Best of Forum
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Melki mnie zainspirował żeby tu coś wrzucić w ramach 25, ale to później.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ja też mam przygotowany jeden t e g o typu typ w całej stówce, ale przy tym uważam go za całkiem dobry numer... ale są po prostu lepsze w kolejce.
Zdradzę, że to reprezentant jednego z bardziej ulubionych przez shodana gatunków!
Zdradzę, że to reprezentant jednego z bardziej ulubionych przez shodana gatunków!
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Pop?
xD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
No dobra, "ulubionych" 
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Aha, czyli wleci "Jak zapomnieć" xD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Oj nie, raczej typ z gatunku nie do trafienia, chyba że kiedyś o nim tu coś palnąłem cos xD
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Czy ten gatunek to "depeche mode"?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Uwaga nakurwiam haha
Kasia Kowalska - Coś Optymistycznego
https://www.youtube.com/watch?v=Xr4mD1OX8y0
A teraz wyjadę z czymś, co jeszcze parę lat temu byłbym w stanie nazwać guilty pleasure, gdyby nie to, że to określenie jest bezdennie głupie xD
Nie znam się za bardzo na twórczości Kasi Kowalskiej, wiem, że zagrała w śmiesznym filmie o narkotykach i że na jej debiucie był cover Led Zeppelin, ale ten jeden jedyny kawałek lubię od zawsze. Dosłownie, bo to pierwsza piosenka, którą kojarzyłem w życiu, pamiętam ją z jakiegoś circa about 1996, często była grana w stacjach radiowych, a ja lubiłem jej słuchać, bo była dla mnie MEGA COOL. Nie umiem tego racjonalnie wyjaśnić, nie znam się na tym, a nawet jakbym się cofnął do tamtego czasu i się sam siebie spytał dlaczego, to miałem wtedy 5 lat i nie umiałbym powiedzieć co jest w niej takiego cool hahha.
Aby było śmieszniej, o tym jak się ta piosenka nazywa i kto ją wykonuje dowiedziałem się zupełnym przypadkiem jakieś 10 lat temu - po prostu usłyszałem ją w radio, a to już były te czasy, gdy na luzie można było zweryfikować ramówkę popularnych stacji radiowych w internecie. I nadal mi ta piosenka się podoba. Może i jest kiczowata, może te chórki są śmieszne, może te trąbki czy co to tam gra też są kiczowate, a tekst to chyba Jacek Cygan po ćwiartce koniaku pisał, ale zasadniczo - co z tego? Jak na tamtą epokę i tak jest nieźle w sumie, przynajmniej nikt tam nie śpiewa o tym, że widział ptaka cień, albo że wszystko może się zdarzyć.
No i ten teledysk to jest ostra psychodela w ogóle
Kasia Kowalska - Coś Optymistycznego
https://www.youtube.com/watch?v=Xr4mD1OX8y0
A teraz wyjadę z czymś, co jeszcze parę lat temu byłbym w stanie nazwać guilty pleasure, gdyby nie to, że to określenie jest bezdennie głupie xD
Nie znam się za bardzo na twórczości Kasi Kowalskiej, wiem, że zagrała w śmiesznym filmie o narkotykach i że na jej debiucie był cover Led Zeppelin, ale ten jeden jedyny kawałek lubię od zawsze. Dosłownie, bo to pierwsza piosenka, którą kojarzyłem w życiu, pamiętam ją z jakiegoś circa about 1996, często była grana w stacjach radiowych, a ja lubiłem jej słuchać, bo była dla mnie MEGA COOL. Nie umiem tego racjonalnie wyjaśnić, nie znam się na tym, a nawet jakbym się cofnął do tamtego czasu i się sam siebie spytał dlaczego, to miałem wtedy 5 lat i nie umiałbym powiedzieć co jest w niej takiego cool hahha.
Aby było śmieszniej, o tym jak się ta piosenka nazywa i kto ją wykonuje dowiedziałem się zupełnym przypadkiem jakieś 10 lat temu - po prostu usłyszałem ją w radio, a to już były te czasy, gdy na luzie można było zweryfikować ramówkę popularnych stacji radiowych w internecie. I nadal mi ta piosenka się podoba. Może i jest kiczowata, może te chórki są śmieszne, może te trąbki czy co to tam gra też są kiczowate, a tekst to chyba Jacek Cygan po ćwiartce koniaku pisał, ale zasadniczo - co z tego? Jak na tamtą epokę i tak jest nieźle w sumie, przynajmniej nikt tam nie śpiewa o tym, że widział ptaka cień, albo że wszystko może się zdarzyć.
No i ten teledysk to jest ostra psychodela w ogóle
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
To hip-hopy polskie mogą być, jak będzie więcej takich strzałów jak Dosko, to wtedy podrzucę. W gatunku "depeche mode" tutaj nie ma zabawy
Ok, mintaj też proponuje rewelacyjny utwór.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Gdybym wiedział, że to będzie taka wesoła kolejka, to bym dobrał inny kawałek xd następnym razem się wstrzymam.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Jak hip hop to tylko Get Right With Me
Enjoy The Silence
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Na kogo czekamy jeszcze?
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Na devotionala
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Pany tak to my nie przerobimy do końca roku nawet pięciu utworów. Że o albumach nie wspomnę. 
A tu przecież nie chodzi nawet o recenzję, a tylko o wrzucenie swojej propozycji.
A tu przecież nie chodzi nawet o recenzję, a tylko o wrzucenie swojej propozycji.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Pany są gotowe, jednego pana brakuje 
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No nie chciałem wskazywać palcem. A w albumach to nie tylko jednego brakuje.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
3. Banco de Gaia feat. Jennifer Folker - Obsidian (rok wydania 2000, rok pierwszego odsłuchu 2008)
https://www.youtube.com/watch?v=5Sq_ypv8aLU
Po pierwsze to bardzo przepraszam za obsuwę, miałem gówniany weekend, a więcej gówna (albo mniej gówna paradoksalnie, kmwtw) szykuje się wkrótce. Próbując oderwać się od wszechogarniającego syfu i nastroju czeluści śmierci (jeszcze ta pogoda), wracam do fajnych momentów w swoim życiu. Takich, że człowiek miał wrażenie, że wygrał wszystko, co tylko było do wygrania w danym rozdaniu. A takie coś przytrafiło mi się dnia (bardziej w nocy) 24-go lutego 2013 roku, to będzie już prawie 10 lat. Utwór, którzy wrzucam powyżej znałem wcześniej (prawie 5 lat wcześniej), ale najbardziej zapadł mi w pamięć właśnie po wtedy, bo podczas pewnych wydarzeń tamtego czasu leciał na zapętleniu. No, ale wiadomo, to nie wszystko.
Kawałek poznałem przypadkiem. Moja pierwsza dziewczyna posiadała w swoich zbiorach płytowych podarowaną przez kogoś z rodziny składankę Sygnowano Fabryka Trzciny Volume 1. To nawet nie był jakiś konkretny prezent, po prostu ta osoba stwierdziła, że moja ówczesna dziewczyna znajdzie tę muzykę interesującą (w sumie tak się stało), i koniec końców będzie to rzecz trafiona. Ja wcześniej słyszałem o samej serii wydawniczej (do 2008 roku ukazały się 2 albo 3 części), bo ta, co ciekawe, była dość solidnie reklamowana w telewizji (podobnie zresztą jak inne projekty Stanisława Trzcińskiego od, nomen omen, Fabryki Trzciny, modnej swojego czasu miejscówki na mapie Warszawy - nie istnieje od 2014 roku tho - a mianowicie kompilacji Pieprz i Wanilia, kto to pamięta?). Sam się nie zainteresowałem, bo wolałem forsę wydawać wtedy na ciuchy (trochę przestałem kupować płyty jak wsiąknąłem w Soulseeka), ale jakoś czułem, że i mnie przypasuje. Czego tam nie było/nie ma! Klezmerska skrzypaczka z Ralphem Fiennesem na wokalu (dziwacznym skądinąd), włoski jazz, cover Smells Like Teen Spirit w wykonaniu Leszka Możdżera, Sistars, zawsze potwornie romantyczny Chris Botti (ty ch*ju) i właśnie to. Banco de Gaia. Nie miałem pojęcia kto to, czy też co to, i mimo tego, że ten utwór jako pierwszy mocno mnie przykuł z całej składanki gdy słyszałem ją po raz pierwszy (i kilka kolejnych), nie pomyślałem, bo głębiej zbadać, by się zainteresować, by posłuchać czegoś innego. No to w końcu jak?
Banco de Gaia to właściwie jeden typ (chociaż przez 3 lata było to cały zespół, gitara, bas i bębny), Toby Marks, który nagrywa muzykę world, i myślę, że to jest najlepsze określenie. Najbardziej ogólne jednak, bo na każdej płycie jest trochę inaczej. Dużo samplowania, dużo elektroniki, dużo ambientów, czasem wręcz trance, a czasem jazz albo spoken word. Ale słucha się niesamowicie przyjemnie, i teraz tak. W 2010 roku dostałem fazy na takie składanki i - z racji bycia biednym studentem - zassałem z takiej strony z gryzoniem wszystkie części SFT (ukazało się ich 5, 5 zresztą właśnie w 2010). Do pierwszej wracałem najczęściej z sentymentu, a do tego właśnie kawałka najchętniej, bo imho był najlepszy. Płytę, z której pochodzi (Igizeh z 2000 roku, Marks w większości nagrał ją w piramidach w Gizie tak w ogóle) przesłuchałem w całości dopiero tuż przed wybuchem pandemii, a więc w lutym 2020, a resztą twórczości BdG zainteresowałem się... teraz xD dosłownie od początku roku katuję jak leci (póki co głównie pierwszy album) i ani trochę się nie nudzę. Gość wydaje od 1989 roku, a jego ostatnie EP wyszło w 2021, także jest czego słuchać. Typ wydaje się być kopalnią pomysłów, autentycznie póki co żaden jego kawałek mnie nie rozczarował. Wiadomo, są lepsze i gorsze, ale to wszystko jakoś trzyma poziom. Aż szkoda, że nie zainteresowałem się później, bo miałem przynajmniej 3 okazje, jeśli nie 4 - kiedy pierwszy raz usłyszałem Obsidian we wrześniu 2008, potem kiedy dostałem turbofazy na ten numer lutym 2013, potem kiedy wreszcie odsłuchałem całe Igizeh. Albo jeszcze wcześniej, jak w 2006 roku słuchałem po raz pierwszy Wild Mood Swings The Cure, gdzie w kawałku Return Smith śpiewa "(...)Stolichnaya! Banco De Gaia! Bad timing on TV!". Jedna z najlepszych wódek na świecie od razu wpadła mi w ucho, tego drugiego nawet nie sprawdziłem.
Marks nie śpiewa, nawet nie sampluje sam siebie. W wielu kawałkach na featach towarzyszą mu różni ludzie. Tutaj jest to Jennifer Folker, która wcześniej współpracowała m.in. z Davidem J z Bauhaus, a była wokalistką w obskjurowym projekcie house'owym Lowpass. Obsidian był hiciorem klubowym i przykuł uwagę alternatywnej sceny muzycznej, która skoncentrowała się mocno na samej Folker. Niestety, póki co nie słyszałem niczego innego, gdzie by śpiewała. Ciekawostka - sam numer w wersji wrzuconej powyżej jest skrócony w stosunku do wersji albumowej o fajne, rozbudowane intro (acz radio edit w mojej ocenie ma to wszystko, co powinien ten numer mieć), gdzie znajduje się... większość tekstu. Bezskutecznie długo próbowałem ogarnąć, co Folker śpiewa w czymś na kształt refrenu, wertując neta i ch*j. Na YT pod jedną z wersji przeczytałem, że fajni słyszą tutaj "brie ham and eggs and salt and water" (coś jak Underpants u Foxxa zamiast Underpass), i dopiero stosunkowo niedawno dowiedziałem się, że ona nie śpiewa tam nic sensownego - po prostu Marks poprosił ją, by trzymała tempo i robiła co chce (byle trzymała tempo). Podsumowując numer na luty, albo na lato. Blisko siebie z pewnego punktu widzenia.
EDIT: Na marginesie dodam, że Marks ogarnął, iż Smith wymienił go w swoim tekście. W ramach "rewanżu" nazwał swoją kolejną, 4 płytę Big Men Cry w kontrze do Boys Don't Cry.
https://www.youtube.com/watch?v=5Sq_ypv8aLU
Po pierwsze to bardzo przepraszam za obsuwę, miałem gówniany weekend, a więcej gówna (albo mniej gówna paradoksalnie, kmwtw) szykuje się wkrótce. Próbując oderwać się od wszechogarniającego syfu i nastroju czeluści śmierci (jeszcze ta pogoda), wracam do fajnych momentów w swoim życiu. Takich, że człowiek miał wrażenie, że wygrał wszystko, co tylko było do wygrania w danym rozdaniu. A takie coś przytrafiło mi się dnia (bardziej w nocy) 24-go lutego 2013 roku, to będzie już prawie 10 lat. Utwór, którzy wrzucam powyżej znałem wcześniej (prawie 5 lat wcześniej), ale najbardziej zapadł mi w pamięć właśnie po wtedy, bo podczas pewnych wydarzeń tamtego czasu leciał na zapętleniu. No, ale wiadomo, to nie wszystko.
Kawałek poznałem przypadkiem. Moja pierwsza dziewczyna posiadała w swoich zbiorach płytowych podarowaną przez kogoś z rodziny składankę Sygnowano Fabryka Trzciny Volume 1. To nawet nie był jakiś konkretny prezent, po prostu ta osoba stwierdziła, że moja ówczesna dziewczyna znajdzie tę muzykę interesującą (w sumie tak się stało), i koniec końców będzie to rzecz trafiona. Ja wcześniej słyszałem o samej serii wydawniczej (do 2008 roku ukazały się 2 albo 3 części), bo ta, co ciekawe, była dość solidnie reklamowana w telewizji (podobnie zresztą jak inne projekty Stanisława Trzcińskiego od, nomen omen, Fabryki Trzciny, modnej swojego czasu miejscówki na mapie Warszawy - nie istnieje od 2014 roku tho - a mianowicie kompilacji Pieprz i Wanilia, kto to pamięta?). Sam się nie zainteresowałem, bo wolałem forsę wydawać wtedy na ciuchy (trochę przestałem kupować płyty jak wsiąknąłem w Soulseeka), ale jakoś czułem, że i mnie przypasuje. Czego tam nie było/nie ma! Klezmerska skrzypaczka z Ralphem Fiennesem na wokalu (dziwacznym skądinąd), włoski jazz, cover Smells Like Teen Spirit w wykonaniu Leszka Możdżera, Sistars, zawsze potwornie romantyczny Chris Botti (ty ch*ju) i właśnie to. Banco de Gaia. Nie miałem pojęcia kto to, czy też co to, i mimo tego, że ten utwór jako pierwszy mocno mnie przykuł z całej składanki gdy słyszałem ją po raz pierwszy (i kilka kolejnych), nie pomyślałem, bo głębiej zbadać, by się zainteresować, by posłuchać czegoś innego. No to w końcu jak?
Banco de Gaia to właściwie jeden typ (chociaż przez 3 lata było to cały zespół, gitara, bas i bębny), Toby Marks, który nagrywa muzykę world, i myślę, że to jest najlepsze określenie. Najbardziej ogólne jednak, bo na każdej płycie jest trochę inaczej. Dużo samplowania, dużo elektroniki, dużo ambientów, czasem wręcz trance, a czasem jazz albo spoken word. Ale słucha się niesamowicie przyjemnie, i teraz tak. W 2010 roku dostałem fazy na takie składanki i - z racji bycia biednym studentem - zassałem z takiej strony z gryzoniem wszystkie części SFT (ukazało się ich 5, 5 zresztą właśnie w 2010). Do pierwszej wracałem najczęściej z sentymentu, a do tego właśnie kawałka najchętniej, bo imho był najlepszy. Płytę, z której pochodzi (Igizeh z 2000 roku, Marks w większości nagrał ją w piramidach w Gizie tak w ogóle) przesłuchałem w całości dopiero tuż przed wybuchem pandemii, a więc w lutym 2020, a resztą twórczości BdG zainteresowałem się... teraz xD dosłownie od początku roku katuję jak leci (póki co głównie pierwszy album) i ani trochę się nie nudzę. Gość wydaje od 1989 roku, a jego ostatnie EP wyszło w 2021, także jest czego słuchać. Typ wydaje się być kopalnią pomysłów, autentycznie póki co żaden jego kawałek mnie nie rozczarował. Wiadomo, są lepsze i gorsze, ale to wszystko jakoś trzyma poziom. Aż szkoda, że nie zainteresowałem się później, bo miałem przynajmniej 3 okazje, jeśli nie 4 - kiedy pierwszy raz usłyszałem Obsidian we wrześniu 2008, potem kiedy dostałem turbofazy na ten numer lutym 2013, potem kiedy wreszcie odsłuchałem całe Igizeh. Albo jeszcze wcześniej, jak w 2006 roku słuchałem po raz pierwszy Wild Mood Swings The Cure, gdzie w kawałku Return Smith śpiewa "(...)Stolichnaya! Banco De Gaia! Bad timing on TV!". Jedna z najlepszych wódek na świecie od razu wpadła mi w ucho, tego drugiego nawet nie sprawdziłem.
Marks nie śpiewa, nawet nie sampluje sam siebie. W wielu kawałkach na featach towarzyszą mu różni ludzie. Tutaj jest to Jennifer Folker, która wcześniej współpracowała m.in. z Davidem J z Bauhaus, a była wokalistką w obskjurowym projekcie house'owym Lowpass. Obsidian był hiciorem klubowym i przykuł uwagę alternatywnej sceny muzycznej, która skoncentrowała się mocno na samej Folker. Niestety, póki co nie słyszałem niczego innego, gdzie by śpiewała. Ciekawostka - sam numer w wersji wrzuconej powyżej jest skrócony w stosunku do wersji albumowej o fajne, rozbudowane intro (acz radio edit w mojej ocenie ma to wszystko, co powinien ten numer mieć), gdzie znajduje się... większość tekstu. Bezskutecznie długo próbowałem ogarnąć, co Folker śpiewa w czymś na kształt refrenu, wertując neta i ch*j. Na YT pod jedną z wersji przeczytałem, że fajni słyszą tutaj "brie ham and eggs and salt and water" (coś jak Underpants u Foxxa zamiast Underpass), i dopiero stosunkowo niedawno dowiedziałem się, że ona nie śpiewa tam nic sensownego - po prostu Marks poprosił ją, by trzymała tempo i robiła co chce (byle trzymała tempo). Podsumowując numer na luty, albo na lato. Blisko siebie z pewnego punktu widzenia.
EDIT: Na marginesie dodam, że Marks ogarnął, iż Smith wymienił go w swoim tekście. W ramach "rewanżu" nazwał swoją kolejną, 4 płytę Big Men Cry w kontrze do Boys Don't Cry.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nie będę mulił konia, wystarczająco chyba pauzowaliśmy.
Maanam - Się ściemnia
Taki paranoiczny utwór, nie kojarzyłem go ale możliwe że kiedyś słyszałem. Typowy Maanam ale jak dla mnie przeciętny poziom jak na nich. Chciałbym coś napisać o tym kawałku ale przechodzi u mnie bez echa, taki dramatyczny mocno ale uważam, że nie ma ani interesującej melodii ani tekstu. Muszę powiedzieć że trochę mnie Dragon zawiódł póki co - Soundgarden, Republika i Maanam ale znam chyba lepsze numery każdego z tych zespołów. Liczę na Ciebie bo wszak dużo różnych ciekawostek słuchasz, wiem to na pewno.
Kraftwerk - Computerwelt
Klasyk elektroniki, ten album jako pierwszy z Kraftwerku poznałem... a znam ich w sumie aż dwa xD takie elektroniczne pitu pitu jak to było na tym albumie, zachwyt technologią, kiedyś nawet zacząłem szukać podobnych utworów bo wyczułem podobną fazę u różnych innych artystów lat 80., może nawet jeden z tych numerów tu wrzucę później? Niby spoko ale Kraftwerk ma lepsze utwory - nawet na tej płycie. Czekam na wrzutkę Hiena w tym temacie.
Susanne Sundfør - Rome
Skandynawia i elektronika, te dwa elementy mają dobrą tradycję, zwłaszcza w obecnym tysiącleciu. Poznałem jakieś numery Susanne wcześniej kiedy wymienialiśmy się ulubioną muzyką tu już wcześniej na forum ale nie porwała mnie. Nie przemawia do mnie po prostu klimat jej muzyki choć muzycznie nie ma tu się do czego przyczepić, całkiem niezłe brzmienie. Skandynawska elektronika pojawi się u mnie w formacie albumowym na pewno na liście. Co do samej Susanne polecam jej występ poświęcony ofiarom ataku w Oslo:
https://youtu.be/i3euca_r464
Dead Sea Navigators - One of Us
Dla mnie typowa Hienowa wrzutka, kojarzysz mi się kolego z takimi klimatami albo właśnie Bark Psychosis. Ja nie przepadam za takimi wokalami. Numer robi się interesujący dla mnie dopiero w momencie kiedy muzyka eksploduje. Kawałek w sumie ok, ma jakiś emocjonalny potencjał w sobie, jakby wiązał się u mnie z jakimiś wspomnieniami pewnie bym się bardziej jarał. Może jeszcze wrócę do niego. Jak dla mnie Hien bardziej skupia się na wrzucaniu rzeczy nieznanych które trzymają jakiś tam poziom choć niekoniecznie najwyższy.
Stachursky - Dosko
No co tu się odjebało to nie mam pytań. Trochę nie rozumiem co ten kawałek tu robi ale obstawiam że silne pozytywne wspomnienia z nim związane przeważyły że go tu zamieściłeś. Pewnie każdy z nas ma takie cringe'owe kawałki w swej historii ale nie wiem czy każdy wrzuciłby je jako element listy 25 najlepszych numerów jakie zna. Tak naprawdę w tym momencie ja już powoli nie wiem czy może to nie ja źle podchodzę do tematu i czy nie powinienem zacząć wrzucać taki śmieszno-straszny kit. Tym większy jest mój niesmak biorąc pod uwagę że odbieram to tak jakbyś jednym tchem wymienił obok siebie Stachursky'ego i Janerkę czy Jethro Tull. Mindfuck nie z tej ziemi. Jedno trzeba Ci przyznać - umiesz zaskakiwać
żeby całkiem nie off-topować - ot kolejny klubowy gniot końca pierwszej dekady lat 2000. Było tego pełno wtedy, sam bawiłem się przy różnych podobnych próbując wpasować się w towarzystwo nieraz. Jeszcze ta wspomniana przez Ciebie końcówka... Oh well. Nie będę się pastwił, po prostu mamy inne poczucie humoru albo ja go nie mam w ogóle 
Kasia Kowalska - Coś optymistycznego
Sobą być najlepiej jest! I to jest strzał jakiego szukałem. Numer przeze mnie całkiem zapomniany, nawet nie miałem pojęcia jak się nazywa i że to Kaśki numer. Bardzo przyjemna duchologiczna podróż w dzieciństwo lat 90. Dobra produkcja, fajne dęciaki, tekst też ok, tu nie ma guilty pleasure a cringe'owy jest jedynie klip który psuje nieco odbiór wg mnie. Mentos póki co wychodzi u mnie na prowadzenie chyba.
Banco de Gaia - Obsidian
Podjarałem się kiedy napisałeś że gość wykonuje world music bo jarają mnie takie klimaty od pewnego czasu, niestety srogo się rozczarowałem kiedy okazało się że ten numer akurat nijak się ma do tego gatunku a jest po prostu trance'owy.
Niemniej ciekawe znalezisko, nie znałem a numer jako klubowy jest nienajgorszy. Utkwił mi w głowie jeden dźwięk zapętlony, trudno mi go określić ale pewnie wiesz który xd wczoraj numer przeszedł mi bez echa, dzisiaj siadł o wiele bardziej. W sumie obok mentosa druga wrzutka tygodnia dla mnie. Fajne wokale naprawdę i ten zapętlony... okrzyk -nie-okrzyk. Odpalam jeszcze raz!
P.S.
Swoim rytmem i brzmieniem ten kawałek nieco kojarzy mi się ze "Star Guitar" Chemical Brothers
Maanam - Się ściemnia
Taki paranoiczny utwór, nie kojarzyłem go ale możliwe że kiedyś słyszałem. Typowy Maanam ale jak dla mnie przeciętny poziom jak na nich. Chciałbym coś napisać o tym kawałku ale przechodzi u mnie bez echa, taki dramatyczny mocno ale uważam, że nie ma ani interesującej melodii ani tekstu. Muszę powiedzieć że trochę mnie Dragon zawiódł póki co - Soundgarden, Republika i Maanam ale znam chyba lepsze numery każdego z tych zespołów. Liczę na Ciebie bo wszak dużo różnych ciekawostek słuchasz, wiem to na pewno.
Kraftwerk - Computerwelt
Klasyk elektroniki, ten album jako pierwszy z Kraftwerku poznałem... a znam ich w sumie aż dwa xD takie elektroniczne pitu pitu jak to było na tym albumie, zachwyt technologią, kiedyś nawet zacząłem szukać podobnych utworów bo wyczułem podobną fazę u różnych innych artystów lat 80., może nawet jeden z tych numerów tu wrzucę później? Niby spoko ale Kraftwerk ma lepsze utwory - nawet na tej płycie. Czekam na wrzutkę Hiena w tym temacie.
Susanne Sundfør - Rome
Skandynawia i elektronika, te dwa elementy mają dobrą tradycję, zwłaszcza w obecnym tysiącleciu. Poznałem jakieś numery Susanne wcześniej kiedy wymienialiśmy się ulubioną muzyką tu już wcześniej na forum ale nie porwała mnie. Nie przemawia do mnie po prostu klimat jej muzyki choć muzycznie nie ma tu się do czego przyczepić, całkiem niezłe brzmienie. Skandynawska elektronika pojawi się u mnie w formacie albumowym na pewno na liście. Co do samej Susanne polecam jej występ poświęcony ofiarom ataku w Oslo:
https://youtu.be/i3euca_r464
Dead Sea Navigators - One of Us
Dla mnie typowa Hienowa wrzutka, kojarzysz mi się kolego z takimi klimatami albo właśnie Bark Psychosis. Ja nie przepadam za takimi wokalami. Numer robi się interesujący dla mnie dopiero w momencie kiedy muzyka eksploduje. Kawałek w sumie ok, ma jakiś emocjonalny potencjał w sobie, jakby wiązał się u mnie z jakimiś wspomnieniami pewnie bym się bardziej jarał. Może jeszcze wrócę do niego. Jak dla mnie Hien bardziej skupia się na wrzucaniu rzeczy nieznanych które trzymają jakiś tam poziom choć niekoniecznie najwyższy.
Stachursky - Dosko
No co tu się odjebało to nie mam pytań. Trochę nie rozumiem co ten kawałek tu robi ale obstawiam że silne pozytywne wspomnienia z nim związane przeważyły że go tu zamieściłeś. Pewnie każdy z nas ma takie cringe'owe kawałki w swej historii ale nie wiem czy każdy wrzuciłby je jako element listy 25 najlepszych numerów jakie zna. Tak naprawdę w tym momencie ja już powoli nie wiem czy może to nie ja źle podchodzę do tematu i czy nie powinienem zacząć wrzucać taki śmieszno-straszny kit. Tym większy jest mój niesmak biorąc pod uwagę że odbieram to tak jakbyś jednym tchem wymienił obok siebie Stachursky'ego i Janerkę czy Jethro Tull. Mindfuck nie z tej ziemi. Jedno trzeba Ci przyznać - umiesz zaskakiwać
Kasia Kowalska - Coś optymistycznego
Sobą być najlepiej jest! I to jest strzał jakiego szukałem. Numer przeze mnie całkiem zapomniany, nawet nie miałem pojęcia jak się nazywa i że to Kaśki numer. Bardzo przyjemna duchologiczna podróż w dzieciństwo lat 90. Dobra produkcja, fajne dęciaki, tekst też ok, tu nie ma guilty pleasure a cringe'owy jest jedynie klip który psuje nieco odbiór wg mnie. Mentos póki co wychodzi u mnie na prowadzenie chyba.
Banco de Gaia - Obsidian
Podjarałem się kiedy napisałeś że gość wykonuje world music bo jarają mnie takie klimaty od pewnego czasu, niestety srogo się rozczarowałem kiedy okazało się że ten numer akurat nijak się ma do tego gatunku a jest po prostu trance'owy.
Niemniej ciekawe znalezisko, nie znałem a numer jako klubowy jest nienajgorszy. Utkwił mi w głowie jeden dźwięk zapętlony, trudno mi go określić ale pewnie wiesz który xd wczoraj numer przeszedł mi bez echa, dzisiaj siadł o wiele bardziej. W sumie obok mentosa druga wrzutka tygodnia dla mnie. Fajne wokale naprawdę i ten zapętlony... okrzyk -nie-okrzyk. Odpalam jeszcze raz!
P.S.
Swoim rytmem i brzmieniem ten kawałek nieco kojarzy mi się ze "Star Guitar" Chemical Brothers
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Nie. Wrzucam rzeczy, które dla mnie mają duże znaczenie i (naturalnie dla mnie) trzymają poziom najwyższy. Nie olewam hitów z premedytacją, taka jest po prostu moja lista i tyle. Przecież nie będę tego układał na siłę w taki sposób żeby ludzie kojarzyli kawałki xdstripped pisze:08 lut 2022 08:18Jak dla mnie Hien bardziej skupia się na wrzucaniu rzeczy nieznanych które trzymają jakiś tam poziom choć niekoniecznie najwyższy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn