Na dobry początek przedstawię swój tekst, prosta rzecz, niezbyt skomplikowana, liczę na konstruktywną krytykę ze strony forumowiczów. Nie obrażę się, jeśli się nie spodoba.
Rzeczony tekst (wcięło to, co miałem zamieścić, więc będzie coś innego - tylko co
Edytuj: dobra, znalazł się; ale od czego jest Błękitny...?
CUDU BLASK - 18.07.2011
Fatamorgana w mej świadomości
Zielona wyspa, ten powiew świeżości
Cieszy, raduje, ale może przytłoczyć
Łzawią od blasku tego cudu me oczy
Trawa jest bardziej zielona, piasek bardziej parzy
Czasami dobrze jest przed snem sobie pomarzyć
Płynę na obłoku własnych wyobrażeń
Klękam przed posągiem zbudowanym z mych wrażeń
Nie wierzę w to, co widzę, chodzę i dotykam
Otwieram drzwi, patrzę, twarzą w twarz się stykam
Czemu tu wierzyć - zmysłom czy podszeptom
Wyższy stan na drodze staje młodym adeptom
Niepewność... spróbować, czy zostawić w cudzych rękach
Pokusa jest silna... zewnętrzny mur pełen rys pęka
I za murem... złote Słońce bardziej niż zwykle gorące
Czerwone róże bardziej niż we własnym ogrodzie pachnące...
Stoję nad schodkach, razi blask szczytu
Ku memu zdziwieniu, nie czuję już zachwytu
Sprawę sobie zdałem pośród miejscowych
Że swojsko się tu czuję, już nie jestem z nowych
Z każdą chwilą... obrazy w mych oczach szarzeją
Ksztalty, kolory... w ciągu sekund krótkich o wieki się starzeją
Zdejmuje czar ze zmysłów mych rozum niestały
Z chwili na chwilę znikają cuda, mnożą się banały
Zmęczony przytłaczającym ogromem wrażeń
Odchodzę na spoczynek, z moich marzeń
Staje się jawa, nagle sobie sprawę zdaję
Ten mały wycinek wyspy stał się mym gajem
Odchodzę na spoczynek, wyobraźni oczyma
Próbuję dostrzec to, co już się nie zatrzyma
Dzisiejszy sen jutro jawą się stanie
A co mi się przyśni – to już nowe pytanie…