Best of Forum

Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 21 sty 2022 20:48

Lech Janerka - Reformator
https://www.youtube.com/watch?v=PKJ3PHHhnCE

Lecha poznałem kilka lat temu - podobnie jak jego słynny zespół Klaus Mitffoch - i mniej więcej w tym samym czasie. Moim faworytem w jego dyskografii niezmiennie pozostaje debiutancka płyta solowa Historia podwodna - kiedy pierwszy raz ją usłyszałem, wiedziałem, że słucham czegoś o niesamowitej energii wykonania, czego dawno mi brakowało. Reformator to czwarty utwór na płycie, bardzo dynamiczny, nieco nerwowy (jak większość tych piosenek), o charakterystycznym, przyjemnie chłodnym brzmieniu (przetworzone brzmienie wiolonczeli Bożeny Janerki i bas Lecha). Nieco odrealniony tekst dobrze pasuje do dusznej atmosfery płyty, ale najlepszy fragment to będący pochwałą bliskości refren ("i dlatego, że ci mogę wszystko dać, ty śmiejąc się mówisz: chodźmy spać, chodźmy spać; a idiotom zimno!"). Sposób śpiewania, z początku niemal szyderczy, zmienia się potem w manifestację odnalezienia tego, co ważne. Być może są na tej płycie lepsze piosenki (Lola!), ale zawsze z nieskrywaną przyjemnością wracam do Reformatora, by znów usłyszeć to wspaniałe intro i to spowolnienie przed ostatnim refrenem, jakby definitywnie wszyscy durni reformatorzy (w sumie jest w tym przyznanie, że na zewnątrz niewiele można zdziałać i lepiej skupić się na sobie) pochowali się i zostało tylko to, dla czego warto działać, warto być. Świetna sprawa. Lubię ten liryzm. Dużo w tym uczucia.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 21 sty 2022 21:42

No właśnie, bo tak wcinać się niedobrze, a ja już parę typów przesłuchałem i mam już teraz jednego faworyta na dłużej! Ale jeśli to już wszyscy to teraz po prostu poczekam :D
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 22 sty 2022 09:47

No to lećmy z komentarzami skoro mamy komplet.

Soundgarden - Spoonman

Solidne rockowe 90sowe granie ale osobiście wolę inne single z tej płyty, nie czuję tego by Spoonman się jakoś szczególnie wyróżniał po prostu. Wszystko się zgadza bo wiadomo i wokal Cornella, gitary i perka ładnie śmiga ale dla mnie nic ponad przeciętną.

Bark Psychosis - From What Is Said To When It's Read

Przyjemne brzmienie, nawet zadałem sobie trud by sięgnąć do tekstu bo z wokalu niewiele byłem w stanie wyłowić. Smutny numer, emocjonalny, jeszcze ta wstawka z respiratorem. Naprawdę ok.

Depeche Mode - The Things You Said

Chyba nic nowego nie jestem w stanie tu powiedzieć co nie zostało już powiedzianie, depeszowy klasyk, super brzmienie synthów, gdybym usłyszał to w 1990 roku też pewnie bym odleciał skoro zrobiło na mnie wrażenie nawet wiele lat później (pierwszy mój odsłuch? 2006 rok).

Simple Minds - Hypnotised

Oj nie przepadam za takim graniem. Ten numer ma 90s wypisane na czole ale po prostu vibe SM mi nie odpowiada, nie lubię tego wokalu zbytnio i takiego grania, ciężko mi nawet to opisać co mi nie odpowiada. Miękkie gitarowe granie, za miękkie to jest dla mnie, bezjajeczne.

Pet Shop Boys - Being Boring

Takie typowe PSB, ale nie znałem tego numeru więc propsy za to chociażby. Nie jestem ich wielkim fanem, lubię pojedyncze numery jakieś, ten jest taki neutralny dla mnie. Ale rozumiem Twoją perspektywę shodan i z taką nostalgią pewnie bardziej jarałbym się tym kawałkiem. Taki wspominkowy, wehikuł czasu do lat młodości (i z Twojej perspektywy i numer sam w sobie ze swoim przesłaniem). Czy z tej samej płyty był ich cover Go West? Bo jego nie cierpię strasznie ;(

Kate Bush - Wutherning Heights

Jeden z największych jej klasyków, wspaniały utwór, piękna kompozycja, cieniutki młodziutki wokal Kate, wszystko na miejscu no i propsy za wrzucenie jedynej prawilnej wersji klipu z czerwoną kiecką :)

Lech Janerka - Reformator

Janerka kojarzy mi się z muzą dla licealistów/studenciaków grywaną w nieistniejącym już pubie z czasów gdy miałem 19 lat. Spoko numer, jak kilka innych 80sowych polskich utworów z antysystemowym przesłaniem. Przy okazji trafiłem na YouTube na koncertowe wykonanie utworów Konstytucje/Reformator, ten pierwszy bardziej mi nawet przypadł do gustu.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 sty 2022 10:37

Murzyn – nie lubię Świetlików. Słuchałem ich trochę kiedy znajomy, próbował mi ich sprzedać. Teraz on sam gardzi Świetlickim xD W każdym razie, włączałem ten numer (który znałem wcześniej) bez przekonania, a tu zaskoczenie, bo ostatecznie mi się podobało. Może to dzięki połączeniu z „klipem”, nie wiem. Poezja Świetlickiego to gówno, ale gówno, które tworzy konkretna atmosferę, którą potrafię sobie przetłumaczyć na własny język. Zdarzało się, że w taki sam sposób siedziałem w barze jak smutna pipa z fają w łapie i byłem „nieprzysiadalny”. Świetliki mają jakąś aurę, której nie można im odmówić. No i zespół gra świetną muzykę.

Dragon – nigdy nie lubiłem Soundgarden , co stawia mnie w dosyć niezręcznej sytuacji, bo Spoonman lefts me cold. Wytężyłem obiektywizm i potrafię docenić fajną jak na tamte czasy grę zespołu, jest to w istocie to mityczne ‘coś innego’, co zwłaszcza w rocku nie zawsze wypala na większą skalę. Wokal oczywiście jest bardzo dobry. Jakoś w liceum, debiut Audioslave był często u mnie w rotacji między Toxicity, a Sleeping With Ghosts. Tu chyba najbardziej zbliżyłem się do tego, żeby docenić to co robił Cornell.

Czez – o utworze nie będę pisał, bo już robiłem to wielokrotnie, wiadomo, że to świetny kawałek. Natomiast podoba mi się, jak Czez potrafił napisać tego posta, nie pisząc jednocześnie o muzyce. I trochę tez o to mi chodziło, żeby te wspomnienia jakoś w „grze” wychodziły. Życie Czeza byłoby zapewnie kompletnie inne gdyby wtedy nie kupił tej kasety. Podejrzewam, że każdy tutaj może się z tym utożsamiać.

Dev – Dev sprzedał mi Simple Minds podczas jednej z naszych muzycznych wymian w 2016 r. Spodziewałem się jakiegoś ejtisowego gówna, a tu się okazało, że tej inkarnacji SM zdecydowanie bliżej do U2, niż pierdzenia na syntezatorach. Nadal jest w tym dużo lat 80tych (trochę mi w tym utworze pobrzmiewa a-ha), ale w ujęciu dla mnie przyswajalnym. Jest tu trochę cringu, ale potrafię go przyjąć jako coś pozytywnego. Mogę taki rock-pop wciągać na kilogramy.

Shodan – jest coś w Sex Shop Boys, co mnie rozczula. Ogólnie dobry pop mnie rozczula. Jak słyszę te wokale, jak słyszę tę już na maksa przestarzałą elektronikę, to mam wrażenie, że słyszę najszczerszy zespół jaki grał na tym świecie. Jak byłem mały, często polowałem na klipy PSB w tv, to też było coś, co u nich robiło spore wrażenie. W każdym razie, trudno by mi było powiedzieć coś złego na temat tej grupy. Lubię ten kawałek, bo ma w sobie przyjemną melancholię, którą w muzyce po prostu lubię, nawet jeśli podana jest w tani sposób, lub w stylistyce która mi nie podchodzi (nie odnoszę się tutaj do PSB). Wczesne no-man, zwłaszcza na Flowermouth, zahaczało o granie w tym stylu, co też budzi miłe skojarzenia.

Mentos – jak tylko zobaczyłem, co Mentos wrzucił, co rzuciłem tylko „o kuuuurwa”, bo wiedziałem, że zaraz muszę włączyć Kate Bush. To jest odruch. Nie słuchałem tej piosenki od chyba dekady, ale z pierwszymi dźwiękami cały ten czas zlał mi się w jedno. Taką listę 25 można zrobić z samych utworów Kate Bush i nie byłoby to nadużycie. Jest to piękna piosenka, która budzi we mnie mega nostalgię, a cenię sobie taki setymentalny value. Swoją drogą, to co opisał Mentos, czyli moment kiedy człowiek wpada w ciąg z jakimś utworem lub płytą i nie ma potrzeby słuchania niczego innego, to jest zajebiste doświadczenie. Siedzi się w bańce z tym utworem, a reszta muzyki nie istnieje i to w tym momencie jest spoko. Można jechać na bezludną wyspę z tą jedną piosenką i w tamtym momencie wydaje się, że to naprawdę wystarczy. Potem to przechodzi, ale kiedy łapie mnie takie uczucie, to z tym nie walczę i robię dla niego miejsce.

Melki – O istnieniu Janerki dowiedziałem się jakoś w 2005 roku, kiedy ojciec od czapy kupił mi płytę „Plagiaty”. Jakiś czas później, kiedy byłem na studiach i zacząłem pracę w studenckim radiu, poznałem Klaus Mitffoch (do dziś ciągle robię błąd i mówię Mitchoff). To był czas odkrywania starszej polskiej muzyki, odkrycia tego, że np. Budka Suflera była kiedyś ciekawym zespołem, a starszy Maanam ma parę fajnych kawałków. Janerka to solidny angstowy materiał i dobra muzyka. Nie wracam do niego często, ale myślę o nim z uznaniem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 22 sty 2022 15:29

Mintaj - Wuthering Heights - fajny melodyjny kawalek. Kate Bush zawsze bedzie mi sie kojarzyla troche depeszosko, a to za sprawa Briana Griffina. Jak Kate zobaczyla okladke do A Broken Frame, to tez chciala miec taka sesje jak ze zniwiarka, no i miala. Brian przebral ja i sfotografowal. Te obrazki zawsze mam przed oczami jak slysze Kate Bush

Shodan - Being Boring - Pet Shop Boys kultowy zespol lat 80tych z wieloma kultowymi przebojami. Being Boring juz nie zrobil takiej kariery, a szkoda. PSB reaktywowali sie nie dawno i wedlug mnie dali rade. Nawet zaluje, ze nie moglem byc na ich koncercie.

Devotional - Hipnotised - calkiem niedawno dowiedzialem sie, ze Simply Minds to zespol z Glasgow, w ktorym teraz mieszkam. Wogole sporo dobrej muzyki stworzyli Szkoci, a wspomne chocby Eurythmics. Kilka lat temu byl koncert petarda w Glasgow. Simple Minds supportowane przez Ultravox. Byly zagrane 4 takie koncerty w Wielkiej Brytanii. Niestety, choc bardzo chcialem, nie moglem uczestniczyc. Znajoma byla na jednym i dzwonila do mnie w czasie tego koncertu, wiec slyszalem na zywo kilka utworow :)

Hien - From What Is Sait To When Its Read - glebokie znaczenie tytulu piosenki, a zespol rzeczywiscie troche psychodeliczy. Nie slyszalem o nich wczesniej. Utwor From What Is Said... przesluchalem kilka razy. Ktos widac ma jakis pomysl na muzyke, na specyficzny rodzaj muzyki. W jednym momencie zalecialo mi Deaths Door. Ot takie moje odczucia.

Dragon - Spoonman - bardzo mi przypadlo do gustu. Nie znalem, ale jak gdzies uslysze, to na pewno nie bede przelaczal. Po prostu wpasowuje sie w moje ucho ;)

Stripped - Nieprzysiadalnosc - taki jakby rodzaj muzyki studenckiej w formie jazzowej. Facet sobie popil i glupoty pieprzy, taki zeschizowany. Zebym mogl tego sluchac, to musi byc wybitny klimat. Ale da sie.

Malkolit - Reformator - Janerka to ikona polskiej muzyki rockowej. Reformator brzmi mi punkowo. Dla takiego rodzaju muzyki nie mowie nie, nawet jestem za, ale akurat ten kawalek jakos szczegolnie mnie nie porwal.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 22 sty 2022 15:43

Czez pisze:
22 sty 2022 15:29
Facet sobie popil i glupoty pieprzy, taki zeschizowany.
No jak popił kiedy właśnie jak świnia trzeźwy był ;( :D

Wszystko bardzo fajnie ale devotionalowi to w sumie nawet jednego słowa o samym utworze nie napisałeś ;(
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 22 sty 2022 17:28

Stripped, o tym pijaku to taka moja impresja z odsluchu tej piosenki, odnoszsca sie bardziej do samej formy. A o utworze Simply Minds, no coz, pisalem co mi natchnienie dyktowalo. A sama piosenka Hypnotised jest po prostu hipnotyzujaca. Taka charakterystyczna kompozycja Simple Minds. Bardzo mila dla ucha jest ich muzyka.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 22 sty 2022 17:31

Ja doskonale rozumiem Twoje impresje, to był tylko taki żarcik, spoczko 😎
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 22 sty 2022 18:56

Janerka Reformator

Ta płyta Janerki nie jest mi obca, ale osobiście wolę jego teksty i generalnie kompozycje z płyty Klaus Mittfoch. Albo te póżniejsze płyty typu Dobranoc czy Fiu fiu... ale nigdy pan Leszek poniżej pewnego poziomu nie był w stanie zejść. Szanuję tę konsekwencję, a przede wszystkim ten specyficzny liryczny język. Sam numer jeden z lepszych na Historii podwodnej, choć następne Tryki na start... jeszcze lepsze. :D

Kate Bush - Wuthering Heights

Nie słucham Kate Bush jakoś regularnie, nawet nie siedzę w jej dyskografii za bardzo, ale parę numerów znam i też, ogólnie mówiąc, szanuję. To jeden z tych numerów, który dobrze znałem, ale bez świadomości, jaki to ma tytuł. Powabnie, może trochę musicalowo? Teraz, gdy już wiem jak się ten kawałek nazywa, będę wracał częściej.

PSB - Being Boring

Odnoszę wrażenie, że wszystkie numery PSB są śpiewane w absolutnie identyczny sposób. Takie Introspective darzę pewnym uczuciem, może i do Behaviour się przekonam? Na pewno nie będzie o to zbyt trudno, bo choć może fanatycznie ich nie wielbię, to też słuchanie ich twórczości nie stanowi dla mnie czegoś niemożliwego do przejścia. Zresztą to dość luźna muzyka.

Simple Minds - Hypnotised

Chyba ten numer najmniej mi podszedł z całej stawki, snuje się dobrze, ale jakby sama muzyka niekoniecznie w moim stylu, przesłuchane, ale bym serduszka obok nie postawił. Do takiego rocka nie było mi nigdy blisko, choć można go docenić.

The Things You Said to klasyka klasyki, właściwie jeden z lepszych numerów Martina moim zdaniem, choć zbudowany na bardzo malutkim szkielecie. Całą robotę robią syntezatorki no i znakomicie dopasowany wokal.

Bark Psychosis - From What Is Said To When It's Read

Mój faworyt tego rozdania, bez dwóch zdań. Zupełnie inaczej snuje się niż Hypnotised, znacznie bardziej psychodelicznie, to działa na wyobraźnię. Muzyka, którą trudno opisywać, bo przede wszystkim kipi emocjami, które kodują się odpowiednio w zależności od słuchacza. Jest jesiennie, poważnie, a jednocześnie melancholijnie. Nie brzmi też jak coś, co do tej pory zdarzyło mi się usłyszeć. Zaskoczenie jakiego oczekuję po takiej zabawie. :D

Świetliki - Nieprzysiadalność

Rozróżniam Świetlickiego-osobę i Świetlickiego-poetę, performera, wykonawcę tekstów kultury. Tego drugiego szanuję nawet, tak, to są teksty, które nie potrzebują tony interpretacji i badań literackich, tu kluczowa jest kwestia wczucia się w daną sytuację liryczną i albo się to kupi albo nie, większej pretensji nie ma co szukać. Same Świetliki natomiast wydawały mi się dość pretensjonalnym projektem, a tutaj nie przeszkadzają, wzbogacają ten tekst o taki odpowiedni dystans, oddech, sytuację łatwiejszą do zobrazowania, skojarzenia z jakąś konkretnie wyobrażoną przestrzenią.
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 22 sty 2022 19:03

stripped pisze:
22 sty 2022 17:31
Ja doskonale rozumiem Twoje impresje, to był tylko taki żarcik, spoczko 😎
Luzik 🙂🍻
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 sty 2022 20:00

Świetliki – Nieprzysiadalność
Nie rozumiem takiej muzyki i zupełnie nie znam się na poezji. Tzn to co pogrywa w tle nie jest może złe, ale w połączeniu z recytowaniem jakichś wierszy kompletnie na mnie nie działa.

Soundgarden – Spoonman
Nigdy nie lubiłem tego typu muzyki. Nie jestem wrogiem Soundgarden i w Spoonman też da się zauważyć jakieś pozytywne rzeczy, np. niezła gitara. Ale nie mógłbym tego słuchać na co dzień, nie na dłuższą metę. Muzyka kompletnie nie z mojej bajki.

Bark Psychosis - From What Is Said To When It's Read
Zupełnie nie znam tego zespołu, ale zainteresował mnie utwór. Ma fajny klimat. Przesłuchałem go kilkakrotnie i na pewno będę chciał zapoznać się z innymi utworami tego zespołu. Dla mnie najciekawsza propozycja tej kolejki.

Depeche Mode - The Things You Said
Wiem co miał na myśli Czez pisząc o pierwszej kasecie, bo ja wyżej też pisałem podobnie w kontekście PSB.
TTYS to na pewno jeden z najlepszych utworów DM lat 80’ i w ogóle jeden z lepszych w ich dyskografii. Poza tym myślę, że o tym utworze wszystko już zostało na tym forum powiedziane.

Simple Minds – Hypnotised

Znam Simple Minds od bardzo dawna (miałem kiedyś nawet dwa albumy na kasetach), ale też od bardzo dawna nie słuchałem. Lubię ten zespół, lubię Kerra jako wokalistę i bardzo lubię Hypnotised.

Kate Bush - Wuthering Heights
Tu mogę podpisać się właściwie pod tym, co na temat Kat Bush napisał Dragon. Nie znam jej dyskografii tylko parę singli, nic do niej nie mam, ale też nigdy nie odczuwałem jakoś bardzo potrzeby słuchania jej. Jestem po prostu nautralny.

Lech Janerka – Reformator
Zawsze stroniłem od takiej muzyki jak tylko mogłem. W ogóle prawie nie słucham polskiej muzyki, a takiej jak Janerka, to już w ogóle. Nie mój świat.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 23 sty 2022 02:25

Świetliki - Nieprzysiadalność

Fajna sprawa, przypomniałem sobie różne poetyckie klimaty, cała fraza o tym, że zaczyna padać bardzo dobrze wpasowuje się i jednocześnie zapowiada nastrój dalszej części utworu. Temat na pewno do dalszego zgłębiania, ja już tak dawno nie słucham podobnych klimatów (a Bigos podesłał mi pół dyskografii Kaczmarskiego na zachętę!) Dodać do tego konkretną, życiową sytuację, coraz większe zniecierpliwienie i złość w głosie artysty i mamy fajny, luźny, interesujący kawałek.

Soundgarden - Spoonman

Nie ukrywam, że nie jestem miłośnikiem czy w ogóle słuchaczem grunge'u, taka muzyka po prostu do mnie nie trafia, to nie moja estetyka. Tym niemniej ten tytuł wyśpiewywany raz po raz jest zaraźliwy, gitara brzmi ogólnie nieźle, trochę nie podoba mi się wokalista. Ogólnie spoko, ale nie dla mnie do słuchania na dłuższą metę.

Bark Psychosis - From What Is Said To When It's Read

Słyszałem o tym zespole, porównywanym przez kogoś do Stevena Wilsona (nie wiem, na ile słusznie, bo nie poznałem go dotąd ;( ), był na liście "do zapoznania" od dawna. Fajne, klimatyczne granie, nieco melancholijne, myślę, że zachęca do spróbowania i innych ich utworów.

Depeche Mode - The Things You Said

Zastanawiałem się, kto pierwszy wrzuci Depeche Mode ;( Jedna z najbardziej udanych piosenek DM z Music for the Masses - czysta elektronika, elegancki śpiew Gore'a, dość podniosły nastrój, można słuchać i słuchać. Choć i tak najlepsza jest wersja ze 101. Zdecydowanie - top DM z lat 80. i nie zmienia tej opinii nawet to, że dziś to zapuściłem pierwszy raz od bardzo dawna.

Simple Minds - Hypnotised

Dobry, solidny numer, im więcej takich w zestawieniu, tym lepiej. Podoba mi się jego prostota, lekkość, jest git.

Pet Shop Boys - Being Boring

Bardzo lubię starych Pet Shop Boysów, choć i tych nowszych posłucham. Being Boring było jednym z pierwszych ich kawałków, które poznałem po największych hitach jak Go West czy It's A Sin i zawsze miałem o nim pozytywne zdanie. Zawsze wolałem elektroniczny, taneczny pop od rocka mimo tego, że raczej nie jestem bywalcem dyskotek i mimo opinii krytyków rockocentrycznych (ech... szkoda strzępić ryja; pewnie jestem jednym z najbardziej antyrockowych słuchaczy tutaj, choć, co może brzmieć jak ironia, parę rockowych piosenek będzie; ale pogarda rockowców dla elektroniki zawsze wydawała mi się czysto fanatyczna i odrzucała na kilometr od nich). Fajny, przyjemny, bujający rytm, miły dla ucha wokal, fajna linia wokalna, spokojna, sympatyczna piosenka. Generalnie to czego by nie dać tych gości z ich pierwszych lat, to jest zwykle na co najmniej solidnym poziomie. Wychowywałem się w dużej mierze na tego rodzaju przebojach.

Kate Bush - Wuthering Heights

1. Popieram Hiena w kwestii Porcysa - tego nam nie trzeba, co do Marii Magdaleny - tego przeboju na pewno tu nie będzie. Tyle tytułem dygresji ;(
2. Fajny, lekki klimacik, popieram tutaj Dragona. Lubię czasem posłuchać pani Bush, nie żeby to była jakaś moja faworytka, ale wszystko, co nagrała, a ja poznałem, było na wysokim poziomie. I ten utwór też. Śpiewne, taneczne nieco, nieco bajkowe, zachęcające.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 23 sty 2022 08:03

stripped pisze:
22 sty 2022 09:47

Czy z tej samej płyty był ich cover Go West? Bo jego nie cierpię strasznie ;(
Nie, Go West powstało później. Z Behaviour być może słyszałeś jeszcze ewentualnie So Hard lub Jealousy.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 sty 2022 10:32

No to chyba nie słyszałem nic absolutnie z tej płyty, może trzebaby nadrobić :grins:
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 sty 2022 11:28

Melki, ale Kaczmarskiego, to się omija szerokim łukiem. To już lepiej sobie posłuchaj dyskografii Świetlików. Świetlicki nawet jak recytuje "Słoń robi kupe w cyrku" jest bardziej słuchałny od damskiego boksera.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 23 sty 2022 16:36

A wracajac do Simple Minds, wczoraj w radio byl z nim wywiad, chyba ze 2 godziny trwala audycja. A na koncu polecial ich najnowszy utwor.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 23 sty 2022 18:35

No dobra, to lecimy:

1. Świetliki - Nieprzysiadalność (stripped)

Nigdy nie byłem wielkim fanem Świetlickiego, jego poezja jest dla mnie strasznie pretensjonalna (ale też przyznaję, że ja generalnie nie jestem jakimś wielkim fanem poezji), choć są 2 numery, które nawet lubię - pierwszy to Filandia, bo jest obrzydliwie wprost nostalgiczny, co uderza w moje najczulsze struny, a drugi to właśnie w/w Nieprzysiadalność. Kawałek ma taki smutny, barowy klimat listopadowego niedzielnego wieczoru w jakiejś podrzędnej spelunie, gdzie prócz barmana pucującego ostatnie niepotłuczone szklanki (bądź wycierającego podłogę starym mopem, jeden ch*j), po stołach wala się jeszcze kilku zdychających niedobitków weekendowych zabaw, którzy zresztą nie bardzo mają się gdzie poza tym barem (i jakimkolwiek innym) podziać. Więc dla nich to jakby coś w rodzaju końca świata, tyle, że już przywykli. I w środku tego wszystkiego podmiot liryczny z głową na blacie bardzo prosi, żeby ktoś sobie stąd szybko poszedł. Nie ma teraz listopada co prawda, ale styczeń to taki przedłużony listopad, więc nawet pasuje. W sumie to pierwszy raz od paru lat, kiedy słyszę ten kawałek. Niecałą dekadę temu zarżnęła go dla mnie jedna z moich byłych (kolega @Hien wie o kogo chodzi xd), i musiałem udać się na przedłużony detoks (od całych 2 numerów, zawsze byłem królem dramatu, tylko nikt oglądać nie chciał). Może bez wielkiego zacięcia, ale propsuję.

2. Soundgarden - Spoonman (Dragon)

Grunge to w ogóle nie moja bajka, poza jednym zespołem, którym jest właśnie Soundgarden xD nie oznacza to, że ich jakoś nieziemsko lubię czy co, nie wiem nawet, czy kiedykolwiek przesłuchałem jakąkolwiek ich płytę w całości poza Superunknown (a to dzięki Black Hole Sun, na zawsze w sercu <3). Ale dzięki tej płycie ten numer znam. Co z tego wynika? Nic. Przyjemne dla ucha gitarowe granie, choć bez szału. Taki potwornie wręcz generikowy (nie oznacza to jednak, że to źle) grunge'owy numer, idealny na jakąś alternatywną stację radiową z Seattle do grania w piątkowe popołudnie (dlaczego akurat piątkowe? A dlaczego nie?). Zastanawiam się, dlaczego akurat ten kawałek został wybrany na pierwszy singiel z Superunknown, gdzie jest tam trochę trochę lepszych kawałków (na marginesie, zaraz będzie 28 lat od tego singla premiery). Tekst opowiada ciekawą historię, a wideo z jakiegoś powodu (powiązane z tekstem) zawsze kojarzyło mi się z filmikiem The Slowest Killer With The Most Inefficient Weapon (polecam jeśli ktoś nie widział). Gra, to spoko, nie gra, też nie ma wielkiej różnicy. Ale kanału bym nie przełączył.

3. Bark Psychosis - From What Is Said to When It's Read (Hien)

Post-rock to śliski temat od dawna, ale Bark Psychosis tej śliskości obawiać się nie musi - to już klasyk. Choć w całości znam tylko jedną ich płytę - Hex (cała jedna z dwóch, no ale były jeszcze EP różne) - to podeszła mi od pierwszego odsłuchu (dzięki @Hien). To jest jak pomost między późnym Talk Talk (właściwie tylko Laughing Stock) a .O.Rang (czyli jakby cały czas Talk Talk lol, zresztą na Dustsuckerze gra przecież Lee Harris). Ten numer ma w sobie jakąś taką nieznośną melancholię, od której jednocześnie nie sposób się oderwać. Nie potrafię tego dobrze wyjaśnić, ale to brzmi dla mnie trochę Archive meets Throbbing Gristle (bardzo konkretne elementy twórczości obydwu grup ma się rozumieć). Ciśnie i dusi. W sam raz na tę aurę czegoś na granicy zimy i listopada. Chyba czas zapoznać się z całością drugiego (i, póki co, niestety ostatniego) krążka.

4. Depeche Mode - The Things You Said (Czez)

Nie spodziewałem się po Czezie niczego innego na początek, jak właśnie DM. The Things You Said to z mojej perspektywy doskonały wprost wybór. Music for the Masses to był 5 album DM, który poznałem, a drugi, który pożyczyłem od wymienionej w moim poście Best Of nauczycielki od francuza. Wrzesień 2004. Akurat założyli nam neta w domu, więc godzinami siedziałem na teksty.org i paskudnie wyglądającej stronie oficjalnej zespołu zgłębiając ich twórczość. Najlepsze było oglądanie 30-sekundowych fragmentów wideoklipów w QuickTime (konsumowało to niemal cały transfer i na samo ich załadowanie trzeba było poświęcić 15 minut oczekiwania), dzięki czemu na wyrywki poznawałem ich twórczość zanim położyłem ręce na kolejnych płytach. The Things You Said najbardziej kojarzy mi się z puszczaniem tego na WMP10 (jaki to był dobry player, niedościgniony wręcz design) i graniem w Pasjansa-Pająka. Obok Sacred i I Want You Now mój ulubiony kawałek z MFTM. Chętnie wracam.

5. Pet Shop Boys - Being Boring (shodan)

Sex Shop Boys długo traktowałem jako swoją guilty pleasure, przed samym sobą nie przyznając się, że ta muzyka może mi pasować, że może mi się podobać. Bo to trochę kicz, trochę kamp, trochę queer a jeszcze trochę tandetne disco. Wszystkie powyższe są prawdziwe, i żadna ani trochę nie umniejsza dla mnie ich twórczości. Nawet mimo tego, że numerów, które nagrali między 2010 a 2020 rokiem nie idzie od siebie niemal w żaden sposób odróżnić (jednak niemal każdy ich kawałek w czasach "kiedyś to było" miał coś wyróżniającego), z przyjemnością słucham (może tego późniejszego okresu najmniej). Being Boring znam od lat, wideo musiałem widzieć na MTV Classic jakoś w 2003 roku, kiedy coraz więcej czasu spędzałem na tym kanale (ale to jeszcze był czas Meza, Ascetoholix i Kate Ryan w słuchanym przeze mnie repertuarze, kto nie grzeszył w ten sposób niech pierwszy kamieniem rzuci <<@Hien, łapy przy sobie>>). Sam zespół odegrał wielką rolę w moim pełnym wejściu w ejtisy, które miało miejsce na przełomie sierpnia i września 2005, najbardziej z tym okresem kojarzą mi się przede wszystkim Suburbia i Domino Dancing. Behaviour w całości przesłuchałem dopiero w jakimś 2012 roku, jak po zachłyśnięciu się płytą Yes, etc. postanowiłem trochę do nich wrócić. Being Boring jako "otwieracz" ciężko pominąć i też ciężko nie zwrócić na niego uwagi. Ten kawałek też wali nostalgią, i w jakiś słodki i niewinny sposób dla mnie odwołuje się do wykorzystywania młodości celem odwalania różnego chorego g*wna, bo kiedy indziej nie będzie na to czasu. Zawsze jak go słucham to automatycznie wracam myślami do różnych rzeczy które ja odwalałem (a trochę ich było). Cały album jest zresztą kopalnią fajnych numerów (This Must Be the Place I Waited Years to Leave, My October Symphony, So Hard). Polecam każdemu, poczujmy się staro.

EDIT: Najbardziej w pandemii bolały mnie 2 rzeczy - przełożony na święty nigdy koncert Bauhaus i bezczelnie odwołany koncert Pet Shop Boys, i to tylko w Polsce, kiedy resztę trasy Greatest k*rwa Hits po prostu walnęli na kolejny rok... zostałem z biletami do oprawienia w ramkę.

6. Kate Bush - Wuthering Heights (mintaj)

Moim pierwszym kontaktem z Kasią Krzak było nieśmiertelne December Will Be Magic Again ze składanki serii Time Life The Rock Collection o podtytule Rock Christmas. A było to w jakimś 93-94 roku. Zawsze lubiłem jej twórczość, choć żadnego albumu od niej od początku do końca nie przesłuchałem (jakoś się nie trafiło, nie umiem tego wyjaśnić). Wuthering Heights ma taką zajebistą popową lekkość, jest niesamowicie bajkowy, to jest esencja Bush, podobnie jak w/w świąteczny numer czy Babooshka (był czas, że takie Running Up That Hill, które generalnie bardzo lubię, wydawało mi się być zbyt poważne jak na nią), nikt inny nie mógł by tego nagrać, a każdy cover będzie spier*olony. W sierpniu/wrześniu 2014 miałem fazę na nią i wtedy ten numer się często kręcił. Zawsze czułem pewną zazdrość wobec ludzi takich jak ona, napisała ten tekst w jeden wieczór w wieku 18 lat, kiedy ja umiałem posklejać krzywe bity w Hydrogenie, i nazywałem to piosenkami. Rozkosz dla uszu (oczywiście nie to, co ja wtedy robiłem trololo).

7. Lech Janerka - Reformator (Malkolit)

Do tej pory znałem całe 2 numery, z którymi Janerka miał cokolwiek wspólnego - Konstytucje w dość przerażającej wersji z 2006 roku z Sidneyem Polakiem i Juniorem Stressem (chyba tak powinienem to odmienić), której serdecznie nie polecam, oraz Jezu jak się cieszę. To ostatnie było przeze mnie katowane w lutym 2007 (zaraz będzie 15 lat lol) trochę przypadkiem, bo ojciec zbierał wtedy składanki 25 lat listy przebojów Trójki wydawane wraz z nieistniejącą już w tamtej formie gazetą Dziennik Polska Europa Świat (której to gazety swoją drogą strasznie mi brakuje, choć była raczej prawicowa to był to zdrowy, republikański i realistyczny - że tak to ujmę - konserwatyzm). Akurat w lutym pojawiła się część, na której był ten numer. Wówczas postanowiłem, że będę odsłuchiwał każdą składankę po kolei od deski do deski, może poznam trochę muzyki (efektem było właściwie zafiksowanie się na Camouflage Stana Ridgwaya z części z 1986, co potem doprowadziło do zgłębienia twórczości najpierw Wall of Voodoo a potem samego Ridgwaya przeze mnie na przestrzeni kolejnych 2 lat). Poznałem, owszem, nagle się okazało, że Maanam ma fajne piosenki (z radia kojarzyłem głównie Kocham cię kochanie moje, którym potwornie rzygam), i że Markowski naprawdę potrafił śpiewać, jak trzeba było, ale nigdy mnie to nie przekonało do eksplorowania ich dyskografii. Z Janerką było tak samo, zresztą, tamten numer bardzo mi się podobał, bo byłem uczniem-biedakiem, i każde uciułane 50 złotych było na wagę - nomen omen - złota. Numer wrzucony przez Malkolita brzmi dla mnie jak... cokolwiek, co mógłby nagrać Janerka. Jak to napisało parę osób przede mną - angstowy antysystem, który świetnie mógłby się sprzedawać licealistom i studentom w czasach sprzyjających kryzysom czy ogólnemu fearmongeringowi. Nic dla mnie, zawsze stałem od tego daleko, zresztą znajduję zabawnym, że gość zdaje się cały czas nagrywa taką samą muzykę (niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę), ale w obecnej sytuacji to raczej młodzież Matę tłucze, niż Janerkę, więc nie wiem, czy ten ostatni się dalej sprzedaje. Ostatnim rockmanem antysystemowym mocno wyróżniającym się w przestrzeni publicznej był Kukiz, no ale on sam się wziął i sprzedał, więc to zupełnie inna historia. To jest taka muzyka, którą można puszczać sobie w zadymionej kuchni wyłożonej boazerią, gdzie nad flaszką bimbru siedzi się z woke ziomkami i zastanawia, jak zaszkodzić władzy, albo do słuchania na Jarocinie, albo nawet Woodstocku. Ani tu ani tam mnie nie ciągnie, choć boazerią w kuchni z różnych powodów bym nie pogardził.

Tyle na ten temat.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 23 sty 2022 18:37

Czez pisze:
23 sty 2022 16:36
A wracajac do Simple Minds, wczoraj w radio byl z nim wywiad, chyba ze 2 godziny trwala audycja. A na koncu polecial ich najnowszy utwor.
To ja tak bez żadnego trybu, ten ich najnowszy kawałek to tak naprawdę ich najstarszy kawałek, który nagrali chyba w 1977 jeszcze, i teraz po prostu nagrali go ponownie. Zbliżają się do świętowania 45-lecia chyba xD mogliby do Polski wpaść :(
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 23 sty 2022 22:34

Świetliki - Nieprzysiadalność

Lubię sytuacje w których przypominam sobie o jakimś kawałku, który kiedyś bardzo lubiłem, a o którym jakoś na przestrzeni lat zdążyłem zapomnieć. Tak mam właśnie teraz, z pierwszą płytą Świetlików zapoznawałem się wieki temu na studiach - w czasach dziwnych i mrocznych, ale których niezaprzeczalną zaletą była bardzo duża ilość wolnego czasu, który mogłem pożytkować na kłótnie w internecie oraz słuchanie muzyki. Nie wracałem do niej jakoś często, ale chyba to zrobię, bo nawet jakiś czas temu mój znajomy stwierdził, że to brzmi jak polski Slint xD
Sam Świetlicki raczej mnie nigdy nie jarał, gdzieś mnie ominął okres jarania się artystami z Krakowa jarającymi małolaty i podrywającymi szlugi (i dobrze), ale tutaj jakoś mnie nie wkurza, w tym kolesiu, który "wypił piwo i pieprzy w barze" jest zaskakująco dużo specyficznego uroku - nie wiem, może to kwestia tego, że jako introwertyk też bywam często nieprzysiadalny, może to kwestia frazy o byciu trzeźwym jak świnia - dla mnie błyskotliwej?
No i jak najbardziej instrumental robi też robotę.

PS Małżowina to strasznie nudny film xd

Soundgarden - Spoonman

Soundgarden to jedyny zespół z tej wielkiej czwórki z Seattle, nad którym nigdy się jakoś szczególnie nie pochylałem. Nic do nich nie mam, takie se o solidne, rockowe granie, ciężko coś im zarzucić, ale nie mają tego "czegoś", co by sprawiało, że chciałoby mi się do nich wracać. Ten utwór nie jest wyjątkiem, nie uważam, że straciłem te cztery minuty i sześć sekund na jego przesłuchanie, ale za pół godziny nie będę pewnie w ogóle pamiętać jak brzmi.

Bark Psychosis - From What Is Said To When It's Read

I kolejny raz mam robione przypominanie, lata temu (chyba nawet w tym samym okresie, o którym wspominałem w opisie Świetlików) miałem kolegę mocno wkręconego w te wszystkie shoegaze'y, post-rocki i tego typu granie. Kontakt się urwał, człowiek ten był dość specyficzny, ale co by o nim nie mówić to poznałem przezeń tony świetnej, klimatycznej muzyki, w tym i ten zespół. Hex było świetne, tej płyty nie znam, ale jeśli całość trzyma poziom tego kawałka to żałuję. Na pewno planuję do niego wracać, przesłuchałem go na potrzeby tej zabawy kilka razy i za każdym razem wchodził coraz lepiej, a ostatnie półtorej minuty każe mi tylko zadać sobie pytanie czemu takiej muzyki już prawie w ogóle nie słucham xD

Ale to intro jakoś mi nie pasuje, sam nie wiem czemu

Depeche Mode - The Things You Said

Koń jaki jest każdy widzi, a Depeche Mode - każdy słyszy. Moja ulubiona kompozycja wykonywana przez Gore'a, ale o to nie jest trudno, bo generalnie to średnio za nimi przepadam, a Somebody wręcz nie cierpię. Trochę zazdroszczę Czezowi, że poznał ten zespół w okolicach premiery Violatora, bo miałem swego czasu zajawkę na okres transformacji ustrojowej i z chęcią bym nawet poczytał jakąś dłuższą jego notkę o impresjach związanych ze słuchaniem tego zespołu w tamtych latach (możesz odpuścić opisy depotek i napierdzielanek z metalami, ale nie musisz).
Ja poznałem ten zespół dwie dekady później, ale też był dla mnie czymś totalnie świeżym, to był pierwszy zespół który serio polubiłem, z którego dyskografią chciałem się zapoznać i nawet zainteresowałem się jego historią, otoczką etc.. Wcześniej słuchałem tylko jakich randomowych empetrójek z polskiemp3.tk, przegrywanych na jakieś verbatimy od kolegów ze wsi, na których były albo jakieś wieśniackie manieczki, albo rzeczy typu blink-182, które mi totalnie nie podchodziły*, dopiero odkrycie Depeche Mode pozwoliło mi zrozumieć ludzi, którzy traktują muzykę jako coś innego niż soundtrack do robienia rzeczy.

* - po latach przegladając te płyty z ciekawości na jednej z nich znalazłem kilka płyt Radiohead, nie powiem, że nie byłem wtedy w szoku xD

Reszta w następnym tygodniu
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 23 sty 2022 22:36

stripped pisze:
23 sty 2022 10:32
No to chyba nie słyszałem nic absolutnie z tej płyty, może trzebaby nadrobić :grins:
Koniecznie nadrób Actually, bo tam praktycznie każdy utwór to jest taki o bangier, nie znam innej płyty, która byłaby jednoczesnie tak przebojowa i równa.
Melki, ale Kaczmarskiego, to się omija szerokim łukiem. To już lepiej sobie posłuchaj dyskografii Świetlików. Świetlicki nawet jak recytuje "Słoń robi kupe w cyrku" jest bardziej słuchałny od damskiego boksera.
Kilka razy podchodziłem do jego twórczości z Gintrowskim i Łapińskim, solowej też - pomijając parę spoko rzeczy to jednak strasznie to wszystko męczące i pretensjonalne, totalnie mnie to nie dziwi, że typ jest ulubieńcem studentów historii xDD
Acz Wojna postu z karnawałem mi siada z jakichś przyczyn, niemniej nadal uważam, że kicanie w studio u Jagielskiego to szczytowy moment jego kariery
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA