Best of Forum (Edycja albumowa)
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
The Advisory Cicle - Other Channels
Recenzja będzie krótka, w zasadzie mógłbym ją opisać jednym słowem – Fallout. Mimo, że dosłownego post-apo tu nie ma, to te komunikaty szkoleniowe i ostrzegawcze oraz muza z windy/faxu, przenosi mnie do świata Fallouta, zwłaszcza czwórki. Dev rozpoczął proces sprzedaży mi Cate/Jona Brooks/a parę lat temu, nawet więcej niż parę. Przez koszmarnie długi czas, fragment Keep Warm, Keep Well, Dev miał ustawiony jako dźwięk przychodzących smsów. Po czasie zaczęło się to robić tak bardzo wkurwiające, że po każdym JEB JEB JEB JEB COME IN, miałem ochotę go zatłuc. Aż dziw, że nie dostałem jakiegoś paraliżu słuchając płyty. Na szczęście, nie każdy album Dev jest w stanie zamordować takimi sposobami. Większość z tego co robiła Cate Brooks, podoba mi się i jest to muzyka godna polecenia.
Nie będę wymieniał i opisywał utworów, bo to album do słuchania w całości, ale na pewno bardziej od reszty podobały mi się Old Schoolhouse, Everyday Electronic, czy Cyvil Defense Is Common Sense. Hocusing for Beginners kojarzy mi się z kwaśnymi skitami z debiutu Porcupine Tree. Robi się na tym albumie fajny użytek z klasycznych syntezatorów, to nie jest tylko retro creepfest dla manekinów, ale fajna muzyka tła.
Dev oczywiście robi z siebie w opisie sierotę, z góry nastawiając wszystkich, że go za ten album zjebią. Nie wiem po co. Płyta jest bardzo dobra, ale skoro Dev woli żebym ją hejtował, to niech będzie – płyta jest do dupy xd
Recenzja będzie krótka, w zasadzie mógłbym ją opisać jednym słowem – Fallout. Mimo, że dosłownego post-apo tu nie ma, to te komunikaty szkoleniowe i ostrzegawcze oraz muza z windy/faxu, przenosi mnie do świata Fallouta, zwłaszcza czwórki. Dev rozpoczął proces sprzedaży mi Cate/Jona Brooks/a parę lat temu, nawet więcej niż parę. Przez koszmarnie długi czas, fragment Keep Warm, Keep Well, Dev miał ustawiony jako dźwięk przychodzących smsów. Po czasie zaczęło się to robić tak bardzo wkurwiające, że po każdym JEB JEB JEB JEB COME IN, miałem ochotę go zatłuc. Aż dziw, że nie dostałem jakiegoś paraliżu słuchając płyty. Na szczęście, nie każdy album Dev jest w stanie zamordować takimi sposobami. Większość z tego co robiła Cate Brooks, podoba mi się i jest to muzyka godna polecenia.
Nie będę wymieniał i opisywał utworów, bo to album do słuchania w całości, ale na pewno bardziej od reszty podobały mi się Old Schoolhouse, Everyday Electronic, czy Cyvil Defense Is Common Sense. Hocusing for Beginners kojarzy mi się z kwaśnymi skitami z debiutu Porcupine Tree. Robi się na tym albumie fajny użytek z klasycznych syntezatorów, to nie jest tylko retro creepfest dla manekinów, ale fajna muzyka tła.
Dev oczywiście robi z siebie w opisie sierotę, z góry nastawiając wszystkich, że go za ten album zjebią. Nie wiem po co. Płyta jest bardzo dobra, ale skoro Dev woli żebym ją hejtował, to niech będzie – płyta jest do dupy xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
The Advisory Circle - Other Channels
Nie mogę pozbyć się wrażenia, że to takie bardziej rozmyte Boards of Canada. Brooks nie chce w żadnym momencie sięgać po bardziej rozrywkowe, skoczne rozwiązania. Płyta mocniej działa jako całość, pojedyncze fragmenty wydają się zbyt drobne, szkicowe, żeby zachwycić się jednym z nich i dopiero potem próbować przekonać się do całości. 10 lat po Music Has the Right To Children, a już naprawdę chwilkę przed karnawałem duchologicznym, narodzinami całej masy gatunków mamy brakujące ogniwo ewolucji.
Jest tutaj w opór sygnałów świadczących o tym, że artystka świetnie się orientuje w klasycznej elektronice. Wychodzi z tego kolaż, który próbuje przywoływać jakieś głęboko skrywane wspomnienia, chociażby te wieczorne momenty oglądania telewizji, odkrywania świata mediów oczami jeszcze nie do końca świadomego, dojrzałego człowieka. Jeśli mamy tu do czynienia z mrokiem, to i tak wydaje się być ujarzmiony, opanowany, słabnący za sprawą upływającego czasu. Pewną dojrzałość osiągnęliśmy i demony z przeszłości już nie straszą. Z jednej strony Kraftwerk, z drugiej ława mniej lub bardziej anonimowych twórców muzyki do pauz telewizyjnych, identów czy czołówek programów. Pod koniec płyty mruczy do nas mellotron i syntezatorowe granie rodem z Encore Tangerine Dream, Desert Dream tutaj jest tak oczywistym skojarzeniem! Z czwartej strony pracują tutaj dźwięki jakby żywcem wybrane z dokumentów telewizyjnych albo filmów przyrodniczych z poprzedniej epoki. Nie wszystko na Other Channels to oczywiście sampling, miejscami wychodzi taka preparowana duchologia inspirowana nurtem library music, Mortem Garsonem (Everyday Electronics!), Boards of Canada właśnie.
Fire, Damp & Air to bardzo dobry reprezentatywny przykład. Akustyczne wprowadzenie do wspomnienia sprzed lat. Syntezatory snują się wokół jazzowych klisz, gęstnieje atmosfera tajemnicy, wstydliwego odkrycia. Frozen Ponds PIF to już BoC na pełnej, zsamplowane ogłoszenie społeczne i pojedyncze plamy syntezatorowe, oni też lubują się w takich klimatycznych zapychaczach, choć na taką skalę jak tutaj tego nie stosują. Hocusing for Beginners idealnie sprawdziły się jako podkład pod polsatowskie programy dnia z końca lat 90' - ciepły, z wykorzystaniem brzmienia gitary, trwający te 3 czy 10 minut byłby tak samo kojący. Moją uwagę zwrócił jeszcze na pewno Sundial (taki duchologiczny chillout) i Farmland, Freeland, jakby wyrwany z kompilacji współczesnych twórców inspirujących się TD i próbujących przetwarzać tę estetykę na nowo. Całość dopełnia króciutkie outro, właśnie sygnał wywoławczy, na takich haczykach płyta trzyma się w ryzach.
To naprawdę solidna rzecz, ale mogła być jeszcze lepsza. Jest parę momentów, które nie przychodzą nic na myśl albo są one na tyle przygotowane, żeby same w sobie robiły wrażenie - to dla mnie istotny czynnik przy odbiorze takiej muzyki. Dobre fragmenty są jednak na tyle przekonujące, że najpewniej za jakiś czas i tak po prostu przestanie to mieć większe znaczenie. Mocne odkrycie tej rundy, z pewnością zostanę przy TAC na dłużej. Oj, ta płyta będzie rosnąć w serduszku, szacunek dla deva.
PS Deadname jest na okładkach, ale wydaje mi się, że powinno się go pomijać - u takiej Wendy Carlos jest już poprawiony na reedycjach, pełen szacunek dla decyzji i tożsamości osoby autorki jakoś skłania mnie do tego, żeby dostosować się do jej preferencji.
Nie mogę pozbyć się wrażenia, że to takie bardziej rozmyte Boards of Canada. Brooks nie chce w żadnym momencie sięgać po bardziej rozrywkowe, skoczne rozwiązania. Płyta mocniej działa jako całość, pojedyncze fragmenty wydają się zbyt drobne, szkicowe, żeby zachwycić się jednym z nich i dopiero potem próbować przekonać się do całości. 10 lat po Music Has the Right To Children, a już naprawdę chwilkę przed karnawałem duchologicznym, narodzinami całej masy gatunków mamy brakujące ogniwo ewolucji.
Jest tutaj w opór sygnałów świadczących o tym, że artystka świetnie się orientuje w klasycznej elektronice. Wychodzi z tego kolaż, który próbuje przywoływać jakieś głęboko skrywane wspomnienia, chociażby te wieczorne momenty oglądania telewizji, odkrywania świata mediów oczami jeszcze nie do końca świadomego, dojrzałego człowieka. Jeśli mamy tu do czynienia z mrokiem, to i tak wydaje się być ujarzmiony, opanowany, słabnący za sprawą upływającego czasu. Pewną dojrzałość osiągnęliśmy i demony z przeszłości już nie straszą. Z jednej strony Kraftwerk, z drugiej ława mniej lub bardziej anonimowych twórców muzyki do pauz telewizyjnych, identów czy czołówek programów. Pod koniec płyty mruczy do nas mellotron i syntezatorowe granie rodem z Encore Tangerine Dream, Desert Dream tutaj jest tak oczywistym skojarzeniem! Z czwartej strony pracują tutaj dźwięki jakby żywcem wybrane z dokumentów telewizyjnych albo filmów przyrodniczych z poprzedniej epoki. Nie wszystko na Other Channels to oczywiście sampling, miejscami wychodzi taka preparowana duchologia inspirowana nurtem library music, Mortem Garsonem (Everyday Electronics!), Boards of Canada właśnie.
Fire, Damp & Air to bardzo dobry reprezentatywny przykład. Akustyczne wprowadzenie do wspomnienia sprzed lat. Syntezatory snują się wokół jazzowych klisz, gęstnieje atmosfera tajemnicy, wstydliwego odkrycia. Frozen Ponds PIF to już BoC na pełnej, zsamplowane ogłoszenie społeczne i pojedyncze plamy syntezatorowe, oni też lubują się w takich klimatycznych zapychaczach, choć na taką skalę jak tutaj tego nie stosują. Hocusing for Beginners idealnie sprawdziły się jako podkład pod polsatowskie programy dnia z końca lat 90' - ciepły, z wykorzystaniem brzmienia gitary, trwający te 3 czy 10 minut byłby tak samo kojący. Moją uwagę zwrócił jeszcze na pewno Sundial (taki duchologiczny chillout) i Farmland, Freeland, jakby wyrwany z kompilacji współczesnych twórców inspirujących się TD i próbujących przetwarzać tę estetykę na nowo. Całość dopełnia króciutkie outro, właśnie sygnał wywoławczy, na takich haczykach płyta trzyma się w ryzach.
To naprawdę solidna rzecz, ale mogła być jeszcze lepsza. Jest parę momentów, które nie przychodzą nic na myśl albo są one na tyle przygotowane, żeby same w sobie robiły wrażenie - to dla mnie istotny czynnik przy odbiorze takiej muzyki. Dobre fragmenty są jednak na tyle przekonujące, że najpewniej za jakiś czas i tak po prostu przestanie to mieć większe znaczenie. Mocne odkrycie tej rundy, z pewnością zostanę przy TAC na dłużej. Oj, ta płyta będzie rosnąć w serduszku, szacunek dla deva.
PS Deadname jest na okładkach, ale wydaje mi się, że powinno się go pomijać - u takiej Wendy Carlos jest już poprawiony na reedycjach, pełen szacunek dla decyzji i tożsamości osoby autorki jakoś skłania mnie do tego, żeby dostosować się do jej preferencji.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Brooks się przetransformowała raptem rok temu, podejrzewam że od tej pory wszystkie wznowienia będą już poprawione.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
The Advisory Circle - Other Channels
Moja wypowiedź będzie jeszcze krótsza od Hiena, bo nigdy tego typu muzyki nie słuchałem i nie mam odpowiedniej wiedzy, żeby się tu jakoś rozwodzić.
Rzeczywiście tę płytę trzeba traktować jako całość, bo pojedyncze utwory raczej tu zbytnio nie funkcjonują. Tym bardziej, że wiele z nich to jak pisał Dev takie przerywniki. Co nie znaczy, że nie można tu niczego wyróżnić. Podoba mi się np. Celebrate michaelmas now!, Fire, damp and air czy Everyday electronics. Ta muzyczka z tego ostatniego tak mi się wbiła w mózg, że nie mogę jej odgonić. Jak posłucham, to potem chodzę i nucę ja poje.bany i nie mogę przestać.
Civil defence is common sense to utwór jakby żywcem wyjęty z albumu Carpentera z filmu Ucieczka z NY. A w Swinscoe episode 1 - enter swinscoe ten głos mówi łudząco podobnie do SHODAN z System Shock.
Niektóre momenty brzmią rzeczywiście creepy, jak choćby Eyes which are swelling.
I okładka albumu jest creepy.
Generalnie mimo, że nie mam żadnych doświadczeń z taką muzyką, to fajnie mi się tego słucha.
Album Other Channels zadomowił się już na moim dysku, zaistniał też na koncie Last.fm i pewnie jeszcze nie raz zascrobbluje.
Dobra rzecz.
Moja wypowiedź będzie jeszcze krótsza od Hiena, bo nigdy tego typu muzyki nie słuchałem i nie mam odpowiedniej wiedzy, żeby się tu jakoś rozwodzić.
Rzeczywiście tę płytę trzeba traktować jako całość, bo pojedyncze utwory raczej tu zbytnio nie funkcjonują. Tym bardziej, że wiele z nich to jak pisał Dev takie przerywniki. Co nie znaczy, że nie można tu niczego wyróżnić. Podoba mi się np. Celebrate michaelmas now!, Fire, damp and air czy Everyday electronics. Ta muzyczka z tego ostatniego tak mi się wbiła w mózg, że nie mogę jej odgonić. Jak posłucham, to potem chodzę i nucę ja poje.bany i nie mogę przestać.
Civil defence is common sense to utwór jakby żywcem wyjęty z albumu Carpentera z filmu Ucieczka z NY. A w Swinscoe episode 1 - enter swinscoe ten głos mówi łudząco podobnie do SHODAN z System Shock.
Niektóre momenty brzmią rzeczywiście creepy, jak choćby Eyes which are swelling.
I okładka albumu jest creepy.
Generalnie mimo, że nie mam żadnych doświadczeń z taką muzyką, to fajnie mi się tego słucha.
Album Other Channels zadomowił się już na moim dysku, zaistniał też na koncie Last.fm i pewnie jeszcze nie raz zascrobbluje.
Dobra rzecz.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
The Advisory Circle - Other Channels
Kiedy dev wrzucił ten album i przeczytałem opis to się podjarałem w pierwszej chwili bo lubię takie tematy. Potem zobaczyłem okładkę i pomyślałem że będzie dobrze, musi być dobrze, smacznie się zapowiada. Generalnie nastawiłem się że to będzie coś czego nie warto będzie rozbierać jakoś na części pierwsze a traktować bardziej jako całość, jako podróż, jak albumy z ambientem, muzyka tła.
Przy pierwszym odsłuchu albumu było jako tako, znalazłem tam to czego się spodziewałem z grubsza i co zapowiadał dev, różne szmery bajery ze starej tv okraszone odrobiną elektroniki tworzące pewien spójny, określony klimat. Trochę vaporwave ale nie do końca. Do drugiego odsłuchu podchodziłem z pewnością siebie no bo to kurcze drugi odsłuch to już z górki, a tu właśnie ch*j, bo okazało się że płyta nie chciała mi wejść do ucha za nic w świecie i modliłem się by się już skończyła. Ale zrozumiałem swój błąd, to nie jest muzyka do siedzenia w skupieniu ze słuchawkami na uszach, zwyczajnie się zmęczyłem. Obiecałem sobie wrócić do niej jeszcze raz, tym razem puścić na głośnikach - niech wypełnia przestrzeń i otuli brzmieniem, tak jak najlepiej zawsze słucha mi się ambientu. No i siedzę w robocie i leci toto sobie w tle a słonko przyjemnie grzeje mi twarz - jest całkiem przyjemnie, brakuje tylko kanapy do rozłożenia się wygodnie ale biurowy fotel też daje radę. Nie będę próbował niczego wyróżniać z tej płyty, jest ok. Nie wiem czy będzie to album tej kolejki ale myślę że na pewno odkrycie/ciekawostka kolejki bo jest szansa że po coś innego z wytwórni Ghost Box (której dotąd nie znałem) jeszcze sięgnę.
Kiedy dev wrzucił ten album i przeczytałem opis to się podjarałem w pierwszej chwili bo lubię takie tematy. Potem zobaczyłem okładkę i pomyślałem że będzie dobrze, musi być dobrze, smacznie się zapowiada. Generalnie nastawiłem się że to będzie coś czego nie warto będzie rozbierać jakoś na części pierwsze a traktować bardziej jako całość, jako podróż, jak albumy z ambientem, muzyka tła.
Przy pierwszym odsłuchu albumu było jako tako, znalazłem tam to czego się spodziewałem z grubsza i co zapowiadał dev, różne szmery bajery ze starej tv okraszone odrobiną elektroniki tworzące pewien spójny, określony klimat. Trochę vaporwave ale nie do końca. Do drugiego odsłuchu podchodziłem z pewnością siebie no bo to kurcze drugi odsłuch to już z górki, a tu właśnie ch*j, bo okazało się że płyta nie chciała mi wejść do ucha za nic w świecie i modliłem się by się już skończyła. Ale zrozumiałem swój błąd, to nie jest muzyka do siedzenia w skupieniu ze słuchawkami na uszach, zwyczajnie się zmęczyłem. Obiecałem sobie wrócić do niej jeszcze raz, tym razem puścić na głośnikach - niech wypełnia przestrzeń i otuli brzmieniem, tak jak najlepiej zawsze słucha mi się ambientu. No i siedzę w robocie i leci toto sobie w tle a słonko przyjemnie grzeje mi twarz - jest całkiem przyjemnie, brakuje tylko kanapy do rozłożenia się wygodnie ale biurowy fotel też daje radę. Nie będę próbował niczego wyróżniać z tej płyty, jest ok. Nie wiem czy będzie to album tej kolejki ale myślę że na pewno odkrycie/ciekawostka kolejki bo jest szansa że po coś innego z wytwórni Ghost Box (której dotąd nie znałem) jeszcze sięgnę.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Nie no, vaporwave to inna para kaloszy troszkie
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Miałem na myśli chyba duchologię pewną raczej, źle napisałem.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
The Advisory Circle - Other Channels
Nie znoszę, nie cierpię, nienawidzę gdy w recenzjach muzycznych autor recenzji zamiast skupić się na ocenianej muzyce popisuje się swoją muzyczną "erudycją" i wymienia szereg zespołów, które mu się z danym albumem muzycznym kojarzą, albo usilnie próbuje porównać ocenianą płytę do innej płyty zespołu Y, na siłe doszukując się analogii i skojarzeń. Nic więc dziwnego, że cały czas podczas odsłuchu z tyłu głowy miałem myśl, ze słucham ZRYTEJ wersji Boards of Canada rodem z jakiejś creepypasty o zaginionym ich albumie i siłą rzeczy muszę o tym gdzieś wspomnieć. xd
Plus tego podobieństwa jest taki, ze no... siłą rzeczy nie dam rady tej płyty zjechać choćbym i nastawił się jakoś strasznie negatywnie, bo bardzo lubię BoC i jak coś brzmi jak BoC, ale jednak inaczej (xd) to jednak ciężko mi to zjechać. Minus jest jednak taki, że jednocześnie taka płyta ma u mnie małe szanse wskoczyć gdzieś do topu życia czy innego kanonu, raczej ląduje w półce RZETELNE i w najlepszym razie wracam do niej raz na pół roku przy serio dobrych wiatrach.
Ale generalnie jest dobrze, bardzo pięknie kolega He had to opisał ten album w swojej recce, faktycznie czuć tutaj ten klimat postapokalipsy, trochę to też mi zalatuje Falloutem. Nie są to oryginalne skojarzenia, ja to wiem, więc napiszę, że trzeci kawałek strasznie mi przypomina te muzę, która leciała podczas emisji programu dnia na Polsacie gdzieś ~20 lat temu xd
Generalnie szacuneczek za ten albumeczek, tak trzymaj stary, gdybym był Drendą to bym nawet ci dał followa na instagramie za niego!
Nie znoszę, nie cierpię, nienawidzę gdy w recenzjach muzycznych autor recenzji zamiast skupić się na ocenianej muzyce popisuje się swoją muzyczną "erudycją" i wymienia szereg zespołów, które mu się z danym albumem muzycznym kojarzą, albo usilnie próbuje porównać ocenianą płytę do innej płyty zespołu Y, na siłe doszukując się analogii i skojarzeń. Nic więc dziwnego, że cały czas podczas odsłuchu z tyłu głowy miałem myśl, ze słucham ZRYTEJ wersji Boards of Canada rodem z jakiejś creepypasty o zaginionym ich albumie i siłą rzeczy muszę o tym gdzieś wspomnieć. xd
Plus tego podobieństwa jest taki, ze no... siłą rzeczy nie dam rady tej płyty zjechać choćbym i nastawił się jakoś strasznie negatywnie, bo bardzo lubię BoC i jak coś brzmi jak BoC, ale jednak inaczej (xd) to jednak ciężko mi to zjechać. Minus jest jednak taki, że jednocześnie taka płyta ma u mnie małe szanse wskoczyć gdzieś do topu życia czy innego kanonu, raczej ląduje w półce RZETELNE i w najlepszym razie wracam do niej raz na pół roku przy serio dobrych wiatrach.
Ale generalnie jest dobrze, bardzo pięknie kolega He had to opisał ten album w swojej recce, faktycznie czuć tutaj ten klimat postapokalipsy, trochę to też mi zalatuje Falloutem. Nie są to oryginalne skojarzenia, ja to wiem, więc napiszę, że trzeci kawałek strasznie mi przypomina te muzę, która leciała podczas emisji programu dnia na Polsacie gdzieś ~20 lat temu xd
Generalnie szacuneczek za ten albumeczek, tak trzymaj stary, gdybym był Drendą to bym nawet ci dał followa na instagramie za niego!
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
A Drenda będąc Drendą nie chciała 
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Drenda by nie dała
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ale wydaje mi się, że to już pewien sukces. Powrót do polecanej przez kogoś płyty nawet po czasie jest czymś fajnym. Znaczy się, że coś tam się w niej dostrzegło pozytywnego. Bo hujo.we albumy po minucie się zapomina.mintaj pisze:24 mar 2022 17:29Minus jest jednak taki, że jednocześnie taka płyta ma u mnie małe szanse wskoczyć gdzieś do topu życia czy innego kanonu, raczej ląduje w półce RZETELNE i w najlepszym razie wracam do niej raz na pół roku przy serio dobrych wiatrach.
Ja przynajmniej połowę Waszych płyt postanowiłem ściągnąć na kompa i zachować. A nie marnowałbym miejsca na byle co.
Właściwie każdy z Was ma już swojego reprezentanta w mojej bibliotece. Ale tylko Dev ma komplet. Zwyczajnie zapodaje na razie najlepsze rzeczy.
Oby tak dalej.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Drendzie chciałem Concretism sprzedać, bo TAC akurat zna
Niestety najwyraźniej potraktowała to jako nędzną próbę podrywu (a to 5 lat temu było). A że zamężna...
Generalnie bardzo się cieszę, że się Pleno Titulo Forumowiczom podobało, najwyraźniej bycie p*zdą jest w mojej naturze, jak to Hien mniej więcej ujął. Mam tego więcej, zwłaszcza z Ghost Boxa (którego polecam serdecznie, w ogóle o ile Other Channels jest imho najlepszą płytą TAC, to druga w kolejce jest From Out Here, kto zainteresowany - słuchać) i możliwe, że w kolejnej kolejce (sic!) też coś wpadnie. Zabawne, że o ile BoC znam (ale serio zainteresowałem się kilka lat po TAC), to jakoś takie skojarzenia jak u Dragona i Miętusa mi nie wskakiwały do głowy od razu. BoC było dla mnie mniej psychodeliczne xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Jakie znowu Pleno Titulo? Jaka znowu Drenda?
Znowu muszę zawracać gitarę wujkowi google.
Znowu muszę zawracać gitarę wujkowi google.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
O Drendzie akurat było wszystko ładnie wyjaśnione w sąsiednim temacie, wystarczyło czytać posty xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Pleno Titulo to zwrot grzecznościowy.shodan pisze:24 mar 2022 19:33Jakie znowu Pleno Titulo? Jaka znowu Drenda?
Znowu muszę zawracać gitarę wujkowi google.![]()
Drenda to autorka świetnej książki pt. Duchologia Polska i jednocześnie laska, która low key dała mi kosza, choć ja do niej nie uderzałem.
I googled that for you xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Duchologia jest znakomita, a wychodzi na to, że shodan nie czyta forum, bo to kolejna w ostatnim czasie sytuacja, w której odwołujemy się do Drendy. 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
To jest 100% Dev. Dostaje kosza nawet jak nie podbija.
Swoją drogą, ja kompletnie nie czuję i nie lubię tej całej sceny duchologicznej. Jestem człowiekiem skrajnie sentymentalnym, co Devo może potwierdzić, ale za każdym razem jak mnie dodaje do jakiejś duchawki na fb, to ja się z niej szybko usuwam, bo mnie wkrwia. Ludzie w takich grupach są niesamowicie irytujący. Ja mam jednak swój świat i wychodzi ze mnie trochę wuj truj, ale chyba tylko z Devem dobrze mi się gada na takie tematy.
Swoją drogą, ja kompletnie nie czuję i nie lubię tej całej sceny duchologicznej. Jestem człowiekiem skrajnie sentymentalnym, co Devo może potwierdzić, ale za każdym razem jak mnie dodaje do jakiejś duchawki na fb, to ja się z niej szybko usuwam, bo mnie wkrwia. Ludzie w takich grupach są niesamowicie irytujący. Ja mam jednak swój świat i wychodzi ze mnie trochę wuj truj, ale chyba tylko z Devem dobrze mi się gada na takie tematy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ja się ograniczam do samych fanpejdży z obrazkami, krótkimi wpisami (za luźne żeby nazwać je artykuły czy esejami xd), jest Podcastex, jest mentosowa grupka z kadrami ze starej tv... Mi wystarczy tyle, aż tak mnie to nie podnieca, a z drugiej strony samemu też można sporo znaleźć.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Podcastex jest super. Grupa Miętusa też jest elo (kiedyś dorzucę swój wsad, mam tonę vhsów z programami nagranymi z TV z lat 90., tylko nie mam jak ich zdigitalizować).
No i Hienałke <3
teraz muszę uważać z tym koszowaniem bo taka jedna mi się podoba
No i Hienałke <3
teraz muszę uważać z tym koszowaniem bo taka jedna mi się podoba
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Kadry ze starej tv spoko, ale tylko z czasów, które sam pamiętam. Nie kręci mnie rączek (nie usuwam błędu, Dev zrozumie xd) cofanie się bardziej, chociaż lubię sobie pooglądać zdjęcia Łodzi z lat 70/80.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn