Czy kiedykolwiek Devotees dostali wpiernicz za bycie Devotees?
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Czy kiedykolwiek Devotees dostali wpiernicz za bycie Devotees?
Ale ja mam wrażenie, że to trzeba być Czezem żeby mieć takie szczęście. W Polsce to można najwyżej w ryj dostać za koszulkę DM.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
slick
- Posty: 7021
- Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
- Ulubiony utwór: Everything Counts
- Lokalizacja: Warszawa
A dostałeś kiedyś? Bo ja jak nosiłem to nigdy…
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
A dostałem. Takie życie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
slick
- Posty: 7021
- Rejestracja: 15 lis 2004 17:36
- Ulubiony utwór: Everything Counts
- Lokalizacja: Warszawa
A to opowiedź coś więcej. Kiedy Devotees dostali wpiernicz za bycie Devotees?
Ja kiedyś też raz zebrałem, ale akurat nic z DM na sobie nie miałem i nie było to w ogóle z DM związane. Młody i głupi byłem.
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Kiedys po meczu Polska - Rumunia w Bydgoszczy jakas banda debili chciala mi skroic czapke reprezentacji Polski. Sliwe pod okiem mialem chyba z miesiac. Ale czapeczka jest ze mna do dzis.
Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Wypełzlem chyba we Wrocławiu ze zlotu na ulicę przed klub żeby trochę ochłonąć, bo zwyczajnie już mi się spać chciało i nagle dostałem lufę za koszulkę z "gownem". Wiem, że ktoś tam jeszcze z fanów też oberwał. To było chyba w 2004. Ale jeśli mam być szczery, o wiele częściej widywałem jak depesze lali się między sobą.
Swoją drogą, na, początku lat 90 często w Polsce dochodziło do starć fanów DM z metalami i punkami. Te historie znam tylko z legend, ale wiele osób o tym mówiło. Grafy "defekt mózgu" (przerabiane z loga DM) i "depczesz mocz" same się nie wzięły.
Swoją drogą, na, początku lat 90 często w Polsce dochodziło do starć fanów DM z metalami i punkami. Te historie znam tylko z legend, ale wiele osób o tym mówiło. Grafy "defekt mózgu" (przerabiane z loga DM) i "depczesz mocz" same się nie wzięły.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Ja osobiscie nigdy nie oberwalem w zwiazku z subkultura depeszowska, ale zdarzalo mi sie byc obecnym przy bojkach, np w trakcie zlotow, np w Inowroclawiu. Byli jednak szybsi ode mnie do bojki. Bylo tez tak, ze np. szlismy z ekipa ulica, a jacys skini szli za nami i szukali mozliwosci zadymy.
Enjoy The Silence
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Nigdy w życiu nie dostałem choćby z liścia. A już na pewno nie z powodu DM. I kompletnie nie pamiętam żadnych wojen depeszowsko-punkowo-metalowych. Może 40k miasto jest za małe na takie rzeczy.
W ogóle jakie to idiotyczne bić kogoś za muzykę, której słucha.
W ogóle jakie to idiotyczne bić kogoś za muzykę, której słucha.
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Shodan, pewnie, ze to idiotyczne. Ale tak to kiedys bywalo.
Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
W dużych miastach były zadymy. Ja się cieszę, że ten krótki okres kiedy chodziłem na złoty 2004-2006 był względnie spokojny. Punki poznikali, a metale zaczęli się szarpac między sobą.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Kiedyś się obawiano punków i metali. Pamiętam opowieści w dzieciństwie. Potem ich lano, umieszczając pod wspólnym szyldem "brudasów", których nikt nie traktuje poważnie. Kiedyś w Zako było ich mnóstwo. Obecnie już nie dominują już tak krajobrazu. Są raczej na wymarciu. Wracając do tematu - nigdy nie dostałem, bo i nigdy się z moimi preferencjami nie obnosiłem za pośrednictwem ubioru. Za to miałem status dziwaka w liceum, właśnie z uwagi na słuchanie DM, kiedy cała reszta jarała się Peją, Cypres Hill, Eminemem, czy The Offspring.
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Z pozytywniejszych, czyli czezowych klimatów, udało mi się w liceum uniknąć problemów przy ocenie końcowej z WF-u dzięki Depeche Mode. Jako astmatyk, przesiedziałem większość dzieciństwa w domu, więc nie umiałem w żaden sport. Byłem do dupy w nożną, więc robiono podstawowy błąd stawiano mnie na bramce, a ja oczywiście puszczałem wszystkie gole. W siatkę było jeszcze gorzej, nawet serwisu nie umiałem. Jedyne sporty, w których byłem dobry do koszykówka i narciarstwo, ale w kosza nikt nie chciał grać. Był problem z wystawieniem mi oceny, bo nie było podstaw, ciągle siedziałem na ławce poza rozgrzewką. WFista wziął mnie po lekcji do gabinetu. Miałem tego dnia koszulkę Violatora, którą zakładałem na wf. Myślałem, że nie zdam, a tu się okazało, że facet był fanem DM. Powiedział, że przymknie oko, i że sportowiec ze mnie nie będzie, ale chociaż dobrej muzyki słucham xD To był jedyny raz kiedy koszulka DM wyciągnęła mnie z kłopotów.
Ps. a propos postu Górala. Pierwszą przypinkę DM kupiłem sobie na Krupówkach, w takim mikroskopijnym sklepie z muzyką (ale nie tym, co był pół na pół z sex shopem).
Ps. a propos postu Górala. Pierwszą przypinkę DM kupiłem sobie na Krupówkach, w takim mikroskopijnym sklepie z muzyką (ale nie tym, co był pół na pół z sex shopem).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Raczej nigdy nie miałbym okazji dostać w łeb, depeszowe okoliczności wyłapania guza to już dla mnie abstrakcja.
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Ten pół na pół to była 9-tka. Była, bo ustąpiła miejsca karczmie góralskiej. Oprócz tego sklepu, był inny, wyżej, w którym pracował yltaki opryskliwy buc. Teraz jest tam punkt z majtkami i bibelotami.
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
To było dawno, więc nie dziwię się, że się pozmieniało. Sklepy muzyczne powymierały.
Ja się już generalnie wyleczyłem z koszulek zespołów (jakichkolwiek), czasami zakładam tylko no-man, bo mi się podoba, a zespołu i tak nikt nie zna.
Nie wyglądam jak fan DM i uważam, że, są tego tylko plusy. Nie wyobrażam sobie chodzenia w białych jeansach, skórze, itd. Nie chcę obrazić nikogo kto się w taki sposób ubiera, ale to już nie mój styl. Ja to raczej nie DM, a 4F, itd
Ja się już generalnie wyleczyłem z koszulek zespołów (jakichkolwiek), czasami zakładam tylko no-man, bo mi się podoba, a zespołu i tak nikt nie zna.
Nie wyglądam jak fan DM i uważam, że, są tego tylko plusy. Nie wyobrażam sobie chodzenia w białych jeansach, skórze, itd. Nie chcę obrazić nikogo kto się w taki sposób ubiera, ale to już nie mój styl. Ja to raczej nie DM, a 4F, itd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
dejmien
- Posty: 2927
- Rejestracja: 20 paź 2006 15:50
Dla mnie muzyka zawsze była czymś intymnym, więc i potrzeby uzewnętrzniania tego nie miałem. Zwłaszcza, że przeważnie nie było mi po drodze z wszelkimi grupami, mniejszymi czy wiekszymi. Dobrze czułem się jako outsider.
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Na koncert bym koszulkę DM ubrał, ale na ulicę już nie. Ewentualnie tylko z jakąś ciekawą grafiką bez napisów, która rzeczywiście tylko fanom DM by coś mówiła. Ale koszulki zawsze są z nazwą zespołu, więc odpada. Za stary jestem na to, żeby się obnosić. Musi mi wystarczyć tapetka na telefonie zrobiona z teledysku Useless. 
-
Dragon
- Posty: 10306
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ja historii nie znam, nigdy nie siedziałem blisko środowiska depeszowego na tyle, by czerpać wiedzę od starszych... no poza czytaniem forum różnych oczywiście. Ale przechadzając się po Wałbrzychu, Boguszowie-Gorcach widać, że mury żyją Depeche Mode do dzisiaj 
W temacie pewnej identyfikacji nie widzę w ogóle problemu na płaszczyźnie tatuaży, szalików, koszulek... to często nie tylko oznacza większego szacunku dla danej grupy, ale też pewien estetyczny wyróżnik. Nie jestem hard fanem, a pomimo tego często chadzam w koszulkach z logami MFTM, Delty, mam swoją bluzę z grafikami z różnych płyt, a najbardziej jestem dumny z szalika ze sklepiku zespołowego kupionego na Openerze, ale ten to służy zimą przede wszystkim.
W temacie pewnej identyfikacji nie widzę w ogóle problemu na płaszczyźnie tatuaży, szalików, koszulek... to często nie tylko oznacza większego szacunku dla danej grupy, ale też pewien estetyczny wyróżnik. Nie jestem hard fanem, a pomimo tego często chadzam w koszulkach z logami MFTM, Delty, mam swoją bluzę z grafikami z różnych płyt, a najbardziej jestem dumny z szalika ze sklepiku zespołowego kupionego na Openerze, ale ten to służy zimą przede wszystkim.
-
Hien
- Posty: 24625
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja się wstydziłem w gimnazjum czy liceum przyznać czego słucham, bo nikt tego nie znał. O dziwo w podstawówce było łatwiej. Każdy miał soundtrack z Mortal Kombat, więc jak puszczałem Orbitala, to wszyscy się cieszyli (na zmianę ze Snerfnymi hitami, to był dopiero kwas). Potem zacząłem odkrywać zespoły starsze i nagle się okazało, że nikt nie słucha DM, The Cure, U2... Jednocześnie straciłem przez to kontakt z muzyką współczesną, czego trochę żałuję, bo poza rapem działo się jednak sporo dobrego na polu alt rocka, a ja tylko DM i DM. Jak ktoś się w gimnazjum pytał czego słucham, to mówiłem, a druga osoba robiła dziwną minę. W liceum było lepiej, bo lubiłem linkin park i placebo, a jednocześnie przychodziłem do szkoły w, tak, białych jeansach, skórze, czarnej koszuli i z wielkim metalowym krzyżem. Ależ ja byłem clownem xD było minęło.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18316
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Za moich szkolnych czasów nie było tam jeszcze żadnych koszulek w sklepach. Nosiło się wiec takie naszywki na rękawach. Albo przypinki.
W tamtych czasach co drugi znajomy słuchał DM. No ale to były lata ich największej popularności i świetności. 15-20 lat później to się nie dziwię, że dzieciarnia nie wiedziała, co to jest DM.
W tamtych czasach co drugi znajomy słuchał DM. No ale to były lata ich największej popularności i świetności. 15-20 lat później to się nie dziwię, że dzieciarnia nie wiedziała, co to jest DM.