Dzisiaj znowu bylo pare snow "przygodowych" w jednym z nich, bylismy z Olga nad Odra. Maj, temperatura taka jak teraz. Klub... Morsow.

Olga w stroju kapielowym, czepek na glowie i zacheca mnie do wskoczenia do wody...

Chce nauczyc mnie plywac, jednak ja sie niewinnie opieram.

Jestem w butach, normalnym ubraniu. Wszystkie morsy wokolo mnie dopinguja abym jednak wskoczyl w tych butach i ciuchach do wody. Olga nie wiele sie zastanawiajac ciagnie mnie za reke i wrzuca do rzeki, tulac sie jak taki "zyciowy instruktor plywania".

Poplwac za wiele nie poplywalem. Kurtka, spodnie, martensy - nie bede ukrywal, ze troche to krepowalo moje wodne ruchy.

Po chwili wyszlismy z Odry na brzeg, Olga dala mi kanapeczke i czule zaczela mnie wycierac recznikiem po czym przytulila do siebie. Kochanie, przysnij mi sie znowu.
