Best of Forum IV

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 sty 2024 00:41

Zacznę jak to ja, po swojemu, od top 5 tego rozdania.

Maya - Lait de Coco

Od pierwszego odsłuchu czułem, że to będzie nr 1 tego rozdania i tak się ostatecznie stało. Katowanie obu wersji kawałka, doskonałe wideo jako dodatek i wspólna walka o utrzymanie foty Mayi na laście (znowu go zepchneli), jest co wspominać. Do tego słuchanie tego nad morzem, to wisienka na torcie. Najlepsze, że Murzyn już tego miał nie wrzucać, ale siarczysty, wakacyjny policzek od Munlupa postawił go do pionu xD Jedna z najwybitniejszych wrzut całej tej gry. Wszystko co najlepsze w tego typu graniu, zawarte w jednym utworze. Maya to był gość. Nawet moje wnuki będą miały ten numer wgrany na telefony.

Oophoi & Tau Ceti/Klaus Wiese - The Chamber of Eternity

Gdyby nie Maja, to Dragon zaliczyłby numer 1, a i tak nie jest daleko w tyle. To było jedno z największych odkryć ten transzy i jedno z największych muzycznych odkryć w ogóle. Wkręciłem się mocno w albumy Klausa Wiese, na których gra na misie tybetańskiej (zaliczyłem już 3, godzinne albumy z samymi misami), ale nie tylko. Sam sobie taką misę kupiłem na fali zachwytu brzmieniem tego instrumentu. Sam album, z którego pochodzi „The Chamber of Eternity” to również spore odkrycie w kategorii ambient, uratował mi wiele późnych, jesiennych wieczorów.
Również jedna z największych niespodzianek całej zabawy.

China Crisis - Because My Heart

China Crisis to było w ogóle jedno z wielkich odkryć całego roku 2023, mimo że album którego słuchaliśmy w sąsiedniej bestce znałem. W/w utwór wrzucony przez Musiała to była kropka nad i.
Kawałek zawiera w zasadzie wszystko to, co zachwyciło mnie w tym zespole, fantastyczny wokal, aranżację i żelazną piosenkę pod spodem. O ile cała 25tka była w wykonaniu Adriana M. mocno losowym doświadczeniem, tak jak już trafiał, to trafiał tak jak kiedyś przywalił mi z piąchy kiedy siedzieliśmy u Bartiniego w domu. Takie rzeczy się pamięta, takich piosenek się nie zapomina.

Cocteau Twins - Frou-Frou Foxes in Midsummer Fires

Kokto w top5 podsumowania? Kim jesteś i co zrobiłeś z Munlupem, itd. A jakoś tak wyszło, że patrząc na ten zacny zestaw muzyki jaką wrzuciliście, Fru Fru wryło mi się do głowy. Może się kiedyś przekonam do tego zespołu, na pewno Mentos mnie do tego przybliżył (po tym jak Musiał mnie oddalił, a mówimy o tej samej płycie lol). Ja nie wiem, ja nie analizuję, ja tylko słucham muzyki.

Daniel Bernstein, Guy Whitmore & Matt Allen - Pickman St. Street

Wujek rozbił bank kawałkiem z gry. Ale nie byle jakiej gry i nie byle jakim kawałkiem. Oby więcej takich niespodzianek od Shodana, bo jak chłop ryzykuje i pozwala sobie zaszaleć, to dzieją się rzeczy wybitne.


A oto reszta mojego top 25:

Dragon

Alpha Wave Movement - Liquid Cosmos
Antenne - Here to Go
Ian Boddy - Box of Secrets
Asia Minor - Northern Lights
Arcane - Philae
Better Person - Na zawsze


Dragon klasycznie wygrywał u mnie elektroniką, ale nie tylko. Delikatne wokale, gitarowe granie, czy trip-hop, również Smokowi wyszły naprawdę dobrze w tej 25-tce. Długo przesypywałem przez sito wybory z jego propozycji.

Murzyn

Goya - Niespodzianka 2002
The Rapture - It Takes Time To Be A Man
Dimlite - SE SE SC
Grauzone – Eisbär
Lianne La Havas - Tokyo (Live at Sofar Tokyo)


Murzyn, jak to Murzyn, dostarczył bardzo dużo podobającej mi się muzyki, chociaż miewał również potknięcia, ale nieznaczne. Powyższa lista pokazuje, jak wszechstronny był Jacek z Bełchatowa w tym rozdaniu, trafiając w mój gust z wielu róznych stron.

Musiał

Andy Prieboy - No Reason
The National - Nobody Else Will Be There
Goran Bregović & Kayah - Nie ma, nie ma ciebie


Musiał, jak to Musiał, dostarczał dużo tandety, ale też zdarzało mu się mocno i zaskakująco trafić, choćby tym Bregovicem, za którego go najpierw ojebałem od góry do dołu, a teraz wrzucam go do topu 25-tki. Prettyboy, który miał nie być na Halloween, wypadł idealnie jako numer na Halloween, a The National porazili poziomem. Oby więcej takich chwil w piątym rozdaniu!

Mentos

Uriah Heep - July Morning
Marek Biliński - Sen Mistrza Alberta
Have a Nice Life – Bloodhail


Mentosiwo również wszechstronnie, jak nie gitarowe dziadostwo, tak elektroniczne dziadostwo i indie granie do dyktafonu, którego nie pamięta już nawet porcys, a Seba tu zapodaje i Munlup jest zadowolony. Mentos to dzika karta i niech tak pozostanie.

Wujek

London Grammar – Rooting For You
Varius Manx - Harfa
Julia Pietrucha - We Care So Much


Wujek wygrał u mnie instrumentalem, ale w pozostałym zakresie dostarczał kilogramy śpiewających pań, z czego oczywiście wycedziłem coś dla siebie. Zaskakująco no-manowe Varius Max, London Grammar, które nie do końca weszło w albumówce i Julia Pietruszka, która niepozornie wdarła się do zestawienia. Musiałem niestety olać propozycje italo, bo zwyczajnie nie przebiły zeszłorocznych, ale również dały sporo radości.

Dodatkowo, mały topik znanych mi już utworów, które pojawiły się w tej 25-tce (kolejność losowa):

Madonna - Sorry
Reni Junis - Ostatni Raz (Nim Zniknę)
U2 - New Year's Day
4 The Cause – Stand By Me
Andrea Parker – Melodious Thunk
Beastie Boys - (You Gotta) Fight For Your Right (To Party)
Chris Rea - Auberge
Mark Lanegan - Daylight in the Nocturnal House
New Order - Crystal
Gazebo - I Like Chopin
Portishead - Over
Radiohead - Everything In Its Right Place
Tori Amos - Crucify
Yes - Close to the edge
Piasek - Jeszcze bliżej
The Cure - One Hundred Years
The Microphones - I Want Wind to Blow
Alice in Chains - Them Bones
Obywatel G.C. - Ani ja, ani ty


Tradycyjnie, dziękuję Wam wszystkim za udział w tej zabawie. Za nami dwa lata wspólnego obrzucania się muzyką. Mnie osobiście, wzbogaciło to muzycznie w sposób, którego nigdy bym się nie spodziewał. To jest niesamowicie satysfakcjonujące uczucie, poznawać tyle nowej i dobrej muzyki od ludzi, których lubię i szanuję. No dobra, czasami wrzucacie syf, ale i tak Was lubię i szanuję. Za kolejną stówkę!
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 13 sty 2024 00:52

Juraje w topie z braku laku czy jakoś zaskoczyły w międzyczasie? Pamiętam, że to była jedna z moich gorzej odebranych wrzut, bodaj tylko wuja jej nie zjechał
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 sty 2024 00:55

Juraja z wiekiem wchodzi coraz lepiej, a od tamtej pory trochę się zestarzałem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 13 sty 2024 00:59

Zle mi sie kojarzy, bo pamiętam jak mnie zrąbałeś, skąninąd słusznie, na priv za wrzucenie linka w jakiejs guwnianej jakosci, a tak sie sklada, ze bylem w Warszawie oraz rozsierdzony i bez tego xd
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 sty 2024 01:05

To wiele tłumaczy
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 sty 2024 01:17

Wiese cieszy mnie równie mocno jak Peja (świetny duet btw), wczoraj widziałem że ktoś słuchał kolejnej porcji medytacyjnych dronów z kaset... to zassałem z pewnych ź r ó d e ł kolejne płytki. Prawdziwy mistrz w tej dziedzinie, chyba też sobie kupię ten zacny instrument
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 sty 2024 10:29

Polecam, Piotr Fronczewski.

Tylko sprawdź sobie wcześniej na yt tonację dla konkretnego rozmiaru.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 sty 2024 11:40

Możecie podać nazwy albumów z tą misą?
Przesłuchałem dzisiaj dwa, ale nie było tam misy.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 sty 2024 11:48

No np. Tibetische Klangschalen, to ma dwie części przynajmniej
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 sty 2024 11:51

Sprawdzę później.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 14 sty 2024 11:46

Mam wrażenie, że ta 25-ka była jednak słabsza od trzech poprzednich. Z jednego powodu. Zawsze przy podsumowaniach i ustalaniu top-25 po wstępnej selekcji wychodziło mi tak dużo utworów, że musiałem potem sporo odrzucać. Czasami z ciężkim sercem. Tymczasem teraz pierwszy raz miała miejsce sytuacja, że po wstępnej selekcji okazało się, iż muszę jeszcze dwa utwory dobrać, bo jest ich za mało. Uzbierała się oczywiście gromadka zacnych numerów, a nawet bardzo zacnych, ale nie ma ich tyle, co zawsze. No ale to już czwarta tura, więc nie ma się co dziwić. Ciekawe, czy ten trend się utrzyma w V. Ja na wstępie zabawy utworzyłem sobie listę utworów, którą ewentualnie potem uzupełniałem o jakieś rzeczy, które mi się przypomniały. Ta lista się dosyć mocno już przerzedziła. Więc na pewno w dalszej części zabawy czasami sięgnę po dubla. Zostało mi jeszcze trochę starych i powszechnie znanych hitów. Nie lubię jednak umieszczać takich utworów za bardzo i unikam tego jak mogę. Bo to już dużo mniejsze emocje od sprzedawania czegoś swojego i nikomu nieznanego. Ale teraz mogą się takie z mojej strony czasami pojawiać. Do tego zacznę wrzucać już rzeczy nowsze, stosunkowo niedawno poznane. Albo utwory wykonawców lepiej poznanych już dzięki tej bestce. Wiem, że niektórzy z Was mają w rękawie jeszcze dużo muzyki do zaprezentowania. No ale trzeba wziąć pod uwagę, że jak Wy tonami odkrywaliście nowe rzeczy, ja wciąż tkwiłem w hermetycznym świecie DM. Mimo tego myślę, że jeszcze trochę czasu upłynie, zanim wyczerpią mi się pomysły.

Top 25 utworów wcześniej nieznanych:

1. Marius Bear – Boys Do Cry
2. Pulp – This Is Hardcore
3. The Manhattan Transfer – Four Brothers
4. Piano Magic - The Nostalgist
5. Lianne La Havas – Tokyo
6. Radiohead - Everything In Its Right Place
7. Portishead – Over
8. Kano - Good Youtes Walk Amongst Evil
9. Willie Hutch - Brother's Gonna Work It Out
10. Arcane – Philae
11. Kangding Ray - nn/peaks
12. Bluszcz - Sopot '86
13. Klaus Wiese - The Chamber of Eternity
14. Godspeed You! Black Emperor – Static
15. Antenne - Here to Go
16. Ian Boddy - Box of Secrets
17. Julia Holter - Sea Calls Me Home
18. Andy Prieboy - No Reason
19. The National - Nobody Else Will Be There
20. Ladytron - Destroy Everything You Touch
21. Trentemøller - Miss You
22. purity ring - sea castle
23. Strawberry Switchblade - Since Yesterday
24. Have a Nice Life – Bloodhail
25. Caroline Polachek - Welcome To My Island


Hien - 4
Stripped - 5
Dragon - 7
Devotional - 5
Mintaj – 4

Rozłożyło się dosyć równo. Jedynie Dragon się nieco wysforował do przodu.

Top 10 utworów wcześniej znanych:

Crowded House – Don’t Dream It’s Over
Steven Wilson – Veneno Para Las Hadas
Porcupine Tree – Stars Die
Madonna - Sorry
Kelis - Trick Me
Chris Rea – Auberge
New Order – Crystal
U2 - New Year's Day
Tori Amos – Crucify
DNA feat. Suzanne Vega - Tom's Diner

Hien – 3
Stripped - 0
Dragon - 1
Devotional - 4
Mintaj - 2

Tylko 10 utworów, bo za dużo jednak z tego zestawienia nie znałem. I tych, których niezbyt lubię, to też tu nie umieszczałem.

Teraz parę słów o każdym.

Hien

Na pewno rzuca się w oczy fakt, że Kuba ma w moim zestawieniu mniej utworów, niż zwykle. Ale pewnie jest to spowodowane tym, że w tej turze często wychodził ze swojego Hien-core i prezentował rzeczy z gatunku tych, co mi osobiście po prostu nie odpowiadały. Ale było kilka brylantów, do których wciąż powracam z ogromną przyjemnością. Mówię szczególnie o Marius Bear i Piano Magic. Dwa totalnie niesamowite utwory.
Z rzeczy znanych 3 potężne wystrzały, w tym 2 autorstwa niezawodnego Stevena Wilsona.
Pewnie Hien zaprezentuje nam jeszcze niejedną twarz w drugiej setce i ciekawy jestem, co z tego wyniknie. Mam jednocześnie nadzieję, że ma jeszcze sporo takich asów w rękawie jak The Nostalgist.

Stripped

Jacek zaczął bardzo niemrawo jak dla mnie. Pierwsze 10 kolejek spisałem właściwie na straty. Na szczęście od 11 kolejki powróciła dobra muzyka i było sporo dobrych momentów. Zaczęło się od Lianne La Havas. Potem do akcji wkroczyły wielkie firmy w postaci Radiohead I Portishead. Na koniec poprawił jeszcze utworem w stylu grime i dyskoteką z lat 70’. W ogóle w zestawieniu był jeszcze The Rapture, ale już pisząc ten tekst zauważyłem, że przeoczyłem Radiohead, więc musiałem jednak podmienić. Nie chciałem wycinać utworu innemu graczowi.
Podsumowując ta 25-ka w wydaniu Murzyna była bardzo nierówna, ale jednak sporo dobroci dało się wyłowić.

Dragon

Robert to tym razem niekwestionowany zwycięzca u mnie. Początek też miał niemrawy, ale trwało to jednak dużo krócej niż u Jacka. Bo już od 4-ej kolejki zaczęło się dobre granie. Zdarzały się oczywiście jakieś dziwne wynalazki, ale przeplatane były naprawdę dobrą muzyką. Lubię Dragona w elektronicznym wydaniu. Wtedy rzadko mam mu coś do zarzucenia. A wiele z tych utworów nawet skłania mnie potem do zainteresowania się całym albumem, co jest chyba największym osiągnięciem. Tak więc mamy w zestawieniu sporo klimatycznego ambientu, majestatyczny Godspeed You! Black Emperor, świetne Antenne. Nawet dla polskiego wykonawcy znalazło się miejsce.
Świete rozdanie panie Robercie. Oby tak dalej. Eksperymentuj sobie jeżeli to lubisz, ale nie rezygnuj z tego, w czym jesteś najlepszy.

Devotional

Adrian miał naprawdę niezłe rozdanie. Było zdecydowanie mniej dziadostwa, niż w poprzednich turach. Za to sporo dobrej muzyki. Już od początku zaczął dobrze. Wyłuskałem do zestawienia 5 utworów. I to bardzo mocnych. Największe piętno dev odcisnął na mnie Julią Holter. Dzięki jednemu utworowi i jego malowniczemu opisowi słuchania tegoż utworu stojąc w ubraniu po szyję w morzu poznałem kawałek naprawdę wspaniałej muzyki. Bo pani Holter znalazła stałe miejsce w moim sercu. I przyjdzie czas, że i ja ją tutaj wrzucę.
Było też parę bardzo dobrych znanych mi już utworów.

Mintaj

Sebastian po znakomitej trzeciej turze tutaj spisał się nieco gorzej. Nieczęsto na coś mehałem (głównie na prastare dziaderstwa), ale też nie było za dużo jakichś mocnych wystrzałów. 4 wyłuskane utwory bardzo zacne. Poza tym po prostu dużo muzyki „tylko” i „aż” rzetelnej.
Mentos właściwie jako jedyny decyduje się tutaj proponować rzeczy dopiero co poznane. I ta znajomość liczona jest w dniach! Ale póki będzie to dobra nuta, to nie mam nic przeciwko.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 14 sty 2024 21:28

PODSUMOWANIE CZWARTEJ EDYCJI

Gdy te pół roku temu podsumowywałem trzecią beatkę pisałem coś o STABILIZACJI, bo faktem jest, że pierwsza połowa AD 2023 stała pod znakiem względnego spokoju. Ale że w życiu, przynajmniej moim, taki okres nie może trwać za długo, to edycja czwarta zaczęła się jak w tym słynnym powiedzeniu o filmach Hitchcocka - od trzesięnia ziemi, a potem było jeszcze intensywniej.

Zaczęło się od informacji o nieprzedłużeniu umowy w poprzedniej pracy, potem konieczność srogiego fizycznego zapierdolu w celu przetrwania przez prawie pół lata, gdzie w międzyczasie się wpieprzyłem w związek, następnie znalezienie lepszej i dobrze płatnej pracy niemal równolegle z początkiem jesieni i zakończenie relacji parę tygodni później. Generalnie to nie będę tego wszystko wspominać jakoś arcyźle, bo pewnie do tej pory bym tkwił w średnio rozwojowej pracy z ludźmi, których średnio lubię za słabe pieniądze, a ten związek to tak czy siak by nie miał racji bytu, no ale nawet nie wiecie jak doceniam święty spokój i nudę.

Może brzmię jakbym się usprawiedliwiał, ale jak o tym myślę, to naprawdę sam się sobie dziwię, że dawałem radę jeszcze jako-tako partycypować w w tutejszych zabawych. Może i częśc kolejek jakoś przeleciała obok mnie, ale mimo wszystko ta beatka pozwalała mi przetrwać w paru ciężkich dla psychy momentach i tutaj pozwolę sobie przejść do sedna, bo jednak zaczęło się robić zbyt ckliwie, a nie przesadzajmy xD

Zgodnie ze starą, niepisaną tradycją czas na dwie dwudziestki piątki i jedną dychę.

Najsampierw rzeczy mi nieznane. Wybrałem jakieś niecałe 40, ale wyselekcjonowałem 25. Być może gdybym miał robić taką samą listę jutro lub za tydzień wyglądałaby nieco inaczej, ale na ten moment wygląda to tak:

Maya - Lait de Coco
Blach Uhuru - Mondays/Killer Tuesday
The Rapture - It takes time to be a man
Neil Perch Zion Train - Beware
Grauzone - Eisbar
Felipe Gordon - Don't Mess With My Moog
Willie Hutch - Brother's Gonna Work It Out
Julia Holter - Sea Calls Me Home
Smashing Pumpkins - Eye
Andy Prieboy - No Reason
Mark Lanegan - Daylight In The Nocturnal House
Francesco Napoli - Balla Balla
Elton John - Whispers
Andrea Parker - Melodius Thunk
Max i Kelner - Mamy Zahut
Obywatel G.C. - Ani ja ani ty
Lech Janerka - W naturze mamy ciągły ruch
Asia Minor - Norther Lights
Biosphere - Corona
Ian Boddy - Box of Secrets
Pulp - This Is Hardcore
And One - Speicherbar (Live Julia)
Inspiral Carptes - She Comes in the Fall
Pavement - You Are A Light
Orbita - Lush 3-1

DEV - 4
DRAGON - 6
HIEN - 5
SHODAN - 3
STRIPPED - 7

Rzeczy mi znanych było w sumie niewiele. Nie naciągnąłbym nawet na siłę do 25, więc wybieram top 10:

Radiohead - Everything In It's Right Place
Porcupine Tree - Stars Die
Eugenia Vlasova and Andru Donalds - Winds of Hope
Gazebo - I like Chopin
Beastie Boys - Fight for your fight
Peja - Co Cie Boli?
GYBE - Static
Madonna - Sorry
Portishead - Over
Crowded House - Don't Dream It's OVer

DEV - 2
DRAGON - 3
HIEN - 2
SHODAN - 1
STRIPPED - 2d

Po zaawansowanych obliczeniach matematycznych, czyt. zsumowaniu liczby kawałków w obu zestawieniach bestkę vol. 4 wygrał u mnie kolega JACEK, chociaż DRAGON szedł z nim łeb w łeb i gonił go mocno po piętach. Mimo wszystko, Jaca miał jedną nieznaną mi rzecz więcej, więc minimalnie wygrał. Tuż za nimi Hien, który w obu zestawieniach znalazł się siedem razy, Musiał z sześcioma kawałkami, a za nimi Wuja, który na obu listach pojawił się cztery razy.

Jeśli chodzi o kolegę STRIPPEDA vel JACKA vel MURZYNA to chyba po tych dwóch latach zabawy w końcu jakoś udało mi się "zrozumieć" jego gust - może jestem oporny na dobrą muzykę, ale jednak nie głuchy. Patrzę na listę nowości i widzę dużo zajefajnych rzeczy z różnych światów, których w innych okolicznościach bym pewnie nie odkrył. Zaczęło się od przyjemnego "obsure" letniaczka z Francji, który przypomina mi o tym, że muszę kiedyś wkręcić się na serio w muzykę stamtąd, bo w latach 80 i 90 nagrano tam dużo szerzej nieznanych kapitalnych rzeczy. Potem było spoko reagge, niezgorsze fajne The Rapture wleciało w dobrym czasie z tego co pamiętam), tradycyjnie przewinął się fajny post-punk z Niemiec, który nagrano w Szwajcarii i trochę na zasadzie honorable mention CZARNE granie, bo co to za bestka murzyna bez takiego? No i ulubione Radiohead i fajne Portishead, o którym trochę mi się przez lata zapomniało.

DRAGON miał jedno "odkrycie" mniej i tylko dlatego zajął "zaledwie" (za mało "brania" w "cudzysłów", "xd") drugie miejsce, ale mam nadzieję, że go to nie boli, jak to, że Rychu Peja ma dziś szansę uczciwie zarobić. W każdym razie dostałem od niego świetnego Obywatela G.C., chyba jedną z lepszych wrzut w tej zabawie, trochę kwartałogodzinnej elektroniki, trochę nietypowy dla wrzucającego rock progresywny i Janerkę, a Janerka zawsze spoko. Miło było też usłyszeć jedno z lepszych GY!BE, jedną z fajniejszych Madonn oraz Rycha Peję. No jest dobrze.

Ojciec założyciel HIEN nie zawiódł - jak zawsze. Pulp było super i odczarowało mi zespół, za którym przez lata nie przepadałem, bo się odbiłem od Disco 2000 wieki temu. Generalnie Kuba jest dobry w "odczarowywaniu" zespołów do których mam uprzedzenia, bo o ile po pierwszej wrzucie And One w życiu bym po ten zespół nie sięgnął, tak po Speicherbar... w sumie czemu nie? O Inspiral Caprets przez te tygodnie niesłusznie zapomniałem, Pavement BAZA, Orbital też. Z rzeczy znanych spoko Porki i Crowded House - za to mógłbym rozważyć dodatkowe punkty, bo tak się składa, że kolega wrzucający miał idealny timing i wrzucił to w okresie, w którym doskonale to pasowało jako soundtrack do mojego życia.

Kolega MUSIAŁ zaskakiwał od czasu do czasu, ale jak już to zaskakiwał bardzo przyjemnie. Wszystkie te wrzuty jakoś pasowały mi do ówczesnej aury i po prostu z nimi byłem w stanie relować, lub mam to teraz vide Andy Prieboy. Mocno mi zaskoczyli Rozpierdalacze Dyń, Julki Holter często słuchałem latem. Spoko było sobie posłuchać Gazebo raz jeszcze i przypomnieć o tym hicie Radia Zet z 2007 w postaci Winds of Hope, który w sumie też dość zaskakująco często gościł u mnie na słuchawkach.

Cztery kawałki SHODANA niby nie brzmi imponująco, ale quality not quantity czy coś. Francesco Napoli okazał się być zaskakująco niezły, gdy do niego wróciłem po jakimś czasie, ale Whispers to jedna z ładniejszych rzeczy, które przewinęły się w toku tej zabawy, a Andrea Parker też sroce spod ogona nie wypadła. No i przypomniałem sobie, że muszę walczyć o swoje prawo do imprezy, a to też jest ważne!

Tutaj też powinno być Worst of, ale tbh za cholerę nie chcę mi się takiego klecić, zresztą nie pamiętam zbyt wielu jakichś megasłabych rzeczy z tej edycji, a i chyba nie o to tu chodzi.

Szczerze mówiąc, po tych dwóch latach nie tylko nie czuję wypalenia, ale mam nadzieję, że pociągniemy tę zabawę jeszcze parę dobrych lat. Może to jest skorelowane z tym, że w tym roku złapałem jakiegoś dziwnego bakcyla na odkrywanie muzyki, którego nie miałem chyba od studiów. Od poniedziałku leeecimy panowie!
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7405
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 sty 2024 14:40

Uwaga, uwaga, mam gówniany komputer. Serio, tak huiowej klawiatury nie widziałem w żadnym innym sprzęcie, jaki kiedykolwiek miałem. Co za dno.

BEST OF BEST OF FORUM IV

Zaczynamy podsumowanie! Trochę się nazbierało, było sporo zaskoczeń, ofc pozytywnych (choć i negatywne wpadały, ale to już nie będę się nad nikim pastwił, luzik, NO, może troszkę tylko...), także pragnę je tutaj ładnie opisać w postaci mojego osobistego Top 5, następnie - idąc formułą przedmówców Top 10 nieznanych i Top 10 znanych, co da 25, idealna 1/6 całego dotychczasowego zestawienia. No i, rzecz jasna, opisy indywidualne. Jedziemy więc!

OSOBISTE TOP 5:

1. Maya - Lait de Coco

Będę trochę przynudzał, tzn. nie będzie to nic o tyle zaskakującego, że już masa osób przede mną to wskazała, ale... nie dało się inaczej. Utwór jest wprost idealny, doskonały przykład takiego lekkiego, ale też lekko melancholijnego (a Musiały to lubią) letniaczka, który wprost poraża swoim klimatem. Człowiek to słyszy, nawet teraz (właśnie sobie odpaliłem), i mimo panującej na zewnątrz srogiej, zimowo-styczniowej aury, widzi się na jakiejś white sandy beach, gdzieś bardzo daleko stąd, palmy, mleczko kokosowe, drineczek, roznegliżowane dziewczęta (chłopcy również), leżaczek, parasol, czilera utopia. Właściwie nie wiem, co więcej laurkowego mogę napisać, to jest kawałek doskonały. Dla mnie na miarę pewnego numeru pewnego polskiego zespołu sprzed bardzo, bardzo wielu lat. No i jeszcze to odjechane wideo. W ogóle beka, albowiem już kilka tygodni po zapodaniu tego utworu do bestki moja głowa zarejestrowała, że zrobił to... Mentos, nie Murzyn. Cóż, Mentos to jednak firma obskjurowa na tym forum. Niemniej jednak prejz za kawałek musi być. Świetny!

2. Anna Jurksztowicz - Video Dotyk

Ten utwór, podobnie jak powyższy, jest dla mnie - co już pewnie pisałem zresztą w samej recenzji - kwintesencją kulturowo-społecznego przejścia pomiędzy siermiężnymi, szarymi peerelowskimi ejtisami, a okrutnie kolorowymi, ale aż do porzygu przesadzonymi najntisami nowej rzeczywistości. Polski pop pachnący klasycznym, brytyjskim synthpopem, najbardziej wysmakowaną nową falą there is, świetny głos Jurksztowicz, obrazy w stylu zdjęć do Zabij mnie, glino (najbardziej kluby i kawiarnie), właściwie znów wszystko jest super i nie mogę powiedzieć złego słowa. To jeden z tych numerów, do których wracałem bardzo często, a to nie zdarza mi się często w kontekście wrzucanej tutaj polskiej muzyki. Oto utwór, którym Mentos ugruntował dla mnie swoją pozycję człowieka ekstremalnie ciekawego muzycznie, który zawsze dowali czymś - nie zawsze, ale w końcu na pewno - w czym człowiek się totalnie zatraci i nawet, jeśli wcześniej trochę mehał na poprzednie wrzuty, nagle zacznie patrzeć na wrzucającego w zupełnie inny sposób. Szanuję, słucham dalej, bo super <3

3. Grauzone - Eisbär

Murzyn niby murzyński, ale jak trzeba, to to Murzyn w futrach pośrodku śniegów (im kalten Polar). Raczej hiphopowo, wyraźnie bardziej po polsku, przez co miałem problem ze znalezieniem czegoś bardzo dla siebie (w tej kolejce chyba najczęściej wzruszałem ramionami właśnie na wrzuty Jacy), ale tutaj też coś się w końcu MUSIAŁO (hehe) trafić. No i padło na niemiecką zimną falę. Czy właściwie może być lepsze połączenie? Kawałek jest fantastyczny, jednostajny, ale nie "martwy", trochę się w nim dzieje, super linia basowa, wyraźnie zaznaczone gitary w stylu Gang of Four, te wszystkie klawiszowe przeszkadzajki, DOSKONAŁE bębny, no i ten zimny i zdystansowany sax na sam koniec, który daje taki, hmmm, liminalny wręcz klimat. No i na dokładkę fajny tekst z dobrym, typowo niemieckim wokalem. Obiecałem sobie, że zapoznam się z resztą twórczości tej grupy (cały jeden album raptem i naręcze singli) i wiem, że w końcu to zrobię (ten rok będzie odpowiedni), a na razie zachwycam się nim samym ponownie z odpowiednią, zimową aurą na zewnątrz. Murzyn kazał na siebie długo czekać, ale jak już walnął, to z grubej rury (i zimnej na dodatek!).

4. The Manhattan Transfer - Four Brothers

Muzyka kabaretowo-wodewilowo-musicalowa (wymyśliłem chyba właśnie nowy gatunek) nigdy nie była jakoś bardzo moim konikiem (tzn. w ogóle tego nie słuchałem, bo kojarzyło mi się z... musicalami, a tych długo nie znosiłem z całego serca), ale zdarzało się, że wpadł na listę dobry tego typu numer. Ten nie jest po prostu dobry - jest wybitny, i im bardziej i dłużej go słucham, tym bardziej mi się podoba (dłużej też). Właściwie zastanawiam się, jak to możliwe, że kawałek tak przecież dla Hiena istotny słyszałem pierwszy raz w tej bestce. W sensie, z reguły mi coś albo odpalał (też się dobierał do radioodbiorników w moich kolejnych autach), albo chociaż podsyłał. Tego na pewno nie (ale też sam nie podejrzewał mnie o Vaya Con Dios). Energia sceniczna tej piosenki mnie powala na podłogę, poważnie. Myślę, że moja "tolerancja" (użyję tego słowa, albowiem nic lepszego mi do głowy nie przychodzi) na tego typu muzykę znacząco zwiększyła się pod wpływem słuchania kolejnych części składanek Radia RAM czy SFT (choć te ostatnie już się nie ukazują, za to Trzciński ewidentnie żyje, bo jakąś książkę napisał). Ale to dobrze, bo horyzonty szersze i gust lepszy, bardziej eklektyczny. Łączone wokale, harmonie, delikatne dęciaki, pięknie brzmiące pianino, i super basik, który jest tak cudownie barowy, aż się chce tańczyć pośrodku zadymionej knajpy, odpalić dobre cygaro, wypić odpowiednio podanej whisky, chciałbym kiedyś usłyszeć coś podobnego na żywo.

5. London Grammar - Rooting For You

Z London Grammar mam nieziemski problem, albowiem momentami głos wokalistki Hannah Reid mnie tak diabolicznie denerwuje, że to głowa mała. Niewiele znam kobiet (osobiście przede wszystkim), które miałyby tak niski głos, i który brzmiałby jednocześnie faktycznie dobrze (nie będe jednakowoż pisał, no, wiadomo jakich rzeczy, albowiem nie chcę wyjść na seksistę) i w jakiś sposób intrygująco. A z osób poza tymi, które znam, to może nie wiem, Cher (ale przecież też nie ma AŻ TAK niskiego głosu). Jednocześnie jest w niej (tzn. Reid) coś pociągającego o tyle, że jej głos dobrze pasuje do muzyki, jaką sadzą jej partnerzy. Na początku to był tylko vibe (moja recka była mimo wszystko dość pozytywna), ale po odsłuchaniu Californian Soil, do którego regularnie wracam (TAK JEST WUJA, WRACAM DO CS BO MNIE WESSAŁO COŚ TYM ZROBIŁ DO CHOLERY) nabrałem innego spojrzenia. Tzn. vibe nadal jest i jest oczywiście najistotniejszy, ale, co tu dużo mówić, to jest po prostu dobra piosenka. Klawisze, gitara, pianino, które zawsze mnie wygrywa, no i ten głos, wystarczy, że będę go sobie dawkował odpowiedni i już jest inaczej. Ten numer to dla mnie brama do jesieni i coś, co obok Achtung Baby (też od Wujasa przecież) na długo zaznaczy mi przełom września i października. Wielkie i piękne odkrycie.

No dobra, to była osobista topka 5-ciu absolutnie najlepszych kawałków, jakie wylądowały w BoFIV. Tzn. takich, którym chcę dać dodatkowy prejz, dodatkowo opisać, etc., albowiem ciężko byłoby naskrobać parę zdań dla kolejnych 20, jakie zamierzam tu zapodać. Albo inaczej - ciężko może by nie było, ale bardzo chcę uniknąć powtórzeń, także uwaga, oto mój Top 10 tych, których wcześniej nie znałem (z oczywistych względów wykluczam powyższe 5, znów - chcę uniknąć powtórzeń; kolejność dowolna):

1. Datarock - Amarillion (Hien)
2. Asia Minor - Northern Lights (Dragon)
3. Djeneba - Better Day (mintaj)
4. Have a Nice Life - Bloodhail (mintaj)
5. Willie Hutch - Brother's Gonna Work It Out (Golas)
6. Jaden Smith - Fallen (Golas)
7. Tarkan - Şıkıdım (Wuja)
8. Porcupine Tree - Stars Die (Hien)
9. Ochre - Seesoar (Dragon)
10. Games - Strawberry Skies (mintaj)

Także klasyfikacja wygląda teraz następująco:
mintaj - 3
Hien - 2
Golas - 2
Dragon - 2
shodan - 1

Zwycięzcą zostaje Seba, który, możnaby rzecz, wyjątkowo mnie w tej kolejce rozpieszczał. Nawet, jeśli coś nie siadło jakoś mocno na początku, to potem siadało tak bardzo, że wgniatało mnie w ziemię. Ponadto póki co to Miętus przoduje również w liczbie wykonawców, których zacząłem poznawać pod wpływem jego wrzut (prym wiedzie Art of Noise, moje największe odkrycie ubiegłego roku, ale o tym napiszę w innym podsumowaniu z okazji pierwszej osobistej setki). Hien go gonił i byłby przegonił, ale za dużo z jego rzeczy znałem wcześniej o tyle, że mi je po prostu puszczał. Golas no to wiadomo, nie rozumieliśmy się w tej kolejce jakoś bardzo, ale za to jak już coś dla siebie znalazłem, to był to totalny nokaut. Dragon ewidentnie musiał mnie trochę wymęczyć powtarzalnością swoich schematów, niemniej jednak nie oznacza to, że były one złe - po prostu potrzebowałem chyba nieco innej muzyki teraz. Wuja niby na końcu, ale też jedną super rzecz, którą również zwyczajnie znałem wcześniej, i tak przechodzimy do Top 10 tych, które wcześniej znałem (kolejność znów dowolna):

1. Electric Light Orchestra - Rock'n'Roll Is King (Wuja)
2. Rihanna - Disturbia (Hien)
3. The Postal Service - This Place Is a Prison (Hien)
4. Obywatel G.C. - Ani Ja, Ani Ty (Dragon)
5. Portishead - Over (Murzyn)
6. Crowded House - Don't Dream It's Over (Hien)
7. Piano Magic - The Nostalgist (Hien)
8. Orbital - Lush 3-1 (Hien)
9. Madonna - Sorry (Dragon)
10. Avril Lavigne - I'm With You (Murzyn)

No, co ja mam powiedzieć:
Hien - 5
Dragon - 2
Murzyn - 2
shodan - 1
mintaj - 0

Tym razem to mentos wypadł z zestawienia, ale wygrał poprzednie, więc tak oby na otarcie łez. Tę topkę wygrywa Hien, co jest o tyle zabawne, że połowa tych utworów mogłaby się znaleźć w pierwszej dyszce wyżej, albowiem wykonawców tych (i ich numery) poznałem przez Hiena właśnie xD Orbital w styczniu 2021, Piano Magic w październiku 2017, The Postal Service puszczał mi w sąsiedztwie pewnego creepy łódzkiego cmentarza, no co ja mam powiedzieć, trendsetter. Madonna i Rihanna musiały tu wlecieć, bo lubię bardzo obydwie (Madonnę w każdej chyba odsłonie, poza średnimi romansami z r'n'b), Murzyn zapodał jedną oczywistością i jednym totalnym nostalgicznym klasyczkiem, który przypomniał mi o pewnym dziewczęciu o imieniu Agnieszka i o tym, że jestem już dziadem, albowiem latałem za nią dokładnie 20 lat temu, a ona puszczała mi Avril. Ja grałem w Gothica. Chyba sobie dziś pogram. Autentycznie, słucham tego kawałka już 3 raz teraz, dopadła mnie Eska-core. Dragon przypomniał mi genialnego Ciechowskiego w równie genialnym wydaniu, a nie słyszałem tego numeru od 15 lat, za to Wujas wrzucił ulubiony numer "Elektryków" dla mojej mamy. Za którym sam bardzo przepadam, w ogóle cała Secret Messages to dobra płyta, warto poznać. No dobra, tylko czy ja mam coś jeszcze do napisania indywidualnie? Właściwie każdy już jakąś laurkę dostał, więc może tak po jednym zdaniu, co by nie przedłużać (kolejność dowolna):

Mentos - jak już mówiłem, Wielki Elektronik, znaczy Odkrywca, a raczej Przedstawiacz, chociaż Elektronik też. Gość pluł w tej kolejce elektroniką z siłą równą samemu Robertowi, ale w zdecydowanie bardziej popowej odsłonie. Najpierw wspaniała Jurksztowicz, potem Games, potem Purity Ring (zacząłem się przekonywać), w końcu Strawberry Switchblade, które też mi ładnie siadło po czasie. Podobnie zresztą z Caroline Polachek, która może nie jest dla mnie odkryciem na miarę Realiti od Grimes, ale po płytę sięgnę. Na dodatek dostałem super Black Sabbath, przypominajkę starych, dobrych czasów z Alice in Chains, genialnego obskjura w postaci Djeneby i jeszcze Bloodhail, album już zassany i czeka! Właściwie nie wiem, co więcej dodać, oby... więcej takich rzeczy. Jak jeszcze nadchodzącej wiosny przyleci coś w stylu Grimes rok temu, to ja jadę do Wroca, przysięgam.

Dragon - to przede wszystkim przynajmniej 90% Roberta w samym Robercie, a więc sporo rozwleczonej, nastrojowej i okołoambientowej elektroniki, gdzie było dużo fajnych rzeczy, choć - nie będę ukrywał - było to dla mnie troszkę zbyt mało, by trafić do którejkolwiek topki (poza Ochre). Wciąż na uznanie zasługują Tau Ceti, Biosphere, Ian Boddy i fantastyczne Alpha Wave Movement (każde się biło o podium z Ochre, ale ostatecznie wybrałem to najbardziej ze mną po czasie wajbujące). Dodatkowo wyżej wspomniany Obywatel oraz super porcja tureckiego progu, czego się nie spodziewałem. Przypomniano mi jeszcze GY!BE oraz wrzucono całkiem przyjemny i też nieco oniryczny Bluszcz '86, który - po czasie tak stwierdzam - zyskuje jako jakiś taki letniaczek zza ściany, choć głównie klimatem brzmienia. Ale do tego wszystkiego doszło jeszcze, na sam koniec przecież, Antenne, które brzmi jak druga część Maxa Payne'a. A ta była dobra. Keep up the good work!

shodan - Wujas rozłożył mnie na łopatki Tarkanem i jego KRĘĆ SIĘ KRĘĆ, które mimo całej swojej typowo azjatyckiej, popowej pompatyczności trafiło do mojego Eska-core (w głębi wciąż) serduszka, przypomniało hiciory z kaset słuchane przez moją ciotkę i wuja u zarania XXI wieku, przeniosło na Wschód, którego nigdy nie widziałem, a zawsze chciałem doświadczyć. To jest taki muzyczny kebab, każdy będzie miał jakieś uwagi, to chlebek za miękki, pita za twarda, za dużo warzyw, za mało warzyw, a mięso źle doprawione, a falafel suchy, ale jak trzeba, to się ze smakiem opędzluje. Oprócz tego oczywiście London Grammar stanowiący de facto teaser całej płyty, ale też np. powtórka z Norwegów, fajna Gruzinka, no i rzecz jasna kolejny powrót do przeszłości (dla mnie) w postaci Sarah Connor. Nierówno, fakt, ale zawsze znalazłem coś dla siebie.

Hien - tutaj ciężko było dokonywać wyborów, bo zawsze coś mi się podobało. Dodam więc, że w tej kolejce u Hiena odnajdywałem się chyba równie bardzo, co u Seby, albo przynajmniej Kuba był tuż za Sebą. Z niewskazanych przeze mnie topkowych utworach na pewno na uwagę zasługuje Coldplay ze swoim zimnym Oceans, nieco bekowy - ale wciąż super - Vitas (fajnie, że nie jestem tu jedynym gościem od śpiewanej rosyjskiej muzyki, albowiem AL-90 to jednak instrumental), przypominajka kapitalnego wieczoru na diabelskie święto Heloim AD 2016, czyli Peter Murphy. Ewidentnie mimo wszystkich moich muzycznych wad mamy sporo punktów stycznych po tych, bagatela, 15 latach znajomości, co prawda to bardziej Kuba kształtował wtórnie mój gust niż ja jego, ale też miło np. poczytać prejzy China Crisis. O ile Miętus odpalił mi streak albumów, tak Hien jest tym spośród Was, którego pojedynczych numerów besktowych słucham najwięcej, a to już o czymś świadczy. Czekam na więcej, będzie fun ^^

No i wreszcie Murzyn - to mogła nie być do końca jego kolejka dla mnie (tzn. była totalnie jego, ale był też chyba ode mnie najdalej). Zaczął świetnie, skończył równie świetnie, pośrodku jednak było sporo mehnięć i takiego... "eee, można było MINIMALNIE lepiej". Jednocześnie skłamałbym, gdybym powiedział, że niczego tu dla mnie nie było, nawet z typowo murzyńskich propozycji. Wyróżnić mi trzeba Black Uhuru, Sistars czy Waco (bo nawet nawet wpadało to do głowy, choćby ze względu na pojedyncze elementy), wiadomo, było Radiohead, a to zawsze jest super, no i Grauzone, które mnie wyrwało z kapci. Niemniej jednak wydaje mi się, że bywało nieco lepiej, bądź to głowa mi figle płata. Niemniej jednak książkę, w której wstęp i ekspozycja charakterów są genialne, a zakończenie to srogi twist, choć środek jest mało porywający, nadal czyta mi się przyjemnie. Więc będę - ofc - czytał dalej, czekam z niecierpliwością, to będzie... kolejna fajna bestka!

No, to by było na tyle!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 sty 2024 14:59

To Postal Service w znanych, to takie mocno naciągane xD No, ale niech będzie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 19 sty 2024 02:33

Czwóreczkę skwituję raczej jednym dłuższym tekstem, zestawieniami i krótkim komentarzem, naprawdę krótkim. Po powrocie do wielu kawałków z tej serii czuję rozczarowanie... samym sobą. Wydaje mi się, jakbym wobec wielu numerów przeszedł dość obojętnie, z rezerwą, z dystansem, bez konkretnej weryfikacji po czasie. Nie wiem, może to zasługa wyjątkowo męczącej atmosfery w Wałbrzychu, zbyt wielu rozjazdów. Jednocześnie za mało czasu miałem dla siebie i za bardzo wykorzystałem go w zły, bezproduktywny sposób. Do tego średni start na studiach, przede wszystkim w kwestii ludzi kręcących się dookoła. Podobnie w teatrze. Gdzieś do października jeszcze całkiem nieźle, a potem już tylko wyraźnie słabłem. Na temat poważniejszych kontaktów z ludźmi poza studiami i teatrem nie mam też za dużo dobrego do powiedzenia. Było dobrze, a pod koniec roku i tu jakieś wyczerpanie. Czasem też tutaj nakładało się za dużo, o dziwo było to chwilami zbyt problematyczne. Po czasie egzaminów znowu przyjdą małe "wakacje", choć odczuwam zmianę po niezłym uporaniu się z podsumowaniem całej setki. Już odczuwam pewne zmiany, można wziąć pierwsze spokojniejsze oddechy. Przejrzałem swoje teksty nt. wrzutek i tu też do pewnego stopnia wyczuwam zmęczenie. Może faktycznie warto wrócić do korzeni, czasem napisać mniej albo na siłę słuchać częściej? Czuję, że lekka zmiana musi się wydarzyć. Trzeba smoczego odświeżenia.

Mimo marudzenie wiele tropów udało się zachować i przemycić tak, bym mógł sensownie dobrać zestawy the best of. Dalej dowozicie, Panowie.

Top 25 nowości:
1. Have a Nice Life - Bloodhail
2. The Microphones - I Want Wind To Blow
3. Labrinth/Zendaya - All for Us
4. Sarsa - Zapomnij mi
5. Elton John - Whispers
6. Bernstein/Whitmore/Allen - Pickman St. Street
7. Varius Manx - Harfa
8. Kayah/Bregović - Nie ma, nie ma Ciebie
9. The National - Nobody Else Will Be There
10. The Smashing Pumpkins - Eye
11. Pink Floyd - Embryo
12. Peter Murphy - Hollow Hills (Live)
13. Princess Chelsea - No Church On Sunday
14. Grauzone - Eisbaer
15. The Rapture - It Takes Time To Be A Man
16. Lianne La Havas - Tokyo (Live)
17. Rychu Peja Solufka - Dziś wyjdziesz ze mną
18. Tori Amos - Crucify
19. Andru Donalds/Evgenia Vlasova - Wind of Hope
20. The Postal Service - This Place Is A Prison
21. Games - Strawberry Skies
22. Pavement - You Are a Light
23. Purity Ring - sea castle
24. Inspiral Carpets - She Comes in the Fall
25. Nessa Barrett - dear god

Mudżyn - 4
Hien - 5
dev - 5
shodan - 6
Mentos - 5

Hmm, może to coś wyjaśnia xD Zdarzały się kolejki przestoju i jednocześnie kolejki pełne dobrych rzeczy. Początkowo miało być 20 najlepszych, ale przy okazji powrotów było coraz ciekawiej. Co wypadło lub od razu wylądowało na ławce rezerwowych?

X DIIV - Doused
X And One - Speicherbar (Live)
X Ice Ages - Heartbeat (ten instrumental na to zasługuje)
X Djeneba - Better Day
X Mark Lanegan - Daylight in the Nocturnal House
X Dimlite - SE SE SC
X The The - This Is The Day
X Willie Hutch - Brother's Gonna Work It Out

Po podliczeniu bonusów:
Mudżyn - 6
Hien - 6
dev - 8
shodan - 6
Mentos - 7

Chyba nie ma czego analizować, po prostu w tej serii wszystko było dziwne...

...a gdy dorzucę topkę wcześniej znanych? Niech będzie z dziesięć.

1. Anna Jurksztowicz - Video-dotyk
2. Alice In Chains - Them Bones
3. Caroline Polachek - Welcome To My Island
4. ELO - Rock'n'Roll Is King
5. Gazebo - I Like Chopin
6. Crowded House - Don't Dream It's Over
7. Radiohead - Everything In Its Right Place
8. Portishead - Over
9. Orbital - Lush 3-1
10. Jaden Smith - Fallen

Łączna klasyfikacja za 4. sezon beatki:
Mudżyn - 9
Hien - 8
dev - 9
shodan - 7
Mentos - 10

Dobra. Na koniec po zdaniu podsumowania i wyróżnienia.

Mudżyn
Pan Jaca mocno podłączył się do mojej walki o polskość bestki. Z popem czy r&b nie poszło najlepiej, ale przynajmniej jeden dobry Rychu mu się trafił. Poza tym całkiem klasycznie, choć w nowoczesnej realizacji. Z sekcji Nowości ogromny szacunek za The Rapture, ten numer podkręcił bardziej chwile moralnego niepokoju. Klasyfikację Klasyków wygrywają Radiogłowi, których sam bym chętnie rzucił.

Hien
Tu chyba poległem na specyficznych oczekiwaniach, a i tak pan Jakub vel Kuba zaproponował wiele rzeczy w swoim stylu na swoim poziomie. Czyli złoto. Murphy'ego już pochwaliłem, ale nie mogę darować sobie pominięcia do tej pory Pavement. Ślepy i głuchy żem był. Najlepsza nowinka. Z klasyki serduszko dla Orbitala.

Dev
Kelis była dobrym początkiem, zapowiadało się nieźle i koniec końców tak było, a ja i tak liczyłem na coś innego. Za mało serowości, za mało trafnych obskjurów. Coś mi mówi, że zadziałało sprzężenie zwrotne, na niektóre numery po prostu wtedy nie miałem nastroju zupełnie. Smashing Pumpkins zjadło całą resztę. Jak w tym roku nie obejrzę Lost Highway, to kaplica. Z klasyków doceniam niepozornego radiowego hita, który mi znowu umknął, czyli Wind of Hope. I Like Chopin też spoko, nawet jeśli w lekko przypudrowanej wersji.

Shodan
Wuja uchodzi za małego bohatera czwartej części. Z jednej strony lekkie wrzutki łatwo znajdowały u mnie schronienie i bezpieczeństwo. Z drugiej rzucał czasami takimi przykładami, że nie mogłem uwierzyć w przegapienie paru istotnych faktów na ich temat. Za to uwielbiam tego użytkownika. Dobrych Nowinek było sporo, prowokacyjne i jednocześnie z rozmysłem wybieram Nessę Barrett. Doskonale siada na smutki świata tego motywowane pędem całego tego late capitalism syfu. Poza tym wyróżnienie dla kawałka z Euforii i soundtrack z Blood 2. W kwestii klasyków tylko trzy słowa. Electric. Light. Orchestra.

Mentos
Mimo wszystko znowu dużo było znanych i lubianych twarzy. Już otwierający Oppenheimer to było poważne zaskoczenie. Poprawka z Jurksztowicz bardziej oczywista za sprawą bytowania W PEWNYCH ŚRODOWISKACH, ale i tak elegancko. Potem parę dziwnych wyborów nt. Miszczów, ale i tak miło, że taki Biliński wreszcie się objawił. Z Nowinek plus za odsłonięcie tych najbardziej doomerskich płyt. Narosła wokół nich tak toksyczna otoczka, że gdyby nie Seba, to chyba nigdy bym nie spróbował. Ja podarowałem Death Grips, a on podrzuca The Microphones i Have a Nice Life. Z klasyków plusiki za Jurksztowicz i gta san andreas 3 najlepszy.

uff dałem radę
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 19 sty 2024 10:17

Trochę szok z tym And One na ławce, o ile pamiętam to był srogi meh.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn