Best of Forum

Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 lut 2022 23:26

Opcja druga, lepiej kojarzę memy i cały internetowy shitpost od samej muzyki xd
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 lut 2022 23:29

To ja memow i shitpostingu okołoSmisowego nie znam w ogóle.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 lut 2022 23:39

A, no i Syndrom Paryski śpiewał w jakimś numerze, że nie chce całe dnie słuchać Morrisseya (Hymny dla Przegranych). I to wszystko co wiem na ten temat. Jeden "śmieszny filmik" związany ze Smisami podrzucę jak już będziemy wrzucać swoje wrażenia ze wszystkiego.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 14 lut 2022 00:08

Dragon pisze:
13 lut 2022 23:39
A, no i Syndrom Paryski śpiewał w jakimś numerze, że nie chce całe dnie słuchać Morrisseya (Hymny dla Przegranych). I to wszystko co wiem na ten temat. Jeden "śmieszny filmik" związany ze Smisami podrzucę jak już będziemy wrzucać swoje wrażenia ze wszystkiego.
Byłem kiedyś na koncercie Syndromu Paryskiego, imo był taki sobie, ale wokalista sprawia wrażenie sympatycznego
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 14 lut 2022 01:54

Jak dla mnie, to bardzo szybko ekipa Syndromu wyczerpała pomysł na siebie. Na EPkach są wystarczająco dobrzy, ale na zeszłorocznej płycie formuła się wyczerpała, zaczęli mielić to samo, tylko gorzej wychodzi, a i teksty słabsze. Na koncert bym się nie wybrał, chyba że ze znajomymi.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 14 lut 2022 06:59

No oni wtedy akurat grali przed znajomymi xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 14 lut 2022 09:22

4. digitalllove - Candy Castle (rok wydania 2007, rok pierwszego odsłuchu 2010)

https://www.youtube.com/watch?v=Xu8REwubN34

O digitalllove (bądź też Digit All Love, jak czasem się zapisywali) słyszałem niewiele, ale na pewno jedną ciekawą rzecz - że to jest najbliższe, co powstało i miało ambicje być "polskim Portishead". Trzeba przyznać, że to bardzo ambitne założenia były, jeśli się twórczość Portishead zna. digitalllove to właściwie był (zdaje się, że już nie istnieją) zespół, czy bardziej kolektyw muzyczny, który powstał we Wrocu w 2005 roku i na koncie ma 3 krążki, z czego 2 z "główną" wokalistką - Natalią Grosiak (ten i ów może kojarzyć, że to liderka alternatywnej grupy Mikromusic). Candy Castle pochodzi z pierwszego - ten ukazał się w 2007 roku i nazywa się po prostu Digit All Love. Pierwszy raz usłyszałem ten numer na składance RAM cafe, część 2, i to musiał być jakiś 2010 rok, gdyż wtedy kupiłem tę kompilację swojej ówczesnej dziewczynie (jak w ogóle o niej, czy też o nich usłyszeliśmy, to już inna historia). Kawałek przykuł moją uwagę z dwóch powodów - po pierwsze, nie spodziewałem się (właściwie sam nie wiem czemu) takiej muzyki w wykonaniu polskim, a po drugie, ten kawałek był po prostu dobry i w jakiś sposób się wkręcał. Ma taki obrzydliwie wręcz chillowy charakter, to jest takie true downtempo, które staje się momentami (dla mnie) aż karykaturalne, ale ani trochę mniej słuchalne. Pamiętam, że swojego czasu szukałem całej płyty (była na alledrogo na pewno, ale no, nie kupiłem) i zdaje się, że znalazłem ją na portalu z gryzoniem. Jednak nie mogę przypomnieć sobie w tej chwili niczego więcej z tejże, może nie była aż tak warta uwagi. Za to ten kawałek... Nie mam tutaj więcej informacji, ciekawych anegdot czy jakiegoś inside'u, który będzie uczył i bawił, jest tylko ten utwór. Zawsze się też zastanawiałem, gdzie - poza składankami lokalnych stacji radiowych - poznaje się taką muzykę, a raczej gdzie się ją poznawało back in the day - robiąc bowiem mały research dot. zespołu i jego członków ogarnąłem, że grali oni w paru innych projektach o których nie wiedziałem, że są polskie (np. Miloopa). To była cała ta scena alternatywna w kraju, jak to powiedział pewien mój znajomy, przed Bitaminą czy Kwiatem Jabłoni. Gdzieś tam sobie siedzieli i robili do pewnego stopnia ciekawą muzykę, tylko jakoś ktoś taki jak ja nie mógł jej znaleźć (albo się nie starał, to inna sprawa). A ten utwór jest ciekawy, przy jednocześnie całej swojej hmm zwyczajności, ze wszystkimi typowymi downtempo-zabiegami, z przesłodzonym głosem Grosiak w tle. Wrzucam do kolejki i sam sobie odpalam, by wprowadzić się w absurdalny Walentynkowy nastrój. Polecam i Wam, bo czemu nie?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 lut 2022 11:38

To mamy chyba komplet?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 lut 2022 11:52

No tak, a co masz już recki? :D
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 lut 2022 12:31

Właśnie nad nimi siedzę
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 lut 2022 14:55

digitalllove - Candy Castle

No, w końcu Dev wrzuca jakiś konkret. Kawałek przypomina mi trochę klimaty płyty Davida Sylviana, którą mam zamiar na jakimś etapie wrzucić do sąsiedniego tematu. Muzyka sobie płynie, bas robi robotę, jest fajnie, żeby nie powiedzieć bardzo fajnie. Wokal przypomina mi trochę (trochę, żeby nie było, że przesadzam z porównaniem) Stinę Nordenstam (którą swoją drogą, też z DSem współpracowała). To jest taki rodzaj miauczenia, że czasami wchodzi, czasami nie, zależy od kontekstu. Tutaj jest dla mnie na granicy, ale na szczęście zatrzymuje się przed przepaścią. Dobra jest ta wrzuta.

Tymon - Oto ja


Muzycznie to takie Glory Box na speedzie, więc fajnie. Rap przypomina mi na maksa jakiegoś Eminam-wannabe. Jak zobaczyłem „Tymon”, to się przeraziłem, że będę musiał słuchać Tymańskiego, ale na szczęście nie. Powiem tak, jak na polski hip-hop wydany w 2002, to jest naprawdę dobre. W szerszym kontekście, raczej nie będę do tego wracał. Tekst mnie za bardzo bawi, a jest raczej na poważnie (chyba?). Mam wrażenie, że sięgnięcie po całą płytę zadziała w podobny sposób jak z numerem Dragona, po prostu kontekst uzupełni trochę braki tego numeru.

Maanam - Anioł

Na wstępie wyrażę tyko nadzieję, że to ostatni raz kiedy ktoś tutaj wrzuca Maanam xD
Widać, że dla Ciebie Czez ten utwór ma bardzo dużą moc sentymentalną i szanuję to mocno, ale jednocześnie sam nie jestem w stanie się w ten stan wkręcić. Znowu irytuje mnie Kora. Zauważyłem, że bardzo dobrze wchodzi mi ona w luźnych kawałkach Maanamu (np. Po to jestem na świecie), ale kiedy tylko utwory robią się ciemniejsze, to wjeżdża ta teatralna Kora, która w kontekście muzycznym mnie odrzuca. Tutaj spotykamy się w połowie drogi, ale nadal nie jestem w stanie w pełni docenić tego chwalonego przez wielu kunsztu Maanamu. Niemniej, nie mogę powiedzieć, że kawałek jest słaby. Olbrzymia część tego co robi Maanam, jest dla mnie po prostu neutralna, lub żeby powiedzieć trochę dosadniej, obojętna. Jest to bardziej irytujące niż gdybym bardzo lubił, lub bardzo nie lubił ich muzyki.

Jan Jelinek - They, Them

Ja naprawdę muszę mieć dzień na 7 minut w kółko tego samego i niestety zdarza się to sporadycznie. Ten kawałek przypomina mi trochę memy youtubowe, np. Epic Sax Guy 10 Hours, itd. Muzyka tła, do jakiejś instalacji, itp. To nie jest obelga, taka muzyka jest spoko, czasami nawet wyrwana z kontekstu. Ten kawałek jest przyjemny, ale ma też pecha, że trafił w tej kolejce między wrony innego rodzaju. Z drugiej strony, szczerze powiem, że mam większą ochotę do niego wrócić niż do Electronic, Tymona, czy Maanamu. I faktycznie, kolejne przesłuchania robią robotę. Tu będzie trzeba więcej, więcej niż mamy tu na to czas, ale ściągnąłem sobie cały album i myślę, że w takim wydaniu to będzie miało znacznie większy sens i spodoba mi się bardziej. Trochę mi to zalatuje Exciterem, ale kiedy zabierze się kompozycje i zostawi sam dźwięk. Ten zapętlony, puszczony od tyłu rhodes przypomina mi trochę moich kolegów z Wolfgang in a Truck, kiedy jeszcze nie bawili się full time w elektronikę (a co ważniejsze – kiedy istnieli).

Electronic - Gangster

Shodan bardzo konsekwentnie porusza się w zbliżonych klimatachs. Electronic znam, głównie ze względu na to, że jestem fanem New Order i The Smiths. Jest na tym albumie kilka fajnych rzeczy, ale generalnie odnoszę wrażenie, że to takie udawane a, b, c. Udawane New Order, udawane The Smiths, udawane Pet Shop Boys. Wszystko co w macierzystych zespołach było atutem, tutaj nie tworzy jakiegoś interesującego kolażu. To jest niestety klątwa supergrup, nie każde zestawienie doskonałych wykonawców owocuje równie doskonałym efektem. I tak niestety tutaj to dla mnie brzmi. Numer nagrany w stylu New Order, z gościnnym udziałem Marra, zremiksowany przez Sex Shop Boys. Jest ok, ale bez petard.

The Smiths - There Is A Light That Never Goes Out

To jest prawda w 100% o czym pisze Mentos. The Queen Is Dead to jest taki album, z którego ulubiony utwór można wybrać pokazując palcem na tracklistę z zamkniętymi oczami, i co by nie wypadło, to człowiek czuje się z tym wyborem komfortowo. Jak wiele osób, miałem swego czasu dużą fazę na ten utwór, zresztą moją fazę na The Smiths, która u mnie wybuchła w 2008 r. (mimo, że znałem zespół od +/- 5 lat, dzięki coverowi Placebo), można porównać do fazy Fishmans tylko pomnożone razy 100. Był czas kiedy wracałem sobie do domu i potrzebowałem tylko muzyki TS, niczego innego. Tylko teksty Morrisseya mi się podobały, tylko gitara Marra była dla mnie tą właściwą, tylko bass Rourke’a miał dla mnie sens (szczerze mówiąc, nadal tak jest), a perkusję Joyce’a nieświadomie wybijałem o kolano podczas obiadu. Gdybyśmy założyli temat „Best of forum (edycja zespołów)” to The Smiths znaleźli by się tam na pewno (zresztą, w pozostałych tematach i tak ode mnie będą). Pozostałości po moim największym spuszczaniu się nad TS są jeszcze gdzieś na tym forum w odpowiednich tematach. Tak piszę o zespole, a nie o utworze, ale tak naprawdę to jest kopiuj/wklej, które tyczy się większości kawałków, które ta grupa nagrała. W There Is a Light wszystkie te wybitne cechy złożyły się w całość z jeszcze większą mocą i wcale mnie nie zaskakuje, że to po tylu latach utwór, który nadal jest ubóstwiany przez ludzi w różnych wieku. Brakuje takiej muzyki teraz i brakuje (jakkolwiek kontrowersyjnie to nie zabrzmi) ludzi takich jak Morrissey. Moja ulubiona wersja There Is a Light to chyba nadal ta:
https://www.youtube.com/watch?v=L8lGNHmAcqs
Uproszczona jak się tylko da pod pięcioosobowy skład bez klawiszy, wyciąga z tego co najlepsze. Rozczula mnie ta gitara Marra podrabiająca melodię z klawisza.

Miałem okazję też słyszeć to na koncercie Morrisseya (dwukrotnie), ale powiedzieć, ze to nie było to samo, to powiedzieć niewiele (mimo, że nadal spoko).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 14 lut 2022 17:53

Maanam - Anioł

Lubię "Derwisza i Anioła", poza "Hotelem Nirwana" ostatnia płyta Maanamu faktycznie bardziej słuchalna niż nie do przejścia, ale drugi numer tytułowy nie bardzo mi pasuje. Przede wszystkim to zasługa mocno ambiwalentnego refrenu, daje tej piosence więcej życia, ale to wejście jest strasznie niemrawe, tu się rodzi Maanam ciechocinkowy. Kora baardzo manieryczna. Poza tym z tekstem nie mam problemu, w przeciwnym razie musiałbym się wyprzeć tego, że Derwisz, Złote tango, złoty deszcz czy Wyjątkowo zimny maj to lubiane przeze mnie kawałki. Anioł jest po prostu mocno średniawy. A Maanamu może faktycznie już wystarczy :8

Ben Folds Five - Boxing

Gdyby kiedyś powstał musical o życiu Alego, no to jeden z numerów do niego już mamy. Jest rodzajowa scenka, panowie dyskutują sobie w domu boksera, może nawet popijają jakieś martini, w pewnym momencie Ali siada za fortepianem i gra ten utwór. Tak to widzę. Wszystko, co tutaj dzieje się w aranżu, bije taką musicalowością, scenicznością, jest gwałtowny patos, wyciszenie, fragmenty narracyjne, wymagająca dość partia wokalna, rwane tempo. Ja nie jestem miłośnikiem takiej muzyki, ale w takiej szerszej formie widowiskowej ten numer byłby ozdobą.

Tymon - Oto ja

Czytam Murzynowy opis, widzę źródło sampli i rzeczywiście słuchając tych żeńskich pomruków od razu w głowie mam to intro i potem dalej przebieg Yes Sir, I Can Boogie. W przeciwieństwie do Nasa jednak łatwiej to odnalazłem niż odwołanie do In The Air Tonight. To mnie najbardziej zainteresowało z całości. W 2002 roku dałbym się zmotywować, dziś refren jest dość wesoły z tymi przerwami. Produkcyjnie spoko, choć też nie dzieją się takie cuda jak u Noona czy Paktofoniki; Ukryty w Mieście Krzyk to nie jest, ale z drugiej strony nie ma wstydu. Mocno ok, ale po całość bym nie sięgnął. Za pierwszym razem miałem skojarzenia pod względem nawijki do Abradaba, ale za drugim już gdzieś to wyparowało.

The Smiths - There Is a Light That Never Goes Out

Fajnie, tak walentynkowo się zrobiło xD Lekko flegmatyczny wokał Morrisseya, post-punkowe echa i ja już rozumiem ten fenomen. Gdybym był w dołku emocjonalnym pewnie i tekst na swój sposób bym docenił, przesłuchałem z uznaniem, ładne rzeczy dzieją się w tle w refrenie i na koniec, ale mnie to nie bierze. Jak kogoś chwyci potrzeba, to ten numer będzie bezbłędnym uśmierzeniem bólu. Abstrahując od tego, jaką osobą jest wokalista poza tą stricte artystyczną przestrzenią. Znam również mem-mashup związany z tym kawałkiem, po odświeżeniu sobie oryginału muszę przyznać, że to zderzenie pokoleniowe jest naprawdę udane.

https://youtu.be/I4xYoknOzIY

Electronic - Gangster

Zgadzam się z Hienem, że tutaj z całości bije chęć udawania tego, czym ma być, a czym nie jest do końca. Gdyby panowie wydali to w Polsce po polsku w tamtym czasie, to z pewnością byłoby to uznane za disco polo. Gdyby Jauntix, Mefis, inni Brutale mogli wydać swoje rzeczy w profesjonalny sposób, zagrać swoje twory na czymś poważniejszym - no to właśnie tak by to brzmiało. Nie znam The Smiths z albumów, dla mnie to kompromis między Technique a Introspective. Kiedyś wziąłem się za pierwsze solowe projekty Karla Bartosa i w porównaniu do Kraftwerk były równie twórcze co Gangster w porównaniu do utworów ze wspomnianych płyt. Ale Gangster to nie TV czy Information, choć całość z ciekawości bym sprawdził. Z tego co patrzyłem nie był singlem, więc tę małą nieporadność mógłbym wybaczyć, bo niby chce być czymś więcej niż klubowopopowym tworem, ale z takim aranżem, z takim brzmieniem... no nie.

Digit All Love - Candy Castle

Nie doczytałem, że to polski zespół, ale pierwsze wrażenia - Portishead i Moloko w domu. Bardzo dużo podpowiedziało mi hasło "RAM", oni takie wrocławskie niszowe perełeczki promują z należytą częstotliwością. Tak, znacie już mojego faworyta tej rundy. Przyjemnie płynie, nie narzuca się, może w aranżu wręcz trochę za mało się dzieje, ale to już potraktujcie jako moje totalne czepialstwo. Dave jakby trafił w moje ostatnie zainteresowania wrocławskim radiem, ostatnio o tym wspominałem zresztą. Dzieje się lekko i powabnie, klubowo, ale raczej ludize wokół popijają kawkę zamiast shotów przy barze czy piwa.

Średnia coś ta runda w moich uszach :8
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 lut 2022 21:00

Maanam - Anioł

Tym razem sponsorem duchologicznej podróży tej kolejki został Czez fundując podróż we wczesne polskie 90sy. Lekki, ckliwy numer Maanamu, fajnie ubarwiony Twoją opowieścią, widzę to oczyma wyobraźni wyraźnie. Bardzo spoko propozycja, kupuję to prędzej od Się Ściemnia. Niemniej Maanamu chyba już dość, chyba że sam z nim wyskoczę ale to może w jakiejś 100. kolejce, albo i 200.

Ben Folds Five - Boxing

Na wstępie powiem że bardzo podoba mi się okładka, taka ciepłe, przytulne 90s w tym jest dla mnie. Ogólnie wyobrażam sobie że to leci w jakimś 90sowym serialu ala Przystanek Alaska czy coś na koniec odcinka, siedzę przed tv słonecznym zimowym popołudniem i nachodzi mnie to uczucie smutku bo odcinek się kończy. Przyjemna kompozycja, Hien od początku gry utrzymuje ten sam poziom, ogólnie powiedziałbym jest RZETELNIE.

Jan Jelinek - They, Them

Dragon zgodnie z obietnicą zmienia kurs i zaskakuje nie zaskakując bo w pewnym sensie takich numerów się po nim spodziewałem ale na taką odmianę liczyłem. Mamy tu niezły minimal, problem że numer jest taki cieplutki i oczy mi się momentalnie kleją przy nim (niedobory snu, sorki), początkowo czuję że ciężko będzie utrzymać moją uwagę ale gdy wchodzi to zapętlone pianinko w tle brzmi to przyjemnie jak fajne sample z ulubionych rapowych kawałków. Po 5 minutach słuchania numer już wkręca się w mozgownicę. Mam kilka skojarzeń ale zachowam je dla siebie bo może Ci wykonawcy pojawią się w moim zestawieniu. Tak jak napisał Hien jest na tyle interesująco że może chętniej po niego sięgnę niż Maanam czy Electronic.

The Smiths - There Is A Light That Never Goes Out

Cóż mogę powiedzieć, ja nawet rozumiem konwencję o której piszecie, te wszystkie uczucia wyobcowania, nihilizm i różne inne chujowe emocje ale nie lubię Morriseya, po prostu nie trawię jego wokalu bo jęczy jak baba xd nigdy nie było mi po drodze ze Smisami i takim rockiem, ale numer robi się fajny dopiero kiedy pojawia się tytułowa fraza, nawet trudno mi powiedzieć dlaczego ale wtedy ten kawałek chwyta mnie za serducho i czuję ten wajb.

Electronic - Gangster


Ten kawałek brzmi dla mnie po prostu jak Pet Shop Boys albo i gorzej - popłuczyny po PSB. Trochę za blisko shodan strzela jak dla mnie i po Being Boring starczy mi już tego klimatu, wolę oryginalne PSB hehe. Nic zbytnio interesującego, bardziej tu widzę chyba siłę nostalgii niż tego numeru.

Digit All Love - Candy Castle

Wrocławski niezal lat 2000.? Chyba nawet coś takiego będę miał u siebie heh. Ja akurat nie czuję tu w ogóle ani Portishead ani podobnych klimatów, brzmi właśnie jak polski niezal tamtej epoki dla mnie. Fajne znalezisko, numer dość chillowy tylko mam nieco alergię na polskich wykonawców śpiewających po angielsku, rzadko mi się to podoba. Duchologiczna podróż tylko mniej odległa niż Maanam. Zostawiam na później, nie jest złe.

Ogólnie też trochę rozczarowanko tą rundą.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 lut 2022 21:38

stripped pisze:
14 lut 2022 21:00
, ja nawet rozumiem konwencję o której piszecie, te wszystkie uczucia wyobcowania, nihilizm i różne inne chujowe emocje
Ja trochę nie ogarniam tego. Wszyscy mówią jaki Morrissey jest smutny, a przecież te wszystkie teksty to jest zgrywa. Ja czesto pękam ze śmiechu słuchając TS i chylę czoła, że Morrissey potrafi w poetycki i mocno humorystyczny sposób przedstawić te płaczliwe sytuacje. Jest parę istotnie i prawdziwie smutnych numerów Smisow, ale większość wprawia mnie w euforię, a nie jakiegos kontrolowanego doła.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 lut 2022 12:12

Lecimy.

Maanam - Anioł

Właściwie mógłbym nieznacznie przerobić komentarz dot. poprzedniego kawałka Maanamu jaki się tu pojawił. Tu będzie po prostu trochę inaczej - Kora aż tak nie zawodzi, wręcz przyjemnie śpiewa, riff jest tak bardzo mało zaskakujący jak się da, a całość tworzy po prostu nienatarczywy radio friendly numer, który oczywiście wprowadza w określony nastrój (przynajmniej takie ma zadanie), ale nie męczy. A to chyba najważniejsze. Reszta moich odczuć jest neutralna, co może zaskakiwać mnie samego wręcz o tyle, że ostatnio generalnie czuję się dość wisielczo. Widocznie Maanam mnie po prostu nie rusza. Muszę z tym żyć.

Ben Folds Five - Boxing

Ten utwór jest tak rozkosznie... rozkoszny, że aż nie wiem, co więcej mógłbym o nim napisać. Bije od niego naiwny optymizm (bez nadmiernego wsłuchiwania się w tekst czy coś, po prostu takie ma brzmienie), ale każdy kolejny odsłuch jest dzięki temu przyjemniejszy. Ten kawałek, jak napisał wyżej Dragon, mógłby spokojnie znaleźć się w bokserskim biopicu (ale nie w Rockym), wręcz mógłby być zagrany przez jednego z aktorów. Czysta przyjemność, wliczając w to tematykę - gdzie ja się na boksie w ogóle nie znam - i brzmienie poszczególnych instrumentów. Oszczędnie, do celu, z sensem - innymi słowy, RZETELNIE. Wrzucam sobie do stałej playlisty.

Tymon - Oto ja

Goddamit, ten utwór to dowód na to, że nie oszalałem. Kiedy w jakimś 2001 czy 2002 roku zacząłem szukać swojej drogi muzycznej (kto ciekaw niech rzuci okiem na opis do pierwszego numeru w tej konkurencji), zahaczałem o rap, głównie dlatego, że bardzo chciałem gdzieś przynależeć, a gros dzieciarni u mnie w szkole słuchał właśnie rapu. Nie wiedziałem, jak się za to zabrać, z której strony podejść, więc poza materiałem gdzieś tam wrzucanym mi przez kuzynkę siedziałem sporo (w miarę możliwości) na stacjach muzycznych. I często leciał ten właśnie numer (zabawne, naprawdę słyszę go po raz pierwszy od 20 lat jak byk, a doskonale pamiętałem refren, tylko typ utkwił mi w głowie bardziej jak taki srogi harpagan), który mi się nawet wkręcił do pewnego stopnia. I potem jak przy jakiejś luźnej rozmowie na przerwie między lekcjami wyskoczyłem z Tymonem i pytałem, czy moi interlokutorzy - zaprawieni w rapie ("zaprawieni" 13-latkowie ofc) go kojarzą, wyśmiali mnie, że go zmyśliłem. WELL IN YOUR FACE. Ten utwór jest... spoko, no, jak to napisał sam Golas, nie jest to Ostry, nie jest to Łona czy nawet Pezet, ale słucha się fajnie nawet, jeśli nie siedzi się mocno w rapie (nie robiłem tutaj researchu ale ten gość to chyba jednak nie był jakiś srogi mainstream). Słuchu chyba też do końca nie straciłem, bo i bez komentarza wrzucającego rozpoznałbym Baccarę bez problemu, zbyt charakterystyczny kawałek. Odsłuchałem wczoraj parę razy, poczułem się dzieciakiem, może być.

Jan Jelinek - They, them

Jeden z tych kawałków w takim stylu, który lubię w określonych okolicznościach. Jak to powiedział jeden mój znajomy, to kawałek świetny do majsterkowania albo zażywania miękkich narkotyków, i właściwie nie pozostaje mi nic innego, jak się z tym zgodzić. Dorzuciłbym jeszcze spacery po mieście i volume skręcony do przynajmniej połowy. Taki czasozapychacz, niby ambient, ale jednak elektronika, niby techno, ale takie minimale to najwyżej na silent disco. Nie męczyłem się, może mam mniej problemów ze słuchaniem 10 minut tego samego jak np. Hien (było nie było jestem fanem Eno, takie Thursday Afternoon oparte na 3 nutach trwa godzinę), a muszę wręcz przyznać, że w jakiś sposób mi się to podobało. Przypomina mi trochę późne Cabaret Voltaire albo wczesne soundscapes Joriego Hulkkonena. Chyba też zassam sobie cały album, bo to dobra muzyka do wyciszenia jest. I jest bardzo neutralna - z tym, że inaczej niż w przypadku Maanamu, tutaj to komplement, a nawet więcej. Prosty, ledwie zauważalny bit i trochę przeszkadzajek for the win.

The Smiths - There is a light that never goes out

Ze Smisami mam pewien problem - mianowicie taki, że nigdy solidnie nie zanurzyłem się w ich twórczość. Miałem 2 podejścia - w 2005 roku, zaraz na początku swojej fazy na ejtisy (takiej uberkonkretnej, gdzie po kolei wjeżdżały Ultravox, Talk Talk, Tears for Fears etc.) i potem w 2018 podczas swojego największego jak dotąd ejtis-revival (gdzie prócz Smisów poznałem też mocno Heaven 17, Falco, czy odświeżyłem sobie Classix Nouveaux). To drugie zaowocowało (w końcu) przesłuchaniem przeze mnie Smisowej bestki od początku do końca i szybko wpadło mi do głowy parę faworytów - a ten kawałek jest zdecydowanie jednym z nich. Zresztą, to chyba ich najbardziej znany numer, o ile się nie mylę, mam dobrego ziomka który jest ich megafanem i wielokrotnie mi go jakoś tam puszczał - jednak musiałem dojrzeć sam. Faktycznie, Morrissey ma tę łatkę do przesady wręcz teatralnego melancholika, ale też gdzieś miałem wrażenie, że to jest w dużej mierze wyreżyserowane przez niego samego. Tak naprawdę gość jest przede wszystkim piramidalnym bucem, ale bardzo lubię jego głos (jest nie do podrobienia) i większość tekstów (są po prostu fajne), więc cieszę się, że ten numer wylądował w tej rundzie. EDIT: Właściwie to miałem jeszcze 3 podejście pomiędzy tamtymi 2-ma, w 2010 roku. Zassałem bestkę i w kółko słuchałem tylko jednego numeru - Pretty Girls Make Graves. Przez chwilę chciałem go umieścić na liście 25, ale zrezygnowałem :P

Electronic - Gangster

Pewnie nikogo tutaj nie zaskoczę, ale podoba mi się ten kawałek. Zresztą, dobrze go znam - Electronic zainteresowałem się na wiosnę 2006, jak tylko usłyszałem, że to New Order wymieszane z Sex Shop Boys (bardziej niż z The Smiths, które, cóż, patrzcie punkt wyżej). A że akurat na wiosnę 2006 miałem fazę na New Order i Sex Shop Boys (ci drudzy akurat wydali wtedy Fundamental i jarałem się tym albumem cokolwiek niepoprawnie), to weszło znakomicie. Raptem 3 płyty w dyskografii (jakiś czas później w tym samym roku ukazała się ich bestka z fajnymi wersjami singlowymi), idealne na poranne podróże do szkoły ze Zgierza do Łodzi. Akurat muszę przyznać, że Electronic (w sensie ich pierwszy album) podszedł mi najmniej, gdzie single z okolic były dla mnie genialne (Disappointed ktoś mógłby mi przedstawić jako PSB i bym to kupił, gdyby nie Sumner i Marr w teledysku też bym się nie zorientował), za to Raise the Pressure i Twisted Tenderness już dużo bardziej (polecam zresztą bardzo obydwie płyty) - ale nie znaczy to, że nie jest to dobra płyta. Tyle że faktycznie, jeśli ktoś szukał czegoś więcej niż pomieszanie NO z PSB plus gitara Marra, to się rozczaruje. To jest to, i tylko to, ale to nic złego dla mnie. Ja właśnie takiego brzmienia wtedy szukałem, i dziś, kiedy potrzebuję takiego brzmienia, wracam do Electronic. To jest jak bardziej komercyjne i bardziej popowe Technique. A że Technique jest super...
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 lut 2022 12:51

devotional pisze:
15 lut 2022 12:12
WELL IN YOUR FACE.
Średnio, bo nigdy się nie dowiedzą xD
devotional pisze:
15 lut 2022 12:12
słuchałem tylko jednego numeru - Pretty Girls Make Graves.
A jaka wersja tam jest?
devotional pisze:
15 lut 2022 12:12
A że Technique jest super...
Polać temu człowiekowi.
stripped pisze:
14 lut 2022 21:00
Hien od początku gry utrzymuje ten sam poziom, ogólnie powiedziałbym jest RZETELNIE.
To mnie zaczyna niepokoić. Muszę wyskoczyć z czymś bardziej kontrowersyjnym.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 lut 2022 13:06

Jeśli razi Cię tak mocno użycie tego samego przymiotnika którym obkleiliście Stinga to chyba faktycznie powinieneś :p z drugiej strony NIE MA SIĘ SO CZEGO PRZY*EBAĆ panocku.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 lut 2022 13:10

Ja o Stingu nic takiego nie pisałem ;0
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 lut 2022 14:14

Hien pisze:
15 lut 2022 12:51
devotional pisze:
15 lut 2022 12:12
WELL IN YOUR FACE.
Średnio, bo nigdy się nie dowiedzą xD
A mogliby xD chociaż pewnie mnie trollowali wtedy, ale ja byłem idiotą
Hien pisze:
15 lut 2022 12:51
devotional pisze:
15 lut 2022 12:12
słuchałem tylko jednego numeru - Pretty Girls Make Graves.
A jaka wersja tam jest?
Demo z Troy Tate, zajebista piosenka.
Hien pisze:
15 lut 2022 12:51
devotional pisze:
15 lut 2022 12:12
A że Technique jest super...
Polać temu człowiekowi.
Teraz nie mogę pić, ale możemy wygazować xD
Hien pisze:
15 lut 2022 12:51
stripped pisze:
14 lut 2022 21:00
Hien od początku gry utrzymuje ten sam poziom, ogólnie powiedziałbym jest RZETELNIE.
To mnie zaczyna niepokoić. Muszę wyskoczyć z czymś bardziej kontrowersyjnym.
Daddy DJ ;( ;( ;(
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 lut 2022 14:52

To demo jest najlepsze Xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn