Melki, what's going onMalkolit pisze:13 lut 2022 00:38Sorry, ja się wycofuję. Zresztą, dokończę ligę i w kolejnej części też nie bierzcie mnie pod uwagę. Nie jestem w stanie poświęcić zabawie należnej jej uwagi, bardzo mi przykro z tego powodu![]()
Best of Forum
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Re:
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No nic Melki, zdrowia życzę i szybkiego powrotu na forum, w każdej chwili możesz wrócić do gry, jak będziesz chciał.
Tym samym kończyny kolejkę. Jeżeli ktoś chciałby się jeszcze odnieść do komentarzy innych, lub po prostu podyskutować, to śmiało. Myślę, że po południu możemy startować z następną kolejką, więc szykujcie się żeby znowu nie było obsuwy.
Tym samym kończyny kolejkę. Jeżeli ktoś chciałby się jeszcze odnieść do komentarzy innych, lub po prostu podyskutować, to śmiało. Myślę, że po południu możemy startować z następną kolejką, więc szykujcie się żeby znowu nie było obsuwy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Podsumowanie kolejki z mojej strony - utwory świetne to propozycje Hiena i strippeda, utwory dobre, ale nie na tyle, żeby trafić na moje playlisty - propozycje Czeza i Mintaja, utwory nie dla mnie - propozycje Melkiego, Dragona i deva.
Co do mojej propozycji - spodziewałem się, że większość tego nie kupi, ale źle z ocenami też nie było. Kto jednak myśli, że po tym jednym utworze zna już muzykę Sundfor, to się myli, bo właściwie każda jej płyta jest zupełnie inna. Choć swój styl Susanne oczywiście wciąż zachowuje.
No ale z SS jest tak, że albo jej styl komuś bardzo pasuje, ale kompletnie nie pasuje. I tych pierwszych jest niestety dużo mniej. Właściwie jedyną znaną mi osobą, która lubi Sundfor, jest moja córka. Czasem ona coś z mojej muzyki podbierze (DM, no-man, SS), a czasami ja od niej (np. Billie Eilish).
Co do mojej propozycji - spodziewałem się, że większość tego nie kupi, ale źle z ocenami też nie było. Kto jednak myśli, że po tym jednym utworze zna już muzykę Sundfor, to się myli, bo właściwie każda jej płyta jest zupełnie inna. Choć swój styl Susanne oczywiście wciąż zachowuje.
No ale z SS jest tak, że albo jej styl komuś bardzo pasuje, ale kompletnie nie pasuje. I tych pierwszych jest niestety dużo mniej. Właściwie jedyną znaną mi osobą, która lubi Sundfor, jest moja córka. Czasem ona coś z mojej muzyki podbierze (DM, no-man, SS), a czasami ja od niej (np. Billie Eilish).
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Czyli chcecie mi powiedzieć, że Melki zakończył udział w zabawie na Dosko jak na razie... legendarnie!
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Mnie się generalnie cała kolejka podobała, nawet Dosko, bo o ile pojawienie się tego numeru mnie zdziwiło, to nie mogę powiedzieć, że mam słabe wspomnienia związane z tym kawałkiem.
Cieszę się, że moja propozycja przeszła (może poza Murzynem), z kolejnymi może nie być tak wesoło. Na tym etapie już widzę, że będę powtarzał kilku wykonawców już zaproponowanych, na szczęście nikt mi jeszcze nie podwędził utworów i raczej szansa na to jest niewielka.
Cieszę się, że moja propozycja przeszła (może poza Murzynem), z kolejnymi może nie być tak wesoło. Na tym etapie już widzę, że będę powtarzał kilku wykonawców już zaproponowanych, na szczęście nikt mi jeszcze nie podwędził utworów i raczej szansa na to jest niewielka.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ja jestem miło zaskoczony że moja propozycja zdobyła uznanie, nie spodziewałem się tego np. od shodana czy Czeza, myślałem że to egzotyczna propozycja a wyszło że zagrałem bezpiecznie xd
Kolejka całkiem spoko, można powiedzieć DOSKOnała
co do propozycji Hiena doceniam ale nie mój klimat, gdyby to był jakiś hit spoza mojej strefy komfortu to wtedy bym pewnie musiał się poddać, nawet Dosko na moment wkradło mi się w mózgownicę
jest nieźle, ale czekam jeszcze na prawdziwe strzały
Kolejka całkiem spoko, można powiedzieć DOSKOnała
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No niestety Murzyn, nie mogę zagwarantować samych hitów
Skupiam się głównie na dobrej muzyce.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
There's only two kinds of music - good and bad.Hien pisze:13 lut 2022 13:11No niestety Murzyn, nie mogę zagwarantować samych hitówSkupiam się głównie na dobrej muzyce.
A tak zupełnie serio, to muszę powiedzieć, że kolejka była mimo wszystko bardzo spoko - bardzo eklektyczna. Hien i Mudżaj wygrali dla mnie, Sundfor... no nie wiem, może kiedyś postanowię posłuchać czegoś jeszcze, Maanam to nie do końca moja bajka (choć czasem bywa), za to Mentos sprzedał fajną wycieczkę w nostalgię. Naprawdę z ciekawością czekam na kolejne rozdania
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Jak dla mnie kolejka najlepsza ze wszystkich dotychczasowych. Jak na moj gust nie bylo nic, co by mnie odrzucilo. Wrecz przeciwnie, sporo muzyki, ktora naprawde lubi. Oby tak dalej panowie.
Szkoda, ze Melki nie moze.
Szkoda, ze Melki nie moze.
Enjoy The Silence
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ja po prostu mogę uprzedzić, że ta trójeczka to były te bardziej wyważone i grzeczne propozycje, potem powinno być tylko ciekawiej.
Zastanawiam się, jakie zespoły jeszcze padną i ile zacznie się dublować z moimi propozycjami... tutaj szykuję alternatywne podmianki w razie czego, żeby jeszcze zamieszać.
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Ok, zatem nastepna kolejka:
Maanam - Aniol
Maanam pojawil sie w ostatniej kolejce, a ja od samego poczatku mialem przygotowana jedna ich piosenke. Zespol mi znany odkad tylko pamietam. Dosc czesto byl grywany w radio czy telewizji. Ciekawostka jest taka, ze powstal w tym samym roku, w ktorym ja sie urodzilem. Sam utwor Aniol po prostu kocham. Mialem 16 lat kiedy wyszla plyta Derwisz i Aniol. Dziewczyna w ktorej sie podkochiwalem sluchala Maanamu. Kupilem wiec ich najnowsza plyte ( w zasadzie wtedy jeszcze to byla kaseta ) no i przepadlem. Obok DM i Kraftwerku Maanam, a w szczegolnosci ta kaseta byla tym co sluchalem w tamtym czasie. A Aniol to po prostu majstersztyk. Na pewno nie bez znaczenia byla mlodziencza milosc, w ktora idealnie wpisywal sie tez tekst tej piosenki. Tekst, muzyka no i oczywiscie spiew Kory kupil mnie w calosci.
https://youtu.be/X_Ufi6hVE7k
Maanam - Aniol
Maanam pojawil sie w ostatniej kolejce, a ja od samego poczatku mialem przygotowana jedna ich piosenke. Zespol mi znany odkad tylko pamietam. Dosc czesto byl grywany w radio czy telewizji. Ciekawostka jest taka, ze powstal w tym samym roku, w ktorym ja sie urodzilem. Sam utwor Aniol po prostu kocham. Mialem 16 lat kiedy wyszla plyta Derwisz i Aniol. Dziewczyna w ktorej sie podkochiwalem sluchala Maanamu. Kupilem wiec ich najnowsza plyte ( w zasadzie wtedy jeszcze to byla kaseta ) no i przepadlem. Obok DM i Kraftwerku Maanam, a w szczegolnosci ta kaseta byla tym co sluchalem w tamtym czasie. A Aniol to po prostu majstersztyk. Na pewno nie bez znaczenia byla mlodziencza milosc, w ktora idealnie wpisywal sie tez tekst tej piosenki. Tekst, muzyka no i oczywiscie spiew Kory kupil mnie w calosci.
https://youtu.be/X_Ufi6hVE7k
Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ben Folds Five – Boxing
Na pewno kojarzycie Muhammada Aliego, jednego z najwybitniejszych sportowców w historii. Czego możecie nie kojarzyć i o czym się raczej w Polsce nie mówiło, to wspaniała przyjaźń Aliego, z dziennikarzem sportowym Howardem Cosellem. Cosell był wielkim kibicem i fanem boksera. Ich trwający lata telewizyjny banter, przeszedł do historii. Obaj lubili się ze sobą droczyć, ale stała za tym wielka przyjaźń. Myślę, że najlepiej podsumowuje to ten filmik https://www.youtube.com/watch?v=2KbMkzs9gQA , natomiast tutaj można zobaczyć kompilację ich wspólnych występów https://www.youtube.com/watch?v=BO-P7VEUH8I
Można się wzruszyć.
Ben Folds napisał „Boxing” zainspirowany pasją ojca, którą był właśnie boks. Utwór opowiada o relacji Aliego i Cosella. Bokser zastanawia się w nim, czy powinien kontynuować karierę w tym sporcie. Podejrzewam, że ujmujące podejście do tematu sprawiło, że ten kawałek tak mi się spodobał. Takich utworów, wbrew pozorom, nie znam dużo. Nie będę dokonywał analizy poszczególnych elementów, bo po pierwsze nie ma ich dużo, a po drugie, tak działa na mnie całość. Zawsze miałem słabość do tradycyjnych kompozycji na pianino. Wprawdzie w tej wersji, pojawia się też reszta zespołu, ale do dziś Ben Folds na koncertach wykonuje „Boxing” solo.
Ben Folds Five poznałem dawno temu, przy okazji wydanego w 1998 r. słynnego soundtracku z „Godzilli”. Ile razy ja słuchałem tej kasety, ile tam dobrych rzeczy jest, w tym BFF z kawałkiem „Air”, który nawet brałem pod uwagę w tym zestawieniu, ale ostatecznie musiał ustąpić „Boxing” (niewiele, ale jednak). Zanim zacząłem zagłębiać się w dyskografię zespołu, to minęło wiele lat.
Mimo nazwy, Ben Folds Five to trzech muzyków, w składzie nie ma gitary, co odróżniało ich w gąszczu innych zespołów amerykańskich z lat 90-tych. Lubię ich za specyficzny, dosyć poetycki humor i za chemię, która wylewa się praktycznie z każdego utworu.
„Boxing” kojarzy mi się z czasami bieżącymi, a zwłaszcza w latem 2020 r., które przesiedziałem w domu, nie wyjeżdżając na urlop w obawie przez covidem. To były wakacje kontrastów, wpadania z euforii w totalną depresję. Dużo słuchałem wtedy muzyki, która kojarzy mi się z letnimi wyjazdami i jakoś wjechałem w Ben Folds Five. Zbiegło się to też z serią onlajnowych mini koncertów Bena Foldsa, który utknął w pandemii w Australii. Jeden z nich odbył się w moje urodziny, jakoś w środku nocy. Zagrał wtedy "Boxing" i zrobił mi niezwykły prezent.
https://www.youtube.com/watch?v=d0dXNb7jSX8
Na pewno kojarzycie Muhammada Aliego, jednego z najwybitniejszych sportowców w historii. Czego możecie nie kojarzyć i o czym się raczej w Polsce nie mówiło, to wspaniała przyjaźń Aliego, z dziennikarzem sportowym Howardem Cosellem. Cosell był wielkim kibicem i fanem boksera. Ich trwający lata telewizyjny banter, przeszedł do historii. Obaj lubili się ze sobą droczyć, ale stała za tym wielka przyjaźń. Myślę, że najlepiej podsumowuje to ten filmik https://www.youtube.com/watch?v=2KbMkzs9gQA , natomiast tutaj można zobaczyć kompilację ich wspólnych występów https://www.youtube.com/watch?v=BO-P7VEUH8I
Można się wzruszyć.
Ben Folds napisał „Boxing” zainspirowany pasją ojca, którą był właśnie boks. Utwór opowiada o relacji Aliego i Cosella. Bokser zastanawia się w nim, czy powinien kontynuować karierę w tym sporcie. Podejrzewam, że ujmujące podejście do tematu sprawiło, że ten kawałek tak mi się spodobał. Takich utworów, wbrew pozorom, nie znam dużo. Nie będę dokonywał analizy poszczególnych elementów, bo po pierwsze nie ma ich dużo, a po drugie, tak działa na mnie całość. Zawsze miałem słabość do tradycyjnych kompozycji na pianino. Wprawdzie w tej wersji, pojawia się też reszta zespołu, ale do dziś Ben Folds na koncertach wykonuje „Boxing” solo.
Ben Folds Five poznałem dawno temu, przy okazji wydanego w 1998 r. słynnego soundtracku z „Godzilli”. Ile razy ja słuchałem tej kasety, ile tam dobrych rzeczy jest, w tym BFF z kawałkiem „Air”, który nawet brałem pod uwagę w tym zestawieniu, ale ostatecznie musiał ustąpić „Boxing” (niewiele, ale jednak). Zanim zacząłem zagłębiać się w dyskografię zespołu, to minęło wiele lat.
Mimo nazwy, Ben Folds Five to trzech muzyków, w składzie nie ma gitary, co odróżniało ich w gąszczu innych zespołów amerykańskich z lat 90-tych. Lubię ich za specyficzny, dosyć poetycki humor i za chemię, która wylewa się praktycznie z każdego utworu.
„Boxing” kojarzy mi się z czasami bieżącymi, a zwłaszcza w latem 2020 r., które przesiedziałem w domu, nie wyjeżdżając na urlop w obawie przez covidem. To były wakacje kontrastów, wpadania z euforii w totalną depresję. Dużo słuchałem wtedy muzyki, która kojarzy mi się z letnimi wyjazdami i jakoś wjechałem w Ben Folds Five. Zbiegło się to też z serią onlajnowych mini koncertów Bena Foldsa, który utknął w pandemii w Australii. Jeden z nich odbył się w moje urodziny, jakoś w środku nocy. Zagrał wtedy "Boxing" i zrobił mi niezwykły prezent.
https://www.youtube.com/watch?v=d0dXNb7jSX8
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Tymon - Oto ja
https://youtu.be/x2ObPg68oME
O ile w 2001 roku wkręciłem się na dobre w amerykański hip hop tak na polską jego odmianę reagowałem jeszcze alergicznie. Kojarzyłem polski hip hop podobnie jak shodan wyłącznie z blokersami, narkotykami, patologią mówiąc wprost, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego że i na rodzimym podwórku są od tego wyjątki. Na tamten czas chłonąłem rap wyłącznie z tv i pirackich kompaktów starszego brata ale polskiego rapu tam nie było za wiele akurat. Pierwszą iskrą nadziei dla mojej relacji z polskim rapem był Tymon i jego singiel "Oto ja" wyczajony na Vivie jakoś w roku 2002 prawdopodobnie, lub 2003 może nawet. Tymon ze swoim albumem Zmysłów 5 (który przesłuchałem wiele lat później w całości dopiero) reprezentował bardziej true schoolową stronę rapu, mówiąc po polskiemu nawiązującą bardziej do korzeni rapu, skupioną wokół umiejętności lirycznych i z bitami przypominającymi złotą erę nowojorskiego hip hopu lat 90. opartymi na samplach i nieraz okraszonymi skreczowanymi refrenami. Numer ten jest jak mówi tytuł o samym Tymonie, o tym co go pasjonuje - czyli właśnie o hip hopie - i o jego planach odmiany swojego życia na lepsze, ma dość motywujący wydźwięk. W obu przypadkach łatwo mogłem znaleźć w tym odniesienie do mnie samego więc ten utwór do mnie przemawiał. W wartwie muzycznej jest to przykład zgrabnego samplingu bo numer opiera się na fragmencie utworu disco Yes Sir, I Can Boogie grupy Baccara, ale jest to zrobione nie na pałę tylko wykorzystano fragment intra utworu (którego pewnie ludzie nie kojarzą tak jak głównej melodii) a które tutaj w tym bicie żyje drugim życiem. Po tym przełomowym dla mnie kawałku później stopniowo powoli wyłapywałem jakieś kolejne numery reprezentantów bardziej "inteligenckiego" nazwijmy to rapu jak Grammatik, Pezet czy OSTR aż przyszedł czas na pierwszy polski rapowy album w moim życiu, ale to już historia na inną okazję
https://youtu.be/x2ObPg68oME
O ile w 2001 roku wkręciłem się na dobre w amerykański hip hop tak na polską jego odmianę reagowałem jeszcze alergicznie. Kojarzyłem polski hip hop podobnie jak shodan wyłącznie z blokersami, narkotykami, patologią mówiąc wprost, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego że i na rodzimym podwórku są od tego wyjątki. Na tamten czas chłonąłem rap wyłącznie z tv i pirackich kompaktów starszego brata ale polskiego rapu tam nie było za wiele akurat. Pierwszą iskrą nadziei dla mojej relacji z polskim rapem był Tymon i jego singiel "Oto ja" wyczajony na Vivie jakoś w roku 2002 prawdopodobnie, lub 2003 może nawet. Tymon ze swoim albumem Zmysłów 5 (który przesłuchałem wiele lat później w całości dopiero) reprezentował bardziej true schoolową stronę rapu, mówiąc po polskiemu nawiązującą bardziej do korzeni rapu, skupioną wokół umiejętności lirycznych i z bitami przypominającymi złotą erę nowojorskiego hip hopu lat 90. opartymi na samplach i nieraz okraszonymi skreczowanymi refrenami. Numer ten jest jak mówi tytuł o samym Tymonie, o tym co go pasjonuje - czyli właśnie o hip hopie - i o jego planach odmiany swojego życia na lepsze, ma dość motywujący wydźwięk. W obu przypadkach łatwo mogłem znaleźć w tym odniesienie do mnie samego więc ten utwór do mnie przemawiał. W wartwie muzycznej jest to przykład zgrabnego samplingu bo numer opiera się na fragmencie utworu disco Yes Sir, I Can Boogie grupy Baccara, ale jest to zrobione nie na pałę tylko wykorzystano fragment intra utworu (którego pewnie ludzie nie kojarzą tak jak głównej melodii) a które tutaj w tym bicie żyje drugim życiem. Po tym przełomowym dla mnie kawałku później stopniowo powoli wyłapywałem jakieś kolejne numery reprezentantów bardziej "inteligenckiego" nazwijmy to rapu jak Grammatik, Pezet czy OSTR aż przyszedł czas na pierwszy polski rapowy album w moim życiu, ale to już historia na inną okazję
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Jan Jelinek - They, Them
Jak już poznawać elektronikę to w całym jej bogactwie i różnorodności. Dla najlepszych zawsze dawałem szansę praktycznie całym dyskografiom (paru z nich jeszcze się tutaj objawi), ale była/jest kategoria tych, których pojedynczymi płytami nie umiem się nasycić do dziś, bo są dla mnie na tyle przełomowe, wyróżniające, charakterystyczne, po prostu robiące wrażenie. Jan Jelinek (aka Farben) to jeden z tych wykonawców reprezentujących drugą wymienioną grupę. Fajnie, że płyta nazywa się Loop-finding-jazz-records, tyle że tutaj bawimy się w syntezę laboratorium elektronicznego oraz kameralnej klubowej atmosfery. Żadnego jazzu nie ma, chyba że przyjdą wam do głowy po prostu wrażenia mniej więcej takie, jak przy odsłuchu mniej wykręconych jazzowych produkcji. Cała płyta brzmieniowo jest bardzo zbliżona, czasami jest jakby więcej pogłosu, a w tym przypadku skupienie na dość prostej melodii. Oczywiście nie zapominam o tle zbudowanym na zgrzytach, elektronicznych strzępach, rozmytych dźwiękach. Nie jest aż tak ostry, hałaśliwy, unika też zabawy z różnymi częstotliwościami - tutaj jest ten techno rdzeń, podporządkowanie rytmowi i raczej próba zrobienia kojącego, pozytywnego wrażenia niż gra z naszą percepcją. Generalnie całą płytę mógłbym wyróżnić, ale wybieram stosunkowo najbardziej ułożony numer z całości.
https://www.youtube.com/watch?v=e68wlIRAKIQ
Jeśli komuś podpasuje, zapraszam do drugiej części, czyli Them, Their: https://www.youtube.com/watch?v=SIHmCdEw8W8
Jak już poznawać elektronikę to w całym jej bogactwie i różnorodności. Dla najlepszych zawsze dawałem szansę praktycznie całym dyskografiom (paru z nich jeszcze się tutaj objawi), ale była/jest kategoria tych, których pojedynczymi płytami nie umiem się nasycić do dziś, bo są dla mnie na tyle przełomowe, wyróżniające, charakterystyczne, po prostu robiące wrażenie. Jan Jelinek (aka Farben) to jeden z tych wykonawców reprezentujących drugą wymienioną grupę. Fajnie, że płyta nazywa się Loop-finding-jazz-records, tyle że tutaj bawimy się w syntezę laboratorium elektronicznego oraz kameralnej klubowej atmosfery. Żadnego jazzu nie ma, chyba że przyjdą wam do głowy po prostu wrażenia mniej więcej takie, jak przy odsłuchu mniej wykręconych jazzowych produkcji. Cała płyta brzmieniowo jest bardzo zbliżona, czasami jest jakby więcej pogłosu, a w tym przypadku skupienie na dość prostej melodii. Oczywiście nie zapominam o tle zbudowanym na zgrzytach, elektronicznych strzępach, rozmytych dźwiękach. Nie jest aż tak ostry, hałaśliwy, unika też zabawy z różnymi częstotliwościami - tutaj jest ten techno rdzeń, podporządkowanie rytmowi i raczej próba zrobienia kojącego, pozytywnego wrażenia niż gra z naszą percepcją. Generalnie całą płytę mógłbym wyróżnić, ale wybieram stosunkowo najbardziej ułożony numer z całości.
https://www.youtube.com/watch?v=e68wlIRAKIQ
Jeśli komuś podpasuje, zapraszam do drugiej części, czyli Them, Their: https://www.youtube.com/watch?v=SIHmCdEw8W8
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
The Smiths - There Is A Light That Never Goes Out
https://www.youtube.com/watch?v=siO6dkqidc4
No więc tak: lubię The Smiths, Morrisey to charyzmatyczny dupek, a album "Queen is Dead" uwielbiam. To jedna z tych płyt, które poznałem we wspominanym przeze mnie wcześniej magicznym okresie, jakim było lato 2011 - okres, w którym miałem od cholery wolnego czasu, bo zakończyłem edukację na poziomie liceum i po prostu praktycznie całe lato spędziłem na pierdzeniu w stołek, słuchaniu muzyki i graniu w gierki.
W zasadzie to mógłbym wrzucić dowolny kawałek z tego albumu, swój typ zmieniłem dosłownie w ostatnie chwili, bo to płyta cholernie równa i nie widzę na niej praktycznie żadnych słabych punktów, co najwyżej słabsze.
A czemu wybrałem ten nieformalny hymn doomerów z dobrych domów studiujących kierunki typu kulturoznawstwo? xd Bo cholera, no, to nadal mnie bierze, miałem w życiu okres, gdy czułem się wyobcowany, niepotrzebny i do siusiaka niepodobny i mało która piosenka oddaje stan ducha w takim okresie. I jak Morissey śpiewa, że chce wyjść na imprezę, by zobaczyć życie, że nie chce wracać do domu, bo to nie jest jego dom, a w ogóle to marzy o tym, by potrącił nas autobus czy tam ciężarówka, to ja go rozumiem, bo sam to przerabiałem. W ogóle to ten refren to chyba jeden z lepszych tekstów w szeroko pojętej muzyce rozrywkowej, kocham tę frazę. No i to wszystko jeszcze jest przewrotnie okraszonę popową, wręcz radosną melodyjką - ten patent też mnie bierze i co mi zrobicie xd
No i w ogóle mój kolega napisał książkę o tym zespole.
https://www.youtube.com/watch?v=siO6dkqidc4
No więc tak: lubię The Smiths, Morrisey to charyzmatyczny dupek, a album "Queen is Dead" uwielbiam. To jedna z tych płyt, które poznałem we wspominanym przeze mnie wcześniej magicznym okresie, jakim było lato 2011 - okres, w którym miałem od cholery wolnego czasu, bo zakończyłem edukację na poziomie liceum i po prostu praktycznie całe lato spędziłem na pierdzeniu w stołek, słuchaniu muzyki i graniu w gierki.
W zasadzie to mógłbym wrzucić dowolny kawałek z tego albumu, swój typ zmieniłem dosłownie w ostatnie chwili, bo to płyta cholernie równa i nie widzę na niej praktycznie żadnych słabych punktów, co najwyżej słabsze.
A czemu wybrałem ten nieformalny hymn doomerów z dobrych domów studiujących kierunki typu kulturoznawstwo? xd Bo cholera, no, to nadal mnie bierze, miałem w życiu okres, gdy czułem się wyobcowany, niepotrzebny i do siusiaka niepodobny i mało która piosenka oddaje stan ducha w takim okresie. I jak Morissey śpiewa, że chce wyjść na imprezę, by zobaczyć życie, że nie chce wracać do domu, bo to nie jest jego dom, a w ogóle to marzy o tym, by potrącił nas autobus czy tam ciężarówka, to ja go rozumiem, bo sam to przerabiałem. W ogóle to ten refren to chyba jeden z lepszych tekstów w szeroko pojętej muzyce rozrywkowej, kocham tę frazę. No i to wszystko jeszcze jest przewrotnie okraszonę popową, wręcz radosną melodyjką - ten patent też mnie bierze i co mi zrobicie xd
No i w ogóle mój kolega napisał książkę o tym zespole.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Widzę, że robi się coraz gęściej jeśli chodzi o wykonawców, bo u mnie też na pewnym etapie pojawią się Smisi.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Electronic - Gangster
Ja zapodam utwór zespołu, który ma nieco wspólnego z The Smiths. Bowiem Electronic to projekt, w którego skład wchodzą: wokalista New Order - Bernard Sumner i gitarzysta The Smiths właśnie - Johnny Marr. Nawet nie pamiętam już dokładnie, kiedy poznałem ten zespół, ale na pewno było to na początku lat 90' za sprawą mojego kolegi z technikum.
Bernard Sumner nie był dla mnie anonimowy, bo doskonale znałem już wtedy New Order, który był w moich szkolnych kręgach dosyć znany i lubiany. Pewnie dlatego w ogóle zainteresowaliśmy się z kolegą zespołem Electronic. Tym bardziej, że przy niektórych utworach współpracował z nimi Neil Tennant z Pet Shop Boys, którego to byliśmy wielkimi fanami w tamtym czasie.
Zespół miał na koncie jedną płytę zatytułowaną po prostu electronic wydaną w 1991r. I z tej właśnie płyty pochodzi utwór Gangster.
https://www.youtube.com/watch?v=Jf5JxeDuoPI
I na koniec ciekawostka - Electronic występował przed DM na trasie World Violation Tour w USA.
https://dmlive.wiki/wiki/1990-08-04_Dod ... s,_CA,_USA
Ja zapodam utwór zespołu, który ma nieco wspólnego z The Smiths. Bowiem Electronic to projekt, w którego skład wchodzą: wokalista New Order - Bernard Sumner i gitarzysta The Smiths właśnie - Johnny Marr. Nawet nie pamiętam już dokładnie, kiedy poznałem ten zespół, ale na pewno było to na początku lat 90' za sprawą mojego kolegi z technikum.
Bernard Sumner nie był dla mnie anonimowy, bo doskonale znałem już wtedy New Order, który był w moich szkolnych kręgach dosyć znany i lubiany. Pewnie dlatego w ogóle zainteresowaliśmy się z kolegą zespołem Electronic. Tym bardziej, że przy niektórych utworach współpracował z nimi Neil Tennant z Pet Shop Boys, którego to byliśmy wielkimi fanami w tamtym czasie.
Zespół miał na koncie jedną płytę zatytułowaną po prostu electronic wydaną w 1991r. I z tej właśnie płyty pochodzi utwór Gangster.
https://www.youtube.com/watch?v=Jf5JxeDuoPI
I na koniec ciekawostka - Electronic występował przed DM na trasie World Violation Tour w USA.
https://dmlive.wiki/wiki/1990-08-04_Dod ... s,_CA,_USA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Haha to ciekawe shodan bo na Electronic natrafiłem po raz pierwszy jakoś tydzień czy dwa temu, tak mi youtube podrzucił i byłem ciekaw czy znasz 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ja ominąłem The Smiths absolutnie nieświadomie, poza rzuconym tu numerem nie kojarzę absolutnie nic.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ale nie kojarzysz, bo nie lubisz, czy nie kojarzysz, bo tak wyszło?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn