Best of Forum IV
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Wujek się zaraz zasłoni tym, że to nasza wina, bo musi więcej słuchać słabszych utworów
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
A w ogóle to on ogląda Ghost Doga teraz i nie ma czasu
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
jak my wszyscy
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Właśnie to miałem napisać.Hien pisze:11 sty 2024 22:15Wujek się zaraz zasłoni tym, że to nasza wina, bo musi więcej słuchać słabszych utworów
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Orbital – Lush 3-1
Orbital szczerze mówiąc znam tylko z nazwy i zawsze miałem o tym zespole zupełnie inne wyobrażenie. Myślałem, że grają coś dużo cięższego. Nawet nie wiem czemu. Pewnie pomyliłem go z czymś innym albo coś. Tymczasem mamy tu lekki instrumental na klubową modłę. Na początku mehałem, bo dosyć mocno mnie to nużyło. Potem sobie przypomniałem, jak Hien wspominał, że Orbital nagrał utwór do filmu Mortal Kombat. Z ciekawości posłuchałem tego Halcyon, ale nic mi on nie mówił mimo, że film oglądałem. No ale stwierdziłem, że Lush 3-1 dużo bardziej nadawałby się do MK. Zarówno do filmu, jak i do gry. To naprawdę idealny soundtrack do Mortal Kombat, głównie dzięki temu bitowi i jak to nazwał Murzyn synth-flecikowi. Ten synth nadaje utworowi takiego orientalnego, dalekowschodniego klimatu. A gra MK zawsze kojarzyła mi się z Dalekim Wschodem. I pod wpływem takich skojarzeń zupełnie inaczej spojrzałem na ten numer. Ja lubię klimaty filmowo-gierkowe, dlatego przekonałem się do Lush. Nie wiem, czy nie marudziłbym na album cały w takich klimatach. Może to by było za dużo, ale pojedynczy utwór dobrze się sprawdza.
Willie Hutch - Brother's Gonna Work It Out
Dołączę oczywiście do pochwał, bo to doskonały utwór. To wciąż jest niby mój core, to nie jest muzyka z kręgu moich zainteresowań, a jednak zawsze jak Jacek coś takiego zapoda w bestce, to tylko chwalę. Utwór zbudowany z dwóch segmentów. Pierwszy bardzo spokojny i klimatyczny, drugi to dynamiczna dyskoteka z lat 70’. Piękny duet flet-gitara w pierwszej części robi klimacik. I te charakterystyczne dla tamtych czasów smyki w drugiej części. Świetny wokal Williego. Instrumenty dęte pięknie uzupełniają wszystko. I jeszcze bas, perka, gitarki. Wszystko świetnie współgra ze sobą. Bardzo mnie się podobać.
Trentemøller - Miss You
Zgadzam się, że to bardzo zimowy utwór, więc dev dobrze trafił w porę roku. Szczególnie, ze rzeczywiście zima za oknem w pełni. Niby to nie jest nic szczególnego, ale klimat ma bardzo dobry. Taki melancholijny, skłaniający do zadumy. Ja to zaraz przy takiej nucie odpływam myślami gdzieś w zaśnieżone i dzikie rejony Skandynawii. To arpeggio grane chyba na jakimś instrumencie z rodziny idiofonów cholernie mnie rusza. Uwielbiam tego typu instrumenty i takie brzmienie. W tle klimatyczne klawisze. Hien ma rację, że mogłoby to potrwać dłużej. Ja bym mógł tego słuchać i słuchać. Chodziłem z tym ostatnio po zamrożonych przedmieściach i wrażenie było naprawdę świetne. Bo klimat jest po prostu piękny.
Suzanne Vega - Marlene on the wall
Mentos jak ma na coś fazę, to zaraz to widać w bestce. Choćby znał utwór od zaledwie paru dni. Ale ja rozumiem co miał na myśli mówiąc, że pomimo krótkiej znajomości wie, że to będzie dla niego ważna piosenka. Ja bardzo często mam tak samo. Jak utwór trafia w samo serducho, to takie rzeczy się po prostu wie. Susanne Vega to wokalistka nagrywająca od bardzo dawna. Ja ją znam właśnie z utworów Luka i Tom’s Diner. To jest trzeci poznany utwór. Jeżeli coś w międzyczasie gdzieś jeszcze słyszałem, to nawet nie wiedziałem, że to Vega. Marlene on the wall to utwór właściwie w akustycznej aranżacji. Powiem tak – niby nic szczególnego. Linia melodyczna mało wyrazista, brzmienie dosyć zwyczajne, nie wyróżniające się niczym. Ale mimo tego przyjemnie mi się tego słucha. Ja mam taką działkę muzyki, która niby jest zwyczajna do bólu, nawet lekko nudnawa, a jednak lubię do niej wracać i sobie czasami posłuchać. Nawet całych płyt w tym stylu. Bo to taka bardzo relaksująca i przyjemnie lekka nuta. Czasami chce się odpocząć od mroku, przebojów, bitów i syntezatorów. Tak więc jak Mentos chce nas prędzej czy później uraczyć jakimś albumem Suzanne Vegi, to ja chętnie się piszę.
Kero Kero Bonito - Make Believe
Ja w sumie też największy problem mam z tym utworem. Nie mam ochoty tego krytykować zbytnio. Bo to nie jest nic złego. Po prostu słodziutki utworek śpiewany przez jakąś gimnazjalistkę (takie robi wrażenie). Ja jak wiecie nie mam nic do młodych wokalistek. Nawet kilka lubię. Ale tutaj ten głos jest przesadnie dziecinny. Rzeczywiście sprawia to, że utwór wydaje się gładziutki i słodszy od miodu. Brzmienie jak i sama melodia wokalu to potęguje. Właściwie to nawet nie chodzi o to, że mi to jakoś przeszkadza. Nawet fajnie się tego słucha, choć z drugiej strony nie chwyta mnie to za serce. Powiedzmy, że mam do niego stosunek dosyć neutralny.
Ale niech mi jeszcze kiedy Dragon zarzuci, że wrzuciłem coś przesłodzonego.
Generalnie ta setna kolejka nie była jakaś może wybitna, ale jednak bardzo rzetelna. Choć trochę szans musiałem tym piosenkom dać.
Orbital szczerze mówiąc znam tylko z nazwy i zawsze miałem o tym zespole zupełnie inne wyobrażenie. Myślałem, że grają coś dużo cięższego. Nawet nie wiem czemu. Pewnie pomyliłem go z czymś innym albo coś. Tymczasem mamy tu lekki instrumental na klubową modłę. Na początku mehałem, bo dosyć mocno mnie to nużyło. Potem sobie przypomniałem, jak Hien wspominał, że Orbital nagrał utwór do filmu Mortal Kombat. Z ciekawości posłuchałem tego Halcyon, ale nic mi on nie mówił mimo, że film oglądałem. No ale stwierdziłem, że Lush 3-1 dużo bardziej nadawałby się do MK. Zarówno do filmu, jak i do gry. To naprawdę idealny soundtrack do Mortal Kombat, głównie dzięki temu bitowi i jak to nazwał Murzyn synth-flecikowi. Ten synth nadaje utworowi takiego orientalnego, dalekowschodniego klimatu. A gra MK zawsze kojarzyła mi się z Dalekim Wschodem. I pod wpływem takich skojarzeń zupełnie inaczej spojrzałem na ten numer. Ja lubię klimaty filmowo-gierkowe, dlatego przekonałem się do Lush. Nie wiem, czy nie marudziłbym na album cały w takich klimatach. Może to by było za dużo, ale pojedynczy utwór dobrze się sprawdza.
Willie Hutch - Brother's Gonna Work It Out
Dołączę oczywiście do pochwał, bo to doskonały utwór. To wciąż jest niby mój core, to nie jest muzyka z kręgu moich zainteresowań, a jednak zawsze jak Jacek coś takiego zapoda w bestce, to tylko chwalę. Utwór zbudowany z dwóch segmentów. Pierwszy bardzo spokojny i klimatyczny, drugi to dynamiczna dyskoteka z lat 70’. Piękny duet flet-gitara w pierwszej części robi klimacik. I te charakterystyczne dla tamtych czasów smyki w drugiej części. Świetny wokal Williego. Instrumenty dęte pięknie uzupełniają wszystko. I jeszcze bas, perka, gitarki. Wszystko świetnie współgra ze sobą. Bardzo mnie się podobać.
Trentemøller - Miss You
Zgadzam się, że to bardzo zimowy utwór, więc dev dobrze trafił w porę roku. Szczególnie, ze rzeczywiście zima za oknem w pełni. Niby to nie jest nic szczególnego, ale klimat ma bardzo dobry. Taki melancholijny, skłaniający do zadumy. Ja to zaraz przy takiej nucie odpływam myślami gdzieś w zaśnieżone i dzikie rejony Skandynawii. To arpeggio grane chyba na jakimś instrumencie z rodziny idiofonów cholernie mnie rusza. Uwielbiam tego typu instrumenty i takie brzmienie. W tle klimatyczne klawisze. Hien ma rację, że mogłoby to potrwać dłużej. Ja bym mógł tego słuchać i słuchać. Chodziłem z tym ostatnio po zamrożonych przedmieściach i wrażenie było naprawdę świetne. Bo klimat jest po prostu piękny.
Suzanne Vega - Marlene on the wall
Mentos jak ma na coś fazę, to zaraz to widać w bestce. Choćby znał utwór od zaledwie paru dni. Ale ja rozumiem co miał na myśli mówiąc, że pomimo krótkiej znajomości wie, że to będzie dla niego ważna piosenka. Ja bardzo często mam tak samo. Jak utwór trafia w samo serducho, to takie rzeczy się po prostu wie. Susanne Vega to wokalistka nagrywająca od bardzo dawna. Ja ją znam właśnie z utworów Luka i Tom’s Diner. To jest trzeci poznany utwór. Jeżeli coś w międzyczasie gdzieś jeszcze słyszałem, to nawet nie wiedziałem, że to Vega. Marlene on the wall to utwór właściwie w akustycznej aranżacji. Powiem tak – niby nic szczególnego. Linia melodyczna mało wyrazista, brzmienie dosyć zwyczajne, nie wyróżniające się niczym. Ale mimo tego przyjemnie mi się tego słucha. Ja mam taką działkę muzyki, która niby jest zwyczajna do bólu, nawet lekko nudnawa, a jednak lubię do niej wracać i sobie czasami posłuchać. Nawet całych płyt w tym stylu. Bo to taka bardzo relaksująca i przyjemnie lekka nuta. Czasami chce się odpocząć od mroku, przebojów, bitów i syntezatorów. Tak więc jak Mentos chce nas prędzej czy później uraczyć jakimś albumem Suzanne Vegi, to ja chętnie się piszę.
Kero Kero Bonito - Make Believe
Ja w sumie też największy problem mam z tym utworem. Nie mam ochoty tego krytykować zbytnio. Bo to nie jest nic złego. Po prostu słodziutki utworek śpiewany przez jakąś gimnazjalistkę (takie robi wrażenie). Ja jak wiecie nie mam nic do młodych wokalistek. Nawet kilka lubię. Ale tutaj ten głos jest przesadnie dziecinny. Rzeczywiście sprawia to, że utwór wydaje się gładziutki i słodszy od miodu. Brzmienie jak i sama melodia wokalu to potęguje. Właściwie to nawet nie chodzi o to, że mi to jakoś przeszkadza. Nawet fajnie się tego słucha, choć z drugiej strony nie chwyta mnie to za serce. Powiedzmy, że mam do niego stosunek dosyć neutralny.
Ale niech mi jeszcze kiedy Dragon zarzuci, że wrzuciłem coś przesłodzonego.
Generalnie ta setna kolejka nie była jakaś może wybitna, ale jednak bardzo rzetelna. Choć trochę szans musiałem tym piosenkom dać.
-
mintaj
- Posty: 6943
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Orbital - Lush 3-1
Za każdym razem jak słucham kombatanckich opowieści ludzi z mojego pokolenia lub nieco starszych, serio odnoszę wrażenie, że wychowywałem się pod kamieniem czy gdzieś. No technicznie rzecz biorąc z grubsza tak było - nigdy nie miałem stacjonarnego, internet pojawił się u mnie względnie późno, tak samo jak telewizja satelitarna i jakoś tak ominęło mnie większość rzeczy, które krążą teraz po memach dla millenialsów rozpamiętujących swoje dzieciństwo. Na pewno nie miałem takich przygód jak kol. Jakub, bo raz, że do sklepu płytowego daleko, a dwa - no prawdę powiedziawszy do jakiegoś 2009 roku to w dupie miałem muzykę, a mimo, że to było dość dawno temu, to jednak pod względem dostępu do kultury i informacji te czasy nie różniły się mocno od współczesnych, tylko trzeba było wówczas pięć razy kliknąć myszką, by pobrać album w mp3, miast odpalić Spotify za pomocą dwóch.
Mimo wszystko też mi lepiej dzisiaj niż wtedy, nawet jeśli Orbital odkrywam "zaledwie" dzięki forum Depeche Mode zamiast składance Mortal Kombat. By nie było - to nie tak, że teraz pierwszy raz słyszę tę nazwę, po prostu z jakichś przyczyn pamiętam, że pierwszy raz się z nią zetknąłem właśnie tutaj. Mam jakiś problem, bo słucham sobie tego praktycznie non-stop, bo niby to fajne, ale jednocześnie nie mogę znaleźć żadnego klucza, by jakoś sensownie tę muzykę opisać. Słucha się tego więcej niż dobrze, coś w sumie jest w tym co napisał OP o rave'ach z ambientowym vibem. Czy brzmi to jak kobieta to nie wiem, nie wydaje mi się. Ale brzmi to dobrze, mi to siada i jak będę miał ochotę na coś jednocześnie klubowego i piwnicznego, to będę miał ten projekt na uwadze.
Willie Hutch - Brother's Gonna Work It Out
Nie wiem czy to ja, czy mi się tak wydaje, ale coś dawno nie było takich typowo typowych "murzyńskich" wrzut ze strony murzyna, albo przynajmniej ja nie mogę sobie takiego funkowego soulu czy soulowego funku od pewnego czasu przypomnieć. Może faktycznie nie jest to pora na tego typu granie, bo nawet mi, piwniczakowi pierwszego stopnia, kojarzy się to z wiosną, budzeniem przyrody do życia i tym podobnym. No i nie powiem, że nie mam czegoś pokroju dysonansu słysząc ten kawałek w środku zimy, bo czuję, jakby było na niego za wcześnie i w ogóle. A szkoda, bo jest po prostu... no ten, fajny. Bije z tego utworu jakimś takim pozytywnym klimatem, niby nie jest to nic wielkiego, gdybym miał szkiełkiem i okiem patrzeć to bym miał problemy z wyróżnianiem czegokolwiek, ale najzwyczajniej w świecie dobrze się tego słucha. DAJĘ OKEJKĘ
Trentemøller - Miss You
To trochę w sumie zabawne, że Musiał będac jednym z przedstawicieli sekcji Łódzkiej buduje sobie osobowość na playlistach WROCŁAWSKIEGO Radia RAM (BTW kilka lat temu mieszkałem bardzo niedaleko ich siedziby), podczas gdy ja, rodowity wrocławianin since 2017 (prostytutka OD KIEDY) jednak preferuję już łódzkiego Żaka. Znaczy nie jestem jakimś fanem, po prostu jak już od święta włączę radio, to na stacji, z którą współpracują ludzie których znam lub chociaż kojarzę. xD Trenta Millera kojarzę, bo on chyba jakieś remixy Depeche Mode ma na koncie czy coś, co nie? No kolejna, po Royskopp, z nazw, którą kojarze tylko z powodu fancy znaczka w nazwie. I tak se myślę, że w sumie to nie wiem kiedy mogło być okienko, w którym bym muzykę tego zioma polubił, ale na pewno nie trwa ono teraz. Nie czuję tego. Może nie jestem tru sentymentalny, może mam ten okres, w którym zupełnie nie chce mi się rozpamiętywać przeszłości, o rozstaniach nie wspomnę. A może to Maybelline. Dla mnie to przeciętne ambientowe granie, by nie rzec pitolenie, ot ZUPEŁNIE NIEANGAŻUJĄCA muzyka tła i tak chyba za bardzo nieangażująca. Uszłoby jako soundtrack do menu indie gierki czy coś, tak dla mnie brzmi. No na ten moment to nie. SORRY, no bonus.
A, i też się dołączam do apeli imć Hiena. Get over it i idź do przodu. xd
Kero Kero Bonito - Make Believe
Kiedyś postanowiłem, że jak jakimś cudem znajdę się w tym miejscu w życiu, w którym będę właścicielem punktu ksero, to nazwę go KSERO KSERO BONITO. Do tej pory nic nie zrobiłem w tym celu, obawiam się, że to może nie nastąpić, ale kto wie. Zespół znam, chociaż ich peak popularności to już był ten okres, w którym trochę przestałem nadążać za bieżącymi trendami w muzyczce, aczkolwiek jeszcze załapałem się na TOTEP i kto wie, może nawet coś stamtąd trafi do tej zabawy. Lub innej. Mocno wali lukrem po oczach, ale to taki... hmm specyficzny lukier. Generalnie to brzmi jak soundtrack do jakiegoś anime, które to na pierwszy rzut oka wydaje się być kiczowate i przesłodzone, ale z czasem się okazuje, że to jakiś przejebany dramat psychologiczny czy coś w ten deseń (ponoć Evangelion taki jest, ale nigdy nie chciało mi się tego oglądać lol). Super wokal, bo powinien mnie wkurzać, a brzmi idealnie. Bardzo fajne też są te gitarki przesterowane w refrenach. Ty, no, fajne to w sumie. Może nie wybitne, ale fajne.
HELOS - Hold On
Shodan wspominający o Spotify w sumie zabawnie się uzupełnia z wrzutą Hiena wspominającego jak to drzewiej bywało i się do Empiku po płyty szło, uprzednio odganiając się patykiem z gównem na końcu od wilków i przedzierając przez zamiecie oraz knieje. Spoti akurat już nie używam, bo mam Tidala za frajer z abonamentu i jeszcze Youtube music dzielone za grosze z jakimś randomem, ale do dziś pamiętam jakim gamechangerem było wejście tej usługi do Polski w 2013 (do dziś pamiętam, jak forsował mi ją internetowy znajomy ze Szwecji w 2010 roku i wydawało mi się, że on pisze do mnie z krainy, gdzie latają poduszkowce i wyglądającej jak w tym słynnym memie). W sumie jakoś się tak złożyło, że porzuciłem mp3, bo dysk na którym je kitrałem mi najzwyczajniej w świecie padł, a ja też w międzyczasie z parę razy zmieniałem sprzęt i po prostu nie mam łba na ogarnianie tego od nowa, w sytuacji kiedy 99,9% tego, czego chcę słuchać mam na "swoich" streamingach.
Haelosa nie znam, bo skąd. Też nie wiem, gdzie tu niby trip-hop, w sensie nie brzmi mi to jak jakikolwiek znany mi do tej pory trip-hop, ale też nie jestem jakimś znawcą gatunku. Już chciałem sugerować, że w krajach skandynawskich wszystko musi brzmieć tak samo, bo z jakichś przyczyn ma to dla mnie vibe muzyki stamtąd, ale bam - to jednak Brytole. Niby to jest niezłe z jednej, ale mam też wrażenie, że w tym barszczu jest stanowczo za dużo grzybów. Nie umiem wydestylować z tego kawałka "tego czegoś", co by mnie w nim pociągało i sprawiało, że wracałbym do niego tak sam z siebie z niekłamaną przyjemnością. Może kiedyś się uda, na ten moment FRYGOM na półkę z rzetelnościami.
Wiadomo, że chciałoby sie, aby setna kolejka dla większości z was była pełna wzruszeń, uniesień i instant klasyków, ale nie ma tak źle. Jest rzetelnie. Duet M&M nie zawiódł, reszta rzetelnie, tylko Musiał trochę zawiódł, ale wierzę, że się ogarnie, i mam tu na myśli wrzuty, by nie było.
Za każdym razem jak słucham kombatanckich opowieści ludzi z mojego pokolenia lub nieco starszych, serio odnoszę wrażenie, że wychowywałem się pod kamieniem czy gdzieś. No technicznie rzecz biorąc z grubsza tak było - nigdy nie miałem stacjonarnego, internet pojawił się u mnie względnie późno, tak samo jak telewizja satelitarna i jakoś tak ominęło mnie większość rzeczy, które krążą teraz po memach dla millenialsów rozpamiętujących swoje dzieciństwo. Na pewno nie miałem takich przygód jak kol. Jakub, bo raz, że do sklepu płytowego daleko, a dwa - no prawdę powiedziawszy do jakiegoś 2009 roku to w dupie miałem muzykę, a mimo, że to było dość dawno temu, to jednak pod względem dostępu do kultury i informacji te czasy nie różniły się mocno od współczesnych, tylko trzeba było wówczas pięć razy kliknąć myszką, by pobrać album w mp3, miast odpalić Spotify za pomocą dwóch.
Mimo wszystko też mi lepiej dzisiaj niż wtedy, nawet jeśli Orbital odkrywam "zaledwie" dzięki forum Depeche Mode zamiast składance Mortal Kombat. By nie było - to nie tak, że teraz pierwszy raz słyszę tę nazwę, po prostu z jakichś przyczyn pamiętam, że pierwszy raz się z nią zetknąłem właśnie tutaj. Mam jakiś problem, bo słucham sobie tego praktycznie non-stop, bo niby to fajne, ale jednocześnie nie mogę znaleźć żadnego klucza, by jakoś sensownie tę muzykę opisać. Słucha się tego więcej niż dobrze, coś w sumie jest w tym co napisał OP o rave'ach z ambientowym vibem. Czy brzmi to jak kobieta to nie wiem, nie wydaje mi się. Ale brzmi to dobrze, mi to siada i jak będę miał ochotę na coś jednocześnie klubowego i piwnicznego, to będę miał ten projekt na uwadze.
Willie Hutch - Brother's Gonna Work It Out
Nie wiem czy to ja, czy mi się tak wydaje, ale coś dawno nie było takich typowo typowych "murzyńskich" wrzut ze strony murzyna, albo przynajmniej ja nie mogę sobie takiego funkowego soulu czy soulowego funku od pewnego czasu przypomnieć. Może faktycznie nie jest to pora na tego typu granie, bo nawet mi, piwniczakowi pierwszego stopnia, kojarzy się to z wiosną, budzeniem przyrody do życia i tym podobnym. No i nie powiem, że nie mam czegoś pokroju dysonansu słysząc ten kawałek w środku zimy, bo czuję, jakby było na niego za wcześnie i w ogóle. A szkoda, bo jest po prostu... no ten, fajny. Bije z tego utworu jakimś takim pozytywnym klimatem, niby nie jest to nic wielkiego, gdybym miał szkiełkiem i okiem patrzeć to bym miał problemy z wyróżnianiem czegokolwiek, ale najzwyczajniej w świecie dobrze się tego słucha. DAJĘ OKEJKĘ
Trentemøller - Miss You
To trochę w sumie zabawne, że Musiał będac jednym z przedstawicieli sekcji Łódzkiej buduje sobie osobowość na playlistach WROCŁAWSKIEGO Radia RAM (BTW kilka lat temu mieszkałem bardzo niedaleko ich siedziby), podczas gdy ja, rodowity wrocławianin since 2017 (prostytutka OD KIEDY) jednak preferuję już łódzkiego Żaka. Znaczy nie jestem jakimś fanem, po prostu jak już od święta włączę radio, to na stacji, z którą współpracują ludzie których znam lub chociaż kojarzę. xD Trenta Millera kojarzę, bo on chyba jakieś remixy Depeche Mode ma na koncie czy coś, co nie? No kolejna, po Royskopp, z nazw, którą kojarze tylko z powodu fancy znaczka w nazwie. I tak se myślę, że w sumie to nie wiem kiedy mogło być okienko, w którym bym muzykę tego zioma polubił, ale na pewno nie trwa ono teraz. Nie czuję tego. Może nie jestem tru sentymentalny, może mam ten okres, w którym zupełnie nie chce mi się rozpamiętywać przeszłości, o rozstaniach nie wspomnę. A może to Maybelline. Dla mnie to przeciętne ambientowe granie, by nie rzec pitolenie, ot ZUPEŁNIE NIEANGAŻUJĄCA muzyka tła i tak chyba za bardzo nieangażująca. Uszłoby jako soundtrack do menu indie gierki czy coś, tak dla mnie brzmi. No na ten moment to nie. SORRY, no bonus.
A, i też się dołączam do apeli imć Hiena. Get over it i idź do przodu. xd
Kero Kero Bonito - Make Believe
Kiedyś postanowiłem, że jak jakimś cudem znajdę się w tym miejscu w życiu, w którym będę właścicielem punktu ksero, to nazwę go KSERO KSERO BONITO. Do tej pory nic nie zrobiłem w tym celu, obawiam się, że to może nie nastąpić, ale kto wie. Zespół znam, chociaż ich peak popularności to już był ten okres, w którym trochę przestałem nadążać za bieżącymi trendami w muzyczce, aczkolwiek jeszcze załapałem się na TOTEP i kto wie, może nawet coś stamtąd trafi do tej zabawy. Lub innej. Mocno wali lukrem po oczach, ale to taki... hmm specyficzny lukier. Generalnie to brzmi jak soundtrack do jakiegoś anime, które to na pierwszy rzut oka wydaje się być kiczowate i przesłodzone, ale z czasem się okazuje, że to jakiś przejebany dramat psychologiczny czy coś w ten deseń (ponoć Evangelion taki jest, ale nigdy nie chciało mi się tego oglądać lol). Super wokal, bo powinien mnie wkurzać, a brzmi idealnie. Bardzo fajne też są te gitarki przesterowane w refrenach. Ty, no, fajne to w sumie. Może nie wybitne, ale fajne.
HELOS - Hold On
Shodan wspominający o Spotify w sumie zabawnie się uzupełnia z wrzutą Hiena wspominającego jak to drzewiej bywało i się do Empiku po płyty szło, uprzednio odganiając się patykiem z gównem na końcu od wilków i przedzierając przez zamiecie oraz knieje. Spoti akurat już nie używam, bo mam Tidala za frajer z abonamentu i jeszcze Youtube music dzielone za grosze z jakimś randomem, ale do dziś pamiętam jakim gamechangerem było wejście tej usługi do Polski w 2013 (do dziś pamiętam, jak forsował mi ją internetowy znajomy ze Szwecji w 2010 roku i wydawało mi się, że on pisze do mnie z krainy, gdzie latają poduszkowce i wyglądającej jak w tym słynnym memie). W sumie jakoś się tak złożyło, że porzuciłem mp3, bo dysk na którym je kitrałem mi najzwyczajniej w świecie padł, a ja też w międzyczasie z parę razy zmieniałem sprzęt i po prostu nie mam łba na ogarnianie tego od nowa, w sytuacji kiedy 99,9% tego, czego chcę słuchać mam na "swoich" streamingach.
Haelosa nie znam, bo skąd. Też nie wiem, gdzie tu niby trip-hop, w sensie nie brzmi mi to jak jakikolwiek znany mi do tej pory trip-hop, ale też nie jestem jakimś znawcą gatunku. Już chciałem sugerować, że w krajach skandynawskich wszystko musi brzmieć tak samo, bo z jakichś przyczyn ma to dla mnie vibe muzyki stamtąd, ale bam - to jednak Brytole. Niby to jest niezłe z jednej, ale mam też wrażenie, że w tym barszczu jest stanowczo za dużo grzybów. Nie umiem wydestylować z tego kawałka "tego czegoś", co by mnie w nim pociągało i sprawiało, że wracałbym do niego tak sam z siebie z niekłamaną przyjemnością. Może kiedyś się uda, na ten moment FRYGOM na półkę z rzetelnościami.
Wiadomo, że chciałoby sie, aby setna kolejka dla większości z was była pełna wzruszeń, uniesień i instant klasyków, ale nie ma tak źle. Jest rzetelnie. Duet M&M nie zawiódł, reszta rzetelnie, tylko Musiał trochę zawiódł, ale wierzę, że się ogarnie, i mam tu na myśli wrzuty, by nie było.
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
FINAŁ 21:15
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No i mamy to. Pykla kolejna 25 tka, pykly DWA LATA tej zabawy. Gdyby mi ktoś powiedział wtedy, że to się da tak pociągnąć, to bym parsknął śmiechem, opluwając tego kogoś.
Czas na podsumowanka.
Czas na podsumowanka.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6943
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Co nie? Mnie tam najbardziej szokuje, że ja sam dotrwałem a nie poddałem się po 10 kolejce, zwłaszcza, że przez te dwa lata to było 249295 momentów, w których teoretycznie nie powinienem mieć czasu na shitposting, o takiej pisaninie jak nasza nie wspominając
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
FINAŁ 21:15
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
To teraz tydzień ferii od recek hyhy
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Mnie zaskakuje brak jakiejkolwiek przerwy, stówka na pełnej, a na piątą dalej mam ciekawe pomysły. Trochę inaczej muszę przemyśleć recemzje, poza tym czuję dobrze devot
-
mintaj
- Posty: 6943
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
ja bede pisac je po wegiersku
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
FINAŁ 21:15
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Na ostro?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
szekeszfejerwar gulasz leczo
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jak Twój godzinny kebab
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Badums!
bigi bigi bigi kenciusi
bigi bigi bigi kenciusi
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6943
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
W sumie dobry timing, bo będę miał srogi zapierdziel w robocie hyhy
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
FINAŁ 21:15
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Od recek przerwa, ale nie od podsumowań. 
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Dobra Panowie, ode mnie będzie skromniutko bo trochę nie bardzo mam wczutę by się rozpisywać o tej 4 bestce, z jednej strony wydaje mi się że była najsłabsza do tej pory ALEEE z drugiej strony niemal każdy z Was w tej transzy zapodał jakimś ZŁOTEM ABSOLUTNYM i będą spokojnie wrzuty warte też tej szerszej topki. Wybrałem sobie 25 moich ulubienych wrzutek tej transzy PO CZYM spisując je w końcu tutaj zorientowałem się że JAKIMŚ CUDEM brak tu 2 numerów które zawarłem sobie do podsumowania best of 100 kolejek i musiałem cudować gdzie je wcisnąć. No a skoro musiałem to ofkors wyręczyłem się MUSIAŁEM, tak jakoś wyszło i przykro mi stary ale na ostatniej prostej z podsumowania wypadły Concrete Blonde oraz The Smashing Pumpkins no ale 25 z gumy nie jest
także UGUŁEM poziom jakby zleciał ale nadal trafiają się srogie asy z rękawa dzięki którym warto grać.
Oto moi faworyci tej transzy:
dev:
Julia Holter - Sea Calls Me Home
New Order - Crystal
mentos:
Anna Jurksztowicz - Video dotyk
Tori Amos - Crucify
Mousse T - Horny (South Park Version)
Black Sabbath - Changes
shodan:
Daniel Bernstein, Guy Whitmore & Matt Allen - Pickman St. Street
Golden Life - Escape
The Kelly Family - Who'll Come With Me
Elton John - Whispers
Hælos - Hold On
munlup:
And One - Speicherbar (Live)
Rebel Babel - Tinderelations
The Manhattan Transfer - Four Brothers
Peter Murphy - Hollow Hills (Live)
Coldplay - Oceans
Goblin - Tenebre
Vitas - 7th Element
Dragon:
Peja/Slums Attack - Co Cię boli?!
Obywatel G.C. - Ani ja, ani Ty
Better Person - Na zawsze
Tau Ceti - The Chamber of Eternity
HIA/Biosphere - Corona
Ochre - Seesoar
Antenne - Here To Go
Krótkie info dorzucam tu i ówdzie:
U deva zaskoczeniem to że utrzymała się w podsumowaniu Julia Holter którą planowałem cały czas wyciąć pierwszą gdy przyjdzie czas trudnych decyzji. A jednak ona została z tą końcówką na saksie i MA COŚ W SOBIE.
U mentosa WALCZYŁEM o to by jednak utrzymać i zawrzeć w podsumowaniu oba utwory które już znałem - Anny J. i Mousse T a jednak teraz dopiero je doceniłem bądź poznałem z innej strony.
U Wujasa zaskoczenie ale powalczyłem aby zawrzeć tu Golden Life bo Wujek rozwalił mi nieco system polską odpowiedzią na Beastie Boys i ten kawałek jest w pytkę nawet, bekowy ale MA UROK.
U Munlupa powien tylko tyle że na ostatniej prostej zrobił kawał roboty dostarczając 3 wrzuty do podsumowania i tym samym finalnie dogonił Dragona w liczbie wrzutek 7. Jeśli o coś walczyłem by tu zawrzeć to chyba Tenebre zasługujące na wyróżnienie za inność i zaskoczenie mnie.
No i SMOKU u którego w sumie walczyłem o większość elektronicznych wrzut i kibicowałem mu do samego finału bo jak dotąd nigdy tak wysoko nie stał u mnie w rankingach. Dragon tym razem poleciał w pewnym momencie bezpiecznie ale wrzucał co rusz dobre elektroniczne numery i każdy inny aż za punkt honoru uznałem nie wywalać żadnego z nich nawet jeśli to tylko tysiąc godzin gry na misie tybetańskiej.
To tyle ciekawostek, o NAJLEPSZYCH numerach tej transzy dowiecie się gdy spotkamy się na podsumowaniu STU KOLEJECZEK. Ciao bambino, dziękuję za uwagę.
Oto moi faworyci tej transzy:
dev:
Julia Holter - Sea Calls Me Home
New Order - Crystal
mentos:
Anna Jurksztowicz - Video dotyk
Tori Amos - Crucify
Mousse T - Horny (South Park Version)
Black Sabbath - Changes
shodan:
Daniel Bernstein, Guy Whitmore & Matt Allen - Pickman St. Street
Golden Life - Escape
The Kelly Family - Who'll Come With Me
Elton John - Whispers
Hælos - Hold On
munlup:
And One - Speicherbar (Live)
Rebel Babel - Tinderelations
The Manhattan Transfer - Four Brothers
Peter Murphy - Hollow Hills (Live)
Coldplay - Oceans
Goblin - Tenebre
Vitas - 7th Element
Dragon:
Peja/Slums Attack - Co Cię boli?!
Obywatel G.C. - Ani ja, ani Ty
Better Person - Na zawsze
Tau Ceti - The Chamber of Eternity
HIA/Biosphere - Corona
Ochre - Seesoar
Antenne - Here To Go
Krótkie info dorzucam tu i ówdzie:
U deva zaskoczeniem to że utrzymała się w podsumowaniu Julia Holter którą planowałem cały czas wyciąć pierwszą gdy przyjdzie czas trudnych decyzji. A jednak ona została z tą końcówką na saksie i MA COŚ W SOBIE.
U mentosa WALCZYŁEM o to by jednak utrzymać i zawrzeć w podsumowaniu oba utwory które już znałem - Anny J. i Mousse T a jednak teraz dopiero je doceniłem bądź poznałem z innej strony.
U Wujasa zaskoczenie ale powalczyłem aby zawrzeć tu Golden Life bo Wujek rozwalił mi nieco system polską odpowiedzią na Beastie Boys i ten kawałek jest w pytkę nawet, bekowy ale MA UROK.
U Munlupa powien tylko tyle że na ostatniej prostej zrobił kawał roboty dostarczając 3 wrzuty do podsumowania i tym samym finalnie dogonił Dragona w liczbie wrzutek 7. Jeśli o coś walczyłem by tu zawrzeć to chyba Tenebre zasługujące na wyróżnienie za inność i zaskoczenie mnie.
No i SMOKU u którego w sumie walczyłem o większość elektronicznych wrzut i kibicowałem mu do samego finału bo jak dotąd nigdy tak wysoko nie stał u mnie w rankingach. Dragon tym razem poleciał w pewnym momencie bezpiecznie ale wrzucał co rusz dobre elektroniczne numery i każdy inny aż za punkt honoru uznałem nie wywalać żadnego z nich nawet jeśli to tylko tysiąc godzin gry na misie tybetańskiej.
To tyle ciekawostek, o NAJLEPSZYCH numerach tej transzy dowiecie się gdy spotkamy się na podsumowaniu STU KOLEJECZEK. Ciao bambino, dziękuję za uwagę.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
i to mi się podoba, o to chodzi, szacunek smoczej ulicy