Tak, wszystko świetnie, tylko zaraz się odezwie frakcja gahanowska: "bo wszystko co śpiewa Gore jest nudne, smutne i wolne" i cholera weźmie ten martinowy patos. Dla mnie idealne byłoby demo z chóralnym refrenem z albumowej wersji, bo ten z dema jest słaby - po prostu przykład jak można zaśpiewać (czyli demoMiri pisze:Peace nie byłby zły, gdyby zaśpiewał go Gore. (...) Taka piosenka ładnie by wyglądała w wykonaniu Martina (demo jest zdecydowanie lepsze)
Na koncertach nie byłam, może to wina sprzętu LHN, ale wybijanie rytmu na perkusji kompletnie zmieniało dynamikę "Peace" - na gorsze. I Martinowi ostawał się cichszy mikrofon lub źle wyregulowany, co dawało ledwosłyszalne chórki na koniec.
Natomiast "In chains"... również zostawiłabym Martinowi
Z albumowej wersji kocham jedynie właśnie martinowe "In chaaaaaaaaains" - to takie niby wysoko zaśpiewane, ale tak głębokim głosem, o który najpierw podejrzewałam Gahana, ale pod koniec tych słów słychać vibrato Martina.
Z dema natomiast uwielbiam kawałek "Is hypnotizing / I know I crumble when you are around / Stutter, mumble, a pitiful sound / Stagger, stumble, shackled and bound" - zaśpiewany głębokim, prawdziwie martinowym głosem* z jego angielskim flegmo-seplenieniem.
* - wiem, uparłam się, ale ładne piosenki Martina są po prostu ładne - ja jednak wolę jak Gore pojedzie po niskich tonach, bo też potrafi, a nie zawsze chce to udowodnić