Best of Forum

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 cze 2022 12:35

No sorry Shodan, ale wokal jest totalnie podobny. Oczywiście dla nas, dla Ciebie, który słyszał jedną i drugą po milion razy, to pewnie nie. Dla mnie to nie jest zresztą żaden problem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 09 cze 2022 12:43

Fajne wrażenia nt. Totto Pronto, w tej 25ce to już nie jestem pewny, czy wrzucę, ale później może być jeszcze parę wybiegów w kierunku latynoamerykańskim. W przypadku TP zdecydowanie ciekawiej szukać koncertowych nagrań, często wśród wykonawców takiej elektroniki na płytach udaje się zapakować co najwyżej połowę energii tej muzyki.

Teraz do samego końca będzie już sama kaka
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 09 cze 2022 12:58

Wrzuciłem fajny kawałek i dostałem fajny feedback - pozornie zero zaskoczenia, ale takie Pixies zostało tutaj przez parę osób wręcz zjechane, więc byłem przygotowany na najgorsze. Przez ułamek sekundy rozważałem wrzucenie czegoś bardziej znanego typu Polski lub Arahji, ale uznałem, że to mimo wszystko zbyt ograne rzeczy.
Raczej nie planuję was ponownie katować Kazikiem, już na pewno nie w tej dwudziestce piątce, ale obawiam się, że mogę tu wrzucić jakieś polskojęzyczne granie albo kobyłę mająca dwadzieścia minut z hakiem, więc strzeżcie się tym aż was zaskoczę jakimś gównem ;]
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 09 cze 2022 12:59

Hien pisze:
09 cze 2022 12:35
No sorry Shodan, ale wokal jest totalnie podobny. Oczywiście dla nas, dla Ciebie, który słyszał jedną i drugą po milion razy, to pewnie nie. Dla mnie to nie jest zresztą żaden problem.
No wiem, tylko ja zawsze myślałem, że Birdy ma głos i manierę wokalną zupełnie niepodobną do nikogo, kogo dotychczas słuchałem. Stąd moje zdziwienie. No ale w sumie rzeczywiście słyszeliście tylko jeden utwór, a ja dziesiątki.
Równie mocno mnie dziwiło, jak ktoś kiedyś upodabniał głos Sundfor do Bjork. To już w ogóle jakieś dziwne rzeczy dla mnie. :roll:
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 09 cze 2022 13:01

No akurat wokal Bjork jest bardzo specyficzny, że takie porównania zawsze zdają się być mocno naciągane.

Pewnie się okaże, ze to ja napisałem xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 09 cze 2022 13:07

Mam na liście jeszcze wykonawców co do których mam pewność, że parę osób ich tutaj nie lubi, to będą zaskoczenia dopiero ;)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 cze 2022 13:10

Co w tym będzie zaskakującego?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 09 cze 2022 13:19

Na pewno to kiedy się jednak rozmyślę.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 09 cze 2022 13:35

Dragon pisze:
09 cze 2022 13:07
Mam na liście jeszcze wykonawców co do których mam pewność, że parę osób ich tutaj nie lubi, to będą zaskoczenia dopiero ;)
dawaj te Swansy i jedźmy dalej xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 cze 2022 22:11

Teraz już oficjalnie, otwieram ostatnią piątkę.

Brett Anderson – Pretty Widows

Zostajemy nad morzem, ale też nie do końca. Nie wiem na ile uczestniczący w tej zabawie znają Suede, ale ja prawie w ogóle nie znałem kiedy sięgałem po solo wokalisty zespołu, Bretta Andersona, w 2010. Jest to dziwne, bo generalnie lubię bardzo zespoły brytyjskie, które powstały/były na fali w latach 90-tych, ale do Suede dotarłem z niesamowitym poślizgiem i nie miało to nic wspólnego z mini-beefem jaki mieli z Blur (których fanem byłem i jestem). Kiedyś, jako człowiek młodszy, trochę odważniejszy i ceniący oryginalność bardziej niż ma to sens, lubiłem często sięgać po płyty z dupy, związane z zespołami, którymi się interesowałem, np. zaczynając od najnowszych, najbardziej hejtowanych, lub dziwacznych albumów, albo solowych płyt członków zespołu. Nie do końca czułem się gotowy na Suede, ale dostałem do słuchania „Slow Attack”, trzecią solówkę Andersona z 2009. Zanim zdążyłem przesłuchać, zobaczyłem opinie, że wśród fanów starego (bo wtedy byli po rozpadzie, a przed reunionem) zespołu Bretta, album budzi kontrowersje, bo są na nim same ballady w delikatnych aranżacjach (a nie z tego Suede słynie). Mnie to ucieszyło, bo to oznaczało, że płyta jest wyjątkowa i jej napisanie i nagranie było w jakimś stopniu wyzwaniem dla artysty. Album mi się bardzo spodobał, ale zwłaszcza została ze mną piosenka „Pretty Widows”. Załapałem na nią fazę, jak mi last podpowiada, w marcu, po czym znowu będąc na wakacjach, a dokładniej kiedy akurat wyjeżdżałem z urlopu do domu. Ten numer kojarzy mi się z tym ostatnim w sezonie spojrzeniem na morze i takim uczuciem tęsknoty zanim jeszcze de facto masz za czym tęsknić, ale wiesz, że jutro się obudzisz w Łodzi, itd. xD Trudno się tłumaczy takie momenty, bo albo ktoś czai tę bazę, albo nie i wtedy kawałek jest tylko kawałkiem, ale „Pretty Widows”, jak myślę, może się spodobać z innych względów. Ja wiem, że generalnie na tym forum ballady są odbierane z mieszanymi uczuciami, ale sorry, tak będzie wyglądało 80% mojej ostatniej piątki trolololo. Lubię w tym kawałku to, że jest taki, nie wiem, dobrotliwy. Te dęte instrumenty, które wjeżdżają pod koniec, ksylofon, pianino, tworzą taką dostojną atmosferę, która wyjątkowo dobrze współgra z dosyć emocjonalnym wokalem Bretta. To jest po prostu ładna piosenka, którą wyjątkowo sobie cenię. Uważam, że na polu takich rzeczy, nie da się wznieść już wyżej.

https://www.youtube.com/watch?v=k0uiTX7L7QY
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 10 cze 2022 02:04

Slowdive - When The Sun Hits

Z racji tego że zbliżamy się do finałowej piątki, postanowiłem podpieprzyć koncept od murzyna, tj. też postaram się wam opowiedzieć o pewnym wycinku mojego życia za pomocą piosenek, które mi się kojarzą z różnymi jego okresami. No, przynajmniej spróbuję. Skupię się tu na okresie od mundialu w Brazylii po Euro we Francji (generalnie odmierzanie czasu poprzez imprezy piłkarskie > odmierzanie czasu w inny sposób). To był okres dość ważnych przemian, nawiązania wielu ważnych dla mnie znajomości i okres w którym jednak trochę jakby dojrzałem, jednocześnie to też był czas mojej forumowej absencji (sprawdziłem aż i w tym czasie napisałem jakieś dwa posty), toteż część z was dowie się co tam u mnie było przez te lata słychać hehe. ;]

Lato 2014. Niemcy zostały mistrzem świata, Lewandowski przechodzi do Bayernu, Platforma Obywatelska zaczyna dogorywać. Generalnie na świecie panuje sielanka, z obecnej perspektywy wręcz nieprawdopodobna, a wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że będzie równie fajnie, jak nie lepiej. No i gdzieś w tym raju na ziemi przebywałem ja - niesamowicie infantylny, zahukany typ, który totalnie nie może się odnaleźć ze względu na masę kompleksów, depresję, oraz problemy z samooceną pogłębiane przez "znajomych" czy innych toksycznych debili, na ktorych teraz bym nawet nie napluł i który przez nieobecności był bliski ujebania roku na studiach socjologicznych. Tutaj uprzedzę fakty: to summa summarum nastąpiło, czasem nawet trochę tego żałuję, ale cóż. xd Tamto lato było jak jakieś pieprzone piekło - znaczącą jego część spędziłem w pracy na budowie ze starym, co może i samo w sobie nie było złe, gdyby nie to, że był pracoholikiem i cholerykiem. Mimo wszystko ten zapierdziel jakoś pozwalał uciec mentalnie od zbliżającej się sesji poprawkowej, która przyprawiała mnie o dreszcze, a na stany depresyjne pomagał eskapizm w świat muzyki oraz Football Managera. Tak, wiem, że to średnio zdrowe, ale powiedzmy, że w owym czasie moja świadomość na niektóre tematy była ciut niższa.
No i właśnie w tym koszmarnym i fatalnym okresie, jak na ironię, zaliczyłem prawdopodobnie jeden z najlepszych koncertów w swoim życiu. Był to koncert - nie zgadniecie! - Slowdive, który to zagrał na OFF Festivalu. To była generalnie mocarna edycja - byłem tylko w jeden dzień, w sobotę (chyba zraziła mnie przygoda z polem namiotowym w 2013 xd), ale mimo to był to najlepszy muzycznie event, w jakim kiedykolwiek partycypowałem, bo praktycznie wszystkie koncerty, na nim były świetne. Pal sześć, że spotkania z ludźmi z internetu totalnie nie wypaliły, a ja borykałem się z bezsennością tak intensywną, że nie spałem praktycznie dwie noce przed festynem i wracając z niego dosłownie przysypiałem na stojąco - ta muzyka trafiła w sedno mojej duszy. Nie było żadnych eksperymentów z hałasem jak na Mbv rok wcześniej, żadnych problemów z brzmieniem, setlista była doskonała, po prostu przez te godzinę z hakiem odpłynąłem w jakiś inny, magiczny świat.
Takich rzeczy raczej nie da się opisać, wątpie, byście to poczuli słuchając wersji studyjnej z jutubka, ale to tak czy siak bardzo ładna piosenka. Bierzcie i słuchajcie jej po prostu.

https://www.youtube.com/watch?v=MKYY0IlTMw4
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 10 cze 2022 09:58

50 Cent - P.I.M.P. (Snoop Dogg Remix)

Tak jak mówiłem, dam Wam chwilkę odpocząć od melancholii (swoją drogą kto by tam chciał od tego odpoczywać? :roll: ).
Jest parę utworów hip-hopowych, które bardzo lubię i na pewno do tego grona zaliczyć mogę P.I.M.P. Chyba nie ma tu na forum nikogo, kto by tego nie słyszał. Utwór jest komercyjny i radiowy jak cholera, ale pewnie właśnie dlatego zawsze mi się podobał.
Przede wszystkim bardzo podoba mi się głos 50 Centa. Podobno zmienił mu się on na skutek postrzału w żuchwę, którego doznał parę lat wcześniej podczas zamachu na jego życie. Przyjął zresztą aż 9 kul, ale przeżył. Trzy lata później wydał swój debiutancki album Get Rich or Die Tryin’, z którego pochodzi P.I.M.P.
Snoop Dogg remiksował utwór P.I.M.P i wystąpił w teledysku wraz z raperami z G-Unit. Zapętlona zagrywka w tle naprawdę wkręca się w głowę, a śpiewany refren jest bardzo efektowny. Dobry bit. Po prostu świetnie mi się tego zawsze słucha.
Lubię też oglądać teledysk, bo jest również bardzo efektowny. Typowo amerykański styl - piękne kobiety, złote łańcuchy i ekstrawaganckie ubrania, drogie fury – jednym słowem przepych bije z ekranu. Wolę oglądać to niż jakieś brudne blokowiska i szarą nieciekawą rzeczywistość.

https://www.youtube.com/watch?v=h-N8nbzRr5M
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 10 cze 2022 21:29

E co jest w mordę jeża, czemu tym razem to ja czekam na wszystkich, a nie na odwrót xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 cze 2022 21:37

Taka karma. A czekam se na koniec kolejki :)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 cze 2022 21:39

WSZYSCY: czekają na koniec kolejki

DEV: am I a joke to you?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 cze 2022 22:00

Je*ać.

Kiddy Smile - Teardrops In The Box
(2017)

Po tych wszystkich skrzętnie zaplanowanych wrzutkach mam potrzebę jakiejś odmiany więc zostawiłem sobie jeden slot na jakąś dziką kartę, bardziej spontaniczną wrzutkę która trochę orzeźwi ten zestaw, coś czym nadal aktualnie się jaram i do czego obecnie chętniej wracam niż do niektórych ugruntowanych klasyków mego życia.
Dragon w minionej kolejce wtrącił wątek queerowy choć tak naprawdę go nie wtrącił (wykonawca był queerowy, numer chyba nie całkiem - lub nie dało się tego odczuć), ja też coś w tym temacie miałem uszykowane więc kiedy to wrzucić jak nie właśnie teraz w odpowiedzi na jego wrzutkę a przy okazji sprzedać Wam ten queerowy vibe w pełnej okazałości.

Tak, tak, moi drodzy, pomimo tego że może kojarzę się (a raczej moje bestki) bardziej z twardszymi czarnymi klimatami rodem z ulic Nowego Jorku to nie ukrywam że obok hip hopu to właśnie house i muzyka klubowa są moją największą muzyczną miłością. I chyba mogę też powiedzieć że w temacie i rapu i house'u jestem dziadersem i oldskulowcem i największą słabość wykazuję do najbardziej "korzennych" (czyt. sięgających do korzeni) odmian tej muzyki. A jeśli muzyka klubowa i jej korzenie to warto przypomnieć że za podwalinami całej klubowej kultury, muzyki disco a potem house stały najbardziej mniejszości - afroamerykańska, latynoska i homoseksualna właśnie. Te grupy społeczne właśnie w amerykańskich metropoliach jak Nowy Jork, Chicago czy Detroit znajdowały schronienie i poczucie wspólnoty w nocnych klubach i nie mam tu na myśli tych ekskluzywnych jak Studio 54 a bardziej undergroundowe/hardkorowe miejsca typu The Loft prowadzone przez Davida Mancuso czy później Paradise Garage (miejsca te często skupiały się wyłącznie na serwowaniu muzyki, nie sprzedawały alkoholu ani przekąsek dzięki czemu zgodnie z prawem mogły funkcjonować o wiele dłużej niż normalne kluby poza standardowymi godzinami otwarcia).

Utwór "Teardrops In The Box" to fajny, klasyczny house'owy track będący niejako hymnem queerowego wyzwolenia. Muzycznie utwór naśladuje wczesne brzmienia muzyki Chicago house, charakterystyczne dźwięki automatu perkusyjnego Roland TR-707 i analogowych syntezatorów w mgnieniu oka przenoszą słuchacza do lat 80. Tekst mówi o uwolnieniu się od trosk i poddaniu żywiołowi tańca, taniec jak wspomniałem był dla przedstawicieli mniejszości seksualnych chwilą nieskrępowanej wolności i dawał też możliwość ekspresji własnej seksualności. Całość dopełnia wideoklip który obowiązkowo podrzucam, bo nie tylko dopowiada klasyczną historię o braku akceptacji dla ludzi odmiennej orientacji ale też nawiązuje do klimatów tzw. sceny balowej - dawniej (już w XIX w.) swego rodzaju stowarzyszenia społeczności LGBT która spotykała się na imprezach balowych gdzie przebierała się niczym na rewiach mody, tańczyła itp. (kto choć raz w życiu widział klip do "Vogue" Madonny ten skojarzy ocb).

Historia mojego natknięcia się na Kiddy Smile nie jest nijak szczególna, zdaje się że zwyczajnie stało się to śledząc kanał wytwórni w której utwór się ukazał, wcześniej najpierw słyszałem jego inny singiel który był interesujący brzmieniowo i wizualnie ale dopiero Teardrops In The Box trafił centralnie w moje klubowe sentymenty, a od tamtej pory jakoś żaden jego numer mnie nie zainteresował. Tym bardziej jest to kandydat do bestki bo u mnie to taki one-hit wonder, może bardziej odtwórczy niż odkrywczy ale cieszy mnie fakt że powstaje obecnie tak klasycznie brzmiący housik, chyba równie łatwo mnie takim czymś złapać co smętnym, zamulonym, hip hopowym bitem xD
Osobiście co prawda nie mam ciągot do przebierania się w kiece ale i tak jak odpalam ten numer to ten groove chwyta i gibię się niczym wielki murzyn na szpilkach xdddd

https://youtu.be/SmwisWeSDcY
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 10 cze 2022 22:52

mintaj pisze:
10 cze 2022 21:29
E co jest w mordę jeża, czemu tym razem to ja czekam na wszystkich, a nie na odwrót xd
Żaboryb się zaje.bał i wrzucił przed innymi. :roll:
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 cze 2022 22:04

Haha i tak przed MelDevem

Arca - Desafio

Czas wreszcie powiedzieć coś na temat bohaterki mojego awatara. Witamy Alejandrę Ghersi, wenezuelską artystkę, DJkę, performerkę. Identyfikuje się jako transpłciowa kobieta. Moim zdaniem to jedna z większych ikon muzycznych współcześnie, szczególnie z punktu widzenia społeczności LGBT+. Produkcje dla Bjork na przykład, to pewnie może być jakiś punkt odniesienia dla tych, którzy nie przesłuchali jeszcze ani sekundy z repertuaru Oli. Z jej postacią wiąże się moje ulubione wspomnienie związane z muzyką. Jest połowa liceum, pomału tempo moich wewnętrznych przemian przyspiesza. Nadchodzi zainteresowanie teatrem, zaczynają się poszukiwania ciekawych rzeczy w sztuce coraz częściej już bez uprzedzeń. Po osiemnastce przybyło trochę pieniędzy na koncie, w związku z czym zacząłem szukać dobrych powodów do ich przehulania. Wiadome było, że za sprawą Depeche Mode trzeba wpaść na Openera, ale z drugiej strony chciałem czegoś kompletnie odświeżającego. Czymś takim okazał się festiwal Tauron Nowa Muzyka w Katowicach. Myślę sobie: czemu by nie spróbować? Z jednej strony trochę dziwnie jechać samemu, ale z drugiej czy znalazłbym kogoś, z kim mógłbym jechać ot tak na taki event na pałę, bez specjalnego rozeznania? Wtedy raczej nie.

Kupiłem bilet na jeden dzień, akurat ten, w którym występowała Arca właśnie. Moje poprzednie doświadczenia z jej twórczością sprzed lipca 2k18... minimalne i raczej negatywne. Nie byłem zupełnie na to gotowy. Nadszedł jednak miły ciepły, choć lipcowy wieczór no i się zaczęło. Podobna sytuacja jak w przypadku GASa, z tym że akurat Doña występowała później, to już było po kolejnym drinku, jakaś 2.00? 2.30? Może i 3.00? Mniejsza, był szturm na barierki. Nie trafiłem najgorzej, drugi? Trzeci rząd? Generalnie moja pozycja była tam dość płynna, ale raczej udawało mi się kierować do przodu. Po tym secie wyszedłem totalnie oszołomiony i to pozytywnie. Ściana wywrotowej, ekspresyjnej elektroniki, z 300 ton basu. Na początku utwór wykonywany acapella po hiszpańsku, potem pląsy ze swoim ówczesnym partnerem, jakieś naturalistyczne obrazy w tle. Rozlewanie szampana na pierwsze rzędy ludzi stojących bardziej na prawo ode mnie. Dużo erotyki w tle, sensualnych ruchów. Kręcenie tyłkiem przed widownią. Wchodzenie na stół mikserski. Czegoś takiego nigdy nie widziałem, a na pewno nie tak intensywnego i zwartego. Odnajdywałem potem ślady, fragmenty rozsiane na różnych płytach, ale w całości tego seta już nie znalazłem. Od tamtej pory moje zainteresowanie kampem, queerem, wszystkimi tymi sytuacjami przechodnimi, transgresyjnymi wzrosło niesamowicie. Jednocześnie twórczość Doñi potrafi być bardzo wzruszająca, te elektroniczne pejzaże uderzają w najgłębiej skrywane uczucia i impulsy. W jej płycie z 2017 roku słyszę to najbardziej. Lirycznie bywa wyzywającego, pruderyjnie, miejscami to pragnienie objawia się w formie jakiegoś ekstremum.

Czy mogę o sobie powiedzieć per fan? Jak najbardziej. Na etapie wydawania przez Arcę kicków w zeszłym roku wkręciłem się w grupki fejsbukowe osób, które są jeszcze bardziej zafiksowane na tego typu muzyce niż ja. Dzień po dniu wychodziły płyty, a my sobie je "recenzowaliśmy" na bieżąco, szukaliśmy skojarzeń, przesyłaliśmy memy, dzieliliśmy się tym, czego słuchamy. Dookoła wszechogarniającej covidowej chuyozy to było mi wtedy bardzo potrzebne, bo bywały tygodnie totalnego letargu i poczucia bezsensu. Z czasem dowiedziałem się, że moi znajomi poznani poprzez teatralne aktywności też są gorliwymi słuchaczami. Do dziś mam z nimi dobry kontakt, słuchamy, rozmawiamy, dobrze się bawimy. Tak jakbym faktycznie trafił na najbardziej odpowiednie dla siebie środowisko, wreszcie. Może dlatego właściwie nie daję się złapać na momentach jakiegoś rzeczywistego zdenerwowania, ustabilizowana sytuacja dookoła bardzo mnie wyciszyła i uspokoiła. Zdarza się stres, ale to naturalne w sytuacji rozliczenia się z jakichś zadań czy zobowiązań.

Nie wrzucam rzeczy bardziej ambientowych, a które obecnie są przeze mnie najczęściej słuchane. Nie wrzucam numerów w rodzaju queerowego, kampowego hip-hopu, wolę wam zaproponować coś z tej płyty, od której się wszystko zaczęło, czyli właśnie Arca z 2017 roku. Krążek otwiera Piel, który jest czymś w rodzaju takiego lamentu osnutego wokół uszczypliwej, drażniącej, mrocznej elektroniki. Desafio wydaje mi się najbardziej reprezentatywny. Nie liczę na zachwyty, po raz kolejny jestem ciekawy wrażeń, bo to dla wielu może być zupełnie obca materia. Tutaj nawijamy po hiszpańsku.

https://www.youtube.com/watch?v=_m47UJN ... c&index=10

Polecam również klip, on dopowiada wszystko.

https://www.youtube.com/watch?v=PwXOgzmTbVU
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 cze 2022 22:06

Dragon pisze:
12 cze 2022 22:04
Czas wreszcie powiedzieć coś na temat bohaterki mojego awatara.
Cały czas byłem przekonany, że to facet. :/
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 cze 2022 22:12

Pisał wcześniej, że to babka.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn