Best of Forum V

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 05 lip 2024 13:16

Mi to bez różnicy, dawaj co masz
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 05 lip 2024 16:17

The Human League - Empire State Human

Taki synthpopowy średniak, potwornie wkurzający refren, nic nadzwyczajnego w muzyce tu nie słyszę. Poznałem coś nowego ale jednak zdecydowanie wolę znane mi przeboje.

Abigail's Ghost - Bloodlust

Nie wiem teraz na ile tak to brzmi a na ile jest w tym sugestii samego Kuby ale numer faktycznie brzmi jak Twilight-core na pełnej. Kojarzy mi się z wrzutką A Perfect Circle. Podoba mi się wokal i chórki w refrenie. Solo gitarowe jak trzeba, wszystko może schematycznie jak w takich numerach ale zarazem numer solidnie dostarcza to co miał dostarczyć. Podoba mi się.

Animal Collective - Summertime Clothes

To jakaś taka indietronica chyba czy co. Nie wiem, kiedy numer dociera do tego melodyjnego śpiewanego mostku to trochę czuję folk i elfy tańczące wokół ogniska lol. Dziwne, plumkane, efekt na wokalu jakiś taki nieprzyjemny.

Natalia Kukulska - Czy ona jest

Ponadrabiam późne polskie 90. chociaż., mam poważne braki w tej kwestii. Ciepła pop-r&b produkcja, czuć oko na Amerykę. Dobry, chwytliwy refren. Powiedzmy że miło było tu zajrzeć.

Lady Gaga - Eh Eh

Ej ej nie wiem co napisać ej. Brzmi na tyle infantylnie że nie wiem czy rozpatrywać to serio czy bardziej jako pastisz. Mentos jak czasem czymś rzuci to klękajcie narody. Powiedzmy po prostu że nie przepadam za tamtą do bólu popową wczesną Gagą.


Kolejka nie na moje siły chyba trochę. Munlup dostarczył w swoim stylu, Kukulska też przyjemna dla ucha, reszta do zapomnienia dla mnie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 05 lip 2024 17:30

lol
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 05 lip 2024 17:49

Ale Pan nam dogadał.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 lip 2024 23:48

Human League Empire State Human

Kolejny zespół, który naprawdę szanuję, ale jednocześnie jakoś nie mam ochoty czy potrzeby słuchać za często. Dare jest rewelacyjne nie tylko dzięki Don't You Want Me, wiadomo. Podoba mi się to, jak bardzo słychać, że to wyjątkowo wczesne robótki synthpopowe. Ciężkie brzmienia klawiszowe, dość efektowne, widowiskowe efekty błyskające raz na jakiś czas - czuć końcówkę lat 70'. Później już było bardziej gładko, a tu jeszcze takie satysfakcjonujące nieopierzenie. Generalnie lubię ich za wokal, ale tutaj ten refren wyszedł tak sobie. Dzięki temu końcówki słuchałem z pewnym rozczarowaniem. Solidnie, choć bez ekstazy. Do Numana z tamtego okresu miałem więcej cierpliwości i wyrozumiałości... do tego jeszcze wrócimy...

Jarecki / Grubson / Mes Ten sam lot

Naprawimy tooo, jesteśmy na tej planecie, ehh. Mimo wszystko ten numer wypadł znacznie lepiej niż zakładałem. Pierwszy dwaj wymienieni goście są dość... przerysowani, tak, te ich interpretacje i głosy są trochę na wyrost. Mes wbija, wyjaśnia ekipę. Aż dziwne, że do tej pory jego muzyki nie słuchałem, choć w kontekście mojej historii z hip-hopem to wcale nie jest aż tak skomplikowane. Grubson przez 'Na szczycie' w innych numerach brzmi mi troche jak mem, no niestety. Wypada dobrze, ma taką lekkość w generowaniu melodii. Na końcu jednak nie chcę do tych wyrobów wracać. Z kolei bicik całkiem przyjemny. Trochę RnB, trochę funky, soczyste brzmienie - w RAMkach powinno być grane. Może nawet kiedyś się nieopatrznie natknąłem? Swoją drogą bardzo krótkie te zwroty. Męczenie buły z refrenem i żabą w głosie gospodarza trochę za długo.

Abigail's Ghost Bloodlust

Wrócił Hien, którego wielbię i szanuję za wcześniejsze mocniejsze poruszenia wewnętrznych strun muzyką w zbliżonej stylistyce. Pastelowy poetycki prog, to lubię. Początek może uśpić czujność, ale fachowcy w grze czasem grają tak specjalnie, by potem wyskoczyć z pięknościami. Urokliwie płynie ten refren. Potem kolejna zwrotka z zupełnie innym tłem, lecz dalej w zbliżonej stylistyce, miodzio. Końcówka efekciarska dzięki soluwie. Odrobinę dłuższa byłaby już irytująca. Tak klimacik nie zdycha, ekipa po prostu inaczej ogrywa zamknięcie akcji. Na luźno wręczam Laur Roberta Melancholika. Jest dobrze.

Natalia Kukulska Czy ona jest

Albo niepoprawna słabość albo głuchota słuchaczy. Serio uważam, że artystyczne wyroby (i wybory) Kukulskiej zasługiwały na znacznie więcej uwagi, rozgłosu, docenienia. Uwaga, uwaga, do tego wątku TEŻ zamierzam wrócić... Lubię u niej lekką manierę dojrzałej diwy. Tutaj leci na aranżu godnym debiutu studyjnego Britney Spears. Odrobinę cheesy, ale tak to wtedy robiono. Dziś szlachetnieje jako kolejna estetyka warta dekonstrukcji, odświeżenia, ponownego wykorzystania. Tekst lekko głupawy, przynajmniej nie drażni. Największe zaskoczenie? Dodatkowe perkusyjne ozdobniki w mostku, normalnie pachnie jakimś Rolandem zarżniętym przez prekursorów techno kilka lat wcześniej. Takie rzeczy u Kukulskiej? Za to lubię kontakty z polskimi obskjurami, bo dziś NK to już raczej żadna pierwsza liga polskiej muzyki popularnej. Elegancka wrzuta od shodana.

Lady Gaga Eh Eh

Seba na koniec uderzył kolejną nostalgiczną pigułką prosto w serduszko. Musiałem to poznać przed ogromną popularnością Bad Romance czy Alejandro Roberto. Za dobrze kojarzyłem ten wokalny bujający piruet przed refrenem. Idealnie pasuje do wielu innych numerów z tamtego okresu, które od kilkunastu miesięcy ogrywam z zaskakującą regularnością. Czego tu nie ma? Przyjemnie głupiutki tekst, przyjemne wokale, solidne dogęszczenie melodiami. Obok tego aranż idealnie plastikowy. Zanim wleciały znacznie lepsze emulacje analogów, to bawiono się niezłymi zabawkami, ale brzmieniowo miały niewiele wspólnego z szafami sprzed trzech dekad. Po latach myślę, że to BARDZO KARWA DOBRZE. Teraz już każdy głupi przy odpowiedniej cierpliwości w FLu czy Abletonie może zabrzmieć jak Kraftwerk, Eurythmics czy właśnie Human League. Może i odtwórczo, ale za to jeszcze bardziej nijako. Dzisiaj znacznie trudniej odtworzyć tego typu aranże. Queerowa scena od bubblegum bass i dekonstrukcji idzie jeszcze dalej. Dobrze, że niektórzy kiedyś byli w stanie pójść na takie specyficzne kompromisy. Kanciasty bas, wystrzałowe solówki, samo dobre. Teraz to już obowiązkowo muszę sprawdzić The Fame. Dobre w chu-. Cherry Cherry Boom Booom
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 07 lip 2024 16:56

The Human League - Empire State Human

Lubie największy hit THL i kilka innych, tego numeru nie znałem i w sumie wiele nie straciłem. Muzycznie to przedstawiciel nudnych ejtisowych muzaków, których autorzy kupili sobie super syntezatory i tak bardzo się pojarali, że nagrali na nich dosłownie byle co. Neurotyczne wokale też mnie nie kręcą w tym kontekście. Są niezłe momenty, ale generalnie za dużo tu przypadku, a przynajmniej rzeczy brzmiących, jak przypadek, żeby mi to teraz weszło. THL stać było na więcej. Narzekałem na Musiała wrzucającego ulubione piosenki byłych z okresu hipsterskiego, to teraz mam.

Jarecki feat. Grubson, Ten Typ Mes - Ten sam lot

Tutaj też trochę mam za swoje, bo dusiłem Murzyna o letniaczki, i ostatecznie dostałem, ale nie to, czego oczekiwałem. Wystraszyli mnie już wykonawcy, a zwłaszcza ci na feacie, bo żadnego z nich nie lubię. Odpaliłem numer i cóż. To nie jest to. Podkład jest ok, ale też mocno wali plastikiem i kompletnie nie kojarzy mi się z ejtisami przy takiej polerce. Wokale, rap i tekst są niesamowicie wręcz cringowe. To mi przypomina jakiś bardzo mocno nieudany eksperyment z Męskiego Srania, ale taki który został odrzucony i na szczęście wydano coś z Zalewskim, Podsiadło, Darią, Vito Bambino, itd. Czuję klimat, ale po prostu elementy, z których numer skonstruowano, kompletnie nie pasują mi do vibe’u, który mnie otacza. Jednak polscy „raperzy” to nie Maya i Marengo. Nie jest może tragicznie, a wrażenie na pewno podbijają w dół spore oczekiwania, które sam nadmuchałem, ale Jaca też tak mnie wytresował. Najgorsze jest chyba to, jak bardzo zmarnował się na majówce ten zajebisty Joe Bataan, o którym zdążyłem niestety, siłą rzeczy, trochę zapomnieć.

Animal Collective - Summertime Clothes

Dziurę w letniaczkowie jako pierwszy wypełnia Smoku. Numer mocno psychodeliczny, ale jednocześnie ma coś lekkości i fabryki endorfin The Beach Boys i XTC. Mawiają, że w szaleństwach jest metodach i ewidentnie bywa to prawdą. AC jako nazwę znam od dekad, ale nigdy dotąd po nich świadomie nie sięgnąłem. Nie wiem czy sięgnę teraz, bo jednak nadal się lekko boję, ale może nie aż tak jak wcześniej. Gdyby to była Depeszwizja, to bym na ślepo ten numer przykleił Mentosowi, ale Dragon potrafi czasami wyskoczyć ze swoich elektronicznych gaci i zaświecić pośladem innego podwórka. W ubiegłym roku na urlopie słuchałem sporo „White Albumu” Weezera, a to jest (bardzo niebezpośrednio i umownie) najbliższe tamtym brzmieniom, więc super. Bierę na plażę (la plaż).

Natalia Kukulska – Czy ona jest

Ale nostalgłem dzięki Wujkowi. Pamiętam tamten czas, kiedy ten album wychodził, Kukulska była na niezłym topie. Trudno uwierzyć, że to było 27 lat temu. To była dobra dekada dla polskiego, damskiego popu. Do wielu singli z tamtych czasów powracam regularnie. Wujas prezentuje taki pół-deepcut, bo niby to był singiel, ale ja go kompletnie nie pamiętam. 90sy się wylewają litrami, podobnie jak to bardzo specyficzne, wyjątkowe brzmienie polskiej popowizny z epoki. Po latach docenia się jeszcze bardziej, a wtedy? Wtedy to był trochę taki kawałek Ameryki. Teraz już tego ludzie nie zrozumieją, ale wtedy byliśmy tak do tyłu ze wszystkim, że wiarygodne ‘udawanie’ Zachodu, naprawdę cieszyło i trochę leczyło z kompleksów. Jako dziecko tamtych czasów, właśnie w ten sposób pamiętam dobrą, lokalną popową muzykę. Propsy dla Wujka.

Lady Gaga - Eh, Eh (Nothing Else I Can Say)

Jezu, jaka Gaga jest brzydka w tym klipie. Numer na modłę dziewięćdziesiątsów, gdyby mi ktoś powiedział, że to jakiś lekko unowocześniony, nieznany hit Fun Factory, albo Aqua to bym to kupił od razu. Jedną noga jeszcze jestem na urlopie, to mi to nawet wchodzi. Może to nie jest wersja Gagi, którą lubię najbardziej, a z drugiej strony, fajnie że czasami wchodziła do tej czysto popowej wody, bez jakiegoś chujowego IDMu, itd. Jest to kolorowe, jest to przyjemne, jest to słodkie, jest to spoko. Background życiowy również. Seba, myślę że się nie obrazi, jeśli nie będę pisał więcej, bo co tu pisać. Kawałek jest dobry i robi robotę.

Wysoki poziom Depeszwizji, mocno przyćmił to co się tutaj wyczyniło, ale nie jest też źle. Klasowe letniaczki dowieźli Mentos, Dragon oraz (w formie nostalgicznej) Wujas. O dziwo, nie dowiózł Murzyn, a Musiał nawet nie próbował.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 07 lip 2024 18:00

kek
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 07 lip 2024 18:09

The Human League - Empire State Human

Nazwę zespołu kojarzę. Niewykluczone, że słyszałem też jakieś ich przeboje, chociaż bez świadomości, że to THL. W sumie spoko utwór. Może takie klimaty już mnie nie grzeją jak kiedyś, ale z przyjemnością posłuchałem. Stara elektronika całkiem daje radę. A refren nawet chwytliwy. Wielkiego romansu pewnie z tego nie będzie, bo już na to zdecydowanie za późno, ale fajnie było posłuchać.

Jarecki feat. Grubson, Ten Typ Mes - Ten sam lot

Ksywki nieco odstraszające, ale utwór o dziwo podoba mi się. Bardzo wakacyjny numer. Fajnie brzmi ta gitara. Bas rzeczywiście soczysty, bit bujający. Wokale ok. Nie mam nic do zarzucenia.
Ostatnimi czasy polska muzyka potrafi mnie czasami zaskoczyć nieco pozytywnie.

Abigail’s Ghost – Bloodlust


Hien pisze, że w 2015 Abigail’s Ghost wyrobili sobie już swój styl. Możliwe, ale mimo wszystko wciąż mocno zalatują Porcupine Tree. Bardzo mocno. Słyszę to od samego początku. Dla mnie to oczywiście zaleta, dlatego utwór oczywiście mi się podoba. Nawet wokaliście nie tak daleko do Wilsona. Ładne gitary, fajna perkusja, bas, klawisze. Wszystko się elegancko zgrywa. Ja tę solówkę na końcu bym nieco skrócił, ale już nie będę marudził.

Animal Collective - Summertime Clothes

Kurde podoba mi się to. Człowiek słucha i wpada w jakiś dziwny trans. Ale przyjemny. Melodie rzeczywiście ładne, wokale też ładne, a wszystko na tle bardzo fajnej warstwy dźwiękowej. Lubię bardzo arpeggia, lubię taki wyrazisty bas. Różne fajne efekty. W ogóle ten rytm i trzynutowa zagrywka kojarzy mi się z pewnym utworem… AC/DC. Dobra nuta.

Lady Gaga - Eh, Eh (Nothing Else I Can Say)

Mentos lubi zaskakiwać. Raz jedzie po różnych ówczesnych wokalistkach bez powodu na czym świat stoi, a za chwilę pisze, że się do tej czy tamtej przekonał i lubi bardziej od starych dziadów. Ale dobrze, że to idzie w takim kierunku, bo słuchaczy "prawdziwej muzyki" nam tu nie trzeba. Ja też kiedyś zlewałem Gagę totalnie, chociaż lubiłem bardzo Poker Face i Bad Romance. Ale myślałem, że to właśnie taka gwiazdka dwóch przebojów. Tymczasem kobitka śpiewa całkiem do rzeczy i ma naprawdę dobry wokal. W ogóle tutaj brzmi chwilami bardzo podobnie do młodej Taylor. Gdybym usłyszał ten utwór w ciemno śmiało mógłbym pomyśleć, że to jakiś numer Swift „from the vault” sprzed nastu lat. Sam utwór brzmi jak przebój dance wyjęty z lat 90’ i ja za takimi numerami niby nie przepadam, ale jakoś tutaj mi się podoba. Jest spoko, chociaż na The Fame jest sporo lepszych piosenek. A Gaga w teledysku wcale nie jest brzydka. :P
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 lip 2024 22:47

The Human League - Empire State Human

Musiał edukuje, albo przynajmniej próbuje edukować w swojej notce - tyle tu nazwisk, nazw i wszelkiej maści faktów, że czułem się jakbym czytał podręcznik do historii w gimbie. Rozumiem takie podejście, choć sam mam dokładnie odwrotne, ale osobiście bym preferował może nieco więcej luźnych rozkmin związanych z muzyką albo chociaż nieco bardziej zwięzły styl. Albo chociaż niezaczynanie ścian tekstu od frazy TL;DR...
Ale to tyle jeśli chodzi o krytykę, bo nie będę na pewno krytykować za wrzucenie tego zespołu, ani tym bardziej za kawałek. Ja to sobie obiecuję, że kiedyś nadrobię "tak na poważnie" te wszystkie Human Ligi, Numany, Srumany i generalnie ten cały synthpop z przełomu 70/80s bo wiem, że to są rzeczy dobre, charakterystyczne, innowacyjne itepe itede, ale jednocześnie znam je na tyle słabo, że mi się zlewają i jakby mi ktoś powiedział, ze to dajmy na to jakiś Gary Numan, to ja bym pewnie w to uwierzył. I ten kawałek też jest dla mnie przedstawicielem tej elektronicznej magmy, która jeszcze niby jest osadzona w latach 70., choć słychać na niej ewidentnie, że IDZIE NOWE. Czyli jest spoko i ciekawy, nawet jeśli słyszałem to już kilka razy u cholera wie kogo, ale tak czy siak wolałbym to usłyszeć w jakimś szerszym kontekście typu jakiś długograj - no ale w tym przypadku zobaczymy, czas pokaże, no no no.

Jarecki feat. Grubson, Ten Typ Mes - Ten sam lot

Nigdy nie byłem w Opolu w innych okolicznościach niż przejazdem - może powinienem kiedyś to zmienić, bo wszak daleko to nie mam. W pierwszej chwili ten kontekst trochę mnie, heh, zmroził, tak samo jak ksywy "kolaborantów", ale jak to często w życiu bywa - nie było źle. Ba, nawet bym bym stwierdził, że dobrze. Bit jest fajny i BUJA, jest tu fajny bas i w ogóle wysoki wokal tego lepszego Jariego pasuje doń jak ulał. Byłoby nawet i bardzo dobrze, gdyby nie to, że mam odmienne zdanie niż Murzyn co do kwestii tych ZNANYCH NAZWISK - zarówno zwrotka Mesa, jak i Grubsona dla mnie średnio potrzebne i na luzie by się ten kawałek mógł bez nich obyć. Ale zaś nie są to z trzeciej strony zwrotki tak słabe, by mi miały ten utwór spalić. Jest okej.

Abigail’s Ghost – Bloodlust

Zdaje mi się, że kiedyś poświęciłem parę słów nt. tego, co sądzę o tzw. NEOPROGU, czy tam bardziej o tym, że gatunek muzyki rockowej zwany PROGRESYWNYM był takim tylko z nazwy, bo muzycznie to było to wręcz zaprzeczenie tej nazwie. Tbh kojarzę nazwę tego zespołu, ale mam wrażenie, że tylko z tego powodu, że we wszystkich zestawieniach i podsumowaniach musiał pojawiać się z oczywistych przyczyn na początku. xD No w każdym razie jeśli to jest ta ich kreatywniejsza odsłona, to ja przypuszczam, że za te wcześniejsze rzeczy Wilson mógłby ich pozwać z tytułu plagiatu czy coś, bo to bardzo mocno trąci właśnie Porkami z okolic żarówy łamane na In Absentia. Bardzo podobny klimat, momentami wręcz znajome akordy i motywy i w ogóle nawet typo brzmi jak Stefan z Aliexpress. Może jakbym był fanem tego typu muzyki to bym sięgnął po coś więcej (takim tró nigdy się nie stałem), na razie potraktuję to jako ciekawostkę, acz całkiem sympatyczną.

Animal Collective - Summertime Clothes

Animal co prostytutka hehe. Cieszę się, że współczesny Robert jest innym człowiekiem niż ten AD 2017, bo może i nawet bym zdzierżył bycie aspołecznym piwniczakiem pełnym toksyków w swojej banieczce, ale bycie fanem Animal Collective to już za dużo. Dobra, śmieszkuję heheszkuję, ale fakty są takie, że jednak mocno się od nich i ich muzyki odbijałem - za bardzo mnie ta produkcja męczy, za mało tu jakichś fajnych melodii i motywów, za dużo małpowania klasyki psychodeli w średnio przyjemny dla mnie sposób. No i ten no, może nie wchodzi mi to aż tak źle jak kiedyś, ale nadal jestem na nie. Może kiedyś dam kolejną szansę i naprawdę się przekonam, na ten moment ciągle zostaję w gronie hejterów.

BTW czy na tej grupce był pewien Jakub Antoni z Krakowa?

Natalia Kukulska – Czy ona jest

Zawsze miałem dość dużo sympatii do Natalii Kukulskiej - trochę irracjonalnej, bo nie kojarzę żadnej akcji ani wypowiedzi, po której mógłbym stwierdzić O, OTO JEST RÓWNA BABKA, po prostu zawsze ją jakoś lubiłem i tyle. Płyty o nazwie nawiązującej do tej stacji telewizyjnej, co to nikt jej nie ogląda, to w całości nie znam, ale mam dość miłe wspomnienia związane z kawałkiem pt W biegu. Ofc wrzutę Wujasa też kojarzę, bo mam wrażenie, że w swoim czasie musiała lecieć w radiostacjach częściej niż często i ten no… no jak to kiedyś mawiałem - gdy słyszę takie rzeczy w radio, to go nie wyłączam heh. No spoko singiel i tyle.

Z jednej brak w tej kolejce jakichś rzeczy, które by mnie rzuciły na kolana czy zmietły z planszy, z drugiej od niczego jakoś bardzo się nie odbiłem - no, może z wyjątkiem Zwierzęcego Kolektywu, ale i tak KIEDYŚ ZJECHAŁBYM BARDZIEJ. Słowem - RZETELNA kolejka ;]
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 lip 2024 22:53

mintaj pisze:
08 lip 2024 22:47
BTW czy na tej grupce był pewien Jakub Antoni z Krakowa?
Za dobrze pamiętam, że było bardzo spokojnie i bez natręctwa - czyli go nie było ;------)

Przyznam się, że w zeszłym roku widziałem go na żywo... musieliśmy mieć ze znajomym potężne miny, gdy go zobaczyliśmy i potem look na siebie nawzajem. 'Legenda'
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 08 lip 2024 23:14

Kurde, w sumie teraz widzę, że ktoś mnie na tych Me(ga)lomanów kiedyś nawet dodał i generalnie dużo tam znajomych mord jest, ale chyba musiało to mieć miejsce pod koniec jej żywota.

Ja też spotkałem go parę razy na żywo, raz nawet z pełną premedytacją xD W sumie nie wiem, faktem jest, że mimo wszystko moje życie towarzyskie w ostatnich latach trzyma się na trytytkach między innymi dzięki temu, że jakoś w 2019 trafiłem na jego konfę. Absolutnie przerąbane
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 lip 2024 23:28

Już W EPOCE wszystkie takie konfy koncentrujące się na muzyce mi śmierdziały. Byłem tylko w jednej na samym początku Me(ga)loman, bo było nas wtedy malutko. Miło było niektórych zobaczyć po latach. Poza i po tym momencie była już mocna osobista selekta towarzystwa
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 09 lip 2024 12:46

Ten Sam Lot

Letniaczek jak się patrzy. Jareckiego kojarzę z dwóch numerów (obydwa zupełnie od siebie różne), i oba są bardzo fajne. Głos ma specyficzny, ale pasuje do robionej przezeń muzyki. Grubson kojarzy mi się wyłącznie ze szczytem góry, TTM to kiedyś myślałem, że nowe wcielenie Meza. Groovy i funky i w ogóle przyjemnie, w sam raz na wypad nad morze, wiecie, lipiec, Trójmiasto, miałem co prawda w sierpniu jechać i mogłem nawet to puszczać. Będę jednak dalej katował Cate Brooks. I to w Zgierzu. Fajen.

Bloodlust

O, albo tego będę słuchał (w Zgierzu, nie nad morzem, względnie w Bełchatowie). Mam w ogóle nieodparte wrażenie, że już to gdzieś słyszałem, czy Hien mógł mi to puszczać? PERHAPS. Ten kawałek bardziej teraz ze mną wajbuje niż ten powyższy, zdecydowanie. Smutek wgryza się w duszę, dusza bardziej się dusi (może to wampir mnie gryzie?). Niby takie typowo progowe, a jednak nie. Podoba mi się zresztą mocniej niż - pod wieloma względami zdaje się podobne (dla mnie) Gazpacho. Coś pomiędzy ww. a Nosound. Wlatuje do osobistej playlisty.

Summertime Clothes

Znam ten zespół ze słyszenia, bo ktoś określił innego wykonawcę (chyba Miike Snow, ale mogę się mylić) mianem "a-ha meets Animal Collective". Nigdy jednakowoż nie przesłuchałem niczego, co ci goście by zrobili. Hien mówi, że to psychodeliczne trochę. Zgadzam się, jeszcze ta okładka, od której puchną oczy. Muzycznie nawet się broni, ale nie mam teraz nastroju na tego typu rzeczy, może odpowiednie lato przyjdzie (albo nie, nigdy nic nie wiadomo). Szkoda, że nie znałem tego tydzień temu lol (no dobra, dwa tygodnie temu). Trąci Of Montreal, w sumie nie jest takie złe nawet. Może sięgnę po więcej? Może.

Czy Ona Jest

(tutaj aż się prosiło o kiepskie nawiązanie do pewnej polskiej piosenki). Wow, co za odkrycie, znaczy, nie słyszałem tego z 25 lat, tak lekką ręką. A może w ogóle sobie wmawiam, że to słyszałem? Nie no, charakterystyczne chórki i ten refrenik. Pop lat 90. na pełnej, talent Kukulskiej tak samo, bardzo przyjemna wycieczka w przeszłość (jakieś Throwback Tuesday czy coś w tym stylu). Swoją drogą, jaka odjechana okładka. Właściwie z powodzeniem to mógłby być numer od Hooverphonic jak poszli bardziej w pop. Klimatyczne, zamykam oczy i... eee, mówiłem to już setki razy. Ale lato 1999 na Radogoszczu Wschodzie wciąż niepodrabialne.

Eh, Eh

O, tego też nie słyszałem długo, a znam. Nie chce mi się teraz sprawdzać, czy to był singiel, ale nawet jeśli nie, to ktoś mi to puszczał z pewnością. Ten motyw klawiszowy na wejściu i w trakcie refrenów jest bardzo fajny, choć podle cheesy. No, ale wiecie co ja tu lubię. Prawdę mówiąc ten numer brzmi tak, jakby ukazał się w jakimś 1997 i jego autorami byli, nie wiem, Vengaboys lol. Raz, że pachnie latem, to jeszcze pachnie najntisami i w ogóle wakacjami między klasami późnej podstawówki. Krótkie, ale wymowne. Dobre.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 09 lip 2024 13:01

Ok, wrzutkę tę napisałem spokojnie tydzień temu czy coś ale niech ktoś mi teraz powie że nasza bestka vel Beatka wcale nie uprawia jakiegoś szatańskiego voodoo uśmiercając ludzi przewijających się w niej w sposób wszelaki...
slick pisze:
09 lip 2024 11:12
Komisarz Ryba nie żyje…
Musiał się spóźnił i dlatego tym razem voodoo uprzedziło wrzutkę, której
tytuł chyba najlepiej nazywa te wszystkie przedziwne bestkowe sploty zdarzeń.

Dinal - Spirala zła
(2006)

"Śpiewać każdy może jak Jerzy Stuhr
Tak wierzy tłum
Stąd tylu amatorów jak Jerzy Stuhr"

Kontynuując wątek opolski a przy okazji nawiązując do mentosowej wrzuty Smarkiego docieramy do kolejnego dość istotnego rapowego składu z tzw. podziemia. Dinal poznałem chyba właśnie jakoś w 2006 roku za sprawą ich ówczesnej płyty "W strefie jarania i w strefie rymowania" którą posiadał mój starszy brat. W skład tej nieistniejącej już grupy wchodzili Pan Wankz, DJ Urb, Mej i niejaki Karol. Dinal przykuł moją uwagę gdyż - podobnie jak wrzucany przez mentosa Smarki - twórczość ich skupiała się na zabawie słowem, pozytywnym przekazie i klasycznym brzmieniu, nawiązując do muzyki takich grup jak choćby A Tribe Called Quest czy De La Soul.

Startując z bestką wiedziałem że zapewne na którymś jej etapie będę wrzucał któryś ich numer z tej jedynej płyty którą znam, nawet rozważałem dotąd ze dwa inne numery ale ostatecznie stawiam na TEN track który myślę najlepiej odda klimat muzy Dinali, czyli tą lekkość w muzyce połączoną z luźną, humorystyczną nawijką i tekst będący zwyczajnym rapowaniem o samej miłości do rapu. No i akurat jest to numer w którym możecie usłyszeć jednocześnie Wankeja, Meja i Karola.

https://youtu.be/u_KG8cgqmSU?si=wlYDzqeDPm0J2qS4
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lip 2024 14:14

Murzyn na smutno, to ja na wesoło.

Fuzzbubble – Out There

Kontynuuję godzillową. Jest to puszka związana z soundtrackiem do filmu „Godzilla” (tego amerykańskiego, z 1998 r.). Swego czasu, pisałem Wam o fenomenie soundtracków, które to zjawisko od wielu lat już nie żyje (a którego ostatnim podrygiem były OSTy ze „Zmierzchu”). Konsensus jest taki, że o ile film nie wszystkim się podoba, tak OST do tej „Godzilli” kochają wszyscy. To właśnie dzięki tej składance, pierwszy raz usłyszałem takie zespoły jak Jamiroquai, Green Day, Ben Fold’s Five, Fuel, Rage Against the Machine, itd. oraz pierwszy raz usłyszałem Puff Daddy’ego. Do tego pana jeszcze jeszcze wrócę za kilka linijek. Puszkę otworzyłem w ubiegłym roku z Silverchair, zaś tym razem wjeżdżam z zespołem, dzięki któremu dowiedziałem się, że istnieje taki gatunek muzyki, jak power pop.

Fuzzbubble to ciekawa historia, ale spokojnie nie wkleję tu Wikipedii ala Musiał. Jakoś w drugiej połowie lat 90-tych, wspomniany wcześniej Puff Daddy, zaprosił ich do swojej wytwórni Bad Boy Records. Połączenie wydaje się dziwne, ale tutaj PD ewidentnie przyjął rolę biznesmana i uznał, że to, co chłopaki grają, może się sprzedać. Prawdopodobnie dzięki sznurkom pociąganym przez Puffa, wylądowali w końcu na soundtracku z Godzilli, po czym zostali z labela wywaleni w bardzo niezdrowych i przykrych okolicznościach (z klasycznych powodów takich jak za mała opłacalność trzymania i wspierania ich). EDIT: odsłuchałem aktualny wywiad z nimi, i ta historia jest jeszcze bardziej pokręcona, włączając w to imprezę, na której Fuzzbubble mieli zostać ogłoszeni jako nowy nabytek wytwórni, a po której zamordowano Biggiego xD Ostatecznie wydali album w 2000 r. i rozeszli się. Z tego względu traktowano ich trochę jako taki one-hit wonder (o ile) na grzbiecie Combsa, ale po 22 latach, zamknęli wszystkim usta drugim albumem, który jest absolutnie zajebisty (to chyba jeden z rekordów jeśli chodzi o odstęp między pierwszą, a drugą płytą). Niestety rok wcześniej, zmarł basista Brett Rothfeld, ale zespół pozostaje aktywny i koncertuje z muzykiem sesyjnym. Mógłby przyhipsterzyć i dać coś z „Cult Stars from Mars”, ale ostatecznie polecę nostalgią i kawałkiem, który faktycznie jest kawałem mojego życia – ich najbardziej znanym numerem „Out There”. Hasło ‘power pop’ od razu nabiera sensu, bo ani nie jest to zwykły rock, ani pop punk, ani też cokolwiek innego. Muza jest prosta, ale raczej w tym rzecz. Melodie na wysokim poziomie, trochę w starym stylu ala The Beach Boys, motoryczny i podbity gitarami podkład oraz popowa produkcja z drobnymi elementami elektronicznymi. Jest to specyficzny rodzaj letniaczka, bo z rockowym kopem, ale niejedno lato brzmiało w ten sposób.

https://youtu.be/9Q-6KmmZDRw
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 09 lip 2024 14:18

Nie no, numer jest 100% positivo, tylko ten zbieg okoliczności przykry....
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lip 2024 14:35

Takie to nasze vdoopoo bestkowe.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 09 lip 2024 17:08

Znów cisnę z ejtisami.

Outfield - Your Love (1985)

Wszystkim graczom w GTA VC utwór znany, z fal Flash FM (o ile mnie pamięć nie myli). Kawałek to chyba w ogóle debiutancki singiel tria Outfield (albo The Outfield, różnie pisane), nic więcej z ich twórczości nie znam, może kiedyś to naprawię (pewnie nigdy). Ja oczywiście poznałem przez rzeczone GTA VC, ale zawsze mi się ta propozycja podobała. Wróciłem do niej wiele lat później (gdzie pierwszy raz w VC zagrałem w 2003), bo w 2018, jesień, znów ejtisy, blablabla. Na wiosnę 2019 jednakowoż odwaliło mi na punkcie tego kawałka. Dorzuciłem go sobie nawet do własnej "stacji radiowej" napieprzając w DżiTiEj V parę miesięcy później. Właściwie nie wiem, czego ten numer nie ma z rzeczy dobrych, a co miałby mieć, czego nikt nie chciałby słuchać. Świetny vibe, gitary, chwytliwy refren, cudowna coda na sam koniec (wiadomo, coda), i parę innych rzeczy. I naprawdę dobry głos wokalisty Tony'ego Lewisa (niestety, jesienią 2020 zmarł na COVID). Nie będzie więcej Wikipedii ;(

Czy reluję z tym numerem? Nie do końca, ale trochę tak. W zasadzie zależy, jak interpretuje się tekst. Bardziej jest to o kolesiu, który próbuje niejako wymóc ONSa na kumpeli, podczas gdy jego laska jest gdzieś na wczasach czy coś, ale może to też być bardziej metafora dostawania od laski po dupie. Śmiesznie, bo kawałek miałem zaplanowany do wrzucenia w bestkę od stycznia, kiedy jeszcze nawet nie znałem osoby, od której to właśnie dostałem po dupie xD Takie to bestkowe voodoo (vdoopoo) przewrotne. Raz Musiał dostaje kosza, raz umiera Stuhr. Co będzie następne? Strzeżcie się i szukajcie wskazówek w tekstach piosenek (albo tytułach chociaż). Lubię bardzo tę piosenkę, albowiem zawsze soczyście poprawia mi humor. Ma przy okazji całkiem fajne video (niby nic odkrywczego, ale jednak), które serdecznie polecam (zwłaszcza ze względu na ewidentnie podstawionego na jego cele klawiszowca), ejtisy, owszem, ale bardziej w stylu Bryana Addamsa czy coś, niż, nie wiem, Eurythmics. Słuchać.

https://www.youtube.com/watch?v=W2a8Ng1qM8Q
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lip 2024 17:40

UWAGA WJEŻDŻA WUJAS VIA MUNLUP:

Mafia – Imię deszczu

Pozostajemy w klimatach polskiej muzyki. I nawet w tym samym roku, co Kukulska, czyli 1997r. O ile utwór Natalii był dla mnie dosyć ważny w tamtym czasie, to „Imię deszczu” lubiłem jeszcze bardziej. Piasek miał super wokal. I szkoda, że jego kariera nie poszła w tę stronę, która by mnie bardziej zainteresowała. Ale w tamtym czasie było Imię deszczu i fajne utwory z Chojnackim. Przepiękny i chwytający za serce numer. W dodatku przywołujący ogromną falę nostalgicznych wspomnień. Lata 90’ były dla mnie z wielu powodów wyjątkowe. Końcowe trzy lata technikum i ostatnie lata w rodzinnym mieście. Potem szkoła wojskowa i pierwsza praca w innej części Polski. Nowe miejsce do życia na ziemi, nowa dziewczyna, która została moją żoną. A w tv Mafia i Imię deszczu. Moc niesamowitych wspomnień. Piękne czasy do których czasem tęsknię. W tym samym roku wyszła Ultra. Ile to już lat !

https://www.youtube.com/watch?si=KUl3KM ... e=youtu.be
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 09 lip 2024 18:42

W sumie to ten no jakoś mnie to nie zdziwiło, że jedynym mehającym był Murzyn, bo nie kojarzę, gdy kiedykolwiek wypowiadał się o Lady Gadze i jakoś bardzo mnie to nie zaskakuje, że mu nie siadła. W życiu bym nie wpadł na porównanie z Taylor Swift i co do tej kwestii to ja Wujowi w tej materii wierzę i nie polemizuje i jeszcze tylko dodam, że był to singiel, drogi Adrianie, i nawet leciał w radiostacjach popularnych swego dość często, o czym w swojej notce nawet pisałem.

Jacek Kaczmarski, Przemyslaw Gintrowski, Zbigniew Łapiński - Kantyczka z Lotu Ptaka

Jak tak sobie myślę, to dość dawno nie wrzucałem w ramach tej zabawy utworów z gatunku tych, które może nie do końca są "z mojej bajki", i które nawet nie są wykonywane przez artystów, których jakoś bardzo cenię, ale mam do nich słabość, ze względu na to, że pomogły mi odczarować oraz przetrwać jakiś absolutnie przewalony moment w moim życiu.

Jeden z takich momentów miał miejsce jesienią ubiegłego roku. Bodajże wrzucając Sohodolls pisałem wam o swoim situationshipie, który w sumie to nie trwał jakoś intensywnie długo, ale był dla mnie dość bolesny, bo tak się składa, że gdy już byłem skłonny opuścić gardę z pokory i stwierdzić, że w sumie to może faktycznie jestem w stanie stworzyć poważną relację z drugim człowiekiem, okazało się, że no jednak tyle to nie.

Nie chcę mi się wracać do tej wrzuty i weryfikować co tam konkretnie napisałem, zwłaszcza, że dobrze wiem, że część z was to pewnie nawet tego prostytutka nie czyta, tylko najwyżej sobie rzuci okiem na ścianę tych śmiesznych literek, ale tylko nadmienię, że jesienią 2023 nie było żadnego koncertu The Cure w Łodzi, zaś dziewczynę poznałem w Warszawie oraz spotykałem się z nią w Poznaniu - mimo mojej ograniczonej znajomości geografii, obie te miejscowości nie są łodziami, nie leżą w łódzkim oraz nie nazywają się Łódź.

Nadmienię też, że koleżanka z którą byłem w Łodzi na The Cure była jedną z osób, które mocno mi pomagały w dojściu do siebie po tej sytuacji, tak samo jak poniższy utwór. Ja już nie pamiętam do końca jaki to splot okoliczności sprawił, że pomagał mi w przetrwaniu po zakończeniu situationshipu i zakładam, że prawda znowu okazała się być do bólu nudna, czyt. postanowiłem dać szansę któremuś to z kolei programowi Kaczmara którąś to z kolei szansę.

Bo ten no, można napisać, że hehe żone bije i pije, i nawet mi przez chwilę przez łeb nie przeszło, by typa jakkolwiek próbować wybielać, można zwrócić uwagę na fakt, że jest to ulubiona muzyka jednej z najbardziej irytujących grup społecznych, jakimi są studenci historii, ale nie będę pisać, że Kaczmara jakoś bardzo nie lubię. Szczerze mówiąc, to raczej jest mi on obojętny, w sam raz by posłuchać raz na te kilka lat, docenić, z rzadka pośpiewać najebanym będąc i tyle. No hard feeling, jeśli już to nazwisko wywołuje u mnie negatywne skojarzenia, to z zupełnie innych, niemuzycznych przyczyn.

Właściwie to nie wiem czemu wyżej pisałem o Kaczmarskim, skoro "głównym" wokalistą był tu Gintrowski, a to byłby świetny pretekst, by powspominać Zmienników oraz 13 Posterunek czy coś, ale nie będę niczego tu zmieniać, bo po siusiak, skoro i tak nikt tego nie czyta, a ja będę potem czytać o tym jak to ten Kaczmarski dziwnie śpiewa w tym utworze czy coś.

To ten, bierzcie i słuchajcie tego czy coś.

https://www.youtube.com/watch?v=LVFJUIRdIOE
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA