Best of Forum
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Re: Best of Forum
Ten utwór Peacock Palace to nie jest coś, co wywołuje u mnie reakcję, jak pani Marcell u Melkiego. Ale zwyczajnie jest mi obojętny.
Ze mną to nie jest tak, że wszystko co gładkie, lekkie i przyjemne, to mi podchodzi.
Ze mną to nie jest tak, że wszystko co gładkie, lekkie i przyjemne, to mi podchodzi.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ja nawet jak zmieniam rzeczy to i tak hejters gona hejt... Ja wiem jedno, czasem mówią mi, że nie dam rady, a ich słowa lecą w dół jak wodospady.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Nok*rwa, widzę, że pnę się w górę tabeli
There's more where that came from
There's more where that came from
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Musiał teraz będzie całe RAM Cafe tu wrzucał, aż się zesramy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Zacznę pisać o nieciekawych wyborach po następnych dwóch numerach z tych kompilacji. 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Thief – Sunchild
Specjalnie zrobiłem sobie kontekstowe intro w poprzedniej kolejce. Niemal dokładnie trzy lata temu, chwilę przed Wielkanocą, siedziałem przed kompem i szukałem jeszcze czegoś związanego z Thiefem (grą). Miałem już wszystkie soundtracki w różnych wersjach, ripach, fanowskich rekreacjach i remiksach, nie zostało dosłownie nic. W desperacji, wpisałem w Soulseeku „Thief” będąc ciekawym co mi wypluje. Na liście było pełno różnych grup z „thief” w nazwie (np. Big Thief, których akurat kojarzyłem), ale jedna wyróżniła się bardziej od innych, bo nazywała się Thief. Ściągnąłem od razu. Fajna okładka już coś tam wróżyła (ale to czasami daje mylne pierwsze wrażenie), więc włączam. No i 3 lata później utwór Sunchild jest tutaj w bestce, chociaż równie dobrze mógłbym (i może nawet powinienem) dać cały album.
Lubię takie pokręcone zbiegi okoliczności, kiedy robi się coś tak z dupy jak wyżej i nagle poznaje się przez to zajebisty zespół/album, w tym wypadku jedno i drugie, bo Thief nagrali tylko jedną płytę. Od razu mi się spodobała ta muzyka, zwłaszcza tytułowy kawałek, który tutaj wrzuciłem, ma taki vibe spokojniejszych utworów Silverchair (np. Untitled, które też tu może kiedyś się pojawi) i gitary Stevena Wilsona, kiedy akurat wyłączy mu się przester. Taki fajny zlepek skojarzeń, dzięki któremu od razu poczułem się jak w domu, a jednocześnie całość w formie dla mnie zupełnie nowej. Thief to spin-off znanego (chociaż podejrzewam, że nie tutaj) zajebistego niemieckiego bandu Jazzanova (dwóch członków z trzech, pochodzi z tej grupy). Sunchild to taki album bez zobowiązań, nagrany na luzie, z miłości do muzyki i chęci wspólnego grania. Dużo tu takiej fajnej melancholii, która nie koniecznie oznacza zamulanie. Tym utworem wracam do czegoś co większość tutaj nazywa typowym mną, ale kiedyś trzeba było. Timing jest dobry, bo zbliża się kwiecień. Płyta obchodzi w tym roku 15 urodziny, więc nie zapowiada się, żeby ten zespół jeszcze coś nagrał w przyszłości, ale kto to wie.
https://www.youtube.com/watch?v=OLvRiAMHUm0
Specjalnie zrobiłem sobie kontekstowe intro w poprzedniej kolejce. Niemal dokładnie trzy lata temu, chwilę przed Wielkanocą, siedziałem przed kompem i szukałem jeszcze czegoś związanego z Thiefem (grą). Miałem już wszystkie soundtracki w różnych wersjach, ripach, fanowskich rekreacjach i remiksach, nie zostało dosłownie nic. W desperacji, wpisałem w Soulseeku „Thief” będąc ciekawym co mi wypluje. Na liście było pełno różnych grup z „thief” w nazwie (np. Big Thief, których akurat kojarzyłem), ale jedna wyróżniła się bardziej od innych, bo nazywała się Thief. Ściągnąłem od razu. Fajna okładka już coś tam wróżyła (ale to czasami daje mylne pierwsze wrażenie), więc włączam. No i 3 lata później utwór Sunchild jest tutaj w bestce, chociaż równie dobrze mógłbym (i może nawet powinienem) dać cały album.
Lubię takie pokręcone zbiegi okoliczności, kiedy robi się coś tak z dupy jak wyżej i nagle poznaje się przez to zajebisty zespół/album, w tym wypadku jedno i drugie, bo Thief nagrali tylko jedną płytę. Od razu mi się spodobała ta muzyka, zwłaszcza tytułowy kawałek, który tutaj wrzuciłem, ma taki vibe spokojniejszych utworów Silverchair (np. Untitled, które też tu może kiedyś się pojawi) i gitary Stevena Wilsona, kiedy akurat wyłączy mu się przester. Taki fajny zlepek skojarzeń, dzięki któremu od razu poczułem się jak w domu, a jednocześnie całość w formie dla mnie zupełnie nowej. Thief to spin-off znanego (chociaż podejrzewam, że nie tutaj) zajebistego niemieckiego bandu Jazzanova (dwóch członków z trzech, pochodzi z tej grupy). Sunchild to taki album bez zobowiązań, nagrany na luzie, z miłości do muzyki i chęci wspólnego grania. Dużo tu takiej fajnej melancholii, która nie koniecznie oznacza zamulanie. Tym utworem wracam do czegoś co większość tutaj nazywa typowym mną, ale kiedyś trzeba było. Timing jest dobry, bo zbliża się kwiecień. Płyta obchodzi w tym roku 15 urodziny, więc nie zapowiada się, żeby ten zespół jeszcze coś nagrał w przyszłości, ale kto to wie.
https://www.youtube.com/watch?v=OLvRiAMHUm0
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Arcade Fire - No Cars Go
https://youtu.be/83KR_UBWdPI
W sumie nie planowałem wrzucać tego numeru tak wcześnie może w mojej 25 ale niech będzie skoro już zacząłem obskakiwać ludzi z mojego życia. Numer ten pokazała mi pewnego razu moja przyjaciółka, kumpela z osiedla którą znałem latami z widzenia (i z faktu że nasi bracia się kumplują od lat) a z którą to znajomość nawiązałem dopiero po tym jak spotkaliśmy się... w Londynie. Będąc te 1600 km od domu latem 2007 roku spędzałem wakacje u mojego brata szukając przy okazji pracy żeby dorobić przed kolejnym rokiem studiów. Nie miałem tam znajomych a ona akurat mieszkała tam wtedy więc chcąc wyrwać się i pogadać z jakąś znajomą twarzą spotkaliśmy się tam raz a wkrótce potem nawiązaliśmy kontakt w rodzinnym mieście gdy wróciła do Polski. Od początku jednym z mocnych punktów tej znajomości była pasja do muzyki bo siedzieliśmy w podobnych klimatach więc dwustronna wymiana nowości i różnych pereł z lamusa regularnie poszerzała moje horyzonty. Nie wiem skąd ona zna ten numer, niewykluczone że od brata (tego rocznik '78) w każdym razie ten konkretny utwór zawsze najbardziej będzie mi się z nią kojarzył bo znam go od niej i z takimi klimatami ją kojarzyłem zanim ją poznałem. O piosence samej tym razem niewiele chyba mogę napisać bo tu po prostu decydują słynne feelsy ale jest fajna perka, smyki chodzą, klimacik jest dość ciepły i jakoś na wskroś pozytywny, jest escapism, ucieczka od syfu codzienności w jakieś magiczne, lepsze miejsce o którym myślałem siedząc u niej w pokoju na podłodze, gapiąc się w błękit nieba za oknem, o.
https://youtu.be/83KR_UBWdPI
W sumie nie planowałem wrzucać tego numeru tak wcześnie może w mojej 25 ale niech będzie skoro już zacząłem obskakiwać ludzi z mojego życia. Numer ten pokazała mi pewnego razu moja przyjaciółka, kumpela z osiedla którą znałem latami z widzenia (i z faktu że nasi bracia się kumplują od lat) a z którą to znajomość nawiązałem dopiero po tym jak spotkaliśmy się... w Londynie. Będąc te 1600 km od domu latem 2007 roku spędzałem wakacje u mojego brata szukając przy okazji pracy żeby dorobić przed kolejnym rokiem studiów. Nie miałem tam znajomych a ona akurat mieszkała tam wtedy więc chcąc wyrwać się i pogadać z jakąś znajomą twarzą spotkaliśmy się tam raz a wkrótce potem nawiązaliśmy kontakt w rodzinnym mieście gdy wróciła do Polski. Od początku jednym z mocnych punktów tej znajomości była pasja do muzyki bo siedzieliśmy w podobnych klimatach więc dwustronna wymiana nowości i różnych pereł z lamusa regularnie poszerzała moje horyzonty. Nie wiem skąd ona zna ten numer, niewykluczone że od brata (tego rocznik '78) w każdym razie ten konkretny utwór zawsze najbardziej będzie mi się z nią kojarzył bo znam go od niej i z takimi klimatami ją kojarzyłem zanim ją poznałem. O piosence samej tym razem niewiele chyba mogę napisać bo tu po prostu decydują słynne feelsy ale jest fajna perka, smyki chodzą, klimacik jest dość ciepły i jakoś na wskroś pozytywny, jest escapism, ucieczka od syfu codzienności w jakieś magiczne, lepsze miejsce o którym myślałem siedząc u niej w pokoju na podłodze, gapiąc się w błękit nieba za oknem, o.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
David Bowie - Beauty and the Beast
Trochę się wzbraniałem w poprzednich kolejkach przed dodawaniem tu Bowiego, bo gdzieś tak po jego śmierci przeszła mi fascynacja jego osobą (ale przyznaje, że przez jakiś czas zakładałem scenariusz, w którym okazało się, że ta śmierć to tylko jakaś megachora akcja promocyjna ostatniegeo albumu), tak jakby do mnie NAPRAWDĘ dotarło, że to byl jednak człowiek z krwi i kości, a nie żaden kosmita, który zszedł na Ziemię i zaczął robić sobie jaja. Chyba jakaś naiwna część mnie nie chce przyjąć tego do świadomości, a ta bardziej racjonalna - nie chce czytać o jego problemach z używkami i ekscesach, bo jednak siara tak w przypadku jednego z nielicznych muzyków, którego śmierć mnie autentycznie zasmuciła.
Innym problemem był też wybór piosenki, bo nie ukrywam, że w jego dyskografii świetnych utworów jest bez liku, nawet przez chwilę rozważałem podrzucenie jakiegoś deep cutu z lat 90 czy tam Reality, ale jednak uznałem, że niech będzie otwieracz jednej z jego ważniejszych płyt - Heroes. Poznałem ją jakoś wiosną 2010 roku, moja edukacja muzyczna kończyła się na znajomości parunastu piosenek Depeche Mode oraz randomowych hitów w mp3. Na ten album natknąłem się czytając artykuł randomowego znajomego z internetu, który postanowił na swoim blogu na last.fm (ehhh przywróćcie ten serwis do stanu sprzed 2015 roku) zrobić podsumowanie ich dyskografii i... wyrwało mnie z kapci, zrzuciło z fotela i w ogóle. Poczułem się jakby ktoś mi otworzył oczy, jakbym wyszedł z jaskini platońskiej, albo jakbym nauczył się chodzić.
Bierzcie i słuchajcie ci co nie znacie, ci co znacie też bierzcie i słuchajcie.
Swoją drogą czasem żałuję, że wypieprzałem te konta na last.fm, bo pamiętam, że nabiłem kiedyś w pizdę odtworzeń tej piosenki i teraz to jestem ciekaw ile razy jej słuchałem od tamtego czasu
https://www.youtube.com/watch?v=A1gfKaHxIfo
Trochę się wzbraniałem w poprzednich kolejkach przed dodawaniem tu Bowiego, bo gdzieś tak po jego śmierci przeszła mi fascynacja jego osobą (ale przyznaje, że przez jakiś czas zakładałem scenariusz, w którym okazało się, że ta śmierć to tylko jakaś megachora akcja promocyjna ostatniegeo albumu), tak jakby do mnie NAPRAWDĘ dotarło, że to byl jednak człowiek z krwi i kości, a nie żaden kosmita, który zszedł na Ziemię i zaczął robić sobie jaja. Chyba jakaś naiwna część mnie nie chce przyjąć tego do świadomości, a ta bardziej racjonalna - nie chce czytać o jego problemach z używkami i ekscesach, bo jednak siara tak w przypadku jednego z nielicznych muzyków, którego śmierć mnie autentycznie zasmuciła.
Innym problemem był też wybór piosenki, bo nie ukrywam, że w jego dyskografii świetnych utworów jest bez liku, nawet przez chwilę rozważałem podrzucenie jakiegoś deep cutu z lat 90 czy tam Reality, ale jednak uznałem, że niech będzie otwieracz jednej z jego ważniejszych płyt - Heroes. Poznałem ją jakoś wiosną 2010 roku, moja edukacja muzyczna kończyła się na znajomości parunastu piosenek Depeche Mode oraz randomowych hitów w mp3. Na ten album natknąłem się czytając artykuł randomowego znajomego z internetu, który postanowił na swoim blogu na last.fm (ehhh przywróćcie ten serwis do stanu sprzed 2015 roku) zrobić podsumowanie ich dyskografii i... wyrwało mnie z kapci, zrzuciło z fotela i w ogóle. Poczułem się jakby ktoś mi otworzył oczy, jakbym wyszedł z jaskini platońskiej, albo jakbym nauczył się chodzić.
Bierzcie i słuchajcie ci co nie znacie, ci co znacie też bierzcie i słuchajcie.
Swoją drogą czasem żałuję, że wypieprzałem te konta na last.fm, bo pamiętam, że nabiłem kiedyś w pizdę odtworzeń tej piosenki i teraz to jestem ciekaw ile razy jej słuchałem od tamtego czasu
https://www.youtube.com/watch?v=A1gfKaHxIfo
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Junior Boys - When I'm Not Around
W ostatniej chwili zmieniam, choć Junior Boys w tym momencie i tak pojawia się w rozpisce. Wybieram coś z Last Exit, ich pierwszego długograja, który jeszcze może się w zabawie pojawić, nawet prędzej niż Marquee Moon... twórczość tych dwóch dżentelmenów z Kanady traktuję jako emocjonalne, bardziej intymne, osobiste przedłużenie tego, co czuję w związku z muzyką Depeche Mode. Są więc tutaj przede wszystkim uczucia, relacje z przebiegu relacji, a czasami po prostu taka kameralna energia zamknięta w pełni elektronicznej przestrzeni, dobry, akuratny vibe. Tutaj dodatkowe instrumenty faktycznie błyszczą, działają jak przyprawy dokręcające klimat. Tutaj klarnecik przypomina saksofonowe zagrywki rodem z synthpopowej sceny lat 80', to skojarzenie wydaje mi się aż za bardzo oczywiste, ale jednocześnie to wszystko wtedy nie mogłoby brzmieć jednocześnie w ten sposób. Tak działa inspiracja.
Pod koniec liceum byłem totalnie oczarowany i do dzisiaj, gdy wracam do Junior Boys, to wspomniane wrażenie z wtedy wyraźnie nie słabnie. Z drugiej strony wspominam o emocjach, ale samo znalezienie JB nie wiąże się z jakąś konkretną historią, po raz kolejny. Czasem się zdarza, że to po prostu dobre rekomendacje, płyta, która czeka cierpliwie, ale wreszcie dostaje swoją szansę albo muzyka, której fragment się kiedyś przesłuchało, a potem gorączkowo szuka się źródła. W przypadku Junior Boys mogło być to ostatnie. To mój osobisty "nowy klasyk", który jeszcze przez lata będzie mi towarzyszyć.
https://www.youtube.com/watch?v=mdAxD8NAxys
W ostatniej chwili zmieniam, choć Junior Boys w tym momencie i tak pojawia się w rozpisce. Wybieram coś z Last Exit, ich pierwszego długograja, który jeszcze może się w zabawie pojawić, nawet prędzej niż Marquee Moon... twórczość tych dwóch dżentelmenów z Kanady traktuję jako emocjonalne, bardziej intymne, osobiste przedłużenie tego, co czuję w związku z muzyką Depeche Mode. Są więc tutaj przede wszystkim uczucia, relacje z przebiegu relacji, a czasami po prostu taka kameralna energia zamknięta w pełni elektronicznej przestrzeni, dobry, akuratny vibe. Tutaj dodatkowe instrumenty faktycznie błyszczą, działają jak przyprawy dokręcające klimat. Tutaj klarnecik przypomina saksofonowe zagrywki rodem z synthpopowej sceny lat 80', to skojarzenie wydaje mi się aż za bardzo oczywiste, ale jednocześnie to wszystko wtedy nie mogłoby brzmieć jednocześnie w ten sposób. Tak działa inspiracja.
Pod koniec liceum byłem totalnie oczarowany i do dzisiaj, gdy wracam do Junior Boys, to wspomniane wrażenie z wtedy wyraźnie nie słabnie. Z drugiej strony wspominam o emocjach, ale samo znalezienie JB nie wiąże się z jakąś konkretną historią, po raz kolejny. Czasem się zdarza, że to po prostu dobre rekomendacje, płyta, która czeka cierpliwie, ale wreszcie dostaje swoją szansę albo muzyka, której fragment się kiedyś przesłuchało, a potem gorączkowo szuka się źródła. W przypadku Junior Boys mogło być to ostatnie. To mój osobisty "nowy klasyk", który jeszcze przez lata będzie mi towarzyszyć.
https://www.youtube.com/watch?v=mdAxD8NAxys
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Dobra, fajnie, że się udało z tą Enyą. Tyle czasu przy tym spędziłem, że to musiało się tu znaleźć. Mimo nieprzychylnej opinii Dragona została w miarę dobrze ogólnie przyjęta, więc... pora na coś bardziej hardcorowego. Pod pewnym względem to będzie rzecz radykalna. Ale chwila
Bo chwilę będę pisał 
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Billie Eilish - When I was older
Billie Eilish podłapałem z 1,5 roku temu od mojej córki. Na początku jak u niej to leciało, to się podśmiechiwałem. Ale przyszedł moment, że posłuchałem trochę więcej i… przepadłem. A jak Billie nagrała utwór do Bonda, to już w ogóle padłem na kolana.
Dziewczę zaczęło wydawać utwory wespół ze swoim bratem w wieku 14 lat! Płyta When We All Fall Asleep, Where Do We Go ukazała się w 2019, czyli Billie miała dopiero 18 lat. I ta płyta odniosła ogromny sukces.
Znakiem rozpoznawczym Billie jest przede wszystkim jej wokal. Billie w większości utworów właściwie nie tyle śpiewa, co szepta. Non stop w użyciu są falsety. Ale to zabieg celowy. A na nowej płycie udowodniła, że ma czym zaimponować. Chciała dziewczyna wypracować swój oryginalny styl i to zrobiła. Nie tylko zresztą pod tym względem. Billie Eilish ma bardzo oryginalny image. Czarno-zielone włosy spięte na chybił trafił, obszerne obciachowe ubrania ukrywające jej wszelakie wdzięki, diabolicznie na wpół przymknięte oczy to jej znak rozpoznawczy. Do tego oryginalny wokal, który jednemu bardzo podpasuje, a innemu nie. I wspaniała muzyka na dodatek.
Na When We All Fall Asleep, Where Do We Go jest wiele uznanych bangerów, ale jak umiłowałem sobie od początku utwór When I was older. Rozpoczyna się bardzo minimalistycznie, potem dźwięki narastają z czasem. Wspaniała linia melodyczna i wspaniały aranż robią niesamowitą robotę. To po prostu wg mnie niezwykle piękny utwór.
Billie chciała wymyśleć sobie oryginalny styl i image i to zrobiła. Chciała być inna od wszystkich i jest. A do tego produkuje wspaniałą muzykę.
Długo się zastanawiałem, czy wrzucić When I was older czy najlepszy bondowski utwór w historii No Time To Die. Ale jednak When I was older był pierwszy.
Muzykę Billie Eilish podebrałem od córki, a teraz ona się dziwi, że jej ojciec słucha jej dużo namiętniej od niej samej.
O pannie Eilish jeszcze na pewno u mnie usłyszycie.
https://www.youtube.com/watch?v=tUvfIZwk3g4
Billie Eilish podłapałem z 1,5 roku temu od mojej córki. Na początku jak u niej to leciało, to się podśmiechiwałem. Ale przyszedł moment, że posłuchałem trochę więcej i… przepadłem. A jak Billie nagrała utwór do Bonda, to już w ogóle padłem na kolana.
Dziewczę zaczęło wydawać utwory wespół ze swoim bratem w wieku 14 lat! Płyta When We All Fall Asleep, Where Do We Go ukazała się w 2019, czyli Billie miała dopiero 18 lat. I ta płyta odniosła ogromny sukces.
Znakiem rozpoznawczym Billie jest przede wszystkim jej wokal. Billie w większości utworów właściwie nie tyle śpiewa, co szepta. Non stop w użyciu są falsety. Ale to zabieg celowy. A na nowej płycie udowodniła, że ma czym zaimponować. Chciała dziewczyna wypracować swój oryginalny styl i to zrobiła. Nie tylko zresztą pod tym względem. Billie Eilish ma bardzo oryginalny image. Czarno-zielone włosy spięte na chybił trafił, obszerne obciachowe ubrania ukrywające jej wszelakie wdzięki, diabolicznie na wpół przymknięte oczy to jej znak rozpoznawczy. Do tego oryginalny wokal, który jednemu bardzo podpasuje, a innemu nie. I wspaniała muzyka na dodatek.
Na When We All Fall Asleep, Where Do We Go jest wiele uznanych bangerów, ale jak umiłowałem sobie od początku utwór When I was older. Rozpoczyna się bardzo minimalistycznie, potem dźwięki narastają z czasem. Wspaniała linia melodyczna i wspaniały aranż robią niesamowitą robotę. To po prostu wg mnie niezwykle piękny utwór.
Billie chciała wymyśleć sobie oryginalny styl i image i to zrobiła. Chciała być inna od wszystkich i jest. A do tego produkuje wspaniałą muzykę.
Długo się zastanawiałem, czy wrzucić When I was older czy najlepszy bondowski utwór w historii No Time To Die. Ale jednak When I was older był pierwszy.
Muzykę Billie Eilish podebrałem od córki, a teraz ona się dziwi, że jej ojciec słucha jej dużo namiętniej od niej samej.
O pannie Eilish jeszcze na pewno u mnie usłyszycie.
https://www.youtube.com/watch?v=tUvfIZwk3g4
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Lubiłem dawną personę sceniczną Billie Eilish, bo może muzycznie to nie do końca była moja bajka (chociaż bad guy po jakimś czasie nawet zaskoczyło), tak jednak jej wizerunek sprawiał wrażenie przemyślanego i autentycznego, a w każdym razie na pewno był powiewem świeżości. Nadal jej kibicuję, ale odkąd przefarbowali ją na blond i zaczęli robić z niej kolejną sexy divę (vide sesja zdjęciowa dla VOGUE) jakoś straciłem zainteresowanie.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Zaczęli? A to nie ona sama wywaliła cycki, bo już miała dosyć tego skupiania się ludzi na wizerunku?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Więc raczej przemiana pozytywna. Pozbyła się kompleksów.Much of the media attention surrounding Eilish has revolved around her fashion style, which consists primarily of baggy, oversized clothing. In 2017, she stated that she likes dressing out of her comfort zone to feel like she grabs the attention of everyone around her. She tries to be "really different from a lot of people" and dresses opposite to what others Wear. Aiming to "look memorable", Eilish said that she "proved to people that [she's] more important than they think" and likes being "kind of intimidating, so people will listen up."In 2019, she stated: "Over time it's kind of become a thing, 'Billie Eilish, the creepy, weird, scary girl.' And I don't like that. It's lame. I just don't want to stay one thing."
In May 2019, Eilish appeared in a Calvin Klein advertisement, where she mentioned that she dresses in baggy clothes to prevent people from judging her body
Nie wiem, stracić zainteresowanie artystką tylko dlatego, bo przestała nosić męskie dresy, to mega słabe.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
A to pardonsik, błędnie uznałem, że za jej nowym wizerunkiem stała wytwórnia płytowa czy ki inny czort odpowiedzialny za jej promocję.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Mnie się wręcz wydaje, że ta zmiana była w jej przypadku komercyjną wtopą, bo nagle jej główny target - cool dzieci w egdy wielkich płaszczach, unisexowych spodniach i brzydkich adidasach, nie mogły się już identyfikować z imidżem. Wychodzi na to, że jesteś jednym z tychże xd
Jestem w stanie sobie wyobrażać jak ludzie z wytwórni błagają ją "schowaj te cycki, wrzuć kolor na łeb, znowu masz wyglądać jak grass gym leader"
Jestem w stanie sobie wyobrażać jak ludzie z wytwórni błagają ją "schowaj te cycki, wrzuć kolor na łeb, znowu masz wyglądać jak grass gym leader"
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Ja ci dam brzydkie adidaski....
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Hien mnie ubiegł, miałem właśnie napisać że chyba wreszcie robi to co lubi a nie chowa się za maską. Nie słyszałem w sumie chyba tych nowszych numerów poza tym pierwszym singlem gdzie w klipie miała w końcu blond włosy ale był spoko. Co do podrzuconego numeru wypowiem się jak osłucham i przyjedzie pora. Ale shodan znowu wrzuca numer z wykonaniem z koncertu.Hien pisze:26 mar 2022 21:38Więc raczej przemiana pozytywna. Pozbyła się kompleksów.Much of the media attention surrounding Eilish has revolved around her fashion style, which consists primarily of baggy, oversized clothing. In 2017, she stated that she likes dressing out of her comfort zone to feel like she grabs the attention of everyone around her. She tries to be "really different from a lot of people" and dresses opposite to what others Wear. Aiming to "look memorable", Eilish said that she "proved to people that [she's] more important than they think" and likes being "kind of intimidating, so people will listen up."In 2019, she stated: "Over time it's kind of become a thing, 'Billie Eilish, the creepy, weird, scary girl.' And I don't like that. It's lame. I just don't want to stay one thing."
In May 2019, Eilish appeared in a Calvin Klein advertisement, where she mentioned that she dresses in baggy clothes to prevent people from judging her body
Nie wiem, stracić zainteresowanie artystką tylko dlatego, bo przestała nosić męskie dresy, to mega słabe.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
To wszystko marketing, wiadomo. A który muzyk nie udaje? KAŻDY. Pytanie - jak zręcznie potrafisz to zrobić?
Mnie imponował image Billie i już. Odsłoniła swoje kobiece wdzięki dużo później, niż każda inna.
Robię to rozmyślnie, bo jest fajniej.
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Tak w ogóle jestem zachwycony. Jeszcze nikt nie posłuchał utworu, a już takie dyskusje o Billie! 