście nie jest źle, ale gdyby nie znał nic Van Der Graafów, to to by mnie tak se zachęciło. No, ale nie będę się pastwił. Jest kilka takich zespołów prog, których żałuję, że nie widziałem live. Wśród nich są Camel, Jethro Tull, Genesis, Pink Floyd i kilku innych, w tym właśnie Van Der Graaf Generator. Nie wiem, czy by teraz taki koncert zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie, no ale wuj, w sumie i tak bym się przeszedł. Kciuk w bok, czekam na zapowiedziany powrót do tematu.
Red Hot Chili Peppers - Grand Pappy Du Plenty
Nie mam nic do nowszego RHCP, chociaż ostatnich dwóch płyt nie da się słuchać (poza jednym numerem, który brzmi jak muzyka z menu do THPS). Starsze znam w miarę, a debiut kojarzy mi się głównie z tym, że akurat w tym czasie w zespole nie grał Hillel Slovak, co niestety bardzo mocno jest odczuwalne i sprawia, że album nie jest tak dobry, jak mógłby być. W każdym razie, zaproponowany przez Mentosa utwór, brzmi trochę jak odrzut z sesji odnaleziony po 30 latach i wrzucony na okolicznościowe wydanie deluxe na płycie nr 4. Brzmi jak diss, ale wcale nie jest. Po prostu to tego typu nagranie. Instrumental, niefunkowy, nie kojarzyący się z bandem, itd. Kurde, Seba mógłby częściej wrzucać takie głębokie cięcia, bo nawet Big Black i Shellac musiał wrzucić największe „hity”, a wydawać by się mogło, że zna się na rzeczy. A tu taka niespodzianeczka w dupeczkę i to bardzo przyjemna. Dla takich wrzutek, człowiek cieszy się z tej bestki, czegoś się nauczy, pozna zespół z innej strony, i o ile ja RHCP generalnie lubię chyba nawet bardziej niż Seba (choć zgodzę się, że całe Stadium Arcadium jest trudne do strawienia), to gdybym ich nie lubił z jakiegoś powodu (np. gdyby poznał ich przez ostatnie dwie płyty), to bym teraz polubił, a przynajmniej się zaciekawił. NAAAYYYS.
Wujas, długo nic, Seba, długo nic, reszta. Ogólnie każdy zaprezentował dobre rzeczy, no ale Wujas tutaj pozostaje bezkonkurencyjny.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Teraz się chyba nikt nie dziwi, dlaczego Hien od miesięcy tak piłuje różne soundtracki z gier. 
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No halko, jedziemy Panowie jedziemy 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Jutro będzie wlot
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Genesis - It's Gonna Get Better
Genesis to zespół, który znam bardzo słabo w sumie. Miłem kiedyś ich dwa bodaj albumy i nawet nieco słuchałem. Lubię wokal Collinsa. Ale jednak nigdy nie przekonali mnie do siebie na tyle, żebym został ich fanem. Żebym chciał zgłębić dyskografię. Mimo paru dobrych strzałów. A co z It’s Gonna Get Better? Sumie niezłe to. Niezłe nie znaczy, ze to coś dla mnie bardzo wciągającego. Ale po prostu dobre. Magnetyzm Phila działa jednak. W sumie to dosyć typowy hit dla Genesis. Każdy wykonawca ma jakiś typowy styl. Bez wyjątku. Pytanie tylko komu to podpasuje. Mnie Genesis nie wadzi. It's Gonna Get Better nawet chwilami mi się podoba. Lubię jak ludzie wrzucają rzeczy typu nie wielki hit czy singiel, który każdy zna. Za to oczywiście brawa dla Jacka. Sam staram się tak robić jak to tylko możliwe.
Reel Big Fish – She’s Famous Now
W sumie ja podobnie jak Murzyn z czasem przywykłem do tego ska-punk Hiena. Kiedyś bardzo nie lubiłem, potem przestało mi to przeszkadzać. Zajeżdża to jak już ostatnio pisałem amerykańskimi klimatami, które lubię. Jest młodzieńcza energia, jest amerykańsko, jest w sumie nieźle. Tylko jedna rzecz mi tu kurka wodna wadzi. Te dęciaki. Generalnie ja lubię niby trąbki, ale te tutaj niestety kojarzą mi się mimo woli z Eney. A to już pochwałą w żadnym wypadku nie jest. Niestety skojarzeń nie oszukam.
Dusty Springfield - In Private
Co do jednego z devem się absolutnie zgadzam. Reputation to świetny album. Nie spodziewałem się takich wyznań po Adrianie.
Ja dotychczas myślałem, że Dusty znam jedynie z utworu What Have I Done to Deserve This? Nagranego w kolaboracji z legendarnym zespołem PSP. Fantastyczny, wręcz kultowy utwór swoją drogą. Tymczasem okazało się, że znam coś jeszcze od Dusty jak posłuchałem In Private. Bardzo dobry kawałek muzyki. Nie dziwne jak się zauważy, kto maczał w tym palce. PSB to legenda, a Dusty to naprawdę dobra wokalistka. Hien czuje większą chemię tutaj niż między PSB a Bowiem. Dla mnie obie kolaboracje są bardzo udane, choć Hallo Spaceboy preferuję jednak zdecydowanie bardziej.
Van Der Graaf Generator – Killer
No cóż, bywały przypadki, że rock progresywny mi nawet usiadł. Ale to raczej wyjątki. Generalnie odrzuca mnie ten gatunek. Steven Wilson jest tylko jeden. A i u niego też nie wszystko mi leży. Klimat Killera po prostu zabija we mnie wszelką chęć do życia i muzyki, wszelkie emocje. Stary zmurszały rock. Nic więcej niestety. Ja rozumiem fascynację Dragona, ale ja nie będę tutaj na siłę koloryzował, jak mi coś wybitnie nie leży. Nuda na resorach. Dragon umie lepiej.
Red Hot Chili Peppers - Grand Pappy Du Plenty
Przy okazji wrzutki chyba Murzyna pisałem, że za młodu bardzo, ale to bardzo nie lubiłem tego zespołu. Miałem tak z wieloma wykonawcami. A potem po latach stwierdzałem, ze to w sumie jest spoko. Nie szałowe, ale ok. Utwór Jacka nawet mi się dosyć spodobał ku mojemu zaskoczeniu. I przy tej okazji przypomniałem sobie ich stare hiciorki i stwierdziłem, że w sumie to oni mi już w ogóle nie wadzą. Tutaj mamy o dziwo instrumental. Czekałem na wokal i czekałem i się nie doczekałem. I w sumie poczułem zawód. Bo chciałem usłyszeć głos wokalisty, którego przez te wszystkie lata młodości nie lubiłem. Tymczasem dostałem utwór taki mocno nijaki. Ja szanuję nieoczywisty wybór Mentosa, tyle, że tym razem ten wybór nie zadziałał u mnie. Trochę się jednak wynudziłem. Tak bywa.
Dua była lepsza.
Genesis to zespół, który znam bardzo słabo w sumie. Miłem kiedyś ich dwa bodaj albumy i nawet nieco słuchałem. Lubię wokal Collinsa. Ale jednak nigdy nie przekonali mnie do siebie na tyle, żebym został ich fanem. Żebym chciał zgłębić dyskografię. Mimo paru dobrych strzałów. A co z It’s Gonna Get Better? Sumie niezłe to. Niezłe nie znaczy, ze to coś dla mnie bardzo wciągającego. Ale po prostu dobre. Magnetyzm Phila działa jednak. W sumie to dosyć typowy hit dla Genesis. Każdy wykonawca ma jakiś typowy styl. Bez wyjątku. Pytanie tylko komu to podpasuje. Mnie Genesis nie wadzi. It's Gonna Get Better nawet chwilami mi się podoba. Lubię jak ludzie wrzucają rzeczy typu nie wielki hit czy singiel, który każdy zna. Za to oczywiście brawa dla Jacka. Sam staram się tak robić jak to tylko możliwe.
Reel Big Fish – She’s Famous Now
W sumie ja podobnie jak Murzyn z czasem przywykłem do tego ska-punk Hiena. Kiedyś bardzo nie lubiłem, potem przestało mi to przeszkadzać. Zajeżdża to jak już ostatnio pisałem amerykańskimi klimatami, które lubię. Jest młodzieńcza energia, jest amerykańsko, jest w sumie nieźle. Tylko jedna rzecz mi tu kurka wodna wadzi. Te dęciaki. Generalnie ja lubię niby trąbki, ale te tutaj niestety kojarzą mi się mimo woli z Eney. A to już pochwałą w żadnym wypadku nie jest. Niestety skojarzeń nie oszukam.
Dusty Springfield - In Private
Co do jednego z devem się absolutnie zgadzam. Reputation to świetny album. Nie spodziewałem się takich wyznań po Adrianie.
Ja dotychczas myślałem, że Dusty znam jedynie z utworu What Have I Done to Deserve This? Nagranego w kolaboracji z legendarnym zespołem PSP. Fantastyczny, wręcz kultowy utwór swoją drogą. Tymczasem okazało się, że znam coś jeszcze od Dusty jak posłuchałem In Private. Bardzo dobry kawałek muzyki. Nie dziwne jak się zauważy, kto maczał w tym palce. PSB to legenda, a Dusty to naprawdę dobra wokalistka. Hien czuje większą chemię tutaj niż między PSB a Bowiem. Dla mnie obie kolaboracje są bardzo udane, choć Hallo Spaceboy preferuję jednak zdecydowanie bardziej.
Van Der Graaf Generator – Killer
No cóż, bywały przypadki, że rock progresywny mi nawet usiadł. Ale to raczej wyjątki. Generalnie odrzuca mnie ten gatunek. Steven Wilson jest tylko jeden. A i u niego też nie wszystko mi leży. Klimat Killera po prostu zabija we mnie wszelką chęć do życia i muzyki, wszelkie emocje. Stary zmurszały rock. Nic więcej niestety. Ja rozumiem fascynację Dragona, ale ja nie będę tutaj na siłę koloryzował, jak mi coś wybitnie nie leży. Nuda na resorach. Dragon umie lepiej.
Red Hot Chili Peppers - Grand Pappy Du Plenty
Przy okazji wrzutki chyba Murzyna pisałem, że za młodu bardzo, ale to bardzo nie lubiłem tego zespołu. Miałem tak z wieloma wykonawcami. A potem po latach stwierdzałem, ze to w sumie jest spoko. Nie szałowe, ale ok. Utwór Jacka nawet mi się dosyć spodobał ku mojemu zaskoczeniu. I przy tej okazji przypomniałem sobie ich stare hiciorki i stwierdziłem, że w sumie to oni mi już w ogóle nie wadzą. Tutaj mamy o dziwo instrumental. Czekałem na wokal i czekałem i się nie doczekałem. I w sumie poczułem zawód. Bo chciałem usłyszeć głos wokalisty, którego przez te wszystkie lata młodości nie lubiłem. Tymczasem dostałem utwór taki mocno nijaki. Ja szanuję nieoczywisty wybór Mentosa, tyle, że tym razem ten wybór nie zadziałał u mnie. Trochę się jednak wynudziłem. Tak bywa.
Dua była lepsza.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Wuja, ska-punk jest "ska" ze względu na trąby
Ja zazwyczaj wrzucam pop punk hehe.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Pierwszy raz miałem skojarzenia z Eney. Nigdy tych trąbek nie zauważyłem nawet zbytnio. 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No ja Enej nie słucham, to nie miałem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No ja tym bardziej. 