( Za bardzo ich lubię i oszczędnie dozuję sobie ich muzykę, żeby mi się nie znudziła jak inna )
Moja czysto subiektywna lista na chwilę obecną
Kolejność przypadkowa:
Surrender - love to death,
Happiest Girl,
Dangerous,
Flexible - uwielbiam za specyficzny klimacik lat 80
Jednak nie b-sidy: Ghost i Light - to głównie przez te dwa nie mogę narzekac na Srotu. Mówcie sobie co chcecie, ale Ghost mnie wbił fotel za pierwszym razem i tak zostało. Jest to czysto emocjonalne podejscie i nie rozkładam go na składowe elementy muzyczne. Jest magia to po co mam to analizować?
I teraz już nie przypadkowo:
Oh Well - podoba mi się głównie przez wokale, chociaż zalatuje mi techniawką (generalnie to jestem zwolennikiem gitarowego i TON-owego nurtu) Z chęcią posłuchałabym to w wersji z aranżacją opartą na gitarach
Death's Door - Raz usłuszałam przed chwilą i normalnie Ach i och (maślane oczy)
Sea of Sin, Dirt, My Joy - za joy
Mam problem z Zenstation. A denerwuje mnie Route 66 i nic na to nie poradzę. Za bardzo westernowe i w ogóle mnie nie rusza.I te wstawki instrumentalne z innych kawałków. Bleee.