Mam w domu trochę dziwny sennik (połowa symboli jest rozpatrywana w kontekście seksualnym

) ale na początku mam poradnik dotyczący interpretowania snów. To już nie jest takie coś, jak sto lat temu (np. śnię o wypadających zębach, więc ktoś mi umrze), tylko logiczne wytłumaczenie stanu psychicznego osoby śniącej. Najgorzej chyba mają osoby, które śnią (a właściwie pamiętają swoje sny) rzadko - wtedy nagromadzenie symboli przewijających się przez sny jest tak wielkie, że to jest jeden wielki chaos, a nie każdy potrafi potem wyłowić najważniejsze elementy. Poza tym - nie trzeba sennika, żeby zinterpretować niektóre symbole - walenie się budynków - lęk przed stratą, walka - niewyżycie, nerwica itp... No i moim zdaniem tylko osoba śniąca może sobie odpowiedzieć na pytanie, co oznacza jej sen, bo tylko ona zna swoje własne myśli.
Co do "grania na kodach" w śnie - pewnie sama chciałabym się tak pobawić, ale niestety trzeba umieć wywoływać świadomy sen, a do tego to niestety jestem zbyt wielkim kłębkiem nerwów i nie potrafię się na tym skupić. Z resztą - po co mam się męczyć nad snem? Na jawie mam większy hardkor.