w domu nie miałam, nie mam i nie będę miała popielniczki dla gości; znajomym palącym nie pozwalam wyjść na balkon w celu palenia;
palącej nagminnie na balkonie sąsiadce zagroziłam, ze w odwecie będę wieczorami wystawiać słoik nitro odkręcony; ja mogę spać w innym pokoju; ona nie - ma kawalerkę
ponadto - palacz choćby nie wiem, ile zjadł miętowej gumy, zawsze będzie śmierdział odorkiem gębowo-papierosowym na odległość pół metra podczas rozmowy i zwykłego oddychania;
taki oddech z zaskoczenia - przyprawia mnie o mdłości;
być może ostro,ale ja jestem po prostu wrogiem palenia;
moja mamm rzuciła pety 10 lat temu; i wygląda młodziej teraz, niż dekadę temu; nie śmierdzi, nie dyszy po małym wysiłku i ma piękną cerę