Best of Forum (Edycja albumowa)
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
O, muszę se tego Batmana i RObina odkurzyć, bo pamiętam że całkiem nieźle się przy nim bawiłem. Może to przez to, że nie jestem fanem kina superbohaterskiego, a ten film cudownie się z niego naśmiewał (karta kredytowa Batmana <3)
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
W sumie to się nie naśmiewał, bo w tamtym czasie nie za bardzo było z czego, a Schumacher traktował sprawę poważnie. Ale to właśnie jest w B&R najlepsze. To jest The Room Batmana. Kocham ten film.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Widzę, że wątek odjeżdża niczym mnie Warszawa, więc pozwólcie, że wrócę do tematu.
no-man - Schoolyard Ghosts
Ze wszystkich płyt no-man, które znam, tę znam najsłabiej, choć słuchałem kilkakrotnie. Jest dla mnie chyba bardziej melancholijna od Together We're Stranger, ale to może być też kwestia mojego nastawienia (nawet okładka wpychała mnie gdzieś w objęcia jakiegoś mroku). Nie jest to mój ulubiony album Bownessa i Wilsona - tym ex aequo pozostają Loveblows & Lovecries i Flowermouth. Pamiętam, jak Hien po raz pierwszy rzucił mi no-man w twarz i było to niemal dokładnie 9 lat temu (marzec 2013), oberwałem kompilacją All The Blue Changes. Słuchałem jej w kółko przez miesiąc. Do reszty no-man dojrzewałem 2 lata i twórczość rozłożyłem niemal równomiernie na cały 2015 rok. Jednak do SG zabrałem się po raz pierwszy dopiero w 2016, i no, na tle pozostałych albumów nie siadło mi aż tak bardzo. Są highlighty (moje osobiste), jak np. All Sweet Things, Beautiful Songs You Should Know czy Truenorth, ale reszta stoi na po prostu przyzwoitym poziomie i można powiedzieć, że jest to RZETELNY materiał. Że niewiele więcej? Niekoniecznie, po prostu no-man could have done better (dla mnie), and it did (Flowermouth np. xD). Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to głównie dzieło Bownessa (na marginesie, pamiętam, jak zasmuciłem się, gdy się dowiedziałem że Ghosteen Nicka Cave'a i Bad Seeds to właściwie powinno być Nick Cave without the Bad Seeds), ale też nie znam jego solowej twórczości (jeszcze), by móc dokonywać jakichś daleko idących porównań. Zastanawiałem się, dlaczego postanowili zapaść się pod ziemię po tej płycie, ale też robiła ona dobre podsumowanie ich twórczości na tamten czas (na szczęście LYTB to był dobry powrót, mam z nim osobiste wspomnienia). Może to dobry moment, żeby odświeżyć sobie całe no-woman ale od końca?
no-man - Schoolyard Ghosts
Ze wszystkich płyt no-man, które znam, tę znam najsłabiej, choć słuchałem kilkakrotnie. Jest dla mnie chyba bardziej melancholijna od Together We're Stranger, ale to może być też kwestia mojego nastawienia (nawet okładka wpychała mnie gdzieś w objęcia jakiegoś mroku). Nie jest to mój ulubiony album Bownessa i Wilsona - tym ex aequo pozostają Loveblows & Lovecries i Flowermouth. Pamiętam, jak Hien po raz pierwszy rzucił mi no-man w twarz i było to niemal dokładnie 9 lat temu (marzec 2013), oberwałem kompilacją All The Blue Changes. Słuchałem jej w kółko przez miesiąc. Do reszty no-man dojrzewałem 2 lata i twórczość rozłożyłem niemal równomiernie na cały 2015 rok. Jednak do SG zabrałem się po raz pierwszy dopiero w 2016, i no, na tle pozostałych albumów nie siadło mi aż tak bardzo. Są highlighty (moje osobiste), jak np. All Sweet Things, Beautiful Songs You Should Know czy Truenorth, ale reszta stoi na po prostu przyzwoitym poziomie i można powiedzieć, że jest to RZETELNY materiał. Że niewiele więcej? Niekoniecznie, po prostu no-man could have done better (dla mnie), and it did (Flowermouth np. xD). Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to głównie dzieło Bownessa (na marginesie, pamiętam, jak zasmuciłem się, gdy się dowiedziałem że Ghosteen Nicka Cave'a i Bad Seeds to właściwie powinno być Nick Cave without the Bad Seeds), ale też nie znam jego solowej twórczości (jeszcze), by móc dokonywać jakichś daleko idących porównań. Zastanawiałem się, dlaczego postanowili zapaść się pod ziemię po tej płycie, ale też robiła ona dobre podsumowanie ich twórczości na tamten czas (na szczęście LYTB to był dobry powrót, mam z nim osobiste wspomnienia). Może to dobry moment, żeby odświeżyć sobie całe no-woman ale od końca?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
All The Blue Changes dostałeś od innego zioma. Ja nikomu na początek nie polecam bestek.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Hmm, teraz jak o tym pomyślę xD ale w tym samym miesiącu słuchałem TWS, więc to na pewno dostałem od Ciebie (nie wiem czemu, spodziewałem się rockowego grania).
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ja szczerze mówiąc też nie.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
no-man - Schoolyard Ghosts
Podchodziłem do odsłuchu tej płyty z dużą rezerwą tak jak do Recoil w poprzedniej rundzie, z jedną jednak różnicą - Recoil obroniło się w moich uszach. No-man znam tak samo jak Dragon z paru jakichś tam odsłuchów Love You To Bits i pamiętam wniosek był jeden - nie przepadam za Timem Bownessem. Nie odpowiada mi jego wokal i jego anemiczna maniera śpiewania. Rzadko tak bywa ale są tacy wykonawcy i rozumiem już shodana któremu coś nie podejdzie jak wokal jest nie taki i ja mam tak z no-man niestety.
Płyta sama w sobie jest nieco dziwna, przeważnie w moim odczuciu smutnawa, melancholijna i spokojna. W to wszystko z nieznanych mi powodów wrzucono Pigeon Drummer z jego nu-metalowymi wstawkami, nijak się ma to do reszty. Z powiedzmy takich spoko numerów wyróżniłbym dwa - All Sweet Things, prosta zwyczajna ballada choć te cymbałki trochę żenujące mi się wydawały początkowo. Drugi to Truenorth, bo gitarka tu przyjemnie gra a brzmieniem fletu się wprost zachwyciłem, no ale wokal Tima psuje mi cały odbiór. Beautiful Songs You Should Know też jest w sumie spoko. Ostatnie 4 utwory na płycie to dla mnie po prostu usypiacze. Nie ma życia na tej płycie za bardzo, melancholijny materiał mógłbym przełknąć ale Tim jest mi ością w gardle po prostu.
Podsumowując krótko muszę powiedzieć że z dotychczasowych propozycji ta była dla mnie najsłabsza tudzież mocno nieodpowiednia. Już się boję na następny odsłuch no-man który się pojawi, ale postaram się uczciwie dać mu szansę.
Podchodziłem do odsłuchu tej płyty z dużą rezerwą tak jak do Recoil w poprzedniej rundzie, z jedną jednak różnicą - Recoil obroniło się w moich uszach. No-man znam tak samo jak Dragon z paru jakichś tam odsłuchów Love You To Bits i pamiętam wniosek był jeden - nie przepadam za Timem Bownessem. Nie odpowiada mi jego wokal i jego anemiczna maniera śpiewania. Rzadko tak bywa ale są tacy wykonawcy i rozumiem już shodana któremu coś nie podejdzie jak wokal jest nie taki i ja mam tak z no-man niestety.
Płyta sama w sobie jest nieco dziwna, przeważnie w moim odczuciu smutnawa, melancholijna i spokojna. W to wszystko z nieznanych mi powodów wrzucono Pigeon Drummer z jego nu-metalowymi wstawkami, nijak się ma to do reszty. Z powiedzmy takich spoko numerów wyróżniłbym dwa - All Sweet Things, prosta zwyczajna ballada choć te cymbałki trochę żenujące mi się wydawały początkowo. Drugi to Truenorth, bo gitarka tu przyjemnie gra a brzmieniem fletu się wprost zachwyciłem, no ale wokal Tima psuje mi cały odbiór. Beautiful Songs You Should Know też jest w sumie spoko. Ostatnie 4 utwory na płycie to dla mnie po prostu usypiacze. Nie ma życia na tej płycie za bardzo, melancholijny materiał mógłbym przełknąć ale Tim jest mi ością w gardle po prostu.
Podsumowując krótko muszę powiedzieć że z dotychczasowych propozycji ta była dla mnie najsłabsza tudzież mocno nieodpowiednia. Już się boję na następny odsłuch no-man który się pojawi, ale postaram się uczciwie dać mu szansę.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No to teraz wiesz, czemu tak bardzo to lubię.stripped pisze:05 mar 2022 20:46Ostatnie 4 utwory na płycie to dla mnie po prostu usypiacze. Nie ma życia na tej płycie za bardzo, melancholijny materiał
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
A co to w ogóle jest?Hien pisze:05 mar 2022 01:54Swoją drogą, śmiesznie się składa, bo właśnie wychodzi reedycja (a wręcz remix) siostrzanego albumu SG czyli „Memories of Machines” (niektóre kawałki się powtarzają, klimat podobny).
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Zgoogluj sobie Memories of Machines "Warm Winter" albo Tim Bowness/Giancarlo Erra "Memories of Machines" (to jest zasadniczo ta sama płyta) i słuchaj.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Mam osobliwe wrażenie, że muzyka, co do której myślałem, że jest robiona przez tych samych ludzi, jest robiona przez tych samych ludzi :F
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Z kronikarskiego obowiązku przypominam, że zostali jeszcze Sz.P. Czez i Sz.P. mintaj. 
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Panowie po no-man polecimy jeszcze tego Ridgwaya i dopiero po wszystkim wrzucamy propozycje?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Lepiej tak, żeby nie robić śmietnika za dużego.
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
No Man - Schoolyard Ghosts
Bardzo fajne piosenki. Praktycznie kazda mi sie podobala w swoim klimacie. Roznorodnosc instrumentow i ich uzycie. Np dzwonki z tamburyna. Dosc sporo sekcji smyczkowej. Fajne polaczenie gitary akustycznej z elektryczna, nie nachalna perkusja, tylko brakowalo mi mocniejszych akcentow basowych. Wokal tez spoko, poetycko melodyjny i nie przeszkadza instrumentom. I tu pojawia sie pewna rysa. O ile wszystkie piosenki sa spoko do posluchania, o tyle cala plyta juz nudzi. Byc moze jak ktos jest w glebokim dole to slucha tego non stop i wtedy to pasuje. Ale nic sie tu nie wyroznia. Swiadczy to o tym, ze plyta jest rowna, a ze piosenki sa fajne, wiec na plus, ale nie do normalnego sluchania. Mozna sie nabawic depresji od tej nieustajacej melancholi i grobowego spiewu.
Bardzo fajne piosenki. Praktycznie kazda mi sie podobala w swoim klimacie. Roznorodnosc instrumentow i ich uzycie. Np dzwonki z tamburyna. Dosc sporo sekcji smyczkowej. Fajne polaczenie gitary akustycznej z elektryczna, nie nachalna perkusja, tylko brakowalo mi mocniejszych akcentow basowych. Wokal tez spoko, poetycko melodyjny i nie przeszkadza instrumentom. I tu pojawia sie pewna rysa. O ile wszystkie piosenki sa spoko do posluchania, o tyle cala plyta juz nudzi. Byc moze jak ktos jest w glebokim dole to slucha tego non stop i wtedy to pasuje. Ale nic sie tu nie wyroznia. Swiadczy to o tym, ze plyta jest rowna, a ze piosenki sa fajne, wiec na plus, ale nie do normalnego sluchania. Mozna sie nabawic depresji od tej nieustajacej melancholi i grobowego spiewu.
Enjoy The Silence
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Czez to jest jednak mistrz.
Jak no-man Wam nie podeszło, to już nic ode mnie raczej nie ma na to większych szans.
Wychodzi na to, że na tym forum tylko ja jestem melancholijny.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
No Man - Schoolyard Ghosts
Śmieszna sprawa z tym Nie-Menem, pamietam ze sluchalem tego projektu dosc intensywnie w latach 2010-13 (moj owczesny last.fm bylby na to dowodem, ale one wyparowały wraz z profilami), ale po latach ni cholery niczego nie pamiętam, poza jednym kawałkiem, który i tak zerżnięto od bodaj zespołu Egg i w ogóle to był jakiś outtake xD Więc podchodzę do tej płyty tak, jakbym jej słuchał pierwszy raz, zresztą nawet widzę, że na rymie jej nie oceniłem wcześniej, więc prawdopodobieństwo tego, że nie słuchałem jej wczesniej jest wysokie.
Iii na pewno nie jest GŁADKO, ale jest RZETELNIE. xD
W sensie to są naprawdę fajne piosenki, nie rzeknę złego słowa na warsztat kompozycyjny czy tam producencki (chociaż musiałem sprawdzić czy to nie jest kompilacja, bo po trzech kawałkach miałem bardzo silne wrażenie tego, że obcuję z kompilacją), wokal Bownessa raczej kupuję, ale... no jakichś wielgachnych ciar tutaj nie ma, nie pali mi się do tego, by wrócić do reszty dyskografii NIE-MENA (zwłaszcza, że pewnie to zrobię przez tę zabawę) się w niej zanurzyć, by ponownie zadurzyć. W zasadzie to mało z tej płyty pamiętam, poza tym że mocno mnie wzięło z zaskoczenia Pidgeon Drummer xD. A, no i super były te drone'owe wstawki - te w tle All Sweet Things czy w końcówce Song of the Surf. <3
No i jak teraz sobie skaczę po kawałkach to jednak Beautiful Songs You Should Know (matko...) to jednak cienizna, kojarzy mi się z czymś słabym, czego nie jestem w stanie zidentyfikować (nwm? jakiś neoprog?), ale to to nie, to nie dla mnie jest, proszę mi tego nie dawać.
No nawet fajne takie o.
Śmieszna sprawa z tym Nie-Menem, pamietam ze sluchalem tego projektu dosc intensywnie w latach 2010-13 (moj owczesny last.fm bylby na to dowodem, ale one wyparowały wraz z profilami), ale po latach ni cholery niczego nie pamiętam, poza jednym kawałkiem, który i tak zerżnięto od bodaj zespołu Egg i w ogóle to był jakiś outtake xD Więc podchodzę do tej płyty tak, jakbym jej słuchał pierwszy raz, zresztą nawet widzę, że na rymie jej nie oceniłem wcześniej, więc prawdopodobieństwo tego, że nie słuchałem jej wczesniej jest wysokie.
Iii na pewno nie jest GŁADKO, ale jest RZETELNIE. xD
W sensie to są naprawdę fajne piosenki, nie rzeknę złego słowa na warsztat kompozycyjny czy tam producencki (chociaż musiałem sprawdzić czy to nie jest kompilacja, bo po trzech kawałkach miałem bardzo silne wrażenie tego, że obcuję z kompilacją), wokal Bownessa raczej kupuję, ale... no jakichś wielgachnych ciar tutaj nie ma, nie pali mi się do tego, by wrócić do reszty dyskografii NIE-MENA (zwłaszcza, że pewnie to zrobię przez tę zabawę) się w niej zanurzyć, by ponownie zadurzyć. W zasadzie to mało z tej płyty pamiętam, poza tym że mocno mnie wzięło z zaskoczenia Pidgeon Drummer xD. A, no i super były te drone'owe wstawki - te w tle All Sweet Things czy w końcówce Song of the Surf. <3
No i jak teraz sobie skaczę po kawałkach to jednak Beautiful Songs You Should Know (matko...) to jednak cienizna, kojarzy mi się z czymś słabym, czego nie jestem w stanie zidentyfikować (nwm? jakiś neoprog?), ale to to nie, to nie dla mnie jest, proszę mi tego nie dawać.
No nawet fajne takie o.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Można lecieć z Ridgwayem zatem
Stan Ridgway - Black Diamond
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... GgtOyKnh78
Stan Ridgway - Black Diamond
https://youtube.com/playlist?list=OLAK5 ... GgtOyKnh78
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Gdybym to usłyszał w gimnazjum, to wrażenia byłyby zupełnie inne. Dlatego np. o Fear of a Blank Planet PT myślę znacznie lepiej