Best of Forum

Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 27 mar 2022 01:11

Ale ty się czepiasz xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 mar 2022 01:13

Co Ty wiesz xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 27 mar 2022 15:56

Hien pisze:
26 mar 2022 22:41
Otóż to. Dla mnie sens wrzucania live'ów jest wtedy kiedy to nie jest kaprys, ale faktycznie ma jakiś kontekst w historii poznania utworu. Ewentualnie wtedy kiedy wersja live drastycznie różni się od oryginału (jakieś acoustic, remux, itd). W innym wypadku będę konsekwentnie odpalał najpierw oryginały ściągnięte w mp3, lub włączone na Spotify (żeby mieć z tego scrobble), chyba że ktoś w opisie zaznaczy wyraźnie, że mamy słuchać tej wersji i siusiak.
Zgadzam się z Hienem. Przypominam sobie wrzucone Jethro Tull przez Melkiego, niby live, ale właśnie pełny playback był grany... do linków zaglądam, jeśli tam znajduje się coś więcej (teledysk/inna niż oryginalna wersja, którą ktoś chce wyróżnić właśnie) to z ręką na sercu wchodzę w to. Jeśli nie, to sam sobie szukam tam, gdzie mi wygodniej. Albo jeśli czegoś nie ma na Spotify... ;)
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 27 mar 2022 15:57

Hien pisze:
27 mar 2022 00:49
Melki, wiesz ze posty można edytować?
Wiem. Chyba się zaraziłem tym przez discorda, gdzie ludzie w większości nie edytują postów ;(
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 27 mar 2022 16:01

Dobra już dobra. Już nie będę.
Ta Billie Eilish live to właściwie to samo co na płycie. Ale mi tak jakoś to live ciut fajniej brzmi.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 mar 2022 16:06

Ja tylko zaspoileruje trochę recenzje Eilish, że niestety mieliśmy rację. W tym lajwie muzyki praktycznie nie słychać, tylko piski i wrzaski nastolatek. Gorzej się nie dało xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 27 mar 2022 16:26

Ja tam słyszę. No ale może dlatego, że znam to na pamięć.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 mar 2022 16:40

Myślę, że w tym właśnie rzecz i zwracał już na to uwagę Murzyn. Jak się kawałek zna, to i na boolegu nagranym dupą wszystko usłyszysz.

W tym wypadku, to akurat po prostu te krzyki irytują.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 27 mar 2022 18:44

Gdzie jest Dev? Mam nadzieję, że jak już się ocknie, to nie zepsuje tej zajebis.tej kolejki. :)
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 27 mar 2022 19:25

No właśnie, niech pan Dewocjonalski już coś podsyła, bo na razie zapowiada się najrówniejsza, a przy tym mocna kolejeczka!
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 27 mar 2022 19:55

Mnie trochę rozpieściliście ostatnio, bo tbh na tle ostatnich kilku kolejek ta zapowiada się średnio (nie przepadam za Arcade Fire), ale posłuchamy zobaczymy
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 mar 2022 19:59

Arcade Fire to i w tym i drugim temacie się jeszcze pojawi.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 27 mar 2022 20:11

No to jak dla mnie kandydat do czerwonej latarni kolejeczki.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 mar 2022 08:57

Malkolit pisze:
27 mar 2022 00:42
Widzę, że z wrażenia zapomniałem podlinkować ;(
https://www.youtube.com/watch?v=r_zRyZq_I1k
A ja i tak będę chu*em i zaproponuję inny link bo podrzuciłeś ten numer w 240p :co:

https://youtu.be/pf7x1fzeshQ
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 28 mar 2022 10:55

Jak się nie obrócisz... i tak dalej ;(
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 28 mar 2022 10:57

Nadchodzę everyone.

10. Simply Red - Sunrise (rok wydania 2003, rok pierwszego odsłuchu pewnie ten sam)

https://www.youtube.com/watch?v=PE3g2zeBVQQ

No, to był dla mnie muzyczno-odkrywczy rollercoaster. Dlaczego umieszczam właśnie taki kawałek w swojej bestce? Dlaczego obiektywnie mogę rujnować tę kolejkę (chociaż imho już została zrujnowana przez to liquid fi... Bili Ejlisz)? Do Simply Red stosunek zawsze miałem dwojaki. Muzyka momentami bardziej niż po prostu fajna, teksty - choć często uderzające w potwornie pretensjonalne romantyczne tony - nie bardzo złe, Hucknall czasem nawet potrafi śpiewać (jak akurat nie zawodzi). O zespole usłyszałem dość wcześnie w swoim życiu, bowiem w latach 90. namiętnie słuchał ich wuj. Ale też nie znam żadnego albumu w całości - od dawna wystarcza mi ich bestka. Czy tracę? Nie wiem, nie o tym teraz. Teraz o kawałku, co do którego myślałem, że pochodzi właśnie z rzeczony najntisów, a tu się okazało, że ani trochę. Jak się to okazało, cóż, wymagane było srogie śledztwo i jak to u mnie bywa ch*ja żem rozwiązał i wyjaśnienie przyszło samo trochę przypadkiem. Sunrise to bowiem tylko częściowo autorski numer Hucknalla i jego wiecznie zmieniającego się zasobu personalnego w tle, w większej mierze oparty jest o muzykę z innego utworu innego wykonawcy. Ów "source track" to I Can't Go For That (No Can Do) duetu Hall & Oates. Duet ten to jeden z tych zespołów ejtisowych (choć zaczynali w latach 70. i wówczas już odnosili duże sukcesy), w których twórczość się nie zagłębiłem bodaj nigdy. I to mimo tego, iż jeden z ich najbardziej znanych kawałków trafił na OST do Vice City - i bardzo mi się podobał - a jednak po nic więcej nie sięgnąłem. Samo I Can't Go For That pierwszy raz w sposób świadomy usłyszałem jesienią 2018 kiedy miałem w życiu bardzo mocny i intensywny 80s revival (wtedy właśnie masowo chłonąłem po latach Classix Nouveaux a odkryłem zupełnie Japan, Heaven 17 i Falco). Oczywiście - tego synth hooku nie dało się wcześniej nie słyszeć, więc miałem gdzieś z tyłu głowy że no znam ten numer, ale ciekawsze było to, że miałem wrażenie, iż zapamiętałem go w zupełnie inny sposób. Melodia grała mi bowiem w głowie od czasu do czasu, ale z innym tekstem, z refrenem (chyba, tak wtedy myślałem) śpiewanym w inny sposób innym głosem... Byłem przekonany, że to już taki ostatni utwór, który pamiętam z czasów wczesnej młodości a do dziś nie wiem, kto go wykonywał (było jeszcze Why Annie Lennox, ale to poznałem rok później dokładnie, w sensie kto to nagrał). I byłem niemal w 100% pewien, że było to właśnie Simply Red. Jednocześnie przy przeglądzie najważniejszych hiciorów nigdy nic takiego mi nie wpadło do uszu; po tym zaś, jak świadomie już usłyszałem I Can't Go For That zacząłem myśleć, że może sobie to po prostu wkręciłem. Pełnię obrazu otrzymałem, kiedy tej samej jesieni tego samego roku natknąłem się na utwór How Long trochę zapomnianego już zespołu Ace - któremu przewodził i w którym śpiewał Paul Carrack - w którym to utworze Carrack śpiewa dokładnie tak jak moja głowa słyszała to do w/w piosenki Halla i Oatesa. Wtedy już byłem pewien, że ten mistyczny kawałek Simply Red to po prostu wytwór mojej wyobraźni, która połączyła 2 inne numery ze sobą, 2 kompletnie niepowiązanych ze sobą wykonawców. Pewne myśli nie dawały mi jednak spokoju - może jest tam coś więcej? Ale jakoś nie szukałem bardzo intensywnie.

Aż wiosną 2019 poszedłem z (już) byłą dziewczyną do pubu na Pole Mokotowskie. Mieliśmy właściwie iść na kino plenerowe, ale warunki były dość podłe więc zamieniliśmy to na piwo. Akurat występował sobie jakiś zespolik coverowy przygrywający do kotleta i w pewnym momencie zaczęli grać, no cóż, ów zaginiony numer xD słyszę muzę z I Can't Go For That, słyszę wokal niczym Carracka (chodzi o melodię ofc, śpiewała laska i myślę, że to byłoby całkiem ciekawe, gdyby śpiewała jak Carrackan), innymi słowy - to jest TEN numer! W końcu! Czyli istniał, a ja go sobie nie zmyśliłem. Oczywiście nadal nie miałem pojęcia, jaki jest jego tytuł etc. ale wpisałem fragment tekstu w wujka Google i - zero zaskoczenia - wyszło, że to Simply Red właśnie. Zaskoczeniem jednak był rok wydania tego numeru - nie lata 90., a 2003, kiedy już ogarniałem muzykę w jakimś tam stopniu i świadomie słuchałem różnych rzeczy. Niemożliwe wręcz, bym tego nie zapamiętał, skoro tak bardzo utkwiło mi w głowie. A jednak - można powiedzieć, że padłem ofiarą jakiegoś pokręconego efektu Mandeli wmówiwszy sobie, że ten utwór jest starszy niż w rzeczywistości podczas gdy tak nie było, a że szukałem (również po Simply Red) wyłącznie w 90sach no to nie mogłem tego znaleźć. Warto tu zauważyć, że ten konkretny sposób śpiewania refrenu nie był zwykłym przypadkiem - najpierw Hienałcze, z którym rzecz jasna dzieliłem się postępami śledztwa znalazł na Wiki w artykule dot. tego właśnie singla fragment recenzji jakiegoś typa z AllMusic, który to typ zarzuca wręcz Hucknallowi, że Hall & Oates do creditsów trafili, ale Carrack już nie, gdy ten "vocal hook" jest wprost podpieprzony z numeru How Long (sam numer jest wręcz memiczny, Carrack napisał go o swoim basiście, który go okłamywał, że nie gra w żadnym innym zespole prócz Ace. Jednak grał, ale nie przeszkadzało mu to w dalszym graniu z Ace, ba! nawet nagrał ten właśnie utwór który po nim samym jechał wraz z resztą zespołu. Carrackowi chyba się jednak nie podobało bo niedługo potem odszedł, dołączył do Squeeze i miał z nimi chyba tylko jeden duży hit, czyli Tempted - które też było w VC - a potem już Mike i Mechanicy), choć właściwie fragment tekstu z I Can't Go For That też został użyty. Właściwie wszystkie 3 kawałki są dla mnie fajne, i o ile Sunrise akurat ma niemal wszystkie te rzeczy, które wymieniłem na samym początku posta (plus nędznawy teledysk), to mam do tego utworu straszny sentyment. Jakbym naprawdę znał go 30 lat a nie prawie 20. Może sam sobie w głowie połączyłem tamte 2 pierwsze zanim zrobił to Hucknall? Trudno powiedzieć, ale trafia tu nie przypadkowo. To moja subiektywna bestka w której czasem będą dziwne rzeczy. Skoro jest Bili Ejlisz to już wszystko mi wolno ;(
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 mar 2022 11:43

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 28 mar 2022 13:51

Lecimy, kurde ten

Thief - Sunchild

Aż tak w rocku nie siedzę, początek delikatnie przypomniał mi The Radioheads, co uważam za zaletę. Po delikatnym tuningu dałby radę załapać się na Hail to the Thief? Czemu nie. Automacik perkusyjny nadaje lekko złamany rytm, towarzyszą temu spokojne gitarowe zagrywki, rzadko kiedy rzeczywiście okładka tak bardzo pasuje do zawartości. Niby liście swobodnie opadają, ale to jeszcze ciepła pogoda, ma w sobie sporo witalności. Brzmienie typu nie ma prawa się zestarzeć, jest kameralnie, nie ma nudy. Trochę mnie zaskoczyło, że Sunchild ma już 15 lat, jakby wyszło rok temu to też nie byłbym zaskoczony.
Zgadzam się z Hienem, że tutaj zamułki nie ma, jest przyjazna przestrzeń do luźnych refleksji bez sennych odlotów. Wokal też odnajduje się w tym klimacie, naprawdę dobra rzecz! Z szansami na udane powroty.

Arcade Fire - No Cars Go

Żeby trzymać się w miarę świeżych skojarzeń - kompromis między The Bravery a Godspeed You! Black Emperor. Jak słuchałem najnowszego Black Country, New Road to oni podobne rzeczy grają, tylko tam jest bardziej p r o g r e s y w n i e i zwariowanie, no pewnie. Nigdy nie słuchałem tego typu muzyki tak dużo (bo znowu obracamy się koło kolejnego, mitycznego pojęcia - tym razem INDIE), a pomimo tego czuję zmęczenie tą stylistyką. Utwór rozkręca się i potem właściwie już wpada w pętlę powtarzających się części składowych. Energia tego utworu w moim odczuciu umiera, rozmywa się, szybko wyczerpuje. Oglądając klip na YouTube odniosłem wrażenie bijącej z niego dziwnej pretensjonalności, jakbym odbierał coś bardziej przełomowego niż jest. Musiałyby mi się udzielić bardzo depresyjne feelsy, żebym mógł to zinterpretować i przetworzyć w głowie na swoją modłę, a tak to towarzyszy mi z lekka nuda. Od kiczu ten utwór dzieli w zasadzie cienka granica, gdyby na końcu znajdowała się jeszcze ciszej zagrana partia na trąbkach, to trzeba by nam znowu zastosować się do muzycznej porady Anny Marii Jopek...

David Bowie - Piękna z bestyją

Mentos kolejny raz podsyła gruntownie przetłuczoną przeze mnie rzecz, do której mam bardzo pozytywny stosunek. Sęk w tym, że akurat na Heroes za najgorsze uważam dwa pierwsze utwory, a podesłany tutaj otwiera płytę xD Trochę tak, jakbyśmy się nie nasycili podobnymi miniaturami na stronie A Low i Bowie mówi tak: "ludzie, zaczekajcie, spokojnie, mam tutaj dla was jeszcze dwa średniaczki, a potem przejdziemy do sedna, ok?". Pod koniec dopiero pojawia się jakieś przełamanie, te smyki w tle dodają kolorytu, ale całość nawet nie zdąży przesiąknąć dodatkową kwasowością, a już się kończy. Właśnie ze względu na ten niemrawy początek muszę uprzedzić, że jeśli w zabawie płytowej pojawi się Bowie, to na pewno nie pod postacią Heroes. Sons of the Silent Age otwiera podróż poza nasz układ planetarny i w ogóle dzieją się tam takie piękne cuda, że jak ktoś nie zna, to niech lepiej posłucha całość, bo nie pożałuje, oj nie. Było tyle pięknych rzeczy do wyboru, takie Secret Life of Arabia rozniosłoby kolejkę w pył, ale okej. O innych nie wspominam, bo może coś przemycę tutaj. ;)

Billie Eilish - When I Was Older

Tak, proszę państwa, najpierw po bożemu otworzyłem link. Mimo darcia papy przez młodsze fanki coś tam można usłyszeć (swoją drogą czy to właśnie pierwsza okazja kiedy mogę powiedzieć, że podesłana artystka jest młodsza ode mnie?), w drugiej połowie dzieją się wręcz trip-hopowe wątki, myślę sobie, że to jakiś ukryty skarb w dyskografii, bo na pierwszej pełnoprawnej płycie tego kawałka nie ma. Nie ma co, trzeba szukać wersji studyjnej. Tutaj odsłania się wszystko, choć za pierwszym razem byłem lekko rozczarowany początkiem, ten efekt nałożony na wokal wydawał mi się nie przystawać do tak oszczędnego fragmentu, ale potem zaczęło mi się to układać w sensowny sposób. Po wejściu bitu już wiem, że to jak na razie najlepsza propozycja podesłana przez shodana. Powiedziałbym, że to taka współczesna, bardziej rozrywkowa wariacja melancholijna, można oddać się lekkim pląsom nawet wtedy, kiedy nie czujemy się najlepiej. Zestawiony jest tutaj wewnętrzny smutek i wypowiedziane wspomnienie z chłodem ascetycznego bitu oraz solidnymi basowymi podbiciami; wychodzi taka uporządkowana, bezpieczna psychodela.

...i zgadzam się z shodanem, że na When We All Fall Asleep jest parę bangerów! You Should See Me In A Crown, Wish You Were Gay czy Ilomilo to bardzo przyjazne, lekkie numery, które w radiu byłyby ozdobą. Bad Guya po latach aż tak nie lubię.

Arianna Savall - Preghiera

Melki, ty się nie zastanawiaj, tylko wrzucaj więcej takich perełek, a nie jakieś niefajnie kiczowate i nijakie enjowe pitu pitu! Nie moje rejony muzyczne, ale z jednej strony harfa nie jest mi obca, bo Vollenweidera lubię. Z drugiej strony kiedyś trafiłem na płytę niejakiej Emmanuelle Parrenin o nazwie Maison rose, która miejscami bywa też tak uduchowiona, może nie jest bogato zaaranżowana, ale na pewno też warto jej poświęcić uwagę i z grubsza ma podobny klimat, choć tam orbitujemy w świecie francuskojęzycznym. Z trzeciej strony przecież spaghetti prog chwilami również przybiera takie formy... nie czułem się specjalnie zbity z tropu w trakcie odsłuchów. Preghiera to rozbudowana kompozycja oparta na lekkim brzmieniu, ale bardzo gęsto nawarstwionym. Rześki wokal przybiera miejscami naprawdę dramatyczne tony, ale w tym przypadku można zatrzymać się na najbardziej podstawowym przymiotniku - po prostu piękne. Kunsztowna zabawa dla wrażliwców, której nie można podejrzewać o tani emocjonalizm rodem z new age'owego plumkania. Trochę plastyczności i wyobraźni trzeba mieć, żeby taki pejzaż odmalować.

Simply Red - Sunrise

Dave się zaciął i został w świecie Radia RAM. Dałbym sobie rękę uciąć, że słuchając niedawno wrocławskiej rozgłośni słyszałem ten kawałek. The Weeknd na najnowszej płycie umieścił Out of Time i tam bardzo podobne dźwięki się pojawiają, tyle że po szybkim researchu wychodzi na to, że Abel sampluje kogo innego, a Simply Red kogo innego... powalone, bo efekt jest praktycznie identyczny, choć może na Out of Time ta melodyjka jest trochę bardziej rozbudowana, ale przez dłuższy moment miałem poważny dysonans poznawczy. Trudno coś tutaj znaleźć, żeby się do tego przyczepić, odblokowałem u siebie ogromną tolerancję i równie dużo miłości dla tego typu muzyki, więc jeśli Dev zamierza jeszcze podesłać dziewięćdziesiąt piosenek w tej stylistyce to pewnie dam radę i większość polubię, ale... ten... jak to szło... może warto zamieszać? Pod względem produkcyjnym parę rozwiązań średnio się starzeje, ale takie uroki lat 00'. Poważny minus za teledysk. Nie dość, że bez sensu, to jeszcze niekoniecznie pasuje tutaj pasywno-agresywne szczucie cycem. Razem z przebitkami na wokalistę całość stanowi dość komiczne zestawienie, zaskakująco niemrawe.

Nadejszła wiekopomna chwiła, w której muszę to powiedzieć, ale tym razem propozycja shodana wygrała, choć trzeba przyznać, że konkurencja jest naprawdę mocna. Na podium łapie się również Thief i Arianna Savall.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 28 mar 2022 15:12

No Dragon, wygrać przy takiej konkurencji jak w tej kolejce, to naprawdę coś! :)

Thief – Sunchild

Hien napisał, że tym utworem wrócił do czegoś, co większość tutaj nazywa typowym Hienem. I to jest prawda. Taka propozycja za strony Hiena nie zaskakuje mnie w najmniejszym stopniu. Ale takie rzeczy od Hiena lubię.
Słuchając tego utworu mam rzeczywiście skojarzenia z muzyką Porcupinów. Fajna ta gitara, lubię takie zagrywki. Tempo utworu w sam raz. I głos wokalisty też mi pasuje.
Nie mam temu numerowi nic do zarzucenia. Za to mam ochotę na więcej.

Arcade Fire - No Cars Go

No i znów muszę pochwalić Mudżyna, bo zapodał kapitalny numer. Podoba mi się w nim wszystko, od melodii, poprzez gitarę, świetną perkusję, bas, smyczki, aż po super wokal. Utwór bardzo rytmiczny, aż nogi same chodzą. I mocno on mi się też z czymś kojarzy, ale sam nie wiem z czym. Ta gitara i klawisze na początku chyba z New Order.
Bardzo podoba mi się ten klawisz, który brzmi jak jakaś harmonia lub akordeon.
Druga z rzędu bardzo dobra propozycja od strippeda. Tak trzymać.

Arianna Savall – Preghiera

Malkolit pisze, iż miał wątpliwości, czy dobrze robi wrzucając taki utwór. To ja mu odpowiem – bardzo dobrze zrobiłeś. Bo to jest przepiękne. Po prostu słucham i się rozpływam. :grins:
Harfa to naprawdę wspaniały instrument. Słychać to tutaj z całą mocą. Bębenki rzeczywicie fantastyczne. Piękna melodia przenosi słuchacza w zupełnie inny, bajkowy świat. A anielski głos Arianny tylko dopełnia szczęścia. Wspaniały klimat, wprost skrojony dla mnie.
Krótko mówiąc dla mnie cudo. :)

Junior Boys - When I'm Not Around

Czwarty utwór w tej kolejce i po raz czwarty muszę tylko bić brawo. :tak:
To jeden z tych utworów, gdzie muzyka sobie płynie, a słuchacz nie chce, żeby się skończyła. Wszystko brzmi tu naprawdę bardzo przyjemnie, spójnie. Fajne tempo utworu. I naprawdę lubię takie wokale jak tu.
Jeżeli reszta twórczości Junior Boys jest równie dobra, to koniecznie muszę ich sprawdzić.
Najlepsza rzecz od Dragona od czasu włoskiego proga. :)

Simply Red – Sunrise

Simply Red słuchałem kiedyś w młodości całkiem sporo. Miałem nawet kilka kaset. Niewiele już z tego pamiętam, bo to były dawne czasy, ale niektóre utwory w głowie pozostały.
Sunrise kojarzę jak najbardziej. Nie będę się tu aż tak zachwycał, jak przy utworach powyżej, ale słowo pochwały się i tak należy. Utwór bardzo fajny, taki radiowy, z charakterystycznym powtarzającym się klawiszowym motywem. Charakterystyczny jest też wokal Micka Hucknalla, który zawsze bardzo lubiłem.
Można się przy tym przyjemnie pobujać.
Podsumowując - utwór może na kolana nie rzuca, ale jest całkiem ok.

David Bowie - Beauty and the Beast

Niewielkie mam doświadczenie jeżeli chodzi o muzykę Davida Bowie. Tak naprawdę znam w całości wciąż tylko jedną jego płytę, a mianowicie Blackstar.
I o ile Blackstar naprawdę lubię i cenię bardzo wysoko, o tyle jakoś nigdy nie po drodze mi było z muzyką Bowiego z lat 70-80’.
Ale o dziwo Beauty and the Beast uważam za całkiem spoko numer. W przeciwieństwie do Heroes, którego nie lubię. Fajnie się tego słucha. Utwór jest na tyle krótki, że nie ma możliwości na jakieś znużenie.
Może jeszcze się kiedyś przekonam do wczesnego Bowiego?

Podsumowując - tak dobrej i równej kolejki jeszcze nie było. I naprawdę mam niezły ból głowy z wyłonieniem zwycięzcy.
Jeszcze muszę posłuchać, żeby zdecydować.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 mar 2022 15:15

Thief - Sunchild

Bardzo dobrze brzmi ten numer, podobał mi się od samego początku choć lekko się skrzywiłem gdy wszedł wokal, ten miękki wokal z kategorii tych za którymi nie przepadam ale i z tym sobie poradziłem. Przed drugim odsłuchem po prostu pomyślałem że choć nie lubię takich męskich głosów tak ten zwyczajnie pasuje do takiego numeru, bo to taki miękki, ciepły numer właśnie i inny wokal by się tu nie sprawdził. Całość może ciut przydługa i nieco nuży pod koniec ale ogólnie dobra produkcja która ładnie otworzyła tą mocną kolejkę.

David Bowie - Beauty and the Beast

Tego numeru byłem mocno ciekaw bo Bowiego mam do nadrobienia jeszcze dużo i albumu Heroes poza tytułowym utworem nie znam. Bowie miał wiele twarzy i tutaj to chyba jedno z jego takich kosmicznych wcieleń, wolę trochę inne odsłony tego artysty. Niemniej świetna produkcja, fantastyczne dźwięki brzmiące jak dla mnie równie świeżo dziś co i pod koniec lat 70. Bowiego znam dość słabo może ale miejsce w serduszku grzeje.

Arianna Savall - Preghiera

Numer mi podszedł za drugim razem dopiero, przy pierwszym trochę się wynudziłem. Fajna harfa oraz instrumenty perkusyjne, może nie jestem fanem takich dramatycznych wokali ale ten utwór to była miła odmiana, Melki wrzuca znowu nieco "odtrutkę" na tą muzykę popularną wrzucaną przez resztę z nas, umysł odpoczywa, doceniam.

Simply Red - Sunrise

Gdyby dev wrzucił jednak to Hall & Oates to wygraną kolejki miałby od razu w kieszeni. Z drugiej strony dev jest devem i zapodaje wygrzebany przez siebie z odmętów zapomnienia całkiem fajny numer będący zlepkiem zgrabnym i udanym (poza tym kurła kto miałby nie docenić tu zlepków jak nie właśnie ja - rapsy to przecież czesto gęsto zlepki smacznych sampli, zapożyczanych refrenów i innych nawiązań do popkultury). Naprawdę zajebiście odświeżony temat i za takie numery jak ten kocham sampling, bo czemu by nie mieć dwóch czy trzech fajnych numerów zamiast jednego? Propsuję też użycie damskiego wokalu w mostku, też zawsze coś innego i ten wokal utrwala mi ten numer w latach dwutysięcznych lekką ręką. Dziękuję, grzeb w starociach tak dalej. Bujam się jak poje*any i udaję że jestem sexy jak Musiał A.D. 2013 xd

Billie Eilish - When I Was Older

No nie siadł mi ten numer muszę powiedzieć i szkoda wielka podwójnie - raz bo podobnie jak dev mam poczucie że shodan niechcący popsuł tą naprawdę mocną kolejkę utworów a dwa że nie zachęcił mnie do poznawania Billie (ten drugi błąd może jeszcze naprawi). Jak już wyszło z dyskusji CHYBA wolałbym usłyszeć to nowsze wcielenie tej dziewczyny (Lost Cause było całkiem spoko, chociaż shodan chyba wrzucał coś innego też i nie podeszło swego czasu), ewentualnie nawet numer do Bonda bym zapropsował bo choć nie był odkrywczy to rzetelny co najmniej i mi podpasował. Ten kawałek tutaj - wrzuciłeś wykonanie na żywo jak rozumiem dla feelsów i a e s t h e t i c s ale nie zajarałem się jak te fanki na koncercie. Może dlatego że chyba mnie już męczy ten smutny lofi vibe i szeptany wokal Billie. Nie wiem no, to było spoko i świeże jeszcze jakiś czas temu ale pop jak i muzyka elektroniczna mają to do siebie że starzeją się baaardzo szybko. Ale cierpliwie poczekam na Billie w temacie albumowym.

Junior Boys - When I'm Not Around

Ding ding ding, mamy zwycięzcę kolejeczki! Wykonawca ten pojawił się już kiedyś chyba w liście przebojów ale coś mi nie siadło, podchodziłem więc bez oczekiwań i nadziei i miło się zaskoczyłem. Dragon nie tylko utrzymał wysoki poziom prezentowany w większości przez pozostałe numery kolejki ale też trafił w moje klimaty i gusta. Co jak co ale jako naczelny Murzyn tego forum dobry bit docenić muszę. Nie wiem czy wrzucający to słyszy czy nie ale ja odnoszę wrażenie że mamy tu echa wczesnych produkcji Timbalanda słynącego z takich połamanych rytmów, choć Timbo dobrałby może nieco lepsze brzmienie bębnów ale to też jest spoczko. Fajny snujący się numer z pogranicza r&b no i do tego ciepły, wcale nie cringe'owy saksofon, może zabrzmi to głupio ale słychać po nim że jest 00sowy a nie 80sowy. Zachęciłeś mnie, jak wjadą w albumach to się nie pogniewam, a czuję że wjadą.


Mocna kolejka, oby tak dalej.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup